Dodaj do ulubionych

Dlaczego szkola jest problemem?

15.02.09, 21:16
Bo z zalozenia jest przeznaczona dla sredniakow.Jesli trafi sie ktos
ponizej sredniej,to od razu znajduje sie cala gromadka ludzi by
nieborakowi pomoc.
Ale co zrobic,z tymi ktorzy sa grubo powyzej sredniej?
To jest najwiekszy problem polskiej szkoly,bo w amerykanskich juz
radza sobie z tym o wiele lepiej.Szkola polska jest nastawiona na
zrownywanie poziomu tych najlepszych z najgorszymi i czesto w jednej
klasie mozna znalezc rzeczywiscie slabych i bardzo dobrych uczniow.
W Stanach sa programy,ktore juz od pre-K czy tez 1-szej klasy
wylapuja talenty i grupuja je w oddzielnej klasie.
Z gimnazjum i liceum nie ma juz zadnego problemu,bo do wszystkich
lepszych szkol trzeba zdawac egzaminy i zadne wygranie olimpiady nie
daje gwarancji dostania sie do najlepszej szkoly.
Egzaminy sa dosc ostre a wszystkie szkoly ponumerowane w rankingach
od najlepszej do najgorszej i nie ma zadnego problemu ze
znalezieniem tej najlepszej czy tez obawa,ze przypadkiem posle sie
dzieciaka do tej najgorszej.
www.greatschools.net/city/Brooklyn/NY
Wpisujesz swoje miasto w odpowiednia rubryke i wyskakuja Ci
najlepsze szkoly.Wpisujesz ta szkole na liste cie interesujacych i
przysylaja ci date i miejsce egzaminu.Wg wynikow egzaminu dziecko
jest przydzielane do najlepszej lub drugiej czy trzeciej od gory
szkoly.Jesli do tych trzech czy czterech najlepszych sie nie
zalapie,to idzie sie do lokalnej.
W NYC podstawowka trwa 5 lat,gimnazjum 3 lata i liceum 4 lata.
Osobiscie bym wolal by kazda ze szkol trwala 4 lata,bo ten piaty rok
w podstawowce,to strata czasu.
Obserwuj wątek
    • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 21:25
      Testy w szkolach sa oczywiscie po to,by porownac poziom nauczania w
      roznych szkolach i w USA sa to testy stanowe,dla szkol
      podstawowych,gimnazjow i liceow,a ogolnokrajowe (SAT) jako egzamin
      wstepny na studia.
      www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=c&county=Kings&sortby=NYSA_MATH&tab=acad

      Kings County,to jest wlasnie Brooklyn NY.Mozna segregowac szkoly wg
      testow z matematyki lub angielskiego.
    • smerfeta7 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 22:01
      maksimum Polska to Kraj daleko w tyle. Dlatego najlepsi, ktorzy
      przebili sie mimo rownania w dół, zaraz wyjezdzaja za granice, aby
      miec mozliwośc się ksztalcic na poziomie.
      W Polsce nauczyciel nie bedzie robil sobie klopotu ze zdolnym
      uczniem, ktory zaskakuje jego swoją wiedzą i umijetnościami.
      Nauczyciel jest zly jak uczen wie wiecej, podwaza jego informacje i
      odrecznie zaczyna się rownanie z udowadnianiem nie jestes dobry i
      nie bedziesz.
      W Polsce jak by tak zrobili, to odrecznie padlo by slowo o
      segregacji dzieci. Polska to zacofany kraj, ktory stawia na srednią
      a nie na zdolnych ludzi. Stad wielu zdolnych a nawet wybitnych ludzi
      wyjechalo za granicę i dlatego inne kraje idą z postepem a polska
      zawsze do tylu.
      Osobiście uwazam, że w Polsce także powinny powstać takie szkoly,
      aby zdolna mlodzież znalazla miejsce dla siebie i nie musiala
      wyjezdzac za granice. A tak obce kraje korzystają z najzdolniejszej
      mlodziezy i stad wysoki poziom i rozwoj tego kraju.
      Co do rankingów w polsce, znam kilka szkół podstawowych-państwowych,
      zajmujących wyzsze miejsca w rankingu, ale poziom ich nauczania jest
      bardzo niski od tych z niskim miejscem w rankingu.
      Ja osobiście mam wielkie obawy o edukację corki, i chyba bez względu
      na jej zdanie, choć bardzo je cenie i szanuję, to przeniosę ją do
      szkoly prywatnej, tam ma wieksze mozliwosci rozwojowe i szanse na
      dalszy rozwoj.
      Jestem w trakcie podejmowania trudnej dla nas decyzji.
      Co do nieboraka smile to w polsce ma najlepiej. Najpierw szkola pomaga
      we wszystkim, nauka, zywienie, ubieranie, potem urzad dajac zasilki,
      nastepnie urzad dotuje jego dzieci i tak w kółko z pokolenia na
      pokolenie. A nieborak martwi sie tylko o to z kad tu jeszcze mozna
      dostać za darmo pieniadze.
      I wszyscy sa zadowoleni, nauczyciele, urzednicy i państwo jak to
      pomoglo i pomaga nieborakowi smile
      Zdolny równany w dół, nie daje się, wzmocniony i zestresowany
      przetrwał i wyjechal za granicę, aby studiować, zyć i pracować
      godnie, zapewniając swoim dzieciom normalny start życiowy, nie
      robiąc z nich nieborakow a osoby odpowiedzialne za siebie i swoje
      dzieci.
      Polsce daleko do takich zmian.




      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 22:43
        smerfeta7 napisała:


        > W Polsce nauczyciel nie bedzie robil sobie klopotu ze zdolnym
        > uczniem, ktory zaskakuje jego swoją wiedzą i umijetnościami.

        To wlasnie po to sa testy ogolnostanowe czy ogolnopolskie by
        wysegregowac dzieci wg zdolnosci i wyslac je do szkol na poziomie im
        odpowiadajacym.

        > Nauczyciel jest zly jak uczen wie wiecej, podwaza jego informacje
        >i odrecznie zaczyna się rownanie z udowadnianiem nie jestes dobry i
        > nie bedziesz.

        Bo w Polsce od wiekow "honor" i autorytet byl zawsze na pierwszym
        miejscu,a wiadomosci gdzies blosko konca.

        > Osobiście uwazam, że w Polsce także powinny powstać takie szkoly,
        > aby zdolna mlodzież znalazla miejsce dla siebie i nie musiala
        > wyjezdzac za granice. A tak obce kraje korzystają z
        >najzdolniejszej mlodziezy

        Czyli uwazasz,ze zwykla selekcja wg zdolnosci w Polsce nigdy nie
        przejdzie?

        > Ja osobiście mam wielkie obawy o edukację corki, i chyba bez
        względu na jej zdanie, choć bardzo je cenie i szanuję, to przeniosę
        ją do szkoly prywatnej, tam ma wieksze mozliwosci rozwojowe i szanse
        >na dalszy rozwoj.

        Ja tez pomyslow mialem setki ze szkolami dla syna,z prestizowa
        prywatna wlacznie.Poszedl tam nawet na egzamin i dostal 50%
        stypendium,bo roczne ksztalcenie tam kosztuje ponad 10 tys doll.
        Ale syn dostal sie do bardzo dobrej szkoly publicznej,wiec
        zrezygnowalismy z prywatnej.

        > Co do nieboraka smile to w polsce ma najlepiej.

        Bo okazanie wspolczucia ludziom na niezbyt wygorowanym poziomie
        przychodzi najlatwiej,ale zeby podjac sie trudnej rywalizacji,to juz
        nie my.
      • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 09:11
        Ja osobiście mam wielkie obawy o edukację corki, i chyba bez
        względu
        > na jej zdanie, choć bardzo je cenie i szanuję, to przeniosę ją do
        > szkoly prywatnej, tam ma wieksze mozliwosci rozwojowe i szanse na
        > dalszy rozwoj.

        wiesz co ostatnio czytalam o b. fajnym programie dla dzieci wybitnie
        zdolnych w Poznaniu. Maja tak zajecia popoludniowe dla dzieci kilka
        razy w tyg. Wjedz na forum "Zabawy z przedszkolakiem" (forum
        eksperckie i tam o tym ta ekspert mowi). POza tym jest jeszcze Mensa
        Polska i ma program dla dzieci zdolnych. To w sumie cos tam juz sie
        zaczyna z tym robic...

        > Co do nieboraka smile to w polsce ma najlepiej. Najpierw szkola
        pomaga
        > we wszystkim, nauka, zywienie, ubieranie, potem urzad dajac
        zasilki,
        > nastepnie urzad dotuje jego dzieci i tak w kółko z pokolenia na
        > pokolenie. A nieborak martwi sie tylko o to z kad tu jeszcze mozna
        > dostać za darmo pieniadze.

        Idealnie to ujelas. Nic dodac nic ujac´smile

        Wiecie co tak dopiero niedawno do mnie dotarlo ze wiekszosc ludzi (i
        to nawet b. mlodych) ma taka postawe roszczeniowa. Mi sie nalezy i
        koniec. SZlag mnie ostatnio trafil jak mlody facet, wygladajacy na
        zdrowego jak kon - prosil mnie o kase. I nie zrozumcie mnie zle jak
        zawsze pomagam i uwazam ze jak mi sie dobrze wiedzie to trzeba pomoc
        tym mniej szczesliwym. No wiec, zapytalam go dlaczego nie pracuje -
        powiedzial ze nie moze znalezc pracy i tak nie zarobi ile mu
        potrzeba. Szlag mnie trafil! To ja mam male dziecko, harowalam jak
        wol w ciazy, wrocilam do pracy jak ona miala 7 m-cy i nie uwazalam
        ze praca jest fe a tu taki wal uwaza ze mu sie nalezy. Z jakiej
        racji pytam? Z jakiej?!

        Drugi przyklad - dzieci moich rodzicow sasiadow. Obydwoje pracuja i
        maja miesiecznie dochod netto w wysokosci ok. 4 tys PLN. Jak na
        warunki duzego miasta (i to nie stolica) wydaje mi sie ze jest ok.
        Mieszkaja oczywiscie katem u rodzicow, ktorzy tez im pilnuja
        dziecko, gotuja obiadki, Mlodzi lataja po knajpach, pubach, klubach
        i wiecznie ale to wiecznie narzekaja jak to im ciezko, jak to ich
        nie stac na mieszkanie, etc. Ostatnio mi powiedzieli ze zapisuja sie
        na liste urzedu miasta by dostac mieszkanie komunalne... Szczeka mi
        opadla...autentycznie. Obydwoje sa po studiach, maja b. duze szanse
        rozwoju i taka roszczeniowka...Nic dziwnego ze potem sola w oku
        ludziom jest ze ktos ma ambicje, zdolne dzieci z ambicjami,
        pieniadze...Przeciez mi i wielu innym nic z nieba nie spadlo. Ciezka
        praca do tego doszli. No ale potem w opinii takich walow to i tak ci
        co maja pieniadze to sa zlodzieje, ich zdolne dzieci to dzieki
        ukladom/pieniadza na studia sie dostaly, sa kujonami, etc smile

        ach, temat rzeka...
        • maksimum Zazdrosc Cie zzera! 16.02.09, 20:32
          aniucha333 napisała:

          > Drugi przyklad - dzieci moich rodzicow sasiadow. Obydwoje pracuja
          i maja miesiecznie dochod netto w wysokosci ok. 4 tys PLN. Jak na
          > warunki duzego miasta (i to nie stolica) wydaje mi sie ze jest ok.
          > Mieszkaja oczywiscie katem u rodzicow, ktorzy tez im pilnuja
          > dziecko, gotuja obiadki, Mlodzi lataja po knajpach, pubach,
          klubach i wiecznie ale to wiecznie narzekaja jak to im ciezko, jak
          to ich nie stac na mieszkanie, etc. Ostatnio mi powiedzieli ze
          zapisuja sie na liste urzedu miasta by dostac mieszkanie
          >komunalne... Szczeka mi opadla...autentycznie.
          -------
          Co Ty chcesz od ludzi? Przeciez glosowali na Tuska,a ten obiecal
          Druga Irlandie,wiec spokojnie czekaja,az im ktos to mieszkanie
          zafunduje.
          Nawet sobie sprawy nie zdajesz,jak w niektorych pubach potrafi byc
          drogo,ze o restauracjach nie wspomne.
          Bede zgadywac.Ona nie umie gotowac,ale piwo w towarzystwie znajomych
          musi wypic,a mieszkanie przeciez im sie nalezy,no nie.
          • aniucha333 Re: Zazdrosc Cie zzera! 17.02.09, 16:22
            > Bede zgadywac.Ona nie umie gotowac,ale piwo w towarzystwie
            znajomych
            > musi wypic,a mieszkanie przeciez im sie nalezy,no nie.

            tak skreca mnie na ich glupote, brak ambicji, i lekkomyslnosc smile

            to na pewno
      • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 09:30
        Smerfeta

        a tu jest ta szkola w Poznaniu dla dzieci zdolnych. Wyglada naprawde
        super jak dla mnie.

        www.prekursor.edu.pl/index.php?module=htmlpages&func=display&pid=3


        jesli by taki program ustanowic w kazdym wiekszym i srednim miescie
        to by za pare lat nasz kraj nazywano krajem geniuszy smile I tak
        jestesmy super madrym narodem, ale zawsze mozna lepiej smile
        • smerfeta7 Re: aniucha333 18.04.09, 19:09
          aniucha333 bardzo dziękuje za informacje i linki.
          Skorzystałam z nich.
          Moja corka już uczeszcza na zajęcia-warsztaty i jest
          najszczęsliwszym dzieckiem, kiedy zbliza się ten dzień.
          Poznała osoby z ktorymi czuje się jak rybka w wodzie.
          OOOOgromne podziękowanie.
          • maksimum Re: aniucha333 19.04.09, 18:13
            aniucha wyjechala do Tybetu i na buddyzm przechodzi,bo im ponoc
            nawet zle myslec religia nie pozwala,ze nie wspomne o zabijaniu
            Chinczykow i paleniu ich biznesow.
            • maksimum Re: aniucha333 21.04.09, 06:27
              Ja jednego nie kumam.Jak to jest,ze jak w Tybecie religia nie
              pozwala im zabijac,to przecietny Polak i reszta przecietnego swiata
              swiecie wierzy,ze Tybetanczycy bez wyjatku stosuja sie do zasad
              swojej religii.
              Ale juz jak u nas w przykazaniach stoi,nie zabijaj i nie kradnij,to
              czy Tybetanczyk wierzy w to ,ze w Polsce nikt nikogo nie zabija ani
              nie okrada?
              Czy moze to tylko dziala w jedna strone.My glupi ludzie wierzymy,ze
              Tybetanczycy sa swieci,a Tybetanczycy wiedza,ze Polacy sa grzeszni.
    • bomba001 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem? 15.02.09, 23:25
      wiesz, jak czytam twoje posty o edukacji w us, to mi sie smaic chce. bo
      rozumiem, ze ty zdolne dzieci masz i tylko z tego punktu widzenia mowisz. co do
      jednego masz absolutna racje: w us maja fizia dot. selekcji i wylapywania tych
      talentow. i sprowadzania z innych krajow, bo mimo wszystko im system chyba nie
      wylapuje wystarczajaco duzo.
      dobre szkoly sa naprawde dobre, a inne baaaaaardzo zle. i ty o tym wiesz, bo
      chyba ciagle swoje kompleksy leczysz tymi pelnymi uwielbienia postami o
      wspanialaym stanie edukacji.
      u moja kolezanka jest dyrektorem szkoly, liceum z wykladowym angielskim w duzym
      miescie. i znalazla urooczą amerykankę z ba, ktora by chciala przyjechac i uczyc
      naprawde utalentowane dzieciaki. i wiesz co? jak owa urocza osobka obejrzala
      program, a uczyc miala o całkach, rozniczkach, pochodnych etc- to ona
      zrezygnowala! bo ona tego.... nie robila! na studiach! wiele jest takich
      kwiatków, i naprawde nie przesadzajmy.
      ja osobiście wrociłam z dziecmi z us, zeby wlasnie tam do szkoly nie chodziły. i
      nie jestem jedyną znana mi osobą, kotra to zrobila. jak beda chcialy, to sobie
      studia w us skończą, i ty dobrze wiesz tak jak i ja, ze beda NAJLEPSZE na swoim
      roku. moze zostana wyprzedzone przeez jednego zółtka, lub hinddusa. bo produkty
      amerykańskiej edukacji sa zenujaco niskie.
      tak ze nie przesadzajmy.
      ludzie, nei narzekajcie! wybierzcie swoim dzieciom dobre szkoly, wiele sie o
      nich mozna dowiedziec przed rozpoczeciem edukacji dzieci. i profil i klasy. i
      nawet mozna poznac nauczyciela. czemu tego nie robic tylko potem narzekac?
      waszym dziecio jest naprawde ciezko, jezeli myslą ze sa w szkole krzywdzeni,
      niedoceniani etc. z doswiadczenia- osoby ciagle narzekajace eda zawsze
      zanidowolone. potem jak dziecku nie idzie, to nie widza swojej winy, tylko winia
      caly system edukacji, ktory nie dostrzega, ze ich dzieci sa "genialne".
      wyluzujcie z tymi szkolami i narzekaniem.
      • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 15.02.09, 23:49
        > co do jednego masz absolutna racje: w us maja fizia dot. selekcji
        i wylapywania tych talentow. i sprowadzania z innych krajow, bo mimo
        >wszystko im system chyba nie wylapuje wystarczajaco duzo.

        Tak wyglada prawda i dokladnie to samo mozna zrobic wszedzie.

        > dobre szkoly sa naprawde dobre, a inne baaaaaardzo zle.

        Widzisz,jesli jest selekcja,to w kilku najlepszych szkolach masz
        zgromadzonych tych najlepszych i dobrych,a pozostale szkoly sa
        rzeczywiscie na slabiutkim poziomie.
        Ale Ty mnie teraz odpowiedz,co mnie interesuja pozostale
        szkoly,skoro moje dzieci sa w tych najlepszych????
        Mozne by zrobic tak jak w Polsce,czyli wymieszac tych dzieciakow
        dobrze i byloby to,co jest teraz na forach,wszyscy w Polsce sa
        zalamani poziomem szkol w Polsce.
        A tak,ja sie moge pochwalic,ze my w Ameryce mamy kilka dobrych.

        > u moja kolezanka jest dyrektorem szkoly, liceum z wykladowym
        angielskim w duzym miescie. i znalazla urooczą amerykankę z ba,
        ktora by chciala przyjechac i uczyc naprawde utalentowane dzieciaki.
        i wiesz co? jak owa urocza osobka obejrzala
        > program, a uczyc miala o całkach, rozniczkach, pochodnych etc- to
        ona zrezygnowala! bo ona tego.... nie robila! na studiach! wiele
        >jest takich kwiatków, i naprawde nie przesadzajmy.

        Bo z BA w Stanach nie mozna uczyc w szkole,chyba ze prywatnej.
        Pozatym w USA by uzyskac BA wcale nie trzeba umiec calek,rozniczek
        itd. To wszystko zalezy od kierunku studiow.
        Moj syn bedzie to mial w szkole sredniej,ale sa takie szkoly
        srednie,ze nie musisz tego sie uczyc by skonczyc szkole.

        > ja osobiście wrociłam z dziecmi z us, zeby wlasnie tam do szkoly
        >nie chodziły.i nie jestem jedyną znana mi osobą, kotra to zrobila.

        No i az pytanie cisnie sie na usta dlaczego to zrobilas? Bo ze mna
        sytuacja byla calkowicie odwrotna.Ja moze i bym wrocil do Polski,ale
        dzieciom wlasnie szkoly bardzo sie w USA podobaja.

        > jak beda chcialy, to sobie studia w us skończą, i ty dobrze wiesz
        >tak jak i ja, ze beda NAJLEPSZE na swoim roku.

        Tego nie jestem pewien,bo najpierw trzeba byc najlepszym w liceum
        amerykanskim by pozniej byc najlepszym na amerykanskim uniwersytecie.



        > moze zostana wyprzedzone przeez jednego zółtka, lub hinddusa. bo
        >produkty amerykańskiej edukacji sa zenujaco niskie.

        Zapominasz,ze Bill Gates i jego wszyscy kumple pokonczyli studia w
        USA i wszyscy sa biali.

        > potem jak dziecku nie idzie, to nie widza swojej winy, tylko winia
        > caly system edukacji, ktory nie dostrzega, ze ich dzieci
        >sa "genialne". wyluzujcie z tymi szkolami i narzekaniem.

        Faktem tez jest,ze zeby miec wyniki,to trzeba z dzieckiem sporo w
        domu pracowac.
        • bomba001 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 00:04
          bill gates i koledzy to wyjatki. poza tym oni nie sa geniuszami, tylko dobrymi
          biznesmenamismile a jak troche edukacji masz, to wiesz \ze robienie kasy i edukacja
          nijak sie nie maja do siebie.

          moja kolezanka skonczyla harvard, ot tak sie dostala. potem tam nawet studia
          doktorskie zrobila. do szkoly amerykanskiej, zreszta miernej na jakies wymianie
          chodzila jeden semestr. da sie, maxiu, i ty o tym wiesz. systerm zaprasza i
          holubi tych dobrych, czyli tych co nie konczyli szkol w us.
          wiesz, talent ten prawdziwy, a nie wysmiony i wymyslony przez rodzica sie
          wszedzie obroni, i nie koniecznie zostanie zniszczony. ale zmiany szkol,
          narzekanie, bitwy z nauczycielami moga znisczyc psychike dzieci, zniechecic do
          edukacji na dobre.
          ja tam sie ciesze, ze moj syn do szkoly uwielbia chodzic. i niech takl zostanie.
          wierze, ze to dlatego, ze 1/ szkola dobra, 2/rodzice do tego podchodza bez
          niepotrzebnych emocji.
          acha, powinnam dodac, ze ja mam chopla na punkcie edukacji moich dziecismile tylko
          inna taktyke przyjelam. nie narzekac!!!
          • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 00:50
            > da sie, maxiu, i ty o tym wiesz. systerm zaprasza i
            > holubi tych dobrych, czyli tych co nie konczyli szkol w us.

            Z nadzieja,ze wlasnie oni pozostana w USA i beda tu robili kariery.

            > wiesz, talent ten prawdziwy, a nie wysmiony i wymyslony przez
            >rodzica sie wszedzie obroni,

            To prawda,ale najlatwiej mu sie rozwinac wlasnie w USA.

            > nie narzekac!!!

            To taka polska cecha i nia pozostanie.
          • aniucha333 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 13:21
            > bill gates i koledzy to wyjatki. poza tym oni nie sa geniuszami,
            tylko dobrymi
            > biznesmenamismile a jak troche edukacji masz, to wiesz \ze robienie
            kasy i edukacj
            > a
            > nijak sie nie maja do siebie.
            >

            jak by gates byl tylko "dobrym biznesmenem" to Microsoft nie bylby
            wiodaca firma na rynku. I tak zgadza sie nie sa najbardziej
            innowacyjni ale tak potrafili uzaleznic innych od swojej produkcji
            ze nie maja sobie rownych. I czyz to nie swiadczy o geniuszu?

            Czemu nikt inny na to nie wpadl przed nimi?

            > moja kolezanka skonczyla harvard

            ale co tam studiowala? I jaki tytul zdobyla? A poza tym studia czy
            to na Harvardzie czy w Kobylej Wolce sa tylko mala czescia tego co
            czlowiek musi zrobic w zyciu. Doswiadczenie i praca zawodowa sa
            wyznacznikiem tego co czlowiek sie nauczyl. Bo jesli skonczylo sie
            na etapie piatek z Harvardu uczac sie na kierunku Gender Studies, no
            to sorry nic konkretnego sie nie zrobilo...

            Kiedys moj kolega ekonomista powiedziala ze tylko kierunki takie jak
            medycyna, inzynieria, IT, nauki scisle sa wskaznikiem przyszlego
            rozwoju kraju, bo dzieki nim kraj taki uzyskuje cometitive
            advantage. Kierunki jak prawo, finanse, ekonomia nie sprawiaja ze
            absolwenci cos nowego/innowacyjnego wnosza do gospodarki i tym samym
            nie rozwijajac go. To byla taka mala dygresja jesli ktores z Was by
            mnie oskarzylo o dyskryminowanie jakis kierunkow. Nie robie tego
            tylko zgadzam sie z ta mysla ekonomiczna i dlatego tak mowie.
            • bomba001 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 15:48
              jestem wielka fank",a billa, ale sorki... on jest genuiszem w kwestiach, jak
              czesto powtarza w wywiadach, jakich w szkole nie ucza. merkantylnych, ze tak
              powiemsmile tak ze nei opowiadajcie ze jest "produktem edukacji amerykanskiej",
              jest produktem amerykanskim w ogole i praktycznie nic do edukacji.
              btw, juz dawno zbadano bardzo bogatych ludzi w wielu krajach, i laczy ich
              niewiele cech, ale jedna z nich sa slabe wyniki w szkole (+np nieszczesliwe
              dziecinstwo). tak, ze jezeli myslicie, ze wasze dzieci beda bogate i sczesliwe
              jak dobra szkole ukoncza, to bzdety opowiadacie.
              jezeli chodzi o moja kolezanke, ktorej przyklad przytoczylam tylko li zeby
              pokazac, ze amerykaskie uniwersytety sa otwarte dla zdolnych z innychkrajow (tak
              naprawde wiekszosci takich tam studiuje!), to ukonczyla ekonomie i z tego tez ma
              doktorat, nie gender studies, ktore bardzo ceniesmile z tego co wiem zacezla od
              baknu swiatowego, potem juz tylko ogromne korporacje bankowe i stanowiska
              dyrektorske. kto wie co sie z nia dziejeuncertain
              zgadzam sie, ze kierunki zwiazane zit, technnologia etc sa motorem przewodnim
              kraju. a w stanach sa zapelnione przez dzieci emigrantow, chinczykow, hindusow i
              koreanczykowbig_grin bo ich "wspanialy" system edukacji nie moze wyprodukowac dosc
              zdolnych osob, zeby je zapelnic. podobnie firmy: sciagaja na potege ze
              wszystkich krajow! bo w us nie ma! i nie mozna powiedziec, ze to brain drain, bo
              amerykanie, ktorzy ukoncza te kirunki, nie emigruja w poszukiwaniu lepszych
              labow i warunkow pracy.
              system SKKRAJNIE NIEWYDOLNY, oni sobie z tego zdaja sprawe. zaczyna im brakowac
              specjalistow od wszystkiego, bo im system edukacji nie produkuje. dla nich jest
              to problem spoleczny. sciagaja nawet nauczycieli np z indii, bo uwazaja, ze moze
              beda lepsi/swoich nie maja. poczytajcie o tym, co oni sami o swoim systemie
              edukacji mowia i wtedy piszcie- to kretynstwa tu walicie.
              a maksiu- troll, ktory nie ma gdzie wrocic, dzieci wole hamburgery a nie pierogi
              i juz.
              nasz tez nie jest idealny, ba, czasami zly, ale ja juz wole nasz!
              ah, to slepe uwielbienie tego co z za oceanu...
              • aniucha333 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 17.02.09, 16:16
                bo ich "wspanialy" system edukacji nie moze wyprodukowac dosc
                > zdolnych osob, zeby je zapelnic.

                niekoniecznie - wiekszosc Azjatow ktorzy tam studiuja przyjezdzaja
                sami i slono placa za ta edukacje. Tak samo jak i Europejczycy z
                bardziej zamoznych krajow niz Polska.

                Np. zadna inna szkola na swiecie nie ma takich funduszy na badania
                naukowe jak Harvard. W zeszlym roku uniwerek ten odrzucil ok. 20 mln
                USD od dawcy biznesmena bo narzucil im warunki. I go krotko mowiac
                z.l.a.l.i. Maja tyle kasy ze nie potrzebuja jeszcze wiecej i to z
                warunkami.

                Jak masz fajny plan na research i wyslesz im taki proposal to moze
                ci znajda grant i bedziesz tam ten research mogla im zrobic.

                podobnie firmy: sciagaja na potege ze
                > wszystkich krajow! bo w us nie ma! i nie mozna powiedziec, ze to
                brain drain, b
                > o

                a wiesz dlaczego sciagaja - tak skill to jedna ale drugie to koszt.
                Nawet wyrobienie takiemu obcokrajowcowi wizy pracy ktora kosztuje
                ok. 10,000 USD i tak jest tansze niz zatrudninie nativa, bo placa mu
                mniej za ta sama prace. Wszystkie firmy komputerowe tak robia jak i
                konsultingowe. Moja sasiadka pracuje dla firmy rekrutingowej to i
                wiem to z pierwszej reki.

                z tego co wiem zacezla od
                > baknu swiatowego, potem juz tylko ogromne korporacje bankowe i
                stanowiska
                > dyrektorske. kto wie co sie z nia dziejeuncertain

                W World Bank pracuje pelno obcokrajowcow z calego swiata i wiekszosc
                to minorities niekoniecznie konczacy najlepsze szkoly swiata.

                > ah, to slepe uwielbienie tego co z za oceanu...

                nie mam tego tylko nie karmy sie frazesami czy ogolnikami. Nie ma
                czegos takiego jak najlepszy kraj na swiecie, nie ma czegos takiego
                jak najlepszy system edukacyjny na swiecie... Tylko to chcialam
                powiedziec.

                Moge powiedziec co mi sie podoba tu lub tam ale nie widze przewagi w
                zadnym z tych systemow.
                • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 18.02.09, 06:35
                  aniucha333 napisała:

                  > a wiesz dlaczego sciagaja - tak skill to jedna ale drugie to koszt.
                  > Nawet wyrobienie takiemu obcokrajowcowi wizy pracy ktora kosztuje
                  > ok. 10,000 USD i tak jest tansze niz zatrudninie nativa, bo placa mu mniej za
                  ta sama prace. Wszystkie firmy komputerowe tak robia jak i konsultingowe. Moja
                  sasiadka pracuje dla firmy rekrutingowej >to i wiem to z pierwszej reki.

                  Znajomy Polak pracuje w firmie komputerowej i strasznie sie trzesie bo kryzys
                  idzie a on zarabia 100 tys rocznie i jak mu sie podwinie noga,to przyjma Hindusa
                  za 55 tys i to z pocalowaniem w reke.

                  > W World Bank pracuje pelno obcokrajowcow z calego swiata i wiekszosc to
                  minorities niekoniecznie konczacy najlepsze szkoly >swiata.

                  Tam jest cala kupa nieudacznikow,bo przeciez oni nie ponosza zadnej
                  odpowiedzialnosci za swoje czyny.
                  • aniucha333 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 18.02.09, 08:47
                    > > W World Bank pracuje pelno obcokrajowcow z calego swiata i
                    wiekszosc to
                    > minorities niekoniecznie konczacy najlepsze szkoly >swiata.
                    >
                    > Tam jest cala kupa nieudacznikow,bo przeciez oni nie ponosza zadnej
                    > odpowiedzialnosci za swoje czyny

                    tak jak w kazdej duzej firmie. Nie ma odpowiedzielalnosci, bo jest
                    zespol i jak wiesz jak sie przeslizgac pracujac tam nie podpadajac
                    nikomu to wystarczy. W kazdej globalnej czy duzej organizacji jest
                    to samo - nei ci najlepsi tam sa (tzn. paru musi byc by taka firma
                    nie poszla z torbami), ale wiekszosc to przecietniaki umiejacy sie
                    dobrze podlizac, nie przeciwstawiac, i grzecznie pracowac. Czyli
                    krotko mowiac - korporacje i ich wyscig szczurow...

                    Niestety przyznaje sie ze sama w tym bralam dosc zdrowy udzial
                    dopoki nie mialam dziecka. Po urodzeniu jej powrocil wlasciwy system
                    wartosci smile I z tego jestem dumna mimo ze troche mi to zajelo...
              • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, BILL GATES 18.02.09, 06:24
                bomba001 napisała:

                > jestem wielka fank",a billa, ale sorki... on jest genuiszem w kwestiach, jak
                czesto powtarza w wywiadach, jakich w szkole nie ucza. merkantylnych, ze tak
                powiemsmile tak ze nei opowiadajcie ze jest "produktem edukacji amerykanskiej",
                > jest produktem amerykanskim w ogole i praktycznie nic do edukacji.
                -------------
                To nawet ciekawe co piszesz,ale poczytaj dane zrodlowe:
                -----
                W szkole podstawowej Gates był wyróżniającym się uczniem, szczególnie w
                matematyce i innych naukach ścisłych. W wieku 13 lat rozpoczął naukę w Lakeside
                School, ekskluzywnym prywatnym liceum w Seattle. Kiedy był w 8. klasie, matki
                uczniów z Lakeside za pieniądze uzyskane z urządzonej wyprzedaży staroci kupiły
                terminal ASR-33 i zarezerwowały czas dostępu do komputera należącego do General
                Electric.[9] Gates zainteresował się programowaniem w BASICu na tym komputerze i
                aby mógł poświęcić temu więcej czasu został zwolniony z zajęć matematyki. Gdy
                dofinansowanie Mothers Club wyczerpało się, Gates wraz z innymi uczniami zaczęli
                poszukiwać czasowego dostępu do innych systemów, m.in. na minikomputerach DEC
                PDP. Jednym z takich komputerów był PDP-10 należący do Computer Center
                Corporation (CCC), do którego uczniom Lakeside zabroniono dostępu, kiedy złapano
                ich na wykorzystywaniu błędów w systemie operacyjnym aby uzyskać bezpłatny czas
                komputerowy.

                Pod koniec trwania zakazu, uczniowie Lakeside (Gates, Paul Allen, Ric Weiland i
                Kent Evans) zaproponowali CCC, że będą wyszukiwać błędy w oprogramowaniu w
                zamian za bezpłatny dostęp do komputera. Zamiast korzystać z systemu przez
                zdalny terminal, Gates pracował w siedzibie CCC i sprawdzał kod źródłowy różnych
                programów, także napisanych w językach innych niż BASIC (były to m.in. Fortran,
                LISP i język maszynowy). Współpraca z CCC trwała do 1970 r., kiedy firma uległa
                likwidacji.
                pl.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates---------

                > btw, juz dawno zbadano bardzo bogatych ludzi w wielu krajach, i laczy ich
                niewiele cech, ale jedna z nich sa slabe wyniki w szkole >crying+np nieszczesliwe
                dziecinstwo).

                Calkiem co innego niz w zyciorysie!

              • aniucha333 Do Bomba001 18.02.09, 09:21
                juz dawno zbadano bardzo bogatych ludzi w wielu krajach, i laczy ich
                > niewiele cech, ale jedna z nich sa slabe wyniki w szkole (+np
                nieszczesliwe
                > dziecinstwo). tak, ze jezeli myslicie, ze wasze dzieci beda bogate
                i sczesliwe
                > jak dobra szkole ukoncza, to bzdety opowiadacie.

                Bzdety to ty opowiadasz. Az smierdzi od stereotypow i wstyd ze
                dorosla kobieta takie dyrdymaly opowiada.
                > jezeli chodzi o moja kolezanke, ktorej przyklad przytoczylam tylko
                li zeby
                > pokazac, ze amerykaskie uniwersytety sa otwarte dla zdolnych z
                innychkrajow (ta
                > k
                > naprawde wiekszosci takich tam studiuje!), to ukonczyla ekonomie i
                z tego tez m
                > a
                > doktorat, nie gender studies, ktore bardzo ceniesmile z tego co wiem
                zacezla od
                > baknu swiatowego, potem juz tylko ogromne korporacje bankowe i
                stanowiska
                > dyrektorske. kto wie co sie z nia dziejeuncertain

                Przyklad 1 znajomej wiosny nie czyni. I to co TOBIE sie wydaje
                jakims tam oszalamiajacym sukcesem w Polsce, w USA jest niczym innym
                niz tym wiekszosc ludzi tam robi - i to Amerykanow i cudzoziemcow.

                Znam osobiscie kilka osob ktore pracuja w Banku Swiatowym - o jednym
                z nich moge powiedziec z caly szacunkiem - lebski gosciu ale paru
                innych - poddalabym do dyskusji ich wiedze i umiejetnosci. Nie
                watpie ze ciezko pracuja, ale to chyba tylko tyle...

                a w stanach sa zapelnione przez dzieci emigrantow, chinczykow,
                hindusow
                > i
                > koreanczykowbig_grin bo ich "wspanialy" system edukacji nie moze
                wyprodukowac dosc
                > zdolnych osob, zeby je zapelnic.

                Droga Bombo - nawet jakby USA chcialo zapelnic swoj system edukacji
                swoimi studentami na kierunkach scislych to i tak bym im wciaz bylo
                malo. A poza tym wiekszosc Amerykanow nie maja lebkow zelazem
                obkutych jak niektorzy Polacy, bo ich od malego uczy sie tolerancji.
                Moze kiedys zrozumiesz co to slowo znaczy. I nie wciskaj mi ze kogos
                bronie. Co to to nie. Po prostu rece mi czasami opadaja jak dorosli
                ludzie w Polsce odnosza sie do kobiet, dzieci, mezow. Jak
                beznadziejnie niegrzecznie sa do samych sobie. W sklepach,
                autobusach nikt nie portafi sie usmiechnac, powiedziec przepraszam,
                dziekuje... W USA slyszy sie to na kazdym kroku i nikomu korona z
                glowy nie spada z tego powodu.

                I na koniec powiem ci jeszcze jedno - zacznij wiecej podrozowac. To
                swieta prawda, ze podroze ksztalca. Tobie to na pewno sie przyda, bo
                moze przestaniesz rzucac tak wyswiechtanymi frazesami.
                • babcia47 Re: Do Bomba001 18.02.09, 15:48
                  Aniu..a co bedzie gdy młody zechce spełnić sie jako np. dobry
                  ogrodnik, nie beda go rajcowały te ćwiczenia skrzypcowe, bardziej go
                  bedzie rajcowało jak wyhodować roślinke alpejska w miejskim
                  ogrodzie? na ile jesteś gotowa dac mu wybrać drogę życia, która go
                  uczyni człowiekiem szczęśliwym, spełnionym, czującym, że jest na
                  włąściwym miejscu i poswiecającym się temu co go ciekawi,
                  pasjonuje?..nawiasem mówiąc wcale nie musi przy tym biedy klepać, bo
                  znam człowieka, który ma firme zajmująca sie wyrobami z kutego
                  metalu, czesto artystycznymi i wiedzie mu sie sporo powyzej
                  średniej..czy koniecznie trzeba od dzieca wymagać spełnienia
                  własnych marzeń o jego przyszłosci..a może zostawic to jemu?..Ja na
                  przykład przez kilkadziesiąt lat kariery zmieniałam kilkakrotnie
                  zawód (z sukcesem) i to na takie, których nawet moi rodzice nie
                  znali, bo ich wczesniej nie było..gdzie jest granica miedzy
                  marzeniami i planami rodzica wobec dziecka a jego własnym życiem,
                  prywatnym i zawodowym???
                  • maksimum Re: Do Bomba001 18.02.09, 21:35
                    babcia47 napisała:

                    > Aniu..a co bedzie gdy młody zechce spełnić sie jako np. dobry
                    > ogrodnik, nie beda go rajcowały te ćwiczenia skrzypcowe, bardziej

                    Corka jutro bedzie miala 12 lat a syn ma 14 i troche i zadne z nich nie ma
                    pojecia kim chce byc w przyszlosci.
                    Ja mniej wiecej widze,z czego sa dobrzy i tak ich popycham,ale corka jest dobra
                    ze wszystkiego i zajmie jej jeszcze z 5 lat,zeby zadecydowala co chce robic w zyciu.

                    >..czy koniecznie trzeba od dzieca wymagać spełnienia
                    > własnych marzeń o jego przyszłosci..a może zostawic to jemu?..

                    Ja sam na razie nie wiem,w ktora strone je pokierowac.Na razie maja sie dobrze
                    uczyc,a jak beda konczyly liceum,to moze same zadecyduja.
                    Jesli nie,to ja zadecyduje za nich.
                    Tak sie sklada,ze pochodze z rodziny ekonomistow.Ja z siostra skonczylismy SGPiS
                    i syn prawdopodobnie pojdzie tym sladem,ale corka juz na pewno nie.

                    • makurokurosek Re: Do Bomba001 18.02.09, 22:14
                      Chcesz na ekonomię pchać syna który ma problemy z matmy, super. Tak tworzy się
                      wypaczonych ludzi niezdolnych do podjęcia samodzielnej decyzji i oczywiście
                      beznadziejnych pracowników.
                      • maksimum Re: Do Bomba001 19.02.09, 00:09
                        makurokurosek napisała:

                        > Chcesz na ekonomię pchać syna który ma problemy z matmy, super.

                        W pierwszym okresie z matmy mial najslabszy stopien,ale juz w trzecim
                        okresie z matmy ma najlepszy stopien ze wszystkich swoich i jest w
                        samym czubie w klasie.


                        > Tak tworzy się
                        > wypaczonych ludzi niezdolnych do podjęcia samodzielnej decyzji i
                        >oczywiście beznadziejnych pracowników.

                        Za bardzo sie denerwujesz,bo on do skonczenia szkoly sredniej ma
                        jeszcze 3 i pol roku.

                        • makurokurosek Re: Do Bomba001 19.02.09, 10:26
                          W pierwszym okresie z matmy mial najslabszy stopien,ale juz w trzecim
                          > okresie z matmy ma najlepszy stopien ze wszystkich swoich i jest w
                          > samym czubie w klasie.

                          Nie ważne są oceny ważna jest wiedza i przede wszystkim powód zainteresowania
                          przedmiotem, w przypadku twojego syna jest jeden ojciec stoi mi nad głową

                          Za bardzo sie denerwujesz,bo on do skonczenia szkoly sredniej ma
                          > jeszcze 3 i pol roku.

                          Przeceniasz siebie. zarówno ty jak i twój syn mi zwisacie.
                          • maksimum Re: Do Bomba001 19.02.09, 23:38
                            > Nie ważne są oceny ważna jest wiedza i przede wszystkim powód
                            >zainteresowania przedmiotem, w przypadku twojego syna jest jeden
                            >ojciec stoi mi nad głową

                            On sam przychodzi do mnie z problemami i nie mam powodu stac mu nad
                            glowa.
                            W gimnazjum mial problemy,ale nie przychodzil z nimi do mnie i
                            narobil sobie tylow.Teraz zmadrzal.
                            • makurokurosek Re: Do Bomba001 20.02.09, 08:25
                              jezeli zapisywanie czternastoletniego syna, bez jego wiedzy, na zajęcia
                              wyrównawcze nazywasz prośbą o pomoc, to chyba mamy inną wizję tej prośby.

                              "> W gimnazjum mial problemy,ale nie przychodzil z nimi do mnie i
                              > narobil sobie tylow.Teraz zmadrzal."

                              I znów odrabiasz lekcje za czternastolatka, bo bez twojej pomocy nie jest w
                              stanie przejść do następnej klasy. I ty twierdzisz, że tak niesamodzielna osoba,
                              z problemami z matmy to świetny materiał na ekonomistę ? Hahahahaha, masz chyba
                              przerost ambicji
                              • maksimum Re: Do Bomba001 20.02.09, 19:01
                                > jezeli zapisywanie czternastoletniego syna, bez jego wiedzy, na
                                zajęcia wyrównawcze nazywasz prośbą o pomoc, to chyba mamy inną
                                >wizję tej prośby.

                                Ktos tu musi podjac meska dycyzje,a to jest przeciez 14 letnie
                                dziecko.

                                > I znów odrabiasz lekcje za czternastolatka, bo bez twojej pomocy
                                nie jest w stanie przejść do następnej klasy. I ty twierdzisz, że
                                tak niesamodzielna osoba, z problemami z matmy to świetny materiał
                                >na ekonomistę ? Hahahahaha, masz chyba przerost ambicji

                                Ekonomia jest nauka spoleczna i trzeba miec przede wszystkim dobra
                                wiedze ogolna by moc przewidywac trendy.Matematyka do tego sie nie
                                nadaje.
                                • makurokurosek Re: Do Bomba001 20.02.09, 19:09
                                  > Ktos tu musi podjac meska dycyzje,a to jest przeciez 14 letnie
                                  > dziecko.
                                  >

                                  czternastolatek to nie dziecko tylko nastolatek, który jest w stanie
                                  samodzielnie podejmować decyzje, doskonale wie co go interesuje a co
                                  najzwyczajniej w świecie nudzi. To tylko ty z czternastolatka robisz małego
                                  chłopca który bez pomocy tatusia nie będzie umiał wytrzeć sobie pupy.
                                  • maksimum Re: Do Bomba001 21.02.09, 02:05
                                    > czternastolatek to nie dziecko tylko nastolatek, który jest w
                                    >stanie samodzielnie podejmować decyzje,

                                    Oczywiscie ,ze tak.
                                    Problem tkwi gdzie indziej.Czy jego decyzje beda lepsze dla
                                    niego,czy tez moje decyzje podjete za niego beda lepsze dla niego.
                                    W roznych rodzinach roznie to bywa,ale u nas 14-latek jeszcze ojca
                                    nie przerosl umyslowo i nie ma prawa podejmowac decyzji,ktore nie
                                    beda najlepsze dla niego.

                                    PS. Nie zastanawialas sie dlaczego dopiro 18 latkom pozwalaja
                                    glosowac w wyborach? Bo nie sa dojrzali podejmowac takich decyzji
                                    wczesniej.
                                    • makurokurosek Re: Do Bomba001 21.02.09, 11:26
                                      Rozumiem, że ty jesteś Bogiem doskonale wiesz co dla wszystkich jest najlepsze,
                                      potrafisz przewidzieć przyszłość. Może powinieneś otworzyć swój kościół, w
                                      stanach to przecież żaden problem każdy czub może to zrobić.
                                • makurokurosek Re: Do Bomba001 20.02.09, 19:19
                                  ekonomista który jest do dupy matematykiem jest równiez do dupy ekonomistą.
                                  Ekonomista musi przełożyć swoje wizje i teorie na świat liczb, będąc na bakier z
                                  matematyką nie jest w stanie tego zrobić.
                                • azile.oli Re: Do Bomba001 21.02.09, 13:04
                                  Maximum, moja córka jest równolatką Twojego syna. Żeby nie
                                  dyskutować o poziomach od razu nap[iszę, że tego typu zadania,
                                  jakich przykłady kiedyś podawałeś rozwiązuje bez problemu. Lekcje
                                  odrabia sama, nie sprawdzam, nie odpytuję, do głowy by mi nie
                                  przyszło , żeby sprawdzać, czy poprawnie rozwiązała zadanie. Jest
                                  laureatką wielu konkursów i olimpiad. Ale powiem Ci szczerze, że w
                                  życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wybrała kiedyś studia, w
                                  czasie których bazowałaby na wiedzy z przedmiotu, z którym sobie
                                  najsłabiej radziła. Tym bardziej nie wpadłabym na to, że zadecyduję
                                  za nią, na jakie studia pójdzie, jeśli sama nie będzie umiała
                                  wybrać. Na studia idzie już dorosły człowiek i rodzic może zrobić
                                  tylko tyle dobrego, że się w wybory dziecka nie będzie wtrącał.
                                  Naprawdę, już dawno miałam napisać, że to paranoja tak kontrolować w
                                  nauce ponoć bardzo zdolne, 14- letnie dziecko. Moja córka
                                  przygotowywała się do konkursów wykraczających bardzo daleko ponad
                                  tzw program. Jedyną pomoc, jaką otrzymywała ode mnie, to było
                                  dostaeczanie jej odpowiednich pozycji książkowych, zresztą razem z
                                  nauczycielką. Dlatego teraz mogę obiektywnie stwierdzić, że umie się
                                  sama uczyć, sama poprawnie zrobi zadanie. Co z tego, że wychwycisz
                                  błąd i wytłumaczysz synowi? Nie masz gwarancji, że na teście nie
                                  zrobi innego błędu, a tam mu już nikt nie pomoże.
                                  Ja owszem, bardzo dużo pracowałam z dziećmi, kiedy były małe,
                                  wdrożyłam je do systematyczności i tyle. Mój 13- letni syn też nie
                                  jest kontrolowany, ale piulnuje się sam, więc wiem, że jego oceny i
                                  inne osiągnięcia są miarodajne. Co do córki... Ona jest leniwa i
                                  niesystematyczna, ale za to bardzo odpowiedzialna, a ponieważ szybko
                                  się uczy, więc pozostawiam jej wybór. W końcu nie będę kontrolować
                                  na studiach, czy się nauczyła do egzaminu. I przyjmij do wiadomości,
                                  bo o tym Ci wszystkie piszemy, że u nas też istnieją testy i
                                  rankingi. Tyle tylko, że każdy ma swoje priorytety. Moja córka ma
                                  otwarte drzwi do szkół , stojąścych najwyżej w rankingu i wcale się
                                  tam nie wybiera. Kieruje się tym, jakie profile i języki obce są w
                                  danej szkole. Ponieważ trenuje wyczynowo , chce wybrać szkołę, która
                                  ją będzie w tym wspierała.
                                  Ja powiem tak : analizując aktualne sukcesy w ''gorszej'' szkole
                                  starszej Kowalskiej i konieczność ciągłego douczania Twojego syna
                                  przez Ciebie w ''lepszej'' tak naprawdę zastanawiam się,kto w
                                  przyszłości na tym lepiej wyjdzie. Z tego co wiem, kształciłeś się w
                                  Polsce. Jesteś w stanie pomagać synowi jak rozumiem we wszystkim.
                                  Czyli albo polski poziom nie taki zły, albo te szkoły w Stanach nie
                                  takie super?
                                  • maksimum Re: Do Bomba001 21.02.09, 18:54
                                    azile.oli napisała:

                                    > Ale powiem Ci szczerze, że w
                                    > życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wybrała kiedyś studia, w
                                    > czasie których bazowałaby na wiedzy z przedmiotu, z którym sobie
                                    > najsłabiej radziła.

                                    Pewno Ci chodzi o matematyke.No wiec syn byl bardzo dobry z logical
                                    reasoning,dobry z angielskiego i slaby z matematyki.Mowie o
                                    gimnazjum.
                                    Zaczalem przegladac jego testy i do glowy mnie nie moglo wejsc,jak
                                    mozna byc dobrym z logical reasoning a slabym z matematyki.
                                    To jest zwykle lenistwo i zaniedbanie.On po prostu nie przykladal
                                    sie do matematyki,a pozniej sobie wymyslil,ze jest z niej slaby.
                                    No wiec silowo wbijalem mu do glowy formulki matematyczne i sposob
                                    ich uzycia przed egzaminem do Brooklyn Tech przez 6 tygodni i
                                    popatrz zalapal.Pozniej jeszcze przez 3 tygodnie na poczatku HS i
                                    teraz ma z matematyki 93% i jest to jego najlepszy przedmiot.
                                    Tylko nie pisz mnie,ze nie warto bylo.

                                    > Na studia idzie już dorosły człowiek i rodzic może zrobić
                                    > tylko tyle dobrego, że się w wybory dziecka nie będzie wtrącał.

                                    W Polsce na studia idzie sie troche pozniej niz w USA,bo moj syn
                                    bedzie szedl na studia w wieku 17 lat.Dziewczynki sa bardziej
                                    dojrzale i mysle ze corce nie bede pomagal w wyborze studiow.

                                    > Co do córki... Ona jest leniwa i niesystematyczna,

                                    Moja byla taka w podstawowce,gdy miala zamulone nauczycielki,teraz w
                                    JH gdy ma juz 12 lat(Feb 19,razem z Kopernikiem) nagle stala sie
                                    pracowita,systematyczne i odpowiedzialna.

                                    > Moja córka ma otwarte drzwi do szkół , stojąścych najwyżej w
                                    rankingu i wcale się tam nie wybiera. Kieruje się tym, jakie profile
                                    >i języki obce są w danej szkole.

                                    Ty chyba zartujesz z tymi jezykami obcymi?
                                    Tutaj profile i jezyki sa do wyboru i nawet chinski moze wybrac.

                                    > Ponieważ trenuje wyczynowo , chce wybrać szkołę, która
                                    > ją będzie w tym wspierała.

                                    A co trenuje,bo ja zmuszam corke do tenisa?

                                    > Ja powiem tak : analizując aktualne sukcesy w ''gorszej'' szkole
                                    > starszej Kowalskiej i konieczność ciągłego douczania Twojego syna

                                    Ja juz syna nie douczam,bo jest jednym z lepszych w swojej klasie ,a
                                    Kowalskie obie maja korki w kazda sobote oraz douczanie przez
                                    internet,za ktore Kowalska zaplacila 2 thou.
                                    Kowalska przez ostatnie 3 lata swojemu tutorowi juz nowy samochod
                                    kupila.
                                    • azile.oli Re: Do Bomba001 21.02.09, 19:35
                                      Co do języków, to chodzi nam głównie o to, żeby wiodącym językiem
                                      obcym był niemiecki, a taki wybór jest tylko w niektórych szkołach.
                                      Co do innych , to jest wybór, choć w ofercie nie spotkałam
                                      chińskiego. Gdyby się go córka chciała uczyć, to zapłaciłabym za
                                      prywatne lekcje. Córka nie wybiera szkoły ze względu na język
                                      dlatego, że tego języka chce się w szkole nauczyć. Ona go umie, a
                                      klasy dwujęzyczne z niemieckim są rzadkością. Polega to natym, że
                                      niektóre przedmioty są prowadzone w języku obcym i ona chce, aby tym
                                      językiem był niemiecki, a większość klas dwujęzycznych jest
                                      anglojęzyczna.
                                      Córka trenowała 5 lat judo, nawet z sukcesami, ale jej się
                                      odwidziało i obecnie uprawia lekkoatletykę, głównie konkurencje
                                      rzutowe. Nie wiąże przyszłości ze sportem, ale treningi ją
                                      wciągnęły, pozwalają zachować dobrą sylwetkę i oczywiście podnoszą
                                      sprawność fizyczną. Poza tym zauważyłam, że systematyczne uprawianie
                                      sportu kształtuje charakter.Pięć lat, jakie spędziła na macie, w tym
                                      dwa ostatnie w jednym z najlepszych polskich klubów, spowodowały, że
                                      potrzebna jej adrenalina, do której przywykła, stąd sport
                                      wyczynowy , a nie rekreacyjny. Ale o takich sprawach ona decyduje
                                      sama, może zrezygnować w każdej chwili. Tenis to całkiem niegłupi
                                      pomysł, ale moja nie miała akurat na to ochoty.
                  • aniucha333 Re: Do Bomba001 19.02.09, 16:30
                    Aniu..a co bedzie gdy młody zechce spełnić sie jako np. dobry
                    > ogrodnik, nie beda go rajcowały te ćwiczenia skrzypcowe, bardziej
                    go
                    > bedzie rajcowało jak wyhodować roślinke alpejska w miejskim
                    > ogrodzie?

                    Tak dlugo jak dziecko jest szczesliwe w tym co robi - chwala im za
                    to. I powiem ci dlaczego tak osobiscie uwazam, zeby jak najwiecej
                    dac edukacji i przygotowac dziecko do zycia: bo nigdy nie wiemy co w
                    zyciu nam sie przyda. Nie zakladajmy, ze nie bo tego nie wiemy. Nie
                    mowie, zeby przygotowac sie na najgorsze, ale miec taki plan
                    zapasowy a to wszechstronna edukacja ci daje. Kiedys w liceum nie
                    moglam zrozumiec po co mamy tyle "dziwnych" (dla mnie i paru innych)
                    przedmiotow i zapytalismy nasza pania wychowaczynie. Powiedziala nam
                    cos (co wtedy wydawalo nam sie kompletny frazesem):"A po to,
                    zebyscie byli wszechstronnie wyksztalceni". Ba! Wtedy to mi
                    zalatywalo jakas zdrowa nauczycielska sciema. Teraz po tylu latach
                    widze ile ta kobieta miala racji.

                    Kolejny przyklad, moja pani prof. ze studiow na pytanie jednego ze
                    swoich studentow a propos po co tyle kobiet studiuje ten malo
                    kobiecy kierunek i chce uzyskac dyplom wyzszych studiow
                    odpowiedziala jemu "Moj drogi madra i wyksztalcona matka wychowa
                    madre i wyksztalcone dziecko i dzieki niej swiat stanie sie lepszy"
                    (parafrazuje ale glowne przeslanie bylo madra matka = madre
                    dziecko).

                    I dalej nie widze dlaczego nawet ktos kto chce byc ogrodnikiem nie
                    powinnien znac sie na muzyce klasycznej, znac jez. obce czy
                    chociazby grac na instrumencie? Dlaczego to mialoby byc problemem?!
                    To chyba raczej powod do dumy.

                    nawiasem mówiąc wcale nie musi przy tym biedy klepać, bo
                    > znam człowieka, który ma firme zajmująca sie wyrobami z kutego
                    > metalu, czesto artystycznymi i wiedzie mu sie sporo powyzej
                    > średniej

                    Wydaje mi sie ze ty stawiasz rownik pomiedzy wyksztalceniem a
                    bogactwem. To niekoniecznie tak jest. Britney Spears jako
                    piosenkarka ma na pewno wiecej kasy niz Kathleen Battle (spiewaczka
                    operowa) a w sumie i jedna i druga zajmuja sie muzyke z tym sporym
                    wyjatkiem ze ta ostatnia ma milion razy lepsze wyksztlacenie.

                    ..czy koniecznie trzeba od dzieca wymagać spełnienia
                    > własnych marzeń o jego przyszłosci..a może zostawic to jemu?..

                    Tak tu sie zgadzam i nie wiem czemu to piszesz, ale takie rzeczy to
                    mozna od starszych dzieci wymagac a nie od maluszkow takich jak
                    moje...

                    gdzie jest granica miedzy
                    > marzeniami i planami rodzica wobec dziecka a jego własnym życiem,
                    > prywatnym i zawodowym???

                    Cienka i latwo ja przekroczyc i dlatego trzeba miec wiare w swoje
                    dzieci i dac im mozliwosc wyboru uczac jak najwiecej (i nie mowie
                    tylko o eudkacji ale i o takiej zyciowej wiedzy). I tak wiem, ze za
                    20 lat beda inne rzeczy o ktorych mi sie nie snilo, ale bedzie ta
                    podstawa w postaci dobrze postawionych fundamentow w dziecku - czyli
                    wiary, systematycznej pracy (np. nauka gry na instrumencie tego
                    uczy, kazdy sport tego uczy), zdrowej rywalizacji, dobrej
                    podstawowej wiedzy i ambicji (jakie by nie byly).

                    I tak wiem ze nie ma czegos takiego jak szklana kula ktora ci
                    pozwoli przewidziec przyszlosc. I wlasnie dlatego edukacja jest
                    kluczem do sukcesu w zyciu - w zarzadzaniu czy inwestowaniu mowi sie
                    ze wiedza pozwala ci kontrolowac ryzyko zwiazane z firma i tak
                    uwazam jest podobnie z zyciem im wieksza mamy wiedze tym latwiej
                    sobie poradzimy.

                    A jeszcze jedno - kiedys czytalam statystyki a propos grup
                    zawodowych z najwiekszym odsetkiem zapadalnosci na depresje.
                    Logicznie myslac to powinni to byc ci na samej gorze bo maja
                    najwieksza odpowiedzilanosc. A nie - to byli ci z dolu - zwykli
                    robotnicy z najnizszym wyksztlaceniem. Tacy ludzie najbardziej boja
                    sie o swoja przyszlosc.


                    • maksimum Re: Do Bomba001 19.02.09, 23:52
                      > A jeszcze jedno - kiedys czytalam statystyki a propos grup
                      > zawodowych z najwiekszym odsetkiem zapadalnosci na depresje.
                      > Logicznie myslac to powinni to byc ci na samej gorze bo maja
                      > najwieksza odpowiedzilanosc. A nie - to byli ci z dolu - zwykli
                      > robotnicy z najnizszym wyksztlaceniem. Tacy ludzie najbardziej
                      >boja sie o swoja przyszlosc.
                      ----------
                      Strach jest pierwsza przyczyna a dalej nastepuje brak jakichkolwiek
                      innych umiejetnosci,poza jedna opanowana do perfekcji.
                      Dlatego ja syna ucze tenisa,ping-
                      ponga,kosza,plywania,rowerowania,baseball'a i 10 innych sportow,by w
                      momencie gdy odechce mu sie cokolwiek robic,moglby byc np trenerem
                      tenisa.
                      Widze jak zachowuje sie jeden trener tenisa,ktory kiedys gral
                      profesjonalnie a teraz uczy.On poza tenisem nie umie NIC!
                      To jest zgroza.Chcial uczyc mojego syna,bo widzial,ze chlopak juz
                      jest dobry,ale mu odmowilem.
                      • makurokurosek Re: Do Bomba001 20.02.09, 08:28
                        Dlatego ja syna ucze tenisa,ping-
                        > ponga,kosza,plywania,rowerowania,baseball'a i 10 innych sportow,by w
                        > momencie gdy odechce mu sie cokolwiek robic,moglby byc np trenerem
                        > tenisa.

                        Czyli tak naprawdę w niczym nie jest dobry.
                          • dosmuchachas Re: Do Bomba001 26.02.09, 02:05
                            Oj maksimum.... Czy aby nie za mocno IDEALIZUJESZ swojego synka?
                            Tak szczerze to nie można być dobrym we wszystkim...
                            Matma, rower, tenis, iiiiittttttddddd... Zrozumiałabym, że w tym lepszy, w tamtym dobry, a w tamtym innym ciut gorszy ale jest ok. No ale DOBRY WE WSZYSTKIM?...

                            A w ogóle to czytając Twoje posty w tym wątku to zastanawiam się co powiedziałby Twój syn. Tak po prostu chciałabym (czysto teoretycznie oczywiście) pogadać z nim i poznać JEGO ZDANIE nt. Ciebie i Twojego do niego podejścia.... smile
                            • maksimum Re: Do Bomba001 26.02.09, 04:33
                              dosmuchachas napisała:

                              > Oj maksimum.... Czy aby nie za mocno IDEALIZUJESZ swojego synka?

                              Ja pisze dokladnie tak jak jest.
                              Dostal sie do Brooklyn Tech HS ktora jest najlepsza na
                              Brooklynie,ale nie dostal sie do Stuyvesant HS,ktora jest najlepsza
                              w NYC.
                              W tenisa rzeczywiscie ogrywa doroslych,ale dobry junior,ktory cwiczy
                              w klubie na pewno by go ogral.On jest bardzo dobry wsrod amatorow,a
                              jak wypadnie wsrod tych ,ktorzy rzeczywiscie graja,to juz zobaczymy
                              niedlugo.W ping-ponga tez ogrywa doroslych,ale zmierzyl sie raz z
                              facetem,ktory grywal kiedys na turniejach i nieznacznie przegral.
                              W hokeja grywa z doroslymi i jest dobry.W kosza istotny jest wzrost
                              i z doroslymi raczej przegrywa,ale wsrod sobie rownych jest bardzo
                              dobry.

                              > Tak szczerze to nie można być dobrym we wszystkim...

                              Na rowerze jezdzi jak stary i swoich kumpli ma w kieszeni.

                              > Matma, rower, tenis, iiiiittttttddddd...

                              Ja wlasnie chce,zeby on sie dostal do druzyny szkolnej w tenisa i
                              gral z tymi,ktorzy czesto trenuja.Gdyby sie dostal,to bylby
                              najmlodszy i najmniejszy w druzynie bo ma 14 lat a tam beda glownie
                              16 i 17 latki z nim konkurowac.

                              > A w ogóle to czytając Twoje posty w tym wątku to zastanawiam się
                              co powiedziałby Twój syn. Tak po prostu chciałabym (czysto
                              teoretycznie oczywiście) pogadać z nim i poznać JEGO ZDANIE nt.
                              >Ciebie i Twojego do niego podejścia.... smile
                              -------
                              OK! Opowiem Ci jak wygladala rozmowa z chlopakami z parku z ktorymi
                              gramy w kosza.Bylo to rok temu i ja rozpytywalem sie,ktory gra w
                              ping-ponga,wiec dwoch sie zglosilo.Obaj 19-20 lat.Wiec poszlismy do
                              klubu i ten lepszy gral ze mna a ten drugi z synem.Ja wygralem z tym
                              lepszym 2:1 w setach a syn pobil drugiego 3:0.I on mial wtedy 13 lat
                              i 1,55 m wzrostu.
                              Ostatnio pytalem sie chlopakow z parku,ktory gra w tenisa,bo
                              szukalem sparring-partnera dla syna(ja juz nie daje rady latac).
                              Kilku gra ale slabo,a ten jeden co gra najlepiej z nich,to wlasnie
                              gra juz z synem i syn go ogrywa.
                              Syn jest niepozorny,szczuply,ale bardzo szybki.
                    • babcia47 Re: Do Bomba001 20.02.09, 17:51
                      I powiem ci dlaczego tak osobiscie uwazam, zeby jak najwiecej
                      > dac edukacji i przygotowac dziecko do zycia: bo nigdy nie wiemy co
                      w
                      > zyciu nam sie przyda. Nie zakladajmy, ze nie bo tego nie wiemy.
                      Nie
                      > mowie, zeby przygotowac sie na najgorsze, ale miec taki plan
                      > zapasowy a to wszechstronna edukacja ci daje.
                      i tu ja mam wrazenie, ze polski system bardziej sie sprawdza w
                      odróznieniu od amerykańskiego, który niestety często wypuszcza nawet
                      analfabetów i nie bez przyczyny ignorancja amerykanów w wielu
                      podstawowych dziedzinach jest wręcz przysłowiowa..rozłozyła mnie też
                      informacja maksia że sa specjalne metody rozwiązywania tych
                      chwalonych przez niego testów..gdzie uczy sie, której odpowiedzi nie
                      wybierać..znaczy zaznaczać na chybiła-trafił a nie rozwiązywać zadań
                      zgodnie z posiadaną wieddzą..jeżeli na tym ma polegać kształcenie w
                      USA..no to ja przepraszam, ale wole polski, choc jest przeładowany
                      właśnie wszechstronnymi informacjami i wiedzą, które dzieci musza
                      opanować
                      > Wydaje mi sie ze ty stawiasz rownik pomiedzy wyksztalceniem a
                      > bogactwem.
                      to główny argument maksia i to od lat (bo pisze cały czas te
                      pierdoły i peany na temat hamerykańskiego systemu nauczania od kiedy
                      jestem na tym forum)..czytajac jego wypowiedzi na temat poziomu
                      zycia, pijaństwa w Polsce, skłonności do narzekania, ucieczki
                      najzdolniejszych itd. zastanawiam sie kiedy tu był ostatnio no i
                      jeżeli te jego "rewelacje" na temat szkół w USA są taka sama prawdą
                      to chyba niebardzo wie o czym pisze, moze ocenia Polaków na
                      podstawie diaspory w USA..ale to nie ma z krajem nic wspólnego, a
                      niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja często ci co szukaja
                      łatwego zarobku małym kosztem, praktycznie margines..a w innych
                      watkach maksia pisałam nie raz, ze moi synowie o dziwo po skonczeniu
                      szkół w Polsce, zdobyciu kilku zawodów (!!) jakoś nieźle sobie dają
                      radę i utrzymują domy na poziomie powyżej średniej mimo, ze
                      pokonczyli prowincjonalne licea i uczelnie.. chyba po to dziecko się
                      posyła do szkół by dać mu w przyszłosci przede wszystkim mozliwość
                      utrzymania siebie i rodziny i umiejetność przebranzowienia się bez
                      problemu w razie konieczności
                      > Cienka i latwo ja przekroczyc i dlatego trzeba miec wiare w swoje
                      > dzieci i dac im mozliwosc wyboru uczac jak najwiecej (i nie mowie
                      > tylko o eudkacji ale i o takiej zyciowej wiedzy).
                      no tego mi nie musisz pisaćsmile ja o tym mówie juz jako historyk,
                      mogąc podziwiać owoce mojej pracy, z drugiej strony trzeba uważać by
                      popychając ciągle dziecko, eksperymentując z nim nie zgubic w tym
                      wszystkim jego samego, nie ubezwłasnowolnić, dać mozliwość
                      dokonywania wyborów..nawet tych błędnych..to też jest nauka i
                      wiedza.. i to taka, której się nie wyniesie z szkoły, dziecku
                      zawalonemu zajeciami dodatkowymi dzieciństwo i samo zycie może
                      przecieknąć między palcami, mozna z niego zrobić bezwolnego
                      manekina, który ciagle się będzie ogladał na to, ze ktoś go musi
                      popchnąć, podjąć za niego decyzję, powiedziec gdzie ma iść
                      > A jeszcze jedno - kiedys czytalam statystyki a propos grup
                      > zawodowych z najwiekszym odsetkiem zapadalnosci na depresje.
                      > Logicznie myslac to powinni to byc ci na samej gorze bo maja
                      > najwieksza odpowiedzilanosc. A nie - to byli ci z dolu - zwykli
                      > robotnicy z najnizszym wyksztlaceniem. Tacy ludzie najbardziej
                      boja sie o swoja przyszlosc.
                      ..tu tez ameryki nie odkryłaś..ale rzecz w tym, zeby młody człowiek
                      był przygotowany na to, że może dostac kopa od zycia i umiał się
                      podnieść, miał sporo mozliwości, umiał sie uczyć, wierzył że sobie
                      poradzi, umiał poruszać się miedzy ludźmi..nawiasem mówiąc swoich
                      synów motywowałam do nauki tłumacząc, ze nie uczą się dla mnie lecz
                      dla siebie i swoich przyszłych rodzin..pozatym ich wyborem jest czy
                      bedą oni zarządzać, czy będą zarządzanymi..i o dziwo rozmawialismy o
                      tym w pierwszych latach edukacji, gdy mnie pytali po co ta szkoła a
                      nie w wieku nastoletnim..ja swoim dzieciom w nauce nie musiałam
                      pomagać, najwyzej w ten sposób, ze finansowałam zajęcia dodatkowe
                      ale te, w których chcieli uczestniczyć i które ich
                      interesowały, "pomoce naukowe", książki i najwieksza inwestycja to
                      mój czas i rozmowy na wszelkie tematy..nigdy za to odrabianie za
                      nich lekcji (czy z nimi bo to tego sie to sprowadza)..to był ich
                      obowiazek, ich "praca", gdy mieli z czyms problem mogli sami
                      poszukać, poszperać lub naprowadzałam ich w czasie rozmów..ja
                      chodziłam do eksperymentalnej podstawówki i "studiowania tematów",
                      samodzielnego szukania wiedzy i informacji nauczono mnie wcześnie(od
                      4-tej klasy) nauczyłam tego swoje dzieci
                      • aniucha333 Re: Do Bomba001 22.02.09, 21:54
                        > i tu ja mam wrazenie, ze polski system bardziej sie sprawdza w
                        > odróznieniu od amerykańskiego, który niestety często wypuszcza
                        nawet
                        > analfabetów i nie bez przyczyny ignorancja amerykanów w wielu
                        > podstawowych dziedzinach jest wręcz przysłowiowa..

                        Podobnie jest w Wlk Brytanii. Wiekszosc mlodych Brytyjczykow nie wie
                        gdzie sa poszczegolne kraju w Europie! Czy o Brytolach sie mowi ze
                        sa analfabetami??? Mam kolezanke ktora wrocial po kilkuletnim
                        pobycie z Anglii. To co slysze o brakach w edukacji na Wyspach
                        budzie moje ogromne zdziwienie.

                        ale to nie ma z krajem nic wspólnego, a
                        > niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja często ci co szukaja
                        > łatwego zarobku małym kosztem, praktycznie margines..

                        a slyszalas o tych ktorzy jada na stypendia naukowe, pracuja w
                        globalnych firmach?

                        W USA nie ma latego zarobku jesli chce sie zarobic kase a nie jakies
                        smieszne sumy. Tam sie ciezko pracuje bo konkurencja jest zabojcza.

                        > ..tu tez ameryki nie odkryłaś..ale rzecz w tym, zeby młody
                        człowiek
                        > był przygotowany na to, że może dostac kopa od zycia i umiał się
                        > podnieść, miał sporo mozliwości, umiał sie uczyć, wierzył że sobie
                        > poradzi, umiał poruszać się miedzy ludźmi

                        ani ja ani ty ameryki nei odkrywamy - najczesciej ktos juz cos
                        powiedzial to przed nami. Zadajesz pytania a ja ci udzielam
                        odpowiedzi a ze przetwarzam/powtarzam/parafrazuje/brzmie podobnie -
                        no coz nigdy nie twierdzilam ze jestem az tak dobra. LOL

                        z drugiej strony trzeba uważać by
                        > popychając ciągle dziecko, eksperymentując z nim nie zgubic w tym
                        > wszystkim jego samego, nie ubezwłasnowolnić, dać mozliwość
                        > dokonywania wyborów..nawet tych błędnych..to też jest nauka i
                        > wiedza.. i to taka, której się nie wyniesie z szkoły, dziecku
                        > zawalonemu zajeciami dodatkowymi dzieciństwo i samo zycie może
                        > przecieknąć między palcami, mozna z niego zrobić bezwolnego
                        > manekina,

                        A mozna nie wysylac na nic i wychowac kogos malo rozgarnietego, nie
                        lubiacego nauki, gardzacego ksiazka i majacego w dalekim powazaniu
                        prace.

                        • maksimum Re: Do Bomba001 22.02.09, 23:47
                          > > niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja często ci co szukaja
                          > > łatwego zarobku małym kosztem, praktycznie margines..

                          To jest najwieksza glupota jaka kiedykolwiek slyszalem.
                          Zeby wyjechac do Stanow trzeba zaplacic za wize i kupic dosc drogi bilet na
                          samolot w obie strony(ponad 1.000 doll).
                          Do Niemiec mozesz pociagiem pojechac za grosze bez wizy i wrocic kiedy chcesz.
                          Wyjazd do Stanow to jest inwestycja,na ktora wiekszosci Polakow wyjezdzajacych
                          na zachod nie stac.
                          Znam takich,co wyjechali na wyspy za pozyczone pieniadze i po kilku tygodniach
                          wrocili bez grosza.
                          • babcia47 Re: Do Bomba001 23.02.09, 00:16
                            > Zeby wyjechac do Stanow trzeba zaplacic za wize i kupic dosc drogi
                            bilet na
                            > samolot w obie strony(ponad 1.000 doll).
                            maksu 1000$ to nie jest aż taki majątek..bez przesady..a do niedawna
                            sporo banków prosiło by ktokolwiek wziął kredyt lub karte
                            kredytowa..sami wnioski i karty przysyłali, tylko wypełnić lub
                            aktywować..pozatym o ludziach z Polskiej diaspory, zkogo sie
                            składaja i jak sie zachowyja słychac tu sporo..i to przewaznie od
                            ludzi którzy tam mieszkają..kłóci mi sie to dosyc mocno z tym co
                            tutaj widac, wiec mam prawo sadzic, ze wyjeżdżaja ludzie o
                            okreslonych oczekiwaniach, skłonnościach, sposobie
                            myslenia..oczywiscie nie wszystkich to dotyczy, ale niestety ta
                            wiekszośc robi nam taką a nie inną opinię
                            • maksimum Re: Do Bomba001 23.02.09, 02:41

                              > maksu 1000$ to nie jest aż taki majątek..bez przesady..a do niedawna
                              > sporo banków prosiło by ktokolwiek wziął kredyt lub karte
                              > kredytowa..sami wnioski i karty przysyłali, tylko wypełnić lub
                              > aktywować..pozatym o ludziach z Polskiej diaspory, zkogo sie
                              > składaja i jak sie zachowyja słychac tu sporo..

                              Ja wiem co u Ciebie slychac!
                              Ze w najbogatszym kraju na swiecie sa najglupsi ludzie i z twoja logika to
                              niezle wspolpracuje.
                              Czym biedniejszy kraj-tym madrzejsi ludzie.Niedlugo przyjdzie wam na studia do
                              Afryki z Polski wyjezdzac.

                              > i to przewaznie od
                              > ludzi którzy tam mieszkają..kłóci mi sie to dosyc mocno z tym co
                              > tutaj widac, wiec mam prawo sadzic, ze wyjeżdżaja ludzie o
                              > okreslonych oczekiwaniach, skłonnościach, sposobie
                              > myslenia..

                              To specjalnie odkrywcze nie jest.
                              Przede wszystkim wyjazd do Stanow trzeba dobrze zaplanowac i wydac spora kase
                              zanim ta sie czlowiek znajdzie,a do Niemiec mozesz na rowerze pojechac na
                              weekend z jajkami ugotowanymi na twardo i sucharami.

                              > oczywiscie nie wszystkich to dotyczy, ale niestety ta
                              > wiekszośc robi nam taką a nie inną opinię

                              Nie pomyslalas o jednym,ze roznica miedzy Polakiem a Amerykaninem jest wieksza
                              niz roznica miedzy Polakiem a Niemcem i jakie z tego nalezy wnioski wyciagnac.
                        • babcia47 Re: Do Bomba001 23.02.09, 00:23
                          > a slyszalas o tych ktorzy jada na stypendia naukowe, pracuja w
                          > globalnych firmach?
                          hmm wystarczy czytac to co napisane, a nawet cytowane przez
                          Ciebie smile)
                          > niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja
                          • maksimum Re: Do Bomba001 23.02.09, 02:42
                            > > a slyszalas o tych ktorzy jada na stypendia naukowe, pracuja w
                            > > globalnych firmach?
                            > hmm wystarczy czytac to co napisane, a nawet cytowane przez
                            > Ciebie smile)

                            Widze,ze chetnie bys sie zalapala,gdyby nie ....
                • bomba001 fajne o tej tolerancji:) 18.02.09, 22:49
                  moja droga,
                  dawno do tego watku nie zagladalam (i nie bede), bo wydal mi sie smiertelnie nudny.
                  nie mam nic przeciw amerykanom, ba tam sie urodzily moje dziecismile, tam poznalam
                  swojego meza, ktory jest azjatasmile i stamtad ucieklam, zanim zaczelam przed
                  edukacja szkolna moich dziecismile
                  jak widzisz pozory myla. ale smieszniebig_grinDDD
                  ps: jezeli chodzi o podroze, to czesc roku spedzam w polsce, czesc w azji i do
                  us wpadam na tez co roku na msc czy dwa.
                  ale caly czas uwazam, za amerykanami, ze ich edukacja jest slaaaaaba, co oni tez
                  chetnie podreslaja.
                  jezel chodzi o podroze, to chyba mialam ich w zyciu wiele.
                  jezeli chodzi o bank swiatowy, to ja znam duzzzzo osob tam pracujacych, a o co
                  chodzi? lepsi gorsi, duzo z nimo wspolpracowalam, chyba wiekszosc to hindusi.
                  probowalam pokazac droge mojej kolezanki polskiej, ktora bez zadnych, nie wiem
                  grantow etc, po prostu ukonczyla harvard. i to jeszcze na poczatku lat 90, co
                  bylo nie lada wyczynem. w moich znajomych to jedna osoba. dlatego niej napisalm.
                  jezeli chodzi o amerykanow- srdeni poziom umyslowy wiadomo jaki reprezentuja
                  (niestety wina edukacji), ale tez uwielbiam te ich usmiechysmile widzisz, zgadzamy siwink
                  o tolerancji to przyfasolilas- wiesz, to ty nie wiesz, jak to jest. nie wiesz,
                  jak w twoim kraju wszyscy sie ogladaja za twoja rodzina, nie wiesz, jak w innym
                  kraju wszyscy sie ogladaja za twoja rodzina. poza szkola, ktora w polsce jest po
                  prostu wyznaniowa (oj, pamietam bardzo ostre sprzeczki na tym forum dot.
                  swietowania w klasach wigilii).
                  piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem dla ich zdolnosci, ktorch amerykanie
                  po prostu nie maja.
                  • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 00:33
                    bomba001 napisała:

                    > nie mam nic przeciw amerykanom, ba tam sie urodzily moje dziecismile,
                    tam poznalam swojego meza, ktory jest azjatasmile i stamtad ucieklam,
                    >zanim zaczelam przed edukacja szkolna moich dziecismile

                    No wiec mowiac krotko,nie masz ZADNYCH wlasnych doswiadczen n/t
                    edukacji amerykanskiej.

                    > jak widzisz pozory myla. ale smieszniebig_grinDDD

                    Sporo osob zmylilas swoja "znajomoscia" systemu amerykanskiego i to
                    byly wlasnie pozory z twojej strony.

                    > ps: jezeli chodzi o podroze, to czesc roku spedzam w polsce, czesc
                    >w azji i do us wpadam na tez co roku na msc czy dwa.

                    A kto w tym czasie sie dziecmi opiekuje?
                    Podrozowanie ma ten plus,ze mozesz zaciankowi zaszpanowac,ale minus
                    jego jest,ze praktycznie nie znasz zadnego miejsca wystarczajaco
                    dobrze by o nim pisac.

                    > ale caly czas uwazam, za amerykanami, ze ich edukacja jest
                    >slaaaaaba, co oni tez chetnie podreslaja.

                    A tak dokladniej,to ktorzy Amerykanie to chetnie podkreslaja?
                    Ci,ktorych dzieci sa niekumate,a rodzice oczekuja od nich cudow.
                    Czy Bill Gates i jego kumple narzekali na edukacje amerykanska?
                    Czy rodzice dzieci takich jak moje,ktore sa w najlepszych szkolach w
                    NYC,narzekaja na edukacje amerykanska?
                    Nawet Kowalska,ktorej dzieci nie sa w najlepszych szkolach nie
                    narzeka na edukacje amerykanska.No wiec kto?
                    Bede zgadywal.
                    Narzeka Polka,ktora wyszla za Hindusa w USA,bo slyszala od ludzi,ze w
                    USA jest slaba edukacja.

                    > jezel chodzi o podroze, to chyba mialam ich w zyciu wiele.

                    To nie o ilosc chodzi,lecz o jakosc.
                    Jak juz bedziesz w NYC,to porozmawiaj z M.Bloombergiem a nie z
                    hinduskim imigrantem.

                    > jezeli chodzi o bank swiatowy, to ja znam duzzzzo osob tam
                    pracujacych, a o co chodzi? lepsi gorsi, duzo z nimo wspolpracowalam,
                    >chyba wiekszosc to hindusi.

                    Taka sama opinie o Banku Swiatowym ja mam.

                    > kraju wszyscy sie ogladaja za twoja rodzina. poza szkola, ktora w
                    polsce jest po prostu wyznaniowa (oj, pamietam bardzo ostre sprzeczki
                    >na tym forum dot. swietowania w klasach wigilii).

                    A dlaczego nie swietowac w szkole wigilii,skoro wszyscy w domu ja
                    swietuja?

                    > piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem dla ich zdolnosci,
                    >ktorch amerykanie po prostu nie maja.

                    Tylko nie dalas odpowiedzi na jedno proste pytanie:
                    Jesli Hindusi sa tacy madrzy,to dlaczego sa tacy biedni?

                    PS.Najwyrazniej wyglada na to,ze znasz tylko takich Amerykanow,ktorzy
                    sa mniej zdolni od Hindusow.

                    • bomba001 .............. 19.02.09, 08:06
                      nie, moj drogi, nie mam zadnych doswiadczen z edukacja, poza ty, ze znami wiele
                      produktow tej edukacji, chetnie tez czytam amerkanskie i nie tylko zrodla na ten
                      temat.
                      BTW, nie jest dla mnie zadnym doswiadczeniem pobyt na wymianie w szkole przez
                      rok, bo to prawie 20 lat temu bylo i nieaktualne. tak jak ty nic o polskiej
                      edukacji nie wiesz, bo jedyne twoje doswiadczenie to ukonczenie szkol w pl ponad
                      30 lat temu, kiedy nawet system byl inny.
                      dziekuje bardzo za troske o moje dzieci, ale zupelnie niepotrzebnasmile dzieci do
                      tej pory jezdzily z nami, w tym roku syn poszedl do szkoly, wiec w interesach
                      jezdzi glownie maz. ale na pewno w wakacje w us bedziemy- musimy odwiedzic
                      rodzine. dzieci to lubiasmile
                      niespecjalnie wiele rozmawialam z hinduskimi emigrantami, ale i tak wole ich od
                      polskich emigrantow. nic gorszego sie ameryce nie zdazylosad zasciankowosc,
                      roszczenia, skrajna nietolerancja- oj, wiele by wymieniac. nic dziwnego, ze
                      stalismy sie celem polish jokes, nad czym bardzo boleje.
                      maksiu, nie martw sie tez o jakosc moich podrozy- ty z tego co widze nie znasz
                      wiele ponad rodzinna wies polska, i boisko do koszykowki obok domu. a swoje
                      kompleksy powinieniesz leczyc u pasychoalalityka, nie na forum.
                      nic nowego juz wymyslic nie potrafisz.
                      fajne w watku obok sa zadania szostoklasisty, ktorymi rzucasz. moj syn bardzo
                      podobne robi w I kl przygotowujac sie do konkursu matematycznegobig_grin
                      • maksimum Re: .............. 19.02.09, 23:33
                        > tak jak ty nic o polskiej edukacji nie wiesz, bo jedyne twoje
                        >doswiadczenie to ukonczenie szkol w pl ponad 30 lat temu, kiedy
                        >nawet system byl inny.

                        W miedzyczasie wszyscy madrzejsi i energiczniejsi juz wyjechali ,a
                        ci co zostali,zaistalowali taki wlasnie system,do ktorego Ty bedzie
                        posylac swoje dzieci.

                        > niespecjalnie wiele rozmawialam z hinduskimi emigrantami, ale i
                        tak wole ich od polskich emigrantow. nic gorszego sie ameryce nie
                        zdazylosad zasciankowosc, roszczenia, skrajna nietolerancja- oj,
                        wiele by wymieniac. nic dziwnego, ze stalismy sie celem polish
                        >jokes, nad czym bardzo boleje.

                        Piszesz tak,jakby to nieudaczniki wyjezdzaly za praca do USA ,a sami
                        najpracowitsi zostawali w Polsce.Przemysl to jeszcze raz.

                        > ty z tego co widze nie znasz wiele ponad rodzinna wies polska, i
                        >boisko do koszykowki obok domu.

                        Zeby Cie wyprowadzic z bledu.W Warszawie sie urodzilem i chodzilem
                        do szkoly i studiowalem,a teraz mieszkam w NYC,czyli bardzo dobrze
                        znam tylko 3 miasta:Warszawe ,NYC i Ozarow.

                  • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 16:39
                    Bomba

                    Odpowiem na jedno - > piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem
                    dla ich zdolnosci, ktorch amerykani
                    > e
                    > po prostu nie maja.

                    Nie jestes obiektwyna smile bo masz meza Azjate, ale mowiac o ich
                    wybitnych zdolnosciach troche przegielas. Z calym szacunkiem do
                    nich - ich najwieksza zdolnoscia jest ich pracowitosc.

                    Sorry za taki komentarz ale mialam okazje pracowac z ludzmi z calego
                    swiata, moj stary jest tez Amerykaninem (bialy niestety smile i powiem
                    ci jedno - najlepszych i najmadrzejszych ludzi jakich spotkalam w
                    mojej dotychczasowej drodze to byli ludzie z: Indii, South Africa i
                    Europejczycy. Amerykanie sa besciakami w swoich specjalnosciach, ale
                    wiedza ogolna pozostawia wiele do zyczenia. Dalej idac -
                    generalizuje.

                    I tak cos mi sie zdaje ze ty tez - bo tak to juz jest ze zawsze nam
                    sie wydaje ze to co mielismy w zyciu w najmlodszych latach jest the
                    best. Ale to nie zawsze tak jest.
                    • bomba001 Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 17:57
                      pewnie ze jestem nieobiektywna, a ty niekonsekwentna. zmieniasz zdanie w kazdym
                      poscie, twoje posty nie maja spojnosci, byle tylko byla awanturka i mozna sie
                      wyzyc. nie generalizujac to tak postepuja osoby potrzbujace pilnie pomocy.
                      azjaci to tez pojecie ogolne, mozna napisac, ze slowianie to pijacy i bedzie to
                      rowna genaralizacja.
                      akurat staralam sie podkreslic, ze nie mam do nich zadnych uprzedzen.
                      i prosze mnie o nie nie podejrzewac. nie pałam tez do nich zadną
                      nie/uzasadniona miloscia.
                      i kto tu ma uprzedzenia?
                      • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 22:07
                        > pewnie ze jestem nieobiektywna, a ty niekonsekwentna. zmieniasz
                        zdanie w kazdym
                        > poscie, twoje posty nie maja spojnosci, byle tylko byla awanturka
                        i mozna sie
                        > wyzyc

                        nie tylko ci chcialam pokazac to co ty robisz - myslisz ze jestes
                        tolerancyjna bo masz meza z Azji. Na tej same zasadzie moja b. dobra
                        kolezanka z Afryki, ktora mi mowi ze nie jest rasistka kiedys mi
                        powiedziala ze nigdy by sie nie zwiazala z bialym facetem. LOL

                        Nie awanturuje sie tylko ci zwracam uwage co ty za dyrdymaly
                        piszesz. I dalej ci mowie, ze nie ma czegos takiego jak najlepszy
                        wybrany narod; nie ma czegos taiego jak najlpeszy kraj; nie ma
                        czegos takiego jak najmadrzejszy kraj - sa tylko ludzie - jedni
                        madrzejsi, jedni glupsi, jedni sredni a inni wybitni. I to nie
                        zalezy od polozenia geograficznego, koloru skory, rasy, kraju - to
                        zalezy od indywidualnego talentu, pracy, wyksztalcenia, ambicji,
                        etc.

                        Ja moge ku mojej uciesze powtarzac frazesy tak jak ty i udawac ze
                        mam racje na prawde i byc gleboko samozadowolona smile

                        nie generalizujac to tak postepuja osoby potrzbujace pilnie pomocy.

                        LOL - tak z pewnoscia tylko dlatego potrzebuje pomocy bo widze twoje
                        rasistowskie komentarze, zero tolerancji, stereotypy tak powszechne
                        ze az budza zdumienie u kogos kot twierdzi ze az tak duzo podrozuje
                        po swiecie. Tak jak czytam takie rzeczy to niedobrze mi sie robi. Od
                        tego krok do Polska dla Polakow czy innych neonazistowskich
                        kometarzy...

                        cheers
                        • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 20.02.09, 00:36
                          > ze nie ma czegos takiego jak najlepszy
                          > wybrany narod; nie ma czegos taiego jak najlpeszy kraj; nie ma
                          > czegos takiego jak najmadrzejszy kraj - sa tylko ludzie - jedni
                          > madrzejsi, jedni glupsi, jedni sredni a inni wybitni. I to nie
                          > zalezy od polozenia geograficznego, koloru skory, rasy, kraju - to
                          > zalezy od indywidualnego talentu, pracy, wyksztalcenia, ambicji,
                          > etc.
                          -------
                          To prawda,z tym ze wlasnie ludzie w danym kraju buduja sobie system
                          w ktorym chca zyc i ten wlasnie system pozwala im sie szybciej
                          bogacic i doganiac najlepszych na swiecie.
                          Porownujac systemy chinski i hinduski w ciagu ostatnich 60
                          lat,okazuje sie,ze Chinczycy wybrali duzo lepsza droge rozwoju i
                          przegonili Hindusow na glowe.
                          Teraz gdy w Japonii,EU,USA jest kryzys w Chinach objawia sie on
                          zwolnieniem wzrostu z 13% na 7%.
                          • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 22.02.09, 22:01
                            > Porownujac systemy chinski i hinduski w ciagu ostatnich 60
                            > lat,okazuje sie,ze Chinczycy wybrali duzo lepsza droge rozwoju i
                            > przegonili Hindusow na glowe.

                            czy ty oprocz przebywania na tym forum ogladasz TV? Chiny lepsz
                            droge rozwoju? A w jakiej to dziedzinie - obozow pracy, braku
                            szanowania praw jednostki, innych narodow, braku wolnosci slowa,
                            demokracji, etc???

                            O czym ty wogole mowisz???
                            • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 23.02.09, 00:00
                              > czy ty oprocz przebywania na tym forum ogladasz TV?

                              Widocznie inne programy ogladamy lub inne wnioski z nich wyciagamy.


                              > Chiny lepsz droge rozwoju? A w jakiej to dziedzinie

                              W kazdej.Stopa zyciowa jest tam wyzsza niz w Indiach,przestepczosc
                              duuuuuuuuuuuzo nizsza,no i olimpiady jak Pekin 2008 nawet za 50 lat Hindusi nie
                              zrobia.


                              >- obozow pracy, braku szanowania praw jednostki, innych narodow, >braku
                              wolnosci slowa, demokracji, etc???

                              Dla mnie demokracja objawia sie w poziomie zycia,a nie w tym co ktos o
                              tych,ktorym sie dobrze zyje mowi.

                              > O czym ty wogole mowisz???

                              O Chinach.Jesli w 1950r byli w takiej samej nedzy jak Indie a teraz zyja 2x
                              lepiej niz Hindusi,tzn ze wybrali lepsza droge rozwoju.

                              www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_per_cap_in_195-economy-gdp-per-capita-1950
                              www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_per_cap_in_197-economy-gdp-per-capita-1973
                              A teraz wyglada to tak
                              www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_ppp-economy-gdp-ppp
                              przy liczbie ludnosci w Indiach wiekszej niz w Chinach.
                              • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 23.02.09, 09:50
                                > W kazdej.Stopa zyciowa jest tam wyzsza niz w Indiach,przestepczosc
                                > duuuuuuuuuuuzo nizsza,no i olimpiady jak Pekin 2008 nawet za 50
                                lat Hindusi nie
                                > zrobia.

                                Taak, jesli GDP jest takim najlepszym wskaznikiem to co ty w USA
                                robisz??? Przeciez tak bieda. Przeprwoadz sie do Chin. A wtedy za
                                komentarze na forach i korzystanie z nie takich stron Internetowych,
                                za wolne myslenie - trafisz do obozu pracy. Tak to tam wyglada.

                                Czy ty wogole pamietsz co sie stalo przed olimpiada w Chinach?
                                Slyszales o tej rzezi w Tybecie? Slyszales o milionach ludzi
                                pracujacych tam za grosze, zyjacych w biedzie, nie mogacych sie
                                wypowiedziec na zaden temat bo mogliby zostac za to ukarani???

                                I to ma byc droga rozwoju? Jakiego? Czy my tego juz nie
                                przerabilaismy w zeszlym stuleciu tu w Europie - u Sowietow i w
                                bloku wschodnim?

                                Zejdz na ziemie i zacznij sie rozgladac co sie dzieje na swiecie.
                                • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 23.02.09, 23:36

                                  > Taak, jesli GDP jest takim najlepszym wskaznikiem to co ty w USA
                                  > robisz???

                                  Ja jestem we wlasciwym miejscu o wlasciwym czasie,a dzieci moze juz
                                  przeniosa sie do Szanghaju.

                                  > Slyszales o tej rzezi w Tybecie?

                                  Tak slyszalem,ze Tybetanczycy palili biznesy i zabijali Chinczykow w
                                  Lhasa.
                                  www.youtube.com/watch?v=TjdL-kKN9xY
                                  Przyjrzyj sie dokladnie Tybetanczykom w akcji:
                                  www.youtube.com/watch?v=omCkCptY-fU&feature=related
                                  > Slyszales o milionach ludzi pracujacych tam za grosze,

                                  Jakby na nich nie patrzec,to zarabiaja 2x tyle co Hindusi.

                                  PS.No i tu zaczyna sie problem,bo Polacy chetnie sie zenia z
                                  Hindusami i Pakistanczykami,natomiast Chinczycy za cholere Polek nie
                                  chca,no wiec trzeba cos wymyslec ,zeby im dokuczyc.
                                  • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 23.02.09, 23:59
                                    > Ja jestem we wlasciwym miejscu o wlasciwym czasie,a dzieci moze
                                    juz
                                    > przeniosa sie do Szanghaju.

                                    Szanghaj to nie Mainland China.

                                    > Tak slyszalem,ze Tybetanczycy palili biznesy i zabijali Chinczykow
                                    w
                                    > Lhasa.

                                    nie slyszalam i ciezko mi w to uwierzyc biorac pod uwage ze to
                                    wiekszosc to buddysci.

                                    PS.No i tu zaczyna sie problem,bo Polacy chetnie sie zenia z
                                    > Hindusami i Pakistanczykami,natomiast Chinczycy za cholere Polek
                                    nie
                                    > chca,no wiec trzeba cos wymyslec ,zeby im dokuczyc.

                                    Czyli ja skrytykowalam Chiny (kraj) nie nacje usyszalam ze Chinczycy
                                    Polek nie chca. WOW, swiat mi sie zawalil wink Biorac pod uwage ze
                                    jestem mezatka i nie mam najmniejszej ochoty na romanse to
                                    rzeczywiscie to musi mi zrujnowac dzien. LOL

                                    Maks - jest jeszcze cos takiego jak milosc i do tego tanga trzeba
                                    dwojga smile Fakt ze jest tam ktos tam na swiecie co nie chce
                                    statystycznie wiazac sie z Polakami jest tak niezwykle malo istotny
                                    w powodzi spraw zilion bardziej istotnych (edukacja mojego dziecka,
                                    jej rozwoj, ekologia, moje pierwsze zmarszczki, co zrobic na obiad,
                                    glodujace dzieci, spoleczna niesprawiedliwosc, etc), ze powiem ci -
                                    przezyje i to smile

                                    hola amigo i buoanas noche smile
                                    • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 24.02.09, 02:05

                                      > Szanghaj to nie Mainland China.

                                      Chyba zle napisalem Shanghai:
                                      en.wikipedia.org/wiki/Shanghai

                                      > nie slyszalam i ciezko mi w to uwierzyc biorac pod uwage ze to
                                      > wiekszosc to buddysci.

                                      Dlatego Ci zalaczylem wywiady z poszkodowanymi i naocznymi
                                      swiadkami,bo to calkiem co innego slyszec "od kogos" a opierac sie
                                      na faktach.

                                      > Fakt ze jest tam ktos tam na swiecie co nie chce
                                      > statystycznie wiazac sie z Polakami jest tak niezwykle malo
                                      >istotny w powodzi spraw zilion bardziej istotnych

                                      To prawda,ale daje to do zrozumienia,ze pracowici i uczciwi
                                      Chinczycy nie przepadaja ani za swoimi sasiadami Hindusami ani
                                      Polakami z powodu na roznice charakterow.

                                      > (edukacja mojego dziecka,

                                      Jak znajdziesz dobra szkole w Stanach,to serdecznie polecam.
                                      Mentalnosc Polakow z Polski jest taka troche przygnebiajaca.
                            • babcia47 Re: fajne o tej tolerancji:) 23.02.09, 00:26
                              > czy ty oprocz przebywania na tym forum ogladasz TV? Chiny lepsz
                              > droge rozwoju? A w jakiej to dziedzinie - obozow pracy, braku
                              > szanowania praw jednostki, innych narodow, braku wolnosci slowa,
                              > demokracji, etc???
                              >
                              > O czym ty wogole mowisz???
                              Maksiu istnienia obozów pracy w Chinach nie przyjmuje do wiadomosci,
                              juz to kiedyś z nim w innym watku przerabiałam..porzuć wszelką
                              nadzieję...
                              • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 23.02.09, 02:46
                                > Maksiu istnienia obozów pracy w Chinach nie przyjmuje do wiadomosci,

                                Jak najbardziej przyjmuje do wiadomosci i uwazam ,ze sa tam jak i w Polsce pozadane.
                                Jak mnie jeden z kuzynow opowiadal,to nie mogl sie doczekac by moc pracowac
                                ,kiedy siedzial w wiezieniu,bo tam straszna nuda byla.

                                Oczywiscie wiekszosc ludzi w polskich wiezieniach,to zwykle obiboki i dla nich
                                praca jest wieksza kara niz wiezienie.
                                • makurokurosek Re: fajne o tej tolerancji:) 23.02.09, 10:35
                                  Za chwilę się dowiemy od maksia, że w Polsce podczas II wojny światowej również
                                  nie było obozów pracy.
                                  Może ty zamiast rozwiązywać zadania z matematyki dla dwunastolatków, poczytaj
                                  sobie historię najnowszą, oczywiście świata nie NY city.
                                  Ciekaw czy ty byłeś UBekim czy ktoś z twojej rodziny, że dostałeś dyplom SGH.
                        • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 20.02.09, 09:29
                          > Chinczykow od Hindusow dzieli przepasc,a Slowianie rzeczywiscie
                          > lubia wypic.

                          Niekoniecznie - z tego co zauwazylam Hindusie mowia lepiej po ang.
                          ze zrozumialych powodow (ex-kolonia brytyjask) i maja brytyjsko-
                          podobny system edukacji.

                          Slowianie niekoniecznie wszyscy lubia wypic - nei widze jakeigos
                          pijanstwa teraz w Polsce. Moze kiedys tam to bylo ale teraz nei
                          spotykam sie z tym. A tak a propos, facet ktory mi remont tu w
                          Polsce niedawno robil ma tez firme a Szkocji i powiedzial ze tak jak
                          na Wyspach pija na umor to nam Polakom jeszcze daleko. Ale niestety
                          tylko o Slowianach sie mowi ze duzo pija sad

                          Kolejny stereotyp sad
                          • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 20.02.09, 19:19
                            > Niekoniecznie - z tego co zauwazylam Hindusie mowia lepiej po ang.
                            > ze zrozumialych powodow (ex-kolonia brytyjask) i maja brytyjsko-
                            > podobny system edukacji.

                            W Indii angielski jest jezykiem oficjalnym,a w Chinach nie.
                            Piszac o Chinczykach brylujacych w amerykanskich szkolach,mialem na
                            mysli tych,ktorzy juz tu sie urodzili lub sa od co najmniej 2 lat.
                            Teraz jest z synem Chinczyk w Brooklyn Tech,ktory slabo mowi po
                            angielsku,ale z matmy wszystkich zagina.

                            > Slowianie niekoniecznie wszyscy lubia wypic - nei widze jakeigos
                            > pijanstwa teraz w Polsce. Moze kiedys tam to bylo ale teraz nei
                            > spotykam sie z tym. A tak a propos, facet ktory mi remont tu w
                            > Polsce niedawno robil ma tez firme a Szkocji i powiedzial ze tak
                            jak na Wyspach pija na umor to nam Polakom jeszcze daleko. Ale
                            >niestety tylko o Slowianach sie mowi ze duzo pija sad
                            >
                            > Kolejny stereotyp sad

                            Bo my mamy te tendencje po wypiciu pokazywac sie w miejscach
                            publicznych,a inne nacje jak Szwedzi czy Finowie zapijaja sie we
                            wlasnych domach i nie jezdza samochodami po pijanemu.
                            To w Stanach jak widze pijanego na ulicy,to niemal na mur Polak.
                            • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 22.02.09, 21:34
                              > To w Stanach jak widze pijanego na ulicy,to niemal na mur Polak.

                              gdzie ty mieszkasz??? Ja raz w Georgetown widzialam piajnego
                              Polaka... Wiekszosc Polakow co spotkalam to albo doktoranci albo
                              ludzie pracujacy dla rzadu, organizacji miedzynarodowych,
                              globalnych... Wiekszosc to jednostki wybitnie zdolne i pracowite.

                              > Bo my mamy te tendencje po wypiciu pokazywac sie w miejscach
                              > publicznych,a inne nacje jak Szwedzi czy Finowie zapijaja sie we
                              > wlasnych domach i nie jezdza samochodami po pijanemu.

                              Ach co ty opowiadasz - wiekszosc ludzi pije w pubach. A co o tych
                              pijanych Amerykanskich malolatach prowadzacych i potem majacych DUI
                              albo co gorsza DWI??? Czemu o nich nie wspominisz? Jak moj
                              remontowiec mi mowil o Wyspiarzach pijacych na umor to tez wspominal
                              o zarzyganych ulicach w niedzielny poranek po sobotnich imprezach
                              jakie Wyspiarze robia smile Chcialam oszczedzic az tak opisowych
                              wypowiedzi ale widze ze bez tego nie da rady pokazac ci ze sa nacje
                              czy ludzie ktorzy pija lepiej od nas wiec nie generalizuj.

                              > Teraz jest z synem Chinczyk w Brooklyn Tech,ktory slabo mowi po
                              > angielsku,ale z matmy wszystkich zagina.

                              A ja znow na studiach mialam ludzi z Rumunii ktorzy nas zaginali z
                              matmy. I co z tego? Czy to oznacza ze cala Rumunia jest lepsza w
                              edukacji matmy niz Polska? Albo ze jeden chlopiec z Chin? Nie wydaje
                              mi sie. Po prostu poznales b. zdolnego chlopca w matematyce.

                              • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 22.02.09, 23:36
                                > Ach co ty opowiadasz - wiekszosc ludzi pije w pubach.

                                Oni nie pija w pubach tylko ida sie tam pokazac lub spotkac kogos nowego.Ja jak
                                jezdze na weekend do Pensylwanii,to nawet do glowy mnie nie przychodzi isc do
                                pubu jak sie spotykamy ze znajomymi.

                    • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 20.02.09, 00:25
                      > Nie jestes obiektwyna smile bo masz meza Azjate, ale mowiac o ich
                      > wybitnych zdolnosciach troche przegielas. Z calym szacunkiem do
                      > nich - ich najwieksza zdolnoscia jest ich pracowitosc.

                      A ja w dalszym ciagu jest ciekaw o jakich Azjatach mowicie.
                      W latach 1950-tych dochod narodowy na twarz w Indiach i Chinach byl
                      taki sam.Przez nastepnych 50 lat Indie eksperymentowaly z
                      socjalistyczna demokracja,a w Chinach rozwinal sie dosc dobrze
                      system totalitarny i teraz po 50 latach dochod narodowy na twarz w
                      Chinach jest 2x wiekszy niz w Indii.
                      Dlugosc zycia w Chinach jest 71,8 a w Indii 63,5 roku.
                      www.nationmaster.com/graph/hea_lif_exp_at_bir_tot_yea-life-expectancy-birth-total-years
                      Jesli chodzi o przestepczosc,to niewiele krajow moze konkurowac z
                      Indiami.
                      www.nationmaster.com/graph/cri_mur-crime-murders


                      > Sorry za taki komentarz ale mialam okazje pracowac z ludzmi z
                      calego swiata, moj stary jest tez Amerykaninem (bialy niestety smile i
                      powiem ci jedno - najlepszych i najmadrzejszych ludzi jakich
                      >spotkalam w mojej dotychczasowej drodze to byli ludzie z: Indii,
                      >South Africa i Europejczycy.

                      Akurat z takimi mialas do czynienia,bo ja sie zastanawiam,dlaczego
                      50% uczniow i studentow w najlepszych szkolach to wlasnie Chinczycy?

                      IS-187 jest najlepszym gimnazjum na Brooklynie i jest tam 53%
                      Chinczykow i 37% bialych
                      www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/1898#students
                      Przykro mi,ale nie widzialem tam Hindusow.
                      W Stuyvesant HS jest to samo:62% Chinczykow i 32 % bialych.
                      www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/2796#students
                  • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 22:17
                    > piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem dla ich zdolnosci,
                    ktorch amerykani
                    > e
                    > po prostu nie maja.

                    no nie jak ktos kto twierdzi ze jest tolerancyjny moze tak frazes
                    napisac i jeszcze tak nielogiczny??? tzn. 200 mln Amerykanow tak ma?
                    Nawet Warren Buffet, wszyscy profesorzy, Joshua Bell (najlepszy
                    skrzypek swiata), prezydent USA, wszyscy ci noblisci??? Huh?

                    wow - powala na kolana taka ignorancja. autentycznie.

                    wiesz z czego slyna Azjaci - z czegos co sie nazywa reversal
                    engineering - biora amerykanski czy europejski sprzet czy cokolwiek,
                    rozkladaja na czesci pierwsze i potem ulepszaja - no tak to swiadczy
                    o wybitnej genialnosci. Ach, zapomnialam dodac - obozy pracy w
                    Chinach gdzie te podrobki i inne cuda firmowe sa tam za darmo
                    robione. A o tym slyszalas - czy saczac zielona herbate z plantacji
                    uprawianej przez wiezniow o tym zapomnialas? LOL
        • makurokurosek Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 00:09
          Faktem tez jest,ze zeby miec wyniki,to trzeba z dzieckiem sporo w
          > domu pracowac.

          Widzisz wcale, że nie. wystarczy że nauczyciel zrobi to co do niego należy i
          wytłumaczy materiał, a następnie przez kilka lekcji następuje jego utrwalenie.
          Jeżeli dziecko jest kumate wcale nie musi godzinami ślęczeć nad książkami. Rolę
          którą odgrywasz ty w Polsce odgrywa nauczyciel. To nie rodzic ma dziecku
          tłumaczyć materiał i wyjaśniać niejasności od tego w Polsce jest nauczyciel.
          Jakbyś troszke dokładniej poczytał wątki o problemach w szkole zauważyłbyś, że
          chodzi o to że po reformie przybliżającej nas do systemu amerykańskiego więcej
          obowiązków spadło na rodziców. Prawdopodobnie gdyby cały system został
          przekształcony na system amerykański nastąpiłyby strajki rodziców i bojkoty
          szkół. TO SZKOŁA JEST OD PRZEKAZYWANIA WIEDZY, a nie rodzic.
          • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 00:46
            > wystarczy że nauczyciel zrobi to co do niego należy i
            > wytłumaczy materiał,

            Tu sie z Toba nie zgadzam,bo nie kazdy nauczyciel jest na tyle dobry
            by dobrze wytlumaczyc.Moja corka chodzi do tego samego gimnazjum co
            moj syn i syn ja uprzedzal,ze nauczycielka z matematyki jest
            slaba.Teraz corka narzeka wlasnie na te sama nauczycielke i ja musze
            corce sporo rzeczy tlumaczyc.

            > To nie rodzic ma dziecku tłumaczyć materiał i wyjaśniać
            >niejasności od tego w Polsce jest nauczyciel.

            Tu jest system tak ustawiony,ze do kazdej lepszej szkoly sa egzaminy
            i nauczyciela nie obchodzi czy dzieciak dostanie sie do wymarzonej
            szkoly czy tez nie,wiec rodzic ma wytlumaczyc dzieciakowi lub najac
            korepetytora.

            > gdyby cały system został
            > przekształcony na system amerykański nastąpiłyby strajki rodziców
            >i bojkoty szkół.

            Przygotuj sie do tego,ze wlasnie tak bedzie.Jesli chcesz miec
            szkolnictwo na wysokim poziomie musi byc selekcja i wysoki poziom w
            szkolach najlepszych,a reszta uczyc sie pisac i dodawac w szkolach
            osiedlowych.

            > TO SZKOŁA JEST OD PRZEKAZYWANIA WIEDZY, a nie rodzic.

            Zalezy na ile rodzic dba o przyszlosc dziecka.
            • makurokurosek Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 16:01
              "Moja corka chodzi do tego samego gimnazjum co
              > moj syn i syn ja uprzedzal,ze nauczycielka z matematyki jest
              > slaba.Teraz corka narzeka wlasnie na te sama nauczycielke i ja musze
              > corce sporo rzeczy tlumaczyc."

              Takie super gimnazjum ma tak beznadziejnych nauczycieli, nono.

              "Tu jest system tak ustawiony,ze do kazdej lepszej szkoly sa egzaminy
              > i nauczyciela nie obchodzi czy dzieciak dostanie sie do wymarzonej
              > szkoly czy tez nie,wiec rodzic ma wytlumaczyc dzieciakowi lub najac
              > korepetytora.'

              Jakbyś zapomniał w Polsce również system egzaminów istnieje.

              "> Przygotuj sie do tego,ze wlasnie tak bedzie.Jesli chcesz miec
              > szkolnictwo na wysokim poziomie musi byc selekcja i wysoki poziom w
              > szkolach najlepszych,a reszta uczyc sie pisac i dodawac w szkolach
              > osiedlowych"

              Wówczas zapiszę dziecko do szkoły prywatnej, która będzie wstanie zająć sie tym
              do czego została powołana, czyli do nauczania. Dziecko chodzi do szkoły po to by
              się czegoś nauczyć, w domu ma materiał utrwalić i popracować nad ewentualnymi
              brakami.

              '> > TO SZKOŁA JEST OD PRZEKAZYWANIA WIEDZY, a nie rodzic.
              >
              > Zalezy na ile rodzic dba o przyszlosc dziecka.'

              Dziecko zwłaszcza 14 letnie już dawno powinno zrozumieć, że uczy sie dla siebie,
              a nie dla tatusia. To dziecku ma zależeć na poszerzaniu swoich horyzontów,
              rodzic może mu jedynie to umożliwić, pokierować ale nie uczyć sie za niego.
    • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 23:59
      W Polsce dla tych najlepszych istnieją kółka zainteresowań, które w
      przeciwieństwie do stanów nie służą do nadrobienia zaległości, ale do
      poszerzenia wiedzy. Dla tych słabszych organizowane są zajęcia wyrównawcze.
      System amerykański wbrew temu co próbujesz wmówić nie opiera się na wspaniałych
      metodach nauczania, ale tylko i wyłącznie wyłapywaniu i segregowaniu. System ten
      całkowicie pomija przypadki losowe, jezeli takowy się wydarzy, up spadasz do
      gorszej klasy. Zapomniałes równiez dodać ze spada sie wyjatkowo łatwo, a powraca
      wyjątkowo trudno. Tak gloryfikowany przez ciebie system opiera sie na
      minimaliźmie pracy z uczniem, sam zresztą spędzasz dużo czasu na odrabianu
      lekcji razem z 14 letnim synem, sam pisałes o tym że jezeli dziecko nie
      przygotuje sie na następna lekcję dzień wcześniej i samo nie zrozumie tego
      materiału to na nauczyciela nie ma co liczyć. Możesz mi wyjasnić jaki w takim
      razie jest sens szkoły która nie uczy, nie tłumaczy, a tylko i wyłącznie
      segreguje i opiera się na samodzielnej pracy ucznia.
      W Polsce system amerykański nie ma szans na przyjęcie, dlaczego? ano dlatego, że
      rodzice nie są od tego by godzinami tłumaczyć dzieciakowi zadania z matematyki.
      Po to dziecko chodzi do szkoły by się nauczyć, a w domu utrwalić wiedzę.
      Większość polskich rodziców szlak by trafił gdyby musieli przejąć całkowite
      obowiązki nauczyciela, gdyż ten jest tylko od sprawdzania wiedzy no i oczywiście
      sprawdzania umiejętności dydaktycznych rodzica.
      System amerykanski jest systemem wypaczonym.
      Nie twierdzę, ze polskie szkolnictwo jest super, miało wiele wad a po wspaniałej
      reformie ma ich jeszcze wiecej, ale system amerykański niestety ale wypuszcza
      debili. Swoja drogą ciekawe czemu amerykanie, mając tak wspaniały system
      edukacji, sa jedynym narodem wyśmiewan za swoja głupotę.
      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 01:05
        makurokurosek napisała:

        > W Polsce dla tych najlepszych istnieją kółka zainteresowań, które w
        > przeciwieństwie do stanów nie służą do nadrobienia zaległości, ale
        >do poszerzenia wiedzy.

        W Stanach kolka zainteresowan tez nie sluza nadrabianiu zaleglosci
        lecz poszerzeniu wiedzy.Ja syna zapisalem na extra matematyke,zeby
        przestal sie jej bac.

        > System amerykański wbrew temu co próbujesz wmówić nie opiera się
        >na wspaniałych metodach nauczania, ale tylko i wyłącznie
        >wyłapywaniu i segregowaniu.

        Ta innosc systemu amerykanskiego polega na tym,dzieci tutaj lubia do
        szkoly chodzic,a w Polsce nienawidza.Nauczyciele nie sa upierdliwi w
        USA,choc wg mnie nie wszyscy maja taka wiedze,jaka powinni miec.
        Nauczyciel tutaj jest partnerem i chetnie pomaga dzieciom.Jak sie
        dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
        matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
        matematyki i on bedzie je objasnial.

        > System ten całkowicie pomija przypadki losowe, jezeli takowy się
        wydarzy, up spadasz do
        > gorszej klasy. Zapomniałes równiez dodać ze spada sie wyjatkowo
        >łatwo, a powraca wyjątkowo trudno.

        Wszystko zalezy od stopni,bo nauczyciel nie moze sie interesowac
        twoim zyciem prywatnym.

        > Tak gloryfikowany przez ciebie system opiera sie na
        > minimaliźmie pracy z uczniem, sam zresztą spędzasz dużo czasu na
        >odrabianu lekcji razem z 14 letnim synem,

        Teraz juz nie.Na poczatku roku szkolnego wytlumaczylem mu kilka
        rzeczy,a pozniej nauczyciel z matmy extra mu tlumaczyl.

        > sam pisałes o tym że jezeli dziecko nie
        > przygotuje sie na następna lekcję dzień wcześniej i samo nie
        >zrozumie tego materiału to na nauczyciela nie ma co liczyć.

        Czasami tak bywa,ale chyba pomylilas taktyke Kowalskich z normalnymi
        uczniami.Kowalskie ucza sie z tygodniowym wyprzedzeniem i one
        wiedza ,co bedzie na nastepnych lekcjach.Moje dzieci tego nie
        robia,choc uwazam ze powinny.

        > Możesz mi wyjasnić jaki w takim razie jest sens szkoły która nie
        >uczy, nie tłumaczy, a tylko i wyłącznie segreguje i opiera się na
        >samodzielnej pracy ucznia.

        Wylapuje talenty,jak Gates,ktore same chca sie uczyc i sadza ich
        obok siebie w lawkach,zeby im pozniej w zyciu bylo latwiej kumpli do
        biznesu dobrac.

        > W Polsce system amerykański nie ma szans na przyjęcie,

        To tylko sie Tobie tak wydaje.Juz teraz duzo polskich dzieci ma
        korepetycje i to tych najzdolniejszych.

        > Swoja drogą ciekawe czemu amerykanie, mając tak wspaniały system
        > edukacji, sa jedynym narodem wyśmiewan za swoja głupotę.

        Bo to niekulturalnie wysmiewac sie z ludzi rzeczywiscie glupich.
        • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 05:56
          > Ta innosc systemu amerykanskiego polega na tym,dzieci tutaj lubia do
          > szkoly chodzic,a w Polsce nienawidza.Nauczyciele nie sa upierdliwi w
          > USA,choc wg mnie nie wszyscy maja taka wiedze,jaka powinni miec.
          > Nauczyciel tutaj jest partnerem i chetnie pomaga dzieciom.Jak sie
          > dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
          > matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
          > matematyki i on bedzie je objasnial.

          Nie wszystkie dzieci nienawidza szkoly w Polsce i nie wszystkie kochaja ja w
          USA. Kocha szkole dokladnie ten sam typ ludzi na calym swiecie- po prostu ci,
          ktorzy lubia sie uczyc, wspolpracowac z nauczycielami.

          > Teraz juz nie.Na poczatku roku szkolnego wytlumaczylem mu kilka
          > rzeczy,a pozniej nauczyciel z matmy extra mu tlumaczyl.
          z deka placzesz sie w zeznaniach- kto opowiadal o odrabianiu z dziecmi zajec
          godzine dziennie?

          > Wylapuje talenty,jak Gates,ktore same chca sie uczyc i sadza ich
          > obok siebie w lawkach,zeby im pozniej w zyciu bylo latwiej kumpli do
          > biznesu dobrac.
          >
          Maks halo pobudka- a co robia szkoly profilowane? a po co rankingi szkol rowniez
          w Polsce. nie mowiac o tym, ze takze w Polsce sa testy ogolnokrajowe od
          poziomujacych w klasach mlodszych, poprzez test 6 klasisty, test gimnazjalny i
          mature? Dlaczego te egzaminy uznajesz za gorsze? Bo zaden z nich nie nazywa sie
          SAT?wink szkola w kazdym kraju segreguje bo to jest jednym z jej celow.

          > Nauczyciel tutaj jest partnerem i chetnie pomaga dzieciom.Jak sie
          > dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
          > matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
          > matematyki i on bedzie je objasnial.
          To kiedy ma czas robic te bardziej wymagajace zadania? Moje dziecko na
          matematyce ekstra robi zadania po prostu wykraczajace poza program klasy. Jak
          czegos nie zalapalo na lekcjach to moze isc na zajecia wyrownawcze na ktorych
          nauczyciel przede wszystkim spelnia prosby uczniow o wytlumaczenie zadan z
          danego tygodnia (zajecia sa dwa razy w tygodniu), daje zadania tego samego typu,
          cz tez zadania ktore maja pokazac pewne mechanizmy. Ja sie z toba zgadzam ze
          umiejetnosci rozumowania nie musza byc ze wszystkiego na takim samym poziomie i
          mozna miec problemy z jednym dzialem matematyki a z innym byc heja do przodu,
          ale jak to sie dzieje na tych samych zajeciach to rezultat jest taki ze polowa
          ziewa.

          Poza tym mam znajomych w Stanach i nie mam wcale wrazenia ze szkola sie
          absolutnie nie interesuje zyciem prywatnym- wrecz przeciwnie mam wrazenie ze sie
          interesuje. To ze w przypadku twoich dzieci nie musi- inna sprawa, ty i tak
          jestes najmadrzejszy z calej wsi. Ale i wyrownywanie poziomu z jezyka i
          stypendia i zajecia wyrownawcze, ktore sam opisales to jest forma
          zainteresowania sie uczniem i jego zyciem.

          Nie mam zamiaru bronic tu specjalnie polskiej edukacji bo ma za uszami. Tak samo
          zreszta jak za uszami ma edukacja amerykanska. Ale polska ma za uszami zupelnie
          w innym miejscu gdzie doszukujesz sie jej problemow ty.
          • anmanika uwaga - uwielbiam karmić trola;-) 16.02.09, 09:10
            Chyba polska szkoła nie jest aż taka zła skoro w testach PISA Polska jest na 23 miejscu a Stany na 36.
            www.oecd.org/pages/0,3417,en_32252351_32235731_1_1_1_1_1,00.html
            wyborcza.pl/1,76842,4730099.html
            i ciekawostka
            Highlights from PISA 2006: Performance of U.S. 15-Year-Old Students in Science and Mathematics Literacy in an International Context
            Description: This report summarizes the performance of U.S. students on the Program for International Student Assessment (PISA), comparing the scores of U.S. 15-year-old students in science and mathematics literacy to the scores of their peers internationally in 2006. PISA, first implemented in 2000, is sponsored by the Organization for Economic Cooperation and Development (OECD), an intergovernmental agency of 30 member countries. In 2006, fifty-seven jurisdictions participated in PISA, including 30 OECD jurisdictions and 27 non-OECD jurisdictions. The results show the average combined science literacy scale score for U.S. students to be lower than the OECD average. U.S. students scored lower on science literacy than their peers in 16 of the other 29 OECD jurisdictions and 6 of the 27 non-OECD jurisdictions. Twenty-two jurisdictions (5 OECD jurisdictions and 17 non-OECD jurisdictions) reported lower scores compared to the United States in science literacy. On the mathematics literacy scale, U.S. students scored lower than the OECD average. Thirty-one jurisdictions (23 OECD jurisdictions and 8 non-OECD jurisdictions) scored higher on average, than the United States in mathematics literacy in 2006. In contrast, 20 jurisdictions (4 OECD jurisdictions and 16 non-OECD jurisdictions) scored lower than the United States in mathematics literacy in 2006. Differences in student performance based on the selected student characteristics of sex and race/ethnicity are also examined. Following the presentation of results, a technical appendix describes the study design, data collection, and analysis procedures that guided the administration of PISA 2006 in the United States and in the other participating jurisdictions.
            • aniucha333 Re: uwaga - uwielbiam karmić trola;-) 16.02.09, 09:27
              www.prekursor.edu.pl/index.php?module=htmlpages&func=display&pid=5

              a tu masz link na polskie tlumaczenie tego. Fakt ze USA wypadaja
              gorzej ale my az nie tak rozowo. Polska jest PONIZEJ sredniej w
              OECD. Wiec nie wciskajmy jak to u nas sie super uczy, bo to nie jest
              prawda...
          • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 18:24
            > Maks halo pobudka- a co robia szkoly profilowane? a po co
            >rankingi szkol rowniez w Polsce.

            Ja mowie o testach ,ktore sa rokrocznie we WSZYSTKICH szkolach w
            calym kraju od 3 klasy w gore.Wyniki tych testow sa na komuperze i
            wg tych wlasnie wynikow dokonuje sie rankingu szkol.


        • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 11:28
          "> W Stanach kolka zainteresowan tez nie sluza nadrabianiu zaleglosci
          > lecz poszerzeniu wiedzy."

          i twoja dalsza wypowiedz

          "Jak sie
          > dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
          > matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
          > matematyki i on bedzie je objasnial."

          Czyli kółko matematyczne skoro omawia sie zadania przerabiane na lekcji jest
          niczym innym jak zajęciami wyrównawczymi. kółko matematyczne ma za zadanie
          przygotować do olimpiad matematycznych, czyli poszerzyć wiedzę, a nie wyjaśnić i
          utrwalić wiedzę zdobytą na lekcji.

          "Ta innosc systemu amerykanskiego polega na tym,dzieci tutaj lubia do
          > szkoly chodzic,a w Polsce nienawidza.'

          znam co najmniej kilka osób dla których szkoła nie była koszmarem sennym.

          "> Wszystko zalezy od stopni,bo nauczyciel nie moze sie interesowac
          > twoim zyciem prywatnym.'

          W Polsce nauczyciel ma obowiązek zainteresować sie co jest przyczyną nagłych
          problemów ucznia, i sądzę że jest to całkowicie oczywiste zwłaszcza, ze życie
          prywatne wpływa na nasze życie szkolne, czy pracę. Cóż system o którym piszesz
          opiera sie na minimalizmie pracy nauczyciela najłatwiej ucznia przenieść do
          gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

          "Teraz juz nie.Na poczatku roku szkolnego wytlumaczylem mu kilka
          > rzeczy,a pozniej nauczyciel z matmy extra mu tlumaczyl."

          Raczej dlatego, że synek ci dał kopa w dupę, bo ty jak sam pisałeś w poprzednim
          poście z chęciom byś się nim jeszcze dłużej zaopiekował.

          "> Czasami tak bywa,ale chyba pomylilas taktyke Kowalskich z normalnymi
          > uczniami.Kowalskie ucza sie z tygodniowym wyprzedzeniem i one
          > wiedza ,co bedzie na nastepnych lekcjach.Moje dzieci tego nie
          > robia,choc uwazam ze powinny."

          Przestań lać wodę. Nie chcę mi się szukać twojej wypowiedz z poprzedniego wątku,
          w którym opisujesz jak to twoja córka uczy się z wyprzedzaniem, bo inaczej nie
          byłaby w stanie zrozumieć tego co na lekcji jest omawiane.

          "To tylko sie Tobie tak wydaje.Juz teraz duzo polskich dzieci ma
          > korepetycje i to tych najzdolniejszych.'

          Dlaczego ma korepetycje, ano dlatego że niestety nasz system po reformie sie
          przybliżył do systemu amerykańskiego. Nie znam natomiast osoby która z tego
          powodu skakałaby do góry,
          >
          • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 13:12
            >
            > W Polsce nauczyciel ma obowiązek zainteresować sie co jest
            przyczyną nagłych
            > problemów ucznia, i sądzę że jest to całkowicie oczywiste
            zwłaszcza, ze życie
            > prywatne wpływa na nasze życie szkolne, czy pracę. Cóż system o
            którym piszesz
            > opiera sie na minimalizmie pracy nauczyciela najłatwiej ucznia
            przenieść do
            > gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

            a przepraszam a gdzie sa takie szkoly? tak z ciekawosci pytam. Moich
            kolezanek dzieci chodza i do panst. i prywatnych i nic a nic o tym
            nei slyszalam. Tzn. sa szumne programy na papierze ale nic a nic a
            praktyce nie ma...

            > Dlaczego ma korepetycje, ano dlatego że niestety nasz system po
            reformie sie
            > przybliżył do systemu amerykańskiego.

            o jakiej reformie mowimy? bo jak tylko siegne pamiecia dzieci i
            mlodziez w Polsce chodzily na korki. Tak bylo za czasow mojej nie
            tak dawnej mlodosci i tak tez jest obecnie.

            Cóż system o którym piszesz
            > opiera sie na minimalizmie pracy nauczyciela najłatwiej ucznia
            przenieść do
            > gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

            no nie a to dobre - bo czyz w Polsce i tak nie jest? no chyab ze
            dziecko poslemy do szkoly prywatnej liczacej malo osob w klasie. W
            przeciwnym wypadku to dramat...

            > w którym opisujesz jak to twoja córka uczy się z wyprzedzaniem, bo
            inaczej nie
            > byłaby w stanie zrozumieć tego co na lekcji jest omawiane.
            >
            a ja jak siegne pamiecia z przedmiotow ktore lubilam czytalam moje
            podreczniki z wyprzedzeniem. Na studiach przygotowywalam sie do
            wykladow bo chcialam wiedziec o czym prof. bedzie gadac. I czy to
            cos zlego? Raczej nie tylko chec nauczenia sie czegos a nie tylko
            zaliczenia i wpisu w indeksie.
            • azile.oli Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 13:35
              Odniosę się tylko do pierwszej części, a więc zainteresowaniem się
              nauczyciela życiem prywatnym uczniów. Podaję wiarygodne przykłady,
              bo z gimnazjum moich dzieci. Pogorszenie wyników nauczania = rozmowa
              z uczniem, rozmowa z rodzicami. Przede wszystkim zaś wychowawcy
              proszą, aby zgłaszać ewentualne problemy, wtedy dziecko będzie jakby
              trochę na specjalnych prawach. Takie sytuacje to: rozwód rodziców,
              choroba w rodzinie, czasem nawet błahe sprawy. Nauczyciela jak
              najbardziej zdziwi, kiedy bardzo dobry uczeń zbierze kilka słabych
              ocen, szuka przyczyny, pyta. Nikt nie przypina mu łatki,
              że ''spoczął na laurach''. Pojedynczy przypadek gorszej oceny u
              takiego ucznia nie jest też specjalnie brany pod uwagę przy
              wystawianiu oceny końcowej, jako że każdy ma prawo mieć gorszy
              dzień. Tak że jak najbardziej - szkołę interesuje życie osobiste
              uczniów , zwłaszcza, jeśli wymagają oni pomocy.
              • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 13:50
                azile.oli

                ach o to ci chodzilo... a czy nauczyciele oferuja jakas konkretna
                pomoc albo czy na rozmowie sie konczy? Mialam pare takich sytuacji w
                swoim zyciu i nic z takich rozmow nie wyniklo oprocz mojej matki
                lamentujacej nade mna.

                Nie wiem czy widze tu jakas zmiane...

                Nauczyciela jak
                > najbardziej zdziwi, kiedy bardzo dobry uczeń zbierze kilka słabych
                > ocen, szuka przyczyny, pyta.

                a co sie dzieje jak slaby uczen ma takie problemy? wiesz o co mi
                chodzi... o te latki jakie daja uczniom w szkolach. to ze ktos jest
                noga z biologii tu chocby nie wiem jak sie staral pani i tak mu
                piatki nigdy nie da. Pamietam u nas na chemii jak dostalam niedost.
                na polrocze. Pod koniec roku chemiczka chciala mi dac troje na co
                sie nie zgodzilam. Kazal mi usiasc w lawce i natychmiast wziasc
                test. Tak tez zrobilam. Sprawdzila prace i powiedziala ze sciagalam,
                bo to niemozliwe tak dobrze sie nauczyc prze jeden semestr. Wiec
                powiedzialam zeby mi dala cos innego. Dala mi drugi test. Ktory
                napisalam bezblednie. No a ona po sprawdzeniu wdala sie w tyrade
                jaki to ja nieodkryty talent chemiczny jestem... Co za babsko!
                Mialam szczescie ze zawsze mialam tupet i nie poddawalwm sie, bo jak
                bym tej kobiecie pozwolila sobie ciemnote wcisnac to bym byla oslem
                z tej chemii do konca szkoly... I nie wierze ze kiedykolwiek
                jakakolwiek szkola czy reforma cos zmieni... System edukacyjny sam w
                sobie jest do niczego a b. malo jest ludzi ktorzy kochaja uczyc
                mlodziez i dzieci...
                • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 14:24
                  w pewnej chwili rodzice mojej przyjaciółki popadli w dołek finansowy, ojciec
                  stracił pracę jedynym żywicielem rodziny pozostała matka. Wychowawca pomógł
                  uzyskać dziewczynie pomoc finansową, umożliwiająca jej kontynuowanie nauki.
                  Ja po śmierci ojca uzyskałam wsparcie psychiczne, nikt nie skreślił mnie z
                  powodu obniżenia ocen, lecz większość nauczycieli próbowała mi pomóc.
                  • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 16:34
                    Jako mlodociana matka bardzo dlugo bylam pod lupa szkoly czy sie nie staczam smile
                    sama jako mlodociana matka dostalam bardzo konkretna pomoc od szkoly, nikomu nie
                    zalezalo by mnie znikad wyrzucac tym bardziej ze bylam dobra uczennica. Ale
                    posniej gdy moje dzieci dorosly do szkoly- nauczyciele moich dzieci starszych
                    (bo przy mlodszych moj wiek juz nie byl sensacja) zaczepiali z wlasnej woli,
                    pytali, oferowali pomoc itd. Wszelkie talenta moich dzieci nie pokrywajace sie z
                    moimi zostaly dostrzezone przez rozne szkoly. Za kazdym razem nawet jesli
                    nauczyciel nie potrzfil mi doradzic co z tym zrobic- potrafil mi doradzic gdzie
                    pojsc i sie dowiadywac.

                    Moje 9 letnie dziecko jest objete programem dla dzieci zdolnych- zostala
                    wychaczona nie po konkretnych sukcesach, ale bardziej po zapowiedziach talentu.
                    I ja przyznam sie ze nadal dosc sceptycznie patrze na talent w wydaniu 9 latki,
                    bo to sie w tym wieku zmienia jak w kalejdoskopie.

                    Sama nigdy nie mialam korkow oprocz jednego razu a korepetytor zajmowal sie czym
                    innym a nie uczeniem mnie matmy w zwiazku z czym do liceum przygotowalam sie
                    sama, zdalam z piatka z matmy a korepetytor zostal moim mezem smile Przezornie
                    dzieci korkow nie maja smile))
                    Przeciw czytaniu naprzod nie mam nic, sama wrzucalam zawsze plan wykladow,
                    bibliografie i zagadnienia na caly semestr na strone internetowa, kto ciekawy
                    doczytal, douczyl sie i jeszcze sie ze mna poklocil smile
                    • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 17:00
                      "> Przeciw czytaniu naprzod nie mam nic, sama wrzucalam zawsze plan wykladow,
                      > bibliografie i zagadnienia na caly semestr na strone internetowa, kto ciekawy
                      > doczytal, douczyl sie i jeszcze sie ze mna poklocil smile"

                      Czym innym jest czytanie z ciekawości, po to by podyskutować z nauczycielem,
                      czym innym samodzielna nauka bez której na ma możliwości zrozumienia wykładanego
                      przez nauczyciela materiału
                      ( opieram się na opinie maksia, bo ja nie miałam sytuacji aby bez wcześniejszego
                      przygotowania nie zrozumieć wykładu nauczyciela )
                    • zgagusia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 17:50
                      > Moje 9 letnie dziecko jest objete programem dla dzieci zdolnych-
                      zostala
                      > wychaczona nie po konkretnych sukcesach, ale bardziej po
                      zapowiedziach talentu.

                      Gosiu, jakiego typu to program i talent w jakiej dziedzinie?
                      Pytam bo mam syna w tym wieku uzdolninego matematycznie, ma juz na
                      swoim koncie konkretne sukcesy w skali ogolnopolskiej. I wiem ze w
                      naszym miescie (a jestesmy z Wroclawia czyli nie jakas wioska czy
                      miasteczko powiatowe tylko jakby nie patrzec miasto uniwersyteckie)
                      szkoly publiczne nie oferuja indywidualnego nauczania z matematyki
                      na tym etapie edukacji.
                      Za to Polsce dba sie o talenty sportowe...

                      Aga
                      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? Podstawowka! 18.02.09, 06:15
                        zgagusia napisała:

                        > Gosiu, jakiego typu to program i talent w jakiej dziedzinie?
                        > Pytam bo mam syna w tym wieku uzdolninego matematycznie, ma juz na
                        > swoim koncie konkretne sukcesy w skali ogolnopolskiej. I wiem ze w
                        > naszym miescie (a jestesmy z Wroclawia czyli nie jakas wioska czy
                        > miasteczko powiatowe tylko jakby nie patrzec miasto uniwersyteckie) szkoly
                        publiczne nie oferuja indywidualnego nauczania z matematyki na tym etapie edukacji.
                        > Za to Polsce dba sie o talenty sportowe...
                        ------------
                        O tym wlasnie mowie!
                        Moja corka juz w pre-K jako 4-latka zostala wylapana jako talent i po egzaminach
                        skierowana do specjalnej klasy dla uzdolnionych.
                        W duzych miastach jak Wroclaw powinniscie napierac na wydzial edukacji,zeby
                        organizowal wylapywanie talentow juz w podstawowkach,bo pozniej juz do gimnazjow
                        powinny byc normalne egzaminy i najzdolniejsi powinni isc do najlepszych szkol.
                        Tym bardziej ze podstwowka w Polsce jest jeszcze dluzsza niz w Stanach.
                        Czyli sama bedziesz musiala przez cala podstawowke z nim siedziec.

                    • dosmuchachas Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 02:25
                      Wieczna-gosiu..........

                      Ja tak zupełnie na inny temat. Sorki.
                      Pisałam kilka lat temu pod pseudo mamaizyimoniki, wiele razy czytałam Twoje
                      wypowiedzi, ale TA zrobiła na mnie największe wrażenie. SERIO!!!!!!!!!
                      Normalnie zdębiałam. Być może pisałaś o swojej historii wcześniej ale mnie tu
                      nie było długi czas. Teraz mieszkam daleko od Polski, Iza ma 7 lat Monika 10.
                      Gratuluję pokonania przeciwności wczesnego macierzyństwa i (w co nie wątpię a
                      nawet jestem pewna) szykan ze strony wielu osób, które nie akceptowały Twojego
                      związku z Twoim Mężem.

                      Życzę wytrwałości i siły
                      DOSMUCHACHCAS
                • azile.oli Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 17:18
                  Na rozmowie się nie kończy, jest pomoc, nie będę się rozpisywać, bo
                  to zależy od problemu.
                  Co do słabych uczniów : tu nie ma wielkiej różnicy, jeśli chodzi o
                  reakcje na problemy pozaszkolne, rodzinne. Może tylko taka, że jeśli
                  uczeń sam nie zasygnalizuje problemu, to nauczyciel później się
                  zorientuje, że coś się dzieje w życiu osobistym. Ale generalnie
                  zawsze zaczyna się od rozmowy, z uczniami słabszymi są one
                  przeprowadzane częściej, ich rodzice też proszeni są o kontakt ze
                  szkołą. Tu dużo zależy od ich reakcji, przychodzą, albo i nie. Nie
                  znaczy to jednak, że nauczyciel nie stara się mimo to pomóc
                  uczniowi.
                  Co do przyklejania łatek... To normalne, choć często niesprawiedliwe
                  i krzywdzące. Generalnie jednak, przy obecnym systemie testowym
                  uczeń dotychczas słaby ma szansę, aby zweryfikować niepochlebną
                  opinię na swój temat. Nigdy żaden nauczyciel w szkole moich dzieci
                  nie zarzucił nawet bardzo dotychczas słabemu uczniowi, że ściągał,
                  jeśli go na owym ściąganiu nie złapał.
                  Podam nawet przykład, niestety, niezbyt chlubny i źle świadczący o
                  uczennicy : otóż pewna koleżanka mojej córki, bardzo dobra uczennica
                  w podstawówce, zaczęła mieć w gimnazjum poważne kłopoty z
                  matematyką. Na półrocze miała naciągnięte 3. Matka posłała ją na
                  korepetycje do pewnej emerytowanej nauczycielki, która miała wzory
                  testów. Przed każdym testem dokładnie go przerabiały i dziewczyna
                  uczyła się tego na pamięć. Żeby nie podpaść, nie robiła zadań na 6.
                  Z każdego testu miała piątkę, z kartkówek różnie, ale nie tak dobrze.
                  Oceny z testów były jednak kluczowe. Na koniec roku ta dziewczyna
                  dostała 5.
                  Obecnie matematyczka się zmieniła , ona układa testy sama. No i
                  panna , niestety, mimo korepetycji, znowu kuleje z matmy. Dodam, że
                  ta pierwsza matematyczka, która nie przykleiła jej łatki była dużo
                  ostrzejsza. Widocznie dziewczyna nie ma głowy do matematyki i tyle.
                  Ale, żeby być sprawiedliwą dodam, że oczywiście są mi znane
                  przypadki , że dziecku przyklejono łatkę i cierpiało z tego powodu.
                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? PISA 16.02.09, 17:56
                    wyborcza.pl/1,76842,4730099.html
                    Szkoda,ze tam nie ma nic o metodologii badan.
                    Zbadano 4,5 tys uczniow ale gdzie? Bo moglo byc tak,ze w Polsce
                    badano ich w Warszawie,gdzie szkolnictwo jest na najwyzszym
                    poziomie,a w Stanach badano ich w Washington DC,gdzie 90% uczniow
                    jest czarnych i poziom jest baaaaaaaaaaaaardzo niski.
                    Z badan wynika ze Polacy sa na poziomie Szwecji,Danii i Francji,a
                    taka Norwegia i Wlochy sa juz ponizej Polski,ze o USA nie wspomne.
                    Dlatego duzo bardziej do mnie przemawia ranking wyzszych
                    uczelni,gdzie w pierwszej setce sa niemal wszystkie amerykanskie.
                    • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? PISA 17.02.09, 21:24
                      Bo moglo byc tak,ze w Polsce
                      > badano ich w Warszawie,gdzie szkolnictwo jest na najwyzszym
                      > poziomie,a w Stanach badano ich w Washington DC,gdzie 90% uczniow
                      > jest czarnych i poziom jest baaaaaaaaaaaaardzo niski.

                      Moze w District jest i niski poziom ale ja osobiscie znam paru ludzi
                      z Rumunii i Bulgarii ktorzy w takich szkolach srednich sie tam
                      uczyli i nie musieli ze za bardzo starac (wiadomo b. niski poziom) i
                      mieli same As i dostali sie na top Ivy League schools smile

                      A ty dzieci zawalasz robota zamiast je przeniesc tam gdzie jest
                      niski poziom to by brylowali, mieli same A a potem dostali sie na
                      top notch schools smile

                      > Dlatego duzo bardziej do mnie przemawia ranking wyzszych
                      > uczelni,gdzie w pierwszej setce sa niemal wszystkie amerykanskie.

                      Oczywiscie ze top uczelnie sa w USA bo maja kase, prestiz,
                      rozpoznawalna marke na calym swiecie, top nauczycieli z calego
                      swiata, najzdolniejsza mlodziez z calego swiata i dzieki temu
                      szkolnictwo wyzsze w USA nie ma sobie rownych gdzies indziej na
                      swiecie.

                      Nikt mi nie wcisnie ze jak wiekszosc ludzi by miala wybierac
                      pomeidzy lekarzem po Univeristy of Virginia (top publiczym
                      uniwerkiem w USA gdzie przecietnie jest tak 10 osob na jedno
                      miejsce) a Harvardem - kazdy by wybral absowlenta Harvarda. I tak
                      samo w Polsce -jesli bysmy mieli wybierac miedzy Jagiellonka a
                      Uniwersytem Opolskim kazdy by wybral absowlenta tego pierwszego
                      nawet jakby mial nizsza srednia bo wiadomo Jagiellonka to jest naj
                      uniwerek w tym kraju.
                • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 21:02
                  > o te latki jakie daja uczniom w szkolach. to ze ktos jest
                  > noga z biologii tu chocby nie wiem jak sie staral pani i tak mu
                  > piatki nigdy nie da. Pamietam u nas na chemii jak dostalam
                  niedost.
                  > na polrocze. Pod koniec roku chemiczka chciala mi dac troje na co
                  > sie nie zgodzilam. Kazal mi usiasc w lawce i natychmiast wziasc
                  > test. Tak tez zrobilam. Sprawdzila prace i powiedziala ze
                  sciagalam,
                  > bo to niemozliwe tak dobrze sie nauczyc prze jeden semestr. Wiec
                  > powiedzialam zeby mi dala cos innego. Dala mi drugi test. Ktory
                  > napisalam bezblednie. No a ona po sprawdzeniu wdala sie w tyrade
                  > jaki to ja nieodkryty talent chemiczny jestem... Co za babsko!
                  > Mialam szczescie ze zawsze mialam tupet i nie poddawalwm sie, bo
                  jak bym tej kobiecie pozwolila sobie ciemnote wcisnac to bym byla
                  oslem z tej chemii do konca szkoly... I nie wierze ze kiedykolwiek
                  > jakakolwiek szkola czy reforma cos zmieni... System edukacyjny sam
                  w sobie jest do niczego a b. malo jest ludzi ktorzy kochaja uczyc
                  > mlodziez i dzieci...
                  --------
                  To jest typowy przyklad,ze nauczyciele powinni tylko i wylacznie
                  zajac sie uczeniem i wyniki testow powinny byc przechowywane w
                  szkole jak swiadectwo wiadomosci ucznia.
                  Tak jest wlasnie w USA.Nic poza testami nie powinno byc brane pod
                  uwage.
                  W polskiej szkole moja corka mialaby wielkie problemy,bo ona nudzi
                  sie poziomem lekcji i zaczyna gadac,a pamietam jak mnie nauczyciele
                  przesladowali za tzw "zachowanie".
                  Z klasowek mialem 4,ale z zachowania na matematyce,nauczyciel
                  matematyki postawil mnie 2 i srednia wychodzila 3,jakby nie patrzec.
                  I pozniej ten wlasnie nauczyciel zawalu serca dostal,jak sie
                  dowiedzial,ze ja sie dostalem na studia.
                  Wygladalo to tak.
                  Kto peka(pstryka) dlugopisem?
                  Oooo! Znowu ty! 2.
                  • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 22:44
                    Maks to ze ty miales kiepskiego nauczyciela matmy nie oznacza ze szkola w ju es
                    ej nie dysponuje kiepskimi nauczycielami nawet najlepsza.

                    Caly szkopol polega na tym ze nie masz pojecia jak radzilaby sobie corka w
                    polskiej szkole. Oraz jak radziloby sobie jakiekolwiek polskie dziecko w szkole
                    w ju es ej. gdyz posiadasz jednostkowe doswiadczenie sprzed dziestu/ nastu lat w
                    szkole poslkiej oraz dwukrotne doswiadczenie w szkole w ju es ej z kilkoma
                    wybranymi szkolami. I tyle. I pozujesz na guru, pozujesz strzelasz te zadania
                    dla 12 latkow i szlag cie trafia ze nas to nie rusza.
                    Uwazam ze Polonia amerykanska powinna dac ci bana gdyz zniechecac do ju es ej
                    potrafisz jak nikt inny. moje dziecko mowi mi ze mam sie nie przejmowac ze ona
                    SAT zdaje bo po pierwsze nie wiadomo czy wyjedzie a po drugie nie musi
                    koniecznie spotkac tam samych Maksiow smile)))
          • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 20:44

            > Czyli kółko matematyczne skoro omawia sie zadania przerabiane na
            >lekcji jest niczym innym jak zajęciami wyrównawczymi.

            To tylko wyjatkowo,jesli uczniowie o to poprosza.


            > kółko matematyczne ma za zadanie
            > przygotować do olimpiad matematycznych,

            I tak wlasnie jest.

            >najłatwiej ucznia przenieść do
            > gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

            A jak takich uczniow jest 5 w klasie,to ile im poswiecic czasu?
            A rodzice cow tym czasie beda robili? Narzekali na szkole?
            • kocianna Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 21:14
              Maksio, ale przecież wyniki testów po 6 klasie, gimnazjalnych i matury też są
              robione w całej Polsce jednocześnie, i ich wyniki też są na www, i takoż są
              rankingi. I zdolna młodzież zwykle idzie do szkół dla zdolnej młodzieży, a
              słabsi do słabszych (progi punktowe).
              I są egzaminy do lepszych gimnazjów przy renomowanych LO.
              O co Ci chodzi?
            • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 21:50
              > A jak takich uczniow jest 5 w klasie,to ile im poswiecic czasu?
              > A rodzice cow tym czasie beda robili? Narzekali na szkole?

              Nie, najzwyczajniej w świecie ta piątka idzie na zajęcia wyrównawcze bo w Polsce
              kółka zainteresowań przeznaczone są dla osób chcących poszerzyć swoją wiedzę .
              Pięć minut indywidualnego zainteresowania potrzebne jest gdy zdarzy sie jakaś
              sytuacja losowa, gdy potrzebna jest pomoc z zewnątrz.
              Ja wiem ktoś kto nie pojmuje słowa przyjaźń nie jest w stanie zrozumieć zwykłych
              ludzkich odruchów, wszak ty pomagasz tylko wtedy gdy możesz kogoś ośmieszyć i
              przy okazji podnieść swoje ego.
      • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 09:22
        Swoja drogą ciekawe czemu amerykanie, mając tak wspaniały system
        > edukacji, sa jedynym narodem wyśmiewan za swoja głupotę.

        zazdrosc ot dlaczego.. I mowie powaznie. Kazdy wal jakiego poznalam
        w USA zaraz po przyjezdzie uwazal sie za pepek swiata a po paru
        miesiacach spuszczal z tonu i chodzil z podkulonym ogonkiem.

        > Większość polskich rodziców szlak by trafił gdyby musieli przejąć
        całkowite
        > obowiązki nauczyciela, gdyż ten jest tylko od sprawdzania wiedzy
        no i oczywiści
        > e
        > sprawdzania umiejętności dydaktycznych rodzica.

        Wiekszosc polskich rodzicow to wydaje gruuuuba kase na kroki o
        dobrze o tym wiesz, wiec nie sciemniaj. Jestem teraz w Polsce to
        widze to. Nawet b. dobre szkoly nie maja czasu tlumaczyc dzieciom co
        i jak, bo leca z materialem po lebkach!


        > System amerykanski jest systemem wypaczonym.

        nie generalizuj. System polski jest funta klakow nie wart, bo
        wystarczy spojrzec jak slabo ludzie wygladaja na testach
        porownawczych z innymi krajami na swiecie. Czytalam ost. statystyki
        i polscy uczniowie byly w dalekim tyle na testach jezykowych i
        matematycznych. Wyprzedzali nas Czesi i Litwini a nawet Niemcy czy
        Francuzi. I to sa dane statystyczne zbierane z terenu calego kraju
        wiec przekroj dosc szeroki by wskazac jak to naprawde wyglada....
        • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 12:16
          Nie twierdzę, ze system polski jest super, uważam ze nieszczęsna reforma
          edukacji negatywnie na niego wpłynęła i pogłębiła istniejące już problemy.
          Uważam, że system amerykański ma swoje plusy np więcej zajęć praktycznych, ale
          ma też bardzo dużo minusów. Jak sam maksiu, który jest wielkim zwolennikiem tego
          systemu, zauważył że system ten nie ma nauczyć, a jedynie kontrolować
          samodzielną pracę ucznia. Jak maksiu zauważył gdyby nie to, że jego córka uczy
          się z wyprzedzeniem, i wykładany materiał sama dzień wcześniej zmuszona jest
          opanować nie byłaby w stanie zdobyć dobrych wyników. Sory to po co w ogóle temu
          dziecku jest szkoła
          • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 13:29
            Jak maksiu zauważył gdyby nie to, że jego córka uczy
            > się z wyprzedzeniem, i wykładany materiał sama dzień wcześniej
            zmuszona jest
            > opanować nie byłaby w stanie zdobyć dobrych wyników. Sory to po co
            w ogóle temu
            > dziecku jest szkoła

            szkola chociazby dlatego jest potrzebna zeby skonczyc studia i miec
            ten maly kawalek papieru ktory pozwoli nam dostac dobra prace. I tak
            samo jest na calym swiecie. Mozemy oczywiscie zrezygnowac z
            formalnej edukacji, zakladajac ze zalozymy swoj biznes tak jak Gates
            to zrobil w wieku 18 lat i zlac studia.


            A ja uwazam to co robi jego corka za dobre przygotowanie sie do
            kazdej klasy.

            I nie jestem zwolenniczka zadnego systemu, bo jesli by mnie bylo
            stac to moje dziecko by mialo wlasna guwernantke i potem nauczcieli
            prywatnych. Ja osobiscie nienawidzilam szkoly a nauke pokochalam
            dopiero na studiach gdzie nikogo nie irytowala ze mam cos do
            powiedzenia, ze zadaja miliony pytan, ze chce cos wiecej wiedziec.
            Nikt mnie na stuidach nie przezywal kujonem, bo kazdy uczyl sie
            jeden przez drugiego. Takich szkol to ja bym chciala dla mojego
            dziecka...
              • znikad Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 21:11
                Wiecie, ja mam 3 dzieci w szkolach. Z przyczyn rodzinnych moje
                dzieci przenoszone byly, sa i beda okresowo pomiedzy szkolami w
                Kalifornii (USA) i Ontario (Kanada). To sa w obu przypadkach szkoly
                publiczne uznawane w okolicy za lepiej niz OK.
                Wnioski? Nawet w dobrej szkole trafi sie kiepski nauczyciel, nawet
                dobry uczen miewa zle dni/zle stopnie, nawet najbardziej
                zaangazowani rodzice roznych rzeczy nie dopatrza, ale w sumie to
                wszystko dziala i karawana jedzie dalej. Jesli jest dobra wola ze
                strony szkoly, nauczycieli, rodzicow i dzieci to krzywda sie
                dzieciom w szkole nie stanie.
                Zachwyty nad indywidualnymi systemami czy szkolami wkladam miedzy
                bajki - nikt i nic nie jest perfect na tym najlepszym ze swiatow.
                Znakomita wiekszosc dzieci przechodzi przez okresy checi i niecheci
                do nauki, lepszych i gorszych wynikow az w koncu dociera do jakiejs
                swojej pasji, ktora chce rozwijac. Dziecko, ktore jest swietne ze
                wszystkiego przez wiekszosc etapow edukacji to powod do niepokoju -
                albo poziom szkoly jest faktycznie za niski dla delikwenta, albo
                dziecko nie ma zadnych sprecyzowanych zainteresowan. Ja mam bardzo
                dobre doswiadczenia ze wspolpracy ze szkola moich dzieci i moja ex
                tez, choc sa to szkoly oddalone od siebie o pare tysiecy kilometrow
                ale to nie znaczy, ze nie mamy powodow do okazjonalnej krytyki czy
                niepokoju. I to pewnie dotyczy rodzicow na calym swiecie.
                Dyskusje o wyzszosci systemu szkolnictwa w USA na systemem w Polsce
                uwazam ze kompletny bezsens z wielu powodow, ze wymienie kilka:
                sposob finansowania szkol, roznorodnosc populacji w szkolach,
                kwestie religijne w spoleczenstwie, poziom oczekiwan rodzicow i tak
                moglbym ciagnac w nieskonczonosc.
                Ogolnie rzecz ujmujac, uwazam ze najwazniejsze jest zeby system
                edukacji w USA spelnial oczekiwania obywateli USA a system edukacji
                w Polsce spelnial oczekiwania obywateli Polski. Jezeli ktorakolwiek
                zaleznosc nie jest spelniona to to jest powod do niepokoju ale
                porownywanie pomiedzy USA i Polska sytuacji nie poprawi!
                Cheers
                • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 22:38
                  znikad alez oczywiscie ja sie z toba zgadzam- ja ty sie z maksiem tak
                  tradycyjnie draznie. Maksio wyjechal do Ju es ej i sie zachwycil, no coz ja
                  poradze, ze jego brak krytycyzmu mnie cieszy. Ale jak widac normalni ludzie tez
                  do USA wyjezdzaja, ktorym na mozg nie padlo, aczkolwiek nie wykluczam ze to bez
                  to ze dzieci masz w trzech szkolach ale zadna z nich nie jest Bruklin tek. smile
                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 06:08
                    wieczna-gosia napisała:

                    > Ale jak widac normalni ludzie tez
                    > do USA wyjezdzaja, ktorym na mozg nie padlo, aczkolwiek nie wykluczam ze to
                    bez to ze dzieci masz w trzech szkolach ale zadna z >nich nie jest Bruklin tek. smile
                    -------
                    Wiadomo,ze normalni ludzie w Stanach nie mieszkaja w NYC,tylko gdzies
                    na prowincji.
                    znikad pisze,ze ma dzieci w szkolach lepszych niz OK.
                    Tak sie sklada,ze w NYC do szkol lepszych niz OK bez egzaminu dzieci nie
                    przyjmuja i egzamin jest tylko na pierwszym roku wejsciowym.
                    Tak sie jakos utarlo mowic,ze jak szkola jest na przedmiesciach,np w jakiejs
                    Pensylwanii i wiekszosc dzieci jest bialych i grzecznych,to szkola jest OK.

                • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 03:01
                  znikad napisał:

                  > Ogolnie rzecz ujmujac, uwazam ze najwazniejsze jest zeby system
                  > edukacji w USA spelnial oczekiwania obywateli USA a system >edukacji w Polsce
                  spelnial oczekiwania obywateli Polski.

                  Najwyrazniej w Polsce wiekszosc ludzi narzeka na polski system nauczania,czyli
                  to wzorowanie na amerykanskim jakos im nie wyszlo.


                  • znikad Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 18:15
                    maksimum napisał:

                    >
                    > Najwyrazniej w Polsce wiekszosc ludzi narzeka na polski system
                    nauczania,czyli
                    > to wzorowanie na amerykanskim jakos im nie wyszlo.
                    >

                    Na oswiate w swoim kraju narzekaja najczesciej wszyscy obywatele
                    poszczegolnych krajow - Amerykanie sa mocno zdegustowani swoim
                    poziomem oswiaty, Polacy nie sa szczesliwi ze swoim systemem
                    edukacji, narzekamy my - Kanadyjczycy, narzekaja Francuzi, Wlosi,
                    Japonczycy i ogolnie wszyscy ludkowie w demokratycznych krajach.
                    Taka to uroda demokracji. Czy te skargi sa uzasadnione w kazdym
                    przypadku to juz inna sprawa - ludzie ogolnie lubia pomarudzic, co
                    zreszta widac swietnie w tym watku tez.
                    Idea naprawiania polskiego systemu edukacji poprzez przeszczepianie
                    jakichs amerykanskich pomyslow jest lekko szalona zwazywszy, ze
                    system amerykanski jest wybitnie niejednolity, totalnie kulawy i
                    naprawde trudno go traktowac jako jakis wzorzec do nasladowania.
                    Owszem, rozwiazania w poszczegolnych szkolach czy nawet pomysly
                    poszczegolnych nauczycieli moga byc warte rozposzechniania ale to
                    mozna odniesc do rozwiazan wszedzie - w USA, Mongolii czy Ivory
                    Coast!
                    Ja tam jakos nie mam watpliwosci, ze polska mlodziez ma przyzwoita
                    szkole i ze mlodzi Polacy to calkiem smart cookies.
                    Cheers
                      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 21:51
                        wieczna-gosia napisała:

                        > no prosze wyjechal chlopak i nie padl na twarz przed systemem czyli >jednak
                        jest to mozliwe- patrz Maks i ucz sie smile
                        ----------
                        Mozliwe tez jest,ze on nie zna systemu.
                        Amerykanski system edukacyjny w dobrym wydaniu jest w
                        NYC,Bostonie(jako-tako),San Fran-San Jose,a w slabszym wydaniu w LA i Dallas.
                        O takich miastach jak Detroit czy Washington DC to z miejsca zapomnij.
                        W Seattle Gates chodzil do szkoly prywatnej.

                        Prawdopodobnie w Polsce tez jest mozliwosc stworzenia dobrego systemu
                        w 5-ciu najwiekszych aglomeracjach,a reszta niech sobie radzi jak moze.



                          • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 19.02.09, 00:39
                            wieczna-gosia napisała:

                            > och och czyzby nie bylo jednak tak rozowo? no nie moge po prostu
                            >slow mi brak.

                            Wszystko zalezy od tego,z kim sie ma do czynienia.

                            Teraz bede strzelal.Polsko-hinduskie dzieci poczete w USA sa
                            wychowywane w Polsce,bo w USA nie mialyby szans zalapania sie do
                            dobrych szkol,a w Polsce tylko ta wigilie w szkole trzeba jakos
                            przelknac i reszta ujdzie.
                            Oczywiscie dzieci nie moga byc wyslane na nauki do Indii,bo tam jest
                            syf,kila i mogila i kilka tysiecy zdolnych ludzi na 1,5 miliarda.

                            • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 19.02.09, 06:14
                              nienienie maksiu- to co napisales czyli 3 wieksze miasta na krzyz bo reszta
                              niedomaga, jak to sie przepraszam ma do faktu ze sie nie narzeka na szkoly? Ja
                              tez jestem z wiekszego osrodka, ja tez jakbys nie zauwazyl w moich 300 postach
                              NIE NARZEKAM na polska szkole, na poziom nauczania w szkolach moich dzieci,
                              zdajac sobie jednak sprawe ze ja jestem w sytuacji specjalnej. Ty piejesz nad
                              selekcja po czym nagle ci sie wymyka ze nie jest tak rozowo. Jakaz to genialna
                              ta sekekcja zdolniaszkow musi byc skoro umieja to zrobic w NY i czesciowo w
                              Bostonie? Wooow. Nawiasem mowiac sadze ze nie tylko tam smile i nie tylko tam
                              zapewne sa dobre szkoly a ty dostales jablkiem po glowie po prostu.

                              > Teraz bede strzelal.Polsko-hinduskie dzieci poczete w USA sa
                              > wychowywane w Polsce,bo w USA nie mialyby szans zalapania sie do
                              > dobrych szkol
                              skoro tak twierdzisz to ak byc musi nie ma sily, z takim argumentem nie potrafie
                              sie zmierzyc smile
                              • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 19.02.09, 22:42
                                > Ty piejesz nad selekcja po czym nagle ci sie wymyka ze nie jest
                                >tak rozowo.

                                No wiec zacznijmy od podstawa.
                                Podstawa jest selekcja i w miare krotka szkola podstawowa,gdzie sa
                                najwieksza zroznicowania poziomow.
                                No wiec selekcja w USA jest i szkola podstawowa trwa 5 lat,choc wg
                                mnie powinna trwac 4 lata.
                                Z tego wlasnie jestem zadowolony.
                                To ze matematyczka w szkole corki jest slaba,to wiem bo ona uczyla
                                rowniez syna i syn narobil sobie zaleglosci przez ta babe.
                                Przeciez nie bede jej wymyslal na wywiadowce,bo ona sie nie
                                zmieni.Jedyne wyjscie to douczac corke w domu.

                                > Jakaz to genialna
                                > ta sekekcja zdolniaszkow musi byc skoro umieja to zrobic w NY i
                                >czesciowo w Bostonie? Wooow.

                                Te nowsze miasta ameryklanskie sa bardzo rozrzucone,a ciezko dowozic
                                dziecko codziennie np godzine do szkoly,czyli selekcja sprawdza sie
                                w duzych miastach z dobra komunikacja miejska.

                    • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 05:58
                      > Amerykanie sa mocno zdegustowani swoim poziomem oswiaty,

                      O ktorych Amerykanach mowisz? O tych,ktorzy nie maja zdolnych dzieci?
                      Im zaden system nie pomoze!
                      Nie trzeba byc specjalnie zdolnym zeby byc zadowolonym z systemu
                      amerykanskiego,bo dzieci Kowalskiej nie chodza do najlepszych szkol ,a Kowalska
                      jest zadowolona.

                      > Idea naprawiania polskiego systemu edukacji poprzez przeszczepianie jakichs
                      amerykanskich pomyslow jest lekko szalona >zwazywszy, ze system amerykanski jest
                      wybitnie niejednolity,

                      To zalezy od stanu i od miasta,a generalnie od tego,kto w danym miejscu rzadzi.
                      Rzadzil w NYC dinkins i byla kila i mogila.Przyszedl Giuliani i w ciagu kilku
                      lat przestepczosc spadla o polowe.Przyszedl po nim M.Bloomberg i przestepczosc
                      dalej spada,a szkolnictwo po raz pierwszy zostalo postawione na bardzo wysokim
                      poziomie.

                      > totalnie kulawy i
                      > naprawde trudno go traktowac jako jakis wzorzec do nasladowania.

                      Zalezy gdzie mieszkasz.
              • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 16:32

                > Aby tak naprawdę zrozumieć sens tej dyskusji musiałabyś przeczytać
                choć jeden
                > cały watek maksia.

                czytam i tak zgadzam sie jest nie do zniesienia w wiekszosci
                przypadkow smile walac tymi sowimi racjami na prawo i lewo i nei
                zastanwiajac sie jak czesto popada w tendencyjnosc, ale ma tez
                czasami ciekawe spostrzezenia. Dajmy i jemu szanse wink