Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do szkoły

25.10.08, 21:35
Moja córka ma 14 lat i okres ogólnego buntu, ma problemy z nauką, ale jakoś
sobie radziła do tej pory.
Lecz ostatnio okazało się, że nie tylko jej koleżanka z ławki ale i ona
zaczęła wagarować, zaczęłam coś podejrzewać, bo ciągle syn jak wraca ze szkoły
mówi, że ona jest szybciej w domu. Jak wracałam z pracy, tłumaczyła że lekcji
nie było, zdarza się, wierzyłam jej.
Ale wczoraj dostałam list od szkolnego pedagoga w celu spotkania, to nie
oznacza nic innego jak wagary. No i się "rypło".
Okazało się ,że zebranie rodziców było w ostatnim czasie i też zapomniała
powiedzieć hm.
Oczywiście zanim wróciłam do domu,miała iść po lekcje, no i chciała uciec do
koleżanki na noc, żeby mi zrobić na złość, ostatnio jej koleżanka tak zrobiła,
lecz po sms-ie wróciła.
Przyznała się, że wagaruje, no i co z tego, ona nie będzie chodzić do tej
szkoły, bo chce do innej, bo tam jest lepsze towarzystwo (naprawdę "lepsze").
No i powiedziała, że jak jej nie przeniosę to zbroi coś w szkole że szkoła ją
przeniesie.
Nie wiem już jakie mam metody stosować, żeby odnieść pozytywny skutek. Mam z
nią problemy od jakiegoś czasu jeśli chodzi o wychodzenie na dwór, ciągle z
koleżankami by biegała, lekcje nieważne, a tam odrobione, wszystko umie a
potem pała z klasówki. Z dworu też nie wraca zawsze na czas. Stosuję kary
typu zabraniam wychodzenia lub zabieram komórkę na dzień. Ale to i tak nie
odnosi długotrwałego skutku, tylko na jakiś czas. Komórka i koleżanki to dla
niej wszystko.
Ja pracuję zawodowo, nie mogę prowadzać jej do szkoły, na razie obiecuje, że
będzie chodzić, ale czy mogę jej wierzyć, warunek jej że ją przeniosę po
semestrze do drugiej szkoły,jednak powiedziałam, że uczyć się trzeba wszędzie
i nie zamierzam tego zrobić.
Jednak mam obawy, że coś zbroi i dopiero będzie problem, boję się że w ogóle
może sobie coś zrobić, teraz ta młodzież nie szanuje życia ani zdrowia.
Syn jest starszy i z nim nigdy nie było takich problemów.
Jestem rozwiedziona i właściwie nikt nie może mi pomóc w codziennych
problemach z córką.
Podoba mi się to forum ,dajecie takie mądre rady w wielu problemach, ale
takiego jak mój nie znalazłam.
Myślę, że doradzicie mi jak mam z nią postępować, bo mi już brak
pomysłów.Staram się jak mogę stworzyć dzieciom normalny dom, lecz jak widać
jej co innego odpowiada.
Myślę jednak, że nie mogę ulegać jej warunkom, bo nie wiadomo co wymyśli
następnego, a ta jej nowa szkoła jest na tragicznym poziomie, chodzą tam
dzieci co powtarzają klasy i się w ogóle nie uczą. tak, że nie myślę, żeby tam
było dla niej coś lepszego.
Proszę doradźcie mi coś.
    • aw271 Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 26.10.08, 09:35
      Poszukaj dobrego psychologa. Tej sytuacji nie da się rozwiązać na forum.
    • makurokurosek Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 26.10.08, 19:31
      Ja postawiłabym na terapię szokową, nie chcesz się uczyć musisz zarabiać, nie
      chcesz zarabiać musisz iść do poprawczaka. Nie zmusisz jej do nauki ale możesz
      pokazać jej czym jest życie bez szkoły.
      • verdana Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 26.10.08, 20:07
        Doskonały zaiste pomysł.
        Matka ierwsza pójdzie siedziec, bo zmuszanie do pracy dziecka
        poniżej 14 lat jest niezgodne z prawem, a obowiazek szkolny jest do
        18 roku zycia. To, co proponujesz jest przestepstwem.
        A poprawczak najprawdopodobniej zrujnuje dziewczynie całe zycie -
        tylko dla chwilowej satysfakcji matki, ze udalo jej się zgnoic
        córkę. Chyba nie o to chodzi, aby zdemoralizowac wlasne dziecko za
        kare za wagary. No i aby wyslać dziecko do poprawczaka trzeba wyroku
        sadu, a nie msciwej matki - na szczęście.

        ja tez radze psychologa.
        • aniuta68 Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 26.10.08, 20:12
          jutro sie umówię z psychologie szkolnym, zobaczymy co zaproponuje, ale
          faktycznie nie chciałabym terapii szokowej, choć córka jest niegrzeczna,
          nieposłuszna i wulgarna w słowach, nie ma szacunku dla mnie i mojej pracy. Myślę
          że powinnam też "pomóc" delikatnie zmienić jej towarzystwo i autorytety.
          • verdana Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 26.10.08, 20:24
            Dobrze robisz - ale ja oprócz szkolnego zwrócilabym się tez do
            pscyhologa niezwiazanego ze szkołą.
            Problem w tym, ze zadne inteligentne dziecko nie bedzie chiało
            opowiadać nikomu związanemu ze szkołą o tym, co moze je w
            szkole "pogrążyć". Psycholog szkolny jest dla nastolatka jednym z
            wrogów, rwprezentantem nielubianej szkoły, raczej wiec nie ma szans
            na szczerą rozmowę.
            Lepszy byłby psycholog, ktory nie będzie ani zwiazany ze szkołą, ani
            nie będzie się koncentrował na szkolnych problemach, ale postara się
            zbadać, czy szkolne problemy nie są tylko objawem głębszych
            problemow córki.
        • makurokurosek Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 26.10.08, 21:14
          A poprawczak najprawdopodobniej zrujnuje dziewczynie całe zycie -
          > tylko dla chwilowej satysfakcji matki, ze udalo jej się zgnoic
          > córkę.

          Nie zgnoić, a uzmysłowić pewną zależność.

          No i aby wyslać dziecko do poprawczaka trzeba wyroku
          > sadu, a nie msciwej matki - na szczęście.

          ten zazwyczaj pojawia sie gdy dziecko dużo wagaruje, a rodzic nie jest w stanie
          wpłynąć na zmianę postępowania dziecka.

          • verdana Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 26.10.08, 22:30
            Żartujesz.
            Zamkniecie dziewczyny w poprawczaku to nie jest pokazanie
            zaleznosci. To jest pkazanie totalnej, bezwzglednej wladzy na
            zasadzie "masz robic co chce, bo nie zalezy mi na tobie, tylko na
            pokazaniu kto tu rządzi".
            Dziewczyna, ktora jest zwyczajnie niegrzeczna i wagaruje wyjdzie z
            poprawczaka jakio zdemoralizowana przestepczyni, albo jako wrak
            ludziki. W dodatku nie ma już szns na żadna przyzwoita szkołę, ani
            na normalne zycie - kto ozeni się z dziewczyna, ktora siedziala?
            Sady na szczęście sa rozsadniejsze i wagarujące dziecko, ktore poza
            tym nie weszło w konflikt z prawem dostaje najwyzej kuratora.
            To co proponujesz, to nie jest rozwiazanie problemu - to zemsta. na
            zasadzie - wole , aby corka miala zmarnowane calezycie, niz zeby
            mnie nie sluchała.
            • bi_scotti Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 27.10.08, 03:36
              W`poprawczaku to sie chyba w ogole umieszcza mlodocianych
              przestepcow - Ona przeciez niczego przeciwko prawu nie zrobila! Coz
              za bezsensowny pomysl.
              Mysle, ze polityka malych krokow i cierpliwosci (o ktora zawsze
              najtrudniej, niestety!) jest warta proby. Ja bym pewnie zaczela od
              zaplanowania wspolnego weekendu z corka. Tak zeby spedzic z Nia
              maximum czasu, zeby Ona nie uciekla do kolezanek tylko zeby to, co
              bedziecie robic razem bylo dla Niej atrakcyjne. Przy okazji
              probowalabym prowadzic jak najbardziej otwarta rozmowe na temat Jej
              planow, marzen, klopotow, rowniez szkoly ale nie z pozycji "czemu
              wagarujesz i co to z Ciebie wyrosnie" ale raczej tego, ze jest to
              pewna czesc zycia wiekszosci ludzi, ze sa rozne powody dlaczego
              chodzimy do szkoly, ze kolezanki sa wazne ale inne elementy edukacji
              tez ... itd. Mysle, ze musicie sie z corka umowic na cos w
              rodzaju "proby jednego dnia" - kazdego dnia to powinien byc ten
              dzien, w ktorym Ona nie bedzie wagarowac. Nie umawiajcie sie na
              generalne nie-wagarowanie czy inne wielkie obietnice ale umowcie sie
              w niedziele wieczorem, ze w poniedzialek Ona pojdzie na wszystkie
              lekcje. I w poniedzialek umowcie sie na wtorek. Niech Ona wie, ze
              moze sie przyznac jesli Jej sie nie uda. Staraj sie wtedy na
              spokojnie z Nia pogadac dlaczego wyszla wczesniej ze szkoly, co
              wtedy robila, jak nadrobi material. Male kroki - dzien po dniu.
              Jesli chodzi o spedzanie czasu z kolezankami to to jest oczywiscie
              bardzo wazne ale czas na zycie socjalne jest wtedy gdy ma sie inne
              obowiazki z glowy. Lekcje odrobione? Tak? To pokaz te, ktora byla
              najtrudniejsza do zrobienia albo najbardziej interesujaca - nie
              probuj sprawdzac wszystkiego ale wprowadz swoj wlasny system
              kontroli czy COKOLWIEK zostalo jednak zrobione. A jak nie chce
              pokazac, to nie ma wyjscia z domu, niestety - czasem nie da sie
              negocjowac. Ale do negocjacji zachecaj - niech corka Ci nawet
              wykrzyczy swoje bole - wtedy bedziesz wiedziala, co Ja najbardziej
              meczy i bedziesz mogla Jej proponowac jakies spotkanie "w pol
              drogi".
              Mysle tez, ze musisz sobie przemyslec jak uczynic bycie w domu z
              Toba i bratem BARDZIEJ ATRAKCYJNYM dla Twojej corki. Mlodzi ludzie
              czesto robia glupstwa glownie z nudow. Jesli w domu jest ciagle to
              samo "gderanie i sprzatanie" to trudno sie dziwic, ze dziewczyna
              ucieka do kolezanek. Jestescie tylko we troje - warto zainwestowac w
              utrzymanie takiej rodzinnej wspolnoty, w ktorej bedziecie razem ze
              soba spedzac interesujaco czas.
              Mam nadzieje, ze to wszystko nie brzmi zbyt przemadrzale - gleboko
              wierze w to, ze zawsze wiecej da sie osiagnac sposobem niz sila smile
              • aniuta68 Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 27.10.08, 07:21
                Myślę,że masz rację.
                Przez cały weekend przepisywała lekcje żeby pouzupełniać zaległości, widzę, że
                się wzięła, nawet z koleżankami się nie spotkała. Ale dzisiaj się okaże czy
                poszła, wierzę w to że tak. Mam dzisiaj dzwonić do szkoły do psychologa i muszę
                do wychowawcy, to może na jej lekcji to się od razu dowiem.
                A u psychologa to chyba faktycznie nie będę się za bardzo wywnętrzać w sprawie
                córki, bo to może być potem problem w szkole dla niej. Psycholog wzywa dzieci z
                lekcji na rozmowy a pozostałe się śmieją, a tak to może tylko raz z nią porozmawia.
                Zobaczymy co z tego wyniknie, ale dzięki za rady.
    • inguszetia_2006 Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 27.10.08, 09:57
      Witam,
      Sprawa wbrew pozorom wydaje się dość oczywista.
      Córka źle się czuje w szkole, nie ma fajnych znajomych, nudzi się.
      Musi być bardzo zdesperowana, skoro woli nie iść do szkoły i narażać
      się na nieprzyjemności ze strony rodziców i nauczycieli.
      Podpytaj ją, czemu nie odpowiada jej towarzystwo w szkole?
      Czy ktoś prowadzi z nią wojnę? Czy ktoś się z niej wyśmiewa?
      Czy jest zapraszana na imprezy przez kolegów i koleżanki?
      Czy jest poza życiem towarzyskiem klasy? Jeśli tak, to dlaczego?
      Co powoduje, że została "odstawiona na boczny tor"? Czy doniosła na
      kogoś, czy nie chciała wziąć udziału w jakiejś akcji szkolnej itd.
      Pytań jest wiele.
      A dla nastolatki odrzucenie przez społeczność to sprawa życia i
      śmierci.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • aniuta68 Re: Moja nastoletnia córka nie chce chodzić do s 27.10.08, 10:33
        u niej to raczej nie ma problemów w tej szkole, ani problemów z koleżankami,
        tylko raczej koleżanki z innej szkoły zaimponowały jej swoją dorosłością i
        swobodą i nieuctwem.
Pełna wersja