Dysgrafia - pomocy.

18.12.08, 01:26
Przejrzałam już starsze wątki, ale może dowiem się coś nowego... Zupełnie nie
wiem, co robić, może chociaż się wygadam...
Mój syn ma 12 lat, jest w szóstej klasie.
Wczoraj zostałam wezwana przez wychowawczynię - polonistkę. Klasa pisała
próbny test szóstoklasisty. Osoba, która miała go sprawdzać, nie była w stanie
się rozczytać! Michał miał wydłużony czas pracy, ze względu na zaświadczenie o
dysgrafii i dysortografii... Nasłuchałam się przez godzinę, jak to
nieczytelnie pisze moje dziecko, że wiele nauczycielek się skarży, że Michał
wezwany do odczytania własnej pracy sam nie potrafi przeczytać tego, co
napisał. Pani wymyśliła, że od nowego semestru będzie mu zadawać codziennie
dodatkowe zadania z pisania - ma zacząć od rysowania szlaczków. Michał ma jej
raz w tygodniu przynosić wypełnione zadania. Jeśli nie będzie tego robił -
czyli po prostu nie weźmie się do roboty - zostanie usadzony w szóstej
klasie... sad
Jestem po prostu załamana. Dziecko miało problemy od początku - od zerówki.
Był diagnozowany w poradniach trzy razy - w wieku 6, 8 i 11 lat. Wszystkie
badające go panie stwierdzały, że młody jest bardzo inteligentny, ale coś jest
z nim nie tak, tylko nie wiedzą co - i kazały iść do psychiatry. Byłam.
Psychiatra nawet nie badając dziecka (tylko po rozmowie ze mną) stwierdziła,
że Michał jest normalny, tylko ma za dobrze (sic!). Dopiero rok temu dostał
zaświadczenie, że ma dysgrafię i dysortografię. Ma bardzo słabe oceny. Z
każdym rokiem coraz gorsze. I coraz gorzej pisze.
Jestem w kontakcie ze szkolną pedagog - ona też nie potrafi nic doradzić,
znowu sugeruje wizytę u psychiatry. Tylko czy zrobienie z dziecka wariata
sprawi, że zacznie ładniej pisać???
Wychowawczyni twierdzi, że z dzieckiem trzeba pracować. Ale szkoła nie ma
odpowiedniego terapeuty.
Nie mam pojęcia, gdzie szukać pomocy. Czy w ogóle warto szukać. Byłam juz w
tylu poradniach, i nigdy nic konkretnego nie usłyszałam - same banalne
formułki, które można wyczytać w poradniku dla rodziców dzieci dyslektycznych...

Powiedzcie mi, czy warto szukać jakiegoś lekarza? Czy takie dziecko jest w
stanie nauczyć się czytelnie pisać?
I jak tu się nie załamać...
    • malinaprzelotem Re: Dysgrafia - pomocy. 18.12.08, 10:43
      pocieszę cię że który to lekarz pisze ładnie i wyraznie a potem po sobie
      przeczyta co nabazgrał?smile moze lekarzem zostanie?
    • allija Re: Dysgrafia - pomocy. 18.12.08, 23:38
      mój syn także fatalnie pisze, takze ma zaswiadczenie o dysgrafii. I
      jestem zadziwiona twoja sytuacją i postawa szkoły.
      Po wizycie w placówce psychologiczno-pedagogicznej /tak to sie chyba
      nazywa/ i stwierdzeniu dysgrafii syn powinien uzyskac, oprócz
      zaswiadczenia, pomoc czyli zostać poddany terapii mającej na celu
      poprawienie pisma. Na ogół dzieci sa mocno niechętne ale w takiej
      sytuacji jak u was mozna i trzeba nad tym poprawcować.
      U mnie syn miał pisac drukowanymi literami, to jednak poprawia
      czytelność pisma a po jakimś czasie dziecko dojdzie do wprawy. Poza
      tym syn mógł pisać prace domowe na komputerze. I poza wszystkim,
      żaden nauczyciel nigdy nie robił takich scen, przecież to nie wina
      dziecka. Nauczyciele jakos sobie radzili /podziwiam/ choć syn także
      nie raz nie mógł odczytać swoich notatek.
    • alena30 Re: Dysgrafia - pomocy. 30.12.08, 10:37
      Jestem byłą dysgraficzką - chyba można tak powiedzieć. Ponieważ w
      latach 80-tych taki problem nie istniał, zbierałam "pały" od samej
      podstawówki. Moje zeszyty przypominały jakieś dziwne szarpane
      szlaczki. Jako, że pochodzę z rodziny nauczycielskiej to bardzo
      długo i żmudnie ze mną ćwiczono już od samego początku. Poprawa była
      już w 4 kl. podstawówki. Ćwiczenia polegały na przepisywaniu
      tekstów - całych zdań w zeszytach z cienkimi liniami. Jak było
      lepiej przeszłam na szerokie. Najlepiej przepisywało się z zeszytu
      koleżanki, która ładnie pisała. Chodziło o "małpowanie" tekstów
      pisanych - wtedy wychodziło lepiej, niż dyktanda. Niestety, nie ma
      na to innej rady oprócz pisania, aż do "bólu" ręki - nikt się nade
      mną nie użalał, miałam się nauczyć pisać i koniec. W sumie do
      dzisiaj nie żałuję spisanych kilkudziesięciu zeszytów ... było widać
      w każdym kolejnym zeszycie lepiej wychodziły haczyki i brzuszki. W
      klasie 7 nie tylko ładnie pisałam, ale znałam nie do pobicia zasady
      gramatyki i zostałam laureatem olimpiady z języka polskiego smile Na
      dzień dzisiejszy też czasem nie potrafię odczytać pojedyńczych
      wyrazów, kiedy nie wiadomo, czy to "d", czy "ol", czy "w", czy "u",
      a może coś jeszcze, ale na pewno nie połykam żadnej litery, jak to
      było wcześniej, a w dodatku nie mam żadnych problemów z ortografią.
      I zaręczam Wam, że już każda osoba czyta moje kartki z podróży, czy
      na święta, z przyjemnością smile Powodzenia!
      • makurokurosek Re: Dysgrafia - pomocy. 30.12.08, 20:51
        Właściwie moja poprzedniczka napisała już wszystko. Praca z dysgrafem tak jak i
        z dysortografem właśnie polega na przepisywaniu. Wielka szkoda, że tak późno sie
        za to zabierasz, w tym wieku o wiele trudniej będzie nakłonić chłopaka do
        współpracy, a po drugie ma już naleciałości ciężkie do wytępienia. Zawsze
        wkurzała mnie postawa matek które uważają, że jeżeli dziecko ma już jakieś
        zaświadczenie to wszyscy powinni mu już dać świety spokój,ciężka praca tak
        naprawdę zaczyna sie dopiero po uzyskaniu diagnozy. Prawdopodobnie zawaliłaś
        zarówno ty jak i poradnia która nie wyjaśniła ci na czym polega terapia
        • verdana Re: Dysgrafia - pomocy. 30.12.08, 21:20
          To nie sa naleciałości, tylko problemy - nie wszystkich dysgrafikow
          da się przeczytac, poniewaz ich ręka nie jest dostatecznie sprawna.
          Mój syn przestawił sie w liceum na pisanie drukowanymi literami, ale
          wczesniej miał zaswiadczenie - prace dysgrafików powinny być
          sprawdzane przez specjalnie do tego wyznaczonych egzaminatorów.
          praca z tymi dziećmi absolutnie nie opiera sie na przepisywaniu,
          poniewaz dysgrafik zmeczony pisze znacznie gorzej. Czyli zamiast
          wyrabiać sobie rękę, pisze coraz mniej czytelnie.
          Swiety spokoj nie - ale bywaja dolegliwości, ktore nie ijają
          dlatego, ze sie nad nimi pracuje. Owszem, tak sadzono, 15 lat temu,
          gdy moj syn chodził do szkoly. Teraz reedukatorzy, ktorzy zajmują
          się moim najmlodszym od razu uprzedzili, ze niektore wypadki
          dysortografii i dysgrafi nie daja się reedukować i najlepszym
          rozwiazaniem jest zaswiadczenie oraz zakup komputera.
          Owszem, dziecko pracuje, nawet ciężko (aby nie sadzilo, ze
          zaswiadczenie to fajna rzecz), codziennie - i efekty od 8 lat sa
          dokładnie zerowe.
          • makurokurosek Re: Dysgrafia - pomocy. 30.12.08, 21:34
            Oczywiście są ciężkie przypadki, ale w dużej część przypadków mozolne ćwiczenia
            są w stanie w dużym stopniu zmniejszyć skutki.

            "Owszem, dziecko pracuje, nawet ciężko (aby nie sadzilo, ze
            > zaswiadczenie to fajna rzecz), codziennie - i efekty od 8 lat sa
            > dokładnie zerowe. "

            W moim przypadku po kilku pierwszych latach ćwiczeń było widać dużą poprawę,
            następnie pojawił się kilkuletni okres zastoju, po czym znów rozpoczął się okres
            poprawy.
            • verdana Re: Dysgrafia - pomocy. 30.12.08, 22:03
              Nie, w wiekszości wypadków autentycznej dysleksji mozolne cwiczenia
              pogłębiają problem. Wiem, bo przerabiam z trzeci raz i znam chyba
              połowę psychologów i terapeutów w Warszawie - opinia na temat
              dysortografi bardzo się zmienila w ciągu ostatnich 15 lat. Owszem,
              mozolne cwiczenia podobno przynoszą skutek przy dysleksji - czyli
              nieumietnosci czytania, dysortografia i dysgrafia są mniej
              kłopotliwe, ale znacznie trudniej się cofają.
              Wiele przypadków całkowice wyleczonej dysortografii, to po prostu
              przypadki błędnie zdiagnozowane - chodzi wowczas o inne trudnosci
              dziecka w nauczeniu się prawidłowej pisowni, a nie o problemy
              wynikajace z dysleksji rozwojowej.
              Dziecko , ktore czyta 3-4 ksiązki w tygodniu i nie może nauczyć się
              prawidlowego pisania np. słowa "że" przez 12 lat- nie rokuje
              poprawy. Problem w tym, ze marnuje nieprawdopodobnie wiele czasu na
              ćwiczenie czegoś, czego wyćwiczyć nie jest w stanie, zamiast w tym
              samym czasie robić coś, co naprawde przyniosloby mu korzyść.
              • lolinka2 Re: Dysgrafia - pomocy. 30.12.08, 23:35
                verdana, ale tu było o dysgrafii tylko, a nie sprzężonej z
                dysortografią i dysleksją... chyba lekka różnica, nie?
              • makurokurosek Re: Dysgrafia - pomocy. 31.12.08, 00:28
                Widzisz ja jestem dysortografem i dyslektykiem, dzięki mozolnym ćwiczeniom i
                uporowi większość skutków tej dysfunkcji nabrała mniejszych rozmiarów. Lubiłam
                czytać, niektóre książki wręcz pochłaniałam, studiowałam na polibudzie,w tym
                czasie bardziej niż rozwoje duchowym poświęciłam się technice i widzę jaki przez
                ten czas zrobiłam ogromny krok w tył, rzeczy nad którymi byłam juz w stanie w
                miarę panować znów wymykają mi sie z pod kontroli.
                Gdyby moi rodzice przyjęli taką postawę jak ty nie tylko waliłabym niesamowitą
                ilość ortów, ale nawet nie zwracałabym na nie uwagi. Przepisywanie oprócz
                ćwiczenia ręki uczy również większego zwracania uwagi, większej czujności
      • lolinka2 Re: Dysgrafia - pomocy. 30.12.08, 23:33
        mnie "prostowali" tak jak alenę, tyle, że jako najlepszą uczennicę w
        klasie (a potem w szkole) zamykali oko na jakość pisma (nie oceniali
        tego), a zamiast dostałam określoną ilość czasu (2 lata) na
        wypracowanie sensownego kształtu liter: zajęcia wyrównawcze,
        przepisywanie, dodatkowe prace domowe. Dotrzymałam słowa. W 3 klasie
        już pisałam jak ludzie, o ile się pilnowałam, i tak mi zostało do tej
        pory.
    • dorotakatarzyna Re: Dysgrafia - pomocy. 30.12.08, 23:45
      Dziękuję za wypowiedzi.
      Ochłonęłam trochę przez te prawie dwa tygodnie, już nie mam ochoty zamordować
      syna wink
      Mam świadomość, że jest już bardzo późno... Ale żeby to oceniać, trzeba by znać
      mojego Michałka... Piszecie, że ciężka praca, że przepisywanie, itd... Z
      Michałem problemy były od początku, z odrabianiem lekcji. Młody od pierwszej
      klasy przynosił ze szkoły puste zeszyty i książki (nieszczęsne karty pracy).
      Siedziałam z nim po kilka godzin dziennie, żeby nadrobić zaległości. Nie
      uwierzycie, ale spędzaliśmy nad książkami po 6, 8, a w weekendy nawet po 10
      godzin dziennie! Po to, żeby nadrobić to, co inne dzieci robiły w szkole...
      Wyglądało to tak: Michał, pisz. Michał, pisz! Michał, pisz!!! A Michał przez pół
      godziny zabierał się do jednej literki. Napisanie jednego zdania potrafiło mu
      zająć godzinę. Pominę fakt, że w tym samym czasie musiałam zająć się
      niemowlęciem i rok młodszą od Michała córką sad Męczyliśmy się tak przez całą
      zerówkę, pierwszą, drugą, trzecią klasę... Jak zmusić do "ciężkiej pracy" i
      trenowania pisma kogoś, kto przez cały dzień odrabia zwykłe lekcje???
      Więc kiedy wyżej wymieniona pani psychiatra stwierdziła (w połowie czwartej
      klasy), że Michał ma za dobrze, przestałam z nim siedzieć. Owszem, ja
      odetchnęłam z ulgą, zajęłam się w końcu dziewczynkami. Ale Michał nadal siedział
      nad lekcjami po wiele godzin, zwykle po nocach... I dostawał kolejne jedynki za
      nieodrabianie prac domowych.
      Teraz - szósta klasa - doszedł juz do tego, że lekcje w końcu odrabia. Ale zanim
      się do tego zabierze, jest czasami północ. Więc jak mam go zmusic do dodatkowej
      pracy? Powtarzanie "Michał, odrób lekcje; Michał, weź się do lekcji" jakoś nie
      przynosi rezultatu. Może jednak powinnam z nim siadać, i pilnować każdego zdania?
      Postarajcie się mnie bardziej nie zdołować, bo i tak mam dość wink
      • makurokurosek Re: Dysgrafia - pomocy. 31.12.08, 01:24
        Ja z własnego doświadczenia jestem bardzo uczulona na tym punkcie, więc od
        małego z mała razem malowałam, lepiłam, kleiłam. Już u trzy czteroletniego
        dziecka można wychwycić słabsza stronę i szukać sposobu na poprawę, znaleźć
        zabawę w której dziecko ćwiczy rączką a jednocześnie jest ona dla niego
        atrakcyjna. Chłopcu w tym wieku będzie bardzo trudno pomóc, według mnie jest za
        mały na pozostawienie go samego z tym problemem i ponoszeniem konsekwencji, a
        jednocześnie jest już w okresie gdzie mu się nie chce. prawdopodobnie czeka cię
        bardzo trudna przeprawa, zdecydowanie trudniejsza niż w zerówce. Jeżeli chłopak
        lubi modele, to ich malowanie tez jest formą ćwiczenia ręki, ćwiczenia naprawdę
        nie muszą być nudne. Zastanów się czym interesuje się chłopak i dostosuj
        ćwiczenia do jego zainteresowań
        • verdana Re: Dysgrafia - pomocy. 31.12.08, 10:17
          Najpierw systematycznie obrzydzono dziecku uczenie sie - spedzanie 8
          godzin dziennie na czymś, czego się nie umie to przekonywanie go
          przez caly ten czas, że do niczego się nie nadaje - uczenie go, ze
          jest do niczego.
          A potem trzask - i niech sam sobie radzi. Bo "miał za dobrze" -
          zwala się na niego wine za to, co bylo błedem rodziców. Pewnie, ze
          sobie nie poradzi. Psychiatra nie zna się na dysgrafii - i nie
          powinien sie o tym wypowiadac, tylko odeslac do psychologa i
          reedukatora.
          Problem w tym, ze wielu specjalistow nie potrafi odróżnić trudnosci
          w czytaniu i pisaniu, czy zwyklego "brzydkiego pisma" od trudnosci
          dyslektycznych, które wymagaja wskazowek i fachowej reedukacji, a
          nie zwyklej pomocy rodzicow, ktora w takim wypadku wiecej szkodzi,
          niz pomaga.
          Nie bardzo tez rozumiem, jakim cudem dziecko dostalo zaswiadczenie
          bez obowiazku chodzenia na reedukację. Moja poradnia wiąże wydawanie
          zaswiadczeń z obowiazkiem uczęszczania dziecka na zajęcia - i
          slusznie.
          • lolinka2 Re: Dysgrafia - pomocy. 31.12.08, 14:56
            jak to jakim cudem? w Polsce jesteśmy, tu się poważnie chorym ludziom
            niezbędnego leczenia odmawia, co tam jakaś dysgrafia...

            Ja się dostukać o terapię zab. więzi nie mogę od ruskiego roku (a
            dokładnie od 3 lat), znaczy: mogę, jak zapłacę, 200 PLN tygodniowo,
            ale chyba raczej podziękuję.... nie po to są składki na NFZ, nie po
            to są podatki i nie po to ten porąbany Lux Med dodatkowo....

            Ale fakt, że jak czytam ten opis odrabiania lekcji, to pierwsze i
            największe co widzę, to ogroooooooooooomna niekonsekwencja rodziców.
            Bo to się da załatwić inaczej, żeby ten czas odrabiania lekcji
            załatwić krócej i skuteczniej.
            • verdana Re: Dysgrafia - pomocy. 31.12.08, 15:28
              Bo Ty leczyć bys się chciała - a w wypadku dysortografi czy dysgrafi
              to nie jest leczenie, nie jest NFZ, w dodatku zajecia sa potrzebne
              dla wypelnienia papierkow, a na biurokrację zawsze się kasa znajdzie.
              W kazdym razie w 7 szkolach, jakie przerobilam, wszystkie dzieci z
              zaswiadczeniami musialy miec reedukację , inaczej nie bylo mowy o
              przeflużeniu zaswiadczeń.
Pełna wersja