bomba001
26.11.08, 21:36
dzis mam doła

i zaczelam sie zastanawiac. moj syn, klasa pierwsza, szkola
sportowa, ale raczej z podejsciem rekreacyjnym. nie nastawionym na wyniki,
zawody, tylko na ucieche dzieci, kondycje. oprocz tego trenuje w klubie, juz
drugi rok. trenuje cos innego niz w szkole. jego wybor, chcielismy, zeby
sprobowal (mial problemy z asertywnoscia, rada psychologa), ale wciagnelo go
na amen. no i jak to w klubie sportowym, ktory wypromowal juz wiele
olimpijczykow, zaczely sie regularne zawody, rankingi etc. najpierw morze lez
wylanych po pierwszych zawodach, teraz juz dobrze. raz wygrywa, raz nie, ale
wyniki ma dobre. nie bardzo dobre, ale powaznie powyzej przecietnej. nigdy nie
namawiamy do udzialu, sam chce brac udzial w zawodach.
ale niestety, malo ma czasu na inne rzeczy niz sport, jest bardzo inteligentym
dzieckiem, i zastanawiam sie, czy czegos nie traci. moze lepiej postawic na
cos innego? nie mamy ambicji, zeby zostal profesjonalnym sportowcem. sport byl
srodkiem, a nie celem. w nastepnym roku bedzie mial duzo wiecej treningow,
jeszcze czestsze zawody, czesto poza naszym miastem. jeszcze wieksze
obciazenie. dla niego, ale niestety tez dla nas

i tak sie zastanawiam i mam pytanie do rodzicow staszych dzieci, ktore
trenowaly w mlodszym wieku: jak to sie ma do ich ogolnego rozwoju? czy na
sporcie zyskaly (np psychicznie) czy tez tez nie mialo to wiekszego wplywu, a
moze wplyw negatywny? kiedy zrezygnowaly z wyczynowego (lub prawie
wyczynowego) uprawiania sportu?
szczerze, odkad syn zaczal trenowac jest innym dzieckiem: jest bardziej
optymistyczny, na pewno bardziej pewny siebie, ogolnie silnieszy. ale nie
wiem, czy nie powinnism jednak wiecej czasu poswiecic innym zaiteresowaniom.
wydaje mi sie, ze moze np w drugiej klasie szkolne zajecia by wystaczyly, ale
jak na razie to bym mu serce zlamala...
czekam na jakies reflekscje rodzicow dzieci uprawiajacych sport.