Gość: ewa IP: *.acn.pl 04.11.03, 13:11 Czy jest możliwe posłanie dziecka rok wcześniej do szkoły? Od czego to zależy? Pytam z ciekawości.Może ktoś wie. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: agatka_s Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.11.03, 13:41 Można, trzeba pójść z dzieckiem do psychologa (szkolnego, dziecięcego), który oceni tzw. dojrzałość szkolną dziecka, jeżeli jest dostateczna to dziecko może pójść wcześniej. Pozostaje tylko pytanie: po co ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.acn.pl 04.11.03, 13:52 Dzięki za odpowiedź. Czyli takie badanie powinno się wykonać w 5 roku życia? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.11.03, 14:03 Nie, takie badanie robi się w momencie składania podania do szkoły, czyli w okolicach kwietnia-maja danego roku szkolnego. W wieku 5 lat dziecko napewno nie ma jeszcze dojrzałości szkolnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.acn.pl 04.11.03, 14:10 A zerówka? Czy omija się zerówkę wtedy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.11.03, 14:24 No omija się, bo dojrzałość szkolna to między innymi umiejętności, które zdobywa sie w zerówce (literki, cyferki itd). Czyli takie dziecko, które już to potrafi to omija zerówkę i od razu hop do szkoły. Ale oprócz umiejętności dziecko musi być też dojrzałe emocjonalnie, fizycznie itp itd. Tak czy owak cały czas pytam się o najważniejsze: po co ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.acn.pl 04.11.03, 14:27 Dziękuję Ci agatko za odpowiedź Pozdrawiam ps.W pierwszym poście napisałam dlaczego pytam. Myślę,że to powinno wsytarczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 04.11.03, 14:34 Poza nielicznymi przypadkami, kiedy dziecko naprawdę traci czas w zerówce i konieczne jest przeskoczenie tego etapu dla dobra dziecka, wcześniejsze posłanie dziecka do szkoły nie jest korzystne i w dużej mierze stanowi jedynie wyraz zaspokojenia ambicji rodziców. Jest to też niestety brutalne skrócenie dzieciństwa o 1-rok. Szkoła to już zupełnie inny okres w życiu dziecka i bardzo trzeba się zastanowić czy sześciolatek napewno jest już gotowy do tego etapu. (polecam przeczytanie postu o wychowaniu ambitnego7-latka). Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
isma Re: Rok wcześniej do szkoły? 07.11.03, 18:16 No, tez cos. Moze i tak bywa, ale nie zawsze. Poszlam do zerowki majac lat piec, a do szkoly - majac lat szesc (nb. nie bylam w podstawowce najmlodsza w klasie, byla para dzieci mlodszych o dwa miesiace), umiejac czytac i pisac. Nie uczono mnie tego na sile, po prostu dopytywalam sie o szyldy na ulicach i tytuly w gazetach. A przedszkolnej zerowki nienawidzilam serdecznie, glownie z powodu obowiazku jedzenia i spania na rozkaz. Ladne mi uroki beztroskiego dziecinstwa, nie ma co... Odpowiedz Link Zgłoś
mary_ann Re: Rok wcześniej do szkoły? 10.11.03, 12:56 isma napisała: >. > A przedszkolnej zerowki nienawidzilam serdecznie, glownie z powodu obowiazku > jedzenia i spania na rozkaz. Ladne mi uroki beztroskiego dziecinstwa, nie ma > co... W najstarszych grupach przedszkolnych (=zerówkach) z tego co wiem nie ma już leżakowania. Zaś co do jedzenia na rozkaz - czy chodzi o to, że o okreslonej godzinie? Jeśli tak, to wymóg ten nie wydaje mi się upiorny. Jesli zas chodzi o ZMUSZANIE do jedzenia, to takie praktyki sa dyskwalifikujace dla personelu, nizaleznie od tego, czy mają miejsce w przedszkolu, czy szkole (Mnie np. zmuszała do jedzenia wredna pani świetliczanka w szkole Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 15:00 witaj jestem mama prawie szesciolatki (konczy 6 lat w lutym) ktora od wrzesnia jest w zerowce byly testy u pedagoga szkolnego itp. ale dopiero w marcu bedzie wiadomo czy po zerowce pojdzie do 1 klasy wszystko wskazuje na to ze tak i na pewno nie wplynelo to zle na jej dziecinstwo co do realizacji ambicji rodzicow......pewnie czesto i tak bywa ale na szczescie ostateczna decyzje podejmuja fachowcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: aga IP: *.acn.pl 04.11.03, 15:08 Jak sobie radzi? Czy ktoś zasugerował Ci takie rozwiązanie?Kiedy podjęłaś decyzję-w której grupie przedszkolnej dziecko było wówczas? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mam-darynka Re: aga 04.11.03, 15:21 Ja poszlam do I klasy nie majac jeszcze 6 lat (lata koncze w pazdzierniku) i do dzis uwazam, ze to byla najlepsza decyzja jaka mogli podjac moi rodzice. Ze nie wspomne jak super sie czulam zaczynajac studia PRZED ukonczeniem 18 lat! Ktos tu napisal o skracaniu dziecinstwa - wrecz odwrotnie - zawsze bylam ta "najmlodsza" w grupie i nigdy na tym nie tracilam wrecz przeciwnie. To swietnie robi na poczucie wlasnej wartosci. Jezeli tylko dziecko wykazuje chec pojscia do szkoly, moge tylko polecac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anma Re: aga IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.11.03, 15:58 Ja też lata kończę w październiku i poszłam do szkoły jako 7 latka więc w swoim czasie, ale mój brat urodzony w styczniu poszedł do szkoły mając 7 lat i 8 m-cy, nie był najstarszy bo jeden kolega był dwa dni starszy od niego Świetnie się uczył, teraz pracuje, kończy studia i jak nieraz wspominamy to, ze wiele osób sugerowało rodzicom posłanie go do szkoły wcześniej, to on mówi:"i dobrze ze tego nie zrobili". A inny przykład, mój mąz, też urodzony w styczniu poszedł rok wczesniej do szkoły. Uczniem był bardzo dobrym, ale podstawówwkę wspomina bardzo źle, zawsze był tym młodszym, słabszym, dokuczali mu, nie miał kolegów, odnalazł się dopiero w harcerstwie poza szkołą. Na szczęście nasze dziecko urodzone w wakacje, więc nam odpada zastanawianie się nad tym problemem. Skończy 7 lat i pójdzie do szkoły.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: ewa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 15:54 wczesniejsze pojscie do zerowki zasugerowaly panie z przedszkola malutka byla wtedy w 4-latkach co do tego jak sobie radzi - nie chce sie chwalic ale chwala ja chyba az za czesto pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: aga IP: *.acn.pl 04.11.03, 15:56 Czy możesz podać przykładowe zachowania córeczki,które spowodowały sugestię pań w przedszkolu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: ewa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 16:14 ewa, dziecko to nie krolik mysle ze takie zdanie i sugestia nie byly spowodowane jednym konkretnym zachowaniem pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: ewa IP: *.acn.pl 04.11.03, 16:20 Ojej,no jasne,że nie. Pytam o to,na czym polegała jej dojrzałość?Jak mniemam przewyższała dojrzałością inne dzieci.Prosiłam o przykłady takich zachowań wskazujące na tę wyjątkową dojrzałość.W skrócie rzecz jasna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: ewa IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.11.03, 16:25 wiesz czesto chyba po prostu robila wszystko pierwsza, a potem pomagala innym dzieciakom, poza tym bardzo interesowala sie i nadal tak ma ksiazeczkami (czyta plynnie od ponad 1,5 roku), lubi pisac itp. poza tym jest zwykla normalna dziewczynka, tzn. i tak najbardziej lubi sie bawic, ale ze chodzi do szkoly (zerowka jest przy podstawowce) jest niesamowicie dumna pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
praktycznyprzewodnik Re: Rok wcześniej do szkoły? 04.11.03, 22:08 Pójscie na studia, gdy nie jest sie pełnoletnim jest przyjemne, ale moze być kłopotliwe. Nie wszystki szkoły przyjmuja studentów niepełnoletnich. Zdarza sie,ze na studiach trzeba cos podpisać (np. rewers za pobrany sprzęt w laboratorium czy inne dokumenty)...może sie zdarzyć, ze bedą kłopoty. Już na etapie szkoły ponadgimnazjalnej moga sie takie kłopoty pojawic (praktyki ! ), bo nie bedzie lat 16 ukonczonych. Pamiętaj, ze dziecko moze samodzielnie poruszac sie po drogach publicznych , gdy ma ukończone lat 7. Czyli bedziesz musiała odprowadzac i przyprowadzać dziecko cały pierwszy rok do szkoły. Moze nawet sie zdarzyc, ze jesli cos sie stanie (np. dziecko zabłądzi, zagubi się...) zapłacisz mandat za brak opieki nad dzieckim. Z uwagi na te kłopoty, niezbyt chetnie wydaje sie pozwolenia na wczesniejsze rozpoczecie nauki.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza2 Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.k.mcnet.pl 05.11.03, 11:10 Mam dwoje dzieci, które z przyczyn losowych - rozpoczęły edukację w kraju, gdzie idą wcześniej, poczym wróciliśmy do Polski i trudno je było cofać - poszły o rok wcześniej do szkoły. Problemów nie miały żadnych nigdy, ani z nauką, ani kolegami, ani z nauczycielami. Generalnie nie ma o co kruszyć kopii, dzieciaki się tak różnie rozwijają, że zawsze ktoś kogoś w czymś goni, a w czymś jest lepszy. A co skracania dzieciństwa - to już jest kompletna bzdura, nie dla wszystkich przedszkole jest czymś tak cudownym. Szkoła daje więcej swobody, więcej samodzielności, możliwości decydowania o sobie. Moja córka po zerówce w szkole (w wieku 5 lat)kategorycznie odmówiła powrotu do polskiego przedszkola, które pamiętała z trzylatków. Odpowiedz Link Zgłoś
sarna2003 Re: Rok wcześniej do szkoły? 08.11.03, 01:24 Gość portalu: ewa napisał(a): > Czy jest możliwe posłanie dziecka rok wcześniej do szkoły? > Od czego to zależy? > > Pytam z ciekawości.Może ktoś wie. TAK WSZYSTKO JEST MOZLIWE. ZALEZY TO OD PRAWA. NP. W USA JEST TO MOZLIWE TYLKO W PRYWATNYCH SZKOLACH. POTEM DZIECKO MOZE BYC PO ROKU PRZEPISANE DO SZKOLY PUBLICZNEJ. ALE, Z DOSWIADCZENIA, NIE RADZE ISC O ROK WCZESNIEJ DO SZKOLY. WIEM BO MOJA MAMA, MOJ BRAT, MOJA CORKA ZECZELI SZKOLE O ROK WCZESNIEJ, JA BYLAM Z GRUDNIA TO I TAK BYLAM NAJMLODSZA W KLASIE.... Odpowiedz Link Zgłoś
anulex Re: Rok wcześniej do szkoły? 08.11.03, 23:41 Oceniaja specjalisci, ale Ci specjalisci niezawsze sa wystarczajaco kompetentni zeby ocenic. Znam dziewczynke, ktora poszla wczesniej do szkoly i wcale nie wyszlo jej to na dobre. Miala spore trudnosci z nauka. Teraz jest troche starsza i roznica pomiedzy nia, a innymi dziecmi sie zatarla, ale... po co to wszystko bylo? Zdarzaja sie przypadki, kiedy dziecko rzeczywiscie powinno wczesniej isc do szkoly. Ale nalezy baaaaaaaardzo dobrze zastanowic sie przed podjeciem decyzji i nie ufac do konca "specjalistom". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PP Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: 80.51.242.* 09.11.03, 11:30 Dodałabym jeszcze kłopoty,które pojawiają sie w okresie dojrzewania - wszyscy chłopcy w klasie rozmawiaja o dziewczynach, a ten o rok młodszy czuje sie odrzucony. Wszystkie dziewczyny stroją sie i malują potajemnie w toalecie, a ta o rok młodsza jeszcze stroi laleczke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obii Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.brzeziny.waw.pl 09.11.03, 00:21 Bywa pewnie różnie. Moja mama do dziś wspomina, że posłanie mojego młodszego brata o rok wcześniej do szkoły było decyzją złą. (To dawna historia, dziś obaj jesteśmy dorośli.) W wypadku brata problem był nie w tym, że gorzej się uczył czy mu dokuczano - zawsze był wyjątkowo wysoki i sprawny, więc do niego nie "skakali" - ale w tym, że w pewnym wieku ujawniła się różnica w, powiedzmy, dojrzałości. Nie w pierwszej czy w drugiej klasie, gdy wszyscy chłopcy pochłonięci są bardziej zabawą niż nauką, tylko trochę później. Był w swojej klasie najbardziej dziecinny, jeśli można tak powiedzieć. Trochę "z innej bajki". Dopiero po jakimś czasie to się wyrównało. Ale - jak napisałem na początku - bywa różnie i na pewno są też przykłady pozytywne. A z innej beczki, bo ktoś tu wspomniał o studiach - mój ojciec zaczął studiować matematykę na UW w wieku 16 lat. Najpierw poszedł o rok wcześniej do szkoły (a, właśnie - nie wspomina najlepiej bycia najmłodszym w klasie, w podstawówce mu dokuczano), a potem jeszcze "przeskoczył" jedną klasę w szkole średniej. Tyle że już na studiach sobie to "nadrobił" - skończył je po 7 latach. Ale do dziś twierdzi, że i tak za krótko studiował, bo było bardzo fajnie ))) Pozdrawiam, obii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tempus Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.03, 04:14 Rozmawiałem kiedyś z pewną nauczycielką. Mówiła tak jak piszesz. Dzieci młodsze mogą się dobrze uczyć lecz daje się zauważyć że są bardziej "dziecinne". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.in.zabkowska.pl / *.zabkowska.pl 09.11.03, 02:23 Zauważyłam, ze wszyscy podając argumenty za lub przeciw posługuja sie własnym przykładem. Tymczasem każde dziecko jest inne i co dla jednego dobre, dla drugiego wcale nie musi. O przyspieszeniu obowiązku szkolnego decydują wyniki badań w dzielnicowej poradni psychologiczno - pedagogicznej. Oni tam wcale nie są wyrywni, żeby dzici posyłac do szkoły. Opinia pozytwna jest tylko wtedy, kiedy nie ma zadnych wątpliwości, że to rozwiązanie będzie dobre dla dziecka. A rodzice choćby się skręcili z ambicji nic na te wyniki nie poradzą. Badana jest dojrzałośc szkolna pod względem intelektualnym, psychicznym, motorycznym i społecznym. A jeśli pod wpływem obawy o zabieranie beztroskiego dzieciństwa zostawisz dziecko w przedszkolu a efekt będzie taki, ze ono przyzwyczai się, że jest najmądrzejsze na świecie, a kiedy pójdzie do szkoły będzie sie nudziło i przeszkadzało w zajęciach? To lepsza prespektywa? Poza tym, podstawówka teraz zupełnie inaczej wygląda. Kształcenie zintegrowane rózni się od zajęć starszaków na dobrą sprawę tylko tym, że dzieci siedzą w ławkach, a nie na dywanie. Myślę, że powinnaś porozmawiać z panią w przedszkolu, zna dziecko i realia. Ona Ci powie, czy warto iść na te badania. Pozytywna opinia jest udzielana w ok 20% przypadków. Musisz się z ty wyrobić do końca maja, ale teraz jeszcze za wcześnie. pozdrawiam Iza Odpowiedz Link Zgłoś
tiny Re: Rok wcześniej do szkoły? 09.11.03, 12:48 Witam serdecznie. Ten temat dotyczy również mojego synka. Mikołaj chodzi do grupy zerówkowej w przedszkolu - ma 5 lat. Poszedł do przedszkola w wieku 2 lat i 3 miesięcy, być moze też dlatego jest jakby o rok "do przodu". Ładnie czyta, liczy, ma duzy zasób słownictwa i szeroką wiedzę, panie mówia, że często "uzupełnia" ich pogadanki o dodatkowe informacje. Uparł sie, że pójdzie z kolegami z grupy do szkoły. W zerówce nudzi isę już teraz. Ale obawiam sie niedostatecznej dojrzałości emocjonalnej - bo tutaj, nie da sie ukryć że to dopiero pięciolatek z krwi i kości. Gdy delikatnie sugeruję, że może pójść do szkoły dopiero za rok - wpada w furię. No i co tu zrobić? Wybieramy się z meżem do poradni na rozmowę - bo naprawdę nie chcemy mu zrobic krzywdy. Właściwie teraz oba rozwiązania - puścić wcześniej o rok, czy przytrzymać w zerówce kolejny rok - wydaja mi sie złe. chociaż mniejszym złem moze być szkoła. jest jeszcze jedno ale - Miki jest niewysoki, drobniutki. za rok pewnie nie będzie dużo lepiej - bo to ma w genach. wiele chyba zależy od tego na jaką nauczycielkę trafiłby w szkole... sama nie wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza2 Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: *.k.mcnet.pl 12.11.03, 13:34 Ja bym się zdała na opinię poradni. Moja córka też odmówiła dalszego chodzenia do przedszkola, poszła rok wcześniej do szkoły. Zdaję sobie sprawę, że najlepszym rozwiązaniem dla niej byłaby zerówka w szkole. Wtedy takiej możliwości nie było - teraz już coraz częściej jest. Może znaleźlibyście taka szkołę dla Mikołaja ? A co rozwoju, wzrostu itp, owszem są to jakieś problemy, ale dzieciaki się tak róznią od siebie i tak różnie dojrzewają, że te różnice sie zacierają. Odpowiedz Link Zgłoś
tiny do Iza2 :))) 12.11.03, 18:01 rzeczywiscie, nie pozostaje nam tymczasem nic innego, jak porozmawiać z fachowacami. Z tego co wiem, oni są zazwyczaj przeciwni wcześniejszemu posyłaniu malca do szkoły. Jeżeli więc uznają, że Miki będzie się męczył nadal w przedszkolu, będzie to chyba spory argument "za". Obawiam sie, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi "za" albo "przeciw". zawsze będą jakieś "ale" - ale tak to już bywa ))))))) ps. dziś Miki zrobił w przedskzolu wykład o warstwie ozonowej )) przy okazji pogadanki o ochronie przyrody )))) Iza, czy Twoja Córeczka dobrze zaadaptowała się w szkole? były jakieś problemy? Jesli nie na forum, to proszę o kilka słówek na priv Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza2 Re: do Iza2 :))) IP: *.k.mcnet.pl 13.11.03, 09:14 Nie spotkałam się z tym, żeby pedagodzy byli przeciwni posyłaniu rok wcześniej. Naprawdę wszystko zalezy od dziecka. Znajomym, których synek jest bardzo rozwinięty intelektualnie, rzeczywiście odradzano, ale pozostawiając ostateczną decyzje rodzicom. Tyle, że to jest dziecko, absolutnie niesamodzielne i nieprzystosowane społecznie. Moja mała była wręcz faworyzowana w pierwszych klasach. Szczególnie na wf, umiała bowiem dobrze pływać, zawsze brała udział w zawodach ze swoim rocznikiem, a nie klasą, co dawało jej większą szansę na zwycięstwo. Psychicznie i fizycznie absolutnie nie odbiega od koleżanek, ci co nie wiedzą, że jest rok młodsza, by nie poznali. W między czasie okazała się lekką dyslektyczką i pedagog powiedziała, że nierozpoznanie tego i puszczeniem jej o rok wcześniej było błędem w sztuce, no ale stało się i musimy sobie z tym radzić. Puszczenie rok wcześniej jest bardzo stymulujące dla dziecka, stawia nowe wyzwania, zmusza do wysiłku. Wiadomo, ze w tym wieku dzieci są najbardziej chłonne, więc warto w nie inwestować. Tylko w Polsce jeszcze wstrzymują rozwój dzieci kompletnie dla mnie niezrozumiale, ale wszelkie próby wprowadzenia obowiązku szkolnego wcześniej rodzą sprzeciw społeczny na zasadzie nie bo nie! Te same matki, które krzyczą przeciwko wprowadzeniu I klasy od 6 lat, jednocześnie prowadzają dzieci na kursy Heleny D... na angielski. Jakiej decyzji nie podejmiesz, będzie miała plusy i minusy. Ale jeśli ci pedagog nie powie zdecydowanie nie, bo to i to, to się nie bójcie. A potem, bedzie mógł iść do pięcioletniego liceum z językiem wykładowym i skończy w tym samym wieku co inni. W szkole moich dzieci w każdej klasie jest jakaś osoba rok młodsza i nikt do tego emocjonalnie nie podchodzi. Jest, to jest i koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniko Re: Rok wcześniej do szkoły? IP: 62.29.248.* 10.11.03, 10:04 Nie zgadzam sie z teoriami o "skracaniu dzieciństwa". Sama poszłam do szkoły o rok wcześniej i było mi z tym bardzo dobrze. W przeciwieństwie do przedszkola, które wspominam jako koszmar. Zresztą i w szkole i na studiach zawsze było kilkoro dzieci, które były o rok młodsze - zwykle właśnie one radziły sobie najlepiej z nauką. Odpowiedz Link Zgłoś
neronka Re: Rok wcześniej do szkoły? 10.11.03, 12:03 Cześć Jestem mamą 10 latki. Mika nauczyła się sama czytać mając niecałe 4 lata, szybko liczyła i łądnie rysowała. W przedszkolu panie były zszokowane jej umiejętnościami. Tez zastanawiałam się bardzo poważnie nad puszczeniem jej rok wcześniej do szkoły. Jednak po dłuższych rozmowach z psychologiem w przedszkolu i paniami nauczycielkami nie zdecydowałam się. Córka nie była bowiem emocjonalnie przygotowana do szkoły. Też miałąm i mam duże ambicje wobec mojej córki ale ponieważ nie była wówczas dzieckiem bardzo otwartym i wolała uczyć się i bawić sama niż z dziećmi uznałąm że pozostawię ją w przedszkolu. Natowmiast skierowałąm jej chęć nauki na język angielski. Zaczęła uczyć się w wieku 5 lat, w zerówce była z językiem angielskim (nie jest to 20 minut angielskiego 2 razy w tygodniu, tylko cały dzień dzieci rozmawiają z panią tylko po angielsku. Jedna z wychowawczyń w grupie bowiem jest angielką i nie umie mówić po polsku, dzieci nie mają więc wyjścia jak próbować z nią rozmawiać). Dzięki tem moja córka dzisiaj ładnie mówi po angielsku, naukę kontynuując w prywatnej szkole angielskiego popołudniami). Natomiast w szkole radzi sobie świetnie, jest najlepszą uczennicą i z tego mogę się cieszyć. Myślę że idąć rok wcześniej do szkoły mogłaby nie nadrobić zgubionego roku i nauka mogłaby tak łątwo jej nie przychodzić. Poza tym emocjonalnie jest ona napewno na poziomie swoich rówieśniczek a nie dzieci rok starszych. Także uważam że stało się dobrze. Dziecko sie nie stresowało, ja też, uczy się bardzo dobrze i dzięki temu ma czas na naukę dodatkowych języków co sprawia jej dużą przyjemność. Pozdrawiam Daga z Jasiem (2) i Miką (10) www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=621&w=6909827 Odpowiedz Link Zgłoś
evee1 Re: Rok wcześniej do szkoły? 10.11.03, 15:05 Na dwoje babka wrozyla )). Pewnie najlepiej zdac sie na opinie specjalistow. Przynajmniej bedzie ba kogo zwalic wine. > Mika nauczyła się sama czytać mając niecałe 4 lata, szybko liczyła i łądnie > rysowała. W przedszkolu panie były zszokowane jej umiejętnościami. Tez > zastanawiałam się bardzo poważnie nad puszczeniem jej rok wcześniej do szkoły. > Jednak po dłuższych rozmowach z psychologiem w przedszkolu i paniami > nauczycielkami nie zdecydowałam się. > Córka nie była bowiem emocjonalnie przygotowana do szkoły. > Też miałąm i mam duże ambicje wobec mojej córki ale ponieważ nie była wówczas > dzieckiem bardzo otwartym i wolała uczyć się i bawić sama niż z dziećmi uznałąm > > że pozostawię ją w przedszkolu. Swiete slowa! To przeciez nie chodzi tylko o wyniki w nauce i umiejetnosci. A nawet wrecz przeciwnie. CHODZI PRZEDE WSZYSTKIM O TO JAK DZIECKO ROZWINIETE JEST EMOCJONALNIE. Literek i cyferek jedne dzieci ucza sie szybciej, inne wolniej. Jeden lubia rysowac od malenkosci i pisza wlasne opowiadania w wieku lat 6-sciu (moja corka), a inni olowka nie biora do reki do lat 4-rech (moj syn) i w wieku 6ciu lat napisanie jednego zdania zajmuje im 10 minut (ale potrafia za to rysowac bardzo skomplikowane pociagi i lokomotywy). I szkola takie dzieci moze miec na tym samym poziomie. Ale to czy dziecko jest w stanie dac sobie rade z nuda, albo z trudnosciami zalezy wlasnie od tego jak sa emocjonalnie gotowe do pojscia do szkoly. Moja corka "przeskoczyla" poltora roku szkoly. W Australii miala wlasnie zaczac zerowke, kiedy przyjechalismy do Anglii i corcia zaczela drugie polrocze pierwszej klasy. Miala wtedy 5 i pol roku (tutaj posylaja dzieci do szkoly w strasznum wieku 4 lat!!). Musielismy troche posiedziec nad jej matematyka, zeby nadrobic roznice (za ktora do tej pory nie przepada), ale wyniki i tak ma swietne. A co najwazniejsze kocha chodzic do szkoly!! > Oceniaja specjalisci, ale Ci specjalisci niezawsze sa wystarczajaco > kompetentni zeby ocenic. Znam dziewczynke, ktora poszla wczesniej do szkoly i > wcale nie wyszlo jej to na dobre. Miala spore trudnosci z nauka. Teraz jest > troche starsza i roznica pomiedzy nia, a innymi dziecmi sie zatarla, ale... > po co to wszystko bylo? Mi na przyklad bylo po to, bo sie strasznie nudzilam w przedszkolu. Pisac i czytac juz umialam (sama sie nauczylam, rodzice tylko odpowiadali na moje pytania) i nudzily mnie zabawy innych dzieci. Panie w przedszkolu same zasugerowaly, zebym poszla do szkoly wczesniej. Zawsze bylam najmlodsza w klasie, ale zawsze bardzo dobrze sie uczylam i nigdy nie mialam problemu z tego powodu, ze poszlam za wczesnie. Prawde mowiac to sadze, ze jezeli dziecko jest rozwiniete emocjonalnie (ma dobry kontakt z rowiesnikami, potrafi samo sobie radzic w roznych sytuacjach, jest otwarte i lubi pomagac innym), to problemy z nauka nie sa wynikiem wczesniejszego pojscia do szkoly i prawdopodobnie podobne problemy wystapilyby gdyby dziecko poszlo do szkoly w tym samym wieku co i inne dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 23771564 moje ambicje kontra żony ambicje IP: 134.146.212.* 12.11.03, 14:42 Przeczytałem za i przeciw oraz doszedłem do wniosku, że w zasadzie przetrenowałem je wszystkie z żoną. Nie znalazłem natomiast jedno argumentu przeciw, który w moim przypadku jest kluczowy: W tej chwili syn jest w grupie liderem; wyrywa się pierwszy do odpowiedzi, organizuje zabawy, rozdziela role etc. Jestem z tego zadowolony, bo sam mam do życia nastawienie raczej defensywne i tego żałuję. Jeśli, jak chce żona, przeniesiemy go do grupy wyżej, jest spora szansa że z lidera stanie się popychadłem. A lider czy popychadło w przedszkolu ma spore szanse zostać nim również na resztę filmu. Jak widzicie, rodzicielska ambicja by mieć syna przewodnika stada wygrywa z rodzicielską ambicją, by mieć siedmioletniego syna gustującego w prozie Romana Bratnego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: moje ambicje kontra żony ambicje IP: *.acn.pl 12.11.03, 20:53 Oj,co to za proza. Lepiej nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iza2 Re: moje ambicje kontra żony ambicje IP: *.k.mcnet.pl 13.11.03, 09:36 Lider przedszkolny wcale nie musi pozostać liderem szkolnym. Szybko może się okazać, że w klasie jest paru takich "mądrych" i jego pozycja lidera może być zachwiana, a on, nieprzystosowany do walki o nią. Może go to nieźle sfrustrować, jeśli taki jest cel jego i twojego życia. A druga sprawa, to jeśli chcesz mieć z dzieciaka lidera klasowego, to przygotuj się na częste wizyty na dywaniku, bo niestety taka osoba musi przodować w debilnych zachowaniach, typu rzucanie puszek coli w przechodniów, dręczenie koleżanki z powodu jej nadwagi itp. Inaczej nie zaimponuje społeczności klasowej i nici z przywództwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 73991265 przewodnik stada IP: 134.146.212.* 14.11.03, 10:20 „Lider przedszkolny wcale nie musi pozostać liderem szkolnym. Szybko może się okazać, że w klasie jest paru takich "mądrych" i jego pozycja lidera może być zachwiana, a on, nieprzystosowany do walki o nią. Może go to nieźle sfrustrować, jeśli taki jest cel jego i twojego życia.” To jest życie, Andrzejem Lepperem i Aleksandrą Jakubowską ma szanse zostać tylko jeden chłopiec i jedna dziewczynka. Wolę żeby zorientował się co w trawie piszczy u podstarszaków niż z dyplomem w ręku, 23-letni nastroszony jeż. *** „A druga sprawa, to jeśli chcesz mieć z dzieciaka lidera klasowego, to przygotuj się na częste wizyty na dywaniku, bo niestety taka osoba musi przodować w debilnych zachowaniach, typu rzucanie puszek coli w przechodniów, dręczenie koleżanki z powodu jej nadwagi itp. Inaczej nie zaimponuje społeczności klasowej i nici z przywództwa” święta racja, dzięki, już trenuję głupawe odzywki w gabinecie pani dyrektor. Odpowiedz Link Zgłoś