nikusia40
10.05.08, 22:34
Cześć,
Jak w tytule- mam 6 latkę Julkę, złote dziecko do tej pory - jak to
się mówi "ułożona", karna, zero kłopotów, kochana. Bardzo chciała
mieć siostrzyczkę, to było marzenie ostatnich trzech lat, niemal
obsesja. Jak mała się urodziła robiliśmy i robimy wszystko, by
starsza nie odczuła tego żle - dopieszczamy, zwracamy większą uwagę
na starszą itd. A jednak...Julka stała się nieznośna. Można do niej
mówić i jakby nie słyszała- wogóle nie reaguje. Gdy podchodzę do
niej blisko i spokojnie powtarzam patrząc w oczy - złości się. Gdy
mi juz nerwy puszczają - płacze, rozpacza i to mnie dodatkowo
rozkłada. Albo mi mówi, że małą to się wszyscy zachwycają, choć nic
nie robi, albo że już jej nie kocham. Julką sie też wszyscy
zachwycaja, powiedziałabym ze zdwojoną siłą, cały czas jej powtarzam
jak bardzo ją kocham, ale już sama widzi, że nie jest tą jedyną.
Powoli nie mogę dać sobie z nią rady. Zrobiła sie strasznie
płaczliwa, nigdy taka nie była. Jak z tego wyjść?
Nika