przemoc psychiczna w przedszkolu

IP: 150.254.209.* 30.08.03, 23:21
od kilku miesiecy walcze z przedszkolem (prowadzonymprzez siostry zakonne!,
w którym przez dłuższy okres czasu dopuszczano się przemocy emocjonalnej,
poniżając moje dziecko. otoz nikt z personelu nie zwracal uwagi na
przezywanie, obrazanie dziecka przez rowiesnikow, nikogo nie zintrygowalo
dlaczego chlopak izoluje się i nie bierze udzailu w zabawie (dzieci
wysmiewaly sie z niego z powodu nadwagi), a mloda nauczycielka uwazała i
uwaza zresztA do dzisiaj ze wymyslam problem ktorego ona nie widzi i
tolerowała zachowania swoich podopiecznych. Nauczycielka (świecka, 28 lat)
dopuscila sie zreszta takze innych uchybien: podczas zajec merytorycznych
celowo nie pytala mojego syna, nawet jesli sie uporczywie zglaszal, karala
go za nadmierna aktywność intelektulana na lekcji, nie zwracala uwagi kiedy
chlopcy wsypali do deseru dziecka piasek- kazala mu to zjeść i juz!. list
wystosowany do dyrekcji przedszkola spotkał się z ogólnym zdziwieniem
dyrektorki a ponadto oburzeniem społeczności (!!), bowiem został wbrew mojej
woli, ujawniony (gdzie poszanowanie tajemnicy korespondencji?). Podobny list
wystosowany do kuratorium takze nie przyniosl oczekiwanego przeze mnie
odzewu, bo wizytator p.A .R. bezgranicznie zaufala WYJASNIENiom (biednej i
poszkodowanej) NAUCZYCIELKI. wszystko sobie pewnie wymyśliłam...Moje
spostrzeżenia potwierdzil jednak psycholog i szybko przenioslam syna do
innej placowki-szkoola. W chwili obecnej zostalam pomowiona w miasteczku w
ktorym mieszkam o dzialania na szkode kosciola (!!), donosicielstwo, moich
mlodszych dzieci nie moge zapisac do przedszkola, a cala sprawa nie zostala
jak dotad sfinalizowana, bo jak napisano w oficjalnym pismie z przedszola,
cytuję: "przezywanie dziecka jest w tym okresie (wiek 5-6 lat) rzecza
NORMALNA!!!!!" Czy powiadamiac rzecznika praw dziecka?, czy uwazacie ze i
tak to juz nie zmieni niczego? gdzie szukac sprawiedliwości i jak uchronic
dziecko przed takimi sytuacjami ? (dziecko przytyło z powodu zażywania duzej
ilości sterydów- astma)
    • Gość: tempus Re: przemoc psychiczna w przedszkolu IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.03, 23:55
      Gość portalu: matka napisał(a):

      > od kilku miesiecy walcze z przedszkolem (prowadzonymprzez siostry zakonne!,
      > w którym przez dłuższy okres czasu dopuszczano się przemocy emocjonalnej,
      > poniżając moje dziecko. otoz nikt z personelu nie zwracal uwagi na
      > przezywanie, obrazanie dziecka przez rowiesnikow, nikogo nie zintrygowalo
      > dlaczego chlopak izoluje się i nie bierze udzailu w zabawie (dzieci
      > wysmiewaly sie z niego z powodu nadwagi), a mloda nauczycielka uwazała i
      > uwaza zresztA do dzisiaj ze wymyslam problem ktorego ona nie widzi i
      > tolerowała zachowania swoich podopiecznych. Nauczycielka (świecka, 28 lat)
      > dopuscila sie zreszta takze innych uchybien: podczas zajec merytorycznych
      > celowo nie pytala mojego syna, nawet jesli sie uporczywie zglaszal, karala
      > go za nadmierna aktywność intelektulana na lekcji, nie zwracala uwagi kiedy
      > chlopcy wsypali do deseru dziecka piasek- kazala mu to zjeść i juz!. list
      > wystosowany do dyrekcji przedszkola spotkał się z ogólnym zdziwieniem
      > dyrektorki a ponadto oburzeniem społeczności (!!), bowiem został wbrew mojej
      > woli, ujawniony (gdzie poszanowanie tajemnicy korespondencji?). Podobny list
      > wystosowany do kuratorium takze nie przyniosl oczekiwanego przeze mnie
      > odzewu, bo wizytator p.A .R. bezgranicznie zaufala WYJASNIENiom (biednej i
      > poszkodowanej) NAUCZYCIELKI. wszystko sobie pewnie wymyśliłam...Moje
      > spostrzeżenia potwierdzil jednak psycholog i szybko przenioslam syna do
      > innej placowki-szkoola. W chwili obecnej zostalam pomowiona w miasteczku w
      > ktorym mieszkam o dzialania na szkode kosciola (!!), donosicielstwo, moich
      > mlodszych dzieci nie moge zapisac do przedszkola, a cala sprawa nie zostala
      > jak dotad sfinalizowana, bo jak napisano w oficjalnym pismie z przedszola,
      > cytuję: "przezywanie dziecka jest w tym okresie (wiek 5-6 lat) rzecza
      > NORMALNA!!!!!" Czy powiadamiac rzecznika praw dziecka?, czy uwazacie ze i
      > tak to juz nie zmieni niczego? gdzie szukac sprawiedliwości i jak uchronic
      > dziecko przed takimi sytuacjami ? (dziecko przytyło z powodu zażywania duzej
      > ilości sterydów- astma)

      No cóż, moim zdaniem główny błąd plegał na wyborze przedszkola. Siostry
      zakonne czyli osoby które nie mogą mieć własnych dzieci nie są odpowiednie do
      tego celu. Z czarnymi niełatwo wygrać w tym kraju. Moim zdaniem powinnaś
      skontaktować się z rzecznikiem praw dziecka.
      • Gość: ola Re: przemoc psychiczna w przedszkolu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.03, 01:55
        jasne!
        skoro nie mozesz zapisac swoich dzieci do przedszkola?
        przeciez to bezprawne!
        jestesmy z Tobą smile
        nie daj sie zastraszyc.
        Rzecznik Praw Dziecka:
        www.brpd.gov.pl

        Paweł Jaros jest osobą rzeczywiscie troszczącą się o dobro dzieci, bardzo
        spokojną, przyjazną i otwartą. Miałam okazję go kiedyś poznać. Polecam
        zwrócenie się do niego. Budzi duze zaufanie jako osoba na tym stanowisku. A
        Wasza sprawa idealnie sie kwalifikuje. Niestety. Serdecznie współczuję. Trzymam
        kciuki.
        Alez Wam musi byc cięzko, w malej spolecznosci zostac napiętnowanym. Najlepsze
        dla wszystkich bedzie rozpatrzenie sprawy przez Rzecznika. I zamknie usta
        wszystkim, ktorzy Ci nie wierzyli.
        Kurcze, ze tez male dzieci musza przechodzic przez tak traumatyczne
        doswiadczenia, jakby mu bylo malo, ze ma astme, do cholery. Dlaczego ludzie, i
        to pracujacy z dziecmi, sa tak ślepi?
        rety, ale mnie to sfrustrowalo. wyobrazam sobie, co Ty musisz przezywac.Jak
        dobrze, ze pomyslalas o rzeczniku. Ze sie nie poddalas, nie dalas zastraszyc.
        Dzielna jestes.
        Wielkie poparcie!
        daj znac , prosze, jak sie sprawa dalej potoczy.
        pozdrawiam serdecznie!
        • Gość: dziczu Re: przemoc psychiczna w przedszkolu IP: *.daminet.pl 31.08.03, 12:35
          Faktycznie przykra sytuacja! Współczuję, zwlaszcza, że jestem katoliczką i
          dziwi mnie zachowanie sióstr. Nie mnie oceniać, czy to jest pani wymysl czy
          nie, jak inni zdają się to czynić. Myślę jednak, że zdanie innych rodziców o
          tym przedszkolu i siostrach zakonnych mogloby nadać tej sprawie obiektywności.
          Proszę popytać innych rodziców, czy są zadowoleni. To przedszkole musiało
          chyba mieć wcześniej dość dobrą opinię, skoro poslala Pani swoje dziecko
          wlaśnie do niego. Gdyby wcześniej wybychaly takie skandale pewnie by tego Pani
          nie zrobila.
          Dodam, że ja spotkalam się z podobnymi relacjami rodziców, których dzieci
          prowadzane byly do przedszkoli "świeckich". Nie slyszalam, żeby ktoś
          interweniowal z tego powodu u Rzecznika Praw Dziecka. Rodzice sprawę
          rozwiązywali w ten sposób, że po prostu zabierali dziecko i przenosili do
          innego przedszkola, które im odpowiadalo. Sprawa byla więc rozwiązana a i
          oszczędzali sobie i innym nerwów. Co Pani da interwencja u Rz P Dz? Przecież i
          tak najprawdopodobniej dziecko zmieni przedszkole. A tamtego przedszkola i tak
          nie zamkną z powodu opinii jednego rodzica. No chyba, że byloby tych opinii
          dużo więcej.
          Tak na marginesie dodam, że dziś modny jest model bezstresowego wychowania
          i rodzice skarżą się nawet na to, że pani w przedszkolu zwróci dziecko uwagę.
          To jest już chora sytuacja, przecież w przedszkolu jest tych dzieci dużo i
          czasem bez zwrócenia uwagi po prostu wejdą na głowę albo nawzajem sobie zrobią
          krzywdę. Pani skarży się, że siostry nie reagują, a inny rodzic będzie skarżyl
          jak zwrócą uwagę. Zgłupieć można. Naprawdę współczuję dziś wszystkim
          nauczycielom i pedagogom.
          Życzę Pani pomyślnego rozwiązania sprawy.
          DZICZU
        • Gość: agatka_s Re: przemoc psychiczna w przedszkolu IP: *.acn.pl 31.08.03, 13:00
          Broń Boże nie chcę krytykować, ale czy jesteś pewna, że od samego początku
          podeszłaś do sprawy mając na uwadze dobro dziecka ? Czy nie miałaś od
          początku postawy agresywnej wobec nauczycieli, dzieci i przedszkola ? Czy nie
          podsycałaś w sobie stopniowo chęci wygrania za wszelką cenę i postawy "ja im
          wszystkim pokaże", czy nie zapędziłaś sie tak w swojej walce ze w którymś
          momencie przestałaś myśleć o interesie dziecka tylko o wygraniu ?

          To, że dziecko jest przezywane naprawdę się zdarza jak swiat światem, i są
          sprawdzone sposoby jak sobie poradzić w takiej sytuacji i naprawdę
          obiektywnie nie jest to powód do "awantury" na taką skalę. Myślę, że spokojne
          i rzeczowe podejście do problemu, a nie potraktowanie tej sytuacji jako wojny
          między dwiema stronami: my ci dobrzy:skrzywdzone dziecko i jego rodzice i oni-
          ci źli: te wstrętne dzieciaki i ich nauczycielka, trzymajaca ich stronę,
          byłoby o wiele bardziej skuteczne i przynoszące dobry rezultat. (mówie to na
          podstawie mojego i mojego syna doświadczeń empirycznych)


          Jeżeli od razu oskarżasz, to naturalne jest, że druga strona się broni, no i
          zamiast doprowadzić do rozwiązania sytuacji,tak aby Twojemu dziecku było
          dobrze, kończy się na pyskówce i wymianie listów z kuratorium. No i co
          dziecku jest teraz lepiej po tym wszystkim ? Czy nie upokorzyłaś go
          przypadkiem jeszcze bardziej, bo teraz już wszyscy wiedzą że jest gruby i go
          przezywają (a do tego ma matkę wariatke która awanturuje sie ze wszystkimi).
          Według mnie na takie bezkompromisowe dochodzenie swoich racji mozna sobie
          pozwolić w świecie dorosłych (choć osobiście i tu nie jestem zwolenniczką
          takiego rozwiazywania problemów), ale mając doczynienia z dziećmi trzeba się
          pięć razy zastanowić czy przypadkiem taka "gra jest warta świeczki". Nie
          sadze aby ktokolwiek z personelu przedszkola chciał celowo upokorzyc i
          dokuczyć twojemu dziecku, jeżeli widziałaś jego kłopoty trzeba było o tym
          spokojnie porozmawiać z nauczycielką i zapytać czy widzi jakis sposób abyście
          wspólnie jakos poradzili sobie z tym problemem. Jestem pewna, że nauczycielka
          obdarzona takim zaufaniem, stanełaby na glowie aby twojemu dziecku pomóc.

          Moja rada teraz kiedy mleko już jest rozlane: zastanów się czy, aby napewno
          dalsza walka ma sens ? co mozesz zyskać w jej wyniku: ze przedszkole Cię
          przeprosi ? że przyjmą Ci dzieci do przedszkola pod presją ? ze będziesz mieć
          satysfakcę, że wygrałaś, a może całe przedszkole zamkną a Sistry aresztują ?

          A co Twoje dzieci w tym wszystkim zyskają ???? myślałaś o tym ?
          • Gość: gorkai Re: przemoc psychiczna w przedszkolu IP: 217.153.45.* 01.09.03, 12:52
            >
            > Czy nie upokorzyłaś go
            > przypadkiem jeszcze bardziej, bo teraz już wszyscy wiedzą że jest gruby i go
            > przezywają?

            Jasne, a wcześniej to nie wiedzieli (trzeba było powiedzieć, bo na pierwszy
            rzut oka nie widać, że ktoś jest gruby)!
            Skarbie, to, że dzieci przezywają "jak świat światem" nie znaczy jeszcze, że
            robią dobrze i należy to tak po prostu tolerować.
            Gratuluję mamie, która staje w obronie swojego dziecka i nie chce zostawić
            sprawy samej sobie, chociaż i tak już swojego syna musiała wypisać z tego
            Bożego przybytku. A jej determinacja sens ma, i to duży: walczy nie tylko o
            właściwe traktowanie swojego dziecka, ale także wszystkich innych. To nie jest
            głupia zemsta, tylko walka z głupotą i brakiem kompetencji. Jeżeli wszyscy
            schowają głowę w piasek, to...
            A nawiasem, ta "solidarność zawodowa" jest imponująca.
      • Gość: ratan Śmieszne ale ideologicznie poprawne IP: 217.96.29.* 01.09.03, 11:06
        mama napisała, że dziecku dokuczała świecka przedszklanak, która może mieć np
        czwórke własnych pociech. Jeśli chcesz dowiedzieć sie jak potrafia molestować
        psychicznie w świeckich przedszkolach zapraszam do odwiedzenia rzecznika praw
        dziecka. Skończ z ideologicznym podejściem do życia bo to prowadzi do nikąd.
    • roman.gawron Re: przemoc psychiczna w przedszkolu 31.08.03, 19:45
      Gość portalu: matka napisał(a):

      > nikt z personelu nie zwracal uwagi na
      > przezywanie, obrazanie dziecka przez rowiesnikow

      Błąd pedagogiczny.

      > nikogo nie zaintrygowalo
      > dlaczego chlopak izoluje się i nie bierze udzailu w zabawie (dzieci
      > wysmiewaly sie z niego z powodu nadwagi)

      Tu sytuacja mogła być skomplikowana. Dzieci w wieku przedszkolnym trudno zmusić
      do zabawy z odrzuconym (nadwaga, okulary, rude włosy...) członkiem grupy.
      Czasem mało da się zrobić w ogóle i jedynym wyjściem jest poszukać lub stworzyć
      dziecku takie środowisko, gdzie będzie akceptowane.
      Oczywiście jednak nauczycielka winna była zwrócić na problem Pani syna uwagę i
      go z Panią przedyskutować, próbując wspólnie szukać rozwiązania.

      > a mloda nauczycielka uwazała i
      > uwaza zresztA do dzisiaj ze wymyslam problem ktorego ona nie widzi i
      > tolerowała zachowania swoich podopiecznych.

      Dorosły nie może w takim przypadku tolerować zachowań małych dręczycieli. W
      grupie powinny panować pod tym względem czytelne i egzekwowane reguły. Każde
      dziecko pod opieką osoby dorosłej ma prawo czuć się bezpieczne.
      Doskonałe techniki postępowania, kiedy dzieci krzywdzą się nawzajem, opisuje
      książka Faber i Mazlish "Rodzeństwo bez rywalizacji".

      > Nauczycielka (świecka, 28 lat)
      > dopuscila sie zreszta takze innych uchybien: podczas zajec merytorycznych
      > celowo nie pytala mojego syna, nawet jesli sie uporczywie zglaszal, karala
      > go za nadmierna aktywność intelektulana na lekcji, nie zwracala uwagi kiedy
      > chlopcy wsypali do deseru dziecka piasek- kazala mu to zjeść i juz!.

      Jeśli Pani obserwacje są prawdziwe, wydaje mi się, że nauczycielka po prostu
      nie bardzo chciała lub potrafiła znaleźć klucz do serca Pani dziecka. Obie
      możliwości świadczą o braku profesjonalizmu.

      > jak napisano w oficjalnym pismie z przedszola,
      > cytuję: "przezywanie dziecka jest w tym okresie (wiek 5-6 lat) rzecza
      > NORMALNA!!!!!"

      Owszem, jest to prawda. Nie znaczy to jednak, że nauczyciel nie powinien z tym
      walczyć. Tego mi w opisywanym przez Panią przypadku brakuje.
      W przypadku starszych dzieci mam jak najlepsze doświadczenia w całkowitym
      wykorzenianiu - przynajmniej w obecności nauczyciela - zjawiska przezywania i
      bicia kolegów i koleżanek oraz dokuczania im. Należy tylko konsekwentnie
      reagować.
      W przedszkolu takich zachowań dzieci się nie wyruguje, ale działać trzeba -
      efekty zwykle obserwuje się po jakimś czasie.

      > Czy powiadamiać rzecznika praw dziecka?

      Przeniosła Pani dziecko gdzie indziej, czy dalsza walka nie byłaby zbytnią
      zapalczywością i czy naprawdę służyłaby dziecku?
      Wyszło, jak wyszło - jest Pani (i dziecko) przegraną stroną tego konfliktu.
      Niezależnie od przyczyn proszę się postarać zminimalizować negatywne skutki tej
      sytuacji, chronić dziecko przed dalszymi szykanami środowiska. Niech to
      doświadczenie jak najszybciej zatrze się w jego pamięci.

      Pod względem prawnym niczego Pani już nie jest w stanie zrobić. Materia płynna,
      dowolność ocen, wiele różnych punktów widzenia. Wizytator w tym wypadku wydał
      opinię wiążącą. Skoro on uznał, że błędu nauczycielki nie było - nawet jak źle
      ocenił sytuację, to Pani tego nie podważy.

      Roman Gawron
      • Gość: ola Re: przemoc psychiczna w przedszkolu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.08.03, 22:33
        z tego, co ja zrozumialam, interwencja rzecznika praw dziecka jest po to, by
        pozostale dzieci "matki" zostaly w tej miejscowosci przyjete do przedszkola.
        jak zrozumialam z postu, mlodsze dzieci z powodu tego konfliktu nie zostaly
        nigdzie przyjete, bo oficjalna wersja obowiazujaca w miasteczku jest taka, ze
        to matka walczy z kosciolem i szkaluje siostry, i wszyscy sie przeciw niej
        obrocili.
        na stronie rzecznika praw dziecka jest wyszczegolnione, czym sie zajmuje. na
        pewno udzieli porady, zarowno prawnej jak i moze co do skutecznej metody, jak
        poradzic sobie w takiej sytuacji, i dokladnie sprawdzone zostnaie, czy nie ma
        podstaw do interwencji. jesli dziecko bylo przesladowane przez rowiesnikow a
        opiekunowie sie tym nie zajeli, to psycholog jest w stanie ocenic jak wygladala
        naprawde sytuacja i gdzie lezy zaniedbanie.
        To wszystko jest bardzo trudne i od tego jest biuro rzecznika, by bezradnemu
        rodzicowi pomoc.

        poza tym, owszem dzieci sei przezywaja, ale ja pamietam liceum kolege, ktory
        byl gruby i ktory nosil ciezki uraz na psychice jeszcze z podstawowki. I ten
        kolega byl niszczony przez cale liceum przez sfrustrowane rozwiedzione panie
        nauczycielki, pomimo, ze byl ieslychanie inteligentnym, oczytanym, blyskotliwym
        chlopcem. On sie tak bal negatywnego podejcia, ze sie zacinal i nie umial
        wyksztusic slowa. nastolatek ! podczas przyjacielskich rozmow na przerwach
        odkrywal dowcip, intelekt, wiedze i erudycje. wciaz bardzo skromnie i
        niesmialo, ale jednak. na kazdy temat iwedzial wiecej ode mnie- a ja bylam
        wyszczekana prymuska...
        ten kolega wygral indeksy na uczelnie wyzsze podczas jakichs konkursow w czasei
        liceum.
        I co- panie nauczycielki powiedzialy - nie ciesz sie, mozesz nie zdac matury.
        I nie zdal.
        na ustnym zostal zmiazdzony, byli swiadkami tego uczniowie przygotowujacy sie
        do odpowiedzi. Po prostu przygnieciony sarkazmem tak, ze pomimo przygotowania-
        jego wiedza przekraczala wymagane zalozenia programowe- w ktoryms momencie
        zablokowal sie tak, ze i po wyjsciu z sali stal jak autyk i patrzyl szklanym
        wzrokiem.


        zrobily mu to 2panie. wystarczylo, by poprawka jesienia i nici z indeksu.

        to byl dziewietnastolatek, ktory cale zycie doznawal upokorzen z powodu swej
        fizycznosci. od malego mial cukrzyce i byl gruby.
        to "przezywanie" Zniszczylo mu zycie, uczynilo pelnym leku i zamknietym w
        sobie. w szkole nie mial przyjaciol tylko kolegow pobieznych- wszyscy zylismy
        wtedy w dzikim pedzie, robilismy tysiac rzeczy, realizowalismy pasje, ciezko
        bylo przebijac sie przez jego skorupe glebiej niz tylko powierzchownie, bylismy
        na to za mlodzi.

        znam duzo innyxch przykladow tego, jak trudne kontakty z rowiesnikami w
        dziecinstwie warunkuja cale przyszle zycie.. to nie jest zacietrzewienie
        szalonej zapalczywej matki.
        ja mysle, ze ona widzi, co to robi z jej dzieckiem.
        pzyznanie jej racji moralnej przez taki autorytet moim zdaniem zmieniloby
        podejscie wielu ludzi w miasteczku i unormalnilo ich sytuacjie w uch
        srodowisku, co daloby tej rodzinie, a przede wszystkim dzieciom, szanse na
        jakies normalne funkcjonowanie w ich spolecznosci i uwolnienie z tej traumy.
        zylam w malym miasteczku. mozna zostac zjedzonym, presja srodowiska jest tak
        ogromna, ze bycie poza jego nawiasem jest morderczo trudne.
        czemu sie biernie temu poddawac, jesli w gre wchodzi dobro wlasnych dzieci?
        sa rzeczy, o ktore trzeba walczyc, chocby sie bardzo nie chcialo, chocby sie
        cala dusza bylo przeciwnym walce.
        czasem zycie zmusza nas do bycia odwaznym w imie czegos naprawde waznego.
        wlasnych dzieci nie mozna zawiesc, dac im zyc z jakims chorym pietnem ....

        male miasteczko to dziwny wszechswiat... to co w duzym miescie nie ma
        najmniejszego znaczenia, takie moje akcje tutaj, w warszawie, chocbym
        rzeczywiscie tylko byla rozhisteryzowana matka, nikogo by nie obeszly, w nowym
        przedszkolu nowe srodowisko, nikt by o tym nie wiedzial - w malym miasteczku
        jest sprawa calej spolecznosci. ba, czyjsckatar roztrzasa sie tam przy
        niedzielnym obiedzie w kazdym domu w miasteczku. co dopiero mowic o czyms takim?

        trzeba to wziac pod uwage.

        ja trzymam kciuki i jestem pelna podziwu dla odwagi. nie daj sie. nie podkrecam
        cie do bitwy. ale do obrony Twojej rodziny. Coz jest wazniejsze?

    • Gość: aniko Re: przemoc psychiczna w przedszkolu IP: 62.29.248.* 02.09.03, 15:16
      Nie daj się, walcz o dziecko i jego psychikę. Walczysz o jego przyszłość!
      Strasznie się wzburzyłam. To przerażające, że osoby mające pomagać dzieciom
      wchodzić w świat i dorosłe życie, po prostu je niszczą i wręcz się znęcają.
      Dobrze, że zabrałaś stamtąd synka. Walcz do końca z głupotą i wzajemną adoracją
      sistrzyczek i pań z kuratorium. To nie one są ostatnią instancją.
    • Gość: melonka Re: przemoc psychiczna w przedszkolu IP: *.prozy.silesianet.pl 02.09.03, 20:49
      Przeczytalam uwaznie Twoj list.
      Jestem nauczycielka i jednoczesnie matka dwoch maluchow.
      Zawsze staram sie reagowac na klrzywde dziecka ale tylko wtedy gdy naprawde
      jest taka potrzeba. Dzieci sie przezywaja i jest to niestety normalne w pewnym
      wieku. Czasami lepiej jest zorganizowac impreze integrujaca poza przedszkolem,
      zaprosic same dzieci bez pani przedszkolanki i sprobowac dac szanse dzieciom na
      poznanie sie.
      Nie nalezy za wczesnie wkraczac. Dziecko musi sie umiec samo bronic.
      W grupie mojej corki jest bardzo otyly chlopiec i nie ma zadnych problemow,
      jest wesoly, rozrabia, grupa go bardzo lubi. A dziecko jest naprawde bardzo
      otyle.
      W swoejej klasie mam chlopca z lekkim uposledzeniem ruchowym, ktory jest
      odrzucany przez grupe ale z powodu...........charakteruwink
      jest bardzo wybuchowy i czseto placze.
      Dzieci potrafia byc okrutne ale uwazam ze nalezy z nimi rozmawiac.
      Czy probowlas porozmawic z dziecmi z grupy?
Pełna wersja