Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu...

22.08.08, 15:17
Od jakiegos czasu mialam wrazenie, ze jestem pechowa mieszkanka
malego dosc kameralnego osiedla, na ktorym wiekszosc mieszkan na
parterze zajmuja starsze osoby, nie mogace pogodzic sie z mysla, ze
plac wokół osiedla wiosna i latem przepelnia gromada dzieci.
Gramada glosno bawiacych sie dzieci.
Mialam, bo okazuje sie, ze problem nie dotyczy tylko mojego
pechowego osiedla.

www.emetro.pl/emetro/1,85651,5616019,Bawcie_sie_cicho_dzieci__bo_dorosli_wam_zamkna_hustawki.html

Moje dzieci dwa razy ostatnio zostaly upomniane przez starsze osoby
ze za glosno i (!) za dlugo (tzn do 21szej) bawia sie na placu. W
tym raz bardzo niegrzecznie. Gdy zwrocilam uwage jedej z tych
starszych osob wykrzyczala mi ze "jak to sie teraz wychowuje dzieci"
(???)

Ja rozumiem, ze parter mamy niski, ludzie starsi lubia cisze i
spokoj. Zatem pytam sie: po co kupuja sobie mieszkania w blokach,
gdzie sila rzeczy jest mnostwo mlodych malzenstw juz z potomstwem
lub za chwile, czy nie mozna malej dzialeczki i domku?
    • babowa Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 22.08.08, 15:35
      Julka trzeba wyluzowaćsmile
      Starsi ludzie tacy są,sama mam podobne doswiadczenia i już wiem ze
      niczym nie przekonam starszych sąsiadów bo oni i tak lepiej wiedząsmile

      Ale przypomniałam że jak oni mieli dzieci to kazdy miał po 3,4 i
      hałas na pewno był większy i towarzystwo całe dnie latało pod
      blokami bo nie było atrakcji typu komputer,zajęcia dodatkowe ale
      głową w mur.Kiedyś dzieci były spokojniejsze i grzeczniejsze

      niech im będzie żem matka do kitu, co to pozwala dzieciakom na
      dworze śmiać się do upadłego i po TRAWIE(!!) biegać

      ja dałam sobie spokój i Tobie radze podobniesmile)
      • bi_scotti Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 22.08.08, 15:48
        Moze ich nie stac nie dzialeczki i domki? Moze maja swoich
        przyjaciol i znajomych od lat kolo tego bloku, w ktorym mieszkaja -
        starych drzew sie nie przesadza. Dzieci to nie "swiete krowy" -
        musza sie liczyc z reszta spoleczenstwa - wszyscy kiedys bedziemy
        starzy i spragnieni spokoju. Jakis balans jest konieczny i przy
        dobrej woli mozna pewnie pojsc na kompromis przynajmniej w kwestii
        godzin wieczornych. Zreszta glosne dzieci przeszkadzaja nie tylko
        ludziom starszym - ci, ktorzy probuja spac po nocnej zmianie, ludzie
        chorzy, uczacy sie tez cierpia gdy przy upalach balkony otwarte a
        pod oknami bonanza. Gdy ja bylam mala i biegalismy po parku, zawsze
        nas napominano, ze to nie las ani pole i tu krzyczec nie wolno -
        miasto ma swoje prawa!
        • julka1800 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 22.08.08, 15:52
          Osiedle jest zaledwie 3 letnie, wiec to nie sentyment trzyma tu
          tych. Ja nie przecze - ludzie starsi lubia spokoj, z drugiej strony
          dzieci potrzebuja sie wyszumiec.

          Jak napisalam ponizej razi mnie to jak (niezbyt grzecznie) sa
          upominane dzieci i dlaczego tylko wtedy gdy nie ma w poblizu
          rodzica. Dla mnie to co najmniej dziwne.
          • jakw Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 23.08.08, 21:57
            julka1800 napisała:

            > Osiedle jest zaledwie 3 letnie, wiec to nie sentyment trzyma tu
            > tych.
            Może stare mieszkania mieli na x pietrze bez windy i dlatego kupili
            parter. A na domek może ich po prostu nie stać. Albo za daleko do
            służby zdrowia.
    • panda74 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 22.08.08, 15:44
      Plac zabaw jest do zabawy i nie wyobrażam sobie, że ktoś obcy miałby zwrócić
      uwagę mojemu dziecku, że się bawi. Chyba krótko bym go potraktowała.
      • julka1800 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 22.08.08, 15:48
        U nas plac zabaw jest czescia skladowa calego ogrodzonego podwórka.
        Dzieci bawia sie wszedzie, nie tylko tam gdzie sa zjezdzalnie i
        piaskownica.
        W tym konkretnym przypadku dzieci upominane byly, gdy nie bylo mnie
        w poblizu, ale slyszalam z daleka "grom" jakim zostaly zaatakowane.
        Gdy jestem w poblizu nigdy MI nie zwrocono uwagi, ze dzieci moje sa
        za glosno.
        • genek_b Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 22.08.08, 16:18
          Pewnego dnia sąsiad zwrócił mi uwagę:
          "Sąsiedzie tu jest zakaz gry w piłkę".
          Ja na to:
          "Ależ drogi sąsiedzie, ja nie gram tylko
          bawię sie z dzieckiem piłką".
          Potem dowiedziałem się, że sąsiad płacił
          za podwórko i ma do niego prawa.
          Jednak sąsiad dowiedział się, że ja też
          płaciłem za podwórko i też mam do niego prawa...
          Tak sobie pogadaliśmy.

          A mój syn nauczył się, że nie wszystkich starszych
          nalezy szanować...


          • agatka_s Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 22.08.08, 16:39
            A mnie się wydaje, że jak we wszystkim potrzeba poprostu wrażliwości
            i kultury. I akurat czy są to dzieci, czy dorośli nie ma tu nic do
            rzeczy.

            Według mnie jeśli podwórko jest tuż pod czyimiś oknami, to rodzice
            powinni powiedzieć dzieciom (jeśli dzieci same nie są na tyle
            wrażliwe aby na taką oczywistość wpaść...), aby nie krzyczały i nie
            hałasowały, bo to moze komuś przeszkadzać. Tak samo za chamskie
            uważam granie w piłke pod czyimś oknem-do tego są boiska, lub
            osiedlowe place, na których nie przeszkadzamy innym. Tą samą
            kategoriś jest palenie papierosów na klatce, albo robienie grilla na
            balkonie.

            Jeśli plac zabaw byłby w parku, lesie itp to co innego-niech
            dzieciaki szaleją i drą się ile wlezie, no ale tak samo jak nie
            powinno się zbytnio halasować np głosną muzyką, tak samo powinno się
            mieć na uwadze że nie kazdy ma ochotę wysłuchiwać wrzasków i innych
            dzwięków rozrabiania naszych dzieci(dla nas to dzwięki jak balsam
            dla duszy, ale np dla kogoś kto akurat próbuje się nad czymś skupić,
            albo zwyczajnie chce sobie pooglądać telewizje niekoniecznie). Bo
            też niekoniecznie każdy musi uwielbiać nasze dzieci tak samo jak
            my....

            Jest taka najprostsza zasada, zachowywać się tak jak sami
            oczekiwalibyśmy aby zachowywali się wobec nas. Denerwuje nas
            szczekający pies sąsiada ? No to pomyślmy że nasze dzieci denerwują
            kogoś dokładnie tak samo jak ten pies...


            Aha a zwrócenie uwagi bezpośrednio dziecku nie uważam za nic złego,
            nie przesadzajmy, dziecko to też człowiek i też raczej powinno
            rozumieć że pewne zasady współżycia obowiązują, zwrócenie uwagi
            dziecku naprawdę nie jest jakimś jego molestowaniem. Nie słyszałam
            nigdzie aby dzieci były istotami ubezwłasnowolnionymi i
            upośledzonymi umysłowo, które aby zrozumieć muszą coś usłyszeć tylko
            od swoich rozdziców....
            • nangaparbat3 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 22.08.08, 19:24
              Tez uważam, ze dziecku mozna, a nawet nalezy zwrocic uwagę, jesli robi cos zlego.
              Problem jednak w tym, ze dorosli bardzo często nie tyle zwracaja uwagę, ile po
              chamsku objeżdżają.
              Szczyt (słyszałam na własne uszy, do chlopca 10letniego biegajacego po
              trawniku): ciebie nikt nie wychowal, bo ty ojca nie masz (rodzice rozwiedzeni).
              • jakw Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 23.08.08, 22:05
                Ja też parę lat temu spotkałam się z sytuacją gdy w tramwaju jakaś
                starsza pani zaczęła objeżdżać nie wiadomo za co małolatę. Fryzura
                jej się chyba nie spodobała czy co (na pewno nie chodziło o miejsce
                siedzące). W tym przypadku pozostali pasażerowie zaproponowali pani,
                żeby się zamknęła.
            • mgla_jedwabna Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 05.09.08, 23:48

              Ale tu chodzi o osobny, ogrodzony plac zabaw, a nie o siedzenie na trawniku w cieniu cudzego parapetu.

              Moim zdaniem blad zrobili ci ludzie, ktorzy wybrali sobie mieszkania z oknami wychodzacymi na plac zabaw. Jak sie kupuje mieszkanie, to nalezy zwrocic uwage rowniez na to, co jest za oknem, a jak nam nie odpowiada, to wybrac co innego.
        • jakw Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 23.08.08, 22:02
          julka1800 napisała:


          > W tym konkretnym przypadku dzieci upominane byly, gdy nie bylo
          mnie
          > w poblizu, ale slyszalam z daleka "grom" jakim zostaly
          zaatakowane.
          > Gdy jestem w poblizu nigdy MI nie zwrocono uwagi, ze dzieci moje
          sa
          > za glosno.
          >
          Może jak jesteś blisko to twoje dzieciaki zachowują się lepiej niż
          jak cię nie ma? Zresztą jeśli uwaga była zwrócona o 21 to ja bym
          chyba wyluzowała. Nie ma chyba o co kruszyć kopii - za chwilę
          dzieciaki o 21 znikną z podwórek, a i okno będzie można przymknąć.
          • k1234561 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 07:29
            Ja podobnie jak niektóre poprzedniczki tu napisały też uważam,że
            dzieci to nie święte krowy i mozna im uwagę zwrócić.Tym bardziej jak
            drą się pod oknami do 21.Jak już tu słusznie zauważono ,nie tylko
            osoby starsze,ale także ludzie pracujący na zmiany,uczący się
            itd.mają prawo do zrelaksowania,skupienia,wyciszenia we własnym
            domu.W końcu mieszkanie w skupisku,czyli bloku narzuca pewne zasady
            zachowania.Jak ktoś twierdzi,że to są dzieci i muszą się
            wykrzyczeć,to niech zabierze je do lasu,na łąkę i tam niech
            biegają,grają w piłkę,wrzeszczą do upadłego.
            Niestety mieszkanie na osiedlach ma swoje prawa,ale bezstresowo
            wychowane dzieci i pełne uwielbienia dla nich mamusie zapominają,że
            na osiedlu nie są pępkiem świata i że oprócz nich mieszkają tam też
            inni ludzie.
            A to,jakoby starsi ludzie mogli kupić sobie domek z ogródkiem skoro
            im w bloku za głośno,to powaliło mnie na kolana.Mam nadzieję,że
            autorka wątku do jakiś wybitnie bogatych osób należy i za parę lat
            emerytury dostanie ze 20.000 PLN na miesiąc lub nie ma w rodzinie
            straszych osób,tak tylko taką głupotę mogę tłumaczyć.
            Sama mam dziecko,mieszkam w domku przy osiedlu i doskonale wiem jaka
            to błoga przyjemność usiąść sobie w tymże ogródku i mieć pod płotem
            wyjące,drące się i biegające dzieciaki.
            • mgla_jedwabna Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 05.09.08, 23:50

              Jak kogos stac na mieszkanie na nowym osiedlu od dewelopera, to stac go rowniez na domek, tylko dalej od centrum - np. przy lesie, gdzie jest cicho. W koncu emeryci nie musza dojezdzac codziennie na 8 rano do pracy.
      • mallard Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 25.08.08, 13:18
        panda74 napisała:

        > Plac zabaw jest do zabawy

        W związku z tu można na nim odpalać ładunki jądrowe (w ramach zabawy
        oczywiście), a innym wara!

        > i nie wyobrażam sobie, że ktoś obcy
        > miałby zwrócić uwagę mojemu dziecku, że się bawi. Chyba krótko bym
        > go potraktowała.

        No i proszę! Mamy mamuśkę - kłócioszkę, która oczy wydrapie każdemu,
        który będzie śmiał przeszkodzić jej dzieciątku - pępkowi świata, w
        wyciu jak stado pawianów wraz z koleżkami.
        Na PLACU ZABAW rzecz jasna... wink
    • agach77 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 08:39
      Sam jak byłam mała, byłam upominana przez starszego sąsiada, że za głośno się
      bawimy, następnie że latamy po trawie i tak w kółko coś mu zawsze przeszkadzało.
      Finał był taki, że betonowy jedyny plac zabaw został zlikwidowany. I teraz po
      latach o dziwo w tych miejscach, na których były place zabaw nie ma nic.
      Zastanawiam się czy starszym ludziom czasami nie przeszkadza jak pod drzewami
      wysiadują ludzie pijacy alkohol, załatwiający się gdzie popadnie. I nie wychodzą
      na balkon nie upominają !! Ba nawet nie wyzywają policji gdy impreza przedłuża
      się do późnych godzin. Łatwiej wyjść i wydrzeć się na dziecko...
      • agatka_s Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 08:59

        > Zastanawiam się czy starszym ludziom czasami nie przeszkadza jak
        pod drzewami
        > wysiadują ludzie pijacy alkohol, załatwiający się gdzie popadnie.
        I nie wychodz
        > ą
        > na balkon nie upominają !! Ba nawet nie wyzywają policji gdy
        impreza przedłuża
        > się do późnych godzin. Łatwiej wyjść i wydrzeć się na dziecko...


        Tylko tych drących się i pijących pod oknami dorosłych już się nie
        wychowa. Natomiast wychować dzieci aby i w przyszłosci zachowywały
        sie tak aby innym nie przeszkadzać jeszcze jest szansa. Kto to ma
        zrobić ? Właśnie rodzice, zamiast obruszac się i obrażać, jeśli
        ktoś zwróci uwagę, to rodzice powinni "kłaść" do głowy że zachowywać
        nalezy sie tak, aby nie przeszkadzać innym. Wtedy za kilkanaście
        lat nie będzie wrzeszczących pod oknami pijaków, ani grajacych w
        piłkę pseudo sportowców.
        • guderianka Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 09:11
          Zazwyczaj mieszkania w blokach kupują nie starsi ludzie ale młodzi z
          dziecmi tongue_out Starsi zazwyczaj tam "od zawsze" są.
        • mgla_jedwabna Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 05.09.08, 23:52

          Ale im nie chodzi o dobro dzieci, zeby byly wychowane, tylko o wlasny swiety spokoj. Gdyby dzieci halasowaly pod oknem sasiedniego bloku, pewnie nie byliby tacy skorzy do wychowywania.
    • agach77 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 09:55
      Plac zabaw jest od zabawy i nie wyobrażam sobie, żeby dzieci bawiły się w
      absolutnej ciszy. Jeżeli masz dzieci to wiesz, że zawracanie uwagi czasami nic
      nie daje jak jest świetna zabawa.

      A tak naprawdę na osiedlach nie tylko są wrzeszczące dzieci...
      chociażby koszenie trawy, głośne autobusy, jazda na motocyklu na wolny
      wydechu... takich przykładów jest dużo i albo się przywyknie do takich hałasów
      albo się oszaleje na punkcie zwracania każdemu uwagi.

      Też czasami mi coś tam przeszkadza ale cóż, przywykłam...
      Kamyk 16.09.2002 r.
      MAREDO
      • agatka_s Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 10:23
        Chyba kompletnie się nie rozumiemy.

        Ja mówie o wychowaniu dzieci, wychowaniu takim aby były empatyczne,
        aby brały pod uwagę innych ludzi wokół siebie.

        To są pewne standardy współzycia, które dobrze byłoby wpajać
        dzieciom już od małego, dla wspólnego interesu, po to aby wszystkim
        nam żyło się milej.

        W takiej np Szwajcarii jest tak ogromny brak przyzwolenia dla
        jakichkolwiek zachowań, które mogą przeszkadzać innym. Ba ktoś kto
        nie przestrzega zasad jest skazany na ostracyzm społeczny a nawet na
        określone kroki prawne, i nikt nie uważałby staruszki zwracającej
        uwagi za starą kłótliwą babę, która powinna się wyprowadzić-wręcz
        odwrotnie rodziców przeszkadzających dzieci od razu doprowadzon by
        do pionu (wiem co mówie bo mieszkałam jakis czas w Szwajcarii i
        miałam kilka tego typu przygód, a wynikało to tylko z tego ze pewne
        rzeczy na które ja nie zwracałam uwagi, w Szwajcarii sąsiedzi od
        razu zwracali mi uwage). Tam dzieci z mlekiem matki wysysają to że
        zachowywać się należy kulturalnie (tzn nie przeszkadzać innym)-nie
        drzec się, nie trzaskać drzwiami, nie pchać się itp itd

        U nas rodzice uczą raczej inaczej: co tam potrzeby innych jak masz
        prawo się drzeć, to się drzyj ile wlezie, bo plac zabaw jest od
        tego....co mi tam jakaś starucha będzie dzieci strofować.

        Tylko potem skąd to zdziwienie dlaczego ludzie są tacy chamscy,
        czemu na drogach tyle bezczelności, a wszędzie krółują cwaniacy...
        Czemu ? no czemu ....????
        • agach77 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 10:38
          Tka naprawdę przełóż to na polskie realia.

          > U nas rodzice uczą raczej inaczej: co tam potrzeby innych jak masz
          > prawo się drzeć, to się drzyj ile wlezie, bo plac zabaw jest od
          > tego....co mi tam jakaś starucha będzie dzieci strofować.
          dobrze - to od czego jest plac zabaw???

          > Tylko potem skąd to zdziwienie dlaczego ludzie są tacy chamscy,
          > czemu na drogach tyle bezczelności, a wszędzie królują cwaniacy...
          > Czemu ? no czemu ....????
          od nauki zachowań na drodze jest kurs prawa jazdy.
          A tak naprawę świata nie naprawisz
          • agatka_s Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 11:09
            agach77 napisała:

            >> dobrze - to od czego jest plac zabaw???
            >
            Plac zabaw który jest w parku, jakieś tzw "Jordanki" to miejsce
            gdzie dzieci mogą się bawić bez ograniczeń. To samo plac zabaw w
            przedszkolu, albo boisko szkolne. Las, ba nawet jakieś "kids Playe"
            itp. Ale na Miłość Boską nie u kogoś 1 m od okien.

            Jeśli blok, kamienica ma podwórko, i to jeszcze np podwórko studnie
            gdzie każdy dźwięk dociera ze zdwojoną mocą, rodzice powinni ustalić
            z dziećmi że bawią się, ale nie krzyczą. Że bawią się tak aby innym
            sąsiadom nie przeszkadzać.

            Ja mam takie podwórko-nie jest to plac zabaw, ale dzieci tam
            wychodzą. Większość dzieci bawi się normalnie, czasem nawet
            krzyknie, no i OK. Ale jest jedna dziewczynka, która z
            czestotliwością 5-10 minut drze się "Mamooo, mamooo" a mimo kilku
            lat głosik ma taki że mogłaby umarłego z trumny wypłoszyć i potrafi
            tak przez następne 5-10 minut, a potem jak matka nie reaguje zaczyna
            ryczeć- i to tak że naprawdę trzeba okna zamykać. Matka nie reaguje
            (chyba woli aby darła się na podwórku niż jej głowe zawracała)...A
            ja mam ochotę tego bachora naprawdę zamordować i nie ręcze za
            siebie, że kiedyś to zrobie.

            A co do nauki, jeśli komuś nie wpoi sie zasad dobrego wychowania
            tojuż potem nic nie pomoze, ani kursy na prawo jazdy ani nic takiego.

            Ostatnio podjechalam na myjnie, nie ma nikogo-zostawiam samochod
            przed wjazdem i ide kupić bilet. Wracam i widze jak gosc wjezdza od
            frontu do myjni. Elegancki samochód, wychodzi elegancki pan.... To
            ja sie pytam, "dlaczego pan się wepchnął przede mnie, a nie ustawił
            się w kolejce", A on "a co miałem na Panią czekać ?" No i co miałam
            się z nim bić ? Jakby trafił na jakiegoś krewkiego gościa pewnie by
            sobie "dali po razie"....

            Jestem pewna że tego Pana w dzieciństwie też nie nauczono ze z
            innymi ludźmi należy się liczyć....
        • mgla_jedwabna Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 05.09.08, 23:55

          Podejrzewam zatem, ze w Szwajcarii zadna babcia nie osmielilaby sie wydzierac na bawiace sie dzieci albo zamykac im placu zabaw.
    • harrypotter Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 10:48
      To mi przypomnialo pewna sytuacje: siedzi tatus byczek na lawce a jego dzecko -
      ok. 5lat rzuca kamieniami (duzymi) w rybki w fontannie ze stawem, kilka juz lezy
      brzuchami do gory
      Podchodze do byczka i mowie zeby jego dziecko przestalo zabijac rybki, on na to
      wzrusza ramionami i nic nie robi, podchodze do bachorka i mowie zeby przestal, a
      facet na to "synku wez jeszcze ten kamyk i rzuc"
      Jak go postraszylam policja to poszedl sobie tongue_out ale co z takimi robic, rozumiem
      ze w niedalekiej przyszlosci syn rozwal leb ojcu kamieniem
      • jogo2 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 16:02
        A ja uważam, że autorka może mieć rację. Jak ja byłam mała i istniało jeszcze
        życie podwórkowe, to darliśmy się jak banda dzikich Indian (nie zawsze, ale
        czasami) i jakoś nikt od tego nie umarł, może dlatego że większość mieszkańców
        stanowili nasi rodzice, a nie staruszkowie, którzy sami się nażyli, a teraz ma
        być cisza, bo oni chcą umrzeć w spokoju.

        Polskie społeczeństwo się starzeje, ludzie bezdzietni nie lubią dzieci w ogóle
        (oglądam mieszkanie na Kabatach, a pośredniczka mówi mi, że jaką ono ma zaletę:
        nie ma w pobliżu placu zabaw, tak!), a ludzie starsi są sfrustrowani i pełni
        pretensji.

        Dzieci mają coraz mniej okazji do ruchu, bo w kółko muszą siedzieć, a to w
        foteliku, a to w tramwaju, a to w szkole, gdzie jest coraz więcej do nauczenia
        się. Pobiegać i pobawić się też nie mogą, bo zaraz jakaś bździągwa wyleci i
        zacznie się wydzierać.

        Podwórka są budowane coraz ciaśniejsze, zwłaszcza na nowych osiedlach i
        wystarczy jak dziecko pierdnie w piaskownicy to się okaże, że jak to!!! to
        straszne, przecież 1,5 metra dalej zaczyna się balkon jakiegoś starego pryka
        albo zasuszonej starej panny i on/ona wszystko dokładnie poczuli.

        Poza tym lekceważenia takich starszych uczy samo życie. Przykłady z życia
        wzięte: 1) siedzi sobie moje dziecko w tramwaju i macha nogą delikatnie przy tym
        trącając jakąś przegrodę z dykty. Od razu znalazła się stara frustratka, żeby
        surowo upomnieć moje dziecko.
        2) Jedziemy z dzieckiem do przedszkola rano tramwajem kilkuprzegubowym więc
        długim. Traf chciał, że dwoma drzwiami wsiadło do tramwaju 4 żuli z otwartą
        butelką piwa w ręce, rzucających takim mięsem, że głowa mała. Efekt: oczywiście
        nikt żulom nie zwrócił, uwagi, co więcej, dotychczasowy gwar panujący w tym
        środku komunikacji jakoś tak przycichł.
        3) Moje dziecko miało 1,5 roku. Jest to żywy chłopiec, ma alergię i lekarka
        zabroniła dywanów. Sąsiedzi z dołu stare dziadki po 80-tce: zorganizowali
        nagonkę z rzucaniem meblami po suficie tuż po 6.00 przez sąsiada z góry włącznie.
        4) To samo osiedle, ci sami ludzie: sąsiad z sąsiedniego bloku zanim się
        ustatkował/wyprowadził miał zwyczaj cotygodniowych imprez włącznie z puszczaniem
        na full jego ulubionych utworów o np. 2.00 w nocy, na ławkach wokół piaskownicy
        od 22.00 do 4.00 regularnie była pijalnia piwa i rzucalnia mięsem - bohatera nie
        ma - zero reakcji, a hałas jak rozumiem ten sam.

        Reasumując: jak mam być takim dziadygą kanalizującym swoje frustracje na
        młodszych i bezbronnych to wolę nie żyć do tego czasu. A szacunek dla takich
        postaci mam gdzieś.
        • robotkuchenny Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 24.08.08, 21:28
          > Reasumując: jak mam być takim dziadygą kanalizującym swoje
          frustracje na
          > młodszych i bezbronnych to wolę nie żyć do tego czasu.

          Nie życzę Ci źle, ale dla otoczenia będzie lepiej jeśli za długo nie
          pożyjesz. Takiej frustratki jeszcze nie spotkałem!
        • agach77 jogo2 tak trzymać 24.08.08, 21:33
          jogo2 napisała:

          > Reasumując: jak mam być takim dziadygą kanalizującym swoje frustracje na
          > młodszych i bezbronnych to wolę nie żyć do tego czasu. A szacunek dla takich
          > postaci mam gdzieś.

          Popieram Cię
          • aw271 Re: jogo2 tak trzymać 24.08.08, 22:02
            U nas podobnie, pod nami mieszka "starsza pani" z synem i mężem, sama wychowała
            czwórkę dzieci, jak się domyślam kneblowała je i przywiązywała do kaloryfera, bo
            podobno nie hałasowali.Moje dzieciaki schodząc na dół po schodach były
            zaczepiane przez to babsko i ochrzaniane, że za głośno zbiegają, oczywiście
            wracały do domu przestraszone, moje upomnienia nic nie dawały i za radą
            znajomego zgłosiłam na policji, że kobieta zaczepia moje dzieci. Policja
            przyjechała i babcię upomniała. Od tego czasu mam spokój i nawet mogą biegać w
            południe po dywanie w swoim pokoju i babie nic nie przeszkadza, tyle, że nie
            odpowiada na dzień dobry.
            • k1234561 Re: jogo2 tak trzymać 25.08.08, 09:49
              No to sie nie dziw,że nie odpowiada Tobie "dzień dobry",jak policje
              nasłałaś na kobietę co jej drące się ukochane twoje dzieciaczki
              robiły przebiegając pod drzwiami grandę.
              Mieszkałam w bloku jakieś dobre parę lat i wiem jakie rozwydrzone
              mogą być dzieciaki,przelatują jak huragan jeszcze najczęsciej
              zostawiając po sobie papierki po cukierkach,torebki po chipsach.Wiem
              to z autopsji.A mamusia rozpływa sie w zachwycie jakie to żywe i
              kochane ma dzieci.To,że masz żywe,głośne dzieci to nie oznacza,że
              wszyscy muszą je znosić z uśmiechem na twarzy i z cichym spokojem.
              Trochę empatii ludzie!!!
              A jak ktoś takim świętym krowom zwróci uwagę to mamusia policję
              nasyła,no kosmos jakiś.
              A jak za paręnaście lat synalek,czy córeczka odpyskują mamusi lub
              trzepną szacowną mamusię,to wtedy mamusi się oczy otworzą i zobaczy
              co z ukachanych aniołeczków wyrosło.Przecież im zawsze wszystko
              wolno było,inni to śmiecie przecież.
              Ludzie trochę zrozumienia dla innych.Na was i waszych ukochanych
              dzieciątkach świat się nie kończy.
              • sir.vimes Trzeba rozumieć róznicę 28.08.08, 08:59
                między prawdziwym hałasem, utrudnianiem życia - a np. dzieckiem biegnącym po
                klatce schodowej w godzinach poza cisza nona. To nie dziecka wina , że
                konstrukcja budynku jest jak z dykty.


                Znałam faceta czepiającego się sąsiadów , ze ich pies za głośno dyszy na klatce
                i "ciężko chodzi". W tym samym stylu jest czepianie się małych dzieci, ze biegną
                po schodach zamiast się wlec albo , że mówią denerwującymi głosami (głos dziecka
                jest wyższy i przez to zawsze wydaje się głośniejszy), trudno wymagać by
                trzylatek mówił przyjemnym dla ucha tenorem.


                Rzucanie papierków i celowe przeszkadzanie jest z zupełnie z innej beczki.
    • tukata Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 25.08.08, 16:59
      Jest takie powiedzenie, chcesz, żeby ciebie szanowali, to szanuj
      też innych. Może czasami warto zwrócić uwagę swojemu dziecku, że
      poza nim mieszkają też ludzie starsi, chorzy, zmęczęni.I nawet,
      jeśli to jest plac zabaw, to nie trzeba sie drzeć, właśnie z
      szacunku dla innych. Niech od małego nauczy się kultury współżycia,
      że poza nim samym są jeszcze inni ludzie, z którymi trzeba się
      liczyć. To, że cisza nocna jest od 22, to nie oznacza, że muszę
      (chociaż w teorii mogę)słuchać muzyki na full każdego dnia do tej
      godziny,tak samo jak nie koszę trawnika w niedzielę, bo może to jest
      jedyny dzień, kiedy moi sąsiedzi mogą odpocząć. Uczmy dzieci kultury
      i szacunku dla innych, będzie nam wszystkim lepiej, a i wszyscy
      kiedyś będziemy starsi. A poza tym, to że ktoś zachowuje się
      niekulturalnie, nie upoważnia nas do takiego samego zachowania.
      Jeżeli ktoś okradł nas, to nie oznacza , że mamy przyzwolenie, żeby
      okraść jego.
      • k1234561 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 25.08.08, 18:16
        Tukata zgadzam się w 100 % z Tobą!!Szoda że większośc ludzi myśli
        inaczej.
        Bardzo mi się to szwajcarskie wychowanie podoba,o którym tu jedna z
        poprzedniczek pisała.
        • agatka_s Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 25.08.08, 18:28
          > Bardzo mi się to szwajcarskie wychowanie podoba,o którym tu jedna
          z
          > poprzedniczek pisała.

          Dla tak zwanej prawdy obiektywnej, dodam że są kraje w których
          akurat z dziećmi jest dużo gorzej niż u nas. W takiej Grecji, albo
          i we Włoszech (choć ciut mniej) to jest istna pajdokracja.
          Tamdzieci są wszystkim, i są koszmarnie rozpuszczone, głośne i na
          polskie standardy zachowujący sie w sposób skanadaliczny. No ale to
          taka lokalna tradycja i kultura-dobrze że akurat te kraje odwiedzamy
          najczęściej w wakacje kiedy tolerancja na wybryki innych też wzrasta.
    • dorota_w_krainie Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 25.08.08, 19:45
      Na szczęscie nie mieszkam na osiedlu, bo mi także przeszkadzały by
      głośne dzieci.
      Sama jestem mamą - wiem, jak "ekspresyjne" potrafią być...

      Mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych, mam duzy teren i nie
      raz, jak chce odpocząć/popracować/porozmawiać odsyłam dzieciaki na
      teren oddalony od domu/okien/tarasu. Jednak nigdy nie pozwalam, by
      dzieciaki non stop komunikowały się krzykiem. Rozumiem, ze sąsiedzi
      tez maja prawo do nietolerowania takiego zachowania.

      Mam sąsiadów, którzy wołają do siebie na duze odległości, sasiadka
      potrafi plotkowac z inną - kazda z okien swoich domów...

      Myśle, ze umiar jest wskazany. Ci starsi/zmeczeni tez mają prawo tam
      mieszkać.
      • ika_jen Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 26.08.08, 12:44
        Zgadzam się całkowicie z tym, że dzieci to nie święte krowy, ale też i nie
        "kandydaci na człowieka", jak by mogło się wydawać wielu zwolennikom czarnej
        pedagogiki.
        Kultury i szacunku do innych (nie tylko starszych) ludzi uczę moje dzieci odkąd
        zaczęły chodzić. Moja córka mówiła już "dziękuję" kiedy to słowo brzmiało
        jeszcze w jej wydaniu "ka". Ale wiedziała w jakich sytuacjach go użyć.
        Jednak - czasem naprawdę trudno oczekiwać, że dziecko nie oceni źle (nie na
        głos, ale w późniejszej rozmowie ze mną) opryskliwego zachowania osób dorosłych
        i trudno siłą wymóc szacunek dla takiej osoby ze strony dziecka. Zresztą, sama
        nie mam szacunku do osób, które swoje frustracje wylewają na najmłodszych i
        najbardziej podatnych na zranienie członkach społeczeństwa.

        >W takiej np Szwajcarii jest tak ogromny brak przyzwolenia dla
        >jakichkolwiek zachowań, które mogą przeszkadzać innym. Ba ktoś kto
        >nie przestrzega zasad jest skazany na ostracyzm społeczny a nawet na
        >określone kroki prawne, i nikt nie uważałby staruszki zwracającej
        >uwagi za starą kłótliwą babę

        Racja, kilkakrotnie spędzałam wakacje w tym kraju z dziećmi i wszystko się
        zgadza. Oprócz jednaj rzeczy: społeczeństwo szwajcarskie cechuje duży szacunek
        do dziecka, a reguły postępowania nie są wpajane poprzez krzyk i upokorzenie.
        Wręcz przeciwnie. Szacunku dzieci uczą się w sposób naturalny - same będąc
        szanowanymi przez dorosłych.

        Można czegoś zabronić, czy wymagać na różne sposoby. Niestety, w Polsce często
        spotyka się ten najgorszy sposób - z pozycji siły, wynikającej czy to z
        fizycznej, czy psychicznej przewagi. I niestety, sama doświadczyłam opryskliwych
        zachowań ze strony osób starszych, zarówno skierowanych do mnie, jak i do moich
        dzieci (n.p. sytuacje w sklepie, kiedy obce starsze osoby chętnie używają w
        sposób kategoryczny i opryskliwy słowa "nie ruszaj", gdy dziecko sięga po towary
        specjalnie wystawione na wysokości jego oczu i dla niego przeznaczone).



    • julka1800 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 27.08.08, 10:25
      Ostatnie zdanie w swoim pierwszym poscie napisalam uszczypliwie,
      wydalo mi sie to jasne, choc jedna z wypowiadajacych sie tu osob
      odebrala je zupelnie inaczej.

      Przeczytalam wszystkie wpisy, i pozwole sobie na dwie uwagi:
      niezaleznie od tego jak bysmy chcieli by zachowaywaly sie nasze
      dzieci, dzieci byly i bede ekspresyjne (to do Dorotki). Zbytnie
      tlamszenie ich energii uwazam za zle. Oczywiscie wszystko ma swoje
      granice i gdy dziecko biega 10 godz bawiac sie w Indian ... no coz
      zasugerowalabym zmiane zabawy w obawie o wlasne uszysmile)). Pamietam
      ze swojego dziecinstwa, ze najwieksza kara dla mnie byl nie zakaz TV
      czy slodkosci tylko wlasnie pozostanie w domu.
      Druga rzecz to forma zwracania uwagi dzieciom przez osoby, rowniez
      starsze. Jesli chcemy by traktowano nas z szacunkiem to tak
      powinnismy traktowac dzieci. A slowa "Jazda mi stad!" (tak, tak) do
      szacunki maja sie nijak, sami przyznajcie.
    • tukata Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 27.08.08, 10:49
      Nie chodzi o tłamszenie energi, ale o wychowanie. Oczywiście, że
      często dorośli źle zwracają się do naszych dzieci, ale to my je
      wychowujemy, a nie oni. I to my jesteśmy odpowiedzialni, za to, czy
      jak dorosną to będą się zachowywać jak ci paskudni sąsiedzi, czy
      może jednak inaczej.Trochę więcej wrażliwości i życzliwości dla
      innych ludzi nie zaszkodzi, a zaprocentuje w przyszłości.
      • agatka_s Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 27.08.08, 11:18
        No wiec wlasnie.

        Ludzie dorosli czesto zachowuja sie tak jak nie powinni. Nie tylko
        brzydko mowia do dzieci, ale czasem robia tysiac razy gorsze
        rzeczy.... Tylko czy to ma jakikolwiek zwiazek z tym jak my
        wychowujemy nasze dzieci ? Czy niekulturalna, egocentryczna osoba
        na naszej drodze zwalnia nas juz z wychowania naszego dziecka aby
        bylo kulturalne i empatyczne?

        Na forum "Starsze Dziecko" troche z celem mija sie dyskutowanie na
        temat tego jak nieladnie potrafia cos powiedziec dorosli....Jak ktos
        mowi nieladnie, do mnie lub mojego dziecka, to reaguje i mowie ze
        sobie nie zycze. Nie zamierzam zas wychowywac wszystkich starszych
        ludzi itp. Gdyby byl to temat bardzo mi przeszkadzajacy pisalabym
        na forum "Emeryci i Emerytki".

        Na forum "Starsze Dziecko" bywaja mamy dzieci i mowmy co mozna
        zrobic aby

        a. nasze dzieci byly dziecmi bioracymi pod uwage interes, uczucia i
        tzw "swiety spokoj" innych pod uwage w swoim zachowaniu

        b.nasze dzieci byly milymi i sympatycznymi doroslymi kiedys za
        kilkanacie lat, ktorzy nawet jesli napotkaja "rozkoszne malenstwa",
        beda umialy zalatwic sprawe w sposob kulturalny, acz stanowczy.

    • inus_123 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 27.08.08, 20:40
      Po pierwsze zgadzam się z częścią wyrażanych tutaj poglądów, że
      kultura i zasady współżycia obowiązują wszystkich w tym również
      dzieci. No ale przecież najprościej jest wypuścić dziecko na
      podwórko niech się tam drze do woli, grunt, że mama w domu ma
      spokój.
      Po drugie gdzie jest mama, że sąsiedzi krzyczą na dzieci pod jej
      nieobecność. Ja rozumię, ze dzieci bawią się na podwórku, ale
      powinna być tam również ich matka. Nie jestem starszą osobą, mam
      dzieci, a wrzeszczące na placu dzieciaki doprowadzają mnie do szału,
      a już najgorsze jest jak staną pod oknami i
      wrzeszczą "maaaaamooooo!!!" jakby nie można było przejść tych parę
      kroków po schodach, że już nie wspomnę o ryczących przez okno
      mamusiach wołających dzieci na obiad. Koszmar!!!! Wołają na siebie
      jak na psa. "Azor do domu."
      Natomiast nie do przyjęcia jest dla mnie, że ktokolwiek obcy zwraca
      uwagę mojemu dziecku. Za jego wychowanie jestem odpowiedzialna ja i
      nie życzę sobie, żeby ktokolwiek zwracał mojemu dziecku uwagę. I nie
      dotyczy, to wyłącznie obcych osób. Uwagę moim dzieciom mam prawo
      zwracać ja i mój mąż, w ograniczonym zakresie dziadkowie (w
      ewidentnych sprawach wymagających natychmiastowej interwencji) i to
      wszystko, żedne ciotki, wójki, znajomi itp. nie życzę sobie, zeby
      zwracali uwagę moim dzieciom. A jeżeli ktoś uważe, że moje dzieci
      robią coś nie tak, to ja jestem od tego, żeby wysłuchać i
      zareagować, jeżeli uznam za stosowne.
      • bi_scotti Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 28.08.08, 03:53
        inus_123 napisała:

        > Natomiast nie do przyjęcia jest dla mnie, że ktokolwiek obcy
        zwraca
        > uwagę mojemu dziecku. Za jego wychowanie jestem odpowiedzialna ja
        i
        > nie życzę sobie, żeby ktokolwiek zwracał mojemu dziecku uwagę. I
        nie
        > dotyczy, to wyłącznie obcych osób. Uwagę moim dzieciom mam prawo
        > zwracać ja i mój mąż, w ograniczonym zakresie dziadkowie (w
        > ewidentnych sprawach wymagających natychmiastowej interwencji) i
        to
        > wszystko, żedne ciotki, wójki, znajomi itp. nie życzę sobie, zeby
        > zwracali uwagę moim dzieciom. A jeżeli ktoś uważe, że moje dzieci
        > robią coś nie tak, to ja jestem od tego, żeby wysłuchać i
        > zareagować, jeżeli uznam za stosowne.

        Obawiam sie, ze czeka Cie duzo stresow - uwage Twoim dzieciom beda
        zwracac wychowawcy, nauczyciele, inne dzieci, druzynowi lub inni
        opiekunowie az ktoregos dnia szefowie w pracy i nawet pewnie mozna
        sie spodziewac, ze i wspolmalzonkowie Twoich dzieci tez smile)) Swiat
        juz tak jest urzadzony, ze nie powstrzymasz NIKOGO przed zwracaniem
        uwagi KOMUKOLWIEK (rowniez Twoim dzieciom!) gdy komus przyjdzie
        ochota te uwage zwrocic. A nawet mozesz sie kiedys przekonac, ze
        zwracajacy uwage nie tylko ma racje ale i uwaga zwrocona przez kogos
        innego niz Ty lub Twoj maz odniesie lepszy skutek wychowawczy.
        Serdecznie radze - wyluzuj, bo tylko sie bedziesz niepotrzebnie
        stresowac a skutek i tak bedzie zerowy. Sama Ci moge obiecac, ze jak
        zobacze Twoje dzieci plujace z balkonu lub krzywdzace psa na
        podworku (to tylko abstrakcyjne przyklady i na dodatek wyssane z
        brudnego palucha na klawiaturze winkto obsobacze bez pardonu. I takich
        okolicznosci jest sporo szczegolnie, ze podobne dzialania dzieci
        najczesciej podejmuja pod nieobecnosc lub przy braku uwagi rodzicow.
        Nalezy byc wdziecznym innym doroslym, ze podejmuja trud wspolnego
        wychowywania nastepnego pokolenia. Dzieci nie sa niczyja wlasnoscia,
        sa natomiast dobrem nas wszystkich i wszyscy winnismy sie troszczyc
        o to by nie dziala sie im krzywda jak rowniez by one krzywdy nie
        wyrzadzaly.
        Howk smile
        • inus_123 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 28.08.08, 20:37
          Nie przekonasz mnie żadnymi argumentami. No zapomniałam jeszcze
          wcześniej napisać, że oczywiście moga to robić również nauczyciele w
          szkole. Masz rację, że nie powstrzymam NIKOGO przed zwracaniem
          uwagi KOMUKOLWIEK (rowniez moim dzieciom!) gdy komus przyjdzie
          ochota te uwage zwrocic. Może i nie powstrzymam ale mam prawo na to
          zareagować w dość zdecydowany sposób co zwykle czynie. I widzisz to
          wszystko zależy od ludzi, bo ja z recji wyznawanych w tej kwestii
          poglądów nie zwracam uwagi innym dzieciom, uważając, ze należy to do
          ich rodziców i ja również bym sobie tego nie życzyła. Przykładowo
          jeżeli wiem, ze jakieś dziecko zachowało się w szkole nieodpowiednio
          wobec mojej córki nie zwracam się z tym do tegoż dziecka, a
          rozmawiam na ten temat z jego rodzicami. I dziękuję całemu
          społeczeństwu za podejmowanie trudu wychowania przyszłego
          społeczeństwa, ale MOJE DZIECI WYCHOWAM SOBIE SAMA i już.
          Rzekłam
    • julka1800 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 28.08.08, 12:37
      Cos mi ta dyskusja zaczyna przypominac dyskusje o budowie nowych
      supermarketow. Wszyscy z nich korzystamy, swiatek, piatek i
      niedziela, ale jakos nikt nie chce supermarketu pod oknem.
    • protozoa Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 28.08.08, 13:46
      A teraz cofnij się o kilka lat i przypomnij sobie jak reagowałaś (
      reagowałabyś) gdyby tuż pod Twoim oknem, w pokoju, w którym spia
      maleńkie dzieci, wrzeszczało kilkoro nieco starszych dzieci?
      Jak reagujesz, gdy o 6.00 sąsiad włacza wiertarkę? Budzi Ci dzieci,
      ale ma do tego prawo.
      Czy Ci się to podoba czy nie starsi ludzie są wśród nas i tez maja
      prawo do spokoju Nie musza słuchac wrzasków dzieci "mamo
      sikuuuuuuuu", "Franus do domu....." itd.
      Fakt, że dzieci są dziecmi nie oznacza, że wszystko im wolno, że
      wszyscy muszą kochac ich zachowania i znosić wrzaski. Może więc
      zamiast święcie się oburzać nalezy zacząć wychowywać dzieci?
      P.s. Nie wyobrażam sobie co to za rodzice, którzy pozwalają szaleć
      dzieciom na placu zabaw do 21.00???? Jest to pora snu.
      • mama_kotula Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 28.08.08, 21:04
        >Fakt, że dzieci są dziecmi nie oznacza, że wszystko im wolno, że
        >wszyscy muszą kochac ich zachowania i znosić wrzaski. Może więc
        >zamiast święcie się oburzać nalezy zacząć wychowywać dzieci?

        Oczywiście.
        Natomiast mam takie jedno spostrzeżenie - jest kategoria ludzi starszych, którzy pasjami kochają pokazywać dzieciom "gdzie jest ich miejsce" i wykorzystają każdą okazję.

        Ostatnio byłam świadkiem, jak starsza pani spuściła niewybredną reprymendę 8-9-letnim dziewczynkom bawiącym się na podwórku (odległość ok. 10m od domu) - dziewczynki leżały na kocu i rysowały, w pewnym momencie głośniej się roześmiały, a pani z okna ryknęła na nie jak wściekła.

        Oczywiście, że każdy ma prawo do spokoju we własnym domu. I oczywiście, że dzieciowe wrzaski ten spokój zakłócają - dlatego uczę dzieci, aby nie wrzeszczały ludziom pod oknami, aby nie bawiły się ludziom bezpośrednio pod oknami czy balkonem.
        Niemniej jednak biorę poprawkę na to, że istnieją ludzie, którym przeszkadza byle pierdnięcie, i jak nie do dzieci, to przyczepią się do szczekającego psa, suszenia włosów o 14:00 czy wystawiania głowy przez okno.
        • protozoa Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 29.08.08, 20:58
          Pewnie, że przesada w żadną strone nie jest rzeczą dobra, ale
          rodzice małych dzieci tez przesadzaja, oj przesadzają.
      • julka1800 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 29.08.08, 11:55
        Cisza obowiazauje od 22.00 i nie wyobrazam sobie jakichkolwiek
        halasow po tej godzinie w tym glosnych zabaw na placu, muzyki
        puszczanej na full czy wiercenia.
        Do tej godziny wybacz ...

        To tyle w tym temacie.
        • urbanflow7 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 29.08.08, 15:23
          To już demencja starcza nic na to nie poradzisz! Mówią: „jaka ta młodzież nie
          wychowana!” a sami często pozostawiają wiele do życzenia! Za miejsce w autobusi
          gotowe cie oskalpować!
          • protozoa Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 29.08.08, 20:57
            Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mamy małych dzieci tez
            potrafią oskalpować osoby siedzące, bo 3-4-5 latek nie może stać
            tylko musi siedzieć ( no ewentualnie stac butami na siedzeniach).
            Bardzo rzadko korzystam z komunikacji miejskiej, a jesli juz to
            metra. Staram się nie siadać, a jesli już to zaraz ustepuje miejsca
            zarówno osobom starszym jak i małym dzieciom. Bo osoba starsza przy
            szarpnięciu może się przewrócić i gotowe złamanie szyjki kości
            udowej. Sorry, co Was to obchodzi, przeciz to nie Wasi rodzice ani
            dziadkowie, tylko obca stara baba.
            • mama_kotula Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 29.08.08, 22:08
              Protozoa, zgadza się, że 3,4,5-latek nie powinien stać w autobusie. Primo, ma głowę na wysokości tyłków dorosłych pasażerów, secundo - nie jest w stanie dobrze utrzymać równowagi, nawet trzymając się barierki czy rurki (jak nie mam miejsca siedzącego - wgniatam - dosłownie - dzieci w ścianę), i jak autobus zarzuci, leci takie dziecko przez cały wóz.
              Podobnie, jak nie powinny stać starsze osoby - z tego samego powodu (łatwiej o przewrócenie się).

              Również nie znoszę matek dzieci pt. "moje dziecko pępkiem świata a ja kwiatem macierzyństwa, klękajcie narody, a i tak mam was w doopie, jak wam się nie podoba, to wasz problem". Do czego zmierzam - ano do tego, że we wszystkim trzeba wypośrodkować. Nie można stać na biegunie "dorośli cacy, dzieci be" ani na przeciwnym "dzieci be, dorośli cacy". Trzeba żyć i dać żyć innym. I starać się nie walczyć z całym światem na zasadzie "mam prawo do idealnej ciszy i spokoju, bo jestem starszą osobą, a dzieci powinny znać swoje miejsce!!!" kontra "to jest dziecko i ma prawo hałasować, bo jest dzieckiem, a jak się komuś nie podoba, to niech wyprowadzi się na wieś".

              I to nie dotyczy tylko podwórek - dotyczy też restauracji, muzeów, i generalnie wszystkich miejsc publicznych.
              I o ile zwrócę uwagę dzieciom, które notorycznie wrzeszczą mi pod oknem, o tyle nie zwrócę uwagi dzieciom, które się pod tym oknem normalnie bawią (bez dzikich wrzasków) - no, chyba że mam akurat migrenę tongue_out




              • protozoa Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 30.08.08, 12:21
                Dokładnie tak jest. Tylko niewiele osób potrafi to zrozumieć. Walki
                o wolne miejsce w środkach lokomocji pomiędzy matkami z dziecmi a
                osobami starszymi, stawianie samochodów na kopertach przez osoby
                nieuprawnione ( ja tylko na chwilę), wrzaski maluchów w
                restauracjach, przewijanie dzieci w miejscach publicznych, domaganie
                się od dzieci ciszy i awantury gdy małemu sąsiadowi upadnie zabawka,
                a już w kolejce do lekarza odbywają się dantejskie sceny.
                I pewnie tak będzie dalej, bo to takie polskie, takie swojskie....
            • mgla_jedwabna Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 06.09.08, 00:07

              Protozoa, oczywiscie masz racje, jesli chodzi o starsze osoby i latwosc zlaman. ale, wybacz, jesli chodzi o sadzanie dzieci, celem nie jest ich wygoda, lecz rowniez bezpieczenstwo. Dziecko ma glowe na wysokosci kasownika, rownowage niekoniecznie tak rozwinieta jak dorosly (zobacz - dzieci przewracaja sie non stop na placu zabaw) i wystarczy, ze autobus gwaltowniej zahamuje, a dziecko leci jak pocisk. W tloku jest jeszcze gorzej - ludzie potrafia takiemu malemu czlowiekowi przywalic lokciem w glowe i nawet nie zauwazyc, albo go zwyczajnie rozdeptac, bo jest ponizej linii wzroku.

              Za to nieraz widuje sie sceny, gdzie stara baba o gabarytach gdanskiej szafy awanturuje sie o miejsce siedzace, bo niby za ciezko jej stac. Sily ma tyle, ze pociagnelaby autobus w razie awarii, a ciezko stac, bo jest za gruba...
    • burza4 Re: Dzieci i starsze osoby na jednym osiedlu... 29.08.08, 21:04
      różnica pomiędzy "naszymi czasami" a obecnymi polega na tym, że jak
      kiedyś ktoś starszy zwracał uwagę, to się kładło uszy po sobie i nie
      dyskutowało, po prostu oczywiste było że dzieci mają się dostosowac
      do starszych, a nie odwrotnie. Drące się wniebogłosy latorośle były
      pacyfikowane przez własnych rodziców.

      a o 21 na podwórkach były dzieci rodzin z lekka patologicznych, bo z
      pozostałych od dawna były w domu.
Pełna wersja