ile kieszonkowego dla 10-latka?

25.02.08, 10:34
jak w pytaniu.ja nie wiem ile pieniędzy dawać synowi.na razie codziennie
wrzucam mu do puszki wszystkie drobniaki z portfela.codziennie jest tego
ok.1-2 zł,więc miesięcznie zbiera sie kwota ok.20-30zł.to dużo czy mało?
jak wy robicie?
    • mika_007 Re: ile kieszonkowego dla 10-latka? 25.02.08, 20:58
      nie daję wcale
      większe kwoty np. z okazji urodzin zbiera do skarbonki ,a do szkoły
      pieniędzy nie potrzebuje,nie ma w zwyczaju zaopatrywania się w
      szkolnym sklepiku-co chce ma w domu
      więc nie widzę sensu dawania kieszonkowego
      • klaryma Re: ile kieszonkowego dla 10-latka? 26.02.08, 08:43
        moja 10-latka dostawała 5 zł tygodniowo. Czasami ja zapominałam,
        czasem ona, nie było to tak zupełnie systematycznie. Pieniądze
        zbierała sobie na jakąś większą przyjemnosc, np na tamagochi (trochę
        jej dołożyliśmy), czasem kupowała jakieś bzdurne gazetki, na które
        ja odmówiłam pieniędzy, czasem brała parę groszy do szkoły na drobne
        słodycze. Inne jej potrzeby ocfzywiscie finansowaliśmy my.
    • mw144 Re: ile kieszonkowego dla 10-latka? 26.02.08, 10:49
      U mnie 6-latka dostaje od 3 lat ok 50 zł miesięcznie i póki co jej
      wystarcza, bo wydaje ją głównie na swoje gazetki i jakieś drobne
      zabawki. Zazwyczaj ma zawsze jakieś pieniądze "w rezerwie". Większą
      kasę dostanie jak skończy 12 lat, bo wtedy będzie mogła samodzielnie
      korzystać z własnego konta, które ma założone.
      • kurczak1 Re: ile kieszonkowego dla 10-latka? 26.02.08, 16:03
        Mój 8 latek od 2 lat dostaje co niedzielę 5 zł. Czasem nie ma nic
        czasem ma uzbierane 50 zł. Nie jest skąpcem - kupuje sobie gazetki
        itp. Jak cos dostanie od dziadków to mu sie kapitał powiększa. Ale
        już szanuje pieniądze i stać go na zabawki, o których marzy. Mam
        jedną zasadę - nie pożyczam mu. Kupi jak uzbiera. Inne dzieciaki -
        te z drobniakami od rodzicow na "kup sobie coś" piszczą w szkolnym
        sklepiku za lizakiem ("co mogę kupić za tyle?"), on parę razy kupił
        bzdety, potem mu zabrakło na jakiś ósmy cud świata i teraz wydaje
        tylko jak chce lub musi. Do szkoły wg mnie dziecko musi mieć przy
        sobie ze 2 zł. Tyle że on ma swoje. Zresszta sa takie sytuacje:
        mamo, kup mi to (auto, gazetkę, film itp.)- mozesz sobie kupic za
        swoje- a tio nie. Dziecko, któremu zalezy stanie na rzesach zeby
        dostac. Widocznie nie zalezalo az tak. Tak że polecam
        przyzwyczajanie dzieci do pieniedzy
Pełna wersja