16 lat - decyzja o całym życiu?

09.02.08, 01:44
Co myslicie o koncepcji minister Krall?
starszedziecko.blox.pl/2008/02/Szesnastolatek-a-decyzja-o-calym-zyciu.html
    • agnieszka_azj Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 08:27
      Koncepcja dyskusyjna, ale nie wiem na ile prawdziwa. Hanna Krall
      nie jest jeszcze w Polsce i ministrem oświaty i, o ile wiem, nie
      pretenduje do tego stanowiska.

      Pani minister nazywa się Katarzyna Hall.
      • o-starszym-dziecku Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 11:46
        O rany, ale gafa! Wstyd mi i już poprawiam, a tobie dziękuję.
    • alina66 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 08:32
      Sądzę, że wybieranie tak właściwie drogi na całe życie w tym wieku
      może być bardzo często chybione z wielu powodów- zmiana
      zainteresowań a co za tym idzie wyboru kierunku studiów w ostatnich
      klasach liceum jest przecież częsta.

      Poza tym myślę, że w przyszłości nasze dzieci będą kilkakrotnie w
      życiu zmieniały zawód, z ogólnym wyksztalceniem będzie im łatwiej.

      Trzeci argument to ten, że jest wiele zawodów (w tym i mój- jestem
      tlumaczem, w których wiedza ogólna jest po prostu niezbędna.
      • annakate Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 12:44
        To usankcjonowanie istniejącego stanu rzeczy - i tak nauczyciele wiedzą, na
        jakie studia kto się wybiera i dają spokój z matmy tym, co na medycynę, a z
        historii "politechnicznym".
        I nie czarujmy, że to zamyka jakieś drogi - znam maklera giełdowego po chemii,
        polonistkę zarządzającą dużą firmą; moi współpracownicy tez robią wielkie oczy
        dowiedziawszy się jaka specjalnością się zajmowałam, tak odległa jest od tego,
        co robię
        • harrypotter Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 13:17
          Z tego co wiem w Polsce obowiazkowa edukacja traw 13 lat a w wiekszosci krajow
          12, smieszy mnie ta ostatnia klasa ponadgimnazjalna 18/19 lat a jak nabroi to
          rodzice przylaza tongue_out i rodzice pisza usprawiedliwienia, bo sami sie nie moga
          usprawiedliwiac.
          A jak jeszcze bedze powtrzac klase to bedze miec 19/20 lat i jeszcze nie wyjdze
          ze szkoly a rodzice przyjda na wywiadowke hahaha dla mnie parodia szkoly big_grin
          Ja jestem za edukacja do 16 lub 17 roku zycia a potem idz pracuj albo ucz sie
          dalej, przeciez widac ze nie ma po co przetrzymywac tych 18/19 latkow w lawkach,
          rozpierach ich energia i potem sa chece a jakby pracowali to by sie trochw
          wyzyli, wymeczyli.
          • ratyzbona Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 15:59
            Cóż ten pomysł nie jest dobry dla wszystkich ale dla niektórych
            uczniów jest absolutnie zbawienny. Ja mając szesnaście lat może nie
            wiedziałam dokładnie co chce robić ale wiedziałam że w mojej
            przyszłości nie przyda mi się fizyka czy chemia i ani biologia. I
            miałam rację - dziś zgodnie z moimi ówczesnymi zainteresowaniami
            studiuję historię i socjologię. Wiedziałam natomiast moich
            znajmoych umierjacych z nudów na historii. Po co w świecie
            powszechnie dostępnej informacji uczyć wszystkiego wszystkich? Nie
            ma pojęcia. Prowadzi to tylko do zaniżania poziomu ( np. na języku
            polskim równa się zazwyczaj do słabszych a na historii nie analizuje
            się źródeł bo nie zainteresowana część klasy oleje zadanie). Z
            resztą nie bądźmy tacy przekonani że 16 lat to za mało żeby o sobie
            decydować - w wielu liceach uczniowie zalediwe rok później wybierają
            fakultety i tym samym właściwie decydują co będą zdawać na maturze.
        • burza4 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 18:05
          annakate napisała:

          > To usankcjonowanie istniejącego stanu rzeczy - i tak nauczyciele
          wiedzą, na > jakie studia kto się wybiera i dają spokój z matmy tym,
          co na medycynę, a z > historii "politechnicznym".

          masz dziecko w liceum, bo chyba żartujesz?
          nie ma spokoju z matmy, tym bardziej że jest potrzebna choćby żeby
          pojąć fizykę, nie wspominając o planach obowiązkowej matury.

          chore, chore, chore. Poziom współczesnej edukacji woła o pomstę do
          nieba, dzieci mają tak znikomą wiedzę ogólną, że włosy dęba stają.
          Dla mnie człowiek, który idzie na studia MUSI wykazać się jakąś
          wiedzą ogólną z historii czy literatury. To warunkuje jakiś poziom
          intelektualny, kulturalny. Do końca liceum dzieci zgodnie z jaśnie
          oświeconym programem - mimo tego, że mają znacznie więcej zajęć niż
          my kiedyś - nie mają większego pojęcia o świecie. O własnym kraju
          również.

          studia a zawód wykonywany - to dwie różne sprawy, na większości
          kierunków i tak nie uczy się niczego przydatnego do późniejszej
          pracy. Ale żeby się na jakiekolwiek studia dostać - trzeba zdać
          maturę nie tylko z kierunkowych przedmiotów, pomijam już kwestię
          tego, że człowiek na poziomie powinien mieć minimum wiedzy również o
          geografii czy historii - niezależnie od tego co zamierza studiować.
    • agnieszka_azj Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 15:59
      Ale nie mowimy tu o szesnastolatku - ludzie rozpoczynający naukę w
      2 klasie liceum mają po 17 (prawie 18) lat. Moja córka jest w II
      gimnazjalnej i zaraz skończy 15.
      W tym projekcie jest mowa o ludziach prawie dorosłych i
      kształconych "ogólnie" przez 10 lat.

      Jak pamietam siebie i swoich znajomych z poczatku (naszej) trzeciej
      klasy liceum, to w większości wiedzielismy już w jakie
      (przynajmniej z grubsza) studia wybieramy. Zmiany mogły nastapic
      jedynie między tym czy innym kierunkiem politechniki czy miedzy
      madycyną a farmacją, ale kierunkowo bylismy juz zdecydowani.
      Ja byłam zadeklarowaną humanistką i wybierałam się na historię.
      Gdyby mnie na tym końcowym etapie uwolniono od bioligii, chemii i
      fizyki, byłabym bardzo zadowolona, a dla mojego ogólnego
      wykształcenia nie miałoby to większego znaczenia.
      • verdana Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 16:52
        No i jakoś nikt nie zauważył, ze uczniowie technikow czy szkół
        zawodowych taka decyzje podejmuja jeszcze wszesniej - i nikt nie
        załamuje rąk.
        Moim zdaniem - bardzo dobry pomysł.
        • alanta1 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 17:50
          Tez uważam, że to dobry pomysł, ale trzy to trochę mało przedmiotów do wyboru.
          Może warto byłoby dołożyć więcej, nawet nadobowiązkowych, żeby jednak osoby
          które chcą mogły kształcić sie dodatkowo ? Oprócz przedmiotów typowo
          matematycznych zawsze interesowała mnie chemia, sztuka, muzyka i filozofia,
          wolałabym się ich uczyć niż historii, geografii czy biologii.

          Moja córka jest w podstawówce, a już widzę, ze pójdzie raczej w kierunki
          matematyczno-techniczne (jak rodzice ;-P ), humanistyczne mniej ją interesują,
          ze mną było identycznie w podstawówce...
    • ginny22 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 17:58
      Kiedy parę lat temu szłam do liceum, świadomie wybrałam klasę
      profilowaną (humanistyczną), bo wiedziałam, co chcę robić w życiu.
      Moi koledzy takoż. Przez cztery lata nauki profil zmieniła jedna
      osoba. Kiedy podejmowaliśmy tę decyzję, mieliśmy 15 lat. W pomysle
      minister Hall nie widzę zatem nic dziwnego, to tylko udoskonalenie
      systemu, który istnieje od dawna.
      • paszczakowna1 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 20:06
        Problem jednak w tym, że wielu uczniów jest po prostu niedoinformowanych, i
        wydaje im się na przykład, że na chemii czy medycynie nie jest potrzebna
        matematyka czy fizyka. A potem jest dramat na studiach, bo brakuje podstaw.

        Matematyka, język polski i język obcy powinny być obowiązkowe dla wszystkich.

        A w ogóle to stare profile "realny" (nauki przyrodnicze i ścisłe) i "klasyczny"
        (nauki humanistyczne) były najmądrzejszą rzeczą, jaką ktokolwiek w tym względzie
        wymyślił.
    • protozoa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 20:45
      Jestem za, bo jako matka licealistów wiem, że uczenie się wszystkich
      (!) przedmiotów powoduje, że żadnego nie uczy się dobrze. I tak
      trzeba wybierać. Moim synom ( jeden idzie na biotechnologie drugi na
      medycynę) nie sa do niczego potrzebne wojny punickie ( z datami),
      rodzaje skał osadowych, itd. A nauczyciele są zdania, że trzeba
      umieć wszystko. Więc chłopaki tracą czas i energię, zeby zzz (
      zakuć, zaliczyć, zapomnieć). A szkoda, bo jest sporo ciekawszych
      rzeczy do nauki. I potrzebniejszych!
      A 17 latki znakomicie wiedzą co chca robic w życiu, a jesli nie
      wiedzą to tym gorzej dla nich.
    • hankam Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 21:38
      A co jest złego w istniejących od zawsze klasach profilowanych?
      Co jest złego w tym, ze matematyk czy biolog będzie miał pojęcie o
      geografii czy historii?
      Liceum powinno dawać wiedzę ogólną, choć niekoniecznie ze wszystkich
      przedmiotów na tym samym poziomie.
      • verdana Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 09.02.08, 22:00
        To jest złego, ze moze miec tylko blade pojęcie - ucząc sie
        jednoczesnie jedenastu przedmiotow, żadnego nie pozna porzadnie.
        Wszystko, nawet to, czym sie interesuje, zna po łebkach, bo
        zamiłowany historyk spedza cale godziny usiłujac podciagnąć się na
        dwojkę z fizyki, a utalentowany fizyk wkuwa daty, ktore wyleca mu z
        glowy dzien po klasowce. Robią to kosztem rozwijania zainteresowań i
        prawdziwej wiedzy.
        • wieczna-gosia Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 10.02.08, 00:31
          zgadzam sie z verdana. ednoczesnie pragne nadmienic iz przez liceum uwazalam sie
          za humanistke, chodzilam do klasy o takim profilu, gdzie fizyka skonczyla mi sie
          po 2 klasie, chemia po 3, matematyke mialam do konca ale malo wymagajaca, gdyz
          pani wymagala tylko od tych co szly na SGH, a ja nie szlam. Po maturze mi sie
          odmienilo i poszlam na studia gdzie mialam chemie na pierwszym roku, kurs
          matematyki wyzszej z calkami i pochodnymi, fizyke. I co? I pstro, dalam sobie
          rade, co wiecej, uwazam ze zajecia prowadzone metoda uniwersytecka, wymagajace
          ode mnie pewnego poziomu daly mi duzo wiecej niz to gowienko w szkole serwowane
          dla humanistow, bo na zadaniach sie wykladalam i wykladam i bede wykladac, ale
          za to mialam rowniez laborki, ktore daly mi wiecej na polu przedmiotow scislych
          niz wyrycie ksiazki do biol-chemu.

          Ponadto nagle zdecydowalam sie zdawac na maturze biologie, podczas gdy biologie
          mielismy do 3 klasy. Uczylam sie do biologii wlasciwie sama, troche chodfzilam
          na fakultet, ale niezbyt czesto bo mi godziny nie lezaly. I co? I pstro i zdalam.

          Uwazam ze podarzanie tropem wlasnych zainteresowan ZAWSZE wychodzi czlowiekowi
          na dobre, nawet lesli te zainteresowania sie zmieniaja. Bo robienie 11
          przedmiotow po lebkach daje ulude wiedzy ogolnej, za to daje realna nienawisc i
          blokade umyslu na przedmioty, ktore nam nie leza. A uczenie sie rzeczy
          ulubionych sprawia ze czlowiek uczy sie uczyc, ze wklada w nauke wiecej energii,
          uczy sie aktywnie zdobywac wiedze itd.

          Zawsze mnei zdumiewa ze ludzie tak latwo se szufladkuja ze to co wybierzemy w
          liceum to juz kila mogila i amen i decyzja na przyszlosc- terefere- mozna rzucic
          studia, mozna zaczac nowe, mozna robic dwa kierunki rownolegle, mozna zrobic se
          gap year i budowac chatki w Zanzibarze. Mozna zaczac gdzies pracowac a potem
          przestac i zaczac pracowac gdzie indziej.

          I TO zamierzqm przekazac moim dzieciom- uczcie sie tego co lubiecie bo pozniej i
          tak moze sie okazac ze lubicie co innego- to sie wtedy tego zaczniecie uczyc.

          sama jestem przykladem czlowieka humanisty ktory neinawidzil historii, nie uczyk
          sie jej (aby zdac) i nie rozumieal. A im starsza jestem, tym bardziej lubie,
          trawie, ostatnio Jasiennice do poduszki czytam i Davisem zakaszam i to wszystko
          na trzezwo bez popitki smile
        • grzehuu Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 10.02.08, 00:38

    • grzehuu Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 10.02.08, 00:21
      Podam na własnym przykładzie ( mam 18 lat )
      Uważam że osoba w wieku 16 lat jest już na tyle świadoma i wie co chce w życiu
      robić. Takim pierwszym wyborem w sumie będzie profil do szkoly średniej.
      Ja chciałem być informatykiem, lekarzem , farmaceutą i kucharzem. Poszedłem do
      klasy biologiczno chemicznej i teraz już wiem że na pewno pójdę na chemie smile
      sądzę że naciskanie dzieciaka jest zbędne, a zmiana zdania miesiąc przed maturą
      było by głupotą smile
    • mmaupa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 10.02.08, 17:07
      Bede chyba pierwsza osoba (poza autorka postu) ktorej sie ta zmiana nie podoba.
      Mam 23 lata i magisterke z zoologii. Do konca 4 klasy LO nie wiedzialam na co
      pojde - wahalam sie miedzy lingwistyka (wymagane 3 jezyki, historia),
      architektura (matma, rysunek) i zootechnika (biologia, chemia). W szkole z
      wszystkich przedmiotow mialam dobre stopnie, bo tez interesowalo mnie wlasciwie
      wszystko.

      Nie jest prawda, ze "jak cos jest do wszystkiego, to jest do niczego" - z klasy
      o profilu ogolnym wynioslam spora wiedze, nie musialam marnowac czasu na
      wkuwanie dat i wzorow, bo nauka przychodzila mi latwo. I dlaczego osoby takie
      jak ja mialyby miec mniejszy dostep do wiedzy ogolnej i zamkniete mozliwosci
      studiow tylko dlatego, ze p. minister sobie tak wymyslila? Przeciez gdybym byla
      w klasie na sile profilowanej, nie moglabym zdecydowac sie na kierunek ktory
      ukonczylam (tym bardziej, ze rodzina byla bardzo przeciwna
      zootechnice/biologii/zoologii i pchali mnie na sile na dziennikarstwo).
      Uczniowie uginaja sie pod presja rodzicow i otoczenia (bo na ekonomie idzie pol
      klasy!), a potem zaluja, boja sie rzucic studia i zmarnowac rok, wiec marnuja
      reszte zycia.

      Zreszta teraz na swiecie jest nacisk na nauki transdyscyplinarne, dosc popularne
      staja sie kierunki laczone, np fizyka i filozofia, biologia i psychologia,
      informatyka i lingwistyka.

      Uwazam, ze zawezanie sobie kariery w tak wczesnym stadium rozwoju jest
      szkodliwe. Bo 16-17stolatek odrzuci np. matematyke, tlumaczac ze go nie
      interesuje (co moze w rzeczywistosci oznaczac ze np pani jest nudna) - a potem
      umeczy sie ze statystyka na socjologii, no bo skad ma niby wiedziec, co mu w
      przyszlosci bedzie potrzebne.

      Ale sie rozpisalam...
      • alanta1 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 10.02.08, 18:58
        mmaupa napisała:

        > Bo 16-17stolatek odrzuci np. matematyke, tlumaczac ze go nie
        > interesuje

        Przykład akurat do bani, bo matma będzie obowiązkowa wink
        A pozostałych przedmiotów każdy może się spokojnie douczyć sam z książek...
        • mmaupa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 10.02.08, 20:07
          No bedzie, ale zdaje sie od 2010r. Na razie z tego co wiem, to nie jest.

          Niby do matury tez sie mozna wszystkiego douczyc z ksiazek. W ogole po cholere
          chodzic do szkoly!
          • alanta1 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 10.02.08, 20:57
            Ale w projekcie matma, polski i języki obce mają być obowiązkowe.

            mmaupa napisała:

            > W ogole po cholere chodzic do szkoly!

            A choćby po to, żeby wiedzieć czego się uczyć i gdzie tego szukać smile
            • mmaupa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 10.02.08, 21:54
              Stad moja subtelna ironia smile

              Ale tak na serio, skad taki siedemnastolatek ma wiedziec czego sie uczyc? Moj
              troche mlodszy kolega jest rozgoryczony i rzucil wlasnie trzeci kierunek
              studiow, twierdzac, ze zawsze wszyscy kazali mu sie uczyc wszystkiego, a on
              odrzucal rzeczy niepotrzebne - przy okazji odrzucajac spora czesc potrzebnych
              tez. I zaluje.
              • verdana Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 10.02.08, 22:05
                Czyli wynika z tego, ze zawsze jest dla niektorych za wczesnie na
                podjecie decyzji.
                • mmaupa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 11.02.08, 00:51
                  To prawda. Ja tylko chce podkreslic ze nie jest nas - niezdecydowanych w wieku
                  16-18 lat - znowu tak malo. Moze po prostu obracam sie w takim towarzystwie?
                  Mama wahala sie miedzy chemia, prawem a architektura, brat miedzy historia a
                  oceanografia, moja pierwsza szkolna milosc miedzy politologia, skandynawistyka a
                  geologia, kuzyni miedzy elektronika a dziennikarstwem... I dlaczego mamy byc
                  zmuszani do przedwczesnego wyboru - ktory niekoniecznie jest tym slusznym wyborem?
                  • verdana Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 11.02.08, 12:38
                    A dlaczego inni, ktorzy wybrali, maja być zmuszani do uczenia się
                    rzeczy dla nich zbędnych?
                    • mmaupa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 11.02.08, 15:01
                      Bo nikt im nie zabrania isc do klasy profilowanej - humanistycznej, biol-chem,
                      matematycznej itd, jak do tej pory.
                      • alanta1 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 11.02.08, 16:37
                        mmaupa napisała:

                        > Bo nikt im nie zabrania isc do klasy profilowanej - humanistycznej, biol-chem,
                        > matematycznej itd, jak do tej pory.

                        Bo w tych profilowanych klasach nadal jest dużo przedmiotów ogólnych. Ja byłam
                        na mat-fizie (te klasy były uważane za najlepsze, wiec chętnych było dużo), a ze
                        było sporo osób deklarujących chęć pójścia na prawo/medycynę/i.t.p. to byliśmy
                        męczeni zbędnymi przedmiotami na wysokim poziomie...
                        • mmaupa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 11.02.08, 20:01
                          No tragedia, biedne robaczki (z najlepszej klasy zreszta) nauczyly sie troche
                          historii i biologii...

                          A tak na serio, to chyba wina szkoly ze najlepsi nauczyciele ucza w mat-fiz, a w
                          innych klasach juz nie? W moim LO nie bylo tego problemu - byc moze dlatego, ze
                          klasy dwujezyczne-ogolne byly uwazane za najlepsze, wiec do mat-fiz szli
                          "matematyczni", a do humanistycznej "humanistyczni" (-NE wlasciwie smile ).
                          • alanta1 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 12.02.08, 08:54
                            mmaupa napisała:

                            > No tragedia, biedne robaczki (z najlepszej klasy zreszta) nauczyly sie troche
                            > historii i biologii...

                            Nie trochę, ale na dosyć wysokim poziomie, pozwalającym zdawać na prawo czy
                            medycynę. Ja ledwo kulałam z tych przedmiotów, bo zupełnie mnie nie
                            interesowały, doszło do tego, ze pomagałyśmy sobie z koleżanką: ona pomagała mi
                            w przedmiotach humanistycznych, ja ją ciągnęłam z matmy...
                            A jeśli zdolni, ale ukierunkowaniu uczniowie nie potrafią sobie poradzić
                            samodzielnie z materiałem, ale muszą brać korki (bo to były de facto korki,
                            świadczone wzajemnie) to sytuacja nie jest normalna uncertain
      • milka_milka Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 12.02.08, 08:44
        Na lingwistykę? Trzy języki? Zawsze były dwa, a historii uczono się już na
        studiach. W każdym razie na egzamin nie była wymagana.
        • mmaupa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 12.02.08, 11:24
          A polski to nie jezyk? smile

          Historia sie przyczepila stad, ze kiedys mialam tez pomysl na sinologie - z
          pospiechu wrzucilam wszystko do jednego worka, przepraszam. Zreszta czy ma to az
          takie znaczenie w tym momencie?
          • milka_milka Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 12.02.08, 16:02
            Nie, oczywiście, że nie. Tylko jestem po lingwistyce i byłam ciekawa, czy coś
            się aż tak zmieniło.
    • archi_joa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 12.02.08, 02:10
      Z mojego punktu widzenia pomysł nie jest niczym nowym, bo podobny system miałam
      w liceum (ostatnia stara matura 2004). Przedmioty ogólne miałam do 2 klasy a po
      drugiej klasie został język polski, angielski, niemiecki, 3. klasie wos plus
      wybrane fakultety (ileś tam godzin minimum w tygodniu) - w moim przypadku
      matematyka i geografia. Uważam, że rozwiązanie takie było bardzo dobre, ponieważ:
      - mogliśmy skupić się na wybranych przedmiotach
      - materiał z historii, biologii, fizyki, chemii itd. i tak został dokładnie
      przerobiony
      - przez pierwsze dwa lata LO obciążenie zajęciami w szkole było spore (około
      36-38 godzin tygodniowo) a przez kolejne dwa dużo mniejsze ustępując miejsca
      pracy w domu
      - w klasie maturalnej miałam 18 godzin w tygodniu, niektórzy mieli jeszcze
      mniej, dzięki temu możliwa była praca w domu
      W kwestii dojrzałości 16-latków do tak poważnej decyzji - tutaj faktycznie mam
      wątpliwości - sama zmieniłam zainteresowania pod koniec liceum. Niestety uważam,
      że dopiero postudiowanie przez pewien czas daje pojęcie na temat tego, czy
      wybraliśmy właściwą dziedzinę. Ale i tak sądzę, że ukierunkowanie w połowie
      liceum (które oczywiście powinno być czteroletnie) jest lepszym pomysłem niż
      ciągnięcie biologii, fizyki, historii, chemii itd. aż do samej matury przez co
      ni ma czasu na skupienie się na fakultetach.
      • andaba Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 12.02.08, 11:06
        Ja - podobnie jak większość moich znajomych, decyzję co chcę robić w życiu pdjęłam w wieku 14 lat. Przecież wtbór liceum, technikum czy zawodówka to też wybór zawodu, tyle, że ci co wybrali LO mogli się dłużej zastanowić. Ale pewne preferencje dotyczące kierunku raczej w wieku 16 lat się ma, nochyba, ze ktoś jest uzdolniony w wielu kierunkach i rozważa np. polonistykę lub fizykę...
    • mim288 Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 12.02.08, 12:06
      To prawda, że człowiek powinien miec wiedze ogólna, ale przeciez w
      tym pomysle jest język polski i matematyka i język obcy jako
      przedmioty obowiązkowe plus przedmioty wybrane. To powinno dac
      wiedzę o literaturze, sztuce ect pluc podstawowy kanon wiedzy
      matematycznej (bardzo własnie potrzebny zwłaszcza dla przyszłych
      konsumentów - np. usług bankwych, ubezpieczeniowych, usług funduszy
      emerytalnych). Teraz niby wszystkiego po trochu, ale np. matematyka
      nie jest obiowiązkowa na maturze - bo niby za trudna - i widze
      potem ludków na studiach, którzy logicznie mysleć niestety nie
      potrafia (matematyka tego skutecznie uczy).W sumie projekt nie
      wydaje mi się taki zły sam w sobie - tyle że diabeł tkwi w
      szczegółach i w jakości realizowanego programu (nie w
      jego "rozdęciu").
    • rycerzowa Re: 16 lat - decyzja o całym życiu? 12.02.08, 12:43
      Należy wziąć pod uwagę jeszcze jeden aspekt zagadnienia:
      czy każdy uczeń poradzi sobie z wysokim poziomem wszystkich przedmiotów?
      Spójrzmy prawdzie w oczy.
      Kiedyś do ogólniaków przyjmowano 1/5 rocznika, teraz - 4/5.
      A program jest ambitny.

      Historia to nie jest wkuwanie dat, matematyka to nie jest robienie słupków, a
      biologia to nie jest wkuwanie nazw. Każda z tych dziedzin na poziomie licealnym
      wymaga określonych zdolności. Mało jest ludzi, którzy wszystkie te talenty
      posiadają na raz.

      Wymagając od wszystkich wszystkiego można zmarnować niejeden talent.
      Jedynie ok 20% populacji jest w stanie pojąć rachunek różniczkowy i całkowy,
      który jest (był) w programie licealnej matematyki.
      Czy większy procent jest w stanie zrozumieć i zinterpretować procesy historyczne?

      Mamy powszechne, obowiązkowe gimnazjum, 10 lat nauki. To jest jak bardzo dawna
      matura, po 11-latce, bo program teraz jest trudniejszy.
      Gdyby każdy z absolwentów miał opanowany program gimnazjum, mielibyśmy
      społeczeństwo ludzi wykształconych.
      A może mamy?

      Nie twórzmy fikcji.
      Urodzony humanista i tak nie zrozumie co to jest pochodna, to znaczy zrozumie to
      po swojemu.
      Ale procentów nauczyć go można, a one są w programie podstawówki i gimnazjum.
      Tantiemy będzie umiał sobie obliczyć.

      Wybitny umysł ścisły mimo tortur nie pojmie liryki, wymaganie od niego
      interpretacyjnych esejów jest marnowaniem czasu nauczyciela i marnowaniem szans
      ucznia.

      Od pewnego poziomu wzwyz, nauka zamienia sie w studiowanie, a studia wymagaja
      ukierunkowania.
Pełna wersja