złodziej w klasie

30.01.08, 15:44
W klasie mojej córki, I-wsza podstawowa, jest chłopiec, który
notorycznie okrada swoje koleżanki i kolegów. Jego łupem padają
ołówki, gumki, oraz pieniądze. Jeśli nie "wyczyści" komuś tornistra
to posuwa się nawet do tego stopnia, że jeśli zauważy, że dziecko
wyciaga z placaka piniądze, aby udać się do sklepiku szkolnego,
prowokuje na korytarzu sytuację, w której posiadacz kasy się
przewraca. Zazwyczaj w asekurując się podczas upadku dziecko
wypuszcza pieniądze, a młodociany rozbójnik chwyta je i ucieka. Mama
chłopca umywa ręce i twierdzi, że wychowuje go sama i nie ma na
niego większego wpływu. Generalnie młodemu wielokrotnie udało się
uniknąć odpowiedzialności. Co zrobić, przecież to jest dopiero 7
letnie dziecko, co będzie za kilka lat. Czy poprosić, któregoś z
ojców...żeby przeprowadził z nim rozmowę. Może wystraszy go
policjant. Szkoda mi tego dzieciaka, mam wrażenie, że on nie do
końca zdaje sobie sprawę z tego co robi. A może się mylę.
Pozdrawiam
    • nancy.boy Re: złodziej w klasie 30.01.08, 16:17
      Jest wiele osób i instytucji, które mogą w tej sprawie interweniować. Jeżeli
      wychowawca klasy jest bezradny, to może poradzi coś szkolny pedagog? Jest
      jeszcze Kuratorium Oświaty, poradnie pedagogiczne. Jeżeli matka tego chłopca nie
      czuje się za niego odpowiedzialna, w skrajnej sytuacji można powiadomić Policję
      i Sąd Rodzinny.
    • srebrnarybka Re: złodziej w klasie 30.01.08, 16:26
      Mama
      > chłopca umywa ręce i twierdzi, że wychowuje go sama i nie ma na
      > niego większego wpływu.

      - z tego wynika, że matka jest niewydlna wychowawczo. Wobec tego
      dziekiem powinien zająć się najpierw wychowawca i szkolny pedagog,
      sprawę należy zbada bliżej, a potem może należy matce ograniczyć
      prawa rodzicielskie? Bo skoro nie jest zdolna dziecka wychowywać?
      • nangaparbat3 chyba się zagalopowałaś, Rybko 30.01.08, 17:20
        matka nie ze wszystkim sobie radzi i trzeba jej pomoc, i są od tego odpowiednie
        instytucje. Pewnie obojgu przydałby się psycholog.
        Co do wpływu jaki mamy na dzieci i naszej wydolnosci wychowawczej zalecalabym
        spokoj i pokorę, i strae przysłowie jako motto: małe dzieci, mały kłopot - i tak
        dalej.
        • srebrnarybka Re: chyba się zagalopowałaś, Rybko 30.01.08, 17:34
          Mama
          > chłopca umywa ręce i twierdzi, że wychowuje go sama i nie ma na
          > niego większego wpływu.

          - z tego wynika, że matka jest n i e w y d o l n a w y c h o w a w
          c z o.

          Podtrzymuję twierdzenie, że matka jest niewydolna wychowawczo.
          Przygniatająca większość dzieci tak się nie zachowuje, zatem
          prygniatająca większość rodziców potrafi dzieci wychować tak, by nie
          kradły i to nie kradły systematycznie, jak robi ten chłopiec. Co
          więcej, matka sama przyznaje, że jest niewydolna wychowawczo, skoro
          stwierdza, że ma niewielki wpływ na syna. Dodajmy: 7 letniego syna.

          Wobec tego
          dziekiem powinien zająć się n a j p i e r w wychowawca i szkolny
          pedagog,
          sprawę należy z b a d a ć bliżej, a p o t e m m o ż e należy
          matce ograniczyć
          prawa rodzicielskie?

          Napisałam, ze najpierw powinien się sprawą zająć wychowawca i
          pedagog, oni po zbadaniu mogą np. skierować do psychologa, ale być
          może, że trzeba będzie ograniczyć prawa rodzicielskie. "Może" nie
          znaczy koniecznie trzeba, to jest tylko jedna z możliwości.
          Ograniczenie praw rodzicielskich nie polega na odebraniu dziecka
          matce, tylko np. na kontroli kuratora, który może wspomóc. A że ta
          rodzina wymaga pomocy, to chyba oczywiste.

          • suziiza Re: chyba się zagalopowałaś, Rybko 31.01.08, 08:52
            Dziękuję, wszystkim za odpowiedzi. Wiadomo mi, że sprawa trafiła już
            do szkolnego pedagoga. Nie wiem tylko jakie zostały podjętę przez
            niego kroki, w kierunku naprawy sytuacji. Postaram się dowiedzieć.
            Pojawiły się głosy rodziców, żeby chłopca usunąć z klasy, ale
            przecież to nie jest wyjście z sytuacji. Temu chłopcu trzeba pomóc,
            zanim będzie za późno.
            • protozoa Re: chyba się zagalopowałaś, Rybko 31.01.08, 08:59
              Obawiam się, że jedynym wyjściem będzie.... pilnowanie przez uczniów
              swoich rzeczy, przez woźne szatni, przez nauczycieli szkolnego
              mienia. Nieudolna wychowawczo matka niczego nie zmieni. A chłopiec
              dzis kradnie drobiazgi z teczek kolegów, jutro włamie sie do sklepu.
              Tu jestem pesymistka.
Pełna wersja