6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak !

07.10.08, 10:27
zwolenniczki super reformy:
fakty.interia.pl/raport/szesciolatki_do_szkoly/news/rodzice-zaplaca-za-szkole-szesciolatkow,1189243
    • sanna.i Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 10:30
      Ja mam nadzieję,że ta reforma od siedmiu boleści nie wypali jednak.Nie dość,że
      robią coś na siłę pomimo protestów rodziców, to jeszcze chcą tychże rodziców
      kosztami obciążyć. Genialne normalnie!
    • deodyma Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 11:00
      watpie, zeby to w ogole przeszlosmile
    • aluc Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 11:09
      cieszę się niebywale, że mój sześciolatek JUŻ chodzi do szkoły i że
      omija go awantura o dywaniki w klasie
    • przeciwcialo Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 11:17
      Słyszałam o tym wczoraj w radio.
      Żenada. Chyba mało który rodzic ruszy z portfelem.
      • mariolka55 tez mam nadzieje ze ta "reforma" nie przejdzie n/t 07.10.08, 12:29

    • sanna.i Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 12:35
      Ale zobaczcie tu:
      www.tvn24.pl/-1,1567640,0,1,hall-to-szkoly-dostosuja-sie-do-szesciolatkow,wiadomosc.html
      Ta kobieta "przedyskutowała to z rodzicami i reforma będzie".Kiedy ona to
      zrobiła? Co za kłamczucha wstrętna, ta baba jest kompletnie niezdolna do
      dialogu, kompromisu. Dyktator w spódnicy.
      A najbardziej mi się podoba odpowiedź na pytanie, czy szkoły dadzą radę w opiece
      nad sześciolatkami: "będą miały obowiązek!" Debilka normalnie. Teraz też mają
      obowiązek zapewniać dzieciom bezpieczeństwo,ale ostatni zatrważający raport o
      przemocy w szkole dobitnie wskazuje,że nie dają rady.
    • alabama8 Argumenty przeciw? 07.10.08, 12:36
      Śledzę informacje o reformie od początku bo sama jestem matką
      dziecka urodzonego w styczniu 2003 - czyli takiego który się
      załapuje na początek reformy. I zastanawiam się nad
      argumentami "przeciw" reformie i niestety nie uzasadniają one tak
      dużego sprzeciwu.
      Zabieranie roku dzieciństwa? I tak połowa dzieci nie chodzi do
      przedszkoli i czas spędza z nianiami, mamami i babciami - i z
      pewnością tęskini za kontaktami z rówieśnikami. To nie jest
      zabierania roku dzieciństwa, ale pozwolenie na "przepierdaczenie"
      kolejnych 12 miesięcy na spacerkach z babcią po pustych osiedlach bo
      reszta dzieciaków albo w przedszkolu albo w szkole.
      Niedostosowanie toalet dla dzieci 6-cio letnich? A w domu to mają
      przystosowane? A w domu stawiacie w kuchni niskie stoły czy
      kupujecie wysokie krzesełka? A w toalecie jedyne co macie to
      nakładka sedesowa dla najmłodszych - i żaden ze zbuntowanych
      rodziców nie ma w domu niskiego kibla!
      Stołówki? A w przedszkolach to jedzą na stołówkach czy im kucharka
      przynosi obiady w garze a kompot w wiadrze?
      Dzieci w normalnym świecie funkcjonują normalnie, potrafią wejść
      samodzielnie do tramwaju, usiąść na toalecie dla dorosłych, jeść w
      restauracji na normalnych krzesłach a w szkole zamieniają się w
      niepełnosprawne sieroty?
      Więcej wiary.
      • sanna.i Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 12:47
        Głównym argumentem przeciw jest brak bezpieczeństwa w szkołach. Wyobrażasz sobie
        6latka w jednym kiblu z dwunastolatkami? Wyobrażasz sobie dzieciaki pościskane w
        salkach, bo na początek pójdą 2 roczniki naraz? Czytałaś wypowiedzi dyrektorów
        szkół,nauczycieli i ZNP? Oficjalnie sprzeciwiają się temu pomysłowi, bo jasno
        mówią,że nie mają ku temu warunków.Czy nie lepszą opcją jest bezpieczna, dobrze
        zorganizowana zerówka? Dzieci skończą lekcje o 12,a potem co? Będą się kisić w
        przepełnionej świetlicy z jedną opiekunką? Ja nie uzyskałam odpowiedzi PO CO
        jest ta reforma. Przecież w zerówkach dzieci też się uczą, a przy tym są pod
        lepszą,fachową opieką.
        • aluc Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 12:54
          dziecko przez wakacje po zerówce nie osiąga nagle i niespodziewanie
          dojrzałości szkolnej

          nie wiem, czy reforma jest przygotowana, bo mnie to nie interesuje -
          jak wspomniałam, mój szesciolatek już chodzi do szkoły i jestem z
          tego obrotu sprawy bardzo zadowolona, natomiast argumenty typu
          niedostosowane do wzrostu sprzęty czy brak wykładziny są śmieszne,
          mam wręcz wrażenie, że problemy dotyczące miękkiego wejścia w
          szkolne warunki, poruszane przez rodziców (rodziców siedmiolatków)
          na zebraniach szkolnych dla dzieci problemami zupełnie nie są

          sześciolatek to nie jest niemowlak w pielusze
          • sanna.i Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 13:04
            Miękkość wykładzin średnio mnie obchodzi.Bezpieczeństwo mojego dziecka jest dla
            mnie priorytetem. Sześciolatek nie jest niemowlęciem,ale jest o cały rok młodszy
            od siedmiolatka (a biorąc pod uwagę dzieci z grudnia,nawet o 2 lata). W tym
            wieku rok czy dwa lata to JEST różnica, emocjonalna choćby i ja nie widzę
            żadnego powodu,żeby ten start szkolny przyspieszać.
            • aluc Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 16:02
              argument różnicy wieku o tyle jest bzdurny, że obowiązek szkolny
              będzie dotyczył jedynie dzieci z pierwszego kwartału 2003 roku - zatem
              nie będzie różnicy 2 lat, najwyżej 15 miesięcy, co w porównaniu z
              dzisiejszą możliwą różnicą 12 miesięcy jest chyba do zaniedbania

              po wtóre - szkoła niebezpieczna dla sześciolatka jest IMHO szkołą
              równie niebezpieczną dla siedmiolatka i ośmiolatka
        • e_r_i_n Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 14:23
          sanna.i napisała:

          > Wyobrażasz sobie 6latka w jednym kiblu z dwunastolatkami?

          A czy Ty wiesz, jak wyglada wiekszosc szkol w tej chwili? W
          wiekszosci dzieci z klas I-III sa oddzielone od dzieci starszych.
          I W OGOLE nie maja z nimi stycznosci.

          > Dzieci skończą lekcje o 12,a potem co? Będą się kisić w
          > przepełnionej świetlicy z jedną opiekunką?

          Skad takie informacje? Znowu - w wiekszosci szkol swietlice sa
          podzielne rocznikowo i w kazdej sa co najmniej 2, jak nie 3 lub 4
          opiekunki.

          > Ja nie uzyskałam odpowiedzi PO CO jest ta reforma. Przecież w
          > zerówkach dzieci też się uczą, a przy tym są pod lepszą,fachową
          > opieką.

          Z czego 50% w zerowkach szkolnych... Pod LEPSZA, FACHOWA opieka.
          Po co reforma? Po to, zeby coraz wiecej dzieci objac OBOWIAZKOWA
          nauka - teraz obnizymy ten obowiazek do 5 lat. Potem, mam nadzieje,
          do 4.
          • mim288 Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 15:26
            Wcześniejszą edukacją można też objąć dzieci w przedszkolu,
            niekoniecznie trzeba je prenosić do szkół. Nie wszystkie szkoły sa
            tak świetne jak opisujesz - może najwięcej w dużych miastach i w
            dzielnicach, gdzie jest stosunkowo mało dzieci - we wsiach
            popegeerowskich i na nowych osiedlach warunki w szkołach nie są tak
            sielankowe.
            Poziom edukacji przedszkolnej to nie tyle wkestia jej
            obowiązkowości ile faktycznej dostępności dla wszystkich dzieci i
            wszystkich rodziców. Krajem, który od lat bije na głowę inne
            wynikami edukacji dzieci i modzieży jest Finlandia - co ciekawe
            obowiązek szkolny jest tam od 7 roku życia, tyle że procent dzieci
            rzeczywiście objętych jakąś formaą edukacji przedszkolnej znacznie
            większy niż np. w Polsce.
            • sanna.i Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 15:30
              mim288 napisała:

              > Wcześniejszą edukacją można też objąć dzieci w przedszkolu,
              > niekoniecznie trzeba je prenosić do szkół

              Bingo.
              Nie wiem też na jakiej podstawie mówisz o większości szkół z tak dobrymi warunkami.
              • sanna.i Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 15:31
                To do erin.
                • sanna.i Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 15:42
                  Dyrektorzy szkół tłumaczą, że choćby stawali na głowie, to te pieniądze nie
                  wystarczą nawet na zakup ławeczek, a gdzie krzesełka, tablice, pomoce
                  dydaktyczne. A przecież większość z nich czekają jeszcze remonty sal, przebudowy
                  korytarzy, ubikacji, obniżenie umywalek i dobudowywanie nowych pomieszczeń -
                  pisze "Metro".

                  www.dziennik.pl/wydarzenia/article247464/Rodzice_zaplaca_za_szesciolatkow.html
                  Słowo "większość" łatwo się rzuca na wiatr jak widać...
              • e_r_i_n Re: Argumenty przeciw? 09.10.08, 10:54
                sanna.i napisała:

                > Nie wiem też na jakiej podstawie mówisz o większości szkół z tak
                > dobrymi warunkami.

                Na podstawie rozmów z róznymi ludzmi i wlasnych obserwacji.
                A obowiazkowa edukacja w przedszkolach to niby bezbolesnie
                przebiegnie? I nie bedzie przepelnionych grup? Kiedy w obecnej
                sytuacji miejsc brakuje?
          • wgra Re: Argumenty przeciw? 10.10.08, 13:58
            Za duże ławki-nic to.Za wysoko umywalki - nic to.Za dużo dzieci w
            klasie - nic to.Brak świetlicy - nic to.W tym samym budynku
            gimnazjum i podstawówka - nic to.WF na korytarzu - nic to.To
            wszystko jest jakoś do przeżycia.Ale Pani minister dlaczego nie ma
            obowiązkowej zerówki dla tej części rocznika 2003,która pójdzie do I
            kl w przyszłym roku?Ja nie chcę aby moje piszące,liczące i czytające
            dziecko siedziało w jednej ławce z sześciolatkiem,któremu to
            wszystko jest obce( z całym szacunkiem dla tego sześciolatka,który
            moze być sympatycznym dzieckiem).Ja chcę aby moje dziecko szło do
            przodu.Jeśli pani minister proponuje reformę ,to niech przynajmniej
            przygotowanie programowe będzie dla obu roczników jednakowe,o
            pozostałe warunki mniejsza.
          • kati202 Re: Argumenty przeciw? 12.11.08, 23:19
            e_r_i_n napisała:

            > sanna.i napisała:
            >
            > > Wyobrażasz sobie 6latka w jednym kiblu z dwunastolatkami?
            >
            > A czy Ty wiesz, jak wyglada wiekszosc szkol w tej chwili? W
            > wiekszosci dzieci z klas I-III sa oddzielone od dzieci starszych.
            > I W OGOLE nie maja z nimi stycznosci.
            >
            większość to nie wszystkie, w szkole mojego dziecka na przerwach
            wszystkie klasy czyli 1-6 przebywają na tych samych korytarzach i
            korzystają z tych samych toalet
      • margotka28 Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 13:19
        Moich dzieci problem dotyczy w ten sposób, że będą się uczyć razem z
        sześciolatkami w jednej klasie. Moje dzieci już po zeówce, tamte
        nie. Pytanie: kto więcej na tych lekcjach skorzysta?
        Druga sprawa - już teraz lekko mnie przeraża fakt, że dzieci będą
        chodziły do szkoły razem z 12, 13 latkami. Połączenie podstawówki z
        gimnazjum to poroniony pomysł. W tej chwili w klasach jest po 30 lub
        więcej dzieci. I co? Jak pójdą dwa roczniki na raz to nagle się ten
        tłok rozładuje?
        Inna kwestia - dzieci 6-cio letnie powinny mieć zapewniony ciepły
        posiłek. W niewielu szkołach funkcjonują stołówki.
        A co do nakładki na kibel - nie, nie mam w domu. Ale też w moim domu
        nie załatwiają swoich potrzeb starsze dzieci, które zamiast nasikać
        do muszli obsikują muszlę. W ubikacjach szkolnych jest brudno.
        Starsze dzieciaki próbują palić tam papierosy.
        No i na koniec - podręczniki. Czy moje umiejące czytać, liczyć i
        pisać dzieci będą korzystać z takiego samego podręcznika co 6-latki,
        które dopiero mają się tego nauczyć?
        I o to chyba chodzi przeciwnikom reformy.
        • przeciwcialo Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 13:30
          Nie pójda 2 roczniki tylko dzieci z 2002 i "pierwszy kwartał" dzieci
          z 2003 roku.
          • margotka28 Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 14:53
            co nie zmienia faktu, że te dzieci z 1 kwartału 2003 nie chodzą w
            tym roku do zerówki. I nadal pozostaje problem tzw: poziomów.
            • wikula23 Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 15:07
              Ależ chodzą, jeśli tylko rodzice się tym zainteresowali smile
              W zerówce przedszkolnej do której chodzi moja córka są wszystkie dzieci urodzone w pierwszym kwartale 2003 roku
              • margotka28 Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 15:10
                a w zerówce, do której chodzą moje dzieci na grupę 25-osobową tylko
                dwoje jest z rocznika 2003. Że już nie wspomnę, że na osiedlu, na
                którym mieszkam masa dzieci w tym wieku nawet nie chodzi do
                przedszkola sad
              • przeciwcialo Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 15:45
                Dokładnie. Mój syn chodzi do zerówki. Nalezało sie wczesniej za to
                zabrac a nie teraz siac panike o róznicy poziomów.
      • przeciwcialo Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 13:32
        Tez mam dziecko ze stycznia 2003 i juz teraz posłałm do zerówki, za
        rok pójdzie do szkoły.
      • 37g Re: Argumenty przeciw? 07.10.08, 16:35
        rozumiem ,ze twoje dziecko robi kupę w toalecie publiczej siadajac na niej !!!!
        a ty jestes zadowolona i tyłka tez nie podcierasz- syf i malaria w domu
        • mariolka55 a mój syn jest z 2004 i chodzi juz 2-gi rok do 07.10.08, 18:15
          przedszkola i mam nadzieje ze w tym przyjemnym,ciepłym przedszkolu
          zostanie jeszcze 2 lata.
        • margotka28 37g 09.10.08, 11:04
          twój post był do mnie? Bo jeśli tak, to odpowiem: nie życzę sobie
          abyś komentował/ła moje posty w taki chamski sposób. Mam nadzieję,
          że dotarło. A o tyłki moich dzieci się nie martw buraku.
      • jakw Re: Argumenty przeciw? 09.10.08, 22:41
        alabama8 napisała:

        > I tak połowa dzieci nie chodzi do przedszkoli i czas spędza z
        nianiami, mamami i babciami - i z pewnością tęskini za kontaktami z
        rówieśnikami.
        (...)
        > To nie jest
        > zabierania roku dzieciństwa, ale pozwolenie na "przepierdaczenie"
        > kolejnych 12 miesięcy na spacerkach z babcią po pustych osiedlach
        bo
        > reszta dzieciaków albo w przedszkolu albo w szkole.

        No przecież połowa twoim zdaniem nie chodzi tam, więc dlaczego pusto


        > Niedostosowanie toalet dla dzieci 6-cio letnich? A w domu to mają
        > przystosowane?
        W domu mają dorosłych, którzy w razie potrzeby pomogą.


        > Stołówki? A w przedszkolach to jedzą na stołówkach czy im kucharka
        > przynosi obiady w garze a kompot w wiadrze?
        Porównanie obiadów m-y pobliskim przedszkolem a pobliską szkołą - to
        inna kategoria - na plus dla przedszkola.

        > Dzieci w normalnym świecie funkcjonują normalnie, potrafią wejść
        > samodzielnie do tramwaju, usiąść na toalecie dla dorosłych, jeść w
        > restauracji na normalnych krzesłach a w szkole zamieniają się w
        > niepełnosprawne sieroty?

        No dobra, a teraz zrób papa 6-latkowi i wsadź go do gimbusa, ok?

        • jotka001 Re: Argumenty przeciw? 10.10.08, 23:25
          jakw napisała:
          > No dobra, a teraz zrób papa 6-latkowi i wsadź go do gimbusa, ok?

          A 7-latka byś tak pożegnała i wsadziła do gimbusa??? Maluchy i 6- i
          7-letnie, często i starsze, raczej odprowadza się do szkoły.
          • jakw Re: Argumenty przeciw? 14.10.08, 18:43
            jotka001 napisała:

            > jakw napisała:
            > > No dobra, a teraz zrób papa 6-latkowi i wsadź go do gimbusa, ok?
            >
            > A 7-latka byś tak pożegnała i wsadziła do gimbusa??? Maluchy i 6-
            i
            > 7-letnie, często i starsze, raczej odprowadza się do szkoły.

            Spędzałam w zeszłym roku wakacje w miejscu, w którym do szkoły
            dzieciaki jeździły właśnie rzeczonym gimbusem. Szkoła była w
            siedzibie gminy, kilka ładnych kilometrów. I gimbus 2 razy dziennie
            był jednyną bezpośrednią komunikacją. Do "zwykłego" PKS-u było ze 2
            kilometry. Jeśli osoba "odprowadzająca" nie ma samochodu do
            dyspozycji to odprowadzenie dziecka do szkoły i powrót to wyprawa na
            pół dnia. Oczywiście dziecko trzeba jeszcze odebrać ze szkoły. I
            jeszcze dać prosiakom jeść, wydoić krowy itd.
      • smerfeta7 Re: Argumenty przeciw? 10.10.08, 19:13
        A wziełaś po uwagę dojrzałośc emocjonalną dziecka pod uwagę?, jego
        słuch fonetyczny, logikę, skojarzenia itd.. można tu wiele
        wyszczególnić.
        Obecnie dzieci, ktore ukończyły zerówkę szkolną -7 letnie, mają
        powazne problemy z przystosowaniem się do szkoly w klasie 1.
        Duża część ma problemy z głoskowaniem i nie dlatego, że się nie
        uczą, a dlatego, że rozwój słuchu fonetycznego, nadal trwa, większa
        część jest niedojrzała emocjonalnie, ponieważ ich rozwój emocjonalny
        nadal trwa.
        A jak sobie wyobrażasz 5 latka w zerówce o 6 latka w 1 klasie??
        Przekonasz się, kiedy twoje dziecko będzie w takiej zerowce
        szkolnej, kompletnie nie dostosowanej dla tak malych dzieci.
        Przepisy i wymogi sobie, a życie sobie.
        Szkoly sa kompletnie nie przystosowane do tego i nie będa- względy
        finansowe.
        Kuratorium widzi w jakich warunkach przebywają maluchy i co???
        wielkie nic!!!
        W byłej szkole mojej corki, była taka grupa 5 latków, widzialam jak
        to wygląda od podszewki, a nie na zewnątrz co widzi oglądający
        rodzic.
        Jestem przeciwna calkowicie posyłania tak małych dzieci do zerowek
        szkolnych.
        Niech Pani minister zrobi takie zerowki dla 5 latkow w
        przedszkolach, ktore są przystosowane dla tak małych dzieci.
        Najpierw bezmyślnie się likwiduje przedszkola, a potem bezmyslnie
        się wysyła maluszki do zerówek szkolnych.

        Ustawa o dobrowolnym poslaniu, 5 latka do szkoly, jest dobra dla
        dzieci bardzo zdolnych, nawet idealna, unika się chodzenia po
        poradniach PPP, badaniach psych. i pedagogicznych, które i tak są
        nie miarodajne do wymagań jakie są w szkole.

        Obecnie wysłano 6 latki do 1 klas i polowa z nich powinna powtorzyć
        zerówkę, ale nie może, bo to by zle swiadczyło o nauczaniu dzieci w
        zerówce.
        Problem przeniesiono o klasę wyżej i nauczyciel 1 klasy - 7 latków
        ma być fenomenem, aby w rok nauczyć dzieci wszystkiego i
        przyspieszyć ich rozwój, łącznie z dojrzałością.
        Czy sadzisz, że 5 latki, to nowe pokolenie geniuszy, radzących sobie
        ze wszystkim???
        Bo ja myślę, że to pokolenie, rozpocznie fazę zatrudniania ogromnej
        ilości psychologow i pedagogów w szkołach.
        Dzieci już są zmeczone i znerwicowane, stąd tak ogromna przemoc w
        szkolach.
        Ciekawe co wymyśli pani minister, odnosnie szybko narastającej
        przemocy w szkole, ponieważ nie dojrzałe jeszcze organizmy dzieci w
        szkole, już popadają w stres, nie potrafią jeszcze sobie z tym
        radzić i gdzieś muszą odreagowac, a jak podrosną to co ?????
        czy Pani minister zaplaci nauczycielem dodatek szkodliwy w wys. 50%
        pensji, za utracone zdrowie w pracy???
        Na tej reformie to skorzystają tylko: psychiatrzy, psychologowie i
        pedagodzy.
        Juz powinni otwierać prywatne poradnie z terapiami dla dzieci.
        A Pani minister powinna oplacać nauczycielom bezplatne 30 dniowe
        wczasy na poratowanie zdrowia z tytułu agresji z jaka się dopiero
        spotkają w szkołach z pokolenia 5 latków w szkołach, które podrośnie.
        Nie bronię tu nauczycieli, ale im współczuję.
        Pani minister wymyśla nowości nie adekwatne do rzeczywistości jaka
        panuje w tym kraju.


        • ndowson Re: Argumenty przeciw? 31.10.08, 15:08
          Witaj, o ile mi wiadomo, dzieci w dzisiejszych czasach są dużo
          bardziej dojrzałe i emocjonalnie i fizycznie niz np 10 lat temu.
          Dzisiejszy rozwój 6latka jest porównywalny z 8 latkiem lat temu
          parę. Oczywiście to tylko statystyka. Moja córka mimo, ze ma 5 lat
          chodzi juz do zerówki. Radzi sobie super. Nie ma ani problemów
          adaptacyjnych, ani emocjonalnych. Jasne to sprawa indywidualna, ale
          mysle, ze wszystko co nowe budzi emocję i lekką panikę. Nasze dzieci
          są mądrzejsze i "twardsze" niż nam się wydaje. Dajmy im szanse
          pokazać, że potrafią.
    • agapw Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 13:21
      Mam pytanie do mam śledzących informację o reformie bo chyba mi coś
      umknęło. Mam syna z czerwca 2003 czyli według najnowszego projektu
      nie pójdzie do pierwszej klasy, tak? A skoro nie chodzi do
      przedszkola to … no właśnie co? Czy zerówki przy szkołach dla dzieci
      sześcioletnich pozostaną?
      • przeciwcialo Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 13:31
        Chyba raczej nie bedzie tylko bedzie odpowiednik pieciolatków
        przedszkolnych.
        • ingeborga Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 14:29
          Jest jeszcze jeden szkopuł tzw. reformy, pomijając przystosowanie sal itp.
          Pomyslcie, co będzie z miejscami w gimnazjach, liceach, na studiach - przeciez
          ich nagle nie pzrybedzie, a chetnych bedzie o wiele wiecej (dzieki polaczeniu
          dwoch rocznikow). Wlos mi sie jezy na sama mysl...
          • aluc Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 14:47
            włos sobie przyczesz

            toć przecież nie idzie od razu cały rocznik 2003 z całym 2002, a
            część 2003 z całym 2002 i tak to bedzie rozłożone w ciagu paru lat,
            poza tym akurat trafia to na lekki dołek demograficzny

            szkoły wyższe natomiast jakoś co roku od zarania muszą sobie radzić
            z tymi, co to nie po bożemu zaraz po maturze na studia idą, więc
            pewniejakoś sobie poradzą wink zwłaszcza, że IMHO studiujących w
            naszym pięknym kraju i tak jest za dużo
          • smerfeta7 ingeborga 10.10.08, 19:25
            ingeborga napisała:

            > Jest jeszcze jeden szkopuł tzw. reformy, pomijając przystosowanie
            sal itp.
            > Pomyslcie, co będzie z miejscami w gimnazjach, liceach, na
            studiach - przeciez
            > ich nagle nie pzrybedzie, a chetnych bedzie o wiele wiecej (dzieki
            polaczeniu
            > dwoch rocznikow). Wlos mi sie jezy na sama mysl...


            Jak to co bedzie??
            Zdolne będą nadal uczyć, bo dla nich miejsce w szkole się znajdzie,
            a pozostałe dzieci? - Pani minister obnizy próg obowiązku szkolnego
            i po problemie.




    • fonula nie DWA roczniki 07.10.08, 14:48
      tylko rocznik 2002 oraz malutka częśc rocznika 2003. Malutka, bo
      teoretycznie mają to być dzieci z pierwszego kwartału, ale z tgo co
      widze, to duża część dzieci będzie "odroczona", więc nie obawaiałbym
      się przesadnie o ten ścisk.
      • alabama8 Re: nie DWA roczniki 07.10.08, 15:09
        No właśnie. Nie dwa roczniki. Jak już wspomniano 2002 + Ikw. 2003.
        Pod uwagę brać trzeba też dane statystyczne dotyczące liczby urodzin
        w Polsce.
        W 1990 r. było to ok. 550 tyś dzieci.
        W 2003 r. to już tylko 350 tyś nowych obywateli rocznie.

        Po roku 2003 krzywa demograficzna zaczeła odbijać w górę. Tak więc
        wprowadzenie reformy bazując na dzieciach z rocznika 2003 jest
        najbardziej sensowne. Potem już będzie się robiło coraz ciaśniej.

        www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_Sytuacja_demograficzna_2007.pdf
    • nataliam2 Dla mnie to chore!!! 07.10.08, 15:23
      Sorki, ale wiem że u Was, w większych miastach wszystko będzie ok, ale co ze
      wsiami. Np. w takiej w jakiej ja mieszkam.
      Przedszkole jest ale za mało w nim miejsca więc syn nie ma szans że się
      dostanie, w szkole nie ma stołówki, świetlicy i tym podobnych rzeczy.
      Gimnazjum też miało być oddzielne a nie jest. Wszystko jest w jednym budynku. A
      najlepsze jest to, że ta super szkoła jest największa w gminie i do gimnazjum
      chodzą wszystkie dzieci z okolicy.

      I mój 6 latek będzie chodzić do szkoły razem z uczniem 3 klasy gimnazjum.
      • sanna.i Re: Dla mnie to chore!!! 07.10.08, 15:45
        Nie żartuj, przecież jużci dziewczyny napisały,że WIĘKSZOŚĆ szkół jest
        przygotowana, śmiesz wątpić? ;/
        • nataliam2 Re: Dla mnie to chore!!! 07.10.08, 19:07
          Wątpię, bo jakoś na w moim terenie żadna ze szkół nie jest przygotowana.
          Dla mnie to totalna porażka.
          Wg nie powinno być przymusu posyłania 6 latków do szkoły. Powinna to być tylko w
          wyłącznie dobra wola rodziców.
          • kali_pso Re: Dla mnie to chore!!! 07.10.08, 21:17
            Wg nie powinno być przymusu posyłania 6 latków do szkoły. Powinna to
            być tylko w
            wyłącznie dobra wola rodziców.



            O tak..jaki byłby wtedy sens tej reformy?
            Jedni by posłali, inni nie bo by im się wstawać rano nie chciało, do
            szkoły byłoby za daleko i takie tam poważne argumenty. A jak
            przypuszczam, ci dla których ta reforma ma największe znaczenie
            rekrutowaliby sie właśnie z grupy tak_jakoś_mi_nie_po_drodze...

            Albo wszyscy albo nikt.
            • kawad Re: Dla mnie to chore!!! 07.10.08, 21:27
              kali_pso napisała:

              >
              > Albo wszyscy albo nikt.

              Tu się z Tobą zgodzę. W sumie dziwnie będzie się czuł 7 latek w
              klasie 6 latków. Będzie miał wrażenie, że coś jest z nim nie tak
              skoro poszedł do szkoły rok później niż inni.
              Niech robią tą reformę tylko we właściwej kolejności !
            • jakw Re: Dla mnie to chore!!! 14.10.08, 18:29
              kali_pso napisała:

              >
              > O tak..jaki byłby wtedy sens tej reformy?
              Hm, a ta reforma ma wogóle jakiś sens?
    • gosia_t Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 15:47
      A jak wy chodzilyscie do szkoly to bylo jak sie nie myle 8 klas. Tak
      bylo przynajmniej u mnie plus zerowka szkolna. Czyli w jednej szkole
      dzieci od 6 roku zycia do mlodziezy w wieku lat 15.
      Ja rozumiem, ze nie kazdy 6 latek jest na tyle dorosly aby isc do
      pierwszej klasy, ale ja jakos szkole podsatwowa przezylam i wy tez.
    • wobbler Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 15:49
      Czyli jasne - nic z tego nie wyjdzie. Mowa trawa grupki nieudaczników. Kolejny
      temat zastępczy.
      Bo co - zmusi mnie ktoś do zapłaty? A na jakiej podstawie prawnej?
      UEhuehue - nie dam ani grosza!
      A jak kto chce płacić, to niech dziecku prywatnego nauczyciela opłaci, nawet
      wieku lat 2! Nic mi do tego.
      Tak jak innym nic do mojego dziecka.
      • verdana Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 15:55
        Jak sobie mysle, ile sie napracowalam, aby wysłać mojego 6 latka z
        lutego do szkoły... I to szkoly bez dywanow, ławeczek, i
        dostosowanych toalet.
        I co gorsza nawet nie był w zerówce.
        • aluc Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 16:04
          verdano, to nie jest żaden argument, biorąc pod uwagę, na jakie
          potwory wyrastają potem takie dzieci nieprzygotowane do przedwczesnego
          szkolnego debiutu

          na przykład ja na przykład
          • ninety_four Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 19:19
            Jacek Żakowski opisał problem w Polityce. Moim zdaniem jasno i na temat.
    • mami2 Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 16:34
      czy to jest obligatoryjne? gdzies czytałam że to rodzice mają przez
      jakis czas decydowac czy 6-latek pójdzie do szkoły czy nie. Ktos tu
      napisał, że trzeba było wczesniej sie decydowac na posłanie dziecka z
      I kwartału 2003 roku do zerówki przyszkolnej. Tylko moje dziecko
      chodzi trzeci rok do przedszkola i mialam nadzieje ze kolejny
      (zerówkowy) spedzi wlasnie tam. Mialam go po dwóch latach przenosic
      na siłe? Bo dziecko czyta juz i pisze? Nie mam nic przeciwko temu
      zeby dzieci wczesniej sie uczyły i generalnie wchodziły w relacje
      społeczne. Mam też jednak dziecko w II klasie i wybaczcie ale nie
      wyobrazam sobie zeby mój syn miał pójsc od wrzesnia do szkoly. Ta
      szkola juz pracuje na dwie zmiany, klasa liczy 30 osób, nie ma
      pieniędzy praktycznie na nic. Jedyny plus to taki że I i II klasa
      jest oddzielona od reszty, ale swietlica tam juz teraz jest
      przepełniona na max. Szkoły po prostu nie mają warunków socjalnych
      zeby to nie odbyło sie kosztem dzieci.
      • kawad Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 19:31
        Uważam, że 6 latki w szkole to dobry pomysł tylko wszystko powinno
        odbywać się w odwrotnej kolejności - przygotowanie szkół, miejsca
        itp, przygotowanie nauczycieli (6 latek inaczej przyswaja wiedzę,
        odbiera świat niż 7 latek)a jak wszystko będzie gotowe to posyłamy
        do szkoły dzieci. Tyle że u nas wszystko jak zwykle robione jest od
        d..y strony.
        nie wyobrażam sobie 7 latka po zerówce w jednej ławce z 6 latkiem
        prosto z domu (beż uprzedniego chodzenia do przedszkola). Z jakich
        podręczników będą korzystać? Z dwóch różnych? Kto ma na tym zyskać a
        kto stracić? 6 czy 7 latek?
        Ktoś powie, że 6 latki do tej pory też chodziły wcześniej do szkoły.
        OK, ale nieliczne, te które były na taką konfrontacje gotowe pod
        względem emocjonalnym i intelektualnym. A teraz pójdą wszystkie więc
        różnica jest k.o.l.o.s.a.l.n.a.
        • mariolka55 no od d..y strony i w tym własnie jest problem 07.10.08, 19:50
          > Uważam, że 6 latki w szkole to dobry pomysł tylko wszystko powinno
          > odbywać się w odwrotnej kolejności - przygotowanie szkół, miejsca
          > itp, przygotowanie nauczycieli (6 latek inaczej przyswaja wiedzę,
          > odbiera świat niż 7 latek)a jak wszystko będzie gotowe to posyłamy
          > do szkoły dzieci. Tyle że u nas wszystko jak zwykle robione jest
          od
          > d..y strony.

          ja tez nie jestem przeciwna wczesniejszej edukacji,tylko temu jak to
          jest organizowane/w ogóle nie organizowane,a ucierpia na tym dziecisad
          • bweiher Re: no od d..y strony i w tym własnie jest proble 07.10.08, 21:01
            To niech mi ktoś powie,mój syn z grudnia 2003 pójdzie do szkoły w 2009 czy
            nie?Bo już sama nie wiem.A co do "większości"szkół,to mieszkam w Gdańsku i w
            pobliżu są 3 szkoły i żadna nie jest gotowa.Mój siostrzeniec ma 7 lat i widze
            różnicę między nim a moim niespełna 5 latkiem.Kurde ludzie,na tym etapie
            rozwojowym każdy rok jest inny.
            • kawad Re: no od d..y strony i w tym własnie jest proble 07.10.08, 21:06
              Jak jest z grudnia to nie pójdzie.Mają iść dzieci z pierwszego
              kwartału lub półrocza - tego to jeszcze nikt nie wie. Ale z grudnia
              na pewno nie.
              • gdabski Re: no od d..y strony i w tym własnie jest proble 10.10.08, 04:31
                Z pierwszej tercji!

                /Gdabski
        • kali_pso Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 21:07
          A teraz pójdą wszystkie więc
          > różnica jest k.o.l.o.s.a.l.n.a.



          Ale w grupie 6-latków, 6-latek łatwiej się odnajdzie niż ta sama
          osoba w gupie 7-latków, czyż nie?
          • kawad Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 07.10.08, 21:19
            Tak, ale nigdzie nie powiedziano, że 6 i 7 latki nie będą razem. A
            poza tym to jak równoległe klasy idą różnymi programami, pisać różne
            testy kompetencji, na różnym poziomie? Bo jeśli oba roczniki będą
            szły tym samym programem to będzie to zawsze ze stratą dla kóregoś
            rocznika.
            -
            Mama trochę zabiegana smile
            • miedzymorze Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 09.10.08, 11:32
              Dokładam już do przedszkola - rada rodziców + wyprawka + wycieczki + inne pomysły i pewnie nie tylko ja. Specjalnie mnie to nie boli, wolę, żeby było z dopłatą i ciekawie niż bez dopłaty i kijowo. Przedszkole z tych składek kupuje oprócz rzeczy do zużycia (kredki, chusteczki itp) również stałe - jak np piłki, zabawki itp. z których skorzystają również inne dzieci - teraz albo w przyszłości.

              Jak trzeba będzie kupić do szkoły oprócz wyprawki dorzucić się do wyposażenia do się dorzucę, żeby dzieci miały dobre warunki, wszyscy na co dzień korzystamy z rzeczy, które kiedyś ktoś kupił, w jednych mamy swój udział, w innych nie.

              pozdr,
              mi



              • izzo Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 09.10.08, 21:25
                > Specjalnie mnie to nie boli, wolę, żeby było z dopła
                > tą i ciekawie niż bez dopłaty i kijowo.

                Hm, może być i tak, że będzie z dopłatą, a i tak kijowo. Może zaledwie mniej
                kijowo niż byłoby bez dopłaty. Chyba ze stać cię na dopłatę, która pozwoli
                wyremontować szatnie przy sali gimnastycznej, wyposażyć sale w pomoce, wymalować
                klasy, wyremontować łazienki, wymienić stoły/krzesła w klasach, kupić dywan do
                świetlicy itp. itd. Czyli zrobić to wszystko, na co powinny znaleźć pieniądze
                samorządy, a czego nie robią. My dopłacamy do szkoły (państwowej, oczywiście)
                już x lat, składki, zrzutki, wycieczki, rady rodziców, loterie, wyprawki itp., a
                i tak przez te x lat nie starczyło to na papier toaletowy i mydło.
                W przedszkolu lepiej widać efekty dofinansowania przez rodziców, w szkole,
                zwłaszcza dużej, już niekoniecznie.
            • jakw Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 14.10.08, 18:26
              kawad napisała:

              > Tak, ale nigdzie nie powiedziano, że 6 i 7 latki nie będą razem.
              W szkołach-molochach pewnie się da wyodrębnić klasy I dla 6-latków.
              W szkole mojej starszej ostatnio bywają po 2 klasy I-sze. 1/3
              rocznika raczej nie wygeneruje odrębnej klasy I dla 6-latków.
    • anka_po_prostu z innej strony 09.10.08, 12:34
      mam dwóch synów, jeden jest w V klasie szkoły podst. drugi urodził
      się w drugiej połowie 2003 r., więc temat reformy nie jest dla mnie
      obcy, ale..

      Przygotowanie szkoły starszego syna do przyjęcia zerówkowiczów
      wygląda w ten sposób, że cały parter został zajęty dla potrzeb
      dzieci zerówkowych. Ok, ale np. klasa syna była do tej pory właśnie
      na parterze, nagle na hasło musiał się wynieść gdzieś indziej. Teraz
      za wejście na korytarz, gdzie dawniej kilka klas miało wolny dostęp,
      czeka ich od razu uwaga do dzienniczka. Najmłodsze dzieci są
      chronione i to akurat rozumiem, ale starsze klasy odbierają to źle -
      jest im ciaśniej na piętrze, nauczyciele traktują wszystkie starsze
      dzieci jako zło konieczne, przed którym trzeba chronić maluchy.

      Druga sprawa: wszystkie możliwe pieniądze poszły chyba na urządzenie
      klas zerówkowych. Syn dwa tygodnie temu został uderzony ramą okna,
      które samo się otworzyło - okazało się, że było bez klamki i nie
      było jedyne w takim stanie.

      Nie podoba mi się to, szkoła jest dla wszystkich, a teraz temat
      zerówek zdominował wszystko.

      A.
    • izzo Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 09.10.08, 14:58
      Wydaje mi się, że teraz, kiedy ministerstwo pokazało, ile pieniędzy chce
      przeznaczyć na tę "reformę" (3,5 tys. zł na szkołę, reszta samorządy i rodzice)
      to chyba nikt nie ma wątpliwości, że nic dobrego z tego nie wyniknie. I to nie
      tylko dla tych dzieci, ale dla reszty też. Może poza paroma szkołami, które mają
      świetne warunki lokalowe i mają akurat niż w rejonie.
      Bo nie o same warunki lokalowe się rozchodzi. Większa przestrzeń dla mniejszych
      dzieci to, jak już wcześniej ktoś zauważył, mniejsza przestrzeń w tejże szkole
      dla starszych. Chyba że szkoła faktycznie jest jakaś wyludniona, ale raczej
      jeśli szkoły miały nadwyżki lokalowe, to starały się w wolnych klasach tworzyć
      np. sale komputerowe, powiększyć bibliotekę, świetlicę itp., przejść z systemu
      dwuzmianowego na jednozmianowy. I teraz znów będą uczyć na dwie zmiany, bo ile
      sal dla klas I-III mogą stworzyć?
      Poza tym jeśli u nas jest niż w szkołach, to nie polega on na tym, że w klasach
      jest mało dzieci i nauczyciele nie mają co robić. U nas niż oznacza, że
      likwiduje się klasy i dopycha dzieci do maksimum, jakie jest w stanie pomieścić
      klasa. W ten sposób oszczędza się na etatach, bo każdy oddział to etat nie tylko
      nauczyciela nauczania początkowego, ale w następnych latach polonisty,
      matematyka, wfisty itd.
      I teraz, jeśli np. w przeciętnej szkole są 4 klasy pierwsze po 28 dzieci w
      klasie (luksus) i w przyszłym roku z uprawnionych ok. 25 sześciolatków (I
      kwartał) pójdzie do tej szkoły oprócz tych 112 siedmiolatków nawet połowa
      uprawnionych 6-latków, to dla tych dzieci nie stworzy się nowej klasy, nie
      podzieli klas na mniejsze, 24-25 osobowe, ale dopchnie się te dzieci do tych
      czterech klas i będzie zamiast 28 tych dzieci 30-31. Tak samo nie doda się
      drugiego etatu świetliczanki, tylko dzieci się dorzuci tej czy tym, które już
      są. Bo skoro szkoły będą musiały radzić sobie z reformą tymi środkami, jakie
      miały do tej pory, to na tym to się skończy. To są nasze realia.
      I tłumaczenie, że moje dziecko poszło od 6 lat do szkoły i nic mu się nie stało,
      są naiwne, bo teraz nie w każdej klasie jest choćby jeden sześciolatek. Przez
      kilka lat będzie kocioł w szkołach, który będzie szedł wyżej razem z tymi
      dziećmi, tylko dlatego, że ktoś na starcie reformy poskąpił pieniędzy na jej
      przygotowanie.
      • gdabski Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 10.10.08, 04:44
        I teraz, jeśli np. w przeciętnej szkole są 4 klasy pierwsze po 28 dzieci w
        > klasie (luksus) i w przyszłym roku z uprawnionych ok. 25 sześciolatków (I
        > kwartał) pójdzie do tej szkoły oprócz tych 112 siedmiolatków nawet połowa
        > uprawnionych 6-latków, to dla tych dzieci nie stworzy się nowej klasy, nie
        > podzieli klas na mniejsze, 24-25 osobowe, ale dopchnie się te dzieci do tych
        > czterech klas i będzie zamiast 28 tych dzieci 30-31.

        Jakaś granica tego "dopychania" dzieci do klas jest, to po pierwsze. A po
        drugie: skąd założenie, że pójdzie do szkoły połowa z uprawnionych
        sześciolatków? To jest trochę wróżenie z fusów, ale myślę, że pójdzie więcej,
        raczej ok. 100%. Część sześciolatków ze stycznia-kwietnia zostanie odroczona na
        życzenia rodziców,ale w ich miejsce pojawią się inne z maja-grudnia, których
        rodzice skorzystają z kolei z opcji przyspieszenia.

        /Gdabski
        • izzo Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 10.10.08, 10:02
          gdabski napisał:

          > Jakaś granica tego "dopychania" dzieci do klas jest, to po pierwsze.

          U nas granicą dopychania jest pojemność klasy/tzw. izby lekcyjnej. A klasa,
          według zarządzeń odgórnych (gmina) nie może liczyć mniej niż 26 osób, bo szkoła
          nie dostanie na nią dofinansowania. Dlatego jeśli klasy wypadają mniejsze,
          raczej się dopycha. Ostatnio w klasach pierwszych było po 31-32 osoby. Moim
          zdaniem to o wiele za dużo, zwłaszcza jeśli miałyby tam być dzieci zróżnicowane
          rocznikowo bardziej niż zwykle (obecnie sześciolatki, które idą do szkoły z
          pięciolatkami są raczej sporo do przodu w stosunku do swoich przeciętnych
          rówieśników). Mówię tylko o realiach mojej szkoły i okolicznych (raczej duże
          miasto, niespecjalnie biedne).
          Z drugiej strony czytam o szkołach państwowych, w których jest po 18-20 dzieci w
          klasie, więc gdzie indziej jest to widać możliwe i w takich warunkach jestem jak
          najbardziej za. Niestety w mojej okolicy tak nie jest. Same szkoły nie będą do
          końca rekrutacji wiedziały, ile dzieci przyjdzie, więc też planowanie klas
          będzie ostrożne.

          > A po
          > drugie: skąd założenie, że pójdzie do szkoły połowa z uprawnionych
          > sześciolatków? To jest trochę wróżenie z fusów, ale myślę, że pójdzie więcej,
          > raczej ok. 100%. Część sześciolatków ze stycznia-kwietnia zostanie odroczona na
          > życzenia rodziców,ale w ich miejsce pojawią się inne z maja-grudnia, których
          > rodzice skorzystają z kolei z opcji przyspieszenia.
          >

          Owszem, ale pod warunkiem, że w danym mieście nie było problemów z przedszkolami
          i pięciolatki chodziły do przedszkoli. Lub były edukowane w domu. Nie sądzę, by
          ktoś posłał sześciolatka do szkoły bez żadnego przygotowania. Dlatego moim
          zdaniem nie będzie to 100%. W każdym razie zależeć pewnie będzie od lokalnych
          warunków. Może być tak, że w rejonie, gdzie jest dobra szkoła, dobrze
          dostosowana do pracy z klasami I-III (pal licho sześciolatki, niektóre szkoły
          nie są przystosowane do nauki z siedmiolatkami), pójdzie 100% dzieci, a tuż
          obok, gdzie dzieciaki gnieżdżą się w dużych klasach i chodzą na dwie zmiany,
          pójdzie 20%. Pytanie, czy lepiej posłać dziecko do innego rejonu, czy zgodnie z
          sugestią ministra, ładować własne pieniądze w dostosowanie szkoły, podczas gdy
          tuż obok jest szkoła dostosowana i to bez żadnych społecznych zrzutek.
          Na szczęście problem mnie już nie dotyczy. Gdybym miała jednak podejmować takie
          decyzje, na pewno posłałabym 6-latka do szkoły, ale na pewno nie do mojej szkoły
          rejonowej.
        • jakw Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 14.10.08, 18:22
          gdabski napisał:

          >
          > Jakaś granica tego "dopychania" dzieci do klas jest, to po
          pierwsze.
          Noo, w szkole mojej starszej w jednym roczniku niżu demograficznego
          zrobili klasę 37-osobową, bo na 2 klasy nie starczyło (bo gmina
          ustaliła sobie jakieś tam minimum). Teraz ta klasa się już trochę
          zmniejszyła, bo rodzice po prostu przenieśli dzieci do innych szkół.
          Ale jeśli we wszystkich szkołach będzie tak samo to nie będzie gdzie
          przenosić.
    • mika_p Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 09.10.08, 23:07
      Ja w ogóle nie rozumiem sensu tej reformy.
      Zerówka jest obowiązkowa, prawda? Ta szkolna realizuje tylko program edukacyjny,
      ta przedszkolna spełnia też funkcję opiekuńczą w pozostałych godzinach.
      Jest program nauczania przystosowany do wieku.
      Co za problem było wprowadzić obowiązek przedszkolny dla pięciolatków, w ratach,
      połączony z budową/rozbudową przedszkoli?

      Jeszcze z 10 lat temu zerówka była nieobowiązkowa. A wprowadzenie obowiązku
      przeszło prawie bez echa, bo 95% dzieci, jak nie więcej, i tak do zerówki chodziło.
      Wystarczyłaby promocja i informacja i w naturalny sposób coraz większa ilość
      pieciolatkow w kolejnych rocznikach uczestniczyłaby w jeszcze nieobowiązkowej
      edukacji przedszkolnej, a finalnie pierwszy rocznik obowiązkowy byłby większy od
      ostatniego nieobowiązkowego o kilka procent.
    • rycerzowa Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 11.10.08, 12:09
      W kwestii reformy umyka nam sedno problemu.
      Tu nie chodzi o wysokość sedesików dla sześciolatków, ani o fakt zabrania ich od mamy.

      To jest rewolucja, przesunięcie szkoły o rok w dół.
      Nie 6-19 lat (z zerówką, funkcjonującą od 30 lat), ale 5-18 lat ( z obowiązkowym przedszkolem/zerówką). Matura rok wcześniej!

      Czyli, albo:
      - dzieci będą miały trudniej (np. przyszły czwartoklasista będzie przerabiał program dzisiejszego piątoklasisty),
      - albo program będzie okrojony, by w sumie młodsze dzieci dały sobie radę,czyli wraca nowe (tak kiedyś było),
      - albo program będzie generalnie inny.

      Może zainteresujmy się, jak będzie ten program?
      W projekcie reformy można przeczytać, co na każdym poziomie uczeń powinien umieć. Jak to się ma do dzisiejszych wymagań?
      Dlaczego eksperci o tym milczą?

      Co mnie zdumiewa?
      W dotychczasowym systemie rodzic musiał sporo się namęczyć, by posłać nad wiek rozwinięte dziecko rok wcześniej do szkoły.
      Te testy, te rozmowy z paniami w Poradni, to odradzanie!

      A teraz co? Nagle zmieniły się prawa psychologii i pedagogiki,że nie przewiduje się problemów w klasach, gdzie część dzieci będzie rok lub prawie rok młodsza?
      Pani minister, indagowana na okoliczność, jak będą prowadzone lekcje w klasie,w której znajdą się sześciolatki bez zerówki z siedmiolatkami po zerówce, odpowiada, że program będzie taki,że nie będzie problemów.
      No to jaki to będzie program?
      • kasper68 Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 11.10.08, 16:53
        Wierzysz, że od przyszłego roku będzie nowy program nauczania w klasach
        pierwszych? Bo ja nie.
        Mnie wkurza to, że czasu mało a żadnych konkretnych ustaleń nie ma, ani co do
        programu, ani co do włączenia obecnych pięciolatków z pierwszego kwartału 2003
        do grup zerówkowych. Takie "nikt nic nie wie" denerwuje mnie najbardziej. Nic
        nie można zaplanować w związku z nauką dziecka.
      • e_r_i_n Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 16.10.08, 12:10
        rycerzowa napisała:

        > A teraz co? Nagle zmieniły się prawa psychologii i pedagogiki, że
        > nie przewiduje się problemów w klasach, gdzie część dzieci będzie
        > rok lub prawie rok młodsza?

        Dojrzałość SPOŁECZNA, która jest kluczowa przy wydawaniu opinii o
        wcześniejszym pójściu do szkoły, odnosi sie PRZEDE WSZYSTKIM do
        tego, jak sobie dziecko 6-letnie poradzi wśród STARSZYCH dzieci.
        Jeśli wszystkie dzieci będą w jednym wieku (mniej więcej) to jakby
        problemu juz nie ma, prawda?
    • rycerzowa Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 11.10.08, 18:32
      Program chyba jest.
      www2.reformaprogramowa.men.gov.pl/?redirect_count=1
      Tylko kto zna konkrety, tzn. umie przetłumaczyć to z polskiego na nasze?
      • kasper68 Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 11.10.08, 22:21
        Przeczytałam. To nie jest podstawa programowa obowiązująca w klasach pierwszych
        w przyszłym roku ale program reformy do wiadomości dyrektorów szkół. No, i
        fajnie tylko skąd wezmą pieniądze a przede wszystkim czas na realizację tego,
        jeżeli już za 9 miesięcy pierwsze 6-latki mają iść do klas pierwszych - dodajmy
        bez przygotowania zerówkowego a tylko z przygotowaniem przedszkolnym. I co
        najśmieszniejsze jest to właśnie zalecane przez ministerstwo. Czy oni nie
        wiedzą, że obecny 5-latek nie uczy się w przedszkolu z podręczników dla zerówki,
        tylko z podręczników dla pięciolatka i wcale nie musi umieć czytać, pisać i
        liczyć. Czyli zwalają znów wszystko na rodziców, którzy nie chcąc aby ich
        dziecko odstawało w widoczny sposób od reszty 7-latków, będą musieli zabrać się
        za naukę własnych dzieci, i to intensywną bo nie wszystkie pięciolatki chcą się
        uczyć codziennie. Wszystko fajnie jak rodzice dysponują wolnym czasem. A co jak nie?
        A z innych perełek: zalecają aby klasy I -III były wyposażone w " sprzęt
        audiowizualny,komputer z dostępem do internetu, projektor map, gry i zabawki
        dydaktyczne, tematyczne kąciki zabaw, biblioteczkę". Już widzę jak dyrektorzy
        cały fundusz przeznaczają na doposażenie klas w zabawki i komputer. Albo to:
        "Zaleca się aby pierwsze miesiące nauki w klasie pierwszej wypełnił okres
        przygotowawczy, stanowiący łagodne przejście dziecka z przedszkola do szkoły".
        No tak, ciekawe. Bo obecnie w pierwszej klasie powtarza się w tempie
        przyśpieszonym literki i mocno ćwiczy czytanie i liczenie. W drugim półroczu są
        już dyktanda, sprawdziany, pisanie paru linijek tekstu własnego, zadania z
        tekstem z matematyki, które trzeba samemu przeczytać i zrozumieć. No dla 6-latka
        bez zerówki to na pewno nie będzie stressmile. No chyba, że dostosują program do
        6-latków ale wtedy stracą 7-latki. Dyrektorzy mają też możliwość utworzenia
        klasy składającej się z samych 6-latków z pierwszego kwartału 2003. I to chyba
        by był najlepszy pomysł w tej sytuacji, ale czy dyrekcji się będzie chciało to
        już inna sprawa.
        • ania5411 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 12.10.08, 08:50
          Według mnie powinno się zrobić tak:
          1) ustalić, że zmienia się wiek szkolny, z przygotowaniem programowym
          2) od następnego roku do zerówki idą dwa roczniki (5 lat i 6 latki, które nie
          chodziły do zerówki, z powodu zmian rocznika, a rodzice mają możliwość posłać je
          szybciej do szkoły, według odpowiednich zasad)

          Oczywiście łączenie roczników nie jest samo w sobie najlepszym rozwiązaniem, ale
          myślę, że lepiej zrobić to w zerówce niż w pierwszej klasie, gdyż uniknie się
          łączenia dzieci starszych z zerówką, z młodszymi bez zerówki.
        • ania19771 święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 12.10.08, 15:04
          sad
          • barbaram1 Re: święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 13.10.08, 21:15
            Ja właśnie mam dziecko w I klasie i stanowczo twierdzę, ze szkoła nie jest
            przygotowana nawet na 7-latki. Nikt nie interesuje się, czy dziecko coś je czy
            nie je. Ja daję dziecku codziennie kanapkę i codziennie dziecko jej nie je.
            Częsty powód - pani zamyka klasę, dzieci na korytarz (z reguły bez kanapek - bo
            zapominają!), pani zamknięta w pokoju nauczycielskim. Pomijam już fakt jedzenia
            na szkolnych korytarzach, gdzie siedzi się na podłodze, bo nawet nie ma
            ławeczek, o stoliczkach to już tylko ja marzę. Moje dziecko niestety musi
            chodzić na świetlicę, czyli od 7.30 do 17.oo przebywa w dusznych
            pomieszczeniach. Czasami wychodzą na dwór, ale na przykład dzisiaj było juz za
            zimno!!! W przedszkolu nie było problemu z codziennym wychodzeniem. Poza tym w
            przedszkolu są jakieś atrakcje - tańce, nauka piosenek, teatrzyki. Jutro w
            szkole nie ma lekcji (dzień nauczyciela!), córka będzie na świetlicy cały dzień
            - oczywiście bez pomysłu na zajęcie dzieci, pewnie będą przez kilka godzin
            oglądać TVsad. Oczywiście dla rodziców niepracujących nie ma może różnicy, gdzie
            posyłają swoje dzieci, ale dla rodziców pracujących, których dziecko musi
            przebywać w szkole ponad 9 godzin warunki są bardzo istotne. Pamiętajmy, że
            6-latek, 7-latek z resztą też nie umie czasmi poradzić sobie w sytuacjach np.
            zjedzenie obiadu przez 20 minut (bo tyle trwa przerwa), czy kanapki przez 5.
            Albo zmiana sal - nasza Pani narzeka, że dzieci nie moga trafić do innej sali na
            religię, czy angielski i my (rodzice) musimy im w domu mówić, że dziś na 4 godz.
            lekcyjnej to one ida do sali X. Absurd!
            • barbaram1 Re: święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 13.10.08, 21:26
              Aha, przepraszam. Obiad to trzeba zjeść przez 10 minut, bo pozostałe 10 stoi się
              w kolejce, a i tak pierwszak ma farta, jeśli nie wepchnie sie przed niego jakiś
              starszy dzieciak i w ogóle uda się zjeść.
            • smerfeta7 Re: barbaram1 13.10.08, 21:46
              Twoje dziecko, może chociaż zjeśc w budynku.
              U nas, wszystkie dzieci sa wyganiane na boisko. Drzwi od wejścia z
              boiska, na czas przerwy są zamykane na klucz, więc szansa zjedzenia
              śniadania żadna.
              Jak świeci słońce, dziecku wydaję się, że jest ciepło i nie ubiera
              kurtki, wracając po kurtkę, nie jest wpuszczane, może prosić mówiąc,
              że jest mu zimno, to i tak nie wejdzie do szkoly, wchodzi dopiero
              kiedy jest dzwonek.
              Panie stają w budynku i patrzą przez szybę, co robią dzieci na
              boisku, więc jest im cieplo. Szkoda, że nie widzą wszystkiego tj.
              jak pierwszaki obrywają od starszych dzieci, jak są popychane.
              Boisko nie zabezpieczone od drugiej strony, moga wyjść sobie na
              ulicę, a panie nawet tego nie widzą.
              • gdabski Re: barbaram1 14.10.08, 18:36
                To jest już jakieś przegięcie. Ciekawe co na to Sanepid.

                /Gdabski
                • jakw Re: barbaram1 14.10.08, 22:46
                  Sanepid prawie na pewno nie zajmuje się tym, że dzieciaki latają bez
                  kurtek, że się biją i gdzie jedzą swoje śniadanie. Gdyby to
                  śniadanie było robione przez szkołę to pewnie sanepid zajmowałby się
                  tym kto to robi, z czego i gdzie się je.
                  • gdabski Re: barbaram1 14.10.08, 23:29
                    Przecież nie chodziło mi o kanapki. Są jakieś standardy dotyczące pomieszczeń
                    szkolnych, choćby dotyczące temperatury, których boisko niewątpliwie nie
                    spełnia. Jeśli wyjście poza budynek szkoły nie jest uzasadnione koniecznością
                    np. przejścia do innego budynku, podejrzewałbym łamanie zasad BHP, czym zajmuje
                    się Sanepid.
                    Inne wymienione przewinienia też zresztą nadają się do interwencji i dziwi mnie,
                    że taki stan się utrzymuje.

                    /Gdabski
              • e_r_i_n Re: barbaram1 16.10.08, 12:11
                Przerażające jest to, co opisujecie. Tylko zastanawia mnie, co
                robicie z takim stanem faktycznych w szkołach Waszych dzieci? Nie
                wyobrażam sobie przyglądania się takim karygodnym praktykom bez
                słowa.
            • e_r_i_n Re: święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 16.10.08, 11:30
              Pytanie mam, kluczowe - czy sprawdzałaś takie rzeczy przy wyborze
              szkoły? Dla mnie kwestie bezpieczeństwa, dbania o dzieci, zajęć
              dodatkowych były KLUCZOWE przy wyborze szkoły, bo moje dziecko
              spędza tam 8,5 godziny dziennie.
              Niezależnie od odpowiedzi tak naprawdę to Twoja odpowiedzialność,
              jak wygląda życie dziecka w szkole. Oczywiście szkoły W OGOLE nie
              powinny tak wyglądać, konieczne są głębokie reformy. Ale to trwa.
              Obowiązkiem rodzica jest jednak posłanie dziecka w takie miejsce,
              które będzie dla niego jak najlepsze.
              • kasper68 Re: święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 16.10.08, 17:17
                Myślisz, że każdy ma możliwość wyboru szkoły podstawowej dla swojego dziecka?
                Chyba tylko w miastach. W małych miasteczkach i wsiach jest przeważnie jedna
                szkoła i nie ma wyboru.
                • e_r_i_n Re: święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 16.10.08, 21:06
                  Te miasteczka to musza byc faktycznie mikroskopijne.
                  • kasper68 Re: święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 16.10.08, 22:42
                    w naszym 21 tys. jest jedna w centrum, druga na osiedlu- blokowisku na obrzeżach
                    miasta, a trzecia w mocno oddalonej dzielnicy - jaki wg. ciebie mam wybór gdy
                    mieszkam niedaleko centrum?
                    • e_r_i_n Re: święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 17.10.08, 08:18
                      No wiec jednak nawet w małych miastach jest wybór? smile
                      Wiem o tym, bo w mieście, z którego pochodzę (jakieś 15 tys. mieszkańców) też są
                      3 podstawówki.
                      Wybór jest - nie zawsze trzeba stawiać na wygodę.
                      • kasper68 Re: święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 17.10.08, 23:03
                        Właśnie nie bardzo jest - chyba, że na gorsze. Szkoła przy blokowisku - wiadomo
                        dużo dzieci, przepełnione klasy, niezbyt ciekawe środowisko.
                        Szkoła na obrzeżach, w innej dzielnicy - bez sali do w-f, stara,mała, no i
                        daleko. Wychodzi mi jednak, że specjalnego wyboru nie mam.
                      • kati202 Re: święte słowa-tylko kto nas wysłucha... 13.11.08, 00:02
                        Publiczne szkoły podstawowe w pierwszej kolejności muszą przyjąć
                        dzieci z rejonu , dzieci spoza rejonu przyjmowane są jak zostanie
                        miejsce , jak do pierwszej klasy pójdą dwa roczniki to raczej
                        wolnych miejsc nie będzie więc i wyboru nie będzie
        • gdabski Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 14.10.08, 18:29
          > To nie jest podstawa programowa obowiązująca w klasach pierwszych
          > w przyszłym roku ale program reformy do wiadomości dyrektorów szkół.

          To jest projekt podstawy programowej, teoretycznie ma wejść w życie od
          przyszłego roku szkolnego. To akurat możliwe, bo to tylko tylko rozporządzenie.
          Oczywiście zgoda, że i tak jest trochę za późno. Niemniej dalsza część
          cytowanego akapitu nie do końca jest w tym świetle zasadna.

          > Czy oni nie
          > wiedzą, że obecny 5-latek nie uczy się w przedszkolu z podręczników dla zerówki

          Poza powyższym, nauczyciele w przedszkolach mają jakieś pojęcie o reformie i w
          miarę możliwości przygotowują doń dzieci.

          > A z innych perełek: zalecają aby klasy I -III były wyposażone w " sprzęt
          > audiowizualny,komputer z dostępem do internetu, projektor map, gry i zabawki
          > dydaktyczne, tematyczne kąciki zabaw, biblioteczkę".

          Takich perełek w ogóle tam rzeczywiście sporo, niekoniecznie zresztą tylko w
          części dotyczącej podstawówek, ale to już inny wątek.

          /Gdabski
          • kasper68 Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 14.10.08, 20:42
            Naprawdę nie przygotowują, choć mogą. Moje dziecko jest w grupie łączonej, 5 i 6
            latki. Teoretycznie panie mogłyby włączyć dzieci z pierwszego kwartału do
            nauczania zerówkowego, ale nie bo nie. Nie mają wytycznych i tyle. Tłumaczą się
            tym, że jeszcze nic nie zostało oficjalnie podpisane w sejmie i one nic na
            własną rękę robić nie będą. Przypuszczam, że tak jest w większości przedszkoli.
            I to by było na tyle.
            • gdabski Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 14.10.08, 23:38
              Nie wiem, nie zwiedzam przedszkoli. W każdym razie jest zgoda, że mogą. A
              przynajmniej gdzieniegdzie nie tylko mogą, ale też czynią.

              W każdym razie sądzę, że jeśli ustawa przejdzie, będzie też nowa podstawa
              programowa. Wydanie tego rozporządzenia jest nawet bardziej prawdopodobne niż
              uchwalenie ustawy.

              /Gdabski
            • anajas Re: kasper68 15.10.08, 08:55
              U nas jest dokładnie tak samo! W przedszkolu panuje przekonanie że reforma nie
              przejdzie i nikt się nią nie przejmuje. W naszej grupie 5 latków pani na
              początku roku zapowiedziała żeby nikt nie spodziewał się że nasze dzieci będą w
              tym roku uczyły się czytać i pisać, bo to nie zerówka. Owszem, będą stopniowo
              poznawać liczby i litery, ale tylko tyle... Pozostaje "douczanie" w domu, ale ja
              widzę jak to wygląda.. dziecko się zniechęca po kilku minutach bo nie ma pojęcia
              "o czym ja do niego rozmawiam" sad
    • libra.alicja Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 14.10.08, 16:09
      Większość rodziców, z którymi rozmawiałam, jest za obowiązkową
      edukacją dzieci, nawet od 4 roku życia. Spór jest o formę tej
      edukacji i warunki.
      Przedszkola są dużo bardziej przyjaznym miejscem dla dzieci
      młodszych, więc najkorzystniej dla nich byłoby jak najdłużej
      uczęszczać do przedszkola, nawet zerówkę tam zaliczać.
      Poziom nauki nie ustępuje zerówkom szkolnym, a dzieci są
      zaopiekowane do późnego popołudnia, dostają śniadanie i obiad, mają
      spacery, a przede wszystkim warunki do zabawy i relaksu (u córki po
      obiedzie pani czytała lektury, a dzieci leżały na dywanie słuchając,
      na co w szkole nie ma warunków).
      Korzystniej dla dzieci i rodziców byłoby wprowadzic nawet
      obowiązkową edukację przedszkolną, zamiast wciskać coraz młodsze
      dzieci w twarde ławki (w których się nasiedzą prawie 20 lat) i
      polską szkolną rzeczywistość.
      • gdabski Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 14.10.08, 18:50
        > Korzystniej dla dzieci i rodziców byłoby wprowadzic nawet
        > obowiązkową edukację przedszkolną

        Po pierwsze będzie dla 5-latków, choć ściśle przedszkolna tylko tam, gdzie się da.
        Po drugie nie róbmy koncertu życzeń. Jasne, że fajniej byłoby robić długie
        obowiązkowe przedszkole albo zapewniać przedszkolny standard przez pół
        podstawówki, ale tego za nic nie dało by się zrealizować. Jeśli chcemy, aby
        5-latki miały obowiązkowe przedszkole, trzeba zrobić dla nich miejsce,
        przesuwając 6-latki do szkół. Przeprowadzić zmiany można tylko zaczynając od
        podstawówek.

        /Gdabski
        • libra.alicja Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 14.10.08, 20:03
          > Jeśli chcemy, aby 5-latki miały obowiązkowe przedszkole, trzeba
          zrobić dla nich miejsce, przesuwając 6-latki do szkół.

          Dlaczego kosztem 6-latków? Może przesunąć w dół, tzn, zrobić miejsce
          kosztem 3 latków, którym przedłuży się okres pozostawania z nianią,
          babcią, czy niepracującą matką?
          Dlaczego kosztem kogokolwiek?

          Najpierw należałoby stworzyć warunki do takich zmian, a nie na hura
          robić bałagan i zwalać problem na szkoły, które za 3,5 tys. mają
          zorganizować 6-latkom przyjazne miejsce.

          • gdabski Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 15.10.08, 00:20
            > Dlaczego kosztem 6-latków?

            To nie jest tak, że miejsca w przedszkolach zyskuje się "kosztem" 6-latków. To
            jest konsekwencja pewnej decyzji, by 6-latki rozpoczynały edukację szkolną. Ta
            decyzja ma szeroką argumentację, pośród której zwolnienie miejsc w przedszkolach
            zajmuje odległą pozycję. Jednocześnie, innym celem reformy jest upowszechnienie
            edukacji przedszkolnej.
            1) Można sobie wyobrazić, że czyni się to przez rozbudowę przedszkoli i budowę
            nowych, ale w praktyce nie jest to finansowo wykonalne. Wtedy mogłoby się
            znaleźć miejsce w przedszkolach i dla 5- i 6-latków i dzieci młodszych.
            2) Można jednak skorzystać też z konfiguracji, która powstała w wyniku decyzji o
            wysłaniu 6-latków do szkół. W przedszkolach będzie o rocznik dzieci mniej, w ten
            sposób będzie można zagwarantować miejsce każdemu 5-latkowi i wprowadzić
            obowiązek przedszkolny dla tych dzieci. Nieco więcej dzieci (w szczytowym
            momencie o kilkanaście procent) trafi do podstawówek, ale po pierwsze będzie to
            stan przejściowy, a po drugie, dzięki większej elastyczności reżimu tych
            placówek, nie uniemożliwi ich funkcjonowania nawet bez modernizacji i rozbudów.

            Pewnych kosztów społecznych wdrożenia, między innymi tego większego tłoku w
            szkołach, albo faktu, że gdzieś coś nie będzie początkowo działało, nie da się
            zaś uniknąć. Trzeba to jednak przyjąć jako zjawisko losowe. Na kogoś musiało
            paść. Ktoś jest pierwszym rocznikiem 6-latków w szkołach, ktoś inny jako
            pierwszy pisał nową maturę, ktoś był ostatnim rocznikiem wysłanym z poboru do
            wojska, jeszcze komu innemu zabrakło pół roku, by załapać się na emeryturę
            pomostową.

            > Może przesunąć w dół, tzn, zrobić miejsce
            > kosztem 3 latków, którym przedłuży się okres pozostawania z nianią,
            > babcią, czy niepracującą matką?

            A rodzice tych, to niby by nie protestowali z tego powodu? Już to robią, gdy
            przedszkola nie chcą przyjąć dzieci 3-letnich z końca rocznika.

            /Gdabski
            • jakw Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 16.10.08, 23:25
              gdabski napisał:

              > Trzeba to jednak przyjąć jako zjawisko losowe.
              Bo to jest zjawisko losowe. Mają w MEN taką grę planszową
              pt. "Reformy". Akurat im wypadło pole "Wyślij do szkoły 6-latki".
        • jakw Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 14.10.08, 22:49
          Wszystko fajnie, ale w 1/3 gmin nie ma ani jednego przedszkola
          publicznego. A 0 miejsc razy cokolwiek to nadal 0 miejsc dla 5-
          latków...
          • gdabski Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 15.10.08, 00:24
            > Wszystko fajnie, ale w 1/3 gmin nie ma ani jednego przedszkola
            > publicznego.

            I dla sześciolatków z tych gmin reforma pozostaje obojętna, bo tak jak obecnie,
            nadal będą chodzić do szkoły. I pewnie nikt tam się nie spodziewa, że nowi
            pierwszoklasiści będą mieli standard obsługi jak w przedszkolu.
            A pięciolatki będą musiały w tych gminach uczęszczać do oddziałów przedszkolnych
            przy szkołach podstawowych, przynajmniej do czasu, aż jakieś przedszkola
            powstaną. Nie stanie się to z miejsca, ale zasadniczo można się zgodzić, że
            lepsze to niż nic. Zobaczymy, czy i jak przyjmą się "inne formy wychowania
            przedszkolnego".

            /Gdabski
            • drogadodomu Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 15.10.08, 09:42
              W zeszłym tygodniu w radiowej Trójce wypowiadała się pani metodyk od klas 1-3,
              nazwiska nie zapamiętałam. Kobietka moim zdaniem mówiła dość rozsądnie,
              wyglądała na zwolenniczkę wczesnej edukacji jako takiej, natomiast obecnej
              reformy niekoniecznie. Oczywiście mówiła o stronie technicznej tj. salach,
              świetlicach itd. Najważniejsze jednak było to co powiedziała o proponowanej,
              ewentualnej podstawie programowej. Kończąc pierwszą klasę dziecko będzie musiało
              opanować więcej wiedzy z zakresu nauki o języku. Podawała konkretne przykłady i
              niektóre tematy są teraz obowiązkowe dla trzecioklasisty!!! Na koniec zapytała
              czy te nowe roczniki będą bardziej zdolne i przyswoją szybciej i więcej. Wiem
              że wszystko przyśpiesza ale bez przesady. W końcu do szkół pójdą dzieci a nie
              nowsze, szybsze modele komputerów.
            • izzo Re: 6-latki do szkoły??? prosze zobaczcie jak ! 15.10.08, 10:28
              No bo co to za problem dowozić 5-latka do szkoły dwie wioski dalej? Wsadzi się
              go do gimbusu czy PKS-u i niech jedzie zdobywać wiedzę. Albo niech idzie na
              piechotę. Ja sześciolatek da radę, to i pięciolatek potrafi.
              • 1001malamutow Re: 6-latki do szkoły-5 latki rowniez, 15.10.08, 22:26
                No wlasnie , malo kto widzi problem 5 latkow - duzo sie pisze na
                temat nieprzystosowania szkol do potrzeb 6 latkow. Ostatecznie ten
                problem "wyplynie" w 2010/2011 kiedy edukcja 5 latkow bedzie
                obowiazkowa a do zadan samorządu gminy będzie należało zapewnienie
                odpowiednich warunkow. Zapewne latwiej gminie ( w domysle taniej )
                stworzyc odzial przedszkolny w szkole podstawowej.

                Zastanawia mnie jedno- sa miasta, w ktorych kuratoria chca rocznik
                2003 w calosci przeniesc do szkol ( tzw zerowki pozostawic w szkole
                od 2009/2010) - Po CO?. Ma sie to oczywiscie nijak do kalendarza
                wdrazania reformy przez MEN. W przyszlym roku dziecko powinno
                chodzic do zerowki. Chcialabym aby chodzilo do zerowki w przedszkolu
                i nie zycze sobie zeby ktos mi ograniczal wybor wink

                A tak z przymruzeniem oka - moze zwolnic rodzicow 6 latkow od 75
                centyla wzrostu wzyz z oplat "przystosowawczych" zwiazanych z
                ergonomia toalet, krzeselek, stolikow itp. ...
                Sa na tyle wysokie, ze sobie poradza. I jakims rozporzadzeniem by to
                uregulowac smile
                • gdabski Re: 6-latki do szkoły-5 latki rowniez, 16.10.08, 18:13
                  > Zastanawia mnie jedno- sa miasta, w ktorych kuratoria chca rocznik
                  > 2003 w calosci przeniesc do szkol ( tzw zerowki pozostawic w szkole
                  > od 2009/2010)

                  To raczej samorządy, nie kuratoria.

                  > Po CO?. Ma sie to oczywiscie nijak do kalendarza
                  > wdrazania reformy przez MEN.

                  Czy ja wiem, czy ma się nijak? Pytanie, gdzie samorządy chcą, by w przyszłości
                  5-latki odbywały przygotowanie przedszkolne (zerówkę). A odpowiedź na to pytanie
                  to sprawa dosyć odrębna od całej reformy. I bez reformy samorządy chcą przenosić
                  zerówki do szkół, żeby zrobić miejsce w przedszkolach. Z reformą też mogą
                  chcieć, choć teoretycznie parcie powinno być mniejsze, skoro chętnych do
                  przedszkoli będzie mniej.

                  Odnośnie samego rocznika 2003 i przyszłego roku szkolnego jest jeszcze jeden
                  aspekt sprawy i możliwe uzasadnienie takich ruchów. Do zerówki w 2009/10 pójdzie
                  część rocznika 2003, która nie trafi do pierwszej klasy SP, oraz prawie cały
                  rocznik 2004, który w 2010/11 ma w 2/3 iść do szkoły (a pewnie pójdzie prawie w
                  całości). Ponieważ następuje w ten sposób spora kumulacja, jest nawet
                  zrozumiałe, że miejsca w przedszkolach samorządy pozostawiają dla dzieci
                  młodszych tj. z 2004 roku. Możliwe więc, że plany przeniesienia rocznika 2003 do
                  szkół nie oznaczają docelowego przeniesienia do nich zerówek.

                  /Gdabski
                • jakw Re: 6-latki do szkoły-5 latki rowniez, 16.10.08, 23:19
                  1001malamutow napisała:

                  >
                  > A tak z przymruzeniem oka - moze zwolnic rodzicow 6 latkow od 75
                  > centyla wzrostu wzyz z oplat "przystosowawczych" zwiazanych z
                  > ergonomia toalet, krzeselek, stolikow itp. ...
                  > Sa na tyle wysokie, ze sobie poradza. I jakims rozporzadzeniem by
                  to
                  > uregulowac smile
                  Ja proponuję żeby rodzice płacili (100-centyl wzrostu)% tzw. opłaty
                  podstawowej opisanej w okólniku MEN nr 23254/2008
    • gosia2609 www.ratujmymaluchy.pl 21.10.08, 13:13
      kto się nie zgadza z tą idiotyczną reformą niech wejdzie na tę stronę i odda
      swój głos
Pełna wersja