Zdolne dziecko-problem?

20.11.08, 11:55
Mam bardzo zdolną córkę,to nie moja opinia,ale i nauczycieli,choć
osobiście sama zdaję sobie z tego sprawę.Nadszedł czas konkursów i
olimpiad i niestety,rozpoczęła się totalna bitwa wśród nauczycieli o
moją córkę,bo problem polega na tym,że ona jest uzdolniona
praktycznie ze wszystkich przedmiotów(oprócz muzyki).Oczywiście
córka zdaje sobie sprawę,że nie da ze wszystkim rady,to byłoby nawet
głupie,dlatego też niektórym nauczycielom musiała odmówić,a
dotyczyło to zwłaszcza przedmiotów,których nie można nauczyć się
samemu,bo musiałaby nadrabiać program jednej klasy.Oczywiście każdy
nauczyciel by chętnie z nią pracował,ale czasowo jest to po prostu
niemożliwe,bo konsultacje z niektórych przedmiotów się
pokrywają.Poza tym konkursy odbywają się w zbliżonych terminach,ale
jest jednak kilka dni przerwy i chyba normalne jest,że córka zawsze
skupia się najbardziej na najbliższym konkursie,po jego napisaniu
przechodzi do następnego itd.Młoda jest dość asertywna i potrafi
odmówić,ale jest konkurs,na którym szczególnie jej zależy i
nauczycielka bardzo ją w tym wspiera.córka ma już trochę
sprecyzowane plany na przyszłość,choć mogą jeszcze ulec zmianie i co
za tym idzie,wie,czego chce.Ale teraz się okazuje,że każda
nauczycielka ma do niej żal,że się rozprasza czymś innym,zamiast
zająć się jej przedmiotem.Tak,jakby nie były w stanie pojąć,że doba
ma tylko 24 godziny,a dziecko nie jest w stanie uczyć się
wszystkiego naraz,tzn noie dzień przed jedna olimpiadą robić
wnikliwe powtórki do drugiej.Nie wiem ,co mam robić,żal mi młodej,bo
wiem,że w przyszłym roku będzie podobna sytuacja.Nawet nauczycielki
już zaczynaja na siebie krzywo patrzeć i sobie dogadywać.Jak to
obserwuję,to zaczynam dochodzić do wniosku,że lepiej się nie
wychylać i nie pokazywać,że wykracza się znacznie wiedzą ponad
program,chyba znacznie lepiej jest przeciętniakom.Nie wiem,co mam
robić,bo choć sama jestem nauczycielką,to jednak nie potrafię tego
zrozumieć.A dziewczyny mi szkoda,bo nie dość,że zasuwa,to jeszcze
musi się tłumaczyć,że nie weźmie udziału w czymś,co nie jest
obowiązkowe.Doprawdy,lenie się tyle nie tłumacza,bo nauczycielom nie
chce się z nimi gadać.pomijam już fakt,że oprócz konkursów sa
przecież jeszcze normalne lekcje i sprawdziany w
szkole.Podkreślam,córka nie narzeka,że nie da rady,bo da,tak sobie
wszystko rozplanowała,żeby zdążyć,ale nauczycielom się wydaje, że
przedkłada jeden przedmiot nad drugi.Pomóżcie,bo mi jej żal.
    • iwonka50 Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 12:47
      Myślę, że mimo iż córka jest uzdolniona z większości przedmiotów to jednak są na
      pewno dziedziny, które lubi bardziej i mniej. I powinna się skupić w takim razie
      na tym co sprawia jej największą przyjemność. A resztę sobie podarować w tym
      sensie, że iść tylko ścieżką wyznaczoną przez program. I starać się być
      asertywną. Ta umiejętność jej się na pewno przyda. Ja też jestem mama
      uzdolnionego Krzysia, tylko on jest na razie w 3 klasie wiec ma 1 nauczycielkę
      ale dałaś mi troszkę do pomyślenia. Pozdrawiam.
      • azile.oli Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 13:25
        Dziękuję za odpowiedź.Córka ma właśnie sprecyzowane zainteresowania
        i te właśn ie przedmioty wyróżnia,jednak ponieważ jest dobra we
        wszystkim,to nauczyciele zakładaja,że z ich przedmiotów też sobie
        poradzi.Jak już napisałam córka odmówiła kilku nauczycielkom
        przedmiotów ścisłych,chociaż pani od fizyki odmówiła z wielka
        przykrością,ale po prostu nie dała by już rady,bo musiałaby nadrobić
        materiał z trzeciej klasy,a jest dopiero na początku drugiej.Rzecz w
        tym,że nauczycielki chciałyby mieć ja w swojej ekipie,bo ma duże
        szanse;nie w smak im,że córka preferuje inne przedmioty,chyba
        odbieraja to za bardzo personalnie.Życzę synowi
        powodzenia.Pozdrawiam.
    • 18_lipcowa1 Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 14:36
      dziecko zdolne z wszystkiego jest zdolne tak naprawde z niczego
      • azile.oli Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 15:18
        A to bardzo powierzchowny pogląd.Córka ma sprecyzowane
        zainteresowania i jest szczególnie uzdolniona w pewnym określonym
        kierunku,ale poza tym po prostu ma taka łatwość uczenia się,że z
        innych przedmiotów też zdecydowanie przewyższa innych uczniów i to
        bez wysiłku.A dla nauczyciela taki uczeń też jest cenny,zwłaszcza
        jeśli mimo braku szczególnych zainteresowań w danym kierunku jest
        lepszy od ucznia,który się temu poświęca.Dam przykład-córka jest
        wybitnie uzdolniona humanistycznie i tu rozwija swoje
        zainteresowania,ale mimo tego,że nie uczęszcza na kółko matematyczne
        jest lepsza od tych pasjonatów matematyki.Po prostu zajmuje się
        tym,co lubi,ale przy okazji łapie także inne rzeczy.Prócz tego
        świetnie maluje,co stwierdzili specjaliści.A gimnazjum to taki
        okres,kiedy młody człowiek dopiero poznaje samego siebie ,nawet w
        szkole średniej może się okazać,że źle wybrał.Wierz mi,są uczniowie
        naprawdę wszechstronnie uzdolnieni.
        • 18_lipcowa1 Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 18:26
          widze tu przerost ambicji,
          moze skonczyc sie tak jak u moich wszechstronnie utalentowanych
          kolegow z LO
          co rok nowy kierunek studiow
          a na koncu wielkie G
          • wieczna-gosia Re: Zdolne dziecko-problem? 21.11.08, 12:20
            smile)
            oj lipiec lipiec smile
            ja wiem ze jak czlowiek sam tak nie ma to trudno mu sobie wyobrazic ze czlowieka
            moze wszystko interesowac.

            Tzw Ludzie Renesansu, wszechstronnie uzdolnieni i dysponujacy wszechstronna
            wiedza ogolna to w gruncie rzeczy do niczego?

            Nie pierdziel opanowanie programu sredniej edukacji ze wszystkiego nie stacuje
            jeszcze czlowieka na otepialosc umyslowa smile
          • echo1111 Re: Zdolne dziecko-problem? 11.01.09, 12:59
            Są dzieci, które mają łatwość przyswajania nowego materiału i
            logicznego kojarzenia faktów. I mogą być dobre ze wszystkich
            przedmiotów. Podobnie jak są dzieci, którym nauka przychodzi ciężko
            i ze wszystkich przedmiotów mają kiepskie oceny. To chyba oczywiste
            chociaż trochę niesprawiedliwe smile
        • malila Azile 20.11.08, 18:30
          Nie gadaj z lipcową. Ona ma jakąś dziennną albo tygodniową normę do
          wyrobienia na forum i jak skończą sie jej ulubione tematy pt. "mam
          super męża, super pracę i cała jestem super", to pisze cokolwiek,
          żeby tylko tę normę wyrobić.
          • azile.oli Re: Azile 20.11.08, 19:48
            Zauważyłam.Dzięki za wsparcie.
      • legata Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 15:22
        18_lipcowa1 napisała:

        > dziecko zdolne z wszystkiego jest zdolne tak naprawde z niczego


        o jakie błyskotliwe wink
    • legata Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 15:23
      Niech sama zdecyduje. Nauczyciele chcą wykazać swoje sukcesy
      edukacyjne poprzez uczestnictwo w olimpiadzie ich ucznia. nie daj
      się w kanał wpuścić, niech córka podejmie decyzje zgodnie z
      zainteresowaniami i wedle włąsnej ochoty wink.
      • azile.oli Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 15:38
        Tak właśnie musi zrobić.Trudno,może nauczyciele nie zrozumieja,ale
        zaakceptować muszą.Mam jednak wrażenie,że odmowę traktują zbyt
        osobiście.Ale trudno,w takiej sytuacji po prostu nie da się
        wszystkich zadowolić.Najgorsze,że córce jest bardzo przykro
        odmówić,bo ma fajne nauczycielki i po prostu je lubi,a trudno
        odmawia się komuś,kto o coś bardzo prosi i to czasem kilkakrotnie.W
        każdym razie dziękuję.
        • panna.w.paski Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 22:07
          Odpowiem z perspektywy dziecka, a nie rodzica. W gimnazjum i liceum chodziłam na
          różne konkursy/olimpiady, ale najbardziej koncentrowałam się na językach.
          Wiedziałam, że z nimi chcę związać swoją przyszłość,rodzice i nauczyciele mnie
          wspierali - było ok.
          Problem miała natomiast koleżanka Magda. Bardzo zdolna dziewczyna, szybko
          przyswajała materiał, a do tego była pracowita - efekt był taki,że miała jedną
          z najwyższych średnich w szkole i z sukcesem brała udział w wielu olimpiadach.
          Tylko - no właśnie. Miałam czasem wrażenie, że nauczyciele wręcz "wyrywają"
          sobie Magdę, używając jej jako karty przetrargowej.
          Dwie nasze nauczycielki: matematyczka i polonistka (nasza wychowawczyni), które
          prywatnie serdecznie się nie cierpiały, licytowały się wręcz, która z nich musi
          z Madzią teraz posiedzieć, bo ma więcej materiału do przerobienia. A Madzia jak
          między młotem a kowadłem..Oczywiście, wśród koleżanek mówiła dobitnie co o tym
          myśli, ale jednak głupio było jej powiedzieć stanowcze :NIE (pomijając już
          kwestię, że nauczycielki na pewno czułyby się urażone). Teraz z tego co wiem,
          zdecydowała się na biotechnologię, jedzie na samych dst, pochłonięta życiem
          studenckim..i bardzo to sobie chwali smile
          Myślę, że ważne jest uświadomienie córce, żeby nie dała z siebie zrobić
          "wielbłąda" i co ważne: decyzja o tym, w którą stronę rozwinie swoje
          zainteresowania nie jest ostateczna. Jest w gimnazjum,
          wszystko może się jeszcze zmienić, a nastawienie "skoro 2 lata temu poszłam na
          olimpiadę z biologii, to znaczy, że w tym roku muszę też, choć przestała mnie
          pociągać i wolę chemię" jest błędne. I jeszcze jedno: nauczyciele mogą być raz
          mili, raz nie. Twojej córce noga się powinie i przestanie być faworytką - łaska
          pańska na pstrym koniu jeździ. Ważne, żeby dziecko miało oparcie w rodzinie.
          Pozdrawiam Ciebie i Twoją córkę i życzę wielu sukcesów.
          A do Lipcowej: otóż tak, znam co najmniej kilka takich osób, które są naprawdę
          wszechstronne. Właśnie ta Magda, do tego mój znajomy - finalista olimpiady z
          angielskiego, student SGH i prawa na UW (oba dzienne).Może właśnie poza
          uzdolnieniami artystycznymi..ale poza tym, świetni zarówno w całkach, jak i
          fraszkach Kochanowskiego. Sztuka polega teraz tylko na tym, że wybrali to, co
          ich najbardziej pociąga.
          • azile.oli Re: Zdolne dziecko-problem? 20.11.08, 22:37
            Dziękuję.Moja córka to właśnie jak ta Madzia,wiem,że przyszłości
            sobie poradzi,bo raczej ma stanowczy charakter i specjalnie nie da
            sobą rządzić.Ja wiem po sobie,że lepiej mieć sprecyzowane
            zdolności,tak miałam i było mi lepiej.Niby fajnie,że można iść
            zarówno na prawo,jak i architekturę,ale w szkole to wbrew pozorom
            życia nie ułatwia.Młoda ma wsparcie w rodzinie i jesteśmy w stanie
            zaakceptować każdy jej wybór.Gimnazjum to taki czas,kiedy chce
            spróbować wszystkiego,w liceum już sam profil ja trochę
            ukierunkuje,bo raczej nikt nie będzie ciągnął uczennicy z klasy
            humanistycznej na olimpiadę z fizyki. A na razie jest,jak jest.Na
            szczęście córka ma zdrowe podejście do rzeczywistości,bo kilku
            nauczycielkom odmówiła i już.Po prostu wybrała przedmioty,które
            bardziej ją interesują.Mam nadzieję,że nauczycielki to mądre kobiety
            i zrozumiały jej decyzję.
            • alakart Re: Zdolne dziecko-problem? 21.11.08, 09:41
              A ja odpowiem z perspektywy n-la. Faktycznie teraz jest okres
              konkursów w ciągu 2 tygodni ze wszystkich przedmiotów. U mnie w
              pracy też są uczniowie,którzy są dobrzy "ze wszystkiego". I taki
              uczeń wygrał szkolny konkurs z historii, fizyki, matematyki, chemii
              biologii, j. polskiego - specjalnie się nie przykładając. Zdajemy
              sobie jednak sprawę z tego, że nikt nie jest w stanie przygotować
              się do kolejnego etapu konkursu ze wszystkich tych przedmiotów.
              Dlatego trzeba porozmawiać z dzieckiem, żeby sam podjął decyzję co
              go najbardziej interesuje. Myślę, że u was nauczyciele też to
              rozumieją.
              Pozdrowienia
              Ps moja córka na razie jest w podstawówce i też ma już podobne
              problemy jak Twoja
    • zebra12 Nie przejmuj się 21.11.08, 11:48
      Moja dla świętego spokoju wystartowała we wszystkich. A przyłożyła się do
      jednego smile No i przeszła do dalszego etapu. Zobaczymy, czy sobie dalej poradzi.
      Ale ja rozumiem nauczycieli w tej kwestii. W mojej szkole jest ledwo ponad 70
      uczniów. Tych zdolnych jest garstka. A przecież konkurs ma się odbyć. Trzeba
      kogoś do niego zaangażować. Tylko my nie rywalizujemy, a narzekamy smile i dzieci
      biorą udział w czym się da.
      • azile.oli Re: Nie przejmuj się 21.11.08, 12:06
        Ja też rozumiem nauczycieli.Tak naprawdę młodej też zależy wyjatkowo
        na jednym konkursie.Dziękuję za wsparcie.Pozdrawiam.
        • wieczna-gosia Re: Nie przejmuj się 21.11.08, 12:23
          Jesli odmowa corki nie wystarczy- idz ty. I bardzo wyraznie podkresl ze po
          pierwsze ona wybrala, po drugie omowa duzo ja kosztuje bo jest w koncu tylko
          dzieckiem, po trzecie wywieranie presji nie jest fair, wlasnie z tegho wzgledu
          ze ona jest dzieckiem, a po czwarte ze jak sie wkurzysz to olejecie wszystkie
          olimpiady jak leci smile

          nigdy nie rozumielam podejscia "moj przedmiot jest najwazniejszy" i mam nadzieje
          ze nie zrozumiem.
          • azile.oli Re: Nie przejmuj się 21.11.08, 12:35
            Odmowa córki wystarczy.Najwyżej pani poczuje się trochę urażona,ale
            trudno.Nikt nie jest robotem wieloczynnościowym.najgorsze jest tylko
            to,że jak już się córka zgodzi,to panie zaczynają się nakręcać,czyj
            przedmiot ważniejszy.W przyszłym roku wystartuje w jednej
            olimpiadzie i będzie spokój.Chociaż chciałaby w kilku,ale ile można
            tłumaczyć,pani x,że dzisiaj się nie zostanie na konsultacje,bo pani
            y poprosiła o to wcześniej.Dzięki za wsparcie.Pozdrawiam.
    • ally Re: Zdolne dziecko-problem? 21.11.08, 12:37
      dobrze, że szybko przyswaja wiedzę, szkoda, że jest mało refleksyjna. (patrz
      wątek o homoseksualizmie)
      • azile.oli Re: Zdolne dziecko-problem? 21.11.08, 13:24
        Nie,nie jest mało refleksyjna.Po prostu pewne rzeczy sa dla niej nie
        do przyjęcia.Po refleksyjnym rozważeniu,a nie bezkrytycznie.
    • c0nstantine Re: Zdolne dziecko-problem? 21.11.08, 12:38
      Mój syn też tak z nauczycielami ma. Ale on sam zgłasza się do
      wszystkich konkursów.
      Do kilku się przykłada i uczy, do innych nie.
      po prostu
      • owocoskala Re: Zdolne dziecko-problem? 10.01.09, 17:13
        A ja zazdroszczę Wam, bo w naszej szkole (na razie podstawówce) nikt
        nie zajmuje się przygotowaniem uczniów do konkursów. W każdym razie
        nikt w naszej klasie. Moja wygrała np. mistrza ortografii w tamtym
        roku, w tym tez jest ten konkurs rozszerzony ale pani wychowawczyni
        ma to gdzieś i nie posiedzi z córką nawet 5 minut, mało tego nie
        poda nawet wcześniej terminów żadnych konkursów żeby choc rodzce
        mogli się z dziećmi przygotować. Co te Wasze nauczycielki z tego
        mają że ich uczniowie coś wygrają? Jesli po prostu są pasjonatkami
        to powinniście się cieszyc że takie nauczycielki mają wasze dzieci.
        • smerfeta7 Re: Zdolne dziecko-problem? 10.01.09, 18:14
          owocoskala u nas nic lepiej, niż u ciebie (podstawówka)
          Kazdy konkurs polega na tym, ze pani dość pózno informuje, daje
          kartki do domu i to rodzic ma przygotować dziecko do konkursu.
          Pani tylko wystawia dzieci, a reszta należy do rodzica.
          Moja corka w państwowej szkole, wogole nie bierze udziału w
          konkursie, poza szkołą tak, jest bardzo chętna i osiaga sukcesy, z
          ktorych jest zadowolona.
          Oczywiście konkursy sama sobie wybiera i nikt nie ma na to wpływu w
          czym bierze udział.
          Zreszta wychowawczyni corki na nic nie ma ochoty, więc raczej stara
          się, nic nie robić, tłumacząc, że dzieci nic nie potrafia, trudna
          klasa itd.., tylko robi wtedy, kiedy jest duzy nacisk rodziców, aby
          ich dzieci wzięły udzial.
          Ja nie naciskam w szkole państwowej, córka spełnia swoje pasje i
          chęci poza szkoła państwowa.
          Zresztą motywacja nauczyciela do czegoś wiecej niż [podstawy
          nauczania jest zerowa, więc i problemow z konkursami, występami nie
          ma.
          Jak juz zaczęła przygotowywać do jednego wystepu w grudniu, to cała
          nauka i wszystko było na boku.
          dziecko zdolne w takiej klasie nie ma szansy sie przebić, chyba, że
          uprze sie rodzic.
          Podziwiam nauczycieli córki azile ich checi i zaangażowanie.
          To napewno wpływa motywująco na wszystkie dzieci.
          • azile.oli Re: Zdolne dziecko-problem? 10.01.09, 19:16
            W podstawówce było różnie, ale generalnie też konkursów było
            mnóstwo. Natomiast w gimnazjum są to konkursy , będące
            odpowiednikiem olimpiady w liceum, sukces w takim konkursie przynosi
            wymierną korzyść zarówno uczniowi (zwolnoienie z egzaminu
            gimnazjalnego, bądź jego cęści), tacy uczniowie są też przyjmowani
            do wybranych liceów jakby poza kolejnością. Dla nauczyciela sukces
            ucznia też może przybrać wymierną formę, w postaci premii, nagrody,
            ogólnie osiągnięć pedagogicznych. Natomiast ja rzeczywiście
            podziwiam tych nauczycieli, ponieważ są bardzo zaangażowani i
            ogólnie ich podejście do młodzieży jest super. Każdy z tych
            nauczycieli chętnie widzi wielu uczestników, ale uczeń wybijający
            się jest tym, o którego zabiegają, co jest zrozumiałe, ale dla
            ucznia oznacza konieczność odmowy niektórym nauczycielom, a robi to
            z przykrością, bo nauczyciel na niego liczy. Nie da się jednak
            przygotować dobrze z wszystkich przedmiotów, bo te konkursy odbywają
            się codziennie z innego przedmiotu w przeciągu dwóch tygodni. Gdyby
            było to inaczej zorganizowane, to kto wie? To jednak nie zależy od
            nauczycieli. W każdym razie , kiedy te konkursy się odbyły, emocje
            opadły , teraz kolejny etap dla tych, którzy awansowali, co nie było
            łatwe. Trzeba przyznać, że nauczyciele bardzo dbają o swoich
            finalistów.
            Żeby nie było tak różowo - tacy nauczyciele nie zdarzają się często,
            mam porównanie z podstawówką, ale niestety, są uczniowie, których
            nie zmotywuje żaden nauczyciel,; no, ale przynajmniej tymi
            ambitniejszymi ma kto się zająć. Pozdrawiam.
            • smerfeta7 Re: Zdolne dziecko-problem? 10.01.09, 21:18
              azile.oli podziwiam twoja corke i ciebie, bo wiem jak trudno jest,
              kiedy ma sie bardzo zdolne dziecko (chodzi mi o system oswiaty i
              trud jaki musi wlozyć rodzic w pomoc i wspieranie dziecka).
              Oczywiście dzieki za objasnienie znaczenia konkursow, oczym nie
              wiedzialam, a przyda się.

              azile.oli napisała:

              > Żeby nie było tak różowo - tacy nauczyciele nie zdarzają się
              >często,

              Zgadza sie i to jest ogromna strata dla dzieci
              i przyszlości narodusmile

              > mam porównanie z podstawówką, ale niestety, są uczniowie, których
              > nie zmotywuje żaden nauczyciel,; no, ale przynajmniej tymi
              > ambitniejszymi ma kto się zająć. Pozdrawiam.

              To twoje dziecko mialo więcej szczęścia.
              W szkole mojej corki, jest także wielu wybitnych, którzy nawet
              poświecaja swoj prywatny czas, u nich kazde dziecko jest wazne i
              czuje sie dobrze, ale wychowawczyni mojej corki nie ma ochoty na
              nic, a dzieci raczej woli usredniać lub rownać w dół, zamiast
              podnisic motywacje to ją obniża. Córka jest motywowana w innej
              szkole, oraz przez nas, stąd z radościa idzie do drugiej szkoly,
              jest aktywna i bardzo zadowolona, także neutralizuje i nadrabia to
              co traci w szkole panstwowej u swojej wychowawczyni.
              Ja tylko pocieszam sie tym, że jeszcze rok pozostał i zmieni
              nauczycieli na wielu zaangazowanych w swoja pracę.
              Po drugie planuje we wrzesniu lub pazdzierniku zaliczenie klasy 3 i
              przejscie do 4, aby nie być ze swoja pania.
              Obecnie skończyla przerabiac material klasy 3 pólrocze, więc nie
              wiele jej zostalo. Wystapimy o egzamin-test pedagogiczny z zakresu 3
              klasy na tylko i wyłączna prośbe corki. Ostatnio coraz częściej o
              tym mówi.
              Moze wiesz cos wiecej w tym temacie i mozesz mi udzielic informacji.


              • babushka33 Re: Zdolne dziecko-problem? 11.01.09, 00:15
                W podstawówce mojej córki nikt się za bardzo konkursami nie
                pzejmował.Zdarzyła się nawet taka sytuacja, ze córka przeszła do
                drugiego etapu konkursu i nikt jej o tym nie poinformował. Dopiero
                po konkursie pani spytała się jej, dlaczego nie przyszła pisać.
                Teraz jest w trzeciej klasie gimnazjum i wcale nie jest lepiej.
                Jedna z nauczycielek wręcz zniechęcała dziewczynki do startowania w
                konkursie, mówiąc, że jest trudny i że do tej pory nikt ze szkoły
                nie przeszedł.Na ich prośby, aby dała im jakieś materiały, ciągle
                się wykręcała, wreszcie chyba na dzień przed, coś im tam podrzuciła.
                A żeby było ciekawiej, podała im inną datę konkursu, córka o tej
                właściwej dowiedziała się od znajomego z innego miasta, konkurs był
                ogólnopolski.
                • owocoskala Re: Zdolne dziecko-problem? 11.01.09, 08:32
                  > A żeby było ciekawiej, podała im inną datę konkursu, córka o tej
                  > właściwej dowiedziała się od znajomego z innego miasta, konkurs
                  był
                  > ogólnopolski.
                  No właśnie to ta wasza pani jest podobna do naszej. Z drugiej strony
                  szkoła chwali się zwycięstwami w konkursach, nawet pamiętam raz
                  chwalili się sukcesami z języka, którego w tej szkole wtedy nie
                  uczno, więc wiadomo było że to prywatnej szkoły językowej była
                  zasługa. Koleżanka która ma bardzo zdolnego (zwłaszcza matematycznie
                  ale ogólnie też) syna w sąsiedniej szkole mówiła że do wyższych
                  etapów dochodzą uczniowie ze szkół społecznych którzy są w ramach
                  zajęć do konkursów przygotowywani. Akurat nie dotyczy to matematyki
                  bo jej syn uczy się skomplikowanych równań nie wiadomo skąd i jest
                  rzeczywiście genialny w tym, tylko jej śmiać się chce jak
                  nauczyciele z podstawówki tak się chwalą jego sukcesami, podczas gdy
                  nikt ręką nie ruszył żeby go przygotować do konkursu.
              • azile.oli Re: Zdolne dziecko-problem? 11.01.09, 11:34
                Dokładnych informacji Ci niestety, smerfeta, nie udzielę, jako , że
                pracuję w szkole średniej, o tzw nauczaniu początkowym wolałabym
                zapomnieć, ze względu właśnie na wychowawczynię syna w tych klasach.
                Ona miała w przeciwieństwie do tej waszej bardzo duże aspiracje,
                tylko, że wszystko spychała na same dzieci i rodziców, a zasługi
                przypisywała sobie, poza tym była osobą bardzo niesprawiedliwą i
                ogólnie nieprzyjemną, każdą uwagę traktowała jak atak na swoją
                osobę. Najlepiej zadzwoń o potrzebne Ci informacje do kuratorium, w
                ten sposób poinformujesz szkołę dopiero wtedy, gdy będziesz pewna,
                że taki ''przeskok'' jest możliwy. Ja nie brałam pod uwagę takiej
                opcji, bo wtedy syn trafiłby do klasy siostry, a nie chciałam, aby
                dzieci z sobą rywalizowały, na tym etapie nie byłby w stanie jej
                dorównać, więc musiałabym przenieść najpierw córkę. Ponieważ moje
                dzieci są z końca roku to nie chciałam przyspieszać im edukacji,
                choć teraz w gimnazjum córka z wielu przedmiotów realizuje już
                program licealny, tyle, że nieoficjalnie, po prostu otrzymuje inne
                zadania niż reszta klasy, co zawdzięcza tylko inicjatywie
                nauczycieli. Nie wiem, co Ci doradzić, ale jeśli będzie taka
                możliwość, to polecam 4-tą klasę, dla mojego syna było to po prostu
                wybawienie. Ważne jednak, by Twoja córka szczegółowo opanowała
                materiał klasy 3, no i oczywiście, aby była zgoda kuratorium, bo
                chyba będzie potrzebna. Pozdrawiam.
                • smerfeta7 Re: Zdolne dziecko-problem? 12.01.09, 00:13
                  azile.oli napisała:

                  > Dokładnych informacji Ci niestety, smerfeta, nie udzielę, jako ,
                  że
                  > pracuję w szkole średniej, o tzw nauczaniu początkowym wolałabym
                  > zapomnieć, ze względu właśnie na wychowawczynię syna w tych
                  klasach.
                  > Ona miała w przeciwieństwie do tej waszej bardzo duże aspiracje,
                  > tylko, że wszystko spychała na same dzieci i rodziców, a zasługi
                  > przypisywała sobie, poza tym była osobą bardzo niesprawiedliwą i
                  > ogólnie nieprzyjemną, każdą uwagę traktowała jak atak na swoją
                  > osobę.

                  Ta twoja wychowawczyni z nauczania poczatkowego niczym nie odbiega,
                  od wychowawczyni mojej corki, poza aspiracjami, ktorych jej
                  kompletnie brakuje, a nawet ich nie posiada.
                  Corka obecnie dostala zgode na indywidualny tok i program nauczania
                  na rok szkolny 2008/2009, może być klasyfikowana i zdawać dwa lata w
                  roku-egzamin komisyjny, tyle, że pani nic kompletnie nie robi w tym
                  kierunku, jej poprostu się nic nie chce. A raczej jest za rownaniem
                  w dół i usrednianiem.
                  Na upartego, mogla by spokojnie zdawać 3 klase pod koniec tego roku,
                  jest w drugiej, jeszcze się zastanowię. Bo corka bardzo chce zdać tą
                  3 klasę, aby nie być jeszcze rok ze swoja wychowawczynia.
                  A jak bardzo chce, to wiem, że potrafi w bardzo szybkim tępie
                  opanować materiał.
                  Masz racje skontaktuje się jeszcze z kuratorium i dowiem się jak to
                  dokładnie wyglada.
Pełna wersja