Jaś nie chce spać

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 17:54
jestem mama juz dwuletniej Dominiki i przez ten czas przespalam w
calosci moze ze cztery noce. nasza mala do tej pory budzi sie po
kilka razy w nocy. probowalismy juz z mezem wszystkiego: spania
razem w lozku - bez rezultatu - tez sie budzila, skrytykowanej
juz przez Pania Redaktor metody nauki "samodzielnego spania"
(jest to koszmar, odradzam wszystkim, zarowno dla rodzicow jak i
dla dziecka - nasze "uczylo" sie w ten sposob - wyjac po kilka
godzin w nocy a my razem z nim - przez dwa tygodnie. efekt? dwa
tygodnie spania z jedna pobudka, potem powrot do poprzedniego
rytmu, nigdy wiecej nie zrobilabym tego ponownie). teraz coreczka
ma swoje lozko, nadal sie budzi mimo, ze w nocy wstaje do niej
tylko maz. ale nie bede juz probowala zadnych dziwnych "metod".
wiem, ze chociaz jestem od dwoch lat niewyspana, to moje dziecko
wie, ze zawsze moze na nas liczyc, wie ze zawsze jedno z nas
przyjdzie ja w nocy mocno przytulic i poczeka tak dlugo az nie
zasnie. ja tez nie lubie spac sama w lozku, sama w pokoju - nawet
najbardziej przytulnym. milo jest sie do kogos przytulic w nocy.
i tak dlugo dopoki corka nie odnajdzie wlasnego rytmu spania -
bedziemy przy niej rozniez w nocy.
    • Gość: Adam Re: Jaś nie chce spać IP: *.univ.szczecin.pl 16.09.03, 11:54
      Mamy trójkę dzieci. Z każdym było inaczej. Na początku
      odkładaliśmy do łóżeczka, ale potem doszliśmy do dwóch wniosków:
      przywilej spania z własnym dzieckiem to kwestia kilku lat. Po
      drugie podczas karmienia piersią jest to mniej kłopotliwe niż
      wstawanie i wyjmowanie brzdąca z łóżeczka. Jeśli chodzi o obawy,
      że dziecko się przyzwyczai i nie będzie chciało spać u siebie -
      moim zdaniem to nie prawda. Nasi synowie 10 i 7 lat od kilku już
      lat sami śpią i sami podjęli taką decyzję. Młodszy lubi być
      przytulony przed zaśnięciem więc towarzyszę mu w łóżku przez
      pewien czas. Najmłodsze - córeczka śpi z nami bo jest jeszcze
      niemowlakiem, ale ona też kiedyś zapewne podejmie decyzję.

      Jeden z naszych oryginalniejszych patentów na nocne markowanie?
      Nasz pierwszy synek nie chciał zasypiać do późna w nocy. Łaził, a
      właściwie raczkował po pokoju. Postanowiliśmy przenieść posłanie
      do jego pokoju, rozłożyliśmy je na podłodze, zgasiliśmy światło i
      położyliśmy się. Po chwili spaliśmy już w komplecie.

      Pozdrawiam i zgadzam się z tym, że dzieci nie wolno tresować.

      Adam
    • Gość: Mama Re: Jaś nie chce spać IP: *.boc.com.pl 16.09.03, 13:17
      Jestem wdzięczna Pani Justynie Dąbrowskiej za optymistyczny
      akcent na koniec, bo już myślałam że nie ma matek z wielkim
      sercem przepełnionym miłością. Całkowicie się zgadzam.
      Zapraszając maleńką istotę do naszego domu podejmujemy wyzwanie
      i nikt nie obiecuje że będzie łatwo. Ale każdą odrobinę miłości
      którą ofiarujemy dziecku ono odda nam kiedyś z nawiązką. Będzie
      ufne i będzie pragnęło kontaktu, przytulania, pociechy. A
      przecież to jest najpiękniejsze w byciu rodzicem. Mój 14
      miesięczny Macius spał ze mną od początku, gdy karmiłam piersią -
      nie tylko ze względu na wygodę, ale dlatego że czułam że
      maluszek chce mieć mnie blisko siebie. Teraz śpimy razem przez
      połowę nocy, Maciek uspokaja się pod wpływem mojego dotyku,
      instynktownie czuje gdy wychodzę z pokoju. Nie jest to męczące,
      nigdy nie mogłabym tak powiedzieć. Przecież ten czas gdy dziecko
      będzie tak blisko minie, trzeba chwytać te niepowtarzalne
      chwile, bo wkrótce dorastający chłopczyk bedzie z dumą kładł się
      do własnego łóżeczka, sam sobie czytał, bawił się przed snem. A
      zmęczenie? Ja go nie czuję. Czuję za to że jestem mamą.
      • Gość: ruda Re: Jaś nie chce spać IP: 62.148.79.* 16.09.03, 15:09
        Jedno jest pewne: że każde dziecko jest inne, każda mama też jest inna, a
        potrzeby matki i potrzeby dziecka są też różne w różnych okresach życia.
        No i jeszcze jedno: że trzeba brać pod uwagę tak potrzeby dziecka, jak i
        potrzeby matki (ojca, jeśli bierze udział w sytuacji) bo jednostronne
        rozwiązania są złe.
        Ja na przykład w ogóle nie potrafię spać z dzieckiem w łóżku, natomiast
        standardowe nocne wstawanie (2-3 razy po max. półgodziny) mi nie przeszkadza.
        Poza tym: przy dzieciach praktycznie nic nie robię w domu, z mężem też nie
        rozmawiam, a przecież kiedyś muszę. Jakbym się kładła wieczorami z dziećmi,
        musiałabym zatrudnić gosposię na pełny etat (i przekwalifikować męża wyłącznie
        na "ojca moich dzieci" ;o))
        Ja mam trójkę dzieci. Śpią we własnych łóżkach. Od początku. Nie dlatego,
        że "samo się tak ułożyło", tylko dlatego, że tak je wychowałam. Metodami
        dostosowanymi do ich charakteru, możliwosci i do sytuacji też, owszem.
        Są ufne i pragną kontaktu. I otrzymują. W dzień. I wiedzą też, że noc jest do
        spania.
        Nie róbmy fetiszu ze spania w jednym łóżku z rodzicami. Jednym tak odpowiada, a
        innym inaczej. Nie jest to żadnym wyznacznikiem "dobrej matki".
        Pozdrawiam
        ruda
        • Gość: aniko Re: Jaś nie chce spać IP: 62.29.248.* 16.09.03, 16:44
          Wydaje mi się, że niektórym matkom po prostu odpowiada rola
          cierpiętnicy, takiej co to "wszystko dla dzieci". I swoją
          postawą wywołują okreslone zachowania się dzieci, takie jak
          ciągłe ssanie, grymaszenie, potrzebę noszenia kłopoty ze
          spaniem, a nawet ... kolkę. Naprawdę w to wierzę. Inne natomiast
          przyzwyczajone do względnej wygody, czasu dla siebie partnera i
          innych ludzi, przenoszą tą postawę niejako na swoje dzieci.
          Oczywiście bez żadnej krzywdy, wręcz przeciwnie. Te dzieci
          lepiej śpią, mniej chorują, są spokojniejsze. Więc naprawdę nie
          czyńmy z 2-letniego podawania dziecku piersi, 4-letniego spania
          w jednym łóżku powodu do chwały czy zajmowania lepszego miejsca
          w rankingu matek-Polek. Jeżeli komuś udało przyzwyczaić dziecko
          do przesypiania całej nocy kosztem 25 minut płaczu to po prostu
          brawo! Naprawdę jest to z korzyścią dla wszystkich
          zainteresowanych, a przede wszystkim dziecka. Plecenie o utacie
          braku zaufania do świata jest po prostu bzdurą.
          Jestem matką 3,5 latka który przesypia całe noce od 6 tygodnia
          życia. Lampka którą kupiłam aby świecić sobie przy nocnym
          zajmowaniu się synkiem nie była używana. W pierwszych 5 tyg.
          budził się tylko raz i karmieniem zajmował się mąż (butelka).
          Dodam, że dziecko jest ufne, śmiałe, bardzo chwalone w
          przedszkolu za zdolność "socjalizacji".
          • Gość: jklk Re: Jaś nie chce spać IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.03, 01:39
            Gość portalu: aniko napisał(a):

            > Wydaje mi się, że niektórym matkom po prostu odpowiada rola
            > cierpiętnicy, takiej co to "wszystko dla dzieci". I swoją
            > postawą wywołują okreslone zachowania się dzieci, takie jak
            > ciągłe ssanie, grymaszenie, potrzebę noszenia kłopoty ze
            > spaniem, a nawet ... kolkę. Naprawdę w to wierzę.

            Wyjątkowo arogancki ten głos!
            Życzyłabym Ci, aniko, żeby Ci się urodziło takie dziecko, które będzie się
            budzić nie 6 tygodni, ale np. dwa i pół roku, jak moja córka. I nie na
            chwilę, tylko na dwie-trzy godziny. Wtedy byśmy mogły porozmawiać.

            Dzieci są różne i niestety nie zawsze zaczynają przesypiać noc, kiedy ukończą
            sześć tygodni. I nie zawsze też znaleźć można metodę, która ten problem
            rozwiąże.

            Nie mam natury cięrpiętnicy, diabli mnie brali, kiedy musiałam wstawać do
            córki, po długich miesiącach niewyspania miałam ochotę ją wywalić przez okno,
            kiedy mnie kolejny raz budziła, albo ukręcić jej głowę. A teraz bym najchętniej
            ukręciła głowę Tobie za pisanie takich aroganckich bzdur!
            • apniunia Re: Jaś nie chce spać 17.09.03, 09:46
              musze wtrącić swoje 3 grosze
              moja Julitka będąc niemowlęciem budziła się raz w nocy (do 4go miesiąca)-
              brałam ją do swojego łóżka, karmiłam, przewijałam i odkładałam śpiącego brzdąca
              zpowrotem do jej łóżeczka (w naszej sypialni). i to był raj
              mała spała w swoim łózeczku ale z nami w pokoju przez prawie 2 latka
              teraz ma swój pokój i śpi sama
              ale od jakiegoś roku mała śpi beznadziejnie
              budzi się w nocy po kilka razy - średnio co godzinę i zasypia na dobre dopiero
              nad ranem
              ja wstaję do pracy o 6.00 i najczęściej ledwo widzę na oczy i ta sytuacja wcale
              mi nie odpowiada
              nie uważam siebie za złą matkę, bo nie biorę małej do naszego łóżka
              ponieważ jak juz nie daję rady ijestem tak nieprzytomna, że potykam się o
              powietrze, wtedy biorę małą do nas. i co z tego że mała tak słodko się
              przytula, skoro to trwa jakieś 5-10 min, a potem się dopiero zaczyna: mała
              biega po całym łóżku, łazi po mnie i mężu, obraca się wokół własnej osi tysiące
              razy, i wcale nie śpi lepiej
              a ja rano jestem tak połamana i zmęczona, że wyłączenie budzika to dla mnie
              prawdziwe wyzwanie
              oczywiście o 6 rano młoda śpi jak aniołek i wygląda słodko i naprawdę nie ma
              znaczenia, czy śpi w naszym, czy we własnym łóżeczku
              mi jednak jest wygodniej (mniej sińców)jak chodzę do niej po kilka razy w nocy,
              niż jak śpimy razem z nią
              medoda wypłakania się w nocy niestety się w tym przypadku nie sprawdziła
Pełna wersja