"pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..."

30.03.08, 16:44
Chciałam zasięgnąć Waszej opinii drogie mamy na nurtujący mnie temat. A
mianowicie : jak jest/było u Was z wychodzeniem na szkolne podwórko w
zerówkach szkolnych w czasie trwania zajęć lekcyjnych? Czy jest to jakiś
ustawowy obowiązek czy dobra wola Pani nauczycielki?
W zeszły piątek, zaświeciło słoneczko i dzieciaki z klasy syna zostały
"wyprowadzone" na podwórko, temperatura niby sięgnęła 12 stopniu ale wiatr był
niemiłosiernie silny i zimny...dzieci jak to dzieci jeden w czapce - reszta -
nie, jeden zapięty szczelnie pod szyję, reszta porozpinana z szalikami w
kieszeni. Pani rozradowana w towarzystwie Pań przedszkolanek - zajęta rozmową
- wcale (jak zwykle) zbytniej uwagi na dzieciaki nie zwracała. Założe się że w
poniedziałek frekwencja w klasie sięgnie 40 %...
Jako matce chorowitego 6 latka nie podoba mi się to że dzieciaki wyprowadzane
są na podwórko gdy słońce tylko leniwie wyjdzie zza chmurki - a Pani wydaje
się że to już czas na podwórkowe harce. Przecież to dopiero przedwiośnie, noce
są zimne,z rana trzeba się cieplej ubrać - po południu rozebrać - nie każdy 6
latek o tym wie. I biegają te nasze biedne dzieci zdyszane, zziajane,spocone w
zimowych czapkach. Każde takie wyjście - a było ich już parę od początku roku
- kończy się dla większości dzieci chorobą i koniecznością zostania w domu
przez co najmniej tydzień.
Napiszcie mi drogie mamy czy Wasze dzieci także są "spacerowane" z zerówkach
szkolnych.
Jedno mnie tylko zastanawia. Gro dzieci z klasy syna ma poważne problemy z
czytaniem, przyswajaniem liter i opanowywaniem podstawowych zagadnień z
zakresu zerówki - czy nie lepiej było by spożytkować czas spacerów na
poświęcenie uwagi w klasie właśnie tym dzieciom?
...a może najlepiej niech rodzice w domu uczą a Pani będzie wychodziła na
spacer z dzieciakami...
    • mama-123 Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 30.03.08, 16:52
      Troche przesadzasz. Po zimie, pochmurnym niebie, kazdy cieszy sie na
      troche swiezego powietrza. Ludzie czesto choruja z przegrzania, a
      nie z zimna. Przerwa jest do zregenorawania sil, a nie meczenia
      dzieci. Pani tez czlowiek i tez musi sie odprezyc.
      Bedzie dobrze.
    • becbec5 Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 30.03.08, 21:34
      Jak to?
      To zimą u Ciebie dzieci nie wychodzą na dwór? U nas nie wychodzą
      tylko poniżej -10 stopni i jak leje.
      Uwierz, nie ma więszych zaległości w materiale, a dzieci jak się
      przewietrzą to i umysły mają bardziej chłonne.
      A Ty do ciepłej wiosny trzymasz dziecko w domu?
      Może dlatego jest chorowity.....
    • pestkaa2 Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 30.03.08, 21:46
      Zgadzam się z przedmówczyniami.Przesadzasz i ja pytam też,zimą,jesienią Twój syn
      na dwór nie chodzi?Dlatego chorowity.Katar ma,zapewne już nie puszczasz
      nigdzie.A tez taka pora na przeziebienia.
      Mój 5 latek wycieczkę miał niedawno z przedszkola.
      A co do nauki,taka trudna być może grupa się trafiła.Wiele też zleży od
      rodziców.Dziecko,idąc do 1 kl nie musi umieć czytać! smile)
    • jagoda_k Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 30.03.08, 22:33
      Moj szesciolatek (i reszta dzieci z jego szkoly) codziennie spedza
      30 minutowa przerwe na dworze. Wyjatkiem jest pogoda deszczowa lub
      odczuwalna temperatura ponizej minus 18 stopni. Nie widze w tym nic
      zlego, przeciwnie nawet to popieram.
      • jogo2 Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 31.03.08, 07:46
        "jeden ma czapkę, drugi nie..." - to rodzice powinni zadbać o to, żeby dziecko
        przyszło do zerówki odpowiednio ubrane.
        "jeden porozpinany drugi nie " - niestety, to są minusy zerówki w szkole - nie
        wiem, czy podobnie jak w przedszkolu, panie mają obowiązek dopilnować, żeby
        wszyscy się pozapinali.

        Natomiast, niezapewnienie dzieciom ruchu na świeżym powietrzu przez cały rok to
        jest dopiero działanie z dużą szkodą dla ich zdrowia i zdolności przyswajania
        wiedzy także.

        Niestety, grupa nie powinna dostosowywać się w tym wypadku do chorowitego jej
        uczestnika, tylko uczestnik powinien wyleczyć swoje zdrowie / być ubrany
        odpowiednio / żeby mógł razem z innymi dziećmi być na dworze.
    • asocial Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 31.03.08, 11:52
      jak ja chodzilam do szkoly to nie wychodzilismy na dwor tylko gdy lalo albo bylo
      -15st.
      dzieci musza miecdostep do swiezego powietrza, wybiegac sie, pobawic na wolnym
      powietrzu.
      przerwy miedzy lekcjami sa po to, by dzieci odpoczely a nie po to, by uczyc sie
      czytac.
      dziecko powinno rowniez cwiczyc w domu.
    • mika_007 Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 31.03.08, 13:24
      to ja mam problem odwrotny -moje dziecko się mnie słucha
      i jeśli nie daj boże rano jest zimno,a ja powiem że ma zapiąć
      kurtkę,założyć bluzę i czapkę -to On to zrobi
      najgorsze jest to,że zrobi to nawet wtedy jak będzie +15 wink
      biegajace dzieci nie maja kiedy zmarznąć,ale z ubranych za ciepło
      pot spływa po plecach
      To rodzic ma nauczyć dziecko jak ma się ubrać -w szkole nikt nie
      będzie pilnował,a też wychodzą
      Dwa-należy się cieszyć,że panie zamiast grzać się w sali wypuszczają
      dzieci na dwór
      nie dramatyzujmy -juz nie jest zimno (ba-w tym roku w ogóle nie było
      fest mrozów)
      moje dzieci były wczoraj jedynymi na placu zabaw ubranymi wiosennie
      (bez czapek,jeden bez kurtki,maluch bez rajstop,w cienkiej czapce i
      wiatrówce) ja budziłam zdziwienie ale reszta dzieci budziła śmiech -
      polarowe czapy i puchowe kurtki -ledwo się turlały po placu
      zapab,spocone,z wypiekami od gorąca -załamka
    • alabama8 Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 31.03.08, 13:31
      A w przedszkolach niby lepiej dopilnują?
      W pewnym przedszkolu "nowa - dopiero co zatrudniona"
      przedszkolankach zapytała czy aby dzieci nie porozpinac bo gorąco i
      się zgrzeją i pochorują ... za co ją jej starsza i bardziej
      doświadczona koleżanka zbeształa twierdząc "im mniej ich tym
      lepiej".


    • loola_kr Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 31.03.08, 14:12
      ja się martwiłam w przedszklu i zerówce, że nie wychodzą na
      zewnątrz...
      często paniom się nie chciało...
      Świeże powietrze jest najlesze i myślę, że jak dziecku jest bardzo
      zimno to założy czapkę czy zapnie kurtkę...
    • grzalka Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 31.03.08, 23:57
      haja987 napisała:

      > Jako matce chorowitego 6 latka nie podoba mi się to że dzieciaki
      wyprowadzane
      > są na podwórko gdy słońce tylko leniwie wyjdzie zza chmurki - a
      Pani wydaje
      > się że to już czas na podwórkowe harce.

      no i własnie dlatego masz chorowitego 6-latka- siedzi biedak w domu
      od jesieni do wiosny, nic dzienwgo, że łapie infekcje

      no i nic dziwnego, że ma zaległości w nauce, jak nie ma regularnego
      dotępu do świeżego powietrza
    • an-dzia-5 Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 03.04.08, 11:46
      Jestem odmiennego zdania,tj.uważam,że dzieci za mało przebywają na
      świeżym powietrzu,a kiedy moje pociechy chodziły do przedszkoli
      zawsze ubolewałm,że za mało wychodzą na dwór.Rodzice powinni ubrać
      dziecko odpowiednio,a jeśli jest trochę chore - nie wysyłać do
      przedszkola!W Szwecji np.kładzie się duży nacisk na to,żeby dzieci
      codziennie spędzały czas na powietrzu nawet w niepogodę /sa wtedy
      odporniejsze/.
      • ib_k Re: "pierwsza jaskółka nie czyni wiosny..." 03.04.08, 12:10
        Opowiem wam o zdarzeniu które zaobserwowałam jesienią
        w Anglii, średniej wielkości miasteczko, przedszkole-
        szkoła dzieci ok 5-6 letnie.
        Było chłodno ok 15stopni, padał deszcz, taki średni
        bez wiatru. Na podwórku bawiły się dzieci,myślę że
        ok30 wszystkie w jednakowych pelerynkach i
        kapelusikach z dużym otokiem, nie zwróciłam uwagi czy
        obuwie tez miały jednakowe. Cóż to były za harce,
        radosne skakanie w kałuże i nawet, o zgrozo
        wystawianie twarzy "na deszcz".
        Opiekunek było 5-6 i też biegały z dziećmi.
        Oczywiście zatkało mnie kompletnie,dosłownie zbierałam
        "szczękę z chodnika".
        I w tej chwili pożałowałam, że moje dzieci nie miały
        możliwości chodzenia do takiego przedszkola z takimi
        opiekunkami.

        Oczywiście jest jeszcze możliwość że był to jakiś
        specjalny, autorski program wychowawczy lub może jakaś
        sektasmile)
        Pozdrawiam
Pełna wersja