Kolejne rozterki matki nastolatka

30.09.08, 22:33
Naprawdę ciężko czasami jest mi z tym naszym synem. Wiem, że
popełniłam mnóstwo błędów, ale naprawdę bardzo się staram. W wakacje
było wszystko w porządku, teraz poszedł do liceum i najpierw problem
z papierosami (nie pierwszy raz), a teraz znalazłam w szufladzie
biurka specyfik o nazwie meta anabolon. Syn trzy razy w tygodniu
chodzi na siłownię. Wcześniej często poruszaliśmy z nim problem
dopingu i wydawało się, że rozumie skutki uboczne. To nie jest też
tak, że przeszukuję jego rzeczy, po prostu intuicyjnie czułam, że
coś może być nie w porządku. Czy powiedzieć mu, że to znalazłam?
Znowu muszę przygotować się do rozmowy. Doradźcie, doświadczone mamy
nastolatków, jak zacząć.
    • lila1974 Re: Kolejne rozterki matki nastolatka 01.10.08, 10:27
      Nie poradzę nic konkretnie bo nie jestem mamą nastolatka, ale tak
      sobie myślę, że może nie walcz z samymi skutkami a postaraj się
      dociec przyczyn takiego a nie innego postępowania wojego syna.

      Po drugie - chyba więksozść z nas miała większe lub mniejsze
      grzeszki za paznokciami w wieku nastoletnim.

      Przed Tobą sprawdzian - czy dasz radę dotrzymać kroku swojemu synowi
      czy okopiesz się na pozycji gderającej matki.
      • verdana Re: Kolejne rozterki matki nastolatka 01.10.08, 11:02
        Grzeszki a niedozwolone i szkodliwe specyfiki - to dwie różne rzeczy.
        Niestety, ta rozmowa musi się odbyć. I moim zdaniem - powinnaś w tym
        wypadku dać szlaban na silownię - i to co najmniej do konca liceum.
        • allija Re: Kolejne rozterki matki nastolatka 01.10.08, 11:57
          nie wiem czy mozna dac nastolatkowi szlaban na siłownię cz
          cokolwiek, niby jak? jesli bedzie chciał to i tak pójdzie, bez
          twojej wiedzy, teraz w wielu szkołach sa siłownie za darmo badź
          symboliczną opłatą. Moim zdaniem lepiej nie stawiac wszystkiego na
          ostrzu noża bo dzieciak postawi się, zamknie i w ogóle nie bedzie
          zadnej rozmowy. Mój syn w podobnej sytuacji odpowiedział mi ni stąd
          ni zowąd "to ja sie wyprowadzę" a że miał juz skończone 18 lat to
          trochę się wystraszyłam a także bardzo zdziwiłam bowiem takiej
          reakcji nigdy bym sie nie spodziewała. Normalny dzieciak wydawało
          sie a tu proszę... Na szczescie rozeszło sie po kosciach bo tak
          ogólnie to kontakt mamy niezły.
          Tak więc rozmowa owszem ale nie stawiaj nierealnych warunków, nie
          stawiaj go pod scianą tak żeby poczuł sie osaczony, oskarżony i bez
          wyjscia, młodzież w tym wieku bywa bardzo wrażliwa i
          nieprzewidywalna w reakcjach. Raczej szczera rozmowa, negocjacje i
          daj mu szansę na poprawę. Powiedzieć, ze znalazłaś bo wtedy rozmowa
          bedzie mogła mieć inny przbieg / nie tylko na zasadzie takiego sobie
          gadania/, zawsze możesz powiedzieć, że to był przypadek.
          A sama rozmowa? no nie wiem co mozna mu jeszcze powiedziec, moze
          wyszukaj jakies drastyczne przyklady stosowania tych specyfików,
          które przmówią mu jakos do wyobraźni. I, moim zdaniem, powtarzać to
          samo do znudzenia, żeby zostało w głowie.
    • sir.vimes No cóż, to jest dużo poważniejszy problem 01.10.08, 12:18
      niż popalanie.

      I trzeba potraktować młodocianego odpowiednimi artykułami na temat konsekwencji
      używania takich specyfików. Tych konsekwencji nie będzie mógł zbyć uwagą "na coś
      każdy musi umrzeć" jak ewentualnego raka w przypadku palaczy. Bo z masą
      konsekwencji dopingu trzeba żyć.

      Kwestia impotencji itp powinna chyba wywołać jakąś refleksję..

      Powiedzieć, ze znalazłaś przypadkiem, zapytać czy wie co to (może od kolegi
      dostał?), przypomnieć , ze ROZUMIAŁ niebezpieczeństwo uzywania takich rzeczy.

      Spytać czy coś złego się dzieje na siłowni (nadmierna rywalizacja?), spytać czy
      źle się czuje ze swoim ciałem (i pomóc mu zaplanować jak osiągnąć - i czy w
      ogóle - poziom sprawności i muskulatury,który sobie wymarzył, bez dopingu).
      Można zaproponować "doping"wink ziołowy (szkodliwywink jak placebo) czyli jakiś
      rumianek czy inny karczoch w tabletkach (po przestudiowaniu ulotki!). Albo
      zestaw witamin odpowiedni do wieku. Bo jak rozumiem - syn sądzi, że lepiej się
      zmotywuje jeśli będzie coś łykał? Zalecam witaminę Cwink))

      Czy on lubi siebie? Uważa, ze jest wystarczająco atrakcyjny? Chłopcy często mają
      większy problem niż dziewczyny z tymi sprawami - bo nie ma zwyczaju by o tym
      mówili... Może wystarczy kilka rozmów i omówienie na przykładach, że męski i
      atrakcyjny facet nie musi być słoniowatą górą mięśni (dla wielu dziewczyn jest
      to przecież wręcz odrażające).



      • bi_scotti Re: No cóż, to jest dużo poważniejszy problem 01.10.08, 14:32
        Ja bym sie tez przyjrzala samej silowni i "kulturze" tego akurat
        miejsca. Silownia silowni nierowna - w niektorych na pewno jest
        ostre parcie na szybkie wyniki i cicha (czy aby tylko cicha?)
        aprobata dla uzywania srodkow wspomagajacych. Czy ktos trenuje
        Twojego syna, czy On sam sobie chodzi i cwiczy? Rozmowa musi sie
        odbyc ale propozycja, ze juz zero silowni przez nastepne 2 czy 3
        lata to proszenie sie jawny bunt albo klamstwa. Cos trzeba Mu
        zaproponowac w zamian - albo zmiane silowni (na taka, ktora sama
        uznasz za majaca sensowny program i ludzi bez sklonnosci do
        podtruwania sie extra prochami), albo zmiane trenera, moze zmiane
        kierunku sportu... Mozna jeszcze ostro chlopaka postraszyc skutkami
        wlaczajac w rozmowe zaprzyjaznionego lekarza, ktory obrazowo wyjasni
        co i jak za kilka lat. Ale tak czy inaczej musisz Mu dac jakies
        wyjscie z tej sytuacji. Podejrzewam, ze gdy On grzecznie obieca, ze
        juz nie bedzie i wroci na te sama silownie to Ty juz i tak Mu za
        bardzo wierzyc nie bedziesz i On to musi zrozumiec, ze nadszarpnal
        Twoje zaufanie i w zwiazku z tym tez musi z czegos zrezygnowac zeby
        to zaufanie moglo byc odbudowane, bo w Jego wlasnym najlepszym
        interesie jest zyc z Toba w zgodzie (smile). Gdzies sie musicie
        dopracowac kompromisu, ktory Jemu pozwoli wyjsc "z twarza" a Tobie
        da wieksze mozliwosci kontroli sytuacji i jednoczesnie powolnego
        utwierdzania sie, ze Mlody wyciagnal wnioski.
        • verdana Re: No cóż, to jest dużo poważniejszy problem 01.10.08, 15:27
          Na 99% kontynuacja wizyt na siłowni skonczy się dalszym zażywaniem
          tych srodków, bo vchłopak tam nie chodzi aby cwiczyc, tylko
          aby "pakowac" mięśnie.
          Za siłownie trzeba zaplacić. Nie wiem jak jest w przypadku osób
          niepełnoletnich, ale być moze potrzebne jest pozwolenie rodziców. I
          tego i tego mlody człowiek nie powinien dostać.
          • lawenda43 Re: No cóż, to jest dużo poważniejszy problem 01.10.08, 17:51
            Bardzo Wam dziękuję. Muszę wszystko sobie poukładać i poczekać, aż
            opadną pierwsze emocje. Mąż wcześniej wielokrotnie z nim na ten
            temat rozmawiał i dałby sobie głowę odciąć, że chłopak jest
            przeciwny dopingowi. A tu taka niespodzianka...Pudełko jest
            nieodpakowane.
            Najchętniej zabroniłabym wizyt na siłowni. Muszę zorientować się,
            czy ma tam prawo bywać bez mojej zgody. Jeśli chodzi o pieniądze, to
            ma na koncie ok. 1200 zł, które zarobił w czasie wakacji. Bilet na
            siłownię kosztuje 25 zł miesięcznie, więc starczy mu na długo. Jak
            sądzicie, jak uzasadnić fakt, że grzebałam pod nieobecność w jego
            biurku?
            • verdana Re: No cóż, to jest dużo poważniejszy problem 01.10.08, 18:05
              Nie da się. Normalnie powiedziałabym, ze zauwazylam coś zlego w jego
              zachowaniu, ale przy nierozpakowanym pudelku - mozesz trafić kula w
              płot, bo kupienie i nie zazycie - to jeszcze nie problem.
              Ja bym to pudelko obserwowala - jesli pozostanie zamkniete, to
              sprawy nie ma.
              I tez - bez pospiechu. ja znalazlam u syna w pokoju igłę ze
              strzykawką. Szykując się do "rozmowy życia" zapytalam syna, skąd u
              niego strzykawka.
              Na co odpowiedzial, zgodnie z prawda "No przeciez sama radzilas mi,z
              eby strzykawka dopompowac powietrza do tego obrazka za szkłem co się
              go przekreca i piasek spada".
              Fakt, radzilam, ale w panice zapomniałam.
              • lawenda43 Re: No cóż, to jest dużo poważniejszy problem 01.10.08, 18:25
                Właśnie tak postanowiliśmy z mężem zrobić- poczekać i obserwować
                pudełko. Chcę jeszcze dodać, że dziwnych zmian w zachowaniu nie
                zaobserwowaliśmy, a mąż ma z nim naprawdę częsty i chyba dobry
                kontakt (ja niestety raczej tylko częsty, ale cały czas nad sobą
                pracuję). Z drugiej strony chcielibyśmy, żeby coś ćwiczył, a żaden
                inny sport go nie interesuje. I mam jeszcze pytanie z innej beczki.
                Mianowicie, czy zaakceptować fakt, że wychodzi w dzień, albo
                wieczorem z domu i nie chce powiedzieć dokąd. Nikt w naszym domu tak
                nie postępuje.
                • allija Re: No cóż, to jest dużo poważniejszy problem 02.10.08, 01:28
                  a masz jakies inne wyjscie niz zaakceptować? moj licealista także
                  baaardzo niechetnie mowi dokad idzie, traktuje to jak zamach na
                  swoja wolność, uważa, ze jak ma komórke przy sobie to powinno
                  wystarczyć. Ja tłumaczę, że nie chce go śledzić itp tylko,
                  zwyczajnie, niepokoje się. Czasami w zwiazku z tym cos powie czasami
                  nie, zależnie od nastroju. Ja staram sie czytac miedzy wierszmi i to
                  w zupełnie innym czasie i okolicznosciach, czasem opowiada gdzie i z
                  kim chadza, gdzie był, co robił. Stąd wiem, ze są to jego "starzy"
                  koledzy ktorych dobrze znam.
                  Pewnie mozna sie jakoś zdecydowanie postawic w zwiazku z tą
                  sytuacją, zakazać, nakazać ale wg mnie to prosty sposób zeby wpadac
                  w nieustanne konflikty z dzieckiem, myslę, że nie warto.
            • sir.vimes Re: No cóż, to jest dużo poważniejszy problem 01.10.08, 18:16
              Może to jednak nie są jego leki? Może komuś je przechowuje? Jeśli tak - namów
              syna by pogadał z tym kolegą, który używa dopingu... Może od tego zacznij rozmowę?

              Mąż wcześniej wielokrotnie z nim na ten
              > temat rozmawiał i dałby sobie głowę odciąć, że chłopak jest
              > przeciwny dopingowi. A tu taka niespodzianka...Pudełko jest
              > nieodpakowane.
    • kol.3 Re: Kolejne rozterki matki nastolatka 01.10.08, 21:02
      A może on handluje tymi specyfikami?
      • claratrueba Re: Kolejne rozterki matki nastolatka 02.10.08, 09:16
        Problem masz i to duży bo środek nie jest obojętny dla zdrowia. Mógł kupić, bo
        wszyscy kupowali i trudno mu było się wyłamać. Pomysł z obserwacja pudełka
        dobry, ale co jeśli zniknie? Niedobrze przyznać się, że znalazłaś- zaraz będzie
        "grzebiesz w moim rzeczach" ale lepiej jednak powiedzieć prawdę i porozmawiać o
        konsekwencjach anaboli tych najboleśniejszych- krosty "czy chcesz mieć takie jak
        Gołota ropne gejzery?", o impotencji (syndrom TDS- Tylko Do Siusiania), "twoje
        mięsnie znikną tak samo jak sie pojawiły, tylko naturalny rozrost jest trwały".
        O pózniejszych- nowotwory można, ale dla nastolatka "później" nie istnieje.
        Znajdź strone o anabolitykach w necie- to lepszy argument niz "mamowe gadanie".
        Powodzenia.
    • modonia Re: Kolejne rozterki matki nastolatka 02.10.08, 12:56
      Ja czasem zagłdam do biurka córki w poszukiwaniu długopisu, kleju czy kartki.
      Może możesz powiedzieć, że czegoś szukałaś i pudełko nawinęło Ci się pod rękę.
      Na pewno nie czekałabym na rozwój sytuacji. Czas działa na niekorzyść (zdrowie,
      przyzwyczajenie itp.)
    • lawenda43 Re: Kolejne rozterki matki nastolatka 02.10.08, 19:20
      Rozmowa się odbyła. Zachowałam spokój i zimną krew. O swoim
      znalezisku nie wspomniałam. Syn sam przyszedł nam to pokazać. Nie
      wiem, na ile przemówiły do niego argumenty o skutkach, bo próbował
      polemizować, ale chyba jednak coś do niego trafiło.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja