Pytanie do mamuś....

31.10.03, 14:26
Witam,
Zauważyłam, że wiele z forumowiczek podpisuje się np. „mama oli i olka”
(imiona przykładowe). Trochę mnie to śmieszy, trochę rozczula i naszła mnie
taka refleksja. Nawet nie wiem jak to sformułować, a nie chciałabym NIKOGO
urazić.
Czy bycie matką jest waszą największą dumą? Posiadanie dzieci życiowym
osiągnięciem?
Mam koleżanki, które sprawiają wrażenie, że bycie żoną i matką jest ich
największym marzeniem życiowym i wręcz powołaniem. Uwielbiają dzieci, każdy
wózek wzbudza zachwyt, każde niemowlę jest piękne, a gadka o pieluchach,
kremach, pudrach, kolkach i sposobach na nią jest szalenie fachowa – mimo że
niektóre nie mają dzieci.... I są to dziewczyny dużo młodsze ode mnie (mam 30
one po 22-24 lata). Jak przypomnę sobie siebie w wieku lat 22-24 to sam fakt
posiadania dziecka mnie przerażał. Obecnie mam zamiar zostać mamą (zegar
biologiczny tyka – cyk, cyk) ale ciągle mam wrażenie, że nawet mają dziecko
zostanę przede wszystkim sobą a nie tylko jego mamą.... A myśl że miałabym
się podpisywać Aśka, mama „czyjaśtam” trochę mnie dziwi....
Ja jak dotąd dziecka nie mam (ale przymierzam się do tego) i zastanawiam się
czy bardzo zmieni się mój punkt widzenia z tego powodu. Podobno to taka
burza hormonów, że wpływa na psychikę....
Będę wdzięczna jeżeli się wypowiecie.
Dzięki.
    • Gość: agat1 Re: Pytanie do mamuś.... IP: 195.116.92.* 31.10.03, 14:44
      A Ty dlaczego chcesz mieć dziecko? Dlatego, że "zegar bilologiczny tyka", czy
      dlatego, że tak wypada? Czy masz taką potrzebę? Opisywane przez Ciebie
      zachowanie kobiet, które mają dzieci świadczy po prostu o tym, że mamą się jest
      cały czas, nie w określonych godzinach, więc cały czas temat dzieci i ich
      dolegliwości jest aktualny i najważniejszy. Pewnie można być bardziej
      powściągliwym i nie opowiadać na każdym kroku o "pieluchach, zupkach i kupkach".
      A dlaczego sądzisz, że dzieci to największe osiągnięcie matek? Mam wrażenie, że
      traktujesz wszystkie matki jako gorszą kategorię kobiet, a przecież nie jest u
      nas wyjątkiem matka, która pracuje i realizuje się zawodowo, ma coś do
      powiedzenia w swoim fachu, jak też taka, która nie pracuje, ale ma swoje
      zainteresowania, wykształcenie. Nie można tak uogólniać.
      A tak na marginesie, bardzo bym chciała zobaczyć Cię za kilka lat, z Twoim
      dzieckiem, wymieniającą przy piaskownicy doświadczenia nt. jak sobie radzić w
      ząbkującym maleństwem...
      Pozdrawiam
      AgaT (nie napiszę, czyja mama, chociaż mam dwóch synków...)
    • mamamonia Re: Pytanie do mamuś.... 31.10.03, 15:03
      Myślę, że sama sobie odpowiesz na to pytanie jak zajdziesz w ciążę i urodzisz
      dziecko. Myślę, że każda z nas ma swoje cele i ambicje w życiu, które się
      zmieniają pod wpływem naszych doświadzceń życiowych. A macierzyństwo jest z
      pewnością przełomowym momentem. Widzę na swoim przykładzie, że dziecko zmienia
      nasze nastawienie do życia i system wartości. Nie przestałam mieć ambicji
      zawodowych, nadal chcę się rozwijać i kształcić, ale rodzina i dziecko są dla
      mnie najważniejsze.
      Co do podpisywania się w taki a nie inny sposób, jesteśmy na forum o dzieciach
      i mamach i nie widzę w tym nic dziwnego, że podpisując swoje posty
      przedstawiamy siebie i swoje pociechy.
      Monia mama Ani
      • mrrr Re: Pytanie do mamuś.... 01.11.03, 00:52
        wiesz, pewnie to po porstu dlatego, ze to forum "dziecko". i z zalozenia
        dyskutuja na nim glownie rodzice. Moze ta sama kobieta na forum "Ksiązki"
        podpisywać się będzie "Hermenegilda Kociubinska", bo to jej ukochana bohaterka?
        A na forum "zdrowie" np "załamana"- bo nie zrzuciła jeszcze paru kilo po
        ciązy? takie podpisy dają jakis punkt odniesienia, niektore mamy zaglądają tu
        regularnie od dawna, zaprzyjazniają się, ale ze jest tu masa ludzi, w ten
        sposob łatwiej się kojarzyć. Myślę. Moze się mylę?

        Jeszcze jedno. w wieku 30 lat, jesli jescze nie masz dzieci, pewnie niejedno
        osiągnęłaś. dwudziestolatka mogla miec najwyzej swietnie zdaną maturę, jesli
        juz ma dizecko. moze jest na pierwszym roku studiow zaocznych na dobrym
        kirunku, jesli ma szczescie i dzianych rodzicow, albo , jeszcze rzadziej,
        dzianego męża. Dziecko wywraca jej swiat do gory nogami, bo ona ni ma go
        jeszcze tak silnie i niezaleznie zbudowanego jak Ty. I bycie mamą jest podstawą
        jej tozsamosci. czesto musi dokonywac bardzo trudnych wyborow miedzy wlasnym
        rozwojem a dobrem dziecka- czy pojsc do pracy, zostawiac maluszka z nianią?
        pojsc na caly etat jak maluszek ma dwa lata? etc. często decydują się poczekać.
        a to je kosztuje. są TYLKO mamami w towarzystwie innych ,realizujących się,
        bezdzietnych kobiet. siedzą w domu. czasem świrują, bo wszystko uległo
        zamrozeniu, wszystkie ich indywidualne marzenia, plany, etc- procz jednego- by
        być dobrą mamą, ktory ze względu na okolicznosci towarzyszące- brak srodkow
        finansowych najczęsciej- eliminuje wszystkie inne( jak studia, dobra niania,
        realizowanie sowich pasji chocby w ograniczonym zakresie, a nawet dbanie o
        siebie po porodzie by dojsc do dawnej formy).

        Dlatego bycie mamą jest jedynym zrodlem satysfakcji i dobrej energii, na razie-
        chociaz na te pierwsze trzy lata, zanim dziecko nie pojdzie do przedszkola.
        calym swiatem, bo o czym moze rozmawiac jak spotka sie z bedzietnymi raz kiedys-
        o festiwalu filmowym? nie widziala zadnego filmu. o nowej wystawie? nie
        wszedzie mozna pojsc z dzieckiem- z polrocznym tak, przed poludniem, gdy spi
        sobie w nosidle, mozesz posnuc sie po cichej galerii. ale juz poltoraroczne
        dziecko zwykle rozpizy kazdą instalacjęsmile. o najnowszej ksiazce, koncercie,
        wydarzeniu kulturalnym w miescie? NIE!!!
        slowem, rzadko ma cos do powiedzenia. nie dziw, ze jak natknie sie na druga
        matke, to sie rozkręca.

        hihihi.

        takie zycie. jak walnę sobie drugie dziecko po trzydziestce, to , kochana, ho
        ho! jak ja to sobie wszystko sprytnie zorganizuję. zdązę do tego czasu
        porealizowac sie troche wiecej. bede silniejsza, spokojniejsza, bede wiecej
        wiedziala i wiecej stabilizacji zyciowej miala.

        a na razie uwielbiam inne matki, ktore zyją macierzynstwem. dzieki nim wciaz
        czuje sie pelnoprawnym czlonkiem spoleczenstwa. choc ostatnio nie mam wiele do
        powiedzenia na inny temat.

        wybacz me zacietrzewienie. Oczywiscie, matki tesknia za tym, by byc po porstu
        Annami czy katarzynami troche czesciej. wiesz, jak piekna moze byc samotna
        jazda tramwajem bez wozeczka przed sobą? bycie samemu ze sobą, przez chwilę.
        nagle to sie docenia, jesli sie taką chwilę wykroismile.


        ta rola,uwazam, rola matki, jest najpiekniejsza ale i najtrudniejsza na
        swiecie. i jak juz ja dostaniemy, to probujemy sie w nij odnalesc najlepiej,
        jak umiemy. czasem bardzo potrzebujemy poczuc, ze jakąs rolę mamy. stąd
        identyfikator- "czyjas mama". bo , no niestety, ale zwykle kojarzymy ludzi za
        pomoca takich identyfikatorow. Kaśka- dziennikarz z zacięciem artystycznym,
        Julia- socjolog erudyta, Tomasz- prawnik, mysliciel, Jędrek- radiowiec
        filozof, Dominika - grafik zakochana w Oriencie...
        a ja? ja jestem mama. pzez najblizsze kilka lat. NO bo przeciez to co robilam
        wczesniej przepada w mrokach przeszlosci. a juz szczegolnie, jesli to sie
        dzialo w innym miescie- ktoz cie bedzie po tym identyfikowal? nikt. liczy sie
        to, co robisz teraz.
        ja teraz wciaz jestem po prostu mamą. nawet na innych forach, niestetysmile.
        chwilowosmile.

        o rety, ale mnie ponioslo, hihi.

        po tym wszystkim moze dobrze bedzie powiedziec, ze fajnie sie czuje w swojej
        skorze mamy. ale czasem czuje, ze to moja obrona- to bycie mamą jako posiadanie
        jakiejs roli. obrona, moze przed wyimaginowanymi oczekiwaniami z zewnatrz?a
        moze to moja wewnetrzna poprzeczka, tylko sobie tego nie uswiadamiam?

        hmm. dalas mi do myslenia, dalas mi do myslenia! dziękuję.


        hihi. dodam, ze nigdy sie tak nie podpisujęsmile))
        jak napisal Salinger w opowiadaniu o oswieconym chlopcu, nie pamietam tytulu,
        mam to na xero i zgubilam pierwsza strone, lol:
        mowi chlopiec o swoich rodzicach:
        "I mean they don't seem able to love us just the way we are. They don't seem
        able to love us unless they can keep changing us a little bit. They love their
        reasons foe loving us almost as much as they love us, and most of the time
        more. It is not so good, that way."

        to wisi u mnie na lodowce. a pomimo to wciaz..mea culpa.

        Dobrej nocy...
    • burza4 Re: Pytanie do mamuś.... 31.10.03, 16:14
      Czuję się sobą - kobietą, matką i żoną i pracownikiem - w tej kolejności.
      Macierzyństwo nie jest moją największą dumą. W końcu prawie każda może być
      matką, nie potrzeba do tego większych umiejętności. W ogóle nigdy nie myśłałam
      w tych kategoriach. Dziecko kocham i jestem dumna (mimo, że się nie chwalę np.
      stopniami), ale macierzyństwo nigdy nie przesłaniało mi innych moich potrzeb.
      Dziecko jest jedną z najważniejszych części ale nie osią mojego życia. Rozmów o
      zupkach i kupkach nie toczyłam nigdy, a przy piaskownicy jekoś nie potrafiłam
      się integrować z innymi mamusiami, bo te tematy zawsze śmiertelnie mnie
      nudziły. Siedziałam sobie z książką i tyle.
    • Gość: lola Re: Pytanie do mamuś.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 17:22
      To forum dziecko i tu jestesmy przede wszystkim mamami.Dlatego.
      Mimo ze nie mam swira na punkcie macierzynstwa i dzieci smiało stwierdzam, ze
      bycie mama to cud, dziecko to cud i nie ma porównywalnego z tym uczucia.
      Jak zostaniesz mamą, to zrozumiesz, co mam na mysli.
      • mami27 Re: Pytanie do mamuś.... 31.10.03, 21:19
        Cześć,
        Wyjaśnienie jest bardzo proste. Myślę, że temat tego forum skłania większość do
        takich podpisów, tutaj najczęsciej nie ma znaczenia ile ma się lat, jakie
        wykształcenie i zawód. Najważniejsze jest, że jest się właśnie mamą Oli i nic
        innego!
        mami
    • Gość: mamusia Re: Pytanie do mamuś.... IP: *.proxy.aol.com 01.11.03, 11:25
      dopoki nie mialam swojego, to rodzenie dzieci bylo dla mnie kwestia spolecznego
      nacisku, pewnej powinnosci. odkad sie mala urodzila ( a "zdarzylo" sie nam mimo
      XX wieku) zaluje, ze nie zdaze z trojka wink.
      ale nie zachwycam sie nadal kazdym bobasem, tudziez uwielbiajac mala nie
      poswiecam jej calego swojego zycia (choc nie pracuje). reprezentuje zdrowa
      porcje egoizmu, dzieki temu mala rosnie nam samodzielna i w poczuciu wlasnej
      wartosci, bo z wieloma "problemami) musi sobie radzic sama.
      a podpisuje sie "mamusia" bo moj maz niemiec, w momentach kiedy reaguje jak
      rasowa mama moj maz czule-ironicznie mowi do mnie wlasnie (po polsku)- "taka
      mamusia".
    • asikx Dzięki kobitki.... 03.11.03, 17:35
      Dziękuję Wam bardzo za wypowiedzi. Szczególnie mrrr – przeczytałam Twój post i
      naprawdę wiele mi dał, zarówno uśmiechu jak i sporo do myślenia.
      Za to post AgaT odebrałam jako trochę napastliwy. Nie traktuję matek jako
      gorszej kategorii kobiet i nikogo nie oceniam. I właśnie nie wiem dlaczego chcę
      mieć dziecko (po prostu pewnego dnia pomyślałam, że chciałbym je mieć i to
      uczucie we mnie narasta – chociaż jeszcze do niedawna nawet mi to przez myśl
      nie przechodziło), m.in. dlatego tez pytam o to wszystko....
      Generalnie widzę w swoim otoczeniu wiele dziewczyn dużo młodszych ode mnie i
      mam wrażenie z bardzo rozwiniętym instynktem macierzyńskim (chociaż jeszcze nie
      maja dzieci) i chciałam dowiedzieć się – czy to się tak „ma” od urodzenia, czy
      fakt posiadania dziecka po prostu rozbudza taki instynkt w osobach generalnie
      np. nie lubiących dzieci.
      Chciałam się dowiedzieć czy właśnie zostanie matką zmieniło Wasz sposób
      postrzegania świata? Sposób myślenia? Czy odbieracie siebie i swoje widzenie
      świata jako inną osobę sprzed dziecka/po dziecku?
      Dziękuję za poświęcenie chwili czasu i pozdrawiam wszystkie mamusie swoich
      dzieci....
Pełna wersja