agnes1996
30.10.08, 11:29
Moja Corka ma 12 lat. Jest bardzo fajną(wydaje mi sie) dziewczynką.Jest bardzo wrazliwa, dobrze sie uczy, ładnie modnie ubiera,slucha muzyki, gra ma gitarze.. patrząc z boku jest Ok, wrecz sielski obrazek-złote dziecko.
Jest jeden problem.Jest bardzo powazna, dorosła, wychowywana wsrod doroslych , nie umie złapac kontaktu z rowiesnikami, nie ma przyjaciol.
Ostatnio powiedziala mi ze czuje sie zle w swojej klasie, ze nie umie tak jak inne dziewczyny "latac" za chlopakami na przerwie, smiac sie, unika spotkan klasowych, mowi ze czuje sie INNA. Wiem ze jest nadwrazliwa, (bo ja sama podobnie czuje jak ona), ale ona jest dopiero w 6 klasie!! W przyszlym roku idzie do gimnazjum, to jest jakis przelom w zyciorysie dziecka, chcialabym ja jakos wzmocnic psychicznie, podbudowac, rozmawiamy mnostwo ze sobą ale..te rozmowy nic nie dają..Nie umiem z niej wykrzewic poczucia nizszosci, kompleksow.Od dziecka Corka była chwalona,kochana nad zycie,dopieszczona do bólu..Skąd poczucie ze jestem do niczego? Myslalam ze rozmowa z psychologiem by tu pomogla, tylko czy nie zrobie jej wody z mozgu..? Wiecie o co chodzi.."jestem tak beznadziejna ze musza ze mna chodzic do psychologa...." Kurcze, nie wiem co robic, zal mi sciska serce jak na nią patrzę