Dla tych, co stracili swoje dziecko...

IP: 2.4.STABLE* / 81.210.88.* 06.10.03, 22:47
Znalazłam taką stronkę w sieci,
może komuś pomoże w bólu:
//www.sakurateam.com/rodzice/aniolki.php
    • ewencja Re: Dla tych, co stracili swoje dziecko... 07.10.03, 16:08
      Moja mama straciła rok przede mną dziecka w 1985 roku...
      Teresko trzymaj się!!!
    • mam-darynka Re: Dla tych, co stracili swoje dziecko... 07.10.03, 16:24
      Weszlam na to Forum i przeczytalam wpisy. Zastanawia mnie koncepcja wrzucania
      wszystkiego do jednego worka - poronienie po 6 tygodniach ciazy z utrata 1,5
      rocznego dziecka w wyniku wypadku itp. Buntuje sie wewnetrznie przeciwko temu,
      bo wiem jak sama przezylam poronienie i jak moja matka wciaz przezywa smierc
      mojej siostry, ktora odeszla o nas jako dorosla kobieta, sama bedac juz wtedy
      matka nastolatki. Poronienie - to utrata marzen i wyobrazen, smierc urodzonego
      dziecka - to odejscie faktycznej osoby. Dla mnie to sa zupelnie rozne wymiary
      cierpienia. Przeszkadza mi takie "mieszanie" i dziwi mnie, ze inni potrafia to
      traktowac rownorzednie. Jesli kogos urazam moim podejsciem, to z gory
      przepraszam - nie chodzi mi o krytykowanie postaw tylko raczej o wyrazenie
      moich wlasnych watpliwosci.
      • Gość: anma Re: Dla tych, co stracili swoje dziecko... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.10.03, 17:06
        Ja mysle, ze to jest tak, ze jeśli poroniłaś (wiem o czym mówię, bo sama też
        poroniłam)to w tym momencie jest to dla Ciebie największa tragedia, nie masz
        odniesienia do innych tragedii, do tego, ze ktoś przeżył większą tragedię, bo
        t jest Twoje świeże przeżycie. Wiem, ze dla mnie było to straszne
        doświadczenie, długo nie mogłam się po tym pozbierać, nawet nie chciałam juz
        więcej słyszeć o tym, ze mogłabym miec inne dziecko.Po co? Straciłam to
        dziecko i nic mi go nie zastapi. Dużo też chyba zalezy od tego czy dziecko
        jest długo wyczekiwane (u nas ciąża była wynikiem 5-letniego leczenia), wtedy
        poronienie jeszcze bardziej boli i pozostaje pustka... Z czasem widzę to
        inaczej. Owszem, nie zapomniałam, wracam myslami do tamtych wydarzeń, jeszcze
        teraz nieraz myślę czy to był chłopiec czy dziewczynka...Ale teraz kiedy mam 4-
        letniego synka nie ośmieliłabym się porównać tragedii poronienia do tragedii
        utraty kilkuletniego dziecka. Ja sobie tego nawet nie umiem wyobrazić. Ale
        rozumiem mamy, ktore utraciły ciązę, ze przeżywają swoje tragedie, bo ja też
        tak to przeżywała. Zresztą przeżycia w ogóle trudno porównywać, to delikatna
        sfera....
Pełna wersja