Gość: kasia IP: *.chello.pl 13.11.03, 18:13 Przepraszam, że na tym forun, bo temat nie wiąże się bezpośrednio z dzieckiem; sprawa jest raczej natury ogólnoludzkiej Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
sarna2003 Re: DZIEWCZYNY - MAM PROBLEM -proszę o poradę 13.11.03, 18:55 Gość portalu: kasia napisał(a): > Przepraszam, że na tym forun, bo temat nie wiąże się bezpośrednio z > dzieckiem; sprawa jest raczej natury ogólnoludzkiej ale jaki masz problem?????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia DOKOŃCZENIE tytułowego wątku ;-)))))) IP: *.chello.pl 14.11.03, 15:31 ... przepraszam, ale w kulminacyjnym momencie mój 10m.synek palnął pięścią w klawiaturę i tym samym wysłał niedokończony post )) Ale problem jest poważny. Dziś, kiedy przez 7 wyprowadzałam psa zobaczyłam po raz kolejny - śpiącą na klatce sąsiadkę (w kapciach, T-shircie). Sąsiadka - b. sympatyczna pani pielęgniarka, kulturalna - jest ofiarą przemocy domowej (oboje to ukrywają: on schludny, czyściutki, miły dla sąsiadów; ona, zawsze schludnie ubrana i uśmiechnięta -nieliczni, w zasadzie najbliżsi sąsiedzi widzą co dzieje się naprawdę. Wymusza to po części układ "bloku" w którm mieszkam: piętro dzieli sie na 2 zamknięte skrzydła po 6 mieszkań, z wewnętrznym korytarzykiem na kończu którego jest kącik dla palaczy, kwiatki, jakieś krzesełka .... - to tam najczęściej "nocuje pani X) Ja mieszkam dokładnie na przeciwko tej rodziny więc chcąc nie chcąc słyszę nawet kłótnie i wyzwiska, jakie się sypią w tym domu. Pan X kilkakrotnie pobił tę kobietę, raz podobno (wtedy jeszcze tu nie mieszkałam) znalazła się w szpitalu (ale za namową ....UWAGA teściowej nie dokonała obdukcji i nie zgłosiła faktu na policję BO (tu swoista kuriozalna motywacja): ON WTEDY BĘDZIE JESZCZE GORZEJ SZALAŁ (nóż mi się otwiera w kieszeni jak to słyszę). Za mojej kadencji kilkakrotnie wyrzucał ją i jej ciuchy na korytarz (raz zwróciłam mu ostro uwagę, to kazał mi się nie wtrącać, udawał pokrzywdzonego, że niby ona nie dba o dom i nie gotuje i takie tam pierdoły). Sytuacje te zdarzają się codziennie: kobieta jest wyzywana od k....., wyciągana za włosy z kuchni czy łazienki; zaszczuta (również przez mamusię owego faceta) i niepewna swoich praw (boi się że on ją może wyrzucić z domu, mimo iż ma meldunek - obiecał jej zresztą że i tak doprowadzi ją do tego, że wyniesie się na własną prośbę). Proponowałam jej kiedyś zadzwonienie do "Niebieskiej Linii" lub - po prostu na policję, ale ona się boi, że po czymś takim to on ją zatłucze i nie chce. Facet pije codziennie coraz więcej. Co, my, jako sąsiedzi, możemy zrobić? Przecież nie raz ogląda się programy, w których sąsiedzi od lat oglądali przemoc i nic z tym nie robili, i dochodziło do tragedii (naprawdę, ta sytuacja skłania do takich myśli). Trudno udawać, ze niczego sie nie widzi. Czy wbrew woli tej kobiety poinformować - w takich sytuacjach - policję czy straż miejską? Czy poprosić meżów o ewentualną rozmowę z delikwentem? Jak się zachować, żeby nie okazać znieczulicy a jednocześnie nie przekroczyć prywatności TEJ PANI. Będę wdzięczna za każdą sugestię. Serdecznie pozdrawiam. Sorka, że na tym forum o problemach małżeńskich, ale niejednokrotnie korzystałam już z Waszych porad w innych kwestiach i bardzo je sobie cenię. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babcia Re: DOKOŃCZENIE tytułowego wątku ;-)))))) IP: 213.17.152.* 14.11.03, 23:38 Jestem urzędniczką[księgową] w Urz.Miejskim,wielokrotnie różne sprawy załatwiałam lub"po znajomości" mówiłam o nich koleżankom z opieki społ.Nadal nie umiem przejść" obok problemu ",ale stwierdzam że w tych wszystkich sytuacjach niewiele da się zrobić,a to co się zrobi jest na ogół plasterkiem na ranę.Nie ma porządnego ,profesjonalnego programu pomocowego jak czasem się widzi w filmach zachodnich.Generalnie ktoś przyjdzie[albo nie],coś powie,czasem nałoży mandat,czasem skieruje sprawę na kolegium lub do sądu[rozprawa odbędzie się o innej porze roku,kiedy faktycznie już się myśleć o tym nie chce],skieruje za 7-mcy na odwyk ,albo na eksmisję za kilka lat,albo dziecko się wyśle za pół roku na kolonie lub tp.,a tu potrzeba całościowej,natychmiastowej pomocy!Jedynie jak dziennikarze coś roztrąbią to wszyscy lecą, póki wrzawa ,a póżniej znów "norma".Jesteśmy społeczeństwem bardzo biednym i prymitywnym, alkoholizm,chamstwo,przemoc,bezrobocie,mrowie nieślubnych dzieci...A sądy,kuratorzy[sprawa dzieci w beczkach]...Przecież to były sprawy,o ktorych już ktoś kompetentny wiedział...Moje doświadczenie w takich sprawach jest zniechęcające.W żadnej z tych spraw nic się nie poprawiło,albo bardzo niewiele.Jednak trzeba koniecznie reagować, bo samo poczucie,że ktoś nie jest obojętny, jest budujące,krzepiące,ludzkie.Co do konkretnej sprawy; może zgłoś do Ośrodka Pomocy Społ.,nawet tylko zatelefonuj,opowiedz.Miło, że taka jesteś!Pozdrawiam i oby się zmieniło na lepsze! Odpowiedz Link Zgłoś