haja987
30.03.08, 16:44
Chciałam zasięgnąć Waszej opinii drogie mamy na nurtujący mnie temat. A
mianowicie : jak jest/było u Was z wychodzeniem na szkolne podwórko w
zerówkach szkolnych w czasie trwania zajęć lekcyjnych? Czy jest to jakiś
ustawowy obowiązek czy dobra wola Pani nauczycielki?
W zeszły piątek, zaświeciło słoneczko i dzieciaki z klasy syna zostały
"wyprowadzone" na podwórko, temperatura niby sięgnęła 12 stopniu ale wiatr był
niemiłosiernie silny i zimny...dzieci jak to dzieci jeden w czapce - reszta -
nie, jeden zapięty szczelnie pod szyję, reszta porozpinana z szalikami w
kieszeni. Pani rozradowana w towarzystwie Pań przedszkolanek - zajęta rozmową
- wcale (jak zwykle) zbytniej uwagi na dzieciaki nie zwracała. Założe się że w
poniedziałek frekwencja w klasie sięgnie 40 %...
Jako matce chorowitego 6 latka nie podoba mi się to że dzieciaki wyprowadzane
są na podwórko gdy słońce tylko leniwie wyjdzie zza chmurki - a Pani wydaje
się że to już czas na podwórkowe harce. Przecież to dopiero przedwiośnie, noce
są zimne,z rana trzeba się cieplej ubrać - po południu rozebrać - nie każdy 6
latek o tym wie. I biegają te nasze biedne dzieci zdyszane, zziajane,spocone w
zimowych czapkach. Każde takie wyjście - a było ich już parę od początku roku
- kończy się dla większości dzieci chorobą i koniecznością zostania w domu
przez co najmniej tydzień.
Napiszcie mi drogie mamy czy Wasze dzieci także są "spacerowane" z zerówkach
szkolnych.
Jedno mnie tylko zastanawia. Gro dzieci z klasy syna ma poważne problemy z
czytaniem, przyswajaniem liter i opanowywaniem podstawowych zagadnień z
zakresu zerówki - czy nie lepiej było by spożytkować czas spacerów na
poświęcenie uwagi w klasie właśnie tym dzieciom?
...a może najlepiej niech rodzice w domu uczą a Pani będzie wychodziła na
spacer z dzieciakami...