Problem z Córką- psycholog?

30.10.08, 11:29
Moja Corka ma 12 lat. Jest bardzo fajną(wydaje mi sie) dziewczynką.Jest bardzo wrazliwa, dobrze sie uczy, ładnie modnie ubiera,slucha muzyki, gra ma gitarze.. patrząc z boku jest Ok, wrecz sielski obrazek-złote dziecko.
Jest jeden problem.Jest bardzo powazna, dorosła, wychowywana wsrod doroslych , nie umie złapac kontaktu z rowiesnikami, nie ma przyjaciol.
Ostatnio powiedziala mi ze czuje sie zle w swojej klasie, ze nie umie tak jak inne dziewczyny "latac" za chlopakami na przerwie, smiac sie, unika spotkan klasowych, mowi ze czuje sie INNA. Wiem ze jest nadwrazliwa, (bo ja sama podobnie czuje jak ona), ale ona jest dopiero w 6 klasie!! W przyszlym roku idzie do gimnazjum, to jest jakis przelom w zyciorysie dziecka, chcialabym ja jakos wzmocnic psychicznie, podbudowac, rozmawiamy mnostwo ze sobą ale..te rozmowy nic nie dają..Nie umiem z niej wykrzewic poczucia nizszosci, kompleksow.Od dziecka Corka była chwalona,kochana nad zycie,dopieszczona do bólu..Skąd poczucie ze jestem do niczego? Myslalam ze rozmowa z psychologiem by tu pomogla, tylko czy nie zrobie jej wody z mozgu..? Wiecie o co chodzi.."jestem tak beznadziejna ze musza ze mna chodzic do psychologa...." Kurcze, nie wiem co robic, zal mi sciska serce jak na nią patrzę
    • azile.oli Re: Problem z Córką- psycholog? 30.10.08, 11:53
      Masz bardzo fajną córkę.Jest po prostu nad wiek dojrzała i dlatego
      nie ma dobrego kontaktu z rówieśnikami.Moja córka też jest taka,w
      podstawówce też nie miała bliskich koleżanek,nie chodziła na
      dyskoteki,bo ją to nie bawiło.Teraz jest w gimnazjum i sytuacja się
      zmieniła.Ma masę koleżanek,właściwie to przewodzi całej paczce,ale
      po prostu trafiła na dziewczyny,których towarzystwo jej odpowiada.Bo
      nie jest ważne,żeby dziecko miało jakiekolwiek koleżanki,ale takie z
      którymi dobrze się czuje i dogaduje.Gimnazjum to duża zmiana i może
      okazać się dla Twojej córki zbawienna.Zapewne spotka tam różnych
      ludzi i miejmy nadzieję,że trafią się też dojrzalsi.po prostu są
      dzieci nad wiek dojrzałe i to nie jest nic złego,powiem nawet,że to
      nawet zaleta.Na Twoim miejscu nigdzie bym z córką nie szła,psycholog
      jest tu moim zdaniem zbędny.Nie gania na przerwach za chłopakami,bo
      może wydaje jej się to dziecinne,czy nawet śmieszne.Ja miałam o tyle
      dobrze,że moja córka nigdy nie chciała być taka jak koleżanki,była
      po prostu sobą i wierz mi,że wiele osób to doceniło. Po prostu
      wytłumacz córce,że każdy jest inny,nie musi być taka jak
      koleżanki,żeby być lubiana.Z czasem znajdzie bratnią duszę.Etap
      szkoły podstawowej się kończy,córka trafi do nowej klasy,może w niej
      poczuje się lepiej.Mów jej,że jest świetną dziewczyną ,a to że różni
      się od koleżanek to nic złego.Pozdrawiam.
      • agnes1996 Re: Problem z Córką- psycholog? 30.10.08, 13:02
        Dziękuję za odpowiedz,bardzo ,bardzo mi pomogłas i podnisłas na duchu. Dzieki
        wielkie jeszcze raz.Jestem silniejsza o Twoje wsparcie.
    • przeciwcialo Re: Problem z Córką- psycholog? 30.10.08, 13:13
      Jeszcze chwile i trafi na sobie podobnych.
      Porozglądajcie sie za gimnazjum które da jej mozliwosc rozwijania
      zainteresowań i spotkania ludzi odobnych do niej. Albo cos poza
      szkoła- jakis dom kultury, kurs? Szkolna klasa to zbieranina i wbrew
      pozorom nie jest łatwo spotkac jakąś przyjazna dusze.
      A to że widzi niestosowność zacowania kolezanek swiadczy o wysokiej
      kulturze wewnetrznej.
      To ze czuje sie inna nie znaczy ze jest gorsza- i na tym sie skupcie.
    • mamusia1999 Re: Problem z Córką- psycholog? 30.10.08, 15:16
      odpowiem ci tylko w jednej kwestii - tej ktora mnie rowniez bardzo
      zajmuje. to prawda, ze podwaliny samooceny tworza rodzice. wiem bo
      moi nie stworzyli. i dlatego zawsze bardzo sie staralam o moja
      Mloda. ale czlowiek to istota nie tylko rodzinna ale i spoleczna i
      przeglada sie nie tylko w oczach rodzicow lecz rowniez dalszej
      rodziny, a potem przyjaciol. samoocena to suma pozytywnego feedbacku.
      nie dasz rady jako matka dac tyle ile daje kilka osob. ale
      chwilowe "odosobnienie" Twojej corci to jeszcze nie problem. to sie
      jeszcze wszystko "gotuje". musi sama wyczaic na jakie kompromisy
      pojdzie w imie przyjazni, gdzie sie dostosuje a gdzie nie popusci...
      nie wiem czy to u nastolatek jeszcze dziala, ale u mlodszych dzieci
      swietnie na samoocene dziala uprawianie sportu. tak jakos zmaganie z
      wlasnym cialem pozwala odkryc wlasna sile. moze to i jakis atawizm
      (bo niby czemu instrument sie tak dobrze w tej roli nie
      sprawdza)...ale mojej Mlodej pomogl w "trudnych" chwilach. po
      przeprowadzce gladko weszla w nowe przedszkole. bo dzieciaki
      podziwialy jej plywanie i na basenie byla "delfinem" a inni ja mieli
      lapac. nie w tym rzecz, ze mogla "zaszpanowac". raczej w tym, ze
      wiedziala co swietnie potrafi, ze wymyslila adekwatna zabawe i
      zaoferowala ja innym....
      nie martw sie na zapas, tu i teraz zaakceptuj jej "wyjatkowosc".
      • verdana Re: Problem z Córką- psycholog? 30.10.08, 16:19
        Dzieci wychowane wśrod doroslych, będace "oczkiem w glowie", maja
        bardzo często klopoty z kontaktami z rówiesnikami. Żyja problemami
        dorosłych, uzywaja troche innego jezyka, a na kolegow patrza oczami
        swoich rodzicow i dziadkow. W tym problem - one nie sa do konca
        dziecmi. Poza tym nie sa przyzwyczajone do dziecięcych reakcji - nie
        wiedza, ze w dyskusji ni mowi się "Mylisz sie", tylko "głupia
        jesteś"...
        W dodatku w Twoim poscie wyczuwam jednak lekką nutą aprobaty dla
        tego, ze córka jest "inna". Mądra dziewczynka nie lata za
        chłopakami, a jej nie tak mądre rówieśnice - tak.
        Obawiam się, ze psycholog na to nie pomoze, pomoże czas. gdy
        rówieśnicy zaczna być dorosli - w okolicach liceum lub dopiero na
        studiach, corka zlapie z nimi kontakt. Przedtem - bardzo watpię.
        • azile.oli Re: Problem z Córką- psycholog? 30.10.08, 17:06
          Czasem to nie tylko kwestia wychowania wśród dorosłych,ale i
          charakteru.Wiem,co mówię,bo moja córka też jest nad wiek
          dorosła,poważna,a ma o rok młodszego brata,który choć spokojny,to
          już tak dojrzały nie jest. Tzn odpowiednio do wieku,ale nie ponad
          wiek. Wychowywałam ich jednakowo.Córka ma wysoką samoocenę,syn jest
          chwiejny. Dzieci,mimo różnicy charakterów mają ze sobą doskonały
          kontakt,więc córka jest przyzwyczajona do różnych odzywek i reakcji
          brata. Ale toleruje to tylko u niego. A wśród koleżanek szuka tych o
          podobnych zainteresowaniach.Już na etapie gimnazjalnym można znaleźć
          bratnią duszę.A że nie lata za chłopakami? Bardzo dobrze.Bo z
          wiekiem chłopcy zaczną za nią ''latać''.Wierz mi,bardziej cenione są
          dziewczyny,o które trzeba zabiegać.Mój syn nie lubi dziewczyn,które
          za nim latają.Woli te spokojne,poważne,z którymi może porozmawiać.A
          jest w 1 klasie gimnazjum. Więc z wiekiem niektórzy poważnieją i
          nawet nieśmiała osoba może znaleźć bratnią duszę.Niech córka będzie
          po prostu sobą.Powodzenia.
        • agnes1996 Re: Problem z Córką- psycholog? 30.10.08, 20:28
          mylisz sie, nie mialam na mysli ze te dziewczynki ktore lataja za chlopakami sa
          gorsze. Wczoraj corka dała mi to jako przykład swojej innosci z wielkim bólem w
          glosie...Ze ona tak nie umie, jest sztuczna, a wyczułam własnie ze by
          chciala.... Ja natomiast chcialabym zeby byla po prostu DZIECKIEM. I niech by
          latała za tymi chłopakami. Ja np latałam. Nie chcialam zeby moj post zabrzmial
          tak jak mnie zrozumialas, mial miec inna wymowe
          • agnes1996 Re: Problem z Córką- psycholog? 30.10.08, 20:30
            agnes1996 napisała:

            > mylisz sie, nie mialam na mysli ze te dziewczynki ktore lataja za chlopakami sa
            > gorsze. Wczoraj corka dała mi to jako przykład swojej innosci z wielkim bólem w
            > glosie...Ze ona tak nie umie, jest sztuczna, a wyczułam własnie ze by
            > chciala.... Ja natomiast chcialabym zeby byla po prostu DZIECKIEM. I niech by
            > latała za tymi chłopakami. Ja np latałam. Nie chcialam zeby moj post zabrzmial
            > tak jak mnie zrozumialas, mial miec inna wymowe
            To odpowiedz do verdany
          • lolinka2 Re: Problem z Córką- psycholog? 01.11.08, 22:32
            wiesz co? nie wiem, czy psycholog pomoże...

            mnie w dzieciństwie nie pomógł, a byłam - wypisz wymaluj - jak twoja
            córka. W sumie do tej pory niektórzy twierdzą że jestem "sztywna". W
            zakresie doświadczeń życiowych biję rówieśników o ok 10 lat.
            Niekoniecznie i nie zawsze mnie to cieszy....

            Cóż mogę ci poradzić, też mając córkę, obecnie 7-letnią, z podobnymi
            zapędami? Może tak: spróbuj jej znaleźć podobnie zwichrowane
            towarzystwo, młodych ludzi którzy myślą na jej poziomie. Powinni
            znaleźć wspólny język i będzie fajnie.
    • joannal997 [...] 30.10.08, 17:03
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • harrypotter Re: Problem z Córką- psycholog? 30.10.08, 21:54
      ciesz sie ze masz taka core i tye, tak jak mowia inni znajdz jakies dobre gimnazjum
      czesto tak jest ze w podst. jest nieudana klasa, zbieranina taka i moze sie tak
      trafic ze nie da sie dogadac
    • wierzba_b Re: Problem z Córką- psycholog? 31.10.08, 21:36
      Agnes, psycholog tu na nic. Pamiętam siebie z górnej podstawówki - wypisz,
      wymaluj. Może poza modnym ubraniem, bo tego nigdy nie potrafiłam i nie potrafię
      do dziś. Za to z nosem non stop w książkach. Bardzo trafnie napisała Verdana, że
      ona złapie kontakt z rówieśnikami dopiero, gdy ci nieco wydorośleją. Albo -
      złapie go niekoniecznie z rówieśnikami, ale z jakimś innym środowiskiem, np. z
      harcerzami, kółkiem gitarzystów w MDK czy inną tego typu grupą. Najlepsze, co
      możesz zrobić, to pomóc jej taką grupę znaleźć. Na zmianę sytuacji w gimnazjum
      za bardzo bym nie liczyła, bo niby dlaczego tworzący nową klasę rówieśnicy,
      dokładnie tak samo przypadkowi jak w podstawówce, mieliby się raptem okazać
      dojrzalsi?
    • mgla_jedwabna Re: Problem z Córką- psycholog? 07.11.08, 17:16

      Z jednej strony piszesz:

      "Jest bardzo powazna, dorosła, wychowywana wsrod doroslych ,
      > nie umie złapac kontaktu z rowiesnikami, nie ma przyjaciol"

      a z drugiej:

      "chcialabym ja jakos wzmocnic
      > psychicznie, podbudowac, rozmawiamy mnostwo ze sobą ale..te rozmowy nic nie da
      > ją..Nie umiem z niej wykrzewic poczucia nizszosci, kompleksow"

      Czyli od wzmacniania psychicznego jest mama, od rozmów jest mama, od wykrzewiania kompleksów też mama... Nic dziwnego, że jest poważna i nie łapie kontaktu z rówieśnikami, jak mama robi jej za koleżanki, trenera, psychologa i powiernicę. To są zadania, które powinny sie rozkładać na kilka osób. Jak córka nie może się zaprzyjaźnić z koleżankami w klasie, to może trzeba jej poszukać koleżanek gdzie indziej, np. na zajęciach dodatkowych. Tylko ważne, żeby były to zajecia wymagające wspolpracy w grupie, a nie nastawione na rozwój indywidualności. Bo jak zapiszesz np. na malarstwo, to córka bedzie pieknie malować, ale dalej rozmawiać o wszystkim tylko z mamą. A jak zapiszesz do drużyny siatkarskiej, no i jeszcze pojedzie na jakiś obóz, to będzie inaczej.

      Czy córka ma jakies dorosłe autorytety poza tobą? Jakiś inny członek rodziny, nauczyciel, trener, przyjaciel rodziny?

      No, a dobry psycholog powinien na dzień dobry wytłumaczyć, ze korzystanie z jego porad nie jest przejawem "beznadziejności".

    • kamilla-1 Re: Problem z Córką- psycholog? 13.11.08, 12:25
      Nie martw sie tak bardzo,
      to tak jakbym widziala siebie w tym co opisujesz.
      rzeczywisice potem zmienilam podstawowke (w wyniku przeprowadzki) i
      znalazlam tam kolezanki z ktorymi moglam miec wiecej wspolnego niz
      wlasnie "latanie za chlopakami". a juz w liceum w ogole problemu nie
      bylo.
      moim zdaniem najwazniejsze to mowic corce ze to nie z nia jest cos
      nie tak, tylko ze kaurat w tej grupie nie ma nikogo podobnego, i
      juz. bo na pewno nie jest z nia nic nie tak, gwarantuje Ci. Bo ona
      nie ma kompleksow, tylko wydaje jej sie ze ejst inna. ona nie jest
      INNA, po prstu nie ma wsrod rowiesnikow akurat nikoga takiego jak
      ona, ale to zbieg okolicznosci, zapewniam Cie,
      moze jakies zajecia dodatkowe w innej grupie rowiesniczej? itp?
      najwazniejsze to zeby ona nie czula ze z nia cos jest nie tak..
      pozdrawiam
      k
Pełna wersja