3xmama
05.06.08, 07:14
Ja po prostu nie wiem jak synowi tłumaczyć.... Kiedy z nim rozmawiam
to wydaje mi się, że wszystko do niego dociera, że rozumie jak nie
nalezy postępować. Odwraca się i praktycznie natychmiast robi
odwrotnie. Uczy sie nieźle (średnia powyżej 4), ale zachowanie
fatalne..... W domu ciągłe zaczepianie siostry - dziesięciolatki,
kłótnie, wrzaski, potrafi w nią rzucić piłką, nawet w twarz. Jest do
tego wszystkiego leniwy i zmobilizowanie go do jakichkolwiek prac
domowych graniczy z cudem. A jeszcze nie tak dawno było zupełnie
inaczej.... Wczoraj zostałam zaczepiona przez sąsiada z klatki, bo
było zebranie na temat niszczenia mienia spółdzieli. Zauwazyłam już
wczesniej, że na klatce są "cuda" jakich wcześniej nie było.
Oczywiście po pierwsze zapytałam syna, czy to nie on. Odpowiedź była
jedna: to nie ja! W klatce jest kilku chłopców, wszyscy w
praktycznie jednym wieku, ale my mieszkamy najkrócej. Jednym z
argumentów uzytych przez sąsiada było, że wcześniej takie rzeczy sie
nie działy. Wkurzyłam się strasznie. Wiem, że mój syn nie jest
aniołem i ślady z piłki na ścianie umył natychmiast po tym, jak
wybuchła afera, ale inni chłopcy tez broją i żaden nie jest winien,
bo "wcześniej nic się nie działo". Poszłam natychmiast do prezesa
spółdzielni i zapytałam jak to jest naprawdę. Usłyszałam, że nikt
nikogo nie przyłapał, ale prosi o rozmowę z synem, bo razem z
kolegami broi. CHciałabym żeby mój syn opanował temperament, nie
wiem jak to zrobić. Chodzi na dodatkowe zajęcia sportowe, ale mimo
wypełnionego "na maxa" wolnego czasu ciagle coś i coś.... Płakać mi
się chce, wiecznie słysze uwagi pod jego adresem i wiem, że są
uzasadnione. Co ja mam robić dalej? Jak postępować? Przeciez nie
sposób nie przejmować się tym, co robi własne dziecko.