Dlaczego szkola jest problemem?

15.02.09, 21:16
Bo z zalozenia jest przeznaczona dla sredniakow.Jesli trafi sie ktos
ponizej sredniej,to od razu znajduje sie cala gromadka ludzi by
nieborakowi pomoc.
Ale co zrobic,z tymi ktorzy sa grubo powyzej sredniej?
To jest najwiekszy problem polskiej szkoly,bo w amerykanskich juz
radza sobie z tym o wiele lepiej.Szkola polska jest nastawiona na
zrownywanie poziomu tych najlepszych z najgorszymi i czesto w jednej
klasie mozna znalezc rzeczywiscie slabych i bardzo dobrych uczniow.
W Stanach sa programy,ktore juz od pre-K czy tez 1-szej klasy
wylapuja talenty i grupuja je w oddzielnej klasie.
Z gimnazjum i liceum nie ma juz zadnego problemu,bo do wszystkich
lepszych szkol trzeba zdawac egzaminy i zadne wygranie olimpiady nie
daje gwarancji dostania sie do najlepszej szkoly.
Egzaminy sa dosc ostre a wszystkie szkoly ponumerowane w rankingach
od najlepszej do najgorszej i nie ma zadnego problemu ze
znalezieniem tej najlepszej czy tez obawa,ze przypadkiem posle sie
dzieciaka do tej najgorszej.
www.greatschools.net/city/Brooklyn/NY
Wpisujesz swoje miasto w odpowiednia rubryke i wyskakuja Ci
najlepsze szkoly.Wpisujesz ta szkole na liste cie interesujacych i
przysylaja ci date i miejsce egzaminu.Wg wynikow egzaminu dziecko
jest przydzielane do najlepszej lub drugiej czy trzeciej od gory
szkoly.Jesli do tych trzech czy czterech najlepszych sie nie
zalapie,to idzie sie do lokalnej.
W NYC podstawowka trwa 5 lat,gimnazjum 3 lata i liceum 4 lata.
Osobiscie bym wolal by kazda ze szkol trwala 4 lata,bo ten piaty rok
w podstawowce,to strata czasu.
    • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 21:25
      Testy w szkolach sa oczywiscie po to,by porownac poziom nauczania w
      roznych szkolach i w USA sa to testy stanowe,dla szkol
      podstawowych,gimnazjow i liceow,a ogolnokrajowe (SAT) jako egzamin
      wstepny na studia.
      www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=c&county=Kings&sortby=NYSA_MATH&tab=acad

      Kings County,to jest wlasnie Brooklyn NY.Mozna segregowac szkoly wg
      testow z matematyki lub angielskiego.
    • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 21:30
      paczta i sie uczta wiochmeny.
      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 22:29
        wieczna-gosia napisała:

        > paczta i sie uczta wiochmeny.

        Mnie tez dziwi,dlaczego prostego systemu amerykanskiego nie mozna
        zastosowac w Polsce.
        Testy ogolnopolskie,rankingi szkol itd. przeciez to proste jak
        rabanie drzewa.
        • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 08:28
          no nie wiem Maksiu, nawet za moich czasow byla matura ogolnopolska smile a teraz to
          w ogole co chwila test ogolnopolski, co chwila rankingi, nie wiem co jeszcze
          chcesz zastosowac? Nawet klasy 40 osobowe mamy.
    • smerfeta7 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 22:01
      maksimum Polska to Kraj daleko w tyle. Dlatego najlepsi, ktorzy
      przebili sie mimo rownania w dół, zaraz wyjezdzaja za granice, aby
      miec mozliwośc się ksztalcic na poziomie.
      W Polsce nauczyciel nie bedzie robil sobie klopotu ze zdolnym
      uczniem, ktory zaskakuje jego swoją wiedzą i umijetnościami.
      Nauczyciel jest zly jak uczen wie wiecej, podwaza jego informacje i
      odrecznie zaczyna się rownanie z udowadnianiem nie jestes dobry i
      nie bedziesz.
      W Polsce jak by tak zrobili, to odrecznie padlo by slowo o
      segregacji dzieci. Polska to zacofany kraj, ktory stawia na srednią
      a nie na zdolnych ludzi. Stad wielu zdolnych a nawet wybitnych ludzi
      wyjechalo za granicę i dlatego inne kraje idą z postepem a polska
      zawsze do tylu.
      Osobiście uwazam, że w Polsce także powinny powstać takie szkoly,
      aby zdolna mlodzież znalazla miejsce dla siebie i nie musiala
      wyjezdzac za granice. A tak obce kraje korzystają z najzdolniejszej
      mlodziezy i stad wysoki poziom i rozwoj tego kraju.
      Co do rankingów w polsce, znam kilka szkół podstawowych-państwowych,
      zajmujących wyzsze miejsca w rankingu, ale poziom ich nauczania jest
      bardzo niski od tych z niskim miejscem w rankingu.
      Ja osobiście mam wielkie obawy o edukację corki, i chyba bez względu
      na jej zdanie, choć bardzo je cenie i szanuję, to przeniosę ją do
      szkoly prywatnej, tam ma wieksze mozliwosci rozwojowe i szanse na
      dalszy rozwoj.
      Jestem w trakcie podejmowania trudnej dla nas decyzji.
      Co do nieboraka smile to w polsce ma najlepiej. Najpierw szkola pomaga
      we wszystkim, nauka, zywienie, ubieranie, potem urzad dajac zasilki,
      nastepnie urzad dotuje jego dzieci i tak w kółko z pokolenia na
      pokolenie. A nieborak martwi sie tylko o to z kad tu jeszcze mozna
      dostać za darmo pieniadze.
      I wszyscy sa zadowoleni, nauczyciele, urzednicy i państwo jak to
      pomoglo i pomaga nieborakowi smile
      Zdolny równany w dół, nie daje się, wzmocniony i zestresowany
      przetrwał i wyjechal za granicę, aby studiować, zyć i pracować
      godnie, zapewniając swoim dzieciom normalny start życiowy, nie
      robiąc z nich nieborakow a osoby odpowiedzialne za siebie i swoje
      dzieci.
      Polsce daleko do takich zmian.




      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 22:43
        smerfeta7 napisała:


        > W Polsce nauczyciel nie bedzie robil sobie klopotu ze zdolnym
        > uczniem, ktory zaskakuje jego swoją wiedzą i umijetnościami.

        To wlasnie po to sa testy ogolnostanowe czy ogolnopolskie by
        wysegregowac dzieci wg zdolnosci i wyslac je do szkol na poziomie im
        odpowiadajacym.

        > Nauczyciel jest zly jak uczen wie wiecej, podwaza jego informacje
        >i odrecznie zaczyna się rownanie z udowadnianiem nie jestes dobry i
        > nie bedziesz.

        Bo w Polsce od wiekow "honor" i autorytet byl zawsze na pierwszym
        miejscu,a wiadomosci gdzies blosko konca.

        > Osobiście uwazam, że w Polsce także powinny powstać takie szkoly,
        > aby zdolna mlodzież znalazla miejsce dla siebie i nie musiala
        > wyjezdzac za granice. A tak obce kraje korzystają z
        >najzdolniejszej mlodziezy

        Czyli uwazasz,ze zwykla selekcja wg zdolnosci w Polsce nigdy nie
        przejdzie?

        > Ja osobiście mam wielkie obawy o edukację corki, i chyba bez
        względu na jej zdanie, choć bardzo je cenie i szanuję, to przeniosę
        ją do szkoly prywatnej, tam ma wieksze mozliwosci rozwojowe i szanse
        >na dalszy rozwoj.

        Ja tez pomyslow mialem setki ze szkolami dla syna,z prestizowa
        prywatna wlacznie.Poszedl tam nawet na egzamin i dostal 50%
        stypendium,bo roczne ksztalcenie tam kosztuje ponad 10 tys doll.
        Ale syn dostal sie do bardzo dobrej szkoly publicznej,wiec
        zrezygnowalismy z prywatnej.

        > Co do nieboraka smile to w polsce ma najlepiej.

        Bo okazanie wspolczucia ludziom na niezbyt wygorowanym poziomie
        przychodzi najlatwiej,ale zeby podjac sie trudnej rywalizacji,to juz
        nie my.
      • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 09:11
        Ja osobiście mam wielkie obawy o edukację corki, i chyba bez
        względu
        > na jej zdanie, choć bardzo je cenie i szanuję, to przeniosę ją do
        > szkoly prywatnej, tam ma wieksze mozliwosci rozwojowe i szanse na
        > dalszy rozwoj.

        wiesz co ostatnio czytalam o b. fajnym programie dla dzieci wybitnie
        zdolnych w Poznaniu. Maja tak zajecia popoludniowe dla dzieci kilka
        razy w tyg. Wjedz na forum "Zabawy z przedszkolakiem" (forum
        eksperckie i tam o tym ta ekspert mowi). POza tym jest jeszcze Mensa
        Polska i ma program dla dzieci zdolnych. To w sumie cos tam juz sie
        zaczyna z tym robic...

        > Co do nieboraka smile to w polsce ma najlepiej. Najpierw szkola
        pomaga
        > we wszystkim, nauka, zywienie, ubieranie, potem urzad dajac
        zasilki,
        > nastepnie urzad dotuje jego dzieci i tak w kółko z pokolenia na
        > pokolenie. A nieborak martwi sie tylko o to z kad tu jeszcze mozna
        > dostać za darmo pieniadze.

        Idealnie to ujelas. Nic dodac nic ujac´smile

        Wiecie co tak dopiero niedawno do mnie dotarlo ze wiekszosc ludzi (i
        to nawet b. mlodych) ma taka postawe roszczeniowa. Mi sie nalezy i
        koniec. SZlag mnie ostatnio trafil jak mlody facet, wygladajacy na
        zdrowego jak kon - prosil mnie o kase. I nie zrozumcie mnie zle jak
        zawsze pomagam i uwazam ze jak mi sie dobrze wiedzie to trzeba pomoc
        tym mniej szczesliwym. No wiec, zapytalam go dlaczego nie pracuje -
        powiedzial ze nie moze znalezc pracy i tak nie zarobi ile mu
        potrzeba. Szlag mnie trafil! To ja mam male dziecko, harowalam jak
        wol w ciazy, wrocilam do pracy jak ona miala 7 m-cy i nie uwazalam
        ze praca jest fe a tu taki wal uwaza ze mu sie nalezy. Z jakiej
        racji pytam? Z jakiej?!

        Drugi przyklad - dzieci moich rodzicow sasiadow. Obydwoje pracuja i
        maja miesiecznie dochod netto w wysokosci ok. 4 tys PLN. Jak na
        warunki duzego miasta (i to nie stolica) wydaje mi sie ze jest ok.
        Mieszkaja oczywiscie katem u rodzicow, ktorzy tez im pilnuja
        dziecko, gotuja obiadki, Mlodzi lataja po knajpach, pubach, klubach
        i wiecznie ale to wiecznie narzekaja jak to im ciezko, jak to ich
        nie stac na mieszkanie, etc. Ostatnio mi powiedzieli ze zapisuja sie
        na liste urzedu miasta by dostac mieszkanie komunalne... Szczeka mi
        opadla...autentycznie. Obydwoje sa po studiach, maja b. duze szanse
        rozwoju i taka roszczeniowka...Nic dziwnego ze potem sola w oku
        ludziom jest ze ktos ma ambicje, zdolne dzieci z ambicjami,
        pieniadze...Przeciez mi i wielu innym nic z nieba nie spadlo. Ciezka
        praca do tego doszli. No ale potem w opinii takich walow to i tak ci
        co maja pieniadze to sa zlodzieje, ich zdolne dzieci to dzieki
        ukladom/pieniadza na studia sie dostaly, sa kujonami, etc smile

        ach, temat rzeka...
        • maksimum Zazdrosc Cie zzera! 16.02.09, 20:32
          aniucha333 napisała:

          > Drugi przyklad - dzieci moich rodzicow sasiadow. Obydwoje pracuja
          i maja miesiecznie dochod netto w wysokosci ok. 4 tys PLN. Jak na
          > warunki duzego miasta (i to nie stolica) wydaje mi sie ze jest ok.
          > Mieszkaja oczywiscie katem u rodzicow, ktorzy tez im pilnuja
          > dziecko, gotuja obiadki, Mlodzi lataja po knajpach, pubach,
          klubach i wiecznie ale to wiecznie narzekaja jak to im ciezko, jak
          to ich nie stac na mieszkanie, etc. Ostatnio mi powiedzieli ze
          zapisuja sie na liste urzedu miasta by dostac mieszkanie
          >komunalne... Szczeka mi opadla...autentycznie.
          -------
          Co Ty chcesz od ludzi? Przeciez glosowali na Tuska,a ten obiecal
          Druga Irlandie,wiec spokojnie czekaja,az im ktos to mieszkanie
          zafunduje.
          Nawet sobie sprawy nie zdajesz,jak w niektorych pubach potrafi byc
          drogo,ze o restauracjach nie wspomne.
          Bede zgadywac.Ona nie umie gotowac,ale piwo w towarzystwie znajomych
          musi wypic,a mieszkanie przeciez im sie nalezy,no nie.
          • aniucha333 Re: Zazdrosc Cie zzera! 17.02.09, 16:22
            > Bede zgadywac.Ona nie umie gotowac,ale piwo w towarzystwie
            znajomych
            > musi wypic,a mieszkanie przeciez im sie nalezy,no nie.

            tak skreca mnie na ich glupote, brak ambicji, i lekkomyslnosc smile

            to na pewno
      • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 09:30
        Smerfeta

        a tu jest ta szkola w Poznaniu dla dzieci zdolnych. Wyglada naprawde
        super jak dla mnie.

        www.prekursor.edu.pl/index.php?module=htmlpages&func=display&pid=3


        jesli by taki program ustanowic w kazdym wiekszym i srednim miescie
        to by za pare lat nasz kraj nazywano krajem geniuszy smile I tak
        jestesmy super madrym narodem, ale zawsze mozna lepiej smile
        • smerfeta7 Re: aniucha333 18.04.09, 19:09
          aniucha333 bardzo dziękuje za informacje i linki.
          Skorzystałam z nich.
          Moja corka już uczeszcza na zajęcia-warsztaty i jest
          najszczęsliwszym dzieckiem, kiedy zbliza się ten dzień.
          Poznała osoby z ktorymi czuje się jak rybka w wodzie.
          OOOOgromne podziękowanie.
          • maksimum Re: aniucha333 19.04.09, 18:13
            aniucha wyjechala do Tybetu i na buddyzm przechodzi,bo im ponoc
            nawet zle myslec religia nie pozwala,ze nie wspomne o zabijaniu
            Chinczykow i paleniu ich biznesow.
            • maksimum Re: aniucha333 21.04.09, 06:27
              Ja jednego nie kumam.Jak to jest,ze jak w Tybecie religia nie
              pozwala im zabijac,to przecietny Polak i reszta przecietnego swiata
              swiecie wierzy,ze Tybetanczycy bez wyjatku stosuja sie do zasad
              swojej religii.
              Ale juz jak u nas w przykazaniach stoi,nie zabijaj i nie kradnij,to
              czy Tybetanczyk wierzy w to ,ze w Polsce nikt nikogo nie zabija ani
              nie okrada?
              Czy moze to tylko dziala w jedna strone.My glupi ludzie wierzymy,ze
              Tybetanczycy sa swieci,a Tybetanczycy wiedza,ze Polacy sa grzeszni.
    • bomba001 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem? 15.02.09, 23:25
      wiesz, jak czytam twoje posty o edukacji w us, to mi sie smaic chce. bo
      rozumiem, ze ty zdolne dzieci masz i tylko z tego punktu widzenia mowisz. co do
      jednego masz absolutna racje: w us maja fizia dot. selekcji i wylapywania tych
      talentow. i sprowadzania z innych krajow, bo mimo wszystko im system chyba nie
      wylapuje wystarczajaco duzo.
      dobre szkoly sa naprawde dobre, a inne baaaaaardzo zle. i ty o tym wiesz, bo
      chyba ciagle swoje kompleksy leczysz tymi pelnymi uwielbienia postami o
      wspanialaym stanie edukacji.
      u moja kolezanka jest dyrektorem szkoly, liceum z wykladowym angielskim w duzym
      miescie. i znalazla urooczą amerykankę z ba, ktora by chciala przyjechac i uczyc
      naprawde utalentowane dzieciaki. i wiesz co? jak owa urocza osobka obejrzala
      program, a uczyc miala o całkach, rozniczkach, pochodnych etc- to ona
      zrezygnowala! bo ona tego.... nie robila! na studiach! wiele jest takich
      kwiatków, i naprawde nie przesadzajmy.
      ja osobiście wrociłam z dziecmi z us, zeby wlasnie tam do szkoly nie chodziły. i
      nie jestem jedyną znana mi osobą, kotra to zrobila. jak beda chcialy, to sobie
      studia w us skończą, i ty dobrze wiesz tak jak i ja, ze beda NAJLEPSZE na swoim
      roku. moze zostana wyprzedzone przeez jednego zółtka, lub hinddusa. bo produkty
      amerykańskiej edukacji sa zenujaco niskie.
      tak ze nie przesadzajmy.
      ludzie, nei narzekajcie! wybierzcie swoim dzieciom dobre szkoly, wiele sie o
      nich mozna dowiedziec przed rozpoczeciem edukacji dzieci. i profil i klasy. i
      nawet mozna poznac nauczyciela. czemu tego nie robic tylko potem narzekac?
      waszym dziecio jest naprawde ciezko, jezeli myslą ze sa w szkole krzywdzeni,
      niedoceniani etc. z doswiadczenia- osoby ciagle narzekajace eda zawsze
      zanidowolone. potem jak dziecku nie idzie, to nie widza swojej winy, tylko winia
      caly system edukacji, ktory nie dostrzega, ze ich dzieci sa "genialne".
      wyluzujcie z tymi szkolami i narzekaniem.
      • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 15.02.09, 23:49
        > co do jednego masz absolutna racje: w us maja fizia dot. selekcji
        i wylapywania tych talentow. i sprowadzania z innych krajow, bo mimo
        >wszystko im system chyba nie wylapuje wystarczajaco duzo.

        Tak wyglada prawda i dokladnie to samo mozna zrobic wszedzie.

        > dobre szkoly sa naprawde dobre, a inne baaaaaardzo zle.

        Widzisz,jesli jest selekcja,to w kilku najlepszych szkolach masz
        zgromadzonych tych najlepszych i dobrych,a pozostale szkoly sa
        rzeczywiscie na slabiutkim poziomie.
        Ale Ty mnie teraz odpowiedz,co mnie interesuja pozostale
        szkoly,skoro moje dzieci sa w tych najlepszych????
        Mozne by zrobic tak jak w Polsce,czyli wymieszac tych dzieciakow
        dobrze i byloby to,co jest teraz na forach,wszyscy w Polsce sa
        zalamani poziomem szkol w Polsce.
        A tak,ja sie moge pochwalic,ze my w Ameryce mamy kilka dobrych.

        > u moja kolezanka jest dyrektorem szkoly, liceum z wykladowym
        angielskim w duzym miescie. i znalazla urooczą amerykankę z ba,
        ktora by chciala przyjechac i uczyc naprawde utalentowane dzieciaki.
        i wiesz co? jak owa urocza osobka obejrzala
        > program, a uczyc miala o całkach, rozniczkach, pochodnych etc- to
        ona zrezygnowala! bo ona tego.... nie robila! na studiach! wiele
        >jest takich kwiatków, i naprawde nie przesadzajmy.

        Bo z BA w Stanach nie mozna uczyc w szkole,chyba ze prywatnej.
        Pozatym w USA by uzyskac BA wcale nie trzeba umiec calek,rozniczek
        itd. To wszystko zalezy od kierunku studiow.
        Moj syn bedzie to mial w szkole sredniej,ale sa takie szkoly
        srednie,ze nie musisz tego sie uczyc by skonczyc szkole.

        > ja osobiście wrociłam z dziecmi z us, zeby wlasnie tam do szkoly
        >nie chodziły.i nie jestem jedyną znana mi osobą, kotra to zrobila.

        No i az pytanie cisnie sie na usta dlaczego to zrobilas? Bo ze mna
        sytuacja byla calkowicie odwrotna.Ja moze i bym wrocil do Polski,ale
        dzieciom wlasnie szkoly bardzo sie w USA podobaja.

        > jak beda chcialy, to sobie studia w us skończą, i ty dobrze wiesz
        >tak jak i ja, ze beda NAJLEPSZE na swoim roku.

        Tego nie jestem pewien,bo najpierw trzeba byc najlepszym w liceum
        amerykanskim by pozniej byc najlepszym na amerykanskim uniwersytecie.



        > moze zostana wyprzedzone przeez jednego zółtka, lub hinddusa. bo
        >produkty amerykańskiej edukacji sa zenujaco niskie.

        Zapominasz,ze Bill Gates i jego wszyscy kumple pokonczyli studia w
        USA i wszyscy sa biali.

        > potem jak dziecku nie idzie, to nie widza swojej winy, tylko winia
        > caly system edukacji, ktory nie dostrzega, ze ich dzieci
        >sa "genialne". wyluzujcie z tymi szkolami i narzekaniem.

        Faktem tez jest,ze zeby miec wyniki,to trzeba z dzieckiem sporo w
        domu pracowac.
        • bomba001 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 00:04
          bill gates i koledzy to wyjatki. poza tym oni nie sa geniuszami, tylko dobrymi
          biznesmenamismile a jak troche edukacji masz, to wiesz \ze robienie kasy i edukacja
          nijak sie nie maja do siebie.

          moja kolezanka skonczyla harvard, ot tak sie dostala. potem tam nawet studia
          doktorskie zrobila. do szkoly amerykanskiej, zreszta miernej na jakies wymianie
          chodzila jeden semestr. da sie, maxiu, i ty o tym wiesz. systerm zaprasza i
          holubi tych dobrych, czyli tych co nie konczyli szkol w us.
          wiesz, talent ten prawdziwy, a nie wysmiony i wymyslony przez rodzica sie
          wszedzie obroni, i nie koniecznie zostanie zniszczony. ale zmiany szkol,
          narzekanie, bitwy z nauczycielami moga znisczyc psychike dzieci, zniechecic do
          edukacji na dobre.
          ja tam sie ciesze, ze moj syn do szkoly uwielbia chodzic. i niech takl zostanie.
          wierze, ze to dlatego, ze 1/ szkola dobra, 2/rodzice do tego podchodza bez
          niepotrzebnych emocji.
          acha, powinnam dodac, ze ja mam chopla na punkcie edukacji moich dziecismile tylko
          inna taktyke przyjelam. nie narzekac!!!
          • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 00:50
            > da sie, maxiu, i ty o tym wiesz. systerm zaprasza i
            > holubi tych dobrych, czyli tych co nie konczyli szkol w us.

            Z nadzieja,ze wlasnie oni pozostana w USA i beda tu robili kariery.

            > wiesz, talent ten prawdziwy, a nie wysmiony i wymyslony przez
            >rodzica sie wszedzie obroni,

            To prawda,ale najlatwiej mu sie rozwinac wlasnie w USA.

            > nie narzekac!!!

            To taka polska cecha i nia pozostanie.
          • aniucha333 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 13:21
            > bill gates i koledzy to wyjatki. poza tym oni nie sa geniuszami,
            tylko dobrymi
            > biznesmenamismile a jak troche edukacji masz, to wiesz \ze robienie
            kasy i edukacj
            > a
            > nijak sie nie maja do siebie.
            >

            jak by gates byl tylko "dobrym biznesmenem" to Microsoft nie bylby
            wiodaca firma na rynku. I tak zgadza sie nie sa najbardziej
            innowacyjni ale tak potrafili uzaleznic innych od swojej produkcji
            ze nie maja sobie rownych. I czyz to nie swiadczy o geniuszu?

            Czemu nikt inny na to nie wpadl przed nimi?

            > moja kolezanka skonczyla harvard

            ale co tam studiowala? I jaki tytul zdobyla? A poza tym studia czy
            to na Harvardzie czy w Kobylej Wolce sa tylko mala czescia tego co
            czlowiek musi zrobic w zyciu. Doswiadczenie i praca zawodowa sa
            wyznacznikiem tego co czlowiek sie nauczyl. Bo jesli skonczylo sie
            na etapie piatek z Harvardu uczac sie na kierunku Gender Studies, no
            to sorry nic konkretnego sie nie zrobilo...

            Kiedys moj kolega ekonomista powiedziala ze tylko kierunki takie jak
            medycyna, inzynieria, IT, nauki scisle sa wskaznikiem przyszlego
            rozwoju kraju, bo dzieki nim kraj taki uzyskuje cometitive
            advantage. Kierunki jak prawo, finanse, ekonomia nie sprawiaja ze
            absolwenci cos nowego/innowacyjnego wnosza do gospodarki i tym samym
            nie rozwijajac go. To byla taka mala dygresja jesli ktores z Was by
            mnie oskarzylo o dyskryminowanie jakis kierunkow. Nie robie tego
            tylko zgadzam sie z ta mysla ekonomiczna i dlatego tak mowie.
            • bomba001 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 15:48
              jestem wielka fank",a billa, ale sorki... on jest genuiszem w kwestiach, jak
              czesto powtarza w wywiadach, jakich w szkole nie ucza. merkantylnych, ze tak
              powiemsmile tak ze nei opowiadajcie ze jest "produktem edukacji amerykanskiej",
              jest produktem amerykanskim w ogole i praktycznie nic do edukacji.
              btw, juz dawno zbadano bardzo bogatych ludzi w wielu krajach, i laczy ich
              niewiele cech, ale jedna z nich sa slabe wyniki w szkole (+np nieszczesliwe
              dziecinstwo). tak, ze jezeli myslicie, ze wasze dzieci beda bogate i sczesliwe
              jak dobra szkole ukoncza, to bzdety opowiadacie.
              jezeli chodzi o moja kolezanke, ktorej przyklad przytoczylam tylko li zeby
              pokazac, ze amerykaskie uniwersytety sa otwarte dla zdolnych z innychkrajow (tak
              naprawde wiekszosci takich tam studiuje!), to ukonczyla ekonomie i z tego tez ma
              doktorat, nie gender studies, ktore bardzo ceniesmile z tego co wiem zacezla od
              baknu swiatowego, potem juz tylko ogromne korporacje bankowe i stanowiska
              dyrektorske. kto wie co sie z nia dziejeuncertain
              zgadzam sie, ze kierunki zwiazane zit, technnologia etc sa motorem przewodnim
              kraju. a w stanach sa zapelnione przez dzieci emigrantow, chinczykow, hindusow i
              koreanczykowbig_grin bo ich "wspanialy" system edukacji nie moze wyprodukowac dosc
              zdolnych osob, zeby je zapelnic. podobnie firmy: sciagaja na potege ze
              wszystkich krajow! bo w us nie ma! i nie mozna powiedziec, ze to brain drain, bo
              amerykanie, ktorzy ukoncza te kirunki, nie emigruja w poszukiwaniu lepszych
              labow i warunkow pracy.
              system SKKRAJNIE NIEWYDOLNY, oni sobie z tego zdaja sprawe. zaczyna im brakowac
              specjalistow od wszystkiego, bo im system edukacji nie produkuje. dla nich jest
              to problem spoleczny. sciagaja nawet nauczycieli np z indii, bo uwazaja, ze moze
              beda lepsi/swoich nie maja. poczytajcie o tym, co oni sami o swoim systemie
              edukacji mowia i wtedy piszcie- to kretynstwa tu walicie.
              a maksiu- troll, ktory nie ma gdzie wrocic, dzieci wole hamburgery a nie pierogi
              i juz.
              nasz tez nie jest idealny, ba, czasami zly, ale ja juz wole nasz!
              ah, to slepe uwielbienie tego co z za oceanu...
              • aniucha333 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 17.02.09, 16:16
                bo ich "wspanialy" system edukacji nie moze wyprodukowac dosc
                > zdolnych osob, zeby je zapelnic.

                niekoniecznie - wiekszosc Azjatow ktorzy tam studiuja przyjezdzaja
                sami i slono placa za ta edukacje. Tak samo jak i Europejczycy z
                bardziej zamoznych krajow niz Polska.

                Np. zadna inna szkola na swiecie nie ma takich funduszy na badania
                naukowe jak Harvard. W zeszlym roku uniwerek ten odrzucil ok. 20 mln
                USD od dawcy biznesmena bo narzucil im warunki. I go krotko mowiac
                z.l.a.l.i. Maja tyle kasy ze nie potrzebuja jeszcze wiecej i to z
                warunkami.

                Jak masz fajny plan na research i wyslesz im taki proposal to moze
                ci znajda grant i bedziesz tam ten research mogla im zrobic.

                podobnie firmy: sciagaja na potege ze
                > wszystkich krajow! bo w us nie ma! i nie mozna powiedziec, ze to
                brain drain, b
                > o

                a wiesz dlaczego sciagaja - tak skill to jedna ale drugie to koszt.
                Nawet wyrobienie takiemu obcokrajowcowi wizy pracy ktora kosztuje
                ok. 10,000 USD i tak jest tansze niz zatrudninie nativa, bo placa mu
                mniej za ta sama prace. Wszystkie firmy komputerowe tak robia jak i
                konsultingowe. Moja sasiadka pracuje dla firmy rekrutingowej to i
                wiem to z pierwszej reki.

                z tego co wiem zacezla od
                > baknu swiatowego, potem juz tylko ogromne korporacje bankowe i
                stanowiska
                > dyrektorske. kto wie co sie z nia dziejeuncertain

                W World Bank pracuje pelno obcokrajowcow z calego swiata i wiekszosc
                to minorities niekoniecznie konczacy najlepsze szkoly swiata.

                > ah, to slepe uwielbienie tego co z za oceanu...

                nie mam tego tylko nie karmy sie frazesami czy ogolnikami. Nie ma
                czegos takiego jak najlepszy kraj na swiecie, nie ma czegos takiego
                jak najlepszy system edukacyjny na swiecie... Tylko to chcialam
                powiedziec.

                Moge powiedziec co mi sie podoba tu lub tam ale nie widze przewagi w
                zadnym z tych systemow.
                • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 18.02.09, 06:35
                  aniucha333 napisała:

                  > a wiesz dlaczego sciagaja - tak skill to jedna ale drugie to koszt.
                  > Nawet wyrobienie takiemu obcokrajowcowi wizy pracy ktora kosztuje
                  > ok. 10,000 USD i tak jest tansze niz zatrudninie nativa, bo placa mu mniej za
                  ta sama prace. Wszystkie firmy komputerowe tak robia jak i konsultingowe. Moja
                  sasiadka pracuje dla firmy rekrutingowej >to i wiem to z pierwszej reki.

                  Znajomy Polak pracuje w firmie komputerowej i strasznie sie trzesie bo kryzys
                  idzie a on zarabia 100 tys rocznie i jak mu sie podwinie noga,to przyjma Hindusa
                  za 55 tys i to z pocalowaniem w reke.

                  > W World Bank pracuje pelno obcokrajowcow z calego swiata i wiekszosc to
                  minorities niekoniecznie konczacy najlepsze szkoly >swiata.

                  Tam jest cala kupa nieudacznikow,bo przeciez oni nie ponosza zadnej
                  odpowiedzialnosci za swoje czyny.
                  • aniucha333 Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 18.02.09, 08:47
                    > > W World Bank pracuje pelno obcokrajowcow z calego swiata i
                    wiekszosc to
                    > minorities niekoniecznie konczacy najlepsze szkoly >swiata.
                    >
                    > Tam jest cala kupa nieudacznikow,bo przeciez oni nie ponosza zadnej
                    > odpowiedzialnosci za swoje czyny

                    tak jak w kazdej duzej firmie. Nie ma odpowiedzielalnosci, bo jest
                    zespol i jak wiesz jak sie przeslizgac pracujac tam nie podpadajac
                    nikomu to wystarczy. W kazdej globalnej czy duzej organizacji jest
                    to samo - nei ci najlepsi tam sa (tzn. paru musi byc by taka firma
                    nie poszla z torbami), ale wiekszosc to przecietniaki umiejacy sie
                    dobrze podlizac, nie przeciwstawiac, i grzecznie pracowac. Czyli
                    krotko mowiac - korporacje i ich wyscig szczurow...

                    Niestety przyznaje sie ze sama w tym bralam dosc zdrowy udzial
                    dopoki nie mialam dziecka. Po urodzeniu jej powrocil wlasciwy system
                    wartosci smile I z tego jestem dumna mimo ze troche mi to zajelo...
              • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, BILL GATES 18.02.09, 06:24
                bomba001 napisała:

                > jestem wielka fank",a billa, ale sorki... on jest genuiszem w kwestiach, jak
                czesto powtarza w wywiadach, jakich w szkole nie ucza. merkantylnych, ze tak
                powiemsmile tak ze nei opowiadajcie ze jest "produktem edukacji amerykanskiej",
                > jest produktem amerykanskim w ogole i praktycznie nic do edukacji.
                -------------
                To nawet ciekawe co piszesz,ale poczytaj dane zrodlowe:
                -----
                W szkole podstawowej Gates był wyróżniającym się uczniem, szczególnie w
                matematyce i innych naukach ścisłych. W wieku 13 lat rozpoczął naukę w Lakeside
                School, ekskluzywnym prywatnym liceum w Seattle. Kiedy był w 8. klasie, matki
                uczniów z Lakeside za pieniądze uzyskane z urządzonej wyprzedaży staroci kupiły
                terminal ASR-33 i zarezerwowały czas dostępu do komputera należącego do General
                Electric.[9] Gates zainteresował się programowaniem w BASICu na tym komputerze i
                aby mógł poświęcić temu więcej czasu został zwolniony z zajęć matematyki. Gdy
                dofinansowanie Mothers Club wyczerpało się, Gates wraz z innymi uczniami zaczęli
                poszukiwać czasowego dostępu do innych systemów, m.in. na minikomputerach DEC
                PDP. Jednym z takich komputerów był PDP-10 należący do Computer Center
                Corporation (CCC), do którego uczniom Lakeside zabroniono dostępu, kiedy złapano
                ich na wykorzystywaniu błędów w systemie operacyjnym aby uzyskać bezpłatny czas
                komputerowy.

                Pod koniec trwania zakazu, uczniowie Lakeside (Gates, Paul Allen, Ric Weiland i
                Kent Evans) zaproponowali CCC, że będą wyszukiwać błędy w oprogramowaniu w
                zamian za bezpłatny dostęp do komputera. Zamiast korzystać z systemu przez
                zdalny terminal, Gates pracował w siedzibie CCC i sprawdzał kod źródłowy różnych
                programów, także napisanych w językach innych niż BASIC (były to m.in. Fortran,
                LISP i język maszynowy). Współpraca z CCC trwała do 1970 r., kiedy firma uległa
                likwidacji.
                pl.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates---------

                > btw, juz dawno zbadano bardzo bogatych ludzi w wielu krajach, i laczy ich
                niewiele cech, ale jedna z nich sa slabe wyniki w szkole >crying+np nieszczesliwe
                dziecinstwo).

                Calkiem co innego niz w zyciorysie!

              • aniucha333 Do Bomba001 18.02.09, 09:21
                juz dawno zbadano bardzo bogatych ludzi w wielu krajach, i laczy ich
                > niewiele cech, ale jedna z nich sa slabe wyniki w szkole (+np
                nieszczesliwe
                > dziecinstwo). tak, ze jezeli myslicie, ze wasze dzieci beda bogate
                i sczesliwe
                > jak dobra szkole ukoncza, to bzdety opowiadacie.

                Bzdety to ty opowiadasz. Az smierdzi od stereotypow i wstyd ze
                dorosla kobieta takie dyrdymaly opowiada.
                > jezeli chodzi o moja kolezanke, ktorej przyklad przytoczylam tylko
                li zeby
                > pokazac, ze amerykaskie uniwersytety sa otwarte dla zdolnych z
                innychkrajow (ta
                > k
                > naprawde wiekszosci takich tam studiuje!), to ukonczyla ekonomie i
                z tego tez m
                > a
                > doktorat, nie gender studies, ktore bardzo ceniesmile z tego co wiem
                zacezla od
                > baknu swiatowego, potem juz tylko ogromne korporacje bankowe i
                stanowiska
                > dyrektorske. kto wie co sie z nia dziejeuncertain

                Przyklad 1 znajomej wiosny nie czyni. I to co TOBIE sie wydaje
                jakims tam oszalamiajacym sukcesem w Polsce, w USA jest niczym innym
                niz tym wiekszosc ludzi tam robi - i to Amerykanow i cudzoziemcow.

                Znam osobiscie kilka osob ktore pracuja w Banku Swiatowym - o jednym
                z nich moge powiedziec z caly szacunkiem - lebski gosciu ale paru
                innych - poddalabym do dyskusji ich wiedze i umiejetnosci. Nie
                watpie ze ciezko pracuja, ale to chyba tylko tyle...

                a w stanach sa zapelnione przez dzieci emigrantow, chinczykow,
                hindusow
                > i
                > koreanczykowbig_grin bo ich "wspanialy" system edukacji nie moze
                wyprodukowac dosc
                > zdolnych osob, zeby je zapelnic.

                Droga Bombo - nawet jakby USA chcialo zapelnic swoj system edukacji
                swoimi studentami na kierunkach scislych to i tak bym im wciaz bylo
                malo. A poza tym wiekszosc Amerykanow nie maja lebkow zelazem
                obkutych jak niektorzy Polacy, bo ich od malego uczy sie tolerancji.
                Moze kiedys zrozumiesz co to slowo znaczy. I nie wciskaj mi ze kogos
                bronie. Co to to nie. Po prostu rece mi czasami opadaja jak dorosli
                ludzie w Polsce odnosza sie do kobiet, dzieci, mezow. Jak
                beznadziejnie niegrzecznie sa do samych sobie. W sklepach,
                autobusach nikt nie portafi sie usmiechnac, powiedziec przepraszam,
                dziekuje... W USA slyszy sie to na kazdym kroku i nikomu korona z
                glowy nie spada z tego powodu.

                I na koniec powiem ci jeszcze jedno - zacznij wiecej podrozowac. To
                swieta prawda, ze podroze ksztalca. Tobie to na pewno sie przyda, bo
                moze przestaniesz rzucac tak wyswiechtanymi frazesami.
                • babcia47 Re: Do Bomba001 18.02.09, 15:48
                  Aniu..a co bedzie gdy młody zechce spełnić sie jako np. dobry
                  ogrodnik, nie beda go rajcowały te ćwiczenia skrzypcowe, bardziej go
                  bedzie rajcowało jak wyhodować roślinke alpejska w miejskim
                  ogrodzie? na ile jesteś gotowa dac mu wybrać drogę życia, która go
                  uczyni człowiekiem szczęśliwym, spełnionym, czującym, że jest na
                  włąściwym miejscu i poswiecającym się temu co go ciekawi,
                  pasjonuje?..nawiasem mówiąc wcale nie musi przy tym biedy klepać, bo
                  znam człowieka, który ma firme zajmująca sie wyrobami z kutego
                  metalu, czesto artystycznymi i wiedzie mu sie sporo powyzej
                  średniej..czy koniecznie trzeba od dzieca wymagać spełnienia
                  własnych marzeń o jego przyszłosci..a może zostawic to jemu?..Ja na
                  przykład przez kilkadziesiąt lat kariery zmieniałam kilkakrotnie
                  zawód (z sukcesem) i to na takie, których nawet moi rodzice nie
                  znali, bo ich wczesniej nie było..gdzie jest granica miedzy
                  marzeniami i planami rodzica wobec dziecka a jego własnym życiem,
                  prywatnym i zawodowym???
                  • maksimum Re: Do Bomba001 18.02.09, 21:35
                    babcia47 napisała:

                    > Aniu..a co bedzie gdy młody zechce spełnić sie jako np. dobry
                    > ogrodnik, nie beda go rajcowały te ćwiczenia skrzypcowe, bardziej

                    Corka jutro bedzie miala 12 lat a syn ma 14 i troche i zadne z nich nie ma
                    pojecia kim chce byc w przyszlosci.
                    Ja mniej wiecej widze,z czego sa dobrzy i tak ich popycham,ale corka jest dobra
                    ze wszystkiego i zajmie jej jeszcze z 5 lat,zeby zadecydowala co chce robic w zyciu.

                    >..czy koniecznie trzeba od dzieca wymagać spełnienia
                    > własnych marzeń o jego przyszłosci..a może zostawic to jemu?..

                    Ja sam na razie nie wiem,w ktora strone je pokierowac.Na razie maja sie dobrze
                    uczyc,a jak beda konczyly liceum,to moze same zadecyduja.
                    Jesli nie,to ja zadecyduje za nich.
                    Tak sie sklada,ze pochodze z rodziny ekonomistow.Ja z siostra skonczylismy SGPiS
                    i syn prawdopodobnie pojdzie tym sladem,ale corka juz na pewno nie.

                    • makurokurosek Re: Do Bomba001 18.02.09, 22:14
                      Chcesz na ekonomię pchać syna który ma problemy z matmy, super. Tak tworzy się
                      wypaczonych ludzi niezdolnych do podjęcia samodzielnej decyzji i oczywiście
                      beznadziejnych pracowników.
                      • maksimum Re: Do Bomba001 19.02.09, 00:09
                        makurokurosek napisała:

                        > Chcesz na ekonomię pchać syna który ma problemy z matmy, super.

                        W pierwszym okresie z matmy mial najslabszy stopien,ale juz w trzecim
                        okresie z matmy ma najlepszy stopien ze wszystkich swoich i jest w
                        samym czubie w klasie.


                        > Tak tworzy się
                        > wypaczonych ludzi niezdolnych do podjęcia samodzielnej decyzji i
                        >oczywiście beznadziejnych pracowników.

                        Za bardzo sie denerwujesz,bo on do skonczenia szkoly sredniej ma
                        jeszcze 3 i pol roku.

                        • makurokurosek Re: Do Bomba001 19.02.09, 10:26
                          W pierwszym okresie z matmy mial najslabszy stopien,ale juz w trzecim
                          > okresie z matmy ma najlepszy stopien ze wszystkich swoich i jest w
                          > samym czubie w klasie.

                          Nie ważne są oceny ważna jest wiedza i przede wszystkim powód zainteresowania
                          przedmiotem, w przypadku twojego syna jest jeden ojciec stoi mi nad głową

                          Za bardzo sie denerwujesz,bo on do skonczenia szkoly sredniej ma
                          > jeszcze 3 i pol roku.

                          Przeceniasz siebie. zarówno ty jak i twój syn mi zwisacie.
                          • maksimum Re: Do Bomba001 19.02.09, 23:38
                            > Nie ważne są oceny ważna jest wiedza i przede wszystkim powód
                            >zainteresowania przedmiotem, w przypadku twojego syna jest jeden
                            >ojciec stoi mi nad głową

                            On sam przychodzi do mnie z problemami i nie mam powodu stac mu nad
                            glowa.
                            W gimnazjum mial problemy,ale nie przychodzil z nimi do mnie i
                            narobil sobie tylow.Teraz zmadrzal.
                            • makurokurosek Re: Do Bomba001 20.02.09, 08:25
                              jezeli zapisywanie czternastoletniego syna, bez jego wiedzy, na zajęcia
                              wyrównawcze nazywasz prośbą o pomoc, to chyba mamy inną wizję tej prośby.

                              "> W gimnazjum mial problemy,ale nie przychodzil z nimi do mnie i
                              > narobil sobie tylow.Teraz zmadrzal."

                              I znów odrabiasz lekcje za czternastolatka, bo bez twojej pomocy nie jest w
                              stanie przejść do następnej klasy. I ty twierdzisz, że tak niesamodzielna osoba,
                              z problemami z matmy to świetny materiał na ekonomistę ? Hahahahaha, masz chyba
                              przerost ambicji
                              • maksimum Re: Do Bomba001 20.02.09, 19:01
                                > jezeli zapisywanie czternastoletniego syna, bez jego wiedzy, na
                                zajęcia wyrównawcze nazywasz prośbą o pomoc, to chyba mamy inną
                                >wizję tej prośby.

                                Ktos tu musi podjac meska dycyzje,a to jest przeciez 14 letnie
                                dziecko.

                                > I znów odrabiasz lekcje za czternastolatka, bo bez twojej pomocy
                                nie jest w stanie przejść do następnej klasy. I ty twierdzisz, że
                                tak niesamodzielna osoba, z problemami z matmy to świetny materiał
                                >na ekonomistę ? Hahahahaha, masz chyba przerost ambicji

                                Ekonomia jest nauka spoleczna i trzeba miec przede wszystkim dobra
                                wiedze ogolna by moc przewidywac trendy.Matematyka do tego sie nie
                                nadaje.
                                • makurokurosek Re: Do Bomba001 20.02.09, 19:09
                                  > Ktos tu musi podjac meska dycyzje,a to jest przeciez 14 letnie
                                  > dziecko.
                                  >

                                  czternastolatek to nie dziecko tylko nastolatek, który jest w stanie
                                  samodzielnie podejmować decyzje, doskonale wie co go interesuje a co
                                  najzwyczajniej w świecie nudzi. To tylko ty z czternastolatka robisz małego
                                  chłopca który bez pomocy tatusia nie będzie umiał wytrzeć sobie pupy.
                                  • maksimum Re: Do Bomba001 21.02.09, 02:05
                                    > czternastolatek to nie dziecko tylko nastolatek, który jest w
                                    >stanie samodzielnie podejmować decyzje,

                                    Oczywiscie ,ze tak.
                                    Problem tkwi gdzie indziej.Czy jego decyzje beda lepsze dla
                                    niego,czy tez moje decyzje podjete za niego beda lepsze dla niego.
                                    W roznych rodzinach roznie to bywa,ale u nas 14-latek jeszcze ojca
                                    nie przerosl umyslowo i nie ma prawa podejmowac decyzji,ktore nie
                                    beda najlepsze dla niego.

                                    PS. Nie zastanawialas sie dlaczego dopiro 18 latkom pozwalaja
                                    glosowac w wyborach? Bo nie sa dojrzali podejmowac takich decyzji
                                    wczesniej.
                                    • makurokurosek Re: Do Bomba001 21.02.09, 11:26
                                      Rozumiem, że ty jesteś Bogiem doskonale wiesz co dla wszystkich jest najlepsze,
                                      potrafisz przewidzieć przyszłość. Może powinieneś otworzyć swój kościół, w
                                      stanach to przecież żaden problem każdy czub może to zrobić.
                                • makurokurosek Re: Do Bomba001 20.02.09, 19:19
                                  ekonomista który jest do dupy matematykiem jest równiez do dupy ekonomistą.
                                  Ekonomista musi przełożyć swoje wizje i teorie na świat liczb, będąc na bakier z
                                  matematyką nie jest w stanie tego zrobić.
                                • azile.oli Re: Do Bomba001 21.02.09, 13:04
                                  Maximum, moja córka jest równolatką Twojego syna. Żeby nie
                                  dyskutować o poziomach od razu nap[iszę, że tego typu zadania,
                                  jakich przykłady kiedyś podawałeś rozwiązuje bez problemu. Lekcje
                                  odrabia sama, nie sprawdzam, nie odpytuję, do głowy by mi nie
                                  przyszło , żeby sprawdzać, czy poprawnie rozwiązała zadanie. Jest
                                  laureatką wielu konkursów i olimpiad. Ale powiem Ci szczerze, że w
                                  życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wybrała kiedyś studia, w
                                  czasie których bazowałaby na wiedzy z przedmiotu, z którym sobie
                                  najsłabiej radziła. Tym bardziej nie wpadłabym na to, że zadecyduję
                                  za nią, na jakie studia pójdzie, jeśli sama nie będzie umiała
                                  wybrać. Na studia idzie już dorosły człowiek i rodzic może zrobić
                                  tylko tyle dobrego, że się w wybory dziecka nie będzie wtrącał.
                                  Naprawdę, już dawno miałam napisać, że to paranoja tak kontrolować w
                                  nauce ponoć bardzo zdolne, 14- letnie dziecko. Moja córka
                                  przygotowywała się do konkursów wykraczających bardzo daleko ponad
                                  tzw program. Jedyną pomoc, jaką otrzymywała ode mnie, to było
                                  dostaeczanie jej odpowiednich pozycji książkowych, zresztą razem z
                                  nauczycielką. Dlatego teraz mogę obiektywnie stwierdzić, że umie się
                                  sama uczyć, sama poprawnie zrobi zadanie. Co z tego, że wychwycisz
                                  błąd i wytłumaczysz synowi? Nie masz gwarancji, że na teście nie
                                  zrobi innego błędu, a tam mu już nikt nie pomoże.
                                  Ja owszem, bardzo dużo pracowałam z dziećmi, kiedy były małe,
                                  wdrożyłam je do systematyczności i tyle. Mój 13- letni syn też nie
                                  jest kontrolowany, ale piulnuje się sam, więc wiem, że jego oceny i
                                  inne osiągnięcia są miarodajne. Co do córki... Ona jest leniwa i
                                  niesystematyczna, ale za to bardzo odpowiedzialna, a ponieważ szybko
                                  się uczy, więc pozostawiam jej wybór. W końcu nie będę kontrolować
                                  na studiach, czy się nauczyła do egzaminu. I przyjmij do wiadomości,
                                  bo o tym Ci wszystkie piszemy, że u nas też istnieją testy i
                                  rankingi. Tyle tylko, że każdy ma swoje priorytety. Moja córka ma
                                  otwarte drzwi do szkół , stojąścych najwyżej w rankingu i wcale się
                                  tam nie wybiera. Kieruje się tym, jakie profile i języki obce są w
                                  danej szkole. Ponieważ trenuje wyczynowo , chce wybrać szkołę, która
                                  ją będzie w tym wspierała.
                                  Ja powiem tak : analizując aktualne sukcesy w ''gorszej'' szkole
                                  starszej Kowalskiej i konieczność ciągłego douczania Twojego syna
                                  przez Ciebie w ''lepszej'' tak naprawdę zastanawiam się,kto w
                                  przyszłości na tym lepiej wyjdzie. Z tego co wiem, kształciłeś się w
                                  Polsce. Jesteś w stanie pomagać synowi jak rozumiem we wszystkim.
                                  Czyli albo polski poziom nie taki zły, albo te szkoły w Stanach nie
                                  takie super?
                                  • maksimum Re: Do Bomba001 21.02.09, 18:54
                                    azile.oli napisała:

                                    > Ale powiem Ci szczerze, że w
                                    > życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wybrała kiedyś studia, w
                                    > czasie których bazowałaby na wiedzy z przedmiotu, z którym sobie
                                    > najsłabiej radziła.

                                    Pewno Ci chodzi o matematyke.No wiec syn byl bardzo dobry z logical
                                    reasoning,dobry z angielskiego i slaby z matematyki.Mowie o
                                    gimnazjum.
                                    Zaczalem przegladac jego testy i do glowy mnie nie moglo wejsc,jak
                                    mozna byc dobrym z logical reasoning a slabym z matematyki.
                                    To jest zwykle lenistwo i zaniedbanie.On po prostu nie przykladal
                                    sie do matematyki,a pozniej sobie wymyslil,ze jest z niej slaby.
                                    No wiec silowo wbijalem mu do glowy formulki matematyczne i sposob
                                    ich uzycia przed egzaminem do Brooklyn Tech przez 6 tygodni i
                                    popatrz zalapal.Pozniej jeszcze przez 3 tygodnie na poczatku HS i
                                    teraz ma z matematyki 93% i jest to jego najlepszy przedmiot.
                                    Tylko nie pisz mnie,ze nie warto bylo.

                                    > Na studia idzie już dorosły człowiek i rodzic może zrobić
                                    > tylko tyle dobrego, że się w wybory dziecka nie będzie wtrącał.

                                    W Polsce na studia idzie sie troche pozniej niz w USA,bo moj syn
                                    bedzie szedl na studia w wieku 17 lat.Dziewczynki sa bardziej
                                    dojrzale i mysle ze corce nie bede pomagal w wyborze studiow.

                                    > Co do córki... Ona jest leniwa i niesystematyczna,

                                    Moja byla taka w podstawowce,gdy miala zamulone nauczycielki,teraz w
                                    JH gdy ma juz 12 lat(Feb 19,razem z Kopernikiem) nagle stala sie
                                    pracowita,systematyczne i odpowiedzialna.

                                    > Moja córka ma otwarte drzwi do szkół , stojąścych najwyżej w
                                    rankingu i wcale się tam nie wybiera. Kieruje się tym, jakie profile
                                    >i języki obce są w danej szkole.

                                    Ty chyba zartujesz z tymi jezykami obcymi?
                                    Tutaj profile i jezyki sa do wyboru i nawet chinski moze wybrac.

                                    > Ponieważ trenuje wyczynowo , chce wybrać szkołę, która
                                    > ją będzie w tym wspierała.

                                    A co trenuje,bo ja zmuszam corke do tenisa?

                                    > Ja powiem tak : analizując aktualne sukcesy w ''gorszej'' szkole
                                    > starszej Kowalskiej i konieczność ciągłego douczania Twojego syna

                                    Ja juz syna nie douczam,bo jest jednym z lepszych w swojej klasie ,a
                                    Kowalskie obie maja korki w kazda sobote oraz douczanie przez
                                    internet,za ktore Kowalska zaplacila 2 thou.
                                    Kowalska przez ostatnie 3 lata swojemu tutorowi juz nowy samochod
                                    kupila.
                                    • azile.oli Re: Do Bomba001 21.02.09, 19:35
                                      Co do języków, to chodzi nam głównie o to, żeby wiodącym językiem
                                      obcym był niemiecki, a taki wybór jest tylko w niektórych szkołach.
                                      Co do innych , to jest wybór, choć w ofercie nie spotkałam
                                      chińskiego. Gdyby się go córka chciała uczyć, to zapłaciłabym za
                                      prywatne lekcje. Córka nie wybiera szkoły ze względu na język
                                      dlatego, że tego języka chce się w szkole nauczyć. Ona go umie, a
                                      klasy dwujęzyczne z niemieckim są rzadkością. Polega to natym, że
                                      niektóre przedmioty są prowadzone w języku obcym i ona chce, aby tym
                                      językiem był niemiecki, a większość klas dwujęzycznych jest
                                      anglojęzyczna.
                                      Córka trenowała 5 lat judo, nawet z sukcesami, ale jej się
                                      odwidziało i obecnie uprawia lekkoatletykę, głównie konkurencje
                                      rzutowe. Nie wiąże przyszłości ze sportem, ale treningi ją
                                      wciągnęły, pozwalają zachować dobrą sylwetkę i oczywiście podnoszą
                                      sprawność fizyczną. Poza tym zauważyłam, że systematyczne uprawianie
                                      sportu kształtuje charakter.Pięć lat, jakie spędziła na macie, w tym
                                      dwa ostatnie w jednym z najlepszych polskich klubów, spowodowały, że
                                      potrzebna jej adrenalina, do której przywykła, stąd sport
                                      wyczynowy , a nie rekreacyjny. Ale o takich sprawach ona decyduje
                                      sama, może zrezygnować w każdej chwili. Tenis to całkiem niegłupi
                                      pomysł, ale moja nie miała akurat na to ochoty.
                                    • makurokurosek Re: Do Bomba001 21.02.09, 19:48
                                      nie wyobrażam sobie zmuszać dwunastolatkę do spełniania ojca zachcianek
                  • aniucha333 Re: Do Bomba001 19.02.09, 16:30
                    Aniu..a co bedzie gdy młody zechce spełnić sie jako np. dobry
                    > ogrodnik, nie beda go rajcowały te ćwiczenia skrzypcowe, bardziej
                    go
                    > bedzie rajcowało jak wyhodować roślinke alpejska w miejskim
                    > ogrodzie?

                    Tak dlugo jak dziecko jest szczesliwe w tym co robi - chwala im za
                    to. I powiem ci dlaczego tak osobiscie uwazam, zeby jak najwiecej
                    dac edukacji i przygotowac dziecko do zycia: bo nigdy nie wiemy co w
                    zyciu nam sie przyda. Nie zakladajmy, ze nie bo tego nie wiemy. Nie
                    mowie, zeby przygotowac sie na najgorsze, ale miec taki plan
                    zapasowy a to wszechstronna edukacja ci daje. Kiedys w liceum nie
                    moglam zrozumiec po co mamy tyle "dziwnych" (dla mnie i paru innych)
                    przedmiotow i zapytalismy nasza pania wychowaczynie. Powiedziala nam
                    cos (co wtedy wydawalo nam sie kompletny frazesem):"A po to,
                    zebyscie byli wszechstronnie wyksztalceni". Ba! Wtedy to mi
                    zalatywalo jakas zdrowa nauczycielska sciema. Teraz po tylu latach
                    widze ile ta kobieta miala racji.

                    Kolejny przyklad, moja pani prof. ze studiow na pytanie jednego ze
                    swoich studentow a propos po co tyle kobiet studiuje ten malo
                    kobiecy kierunek i chce uzyskac dyplom wyzszych studiow
                    odpowiedziala jemu "Moj drogi madra i wyksztalcona matka wychowa
                    madre i wyksztalcone dziecko i dzieki niej swiat stanie sie lepszy"
                    (parafrazuje ale glowne przeslanie bylo madra matka = madre
                    dziecko).

                    I dalej nie widze dlaczego nawet ktos kto chce byc ogrodnikiem nie
                    powinnien znac sie na muzyce klasycznej, znac jez. obce czy
                    chociazby grac na instrumencie? Dlaczego to mialoby byc problemem?!
                    To chyba raczej powod do dumy.

                    nawiasem mówiąc wcale nie musi przy tym biedy klepać, bo
                    > znam człowieka, który ma firme zajmująca sie wyrobami z kutego
                    > metalu, czesto artystycznymi i wiedzie mu sie sporo powyzej
                    > średniej

                    Wydaje mi sie ze ty stawiasz rownik pomiedzy wyksztalceniem a
                    bogactwem. To niekoniecznie tak jest. Britney Spears jako
                    piosenkarka ma na pewno wiecej kasy niz Kathleen Battle (spiewaczka
                    operowa) a w sumie i jedna i druga zajmuja sie muzyke z tym sporym
                    wyjatkiem ze ta ostatnia ma milion razy lepsze wyksztlacenie.

                    ..czy koniecznie trzeba od dzieca wymagać spełnienia
                    > własnych marzeń o jego przyszłosci..a może zostawic to jemu?..

                    Tak tu sie zgadzam i nie wiem czemu to piszesz, ale takie rzeczy to
                    mozna od starszych dzieci wymagac a nie od maluszkow takich jak
                    moje...

                    gdzie jest granica miedzy
                    > marzeniami i planami rodzica wobec dziecka a jego własnym życiem,
                    > prywatnym i zawodowym???

                    Cienka i latwo ja przekroczyc i dlatego trzeba miec wiare w swoje
                    dzieci i dac im mozliwosc wyboru uczac jak najwiecej (i nie mowie
                    tylko o eudkacji ale i o takiej zyciowej wiedzy). I tak wiem, ze za
                    20 lat beda inne rzeczy o ktorych mi sie nie snilo, ale bedzie ta
                    podstawa w postaci dobrze postawionych fundamentow w dziecku - czyli
                    wiary, systematycznej pracy (np. nauka gry na instrumencie tego
                    uczy, kazdy sport tego uczy), zdrowej rywalizacji, dobrej
                    podstawowej wiedzy i ambicji (jakie by nie byly).

                    I tak wiem ze nie ma czegos takiego jak szklana kula ktora ci
                    pozwoli przewidziec przyszlosc. I wlasnie dlatego edukacja jest
                    kluczem do sukcesu w zyciu - w zarzadzaniu czy inwestowaniu mowi sie
                    ze wiedza pozwala ci kontrolowac ryzyko zwiazane z firma i tak
                    uwazam jest podobnie z zyciem im wieksza mamy wiedze tym latwiej
                    sobie poradzimy.

                    A jeszcze jedno - kiedys czytalam statystyki a propos grup
                    zawodowych z najwiekszym odsetkiem zapadalnosci na depresje.
                    Logicznie myslac to powinni to byc ci na samej gorze bo maja
                    najwieksza odpowiedzilanosc. A nie - to byli ci z dolu - zwykli
                    robotnicy z najnizszym wyksztlaceniem. Tacy ludzie najbardziej boja
                    sie o swoja przyszlosc.


                    • maksimum Re: Do Bomba001 19.02.09, 23:52
                      > A jeszcze jedno - kiedys czytalam statystyki a propos grup
                      > zawodowych z najwiekszym odsetkiem zapadalnosci na depresje.
                      > Logicznie myslac to powinni to byc ci na samej gorze bo maja
                      > najwieksza odpowiedzilanosc. A nie - to byli ci z dolu - zwykli
                      > robotnicy z najnizszym wyksztlaceniem. Tacy ludzie najbardziej
                      >boja sie o swoja przyszlosc.
                      ----------
                      Strach jest pierwsza przyczyna a dalej nastepuje brak jakichkolwiek
                      innych umiejetnosci,poza jedna opanowana do perfekcji.
                      Dlatego ja syna ucze tenisa,ping-
                      ponga,kosza,plywania,rowerowania,baseball'a i 10 innych sportow,by w
                      momencie gdy odechce mu sie cokolwiek robic,moglby byc np trenerem
                      tenisa.
                      Widze jak zachowuje sie jeden trener tenisa,ktory kiedys gral
                      profesjonalnie a teraz uczy.On poza tenisem nie umie NIC!
                      To jest zgroza.Chcial uczyc mojego syna,bo widzial,ze chlopak juz
                      jest dobry,ale mu odmowilem.
                      • makurokurosek Re: Do Bomba001 20.02.09, 08:28
                        Dlatego ja syna ucze tenisa,ping-
                        > ponga,kosza,plywania,rowerowania,baseball'a i 10 innych sportow,by w
                        > momencie gdy odechce mu sie cokolwiek robic,moglby byc np trenerem
                        > tenisa.

                        Czyli tak naprawdę w niczym nie jest dobry.
                        • maksimum Re: Do Bomba001 20.02.09, 19:02
                          > Czyli tak naprawdę w niczym nie jest dobry.

                          wrecz przeciwnie.We wszystkim jest dobry.
                          • makurokurosek Re: Do Bomba001 20.02.09, 19:21
                            Hahaha sam nie wierzysz w to co piszesz zarówno do kosza jak i baseballa twój
                            syn nie ma warunków
                          • dosmuchachas Re: Do Bomba001 26.02.09, 02:05
                            Oj maksimum.... Czy aby nie za mocno IDEALIZUJESZ swojego synka?
                            Tak szczerze to nie można być dobrym we wszystkim...
                            Matma, rower, tenis, iiiiittttttddddd... Zrozumiałabym, że w tym lepszy, w tamtym dobry, a w tamtym innym ciut gorszy ale jest ok. No ale DOBRY WE WSZYSTKIM?...

                            A w ogóle to czytając Twoje posty w tym wątku to zastanawiam się co powiedziałby Twój syn. Tak po prostu chciałabym (czysto teoretycznie oczywiście) pogadać z nim i poznać JEGO ZDANIE nt. Ciebie i Twojego do niego podejścia.... smile
                            • maksimum Re: Do Bomba001 26.02.09, 04:33
                              dosmuchachas napisała:

                              > Oj maksimum.... Czy aby nie za mocno IDEALIZUJESZ swojego synka?

                              Ja pisze dokladnie tak jak jest.
                              Dostal sie do Brooklyn Tech HS ktora jest najlepsza na
                              Brooklynie,ale nie dostal sie do Stuyvesant HS,ktora jest najlepsza
                              w NYC.
                              W tenisa rzeczywiscie ogrywa doroslych,ale dobry junior,ktory cwiczy
                              w klubie na pewno by go ogral.On jest bardzo dobry wsrod amatorow,a
                              jak wypadnie wsrod tych ,ktorzy rzeczywiscie graja,to juz zobaczymy
                              niedlugo.W ping-ponga tez ogrywa doroslych,ale zmierzyl sie raz z
                              facetem,ktory grywal kiedys na turniejach i nieznacznie przegral.
                              W hokeja grywa z doroslymi i jest dobry.W kosza istotny jest wzrost
                              i z doroslymi raczej przegrywa,ale wsrod sobie rownych jest bardzo
                              dobry.

                              > Tak szczerze to nie można być dobrym we wszystkim...

                              Na rowerze jezdzi jak stary i swoich kumpli ma w kieszeni.

                              > Matma, rower, tenis, iiiiittttttddddd...

                              Ja wlasnie chce,zeby on sie dostal do druzyny szkolnej w tenisa i
                              gral z tymi,ktorzy czesto trenuja.Gdyby sie dostal,to bylby
                              najmlodszy i najmniejszy w druzynie bo ma 14 lat a tam beda glownie
                              16 i 17 latki z nim konkurowac.

                              > A w ogóle to czytając Twoje posty w tym wątku to zastanawiam się
                              co powiedziałby Twój syn. Tak po prostu chciałabym (czysto
                              teoretycznie oczywiście) pogadać z nim i poznać JEGO ZDANIE nt.
                              >Ciebie i Twojego do niego podejścia.... smile
                              -------
                              OK! Opowiem Ci jak wygladala rozmowa z chlopakami z parku z ktorymi
                              gramy w kosza.Bylo to rok temu i ja rozpytywalem sie,ktory gra w
                              ping-ponga,wiec dwoch sie zglosilo.Obaj 19-20 lat.Wiec poszlismy do
                              klubu i ten lepszy gral ze mna a ten drugi z synem.Ja wygralem z tym
                              lepszym 2:1 w setach a syn pobil drugiego 3:0.I on mial wtedy 13 lat
                              i 1,55 m wzrostu.
                              Ostatnio pytalem sie chlopakow z parku,ktory gra w tenisa,bo
                              szukalem sparring-partnera dla syna(ja juz nie daje rady latac).
                              Kilku gra ale slabo,a ten jeden co gra najlepiej z nich,to wlasnie
                              gra juz z synem i syn go ogrywa.
                              Syn jest niepozorny,szczuply,ale bardzo szybki.
                    • babcia47 Re: Do Bomba001 20.02.09, 17:51
                      I powiem ci dlaczego tak osobiscie uwazam, zeby jak najwiecej
                      > dac edukacji i przygotowac dziecko do zycia: bo nigdy nie wiemy co
                      w
                      > zyciu nam sie przyda. Nie zakladajmy, ze nie bo tego nie wiemy.
                      Nie
                      > mowie, zeby przygotowac sie na najgorsze, ale miec taki plan
                      > zapasowy a to wszechstronna edukacja ci daje.
                      i tu ja mam wrazenie, ze polski system bardziej sie sprawdza w
                      odróznieniu od amerykańskiego, który niestety często wypuszcza nawet
                      analfabetów i nie bez przyczyny ignorancja amerykanów w wielu
                      podstawowych dziedzinach jest wręcz przysłowiowa..rozłozyła mnie też
                      informacja maksia że sa specjalne metody rozwiązywania tych
                      chwalonych przez niego testów..gdzie uczy sie, której odpowiedzi nie
                      wybierać..znaczy zaznaczać na chybiła-trafił a nie rozwiązywać zadań
                      zgodnie z posiadaną wieddzą..jeżeli na tym ma polegać kształcenie w
                      USA..no to ja przepraszam, ale wole polski, choc jest przeładowany
                      właśnie wszechstronnymi informacjami i wiedzą, które dzieci musza
                      opanować
                      > Wydaje mi sie ze ty stawiasz rownik pomiedzy wyksztalceniem a
                      > bogactwem.
                      to główny argument maksia i to od lat (bo pisze cały czas te
                      pierdoły i peany na temat hamerykańskiego systemu nauczania od kiedy
                      jestem na tym forum)..czytajac jego wypowiedzi na temat poziomu
                      zycia, pijaństwa w Polsce, skłonności do narzekania, ucieczki
                      najzdolniejszych itd. zastanawiam sie kiedy tu był ostatnio no i
                      jeżeli te jego "rewelacje" na temat szkół w USA są taka sama prawdą
                      to chyba niebardzo wie o czym pisze, moze ocenia Polaków na
                      podstawie diaspory w USA..ale to nie ma z krajem nic wspólnego, a
                      niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja często ci co szukaja
                      łatwego zarobku małym kosztem, praktycznie margines..a w innych
                      watkach maksia pisałam nie raz, ze moi synowie o dziwo po skonczeniu
                      szkół w Polsce, zdobyciu kilku zawodów (!!) jakoś nieźle sobie dają
                      radę i utrzymują domy na poziomie powyżej średniej mimo, ze
                      pokonczyli prowincjonalne licea i uczelnie.. chyba po to dziecko się
                      posyła do szkół by dać mu w przyszłosci przede wszystkim mozliwość
                      utrzymania siebie i rodziny i umiejetność przebranzowienia się bez
                      problemu w razie konieczności
                      > Cienka i latwo ja przekroczyc i dlatego trzeba miec wiare w swoje
                      > dzieci i dac im mozliwosc wyboru uczac jak najwiecej (i nie mowie
                      > tylko o eudkacji ale i o takiej zyciowej wiedzy).
                      no tego mi nie musisz pisaćsmile ja o tym mówie juz jako historyk,
                      mogąc podziwiać owoce mojej pracy, z drugiej strony trzeba uważać by
                      popychając ciągle dziecko, eksperymentując z nim nie zgubic w tym
                      wszystkim jego samego, nie ubezwłasnowolnić, dać mozliwość
                      dokonywania wyborów..nawet tych błędnych..to też jest nauka i
                      wiedza.. i to taka, której się nie wyniesie z szkoły, dziecku
                      zawalonemu zajeciami dodatkowymi dzieciństwo i samo zycie może
                      przecieknąć między palcami, mozna z niego zrobić bezwolnego
                      manekina, który ciagle się będzie ogladał na to, ze ktoś go musi
                      popchnąć, podjąć za niego decyzję, powiedziec gdzie ma iść
                      > A jeszcze jedno - kiedys czytalam statystyki a propos grup
                      > zawodowych z najwiekszym odsetkiem zapadalnosci na depresje.
                      > Logicznie myslac to powinni to byc ci na samej gorze bo maja
                      > najwieksza odpowiedzilanosc. A nie - to byli ci z dolu - zwykli
                      > robotnicy z najnizszym wyksztlaceniem. Tacy ludzie najbardziej
                      boja sie o swoja przyszlosc.
                      ..tu tez ameryki nie odkryłaś..ale rzecz w tym, zeby młody człowiek
                      był przygotowany na to, że może dostac kopa od zycia i umiał się
                      podnieść, miał sporo mozliwości, umiał sie uczyć, wierzył że sobie
                      poradzi, umiał poruszać się miedzy ludźmi..nawiasem mówiąc swoich
                      synów motywowałam do nauki tłumacząc, ze nie uczą się dla mnie lecz
                      dla siebie i swoich przyszłych rodzin..pozatym ich wyborem jest czy
                      bedą oni zarządzać, czy będą zarządzanymi..i o dziwo rozmawialismy o
                      tym w pierwszych latach edukacji, gdy mnie pytali po co ta szkoła a
                      nie w wieku nastoletnim..ja swoim dzieciom w nauce nie musiałam
                      pomagać, najwyzej w ten sposób, ze finansowałam zajęcia dodatkowe
                      ale te, w których chcieli uczestniczyć i które ich
                      interesowały, "pomoce naukowe", książki i najwieksza inwestycja to
                      mój czas i rozmowy na wszelkie tematy..nigdy za to odrabianie za
                      nich lekcji (czy z nimi bo to tego sie to sprowadza)..to był ich
                      obowiazek, ich "praca", gdy mieli z czyms problem mogli sami
                      poszukać, poszperać lub naprowadzałam ich w czasie rozmów..ja
                      chodziłam do eksperymentalnej podstawówki i "studiowania tematów",
                      samodzielnego szukania wiedzy i informacji nauczono mnie wcześnie(od
                      4-tej klasy) nauczyłam tego swoje dzieci
                      • aniucha333 Re: Do Bomba001 22.02.09, 21:54
                        > i tu ja mam wrazenie, ze polski system bardziej sie sprawdza w
                        > odróznieniu od amerykańskiego, który niestety często wypuszcza
                        nawet
                        > analfabetów i nie bez przyczyny ignorancja amerykanów w wielu
                        > podstawowych dziedzinach jest wręcz przysłowiowa..

                        Podobnie jest w Wlk Brytanii. Wiekszosc mlodych Brytyjczykow nie wie
                        gdzie sa poszczegolne kraju w Europie! Czy o Brytolach sie mowi ze
                        sa analfabetami??? Mam kolezanke ktora wrocial po kilkuletnim
                        pobycie z Anglii. To co slysze o brakach w edukacji na Wyspach
                        budzie moje ogromne zdziwienie.

                        ale to nie ma z krajem nic wspólnego, a
                        > niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja często ci co szukaja
                        > łatwego zarobku małym kosztem, praktycznie margines..

                        a slyszalas o tych ktorzy jada na stypendia naukowe, pracuja w
                        globalnych firmach?

                        W USA nie ma latego zarobku jesli chce sie zarobic kase a nie jakies
                        smieszne sumy. Tam sie ciezko pracuje bo konkurencja jest zabojcza.

                        > ..tu tez ameryki nie odkryłaś..ale rzecz w tym, zeby młody
                        człowiek
                        > był przygotowany na to, że może dostac kopa od zycia i umiał się
                        > podnieść, miał sporo mozliwości, umiał sie uczyć, wierzył że sobie
                        > poradzi, umiał poruszać się miedzy ludźmi

                        ani ja ani ty ameryki nei odkrywamy - najczesciej ktos juz cos
                        powiedzial to przed nami. Zadajesz pytania a ja ci udzielam
                        odpowiedzi a ze przetwarzam/powtarzam/parafrazuje/brzmie podobnie -
                        no coz nigdy nie twierdzilam ze jestem az tak dobra. LOL

                        z drugiej strony trzeba uważać by
                        > popychając ciągle dziecko, eksperymentując z nim nie zgubic w tym
                        > wszystkim jego samego, nie ubezwłasnowolnić, dać mozliwość
                        > dokonywania wyborów..nawet tych błędnych..to też jest nauka i
                        > wiedza.. i to taka, której się nie wyniesie z szkoły, dziecku
                        > zawalonemu zajeciami dodatkowymi dzieciństwo i samo zycie może
                        > przecieknąć między palcami, mozna z niego zrobić bezwolnego
                        > manekina,

                        A mozna nie wysylac na nic i wychowac kogos malo rozgarnietego, nie
                        lubiacego nauki, gardzacego ksiazka i majacego w dalekim powazaniu
                        prace.

                        • maksimum Re: Do Bomba001 22.02.09, 23:47
                          > > niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja często ci co szukaja
                          > > łatwego zarobku małym kosztem, praktycznie margines..

                          To jest najwieksza glupota jaka kiedykolwiek slyszalem.
                          Zeby wyjechac do Stanow trzeba zaplacic za wize i kupic dosc drogi bilet na
                          samolot w obie strony(ponad 1.000 doll).
                          Do Niemiec mozesz pociagiem pojechac za grosze bez wizy i wrocic kiedy chcesz.
                          Wyjazd do Stanow to jest inwestycja,na ktora wiekszosci Polakow wyjezdzajacych
                          na zachod nie stac.
                          Znam takich,co wyjechali na wyspy za pozyczone pieniadze i po kilku tygodniach
                          wrocili bez grosza.
                          • babcia47 Re: Do Bomba001 23.02.09, 00:16
                            > Zeby wyjechac do Stanow trzeba zaplacic za wize i kupic dosc drogi
                            bilet na
                            > samolot w obie strony(ponad 1.000 doll).
                            maksu 1000$ to nie jest aż taki majątek..bez przesady..a do niedawna
                            sporo banków prosiło by ktokolwiek wziął kredyt lub karte
                            kredytowa..sami wnioski i karty przysyłali, tylko wypełnić lub
                            aktywować..pozatym o ludziach z Polskiej diaspory, zkogo sie
                            składaja i jak sie zachowyja słychac tu sporo..i to przewaznie od
                            ludzi którzy tam mieszkają..kłóci mi sie to dosyc mocno z tym co
                            tutaj widac, wiec mam prawo sadzic, ze wyjeżdżaja ludzie o
                            okreslonych oczekiwaniach, skłonnościach, sposobie
                            myslenia..oczywiscie nie wszystkich to dotyczy, ale niestety ta
                            wiekszośc robi nam taką a nie inną opinię
                            • maksimum Re: Do Bomba001 23.02.09, 02:41

                              > maksu 1000$ to nie jest aż taki majątek..bez przesady..a do niedawna
                              > sporo banków prosiło by ktokolwiek wziął kredyt lub karte
                              > kredytowa..sami wnioski i karty przysyłali, tylko wypełnić lub
                              > aktywować..pozatym o ludziach z Polskiej diaspory, zkogo sie
                              > składaja i jak sie zachowyja słychac tu sporo..

                              Ja wiem co u Ciebie slychac!
                              Ze w najbogatszym kraju na swiecie sa najglupsi ludzie i z twoja logika to
                              niezle wspolpracuje.
                              Czym biedniejszy kraj-tym madrzejsi ludzie.Niedlugo przyjdzie wam na studia do
                              Afryki z Polski wyjezdzac.

                              > i to przewaznie od
                              > ludzi którzy tam mieszkają..kłóci mi sie to dosyc mocno z tym co
                              > tutaj widac, wiec mam prawo sadzic, ze wyjeżdżaja ludzie o
                              > okreslonych oczekiwaniach, skłonnościach, sposobie
                              > myslenia..

                              To specjalnie odkrywcze nie jest.
                              Przede wszystkim wyjazd do Stanow trzeba dobrze zaplanowac i wydac spora kase
                              zanim ta sie czlowiek znajdzie,a do Niemiec mozesz na rowerze pojechac na
                              weekend z jajkami ugotowanymi na twardo i sucharami.

                              > oczywiscie nie wszystkich to dotyczy, ale niestety ta
                              > wiekszośc robi nam taką a nie inną opinię

                              Nie pomyslalas o jednym,ze roznica miedzy Polakiem a Amerykaninem jest wieksza
                              niz roznica miedzy Polakiem a Niemcem i jakie z tego nalezy wnioski wyciagnac.
                        • babcia47 Re: Do Bomba001 23.02.09, 00:23
                          > a slyszalas o tych ktorzy jada na stypendia naukowe, pracuja w
                          > globalnych firmach?
                          hmm wystarczy czytac to co napisane, a nawet cytowane przez
                          Ciebie smile)
                          > niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja
                          • maksimum Re: Do Bomba001 23.02.09, 02:42
                            > > a slyszalas o tych ktorzy jada na stypendia naukowe, pracuja w
                            > > globalnych firmach?
                            > hmm wystarczy czytac to co napisane, a nawet cytowane przez
                            > Ciebie smile)

                            Widze,ze chetnie bys sie zalapala,gdyby nie ....
                • bomba001 fajne o tej tolerancji:) 18.02.09, 22:49
                  moja droga,
                  dawno do tego watku nie zagladalam (i nie bede), bo wydal mi sie smiertelnie nudny.
                  nie mam nic przeciw amerykanom, ba tam sie urodzily moje dziecismile, tam poznalam
                  swojego meza, ktory jest azjatasmile i stamtad ucieklam, zanim zaczelam przed
                  edukacja szkolna moich dziecismile
                  jak widzisz pozory myla. ale smieszniebig_grinDDD
                  ps: jezeli chodzi o podroze, to czesc roku spedzam w polsce, czesc w azji i do
                  us wpadam na tez co roku na msc czy dwa.
                  ale caly czas uwazam, za amerykanami, ze ich edukacja jest slaaaaaba, co oni tez
                  chetnie podreslaja.
                  jezel chodzi o podroze, to chyba mialam ich w zyciu wiele.
                  jezeli chodzi o bank swiatowy, to ja znam duzzzzo osob tam pracujacych, a o co
                  chodzi? lepsi gorsi, duzo z nimo wspolpracowalam, chyba wiekszosc to hindusi.
                  probowalam pokazac droge mojej kolezanki polskiej, ktora bez zadnych, nie wiem
                  grantow etc, po prostu ukonczyla harvard. i to jeszcze na poczatku lat 90, co
                  bylo nie lada wyczynem. w moich znajomych to jedna osoba. dlatego niej napisalm.
                  jezeli chodzi o amerykanow- srdeni poziom umyslowy wiadomo jaki reprezentuja
                  (niestety wina edukacji), ale tez uwielbiam te ich usmiechysmile widzisz, zgadzamy siwink
                  o tolerancji to przyfasolilas- wiesz, to ty nie wiesz, jak to jest. nie wiesz,
                  jak w twoim kraju wszyscy sie ogladaja za twoja rodzina, nie wiesz, jak w innym
                  kraju wszyscy sie ogladaja za twoja rodzina. poza szkola, ktora w polsce jest po
                  prostu wyznaniowa (oj, pamietam bardzo ostre sprzeczki na tym forum dot.
                  swietowania w klasach wigilii).
                  piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem dla ich zdolnosci, ktorch amerykanie
                  po prostu nie maja.
                  • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 00:33
                    bomba001 napisała:

                    > nie mam nic przeciw amerykanom, ba tam sie urodzily moje dziecismile,
                    tam poznalam swojego meza, ktory jest azjatasmile i stamtad ucieklam,
                    >zanim zaczelam przed edukacja szkolna moich dziecismile

                    No wiec mowiac krotko,nie masz ZADNYCH wlasnych doswiadczen n/t
                    edukacji amerykanskiej.

                    > jak widzisz pozory myla. ale smieszniebig_grinDDD

                    Sporo osob zmylilas swoja "znajomoscia" systemu amerykanskiego i to
                    byly wlasnie pozory z twojej strony.

                    > ps: jezeli chodzi o podroze, to czesc roku spedzam w polsce, czesc
                    >w azji i do us wpadam na tez co roku na msc czy dwa.

                    A kto w tym czasie sie dziecmi opiekuje?
                    Podrozowanie ma ten plus,ze mozesz zaciankowi zaszpanowac,ale minus
                    jego jest,ze praktycznie nie znasz zadnego miejsca wystarczajaco
                    dobrze by o nim pisac.

                    > ale caly czas uwazam, za amerykanami, ze ich edukacja jest
                    >slaaaaaba, co oni tez chetnie podreslaja.

                    A tak dokladniej,to ktorzy Amerykanie to chetnie podkreslaja?
                    Ci,ktorych dzieci sa niekumate,a rodzice oczekuja od nich cudow.
                    Czy Bill Gates i jego kumple narzekali na edukacje amerykanska?
                    Czy rodzice dzieci takich jak moje,ktore sa w najlepszych szkolach w
                    NYC,narzekaja na edukacje amerykanska?
                    Nawet Kowalska,ktorej dzieci nie sa w najlepszych szkolach nie
                    narzeka na edukacje amerykanska.No wiec kto?
                    Bede zgadywal.
                    Narzeka Polka,ktora wyszla za Hindusa w USA,bo slyszala od ludzi,ze w
                    USA jest slaba edukacja.

                    > jezel chodzi o podroze, to chyba mialam ich w zyciu wiele.

                    To nie o ilosc chodzi,lecz o jakosc.
                    Jak juz bedziesz w NYC,to porozmawiaj z M.Bloombergiem a nie z
                    hinduskim imigrantem.

                    > jezeli chodzi o bank swiatowy, to ja znam duzzzzo osob tam
                    pracujacych, a o co chodzi? lepsi gorsi, duzo z nimo wspolpracowalam,
                    >chyba wiekszosc to hindusi.

                    Taka sama opinie o Banku Swiatowym ja mam.

                    > kraju wszyscy sie ogladaja za twoja rodzina. poza szkola, ktora w
                    polsce jest po prostu wyznaniowa (oj, pamietam bardzo ostre sprzeczki
                    >na tym forum dot. swietowania w klasach wigilii).

                    A dlaczego nie swietowac w szkole wigilii,skoro wszyscy w domu ja
                    swietuja?

                    > piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem dla ich zdolnosci,
                    >ktorch amerykanie po prostu nie maja.

                    Tylko nie dalas odpowiedzi na jedno proste pytanie:
                    Jesli Hindusi sa tacy madrzy,to dlaczego sa tacy biedni?

                    PS.Najwyrazniej wyglada na to,ze znasz tylko takich Amerykanow,ktorzy
                    sa mniej zdolni od Hindusow.

                    • bomba001 .............. 19.02.09, 08:06
                      nie, moj drogi, nie mam zadnych doswiadczen z edukacja, poza ty, ze znami wiele
                      produktow tej edukacji, chetnie tez czytam amerkanskie i nie tylko zrodla na ten
                      temat.
                      BTW, nie jest dla mnie zadnym doswiadczeniem pobyt na wymianie w szkole przez
                      rok, bo to prawie 20 lat temu bylo i nieaktualne. tak jak ty nic o polskiej
                      edukacji nie wiesz, bo jedyne twoje doswiadczenie to ukonczenie szkol w pl ponad
                      30 lat temu, kiedy nawet system byl inny.
                      dziekuje bardzo za troske o moje dzieci, ale zupelnie niepotrzebnasmile dzieci do
                      tej pory jezdzily z nami, w tym roku syn poszedl do szkoly, wiec w interesach
                      jezdzi glownie maz. ale na pewno w wakacje w us bedziemy- musimy odwiedzic
                      rodzine. dzieci to lubiasmile
                      niespecjalnie wiele rozmawialam z hinduskimi emigrantami, ale i tak wole ich od
                      polskich emigrantow. nic gorszego sie ameryce nie zdazylosad zasciankowosc,
                      roszczenia, skrajna nietolerancja- oj, wiele by wymieniac. nic dziwnego, ze
                      stalismy sie celem polish jokes, nad czym bardzo boleje.
                      maksiu, nie martw sie tez o jakosc moich podrozy- ty z tego co widze nie znasz
                      wiele ponad rodzinna wies polska, i boisko do koszykowki obok domu. a swoje
                      kompleksy powinieniesz leczyc u pasychoalalityka, nie na forum.
                      nic nowego juz wymyslic nie potrafisz.
                      fajne w watku obok sa zadania szostoklasisty, ktorymi rzucasz. moj syn bardzo
                      podobne robi w I kl przygotowujac sie do konkursu matematycznegobig_grin
                      • maksimum Re: .............. 19.02.09, 23:33
                        > tak jak ty nic o polskiej edukacji nie wiesz, bo jedyne twoje
                        >doswiadczenie to ukonczenie szkol w pl ponad 30 lat temu, kiedy
                        >nawet system byl inny.

                        W miedzyczasie wszyscy madrzejsi i energiczniejsi juz wyjechali ,a
                        ci co zostali,zaistalowali taki wlasnie system,do ktorego Ty bedzie
                        posylac swoje dzieci.

                        > niespecjalnie wiele rozmawialam z hinduskimi emigrantami, ale i
                        tak wole ich od polskich emigrantow. nic gorszego sie ameryce nie
                        zdazylosad zasciankowosc, roszczenia, skrajna nietolerancja- oj,
                        wiele by wymieniac. nic dziwnego, ze stalismy sie celem polish
                        >jokes, nad czym bardzo boleje.

                        Piszesz tak,jakby to nieudaczniki wyjezdzaly za praca do USA ,a sami
                        najpracowitsi zostawali w Polsce.Przemysl to jeszcze raz.

                        > ty z tego co widze nie znasz wiele ponad rodzinna wies polska, i
                        >boisko do koszykowki obok domu.

                        Zeby Cie wyprowadzic z bledu.W Warszawie sie urodzilem i chodzilem
                        do szkoly i studiowalem,a teraz mieszkam w NYC,czyli bardzo dobrze
                        znam tylko 3 miasta:Warszawe ,NYC i Ozarow.

                  • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 16:39
                    Bomba

                    Odpowiem na jedno - > piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem
                    dla ich zdolnosci, ktorch amerykani
                    > e
                    > po prostu nie maja.

                    Nie jestes obiektwyna smile bo masz meza Azjate, ale mowiac o ich
                    wybitnych zdolnosciach troche przegielas. Z calym szacunkiem do
                    nich - ich najwieksza zdolnoscia jest ich pracowitosc.

                    Sorry za taki komentarz ale mialam okazje pracowac z ludzmi z calego
                    swiata, moj stary jest tez Amerykaninem (bialy niestety smile i powiem
                    ci jedno - najlepszych i najmadrzejszych ludzi jakich spotkalam w
                    mojej dotychczasowej drodze to byli ludzie z: Indii, South Africa i
                    Europejczycy. Amerykanie sa besciakami w swoich specjalnosciach, ale
                    wiedza ogolna pozostawia wiele do zyczenia. Dalej idac -
                    generalizuje.

                    I tak cos mi sie zdaje ze ty tez - bo tak to juz jest ze zawsze nam
                    sie wydaje ze to co mielismy w zyciu w najmlodszych latach jest the
                    best. Ale to nie zawsze tak jest.
                    • bomba001 Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 17:57
                      pewnie ze jestem nieobiektywna, a ty niekonsekwentna. zmieniasz zdanie w kazdym
                      poscie, twoje posty nie maja spojnosci, byle tylko byla awanturka i mozna sie
                      wyzyc. nie generalizujac to tak postepuja osoby potrzbujace pilnie pomocy.
                      azjaci to tez pojecie ogolne, mozna napisac, ze slowianie to pijacy i bedzie to
                      rowna genaralizacja.
                      akurat staralam sie podkreslic, ze nie mam do nich zadnych uprzedzen.
                      i prosze mnie o nie nie podejrzewac. nie pałam tez do nich zadną
                      nie/uzasadniona miloscia.
                      i kto tu ma uprzedzenia?
                      • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 22:07
                        > pewnie ze jestem nieobiektywna, a ty niekonsekwentna. zmieniasz
                        zdanie w kazdym
                        > poscie, twoje posty nie maja spojnosci, byle tylko byla awanturka
                        i mozna sie
                        > wyzyc

                        nie tylko ci chcialam pokazac to co ty robisz - myslisz ze jestes
                        tolerancyjna bo masz meza z Azji. Na tej same zasadzie moja b. dobra
                        kolezanka z Afryki, ktora mi mowi ze nie jest rasistka kiedys mi
                        powiedziala ze nigdy by sie nie zwiazala z bialym facetem. LOL

                        Nie awanturuje sie tylko ci zwracam uwage co ty za dyrdymaly
                        piszesz. I dalej ci mowie, ze nie ma czegos takiego jak najlepszy
                        wybrany narod; nie ma czegos taiego jak najlpeszy kraj; nie ma
                        czegos takiego jak najmadrzejszy kraj - sa tylko ludzie - jedni
                        madrzejsi, jedni glupsi, jedni sredni a inni wybitni. I to nie
                        zalezy od polozenia geograficznego, koloru skory, rasy, kraju - to
                        zalezy od indywidualnego talentu, pracy, wyksztalcenia, ambicji,
                        etc.

                        Ja moge ku mojej uciesze powtarzac frazesy tak jak ty i udawac ze
                        mam racje na prawde i byc gleboko samozadowolona smile

                        nie generalizujac to tak postepuja osoby potrzbujace pilnie pomocy.

                        LOL - tak z pewnoscia tylko dlatego potrzebuje pomocy bo widze twoje
                        rasistowskie komentarze, zero tolerancji, stereotypy tak powszechne
                        ze az budza zdumienie u kogos kot twierdzi ze az tak duzo podrozuje
                        po swiecie. Tak jak czytam takie rzeczy to niedobrze mi sie robi. Od
                        tego krok do Polska dla Polakow czy innych neonazistowskich
                        kometarzy...

                        cheers
                        • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 20.02.09, 00:36
                          > ze nie ma czegos takiego jak najlepszy
                          > wybrany narod; nie ma czegos taiego jak najlpeszy kraj; nie ma
                          > czegos takiego jak najmadrzejszy kraj - sa tylko ludzie - jedni
                          > madrzejsi, jedni glupsi, jedni sredni a inni wybitni. I to nie
                          > zalezy od polozenia geograficznego, koloru skory, rasy, kraju - to
                          > zalezy od indywidualnego talentu, pracy, wyksztalcenia, ambicji,
                          > etc.
                          -------
                          To prawda,z tym ze wlasnie ludzie w danym kraju buduja sobie system
                          w ktorym chca zyc i ten wlasnie system pozwala im sie szybciej
                          bogacic i doganiac najlepszych na swiecie.
                          Porownujac systemy chinski i hinduski w ciagu ostatnich 60
                          lat,okazuje sie,ze Chinczycy wybrali duzo lepsza droge rozwoju i
                          przegonili Hindusow na glowe.
                          Teraz gdy w Japonii,EU,USA jest kryzys w Chinach objawia sie on
                          zwolnieniem wzrostu z 13% na 7%.
                          • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 22.02.09, 22:01
                            > Porownujac systemy chinski i hinduski w ciagu ostatnich 60
                            > lat,okazuje sie,ze Chinczycy wybrali duzo lepsza droge rozwoju i
                            > przegonili Hindusow na glowe.

                            czy ty oprocz przebywania na tym forum ogladasz TV? Chiny lepsz
                            droge rozwoju? A w jakiej to dziedzinie - obozow pracy, braku
                            szanowania praw jednostki, innych narodow, braku wolnosci slowa,
                            demokracji, etc???

                            O czym ty wogole mowisz???
                            • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 23.02.09, 00:00
                              > czy ty oprocz przebywania na tym forum ogladasz TV?

                              Widocznie inne programy ogladamy lub inne wnioski z nich wyciagamy.


                              > Chiny lepsz droge rozwoju? A w jakiej to dziedzinie

                              W kazdej.Stopa zyciowa jest tam wyzsza niz w Indiach,przestepczosc
                              duuuuuuuuuuuzo nizsza,no i olimpiady jak Pekin 2008 nawet za 50 lat Hindusi nie
                              zrobia.


                              >- obozow pracy, braku szanowania praw jednostki, innych narodow, >braku
                              wolnosci slowa, demokracji, etc???

                              Dla mnie demokracja objawia sie w poziomie zycia,a nie w tym co ktos o
                              tych,ktorym sie dobrze zyje mowi.

                              > O czym ty wogole mowisz???

                              O Chinach.Jesli w 1950r byli w takiej samej nedzy jak Indie a teraz zyja 2x
                              lepiej niz Hindusi,tzn ze wybrali lepsza droge rozwoju.

                              www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_per_cap_in_195-economy-gdp-per-capita-1950
                              www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_per_cap_in_197-economy-gdp-per-capita-1973
                              A teraz wyglada to tak
                              www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_ppp-economy-gdp-ppp
                              przy liczbie ludnosci w Indiach wiekszej niz w Chinach.
                              • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 23.02.09, 09:50
                                > W kazdej.Stopa zyciowa jest tam wyzsza niz w Indiach,przestepczosc
                                > duuuuuuuuuuuzo nizsza,no i olimpiady jak Pekin 2008 nawet za 50
                                lat Hindusi nie
                                > zrobia.

                                Taak, jesli GDP jest takim najlepszym wskaznikiem to co ty w USA
                                robisz??? Przeciez tak bieda. Przeprwoadz sie do Chin. A wtedy za
                                komentarze na forach i korzystanie z nie takich stron Internetowych,
                                za wolne myslenie - trafisz do obozu pracy. Tak to tam wyglada.

                                Czy ty wogole pamietsz co sie stalo przed olimpiada w Chinach?
                                Slyszales o tej rzezi w Tybecie? Slyszales o milionach ludzi
                                pracujacych tam za grosze, zyjacych w biedzie, nie mogacych sie
                                wypowiedziec na zaden temat bo mogliby zostac za to ukarani???

                                I to ma byc droga rozwoju? Jakiego? Czy my tego juz nie
                                przerabilaismy w zeszlym stuleciu tu w Europie - u Sowietow i w
                                bloku wschodnim?

                                Zejdz na ziemie i zacznij sie rozgladac co sie dzieje na swiecie.
                                • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 23.02.09, 23:36

                                  > Taak, jesli GDP jest takim najlepszym wskaznikiem to co ty w USA
                                  > robisz???

                                  Ja jestem we wlasciwym miejscu o wlasciwym czasie,a dzieci moze juz
                                  przeniosa sie do Szanghaju.

                                  > Slyszales o tej rzezi w Tybecie?

                                  Tak slyszalem,ze Tybetanczycy palili biznesy i zabijali Chinczykow w
                                  Lhasa.
                                  www.youtube.com/watch?v=TjdL-kKN9xY
                                  Przyjrzyj sie dokladnie Tybetanczykom w akcji:
                                  www.youtube.com/watch?v=omCkCptY-fU&feature=related
                                  > Slyszales o milionach ludzi pracujacych tam za grosze,

                                  Jakby na nich nie patrzec,to zarabiaja 2x tyle co Hindusi.

                                  PS.No i tu zaczyna sie problem,bo Polacy chetnie sie zenia z
                                  Hindusami i Pakistanczykami,natomiast Chinczycy za cholere Polek nie
                                  chca,no wiec trzeba cos wymyslec ,zeby im dokuczyc.
                                  • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 23.02.09, 23:59
                                    > Ja jestem we wlasciwym miejscu o wlasciwym czasie,a dzieci moze
                                    juz
                                    > przeniosa sie do Szanghaju.

                                    Szanghaj to nie Mainland China.

                                    > Tak slyszalem,ze Tybetanczycy palili biznesy i zabijali Chinczykow
                                    w
                                    > Lhasa.

                                    nie slyszalam i ciezko mi w to uwierzyc biorac pod uwage ze to
                                    wiekszosc to buddysci.

                                    PS.No i tu zaczyna sie problem,bo Polacy chetnie sie zenia z
                                    > Hindusami i Pakistanczykami,natomiast Chinczycy za cholere Polek
                                    nie
                                    > chca,no wiec trzeba cos wymyslec ,zeby im dokuczyc.

                                    Czyli ja skrytykowalam Chiny (kraj) nie nacje usyszalam ze Chinczycy
                                    Polek nie chca. WOW, swiat mi sie zawalil wink Biorac pod uwage ze
                                    jestem mezatka i nie mam najmniejszej ochoty na romanse to
                                    rzeczywiscie to musi mi zrujnowac dzien. LOL

                                    Maks - jest jeszcze cos takiego jak milosc i do tego tanga trzeba
                                    dwojga smile Fakt ze jest tam ktos tam na swiecie co nie chce
                                    statystycznie wiazac sie z Polakami jest tak niezwykle malo istotny
                                    w powodzi spraw zilion bardziej istotnych (edukacja mojego dziecka,
                                    jej rozwoj, ekologia, moje pierwsze zmarszczki, co zrobic na obiad,
                                    glodujace dzieci, spoleczna niesprawiedliwosc, etc), ze powiem ci -
                                    przezyje i to smile

                                    hola amigo i buoanas noche smile
                                    • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) CHINA GDP 24.02.09, 02:05

                                      > Szanghaj to nie Mainland China.

                                      Chyba zle napisalem Shanghai:
                                      en.wikipedia.org/wiki/Shanghai

                                      > nie slyszalam i ciezko mi w to uwierzyc biorac pod uwage ze to
                                      > wiekszosc to buddysci.

                                      Dlatego Ci zalaczylem wywiady z poszkodowanymi i naocznymi
                                      swiadkami,bo to calkiem co innego slyszec "od kogos" a opierac sie
                                      na faktach.

                                      > Fakt ze jest tam ktos tam na swiecie co nie chce
                                      > statystycznie wiazac sie z Polakami jest tak niezwykle malo
                                      >istotny w powodzi spraw zilion bardziej istotnych

                                      To prawda,ale daje to do zrozumienia,ze pracowici i uczciwi
                                      Chinczycy nie przepadaja ani za swoimi sasiadami Hindusami ani
                                      Polakami z powodu na roznice charakterow.

                                      > (edukacja mojego dziecka,

                                      Jak znajdziesz dobra szkole w Stanach,to serdecznie polecam.
                                      Mentalnosc Polakow z Polski jest taka troche przygnebiajaca.
                            • babcia47 Re: fajne o tej tolerancji:) 23.02.09, 00:26
                              > czy ty oprocz przebywania na tym forum ogladasz TV? Chiny lepsz
                              > droge rozwoju? A w jakiej to dziedzinie - obozow pracy, braku
                              > szanowania praw jednostki, innych narodow, braku wolnosci slowa,
                              > demokracji, etc???
                              >
                              > O czym ty wogole mowisz???
                              Maksiu istnienia obozów pracy w Chinach nie przyjmuje do wiadomosci,
                              juz to kiedyś z nim w innym watku przerabiałam..porzuć wszelką
                              nadzieję...
                              • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 23.02.09, 02:46
                                > Maksiu istnienia obozów pracy w Chinach nie przyjmuje do wiadomosci,

                                Jak najbardziej przyjmuje do wiadomosci i uwazam ,ze sa tam jak i w Polsce pozadane.
                                Jak mnie jeden z kuzynow opowiadal,to nie mogl sie doczekac by moc pracowac
                                ,kiedy siedzial w wiezieniu,bo tam straszna nuda byla.

                                Oczywiscie wiekszosc ludzi w polskich wiezieniach,to zwykle obiboki i dla nich
                                praca jest wieksza kara niz wiezienie.
                                • makurokurosek Re: fajne o tej tolerancji:) 23.02.09, 10:35
                                  Za chwilę się dowiemy od maksia, że w Polsce podczas II wojny światowej również
                                  nie było obozów pracy.
                                  Może ty zamiast rozwiązywać zadania z matematyki dla dwunastolatków, poczytaj
                                  sobie historię najnowszą, oczywiście świata nie NY city.
                                  Ciekaw czy ty byłeś UBekim czy ktoś z twojej rodziny, że dostałeś dyplom SGH.
                      • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 20.02.09, 00:29
                        > azjaci to tez pojecie ogolne, mozna napisac, ze slowianie to
                        >pijacy i bedzie to rowna genaralizacja.

                        Chinczykow od Hindusow dzieli przepasc,a Slowianie rzeczywiscie
                        lubia wypic.
                        • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 20.02.09, 09:29
                          > Chinczykow od Hindusow dzieli przepasc,a Slowianie rzeczywiscie
                          > lubia wypic.

                          Niekoniecznie - z tego co zauwazylam Hindusie mowia lepiej po ang.
                          ze zrozumialych powodow (ex-kolonia brytyjask) i maja brytyjsko-
                          podobny system edukacji.

                          Slowianie niekoniecznie wszyscy lubia wypic - nei widze jakeigos
                          pijanstwa teraz w Polsce. Moze kiedys tam to bylo ale teraz nei
                          spotykam sie z tym. A tak a propos, facet ktory mi remont tu w
                          Polsce niedawno robil ma tez firme a Szkocji i powiedzial ze tak jak
                          na Wyspach pija na umor to nam Polakom jeszcze daleko. Ale niestety
                          tylko o Slowianach sie mowi ze duzo pija sad

                          Kolejny stereotyp sad
                          • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 20.02.09, 19:19
                            > Niekoniecznie - z tego co zauwazylam Hindusie mowia lepiej po ang.
                            > ze zrozumialych powodow (ex-kolonia brytyjask) i maja brytyjsko-
                            > podobny system edukacji.

                            W Indii angielski jest jezykiem oficjalnym,a w Chinach nie.
                            Piszac o Chinczykach brylujacych w amerykanskich szkolach,mialem na
                            mysli tych,ktorzy juz tu sie urodzili lub sa od co najmniej 2 lat.
                            Teraz jest z synem Chinczyk w Brooklyn Tech,ktory slabo mowi po
                            angielsku,ale z matmy wszystkich zagina.

                            > Slowianie niekoniecznie wszyscy lubia wypic - nei widze jakeigos
                            > pijanstwa teraz w Polsce. Moze kiedys tam to bylo ale teraz nei
                            > spotykam sie z tym. A tak a propos, facet ktory mi remont tu w
                            > Polsce niedawno robil ma tez firme a Szkocji i powiedzial ze tak
                            jak na Wyspach pija na umor to nam Polakom jeszcze daleko. Ale
                            >niestety tylko o Slowianach sie mowi ze duzo pija sad
                            >
                            > Kolejny stereotyp sad

                            Bo my mamy te tendencje po wypiciu pokazywac sie w miejscach
                            publicznych,a inne nacje jak Szwedzi czy Finowie zapijaja sie we
                            wlasnych domach i nie jezdza samochodami po pijanemu.
                            To w Stanach jak widze pijanego na ulicy,to niemal na mur Polak.
                            • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 22.02.09, 21:34
                              > To w Stanach jak widze pijanego na ulicy,to niemal na mur Polak.

                              gdzie ty mieszkasz??? Ja raz w Georgetown widzialam piajnego
                              Polaka... Wiekszosc Polakow co spotkalam to albo doktoranci albo
                              ludzie pracujacy dla rzadu, organizacji miedzynarodowych,
                              globalnych... Wiekszosc to jednostki wybitnie zdolne i pracowite.

                              > Bo my mamy te tendencje po wypiciu pokazywac sie w miejscach
                              > publicznych,a inne nacje jak Szwedzi czy Finowie zapijaja sie we
                              > wlasnych domach i nie jezdza samochodami po pijanemu.

                              Ach co ty opowiadasz - wiekszosc ludzi pije w pubach. A co o tych
                              pijanych Amerykanskich malolatach prowadzacych i potem majacych DUI
                              albo co gorsza DWI??? Czemu o nich nie wspominisz? Jak moj
                              remontowiec mi mowil o Wyspiarzach pijacych na umor to tez wspominal
                              o zarzyganych ulicach w niedzielny poranek po sobotnich imprezach
                              jakie Wyspiarze robia smile Chcialam oszczedzic az tak opisowych
                              wypowiedzi ale widze ze bez tego nie da rady pokazac ci ze sa nacje
                              czy ludzie ktorzy pija lepiej od nas wiec nie generalizuj.

                              > Teraz jest z synem Chinczyk w Brooklyn Tech,ktory slabo mowi po
                              > angielsku,ale z matmy wszystkich zagina.

                              A ja znow na studiach mialam ludzi z Rumunii ktorzy nas zaginali z
                              matmy. I co z tego? Czy to oznacza ze cala Rumunia jest lepsza w
                              edukacji matmy niz Polska? Albo ze jeden chlopiec z Chin? Nie wydaje
                              mi sie. Po prostu poznales b. zdolnego chlopca w matematyce.

                              • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 22.02.09, 23:36
                                > Ach co ty opowiadasz - wiekszosc ludzi pije w pubach.

                                Oni nie pija w pubach tylko ida sie tam pokazac lub spotkac kogos nowego.Ja jak
                                jezdze na weekend do Pensylwanii,to nawet do glowy mnie nie przychodzi isc do
                                pubu jak sie spotykamy ze znajomymi.

                    • maksimum Re: fajne o tej tolerancji:) 20.02.09, 00:25
                      > Nie jestes obiektwyna smile bo masz meza Azjate, ale mowiac o ich
                      > wybitnych zdolnosciach troche przegielas. Z calym szacunkiem do
                      > nich - ich najwieksza zdolnoscia jest ich pracowitosc.

                      A ja w dalszym ciagu jest ciekaw o jakich Azjatach mowicie.
                      W latach 1950-tych dochod narodowy na twarz w Indiach i Chinach byl
                      taki sam.Przez nastepnych 50 lat Indie eksperymentowaly z
                      socjalistyczna demokracja,a w Chinach rozwinal sie dosc dobrze
                      system totalitarny i teraz po 50 latach dochod narodowy na twarz w
                      Chinach jest 2x wiekszy niz w Indii.
                      Dlugosc zycia w Chinach jest 71,8 a w Indii 63,5 roku.
                      www.nationmaster.com/graph/hea_lif_exp_at_bir_tot_yea-life-expectancy-birth-total-years
                      Jesli chodzi o przestepczosc,to niewiele krajow moze konkurowac z
                      Indiami.
                      www.nationmaster.com/graph/cri_mur-crime-murders


                      > Sorry za taki komentarz ale mialam okazje pracowac z ludzmi z
                      calego swiata, moj stary jest tez Amerykaninem (bialy niestety smile i
                      powiem ci jedno - najlepszych i najmadrzejszych ludzi jakich
                      >spotkalam w mojej dotychczasowej drodze to byli ludzie z: Indii,
                      >South Africa i Europejczycy.

                      Akurat z takimi mialas do czynienia,bo ja sie zastanawiam,dlaczego
                      50% uczniow i studentow w najlepszych szkolach to wlasnie Chinczycy?

                      IS-187 jest najlepszym gimnazjum na Brooklynie i jest tam 53%
                      Chinczykow i 37% bialych
                      www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/1898#students
                      Przykro mi,ale nie widzialem tam Hindusow.
                      W Stuyvesant HS jest to samo:62% Chinczykow i 32 % bialych.
                      www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/2796#students
                  • aniucha333 Re: fajne o tej tolerancji:) 19.02.09, 22:17
                    > piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem dla ich zdolnosci,
                    ktorch amerykani
                    > e
                    > po prostu nie maja.

                    no nie jak ktos kto twierdzi ze jest tolerancyjny moze tak frazes
                    napisac i jeszcze tak nielogiczny??? tzn. 200 mln Amerykanow tak ma?
                    Nawet Warren Buffet, wszyscy profesorzy, Joshua Bell (najlepszy
                    skrzypek swiata), prezydent USA, wszyscy ci noblisci??? Huh?

                    wow - powala na kolana taka ignorancja. autentycznie.

                    wiesz z czego slyna Azjaci - z czegos co sie nazywa reversal
                    engineering - biora amerykanski czy europejski sprzet czy cokolwiek,
                    rozkladaja na czesci pierwsze i potem ulepszaja - no tak to swiadczy
                    o wybitnej genialnosci. Ach, zapomnialam dodac - obozy pracy w
                    Chinach gdzie te podrobki i inne cuda firmowe sa tam za darmo
                    robione. A o tym slyszalas - czy saczac zielona herbate z plantacji
                    uprawianej przez wiezniow o tym zapomnialas? LOL
        • makurokurosek Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 00:09
          Faktem tez jest,ze zeby miec wyniki,to trzeba z dzieckiem sporo w
          > domu pracowac.

          Widzisz wcale, że nie. wystarczy że nauczyciel zrobi to co do niego należy i
          wytłumaczy materiał, a następnie przez kilka lekcji następuje jego utrwalenie.
          Jeżeli dziecko jest kumate wcale nie musi godzinami ślęczeć nad książkami. Rolę
          którą odgrywasz ty w Polsce odgrywa nauczyciel. To nie rodzic ma dziecku
          tłumaczyć materiał i wyjaśniać niejasności od tego w Polsce jest nauczyciel.
          Jakbyś troszke dokładniej poczytał wątki o problemach w szkole zauważyłbyś, że
          chodzi o to że po reformie przybliżającej nas do systemu amerykańskiego więcej
          obowiązków spadło na rodziców. Prawdopodobnie gdyby cały system został
          przekształcony na system amerykański nastąpiłyby strajki rodziców i bojkoty
          szkół. TO SZKOŁA JEST OD PRZEKAZYWANIA WIEDZY, a nie rodzic.
          • maksimum Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 00:46
            > wystarczy że nauczyciel zrobi to co do niego należy i
            > wytłumaczy materiał,

            Tu sie z Toba nie zgadzam,bo nie kazdy nauczyciel jest na tyle dobry
            by dobrze wytlumaczyc.Moja corka chodzi do tego samego gimnazjum co
            moj syn i syn ja uprzedzal,ze nauczycielka z matematyki jest
            slaba.Teraz corka narzeka wlasnie na te sama nauczycielke i ja musze
            corce sporo rzeczy tlumaczyc.

            > To nie rodzic ma dziecku tłumaczyć materiał i wyjaśniać
            >niejasności od tego w Polsce jest nauczyciel.

            Tu jest system tak ustawiony,ze do kazdej lepszej szkoly sa egzaminy
            i nauczyciela nie obchodzi czy dzieciak dostanie sie do wymarzonej
            szkoly czy tez nie,wiec rodzic ma wytlumaczyc dzieciakowi lub najac
            korepetytora.

            > gdyby cały system został
            > przekształcony na system amerykański nastąpiłyby strajki rodziców
            >i bojkoty szkół.

            Przygotuj sie do tego,ze wlasnie tak bedzie.Jesli chcesz miec
            szkolnictwo na wysokim poziomie musi byc selekcja i wysoki poziom w
            szkolach najlepszych,a reszta uczyc sie pisac i dodawac w szkolach
            osiedlowych.

            > TO SZKOŁA JEST OD PRZEKAZYWANIA WIEDZY, a nie rodzic.

            Zalezy na ile rodzic dba o przyszlosc dziecka.
            • makurokurosek Re: Dlaczega amerykanke, ko szkola jest problemem 16.02.09, 16:01
              "Moja corka chodzi do tego samego gimnazjum co
              > moj syn i syn ja uprzedzal,ze nauczycielka z matematyki jest
              > slaba.Teraz corka narzeka wlasnie na te sama nauczycielke i ja musze
              > corce sporo rzeczy tlumaczyc."

              Takie super gimnazjum ma tak beznadziejnych nauczycieli, nono.

              "Tu jest system tak ustawiony,ze do kazdej lepszej szkoly sa egzaminy
              > i nauczyciela nie obchodzi czy dzieciak dostanie sie do wymarzonej
              > szkoly czy tez nie,wiec rodzic ma wytlumaczyc dzieciakowi lub najac
              > korepetytora.'

              Jakbyś zapomniał w Polsce również system egzaminów istnieje.

              "> Przygotuj sie do tego,ze wlasnie tak bedzie.Jesli chcesz miec
              > szkolnictwo na wysokim poziomie musi byc selekcja i wysoki poziom w
              > szkolach najlepszych,a reszta uczyc sie pisac i dodawac w szkolach
              > osiedlowych"

              Wówczas zapiszę dziecko do szkoły prywatnej, która będzie wstanie zająć sie tym
              do czego została powołana, czyli do nauczania. Dziecko chodzi do szkoły po to by
              się czegoś nauczyć, w domu ma materiał utrwalić i popracować nad ewentualnymi
              brakami.

              '> > TO SZKOŁA JEST OD PRZEKAZYWANIA WIEDZY, a nie rodzic.
              >
              > Zalezy na ile rodzic dba o przyszlosc dziecka.'

              Dziecko zwłaszcza 14 letnie już dawno powinno zrozumieć, że uczy sie dla siebie,
              a nie dla tatusia. To dziecku ma zależeć na poszerzaniu swoich horyzontów,
              rodzic może mu jedynie to umożliwić, pokierować ale nie uczyć sie za niego.
    • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 15.02.09, 23:59
      W Polsce dla tych najlepszych istnieją kółka zainteresowań, które w
      przeciwieństwie do stanów nie służą do nadrobienia zaległości, ale do
      poszerzenia wiedzy. Dla tych słabszych organizowane są zajęcia wyrównawcze.
      System amerykański wbrew temu co próbujesz wmówić nie opiera się na wspaniałych
      metodach nauczania, ale tylko i wyłącznie wyłapywaniu i segregowaniu. System ten
      całkowicie pomija przypadki losowe, jezeli takowy się wydarzy, up spadasz do
      gorszej klasy. Zapomniałes równiez dodać ze spada sie wyjatkowo łatwo, a powraca
      wyjątkowo trudno. Tak gloryfikowany przez ciebie system opiera sie na
      minimaliźmie pracy z uczniem, sam zresztą spędzasz dużo czasu na odrabianu
      lekcji razem z 14 letnim synem, sam pisałes o tym że jezeli dziecko nie
      przygotuje sie na następna lekcję dzień wcześniej i samo nie zrozumie tego
      materiału to na nauczyciela nie ma co liczyć. Możesz mi wyjasnić jaki w takim
      razie jest sens szkoły która nie uczy, nie tłumaczy, a tylko i wyłącznie
      segreguje i opiera się na samodzielnej pracy ucznia.
      W Polsce system amerykański nie ma szans na przyjęcie, dlaczego? ano dlatego, że
      rodzice nie są od tego by godzinami tłumaczyć dzieciakowi zadania z matematyki.
      Po to dziecko chodzi do szkoły by się nauczyć, a w domu utrwalić wiedzę.
      Większość polskich rodziców szlak by trafił gdyby musieli przejąć całkowite
      obowiązki nauczyciela, gdyż ten jest tylko od sprawdzania wiedzy no i oczywiście
      sprawdzania umiejętności dydaktycznych rodzica.
      System amerykanski jest systemem wypaczonym.
      Nie twierdzę, ze polskie szkolnictwo jest super, miało wiele wad a po wspaniałej
      reformie ma ich jeszcze wiecej, ale system amerykański niestety ale wypuszcza
      debili. Swoja drogą ciekawe czemu amerykanie, mając tak wspaniały system
      edukacji, sa jedynym narodem wyśmiewan za swoja głupotę.
      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 01:05
        makurokurosek napisała:

        > W Polsce dla tych najlepszych istnieją kółka zainteresowań, które w
        > przeciwieństwie do stanów nie służą do nadrobienia zaległości, ale
        >do poszerzenia wiedzy.

        W Stanach kolka zainteresowan tez nie sluza nadrabianiu zaleglosci
        lecz poszerzeniu wiedzy.Ja syna zapisalem na extra matematyke,zeby
        przestal sie jej bac.

        > System amerykański wbrew temu co próbujesz wmówić nie opiera się
        >na wspaniałych metodach nauczania, ale tylko i wyłącznie
        >wyłapywaniu i segregowaniu.

        Ta innosc systemu amerykanskiego polega na tym,dzieci tutaj lubia do
        szkoly chodzic,a w Polsce nienawidza.Nauczyciele nie sa upierdliwi w
        USA,choc wg mnie nie wszyscy maja taka wiedze,jaka powinni miec.
        Nauczyciel tutaj jest partnerem i chetnie pomaga dzieciom.Jak sie
        dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
        matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
        matematyki i on bedzie je objasnial.

        > System ten całkowicie pomija przypadki losowe, jezeli takowy się
        wydarzy, up spadasz do
        > gorszej klasy. Zapomniałes równiez dodać ze spada sie wyjatkowo
        >łatwo, a powraca wyjątkowo trudno.

        Wszystko zalezy od stopni,bo nauczyciel nie moze sie interesowac
        twoim zyciem prywatnym.

        > Tak gloryfikowany przez ciebie system opiera sie na
        > minimaliźmie pracy z uczniem, sam zresztą spędzasz dużo czasu na
        >odrabianu lekcji razem z 14 letnim synem,

        Teraz juz nie.Na poczatku roku szkolnego wytlumaczylem mu kilka
        rzeczy,a pozniej nauczyciel z matmy extra mu tlumaczyl.

        > sam pisałes o tym że jezeli dziecko nie
        > przygotuje sie na następna lekcję dzień wcześniej i samo nie
        >zrozumie tego materiału to na nauczyciela nie ma co liczyć.

        Czasami tak bywa,ale chyba pomylilas taktyke Kowalskich z normalnymi
        uczniami.Kowalskie ucza sie z tygodniowym wyprzedzeniem i one
        wiedza ,co bedzie na nastepnych lekcjach.Moje dzieci tego nie
        robia,choc uwazam ze powinny.

        > Możesz mi wyjasnić jaki w takim razie jest sens szkoły która nie
        >uczy, nie tłumaczy, a tylko i wyłącznie segreguje i opiera się na
        >samodzielnej pracy ucznia.

        Wylapuje talenty,jak Gates,ktore same chca sie uczyc i sadza ich
        obok siebie w lawkach,zeby im pozniej w zyciu bylo latwiej kumpli do
        biznesu dobrac.

        > W Polsce system amerykański nie ma szans na przyjęcie,

        To tylko sie Tobie tak wydaje.Juz teraz duzo polskich dzieci ma
        korepetycje i to tych najzdolniejszych.

        > Swoja drogą ciekawe czemu amerykanie, mając tak wspaniały system
        > edukacji, sa jedynym narodem wyśmiewan za swoja głupotę.

        Bo to niekulturalnie wysmiewac sie z ludzi rzeczywiscie glupich.
        • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 05:56
          > Ta innosc systemu amerykanskiego polega na tym,dzieci tutaj lubia do
          > szkoly chodzic,a w Polsce nienawidza.Nauczyciele nie sa upierdliwi w
          > USA,choc wg mnie nie wszyscy maja taka wiedze,jaka powinni miec.
          > Nauczyciel tutaj jest partnerem i chetnie pomaga dzieciom.Jak sie
          > dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
          > matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
          > matematyki i on bedzie je objasnial.

          Nie wszystkie dzieci nienawidza szkoly w Polsce i nie wszystkie kochaja ja w
          USA. Kocha szkole dokladnie ten sam typ ludzi na calym swiecie- po prostu ci,
          ktorzy lubia sie uczyc, wspolpracowac z nauczycielami.

          > Teraz juz nie.Na poczatku roku szkolnego wytlumaczylem mu kilka
          > rzeczy,a pozniej nauczyciel z matmy extra mu tlumaczyl.
          z deka placzesz sie w zeznaniach- kto opowiadal o odrabianiu z dziecmi zajec
          godzine dziennie?

          > Wylapuje talenty,jak Gates,ktore same chca sie uczyc i sadza ich
          > obok siebie w lawkach,zeby im pozniej w zyciu bylo latwiej kumpli do
          > biznesu dobrac.
          >
          Maks halo pobudka- a co robia szkoly profilowane? a po co rankingi szkol rowniez
          w Polsce. nie mowiac o tym, ze takze w Polsce sa testy ogolnokrajowe od
          poziomujacych w klasach mlodszych, poprzez test 6 klasisty, test gimnazjalny i
          mature? Dlaczego te egzaminy uznajesz za gorsze? Bo zaden z nich nie nazywa sie
          SAT?wink szkola w kazdym kraju segreguje bo to jest jednym z jej celow.

          > Nauczyciel tutaj jest partnerem i chetnie pomaga dzieciom.Jak sie
          > dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
          > matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
          > matematyki i on bedzie je objasnial.
          To kiedy ma czas robic te bardziej wymagajace zadania? Moje dziecko na
          matematyce ekstra robi zadania po prostu wykraczajace poza program klasy. Jak
          czegos nie zalapalo na lekcjach to moze isc na zajecia wyrownawcze na ktorych
          nauczyciel przede wszystkim spelnia prosby uczniow o wytlumaczenie zadan z
          danego tygodnia (zajecia sa dwa razy w tygodniu), daje zadania tego samego typu,
          cz tez zadania ktore maja pokazac pewne mechanizmy. Ja sie z toba zgadzam ze
          umiejetnosci rozumowania nie musza byc ze wszystkiego na takim samym poziomie i
          mozna miec problemy z jednym dzialem matematyki a z innym byc heja do przodu,
          ale jak to sie dzieje na tych samych zajeciach to rezultat jest taki ze polowa
          ziewa.

          Poza tym mam znajomych w Stanach i nie mam wcale wrazenia ze szkola sie
          absolutnie nie interesuje zyciem prywatnym- wrecz przeciwnie mam wrazenie ze sie
          interesuje. To ze w przypadku twoich dzieci nie musi- inna sprawa, ty i tak
          jestes najmadrzejszy z calej wsi. Ale i wyrownywanie poziomu z jezyka i
          stypendia i zajecia wyrownawcze, ktore sam opisales to jest forma
          zainteresowania sie uczniem i jego zyciem.

          Nie mam zamiaru bronic tu specjalnie polskiej edukacji bo ma za uszami. Tak samo
          zreszta jak za uszami ma edukacja amerykanska. Ale polska ma za uszami zupelnie
          w innym miejscu gdzie doszukujesz sie jej problemow ty.
          • anmanika uwaga - uwielbiam karmić trola;-) 16.02.09, 09:10
            Chyba polska szkoła nie jest aż taka zła skoro w testach PISA Polska jest na 23 miejscu a Stany na 36.
            www.oecd.org/pages/0,3417,en_32252351_32235731_1_1_1_1_1,00.html
            wyborcza.pl/1,76842,4730099.html
            i ciekawostka
            Highlights from PISA 2006: Performance of U.S. 15-Year-Old Students in Science and Mathematics Literacy in an International Context
            Description: This report summarizes the performance of U.S. students on the Program for International Student Assessment (PISA), comparing the scores of U.S. 15-year-old students in science and mathematics literacy to the scores of their peers internationally in 2006. PISA, first implemented in 2000, is sponsored by the Organization for Economic Cooperation and Development (OECD), an intergovernmental agency of 30 member countries. In 2006, fifty-seven jurisdictions participated in PISA, including 30 OECD jurisdictions and 27 non-OECD jurisdictions. The results show the average combined science literacy scale score for U.S. students to be lower than the OECD average. U.S. students scored lower on science literacy than their peers in 16 of the other 29 OECD jurisdictions and 6 of the 27 non-OECD jurisdictions. Twenty-two jurisdictions (5 OECD jurisdictions and 17 non-OECD jurisdictions) reported lower scores compared to the United States in science literacy. On the mathematics literacy scale, U.S. students scored lower than the OECD average. Thirty-one jurisdictions (23 OECD jurisdictions and 8 non-OECD jurisdictions) scored higher on average, than the United States in mathematics literacy in 2006. In contrast, 20 jurisdictions (4 OECD jurisdictions and 16 non-OECD jurisdictions) scored lower than the United States in mathematics literacy in 2006. Differences in student performance based on the selected student characteristics of sex and race/ethnicity are also examined. Following the presentation of results, a technical appendix describes the study design, data collection, and analysis procedures that guided the administration of PISA 2006 in the United States and in the other participating jurisdictions.
            • aniucha333 Re: uwaga - uwielbiam karmić trola;-) 16.02.09, 09:27
              www.prekursor.edu.pl/index.php?module=htmlpages&func=display&pid=5

              a tu masz link na polskie tlumaczenie tego. Fakt ze USA wypadaja
              gorzej ale my az nie tak rozowo. Polska jest PONIZEJ sredniej w
              OECD. Wiec nie wciskajmy jak to u nas sie super uczy, bo to nie jest
              prawda...
          • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 18:24
            > Maks halo pobudka- a co robia szkoly profilowane? a po co
            >rankingi szkol rowniez w Polsce.

            Ja mowie o testach ,ktore sa rokrocznie we WSZYSTKICH szkolach w
            calym kraju od 3 klasy w gore.Wyniki tych testow sa na komuperze i
            wg tych wlasnie wynikow dokonuje sie rankingu szkol.


        • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 11:28
          "> W Stanach kolka zainteresowan tez nie sluza nadrabianiu zaleglosci
          > lecz poszerzeniu wiedzy."

          i twoja dalsza wypowiedz

          "Jak sie
          > dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
          > matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
          > matematyki i on bedzie je objasnial."

          Czyli kółko matematyczne skoro omawia sie zadania przerabiane na lekcji jest
          niczym innym jak zajęciami wyrównawczymi. kółko matematyczne ma za zadanie
          przygotować do olimpiad matematycznych, czyli poszerzyć wiedzę, a nie wyjaśnić i
          utrwalić wiedzę zdobytą na lekcji.

          "Ta innosc systemu amerykanskiego polega na tym,dzieci tutaj lubia do
          > szkoly chodzic,a w Polsce nienawidza.'

          znam co najmniej kilka osób dla których szkoła nie była koszmarem sennym.

          "> Wszystko zalezy od stopni,bo nauczyciel nie moze sie interesowac
          > twoim zyciem prywatnym.'

          W Polsce nauczyciel ma obowiązek zainteresować sie co jest przyczyną nagłych
          problemów ucznia, i sądzę że jest to całkowicie oczywiste zwłaszcza, ze życie
          prywatne wpływa na nasze życie szkolne, czy pracę. Cóż system o którym piszesz
          opiera sie na minimalizmie pracy nauczyciela najłatwiej ucznia przenieść do
          gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

          "Teraz juz nie.Na poczatku roku szkolnego wytlumaczylem mu kilka
          > rzeczy,a pozniej nauczyciel z matmy extra mu tlumaczyl."

          Raczej dlatego, że synek ci dał kopa w dupę, bo ty jak sam pisałeś w poprzednim
          poście z chęciom byś się nim jeszcze dłużej zaopiekował.

          "> Czasami tak bywa,ale chyba pomylilas taktyke Kowalskich z normalnymi
          > uczniami.Kowalskie ucza sie z tygodniowym wyprzedzeniem i one
          > wiedza ,co bedzie na nastepnych lekcjach.Moje dzieci tego nie
          > robia,choc uwazam ze powinny."

          Przestań lać wodę. Nie chcę mi się szukać twojej wypowiedz z poprzedniego wątku,
          w którym opisujesz jak to twoja córka uczy się z wyprzedzaniem, bo inaczej nie
          byłaby w stanie zrozumieć tego co na lekcji jest omawiane.

          "To tylko sie Tobie tak wydaje.Juz teraz duzo polskich dzieci ma
          > korepetycje i to tych najzdolniejszych.'

          Dlaczego ma korepetycje, ano dlatego że niestety nasz system po reformie sie
          przybliżył do systemu amerykańskiego. Nie znam natomiast osoby która z tego
          powodu skakałaby do góry,
          >
          • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 13:12
            >
            > W Polsce nauczyciel ma obowiązek zainteresować sie co jest
            przyczyną nagłych
            > problemów ucznia, i sądzę że jest to całkowicie oczywiste
            zwłaszcza, ze życie
            > prywatne wpływa na nasze życie szkolne, czy pracę. Cóż system o
            którym piszesz
            > opiera sie na minimalizmie pracy nauczyciela najłatwiej ucznia
            przenieść do
            > gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

            a przepraszam a gdzie sa takie szkoly? tak z ciekawosci pytam. Moich
            kolezanek dzieci chodza i do panst. i prywatnych i nic a nic o tym
            nei slyszalam. Tzn. sa szumne programy na papierze ale nic a nic a
            praktyce nie ma...

            > Dlaczego ma korepetycje, ano dlatego że niestety nasz system po
            reformie sie
            > przybliżył do systemu amerykańskiego.

            o jakiej reformie mowimy? bo jak tylko siegne pamiecia dzieci i
            mlodziez w Polsce chodzily na korki. Tak bylo za czasow mojej nie
            tak dawnej mlodosci i tak tez jest obecnie.

            Cóż system o którym piszesz
            > opiera sie na minimalizmie pracy nauczyciela najłatwiej ucznia
            przenieść do
            > gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

            no nie a to dobre - bo czyz w Polsce i tak nie jest? no chyab ze
            dziecko poslemy do szkoly prywatnej liczacej malo osob w klasie. W
            przeciwnym wypadku to dramat...

            > w którym opisujesz jak to twoja córka uczy się z wyprzedzaniem, bo
            inaczej nie
            > byłaby w stanie zrozumieć tego co na lekcji jest omawiane.
            >
            a ja jak siegne pamiecia z przedmiotow ktore lubilam czytalam moje
            podreczniki z wyprzedzeniem. Na studiach przygotowywalam sie do
            wykladow bo chcialam wiedziec o czym prof. bedzie gadac. I czy to
            cos zlego? Raczej nie tylko chec nauczenia sie czegos a nie tylko
            zaliczenia i wpisu w indeksie.
            • azile.oli Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 13:35
              Odniosę się tylko do pierwszej części, a więc zainteresowaniem się
              nauczyciela życiem prywatnym uczniów. Podaję wiarygodne przykłady,
              bo z gimnazjum moich dzieci. Pogorszenie wyników nauczania = rozmowa
              z uczniem, rozmowa z rodzicami. Przede wszystkim zaś wychowawcy
              proszą, aby zgłaszać ewentualne problemy, wtedy dziecko będzie jakby
              trochę na specjalnych prawach. Takie sytuacje to: rozwód rodziców,
              choroba w rodzinie, czasem nawet błahe sprawy. Nauczyciela jak
              najbardziej zdziwi, kiedy bardzo dobry uczeń zbierze kilka słabych
              ocen, szuka przyczyny, pyta. Nikt nie przypina mu łatki,
              że ''spoczął na laurach''. Pojedynczy przypadek gorszej oceny u
              takiego ucznia nie jest też specjalnie brany pod uwagę przy
              wystawianiu oceny końcowej, jako że każdy ma prawo mieć gorszy
              dzień. Tak że jak najbardziej - szkołę interesuje życie osobiste
              uczniów , zwłaszcza, jeśli wymagają oni pomocy.
              • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 13:50
                azile.oli

                ach o to ci chodzilo... a czy nauczyciele oferuja jakas konkretna
                pomoc albo czy na rozmowie sie konczy? Mialam pare takich sytuacji w
                swoim zyciu i nic z takich rozmow nie wyniklo oprocz mojej matki
                lamentujacej nade mna.

                Nie wiem czy widze tu jakas zmiane...

                Nauczyciela jak
                > najbardziej zdziwi, kiedy bardzo dobry uczeń zbierze kilka słabych
                > ocen, szuka przyczyny, pyta.

                a co sie dzieje jak slaby uczen ma takie problemy? wiesz o co mi
                chodzi... o te latki jakie daja uczniom w szkolach. to ze ktos jest
                noga z biologii tu chocby nie wiem jak sie staral pani i tak mu
                piatki nigdy nie da. Pamietam u nas na chemii jak dostalam niedost.
                na polrocze. Pod koniec roku chemiczka chciala mi dac troje na co
                sie nie zgodzilam. Kazal mi usiasc w lawce i natychmiast wziasc
                test. Tak tez zrobilam. Sprawdzila prace i powiedziala ze sciagalam,
                bo to niemozliwe tak dobrze sie nauczyc prze jeden semestr. Wiec
                powiedzialam zeby mi dala cos innego. Dala mi drugi test. Ktory
                napisalam bezblednie. No a ona po sprawdzeniu wdala sie w tyrade
                jaki to ja nieodkryty talent chemiczny jestem... Co za babsko!
                Mialam szczescie ze zawsze mialam tupet i nie poddawalwm sie, bo jak
                bym tej kobiecie pozwolila sobie ciemnote wcisnac to bym byla oslem
                z tej chemii do konca szkoly... I nie wierze ze kiedykolwiek
                jakakolwiek szkola czy reforma cos zmieni... System edukacyjny sam w
                sobie jest do niczego a b. malo jest ludzi ktorzy kochaja uczyc
                mlodziez i dzieci...
                • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 14:24
                  w pewnej chwili rodzice mojej przyjaciółki popadli w dołek finansowy, ojciec
                  stracił pracę jedynym żywicielem rodziny pozostała matka. Wychowawca pomógł
                  uzyskać dziewczynie pomoc finansową, umożliwiająca jej kontynuowanie nauki.
                  Ja po śmierci ojca uzyskałam wsparcie psychiczne, nikt nie skreślił mnie z
                  powodu obniżenia ocen, lecz większość nauczycieli próbowała mi pomóc.
                  • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 16:34
                    Jako mlodociana matka bardzo dlugo bylam pod lupa szkoly czy sie nie staczam smile
                    sama jako mlodociana matka dostalam bardzo konkretna pomoc od szkoly, nikomu nie
                    zalezalo by mnie znikad wyrzucac tym bardziej ze bylam dobra uczennica. Ale
                    posniej gdy moje dzieci dorosly do szkoly- nauczyciele moich dzieci starszych
                    (bo przy mlodszych moj wiek juz nie byl sensacja) zaczepiali z wlasnej woli,
                    pytali, oferowali pomoc itd. Wszelkie talenta moich dzieci nie pokrywajace sie z
                    moimi zostaly dostrzezone przez rozne szkoly. Za kazdym razem nawet jesli
                    nauczyciel nie potrzfil mi doradzic co z tym zrobic- potrafil mi doradzic gdzie
                    pojsc i sie dowiadywac.

                    Moje 9 letnie dziecko jest objete programem dla dzieci zdolnych- zostala
                    wychaczona nie po konkretnych sukcesach, ale bardziej po zapowiedziach talentu.
                    I ja przyznam sie ze nadal dosc sceptycznie patrze na talent w wydaniu 9 latki,
                    bo to sie w tym wieku zmienia jak w kalejdoskopie.

                    Sama nigdy nie mialam korkow oprocz jednego razu a korepetytor zajmowal sie czym
                    innym a nie uczeniem mnie matmy w zwiazku z czym do liceum przygotowalam sie
                    sama, zdalam z piatka z matmy a korepetytor zostal moim mezem smile Przezornie
                    dzieci korkow nie maja smile))
                    Przeciw czytaniu naprzod nie mam nic, sama wrzucalam zawsze plan wykladow,
                    bibliografie i zagadnienia na caly semestr na strone internetowa, kto ciekawy
                    doczytal, douczyl sie i jeszcze sie ze mna poklocil smile
                    • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 17:00
                      "> Przeciw czytaniu naprzod nie mam nic, sama wrzucalam zawsze plan wykladow,
                      > bibliografie i zagadnienia na caly semestr na strone internetowa, kto ciekawy
                      > doczytal, douczyl sie i jeszcze sie ze mna poklocil smile"

                      Czym innym jest czytanie z ciekawości, po to by podyskutować z nauczycielem,
                      czym innym samodzielna nauka bez której na ma możliwości zrozumienia wykładanego
                      przez nauczyciela materiału
                      ( opieram się na opinie maksia, bo ja nie miałam sytuacji aby bez wcześniejszego
                      przygotowania nie zrozumieć wykładu nauczyciela )
                    • zgagusia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 17:50
                      > Moje 9 letnie dziecko jest objete programem dla dzieci zdolnych-
                      zostala
                      > wychaczona nie po konkretnych sukcesach, ale bardziej po
                      zapowiedziach talentu.

                      Gosiu, jakiego typu to program i talent w jakiej dziedzinie?
                      Pytam bo mam syna w tym wieku uzdolninego matematycznie, ma juz na
                      swoim koncie konkretne sukcesy w skali ogolnopolskiej. I wiem ze w
                      naszym miescie (a jestesmy z Wroclawia czyli nie jakas wioska czy
                      miasteczko powiatowe tylko jakby nie patrzec miasto uniwersyteckie)
                      szkoly publiczne nie oferuja indywidualnego nauczania z matematyki
                      na tym etapie edukacji.
                      Za to Polsce dba sie o talenty sportowe...

                      Aga
                      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? Podstawowka! 18.02.09, 06:15
                        zgagusia napisała:

                        > Gosiu, jakiego typu to program i talent w jakiej dziedzinie?
                        > Pytam bo mam syna w tym wieku uzdolninego matematycznie, ma juz na
                        > swoim koncie konkretne sukcesy w skali ogolnopolskiej. I wiem ze w
                        > naszym miescie (a jestesmy z Wroclawia czyli nie jakas wioska czy
                        > miasteczko powiatowe tylko jakby nie patrzec miasto uniwersyteckie) szkoly
                        publiczne nie oferuja indywidualnego nauczania z matematyki na tym etapie edukacji.
                        > Za to Polsce dba sie o talenty sportowe...
                        ------------
                        O tym wlasnie mowie!
                        Moja corka juz w pre-K jako 4-latka zostala wylapana jako talent i po egzaminach
                        skierowana do specjalnej klasy dla uzdolnionych.
                        W duzych miastach jak Wroclaw powinniscie napierac na wydzial edukacji,zeby
                        organizowal wylapywanie talentow juz w podstawowkach,bo pozniej juz do gimnazjow
                        powinny byc normalne egzaminy i najzdolniejsi powinni isc do najlepszych szkol.
                        Tym bardziej ze podstwowka w Polsce jest jeszcze dluzsza niz w Stanach.
                        Czyli sama bedziesz musiala przez cala podstawowke z nim siedziec.

                    • dosmuchachas Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 02:25
                      Wieczna-gosiu..........

                      Ja tak zupełnie na inny temat. Sorki.
                      Pisałam kilka lat temu pod pseudo mamaizyimoniki, wiele razy czytałam Twoje
                      wypowiedzi, ale TA zrobiła na mnie największe wrażenie. SERIO!!!!!!!!!
                      Normalnie zdębiałam. Być może pisałaś o swojej historii wcześniej ale mnie tu
                      nie było długi czas. Teraz mieszkam daleko od Polski, Iza ma 7 lat Monika 10.
                      Gratuluję pokonania przeciwności wczesnego macierzyństwa i (w co nie wątpię a
                      nawet jestem pewna) szykan ze strony wielu osób, które nie akceptowały Twojego
                      związku z Twoim Mężem.

                      Życzę wytrwałości i siły
                      DOSMUCHACHCAS
                • azile.oli Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 17:18
                  Na rozmowie się nie kończy, jest pomoc, nie będę się rozpisywać, bo
                  to zależy od problemu.
                  Co do słabych uczniów : tu nie ma wielkiej różnicy, jeśli chodzi o
                  reakcje na problemy pozaszkolne, rodzinne. Może tylko taka, że jeśli
                  uczeń sam nie zasygnalizuje problemu, to nauczyciel później się
                  zorientuje, że coś się dzieje w życiu osobistym. Ale generalnie
                  zawsze zaczyna się od rozmowy, z uczniami słabszymi są one
                  przeprowadzane częściej, ich rodzice też proszeni są o kontakt ze
                  szkołą. Tu dużo zależy od ich reakcji, przychodzą, albo i nie. Nie
                  znaczy to jednak, że nauczyciel nie stara się mimo to pomóc
                  uczniowi.
                  Co do przyklejania łatek... To normalne, choć często niesprawiedliwe
                  i krzywdzące. Generalnie jednak, przy obecnym systemie testowym
                  uczeń dotychczas słaby ma szansę, aby zweryfikować niepochlebną
                  opinię na swój temat. Nigdy żaden nauczyciel w szkole moich dzieci
                  nie zarzucił nawet bardzo dotychczas słabemu uczniowi, że ściągał,
                  jeśli go na owym ściąganiu nie złapał.
                  Podam nawet przykład, niestety, niezbyt chlubny i źle świadczący o
                  uczennicy : otóż pewna koleżanka mojej córki, bardzo dobra uczennica
                  w podstawówce, zaczęła mieć w gimnazjum poważne kłopoty z
                  matematyką. Na półrocze miała naciągnięte 3. Matka posłała ją na
                  korepetycje do pewnej emerytowanej nauczycielki, która miała wzory
                  testów. Przed każdym testem dokładnie go przerabiały i dziewczyna
                  uczyła się tego na pamięć. Żeby nie podpaść, nie robiła zadań na 6.
                  Z każdego testu miała piątkę, z kartkówek różnie, ale nie tak dobrze.
                  Oceny z testów były jednak kluczowe. Na koniec roku ta dziewczyna
                  dostała 5.
                  Obecnie matematyczka się zmieniła , ona układa testy sama. No i
                  panna , niestety, mimo korepetycji, znowu kuleje z matmy. Dodam, że
                  ta pierwsza matematyczka, która nie przykleiła jej łatki była dużo
                  ostrzejsza. Widocznie dziewczyna nie ma głowy do matematyki i tyle.
                  Ale, żeby być sprawiedliwą dodam, że oczywiście są mi znane
                  przypadki , że dziecku przyklejono łatkę i cierpiało z tego powodu.
                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? PISA 16.02.09, 17:56
                    wyborcza.pl/1,76842,4730099.html
                    Szkoda,ze tam nie ma nic o metodologii badan.
                    Zbadano 4,5 tys uczniow ale gdzie? Bo moglo byc tak,ze w Polsce
                    badano ich w Warszawie,gdzie szkolnictwo jest na najwyzszym
                    poziomie,a w Stanach badano ich w Washington DC,gdzie 90% uczniow
                    jest czarnych i poziom jest baaaaaaaaaaaaardzo niski.
                    Z badan wynika ze Polacy sa na poziomie Szwecji,Danii i Francji,a
                    taka Norwegia i Wlochy sa juz ponizej Polski,ze o USA nie wspomne.
                    Dlatego duzo bardziej do mnie przemawia ranking wyzszych
                    uczelni,gdzie w pierwszej setce sa niemal wszystkie amerykanskie.
                    • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? PISA 17.02.09, 21:24
                      Bo moglo byc tak,ze w Polsce
                      > badano ich w Warszawie,gdzie szkolnictwo jest na najwyzszym
                      > poziomie,a w Stanach badano ich w Washington DC,gdzie 90% uczniow
                      > jest czarnych i poziom jest baaaaaaaaaaaaardzo niski.

                      Moze w District jest i niski poziom ale ja osobiscie znam paru ludzi
                      z Rumunii i Bulgarii ktorzy w takich szkolach srednich sie tam
                      uczyli i nie musieli ze za bardzo starac (wiadomo b. niski poziom) i
                      mieli same As i dostali sie na top Ivy League schools smile

                      A ty dzieci zawalasz robota zamiast je przeniesc tam gdzie jest
                      niski poziom to by brylowali, mieli same A a potem dostali sie na
                      top notch schools smile

                      > Dlatego duzo bardziej do mnie przemawia ranking wyzszych
                      > uczelni,gdzie w pierwszej setce sa niemal wszystkie amerykanskie.

                      Oczywiscie ze top uczelnie sa w USA bo maja kase, prestiz,
                      rozpoznawalna marke na calym swiecie, top nauczycieli z calego
                      swiata, najzdolniejsza mlodziez z calego swiata i dzieki temu
                      szkolnictwo wyzsze w USA nie ma sobie rownych gdzies indziej na
                      swiecie.

                      Nikt mi nie wcisnie ze jak wiekszosc ludzi by miala wybierac
                      pomeidzy lekarzem po Univeristy of Virginia (top publiczym
                      uniwerkiem w USA gdzie przecietnie jest tak 10 osob na jedno
                      miejsce) a Harvardem - kazdy by wybral absowlenta Harvarda. I tak
                      samo w Polsce -jesli bysmy mieli wybierac miedzy Jagiellonka a
                      Uniwersytem Opolskim kazdy by wybral absowlenta tego pierwszego
                      nawet jakby mial nizsza srednia bo wiadomo Jagiellonka to jest naj
                      uniwerek w tym kraju.
                • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 21:02
                  > o te latki jakie daja uczniom w szkolach. to ze ktos jest
                  > noga z biologii tu chocby nie wiem jak sie staral pani i tak mu
                  > piatki nigdy nie da. Pamietam u nas na chemii jak dostalam
                  niedost.
                  > na polrocze. Pod koniec roku chemiczka chciala mi dac troje na co
                  > sie nie zgodzilam. Kazal mi usiasc w lawce i natychmiast wziasc
                  > test. Tak tez zrobilam. Sprawdzila prace i powiedziala ze
                  sciagalam,
                  > bo to niemozliwe tak dobrze sie nauczyc prze jeden semestr. Wiec
                  > powiedzialam zeby mi dala cos innego. Dala mi drugi test. Ktory
                  > napisalam bezblednie. No a ona po sprawdzeniu wdala sie w tyrade
                  > jaki to ja nieodkryty talent chemiczny jestem... Co za babsko!
                  > Mialam szczescie ze zawsze mialam tupet i nie poddawalwm sie, bo
                  jak bym tej kobiecie pozwolila sobie ciemnote wcisnac to bym byla
                  oslem z tej chemii do konca szkoly... I nie wierze ze kiedykolwiek
                  > jakakolwiek szkola czy reforma cos zmieni... System edukacyjny sam
                  w sobie jest do niczego a b. malo jest ludzi ktorzy kochaja uczyc
                  > mlodziez i dzieci...
                  --------
                  To jest typowy przyklad,ze nauczyciele powinni tylko i wylacznie
                  zajac sie uczeniem i wyniki testow powinny byc przechowywane w
                  szkole jak swiadectwo wiadomosci ucznia.
                  Tak jest wlasnie w USA.Nic poza testami nie powinno byc brane pod
                  uwage.
                  W polskiej szkole moja corka mialaby wielkie problemy,bo ona nudzi
                  sie poziomem lekcji i zaczyna gadac,a pamietam jak mnie nauczyciele
                  przesladowali za tzw "zachowanie".
                  Z klasowek mialem 4,ale z zachowania na matematyce,nauczyciel
                  matematyki postawil mnie 2 i srednia wychodzila 3,jakby nie patrzec.
                  I pozniej ten wlasnie nauczyciel zawalu serca dostal,jak sie
                  dowiedzial,ze ja sie dostalem na studia.
                  Wygladalo to tak.
                  Kto peka(pstryka) dlugopisem?
                  Oooo! Znowu ty! 2.
                  • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 22:44
                    Maks to ze ty miales kiepskiego nauczyciela matmy nie oznacza ze szkola w ju es
                    ej nie dysponuje kiepskimi nauczycielami nawet najlepsza.

                    Caly szkopol polega na tym ze nie masz pojecia jak radzilaby sobie corka w
                    polskiej szkole. Oraz jak radziloby sobie jakiekolwiek polskie dziecko w szkole
                    w ju es ej. gdyz posiadasz jednostkowe doswiadczenie sprzed dziestu/ nastu lat w
                    szkole poslkiej oraz dwukrotne doswiadczenie w szkole w ju es ej z kilkoma
                    wybranymi szkolami. I tyle. I pozujesz na guru, pozujesz strzelasz te zadania
                    dla 12 latkow i szlag cie trafia ze nas to nie rusza.
                    Uwazam ze Polonia amerykanska powinna dac ci bana gdyz zniechecac do ju es ej
                    potrafisz jak nikt inny. moje dziecko mowi mi ze mam sie nie przejmowac ze ona
                    SAT zdaje bo po pierwsze nie wiadomo czy wyjedzie a po drugie nie musi
                    koniecznie spotkac tam samych Maksiow smile)))
                    • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 03:06
                      > moje dziecko mowi mi ze mam sie nie przejmowac ze ona
                      > SAT zdaje bo po pierwsze nie wiadomo czy wyjedzie a po drugie nie >musi
                      koniecznie spotkac tam samych Maksiow smile)))
                      ----------
                      Nie to ze nie musi,ale nie spotka,chyba nie myslisz ze takich jak ja mozna
                      spotkac na kazdym kornerze w polskiej dzielnicy?
                      • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 07:49
                        przypuszczam ze kilku wiekszych frustratow z polskimi kompleksami sie znajdzie
                        to prawda.
          • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 20:44

            > Czyli kółko matematyczne skoro omawia sie zadania przerabiane na
            >lekcji jest niczym innym jak zajęciami wyrównawczymi.

            To tylko wyjatkowo,jesli uczniowie o to poprosza.


            > kółko matematyczne ma za zadanie
            > przygotować do olimpiad matematycznych,

            I tak wlasnie jest.

            >najłatwiej ucznia przenieść do
            > gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

            A jak takich uczniow jest 5 w klasie,to ile im poswiecic czasu?
            A rodzice cow tym czasie beda robili? Narzekali na szkole?
            • kocianna Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 21:14
              Maksio, ale przecież wyniki testów po 6 klasie, gimnazjalnych i matury też są
              robione w całej Polsce jednocześnie, i ich wyniki też są na www, i takoż są
              rankingi. I zdolna młodzież zwykle idzie do szkół dla zdolnej młodzieży, a
              słabsi do słabszych (progi punktowe).
              I są egzaminy do lepszych gimnazjów przy renomowanych LO.
              O co Ci chodzi?
              • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 22:39
                Kocianna ale w ju es ej jest lepiej i koniec! Przyjmij to do wiadomosci i pochyl
                glowe.
              • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 02:51
                > I są egzaminy do lepszych gimnazjów przy renomowanych LO.
                > O co Ci chodzi?

                Chodzi mnie o to,ze ja bez problemu przytaczam ranking szkol publicznych w 2 mln
                Brooklynie,a nikt z was nie przytoczyl takiego rankingu w Warszawie czy Poznaniu.
                www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=c&county=Kings&sortby=NYSA_MATH&tab=acad
                • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 07:49
                  mozesz se wyguglac to po pierwsze.

                  po co? to po drugie smile
            • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 21:50
              > A jak takich uczniow jest 5 w klasie,to ile im poswiecic czasu?
              > A rodzice cow tym czasie beda robili? Narzekali na szkole?

              Nie, najzwyczajniej w świecie ta piątka idzie na zajęcia wyrównawcze bo w Polsce
              kółka zainteresowań przeznaczone są dla osób chcących poszerzyć swoją wiedzę .
              Pięć minut indywidualnego zainteresowania potrzebne jest gdy zdarzy sie jakaś
              sytuacja losowa, gdy potrzebna jest pomoc z zewnątrz.
              Ja wiem ktoś kto nie pojmuje słowa przyjaźń nie jest w stanie zrozumieć zwykłych
              ludzkich odruchów, wszak ty pomagasz tylko wtedy gdy możesz kogoś ośmieszyć i
              przy okazji podnieść swoje ego.
      • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 09:22
        Swoja drogą ciekawe czemu amerykanie, mając tak wspaniały system
        > edukacji, sa jedynym narodem wyśmiewan za swoja głupotę.

        zazdrosc ot dlaczego.. I mowie powaznie. Kazdy wal jakiego poznalam
        w USA zaraz po przyjezdzie uwazal sie za pepek swiata a po paru
        miesiacach spuszczal z tonu i chodzil z podkulonym ogonkiem.

        > Większość polskich rodziców szlak by trafił gdyby musieli przejąć
        całkowite
        > obowiązki nauczyciela, gdyż ten jest tylko od sprawdzania wiedzy
        no i oczywiści
        > e
        > sprawdzania umiejętności dydaktycznych rodzica.

        Wiekszosc polskich rodzicow to wydaje gruuuuba kase na kroki o
        dobrze o tym wiesz, wiec nie sciemniaj. Jestem teraz w Polsce to
        widze to. Nawet b. dobre szkoly nie maja czasu tlumaczyc dzieciom co
        i jak, bo leca z materialem po lebkach!


        > System amerykanski jest systemem wypaczonym.

        nie generalizuj. System polski jest funta klakow nie wart, bo
        wystarczy spojrzec jak slabo ludzie wygladaja na testach
        porownawczych z innymi krajami na swiecie. Czytalam ost. statystyki
        i polscy uczniowie byly w dalekim tyle na testach jezykowych i
        matematycznych. Wyprzedzali nas Czesi i Litwini a nawet Niemcy czy
        Francuzi. I to sa dane statystyczne zbierane z terenu calego kraju
        wiec przekroj dosc szeroki by wskazac jak to naprawde wyglada....
        • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 12:16
          Nie twierdzę, ze system polski jest super, uważam ze nieszczęsna reforma
          edukacji negatywnie na niego wpłynęła i pogłębiła istniejące już problemy.
          Uważam, że system amerykański ma swoje plusy np więcej zajęć praktycznych, ale
          ma też bardzo dużo minusów. Jak sam maksiu, który jest wielkim zwolennikiem tego
          systemu, zauważył że system ten nie ma nauczyć, a jedynie kontrolować
          samodzielną pracę ucznia. Jak maksiu zauważył gdyby nie to, że jego córka uczy
          się z wyprzedzeniem, i wykładany materiał sama dzień wcześniej zmuszona jest
          opanować nie byłaby w stanie zdobyć dobrych wyników. Sory to po co w ogóle temu
          dziecku jest szkoła
          • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 13:29
            Jak maksiu zauważył gdyby nie to, że jego córka uczy
            > się z wyprzedzeniem, i wykładany materiał sama dzień wcześniej
            zmuszona jest
            > opanować nie byłaby w stanie zdobyć dobrych wyników. Sory to po co
            w ogóle temu
            > dziecku jest szkoła

            szkola chociazby dlatego jest potrzebna zeby skonczyc studia i miec
            ten maly kawalek papieru ktory pozwoli nam dostac dobra prace. I tak
            samo jest na calym swiecie. Mozemy oczywiscie zrezygnowac z
            formalnej edukacji, zakladajac ze zalozymy swoj biznes tak jak Gates
            to zrobil w wieku 18 lat i zlac studia.


            A ja uwazam to co robi jego corka za dobre przygotowanie sie do
            kazdej klasy.

            I nie jestem zwolenniczka zadnego systemu, bo jesli by mnie bylo
            stac to moje dziecko by mialo wlasna guwernantke i potem nauczcieli
            prywatnych. Ja osobiscie nienawidzilam szkoly a nauke pokochalam
            dopiero na studiach gdzie nikogo nie irytowala ze mam cos do
            powiedzenia, ze zadaja miliony pytan, ze chce cos wiecej wiedziec.
            Nikt mnie na stuidach nie przezywal kujonem, bo kazdy uczyl sie
            jeden przez drugiego. Takich szkol to ja bym chciala dla mojego
            dziecka...
            • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 15:05
              Aby tak naprawdę zrozumieć sens tej dyskusji musiałabyś przeczytać choć jeden
              cały watek maksia.
              • znikad Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 21:11
                Wiecie, ja mam 3 dzieci w szkolach. Z przyczyn rodzinnych moje
                dzieci przenoszone byly, sa i beda okresowo pomiedzy szkolami w
                Kalifornii (USA) i Ontario (Kanada). To sa w obu przypadkach szkoly
                publiczne uznawane w okolicy za lepiej niz OK.
                Wnioski? Nawet w dobrej szkole trafi sie kiepski nauczyciel, nawet
                dobry uczen miewa zle dni/zle stopnie, nawet najbardziej
                zaangazowani rodzice roznych rzeczy nie dopatrza, ale w sumie to
                wszystko dziala i karawana jedzie dalej. Jesli jest dobra wola ze
                strony szkoly, nauczycieli, rodzicow i dzieci to krzywda sie
                dzieciom w szkole nie stanie.
                Zachwyty nad indywidualnymi systemami czy szkolami wkladam miedzy
                bajki - nikt i nic nie jest perfect na tym najlepszym ze swiatow.
                Znakomita wiekszosc dzieci przechodzi przez okresy checi i niecheci
                do nauki, lepszych i gorszych wynikow az w koncu dociera do jakiejs
                swojej pasji, ktora chce rozwijac. Dziecko, ktore jest swietne ze
                wszystkiego przez wiekszosc etapow edukacji to powod do niepokoju -
                albo poziom szkoly jest faktycznie za niski dla delikwenta, albo
                dziecko nie ma zadnych sprecyzowanych zainteresowan. Ja mam bardzo
                dobre doswiadczenia ze wspolpracy ze szkola moich dzieci i moja ex
                tez, choc sa to szkoly oddalone od siebie o pare tysiecy kilometrow
                ale to nie znaczy, ze nie mamy powodow do okazjonalnej krytyki czy
                niepokoju. I to pewnie dotyczy rodzicow na calym swiecie.
                Dyskusje o wyzszosci systemu szkolnictwa w USA na systemem w Polsce
                uwazam ze kompletny bezsens z wielu powodow, ze wymienie kilka:
                sposob finansowania szkol, roznorodnosc populacji w szkolach,
                kwestie religijne w spoleczenstwie, poziom oczekiwan rodzicow i tak
                moglbym ciagnac w nieskonczonosc.
                Ogolnie rzecz ujmujac, uwazam ze najwazniejsze jest zeby system
                edukacji w USA spelnial oczekiwania obywateli USA a system edukacji
                w Polsce spelnial oczekiwania obywateli Polski. Jezeli ktorakolwiek
                zaleznosc nie jest spelniona to to jest powod do niepokoju ale
                porownywanie pomiedzy USA i Polska sytuacji nie poprawi!
                Cheers
                • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 16.02.09, 22:38
                  znikad alez oczywiscie ja sie z toba zgadzam- ja ty sie z maksiem tak
                  tradycyjnie draznie. Maksio wyjechal do Ju es ej i sie zachwycil, no coz ja
                  poradze, ze jego brak krytycyzmu mnie cieszy. Ale jak widac normalni ludzie tez
                  do USA wyjezdzaja, ktorym na mozg nie padlo, aczkolwiek nie wykluczam ze to bez
                  to ze dzieci masz w trzech szkolach ale zadna z nich nie jest Bruklin tek. smile
                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 06:08
                    wieczna-gosia napisała:

                    > Ale jak widac normalni ludzie tez
                    > do USA wyjezdzaja, ktorym na mozg nie padlo, aczkolwiek nie wykluczam ze to
                    bez to ze dzieci masz w trzech szkolach ale zadna z >nich nie jest Bruklin tek. smile
                    -------
                    Wiadomo,ze normalni ludzie w Stanach nie mieszkaja w NYC,tylko gdzies
                    na prowincji.
                    znikad pisze,ze ma dzieci w szkolach lepszych niz OK.
                    Tak sie sklada,ze w NYC do szkol lepszych niz OK bez egzaminu dzieci nie
                    przyjmuja i egzamin jest tylko na pierwszym roku wejsciowym.
                    Tak sie jakos utarlo mowic,ze jak szkola jest na przedmiesciach,np w jakiejs
                    Pensylwanii i wiekszosc dzieci jest bialych i grzecznych,to szkola jest OK.

                • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 03:01
                  znikad napisał:

                  > Ogolnie rzecz ujmujac, uwazam ze najwazniejsze jest zeby system
                  > edukacji w USA spelnial oczekiwania obywateli USA a system >edukacji w Polsce
                  spelnial oczekiwania obywateli Polski.

                  Najwyrazniej w Polsce wiekszosc ludzi narzeka na polski system nauczania,czyli
                  to wzorowanie na amerykanskim jakos im nie wyszlo.


                  • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 07:47
                    nie slyszalam specjalnie by ktos sie wzorowal na amerykanskim systemie nauczania
                    ale najwyrazniej ty masz inne dane.
                  • znikad Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 18:15
                    maksimum napisał:

                    >
                    > Najwyrazniej w Polsce wiekszosc ludzi narzeka na polski system
                    nauczania,czyli
                    > to wzorowanie na amerykanskim jakos im nie wyszlo.
                    >

                    Na oswiate w swoim kraju narzekaja najczesciej wszyscy obywatele
                    poszczegolnych krajow - Amerykanie sa mocno zdegustowani swoim
                    poziomem oswiaty, Polacy nie sa szczesliwi ze swoim systemem
                    edukacji, narzekamy my - Kanadyjczycy, narzekaja Francuzi, Wlosi,
                    Japonczycy i ogolnie wszyscy ludkowie w demokratycznych krajach.
                    Taka to uroda demokracji. Czy te skargi sa uzasadnione w kazdym
                    przypadku to juz inna sprawa - ludzie ogolnie lubia pomarudzic, co
                    zreszta widac swietnie w tym watku tez.
                    Idea naprawiania polskiego systemu edukacji poprzez przeszczepianie
                    jakichs amerykanskich pomyslow jest lekko szalona zwazywszy, ze
                    system amerykanski jest wybitnie niejednolity, totalnie kulawy i
                    naprawde trudno go traktowac jako jakis wzorzec do nasladowania.
                    Owszem, rozwiazania w poszczegolnych szkolach czy nawet pomysly
                    poszczegolnych nauczycieli moga byc warte rozposzechniania ale to
                    mozna odniesc do rozwiazan wszedzie - w USA, Mongolii czy Ivory
                    Coast!
                    Ja tam jakos nie mam watpliwosci, ze polska mlodziez ma przyzwoita
                    szkole i ze mlodzi Polacy to calkiem smart cookies.
                    Cheers
                    • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 21:33
                      no prosze wyjechal chlopak i nie padl na twarz przed systemem czyli jednak jest
                      to mozliwe- patrz Maks i ucz sie smile
                      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 21:51
                        wieczna-gosia napisała:

                        > no prosze wyjechal chlopak i nie padl na twarz przed systemem czyli >jednak
                        jest to mozliwe- patrz Maks i ucz sie smile
                        ----------
                        Mozliwe tez jest,ze on nie zna systemu.
                        Amerykanski system edukacyjny w dobrym wydaniu jest w
                        NYC,Bostonie(jako-tako),San Fran-San Jose,a w slabszym wydaniu w LA i Dallas.
                        O takich miastach jak Detroit czy Washington DC to z miejsca zapomnij.
                        W Seattle Gates chodzil do szkoly prywatnej.

                        Prawdopodobnie w Polsce tez jest mozliwosc stworzenia dobrego systemu
                        w 5-ciu najwiekszych aglomeracjach,a reszta niech sobie radzi jak moze.



                        • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 23:24
                          och och czyzby nie bylo jednak tak rozowo? no nie moge po prostu slow mi brak.
                          • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 19.02.09, 00:39
                            wieczna-gosia napisała:

                            > och och czyzby nie bylo jednak tak rozowo? no nie moge po prostu
                            >slow mi brak.

                            Wszystko zalezy od tego,z kim sie ma do czynienia.

                            Teraz bede strzelal.Polsko-hinduskie dzieci poczete w USA sa
                            wychowywane w Polsce,bo w USA nie mialyby szans zalapania sie do
                            dobrych szkol,a w Polsce tylko ta wigilie w szkole trzeba jakos
                            przelknac i reszta ujdzie.
                            Oczywiscie dzieci nie moga byc wyslane na nauki do Indii,bo tam jest
                            syf,kila i mogila i kilka tysiecy zdolnych ludzi na 1,5 miliarda.

                            • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 19.02.09, 06:14
                              nienienie maksiu- to co napisales czyli 3 wieksze miasta na krzyz bo reszta
                              niedomaga, jak to sie przepraszam ma do faktu ze sie nie narzeka na szkoly? Ja
                              tez jestem z wiekszego osrodka, ja tez jakbys nie zauwazyl w moich 300 postach
                              NIE NARZEKAM na polska szkole, na poziom nauczania w szkolach moich dzieci,
                              zdajac sobie jednak sprawe ze ja jestem w sytuacji specjalnej. Ty piejesz nad
                              selekcja po czym nagle ci sie wymyka ze nie jest tak rozowo. Jakaz to genialna
                              ta sekekcja zdolniaszkow musi byc skoro umieja to zrobic w NY i czesciowo w
                              Bostonie? Wooow. Nawiasem mowiac sadze ze nie tylko tam smile i nie tylko tam
                              zapewne sa dobre szkoly a ty dostales jablkiem po glowie po prostu.

                              > Teraz bede strzelal.Polsko-hinduskie dzieci poczete w USA sa
                              > wychowywane w Polsce,bo w USA nie mialyby szans zalapania sie do
                              > dobrych szkol
                              skoro tak twierdzisz to ak byc musi nie ma sily, z takim argumentem nie potrafie
                              sie zmierzyc smile
                              • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 19.02.09, 22:42
                                > Ty piejesz nad selekcja po czym nagle ci sie wymyka ze nie jest
                                >tak rozowo.

                                No wiec zacznijmy od podstawa.
                                Podstawa jest selekcja i w miare krotka szkola podstawowa,gdzie sa
                                najwieksza zroznicowania poziomow.
                                No wiec selekcja w USA jest i szkola podstawowa trwa 5 lat,choc wg
                                mnie powinna trwac 4 lata.
                                Z tego wlasnie jestem zadowolony.
                                To ze matematyczka w szkole corki jest slaba,to wiem bo ona uczyla
                                rowniez syna i syn narobil sobie zaleglosci przez ta babe.
                                Przeciez nie bede jej wymyslal na wywiadowce,bo ona sie nie
                                zmieni.Jedyne wyjscie to douczac corke w domu.

                                > Jakaz to genialna
                                > ta sekekcja zdolniaszkow musi byc skoro umieja to zrobic w NY i
                                >czesciowo w Bostonie? Wooow.

                                Te nowsze miasta ameryklanskie sa bardzo rozrzucone,a ciezko dowozic
                                dziecko codziennie np godzine do szkoly,czyli selekcja sprawdza sie
                                w duzych miastach z dobra komunikacja miejska.

                    • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 05:58
                      > Amerykanie sa mocno zdegustowani swoim poziomem oswiaty,

                      O ktorych Amerykanach mowisz? O tych,ktorzy nie maja zdolnych dzieci?
                      Im zaden system nie pomoze!
                      Nie trzeba byc specjalnie zdolnym zeby byc zadowolonym z systemu
                      amerykanskiego,bo dzieci Kowalskiej nie chodza do najlepszych szkol ,a Kowalska
                      jest zadowolona.

                      > Idea naprawiania polskiego systemu edukacji poprzez przeszczepianie jakichs
                      amerykanskich pomyslow jest lekko szalona >zwazywszy, ze system amerykanski jest
                      wybitnie niejednolity,

                      To zalezy od stanu i od miasta,a generalnie od tego,kto w danym miejscu rzadzi.
                      Rzadzil w NYC dinkins i byla kila i mogila.Przyszedl Giuliani i w ciagu kilku
                      lat przestepczosc spadla o polowe.Przyszedl po nim M.Bloomberg i przestepczosc
                      dalej spada,a szkolnictwo po raz pierwszy zostalo postawione na bardzo wysokim
                      poziomie.

                      > totalnie kulawy i
                      > naprawde trudno go traktowac jako jakis wzorzec do nasladowania.

                      Zalezy gdzie mieszkasz.
              • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 16:32

                > Aby tak naprawdę zrozumieć sens tej dyskusji musiałabyś przeczytać
                choć jeden
                > cały watek maksia.

                czytam i tak zgadzam sie jest nie do zniesienia w wiekszosci
                przypadkow smile walac tymi sowimi racjami na prawo i lewo i nei
                zastanwiajac sie jak czesto popada w tendencyjnosc, ale ma tez
                czasami ciekawe spostrzezenia. Dajmy i jemu szanse wink
                • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 21:31
                  ale ma tez
                  > czasami ciekawe spostrzezenia. Dajmy i jemu szanse

                  one swallow doesn't make a summer. smile
                  • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 09:08
                    > one swallow doesn't make a summer. smile

                    LOL. Well, there were more than one, to be completelty honest smile
    • aluc Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 16:19
      w Stanach, jak kto po podstawówce umie czytać i pisać, to od razu
      wielki talent
      a u nas wszyscy umieją już po zerówce, dlatego nie ma potrzeby
      wyłapywania
      • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 16:33
        > w Stanach, jak kto po podstawówce umie czytać i pisać, to od razu
        > wielki talent
        > a u nas wszyscy umieją już po zerówce, dlatego nie ma potrzeby
        > wyłapywania

        nie ma to jak takie balwochwalcze samozadowolenie. Prawda?

        Jakie zycie wtedy jest proste, latwe i przyjemne...hihihi
        • maksimum Wyrzucili Ruskiego ze szkoly. 17.02.09, 18:17
          Zdolny musial byc ,bo dostal sie do tej szkoly co Monika i nawet byl
          w tej samej klasie,z tym ze od poczatku byly z nim problemy
          wychowawcze.Wiadomo,ze u Ruskich to nie nowina ,ze oni sa
          najmadrzejsi i robia co chca.No wiec na poczatku zawiesili go na 2
          miesiace,a jak wrocil,to juz na drugi dzien podpadl i wyrzycili go
          ze szkoly.Teraz mamuska ten swoj talent wysle do szkolki lokalnej i
          tam ci malo zdolni przeprowadza na nim swoje testy sprawnosciowe.
        • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 17.02.09, 21:33
          to sie nazywa sarkazm. Trudne slowo.
          • aniucha333 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 09:09
            > to sie nazywa sarkazm. Trudne slowo.


            o ja glupia - dzieki ze mi wyjasnilas wink
            • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 18.02.09, 09:28
              nie disc ze rozumiesz to w dodatku stosujesz- to dowod na skutecznosc edukacji
              polskiej!
              • maksimum Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 19.02.09, 04:40
                Dali mu w pracy propozycje nie do odrzucenia.
                Albo przyjmie obnizke pensji ze ponad 100 tys na 70 tys albo poszuka sobie innej
                pracy.
                Making long story short,podpisal nowa umowe bez zastanowienia,bo inaczej
                znalezliby Hindusa za 55 tys doll.
                Jacek niedawno kupil dom za 5% down i na 30 lat,a zona nie pracuje.
                Zyli w sumie na biezaco,bo on dosc daleko do pracy dojezdza i dzieci male
                przyszly i wydatki z tym zwiazane.
                Mowiac krotko,ciezkie czasy nastaly.
                • aluc Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 19.02.09, 13:57
                  było dzieci nie robić, a staruchę do pracy wysłać
                  • maksimum Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 19.02.09, 23:35
                    Przy dwojce dzieci nie jest tak latwo isc do pracy,szczegolnie jak
                    sie mieszka we wioskowym NJ.
                    • myelegans Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 01:12
                      A kto im kazal mieszkac w wioskowym NJ ladowac sie w kilkusettysieczny
                      dlugoterminowy kredyt, z malymi pieniedzmi na koncie, bedac jedynym zywicielem
                      rodziny. Niech przestana placic, oglosza banktructwo i zaczna wynajmowac i zyc
                      odpowiedzialnie i z wyobraznia.
                      • maksimum Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 07:27
                        > A kto im kazal mieszkac w wioskowym NJ ladowac sie w

                        Praca byla dobra i dobrze platna,a po pracy chcialo sie odpoczac z
                        daleka od miasta i boso po trawie pochodzic.Pozniej przyszly dzieci
                        i wiadomo,ze we wioskowym NJ sa spokojne i biale szkoly w NYC jest
                        ostra walka konkurencyjna o kazde miejsce w dobrej szkole.
                        No i na koncu przyszedl kryzys i ta propozycja nie do odrzucenia,jak
                        juz dzieci do szkoly chodza i zona sie domem zajmuje.

                        PS.Wiesz chyba o tym,ze sa tacy ludzie,ktorzy codzinennie 2 godz w
                        jedna strone z Pensylwanii do NYC do pracy przyjezdzaja,wlasnie po
                        to,by w weekend na backyardzie na trawie polezec i szybujace orly
                        ogladac,ze o chipmunkach nie wspomne.Sarny pod dom
                        przychodza,czasami niedzwiedz przez droge przeleci i jedzie sie
                        odswiezonym do pracy w NYC.
                        • aniucha333 Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 09:40
                          Wiecie co i w Polsce tez juz od chwili jest znaczny spadek cen
                          mieszkan i domow tak jak w USA. Nie jest az tak zle, ale b.
                          podobnie. Dla przykladu - ceny nieruchomosci spadly juz o 30 - 40 %
                          przecietnie, wiekszosc pozyczek na chate (mortgages) jest we
                          frankach szwajcarskich z Adjustable Interest Rates (najczesciej
                          LIBOR jest the base plus jakis inny procent) ze slabnacym zlotym i
                          frankiem idacym w gore niektorym ludziom w Polsce rata miesieczna
                          podniosla sie juz o tak przecietnie 600 PLN. Niby nie duzo ale jak
                          jestes na budzecie to sporo.

                          I pomyslec ze paru tu madrych na tym forum mowi ze nasza edukacja
                          jest lepsza niz amerykanska (ja dalej twierdze ze nie ma czegos
                          takiego jak system edukacyjny lepszy czy gorszy - to zalezy od
                          szkoly, nauczycieli i uczniow). No ale idac dalej tych "ichnim"
                          torem myslenia to w sumie trzeba byc niezlym koziolkiem zeby
                          podpisac ARM na chalupe w Koziej Wolce i twardo uwazac sie za
                          lepszego niz reszta swiata. Ale z drugiej strony to moze tez byc
                          objaw kompleksow, ktorych w sumie nie powinnismy miec. I tak sobei
                          mysle, ze moze przez te kompleksy jestesmy tak malo otwarci na
                          innych i tak malo tolerancyjni wobec innosci...
                          • makurokurosek Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 10:13
                            Aniucha nikt nie mówi, że polska edukacja jest najlepsza, większość
                            wypowiadających się twierdzi jedynie, że system edukacji w stanach nie jest tak
                            idealny jak to przedstawia maksiu. Zresztą po samych wypowiedziach maksia można
                            dojść do tego samego wniosku.
                            Bo cóż to za idealny system w którym istnieje tylko kilka szkół i to tylko w
                            trzech miastach trzymający jaki taki poziom, w którym bez uprzedniego
                            przygotowania się i opanowania materiału uczeń nie jest w stanie zrozumieć
                            wykładanego materiału,w którym czternastolatek bez stałego nadzoru rodzica nie
                            jest w stanie samodzielnie trzymać stałego poziomu ( wszystkie te wnioski
                            wyciągnięte z wypowiedzi maksia).
                            • aniucha333 Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 11:28
                              > Aniucha nikt nie mówi, że polska edukacja jest najlepsza, większość
                              > wypowiadających się twierdzi jedynie, że system edukacji w stanach
                              nie jest tak
                              > idealny jak to przedstawia maksiu.

                              Alez ja nie twierdze ze ktorys z tych systemow jest lepszy bo po
                              prostu nie wierze w przewage zadnego z tych systemow.

                              Tylko czytajac wypowiedzi np. Bomba tak wlasnie jest. Jesli by tak w
                              100 % bylo to wiekszosc tych tak wspaniale wyksztlaconych by nei
                              dala sie wrobic w takie smieszne pozyczki na domy. Wystarczylo by
                              sobie samemu w domu wklepac dane w kompa i obliczyc rozne
                              scenariusze splaty.

                              Kolejna rzecza jest tez i w jednym i w drugim systemie edukacji brak
                              wlasciwej edukacji finansowej. Uwazam ze edukacja finansowa jest
                              niezywkle potrzebna w szkolach, tak samo jak biologia czy jez. obcy.

                              A ostatnio rzecza w tym calym nieruchomosciowym bajzlu na swiecie to
                              jest spekulacja i tym ani Polacy ani Amerykanie ani nikt inny
                              swiecie nie roznia sie do siebie - czyli do czego prowadzi chciwosc
                              i chec latego zysku... W tym kazdy narod i czlowiek sa tacy sami...

                              Ale te dywagacje nas poniosly - przynajmniej mnie. lol
                              • makurokurosek Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 13:14

                                > Kolejna rzecza jest tez i w jednym i w drugim systemie edukacji brak
                                > wlasciwej edukacji finansowej.

                                całkowicie popieram, uważam że każda szkoła niezależnie czy wyższa czy zawodowa
                                powinna mieć zarówno zajęcia teoretyczne jak i praktyczne dotyczące podstaw
                                ekonomi i prawa, które powinien mieć przedsiębiorca.
                                Uważam, że w polska szkoła ma duży problem z łamaniem pewnych ram, z
                                wprowadzeniem zajęć praktycznych. zmiany które są potrzebne w polskiej szkole w
                                dużej mierze zależą od elastyczności rodziców, tych natomiast trudno zmienić,
                                wielu tak jak maksiu widzi w swoich pociechach same superlatywny, nie
                                dostrzegając ich prawdziwego potencjału, ich problemów a jakakolwiek sugestia ze
                                strony nauczyciela odbierana jest jako atak. Sądzę, że polskiej szkole potrzebna
                                jest silna ręka, która pomimo sprzeciwów co niektórych rodziców będzie ja mądrze
                                reformowała.
                                • maksimum Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i praw 20.02.09, 22:04
                                  > całkowicie popieram, uważam że każda szkoła niezależnie czy
                                  wyższa czy zawodowa powinna mieć zarówno zajęcia teoretyczne jak i
                                  praktyczne dotyczące podstaw ekonomi i prawa, które powinien mieć
                                  >przedsiębiorca.

                                  I tak wlasnie jest w gimnazjum moich dzieci.
                                  Jest prawo,jest bankowosc i maja wycieczki na Wall Street.
                                  Dziela sie w klasie na grupy,z ktorych kazda zaklada jakies tam
                                  przedsiebiorstwo i obserwujac ceny rynkowe sledza jak na swojej
                                  dzialalnosci wychodza.
                                  • makurokurosek Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 20.02.09, 22:14
                                    chodziło mi o inny program zajęć, to co opisałeś każdy może zrobić korzystając z
                                    gier komputerowych. Ja miałam na myśli zajęcia które wprowadzają do prowadzenia
                                    własnego biznesu, na których omawiane jest co i gdzie sie załatwia, sposoby
                                    rozliczania podatku dochodowego i vat, import z krajów unii jak i krajów nie
                                    należących do unii, prawo handlowe i prawo spedycyjne, prawa konsumenta,
                                    wprowadzenie do rachunkowości, zarządzanie zasobami ludzkimi. Czyli wszystko z
                                    czym styka sie każdy właściciel firmy niezależnie od branży.
                                    • maksimum Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 21.02.09, 01:43
                                      Sprawy otworzenia i prowadzenia biznesu w Stanach sa bardzo proste i
                                      zalatwia sie je w jeden dzien.Zadnych praw importowo-exportowych nie
                                      ma ,bo podatkow importowo-exportowych nie ma.Poza tym wszystko inne
                                      jest tak uproszczone,ze nie potrzeba dyplomu szkoly sredniej by
                                      prowadzic biznes w USA.
                                      • maksimum Joyce zdala do Hunter C. H.S. 21.02.09, 01:53
                                        Kolezanka Moniki z klasy,Joyce zdala do Hunter College H.S.
                                        webreprints.djreprints.com/wsj_tuition_040104.pdf
                                        to jest ta 9-ta na liscie amerykanskiej.
                                        Egzamin wejsciowy jest w 6 klasie a zaczyna sie szkole w 7 klasie.
                                        Joyce prawdopodobnie tam nie pojdzie,bo do obecnej szkoly IS-187 ma
                                        10 minut piechota,a do Hunter C HS mialaby ponad 1 godzine pociagiem.
                                        W obecnej klasie Monika lepiej uczy sie od Joyce,ale zeby byc
                                        dopuszczonym do tego egzaminu do Hunter liczyly sie stopnie z 5
                                        klasy podstawowki i tam Joyce byla lepsza z matematyki,co
                                        zawazylo,bo Monika byla lepsza z angielskiego.
                                        en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
                                      • makurokurosek Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 21.02.09, 13:19
                                        W Polsce też nie musisz kończyć szkoły wyższej aby otworzyć własny biznes, w
                                        obecnej chwili większość fryzjerów, ślusarzy, księgowych jest na własnej
                                        działalności.

                                        "Zadnych praw importowo-exportowych nie
                                        > ma ,bo podatkow importowo-exportowych nie ma"

                                        Tu nie chodzi tylko o podatek importowo- eksportowy czyli cło ale również, o vat.
                                        W przypadku gdy korzystasz z jakiekolwiek spedycji niezależnie czy krajowej czy
                                        międzynarodowej znajomość prawa spedycyjnego jest bardzo pożądana, dzięki temu
                                        wiesz za co odpowiada przewoźnik, za co odpowiadasz ty, jak wygląda sprawa
                                        reklamacji i jaki jest tryb reklamacji.
                                        Widać maksiu, że z prowadzeniem firmy nigdy nie miałeś nic wspólnego.
                                        • maksimum Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 21.02.09, 18:58
                                          > W przypadku gdy korzystasz z jakiekolwiek spedycji niezależnie
                                          czy krajowej czy międzynarodowej znajomość prawa spedycyjnego jest
                                          bardzo pożądana, dzięki temu wiesz za co odpowiada przewoźnik, za co
                                          odpowiadasz ty, jak wygląda sprawa reklamacji i jaki jest tryb
                                          >reklamacji.

                                          O tym wszystkim wiesz podpisujac umowe ze spedytorem.

                                          • makurokurosek Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 21.02.09, 19:54
                                            hahaha, nie rozwalaj mnie maksiu. Kiedy ostatni raz podpisywałeś umowę ze
                                            spedytorem. Wybacz maksiu ale twoja wiedza w tym temacie jest zerowa, więc nie
                                            wnikaj w tematy na które nie masz nic do powiedzenia. Importuję towar z Włoch,
                                            Belgii i USA więc przestań pierdzielić, bez znajomości podstaw prawa
                                            spedycyjnego jesteś ślepcem w lesie.
                                            • aniucha333 Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 22.02.09, 21:08
                                              Importuję towar z Włoch,
                                              > Belgii i USA więc przestań pierdzielić, bez znajomości podstaw
                                              prawa
                                              > spedycyjnego jesteś ślepcem w lesie.

                                              I widisz tym sie USA rozni od Europy ze takie rzeczy sa takie same.
                                              Tzn masz prawo federalne, a potem stanowe i potem lokalne ale jest
                                              mnie krajowych zwyczajow, nawykow i tym podobnych. To upraszcza
                                              wiele rzeczy. No ale nie ma nic zlego w tym ze w Europie jest troche
                                              inaczej smile

                                              Druga sprawa jest to ze w USA nie ma VAT-u. To jest "produkt"
                                              europejski smile
                                              • makurokurosek Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 22.02.09, 22:29
                                                Druga sprawa jest to ze w USA nie ma VAT-u. To jest "produkt"
                                                > europejski smile


                                                Nigdy nie byłam w USA wiem natomiast, że w Europie bez znajomości przynajmniej
                                                podstaw rachunkowości,prawa handlowego, spedycyjnego oraz praw konsumenta bardzo
                                                łatwo można wpakować się w niezłe tarapaty.
                                              • maksimum Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 22.02.09, 23:25
                                                aniucha333 napisała:

                                                > Tzn masz prawo federalne, a potem stanowe i potem lokalne ale jest
                                                > mnie krajowych zwyczajow, nawykow i tym podobnych.

                                                99% biznesow w takim duzym miescie jak NYC nie ma zadnego kontaktu z innym
                                                stanem niz NY,wiec te rozne spedycje miedzystanowe czy miedzynarodowe nikogo nie
                                                interesuja.

                                                Wiekszosc biznesow w kazdym chyba miescie to sa
                                                sklepy,kawiarnie,restauracje,taksowki,warsztaty samochodowe itd.
                                                Polskim ewenementem sa hurtownie,bo w cywilizowanych krajach wszystkie sieci
                                                handlowe maja swoje wlasne hurtownie.
                                                • makurokurosek Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 22.02.09, 23:41
                                                  Firma z którą współpracuję w USA, która jest międzynarodową korporacją wierz mi
                                                  że ma swoich specjalistów od logistyki, ci natomiast muszą znać prawo
                                                  spedycyjne. Nie wszyscy nawet w stanach żyją tylko tym co dotyczy NY city, wielu
                                                  ma trochę szersze horyzonty. Jeżeli firma współpracuje z jakąkolwiek firmą z
                                                  poza stanów musi mieć pojęcie o prawach jakie obowiązują w państwach
                                                  europejskich. NY city to nie pępek świata i po za nim życie również się toczy.
                                                  • maksimum Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 23.02.09, 00:04
                                                    > NY city to nie pępek świata i po za nim życie również się toczy.

                                                    Ponoc tak,tylko w jakim tempie.
                                                  • makurokurosek Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 23.02.09, 00:15
                                                    Widzisz maksiu dlatego, ty i prawdopodobnie twoje dzieci również skazany jesteś
                                                    na przegraną, bo zwycięzca musi mieć otwarte horyzonty. Niby od lat mieszkasz w
                                                    stanach, ale pozostała ci ta zaściankowość, typowa dla szaraczków.
                                                  • aniucha333 Re: Zajecia teoretyczne i praktyczne z ekonomii i 23.02.09, 10:00

                                                    > Firma z którą współpracuję w USA, która jest międzynarodową
                                                    korporacją wierz mi
                                                    > że ma swoich specjalistów od logistyki,

                                                    Oczywiscie ze maja bo jak firma jest globalna albo chociaz prowadzi
                                                    czesc transakcji z Europa to musi miec i logistyke.

                                                    Ale w Stanach wiekszosc transakcji jest b. podobnie prowadzonych bo
                                                    to jest jeden kraj i nie ma jakis tam razacych roznic tak jak to
                                                    miejsce w Unii. Oczywiscie jesli handlujemy tylko w danym stanie to
                                                    jest to duzo prostsze bo mamy tylko przepisy stanowe i lokalne do
                                                    przestrzegania ale gdy dochodzi do przekroczenia granicy danego
                                                    stanu to wchodza w zycie przepisy federalne i w przypadku handlu
                                                    zunifikowany kod handlowy (UCC - Uniform Commercial Code) ktory ma
                                                    takie same przepisy dla wszystkich stanow i jest prawem nadrzednym w
                                                    takich transakcjach.

                                                    NY city to nie pępek świata i po za nim życie również się toczy.
                                                    >

                                                    Dla ludzie nie z NY tak nie jest ale dla tych NY to tak jest.
                                                    Najbardziej neurotyczne miasto swiata smile Biorac pod uwage mala
                                                    przestrzen na jakiej zyja i ilosc ludzi - nie dziwi mnie to smile
                                • aniucha333 Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 22.02.09, 21:10
                                  >
                                  > całkowicie popieram, uważam że każda szkoła niezależnie czy wyższa
                                  czy zawodowa
                                  > powinna mieć zarówno zajęcia teoretyczne jak i praktyczne
                                  dotyczące podstaw
                                  > ekonomi i prawa, które powinien mieć przedsiębiorca.
                                  > Uważam, że w polska szkoła ma duży problem z łamaniem pewnych ram,
                                  z
                                  > wprowadzeniem zajęć praktycznych. zmiany które są potrzebne w
                                  polskiej szkole w
                                  > dużej mierze zależą od elastyczności rodziców, tych natomiast
                                  trudno zmienić,
                                  > wielu tak jak maksiu widzi w swoich pociechach same superlatywny,
                                  nie
                                  > dostrzegając ich prawdziwego potencjału, ich problemów a
                                  jakakolwiek sugestia z
                                  > e
                                  > strony nauczyciela odbierana jest jako atak. Sądzę, że polskiej
                                  szkole potrzebn
                                  > a
                                  > jest silna ręka, która pomimo sprzeciwów co niektórych rodziców
                                  będzie ja mądrz
                                  > e
                                  > reformowała.

                                  Ale super to ujelas smile
                                  • maksimum Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 22.02.09, 23:30
                                    aniucha333 napisała:

                                    > > wielu tak jak maksiu widzi w swoich pociechach same >superlatywny, nie
                                    dostrzegając ich prawdziwego potencjału,

                                    Bez przesady! Potencjal w wieku 14 lat? Ja nie mialem zadnego pojecia co bede
                                    robil w zyciu majac 14 lat i nie wymagam tego od syna.
                                    • makurokurosek Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 22.02.09, 23:46
                                      Maksiu jaki ty jesteś ograniczony. Kto tu mówi o świadomości tego co nastolatek
                                      będzie robił za dwadzieścia lat, stuknij ty sie porządnie młotkiem w
                                      głowę,jeżeli w ogóle wiesz co to jest młotek.
                              • wieczna-gosia Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 15:13
                                > Alez ja nie twierdze ze ktorys z tych systemow jest lepszy bo po
                                > prostu nie wierze w przewage zadnego z tych systemow.
                                >

                                aniucha nie odebralam cie ani na chwile jako mojego adwersarza. Na tym zdaniu w
                                zasadzie moznaby zakonczyc dyskusje. Trudno oczywiscie porownywac dwa kraje w
                                ktorych naklady na edukacje sa krancowo rozne. Ale to glownie robi Maks ze
                                wskazaniem na to ze w USA jest bajka. Po czym najpierw mu sie wymyka ze w
                                zasadzie samemu trzeba dzieciaka cisnac, pozniej, ze w zasadzie jest kilka
                                osrodkow gdzie selekcja daje rezultaty i szkoly sa dobre a w innych kombinuj
                                albo plac za prywatne. To przepraszam, czym to sie od szkoly polskiej rozni? ze
                                jest w USA i w zwiazku z tym jest lepsze?
                                Dla mnie nie jest osiagnieciem cywilizacyjnym ani upchniecie 30 uczniow w jednej
                                klasie, ani sprowadzenie ich umiejetnosci do zdawania testow w 2,5 minuty, ani
                                sprowadzenie wszystkiego do pozycji w rankingu, ani zwalenie calkowitej
                                odpowiedzialnosci za postep i edukacje na rodzica. Nie jest dla mnie rowniez
                                postepem cywilizacyjnym brak profesjonalistow w edukacji ze wzgledu na niske
                                pensje i brak zaplecza edukacyjnego i traktowanie wynikow edukacyjnych per noga.

                                Oba systemu maja swoje czarne strony i u obu wynika to z czego innego. Roznica
                                polega na tym ze faktycznie w USA sa najlepsze rankingowo szkoly wyzsze a w
                                Polsce nie ma i nie sadze aby kiedykolwiek byly.

                                nic na to nie poradze ze fanatyzm Maksiuty mi zle robi na trawienie i to nie od
                                dzis. I jeszcze ta kreacja na goscia ktory odkryl jedyna sluszna droge w
                                odroznieniu od Kowalskiej, Jacka programisty i Lukasza Zbyluta na dodatek. No
                                ble po prostu.
                                • maksimum Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 22:10
                                  > Po czym najpierw mu sie wymyka ze w zasadzie samemu trzeba
                                  >dzieciaka cisnac,

                                  Early bloomers jak B.Gates nie musisz cisnac,bo oni szybko
                                  przerastaja rodzicow,ale late bloomers musisz cisnac jesli chcesz by
                                  byly w dobrych szkolach.

                                  > pozniej, ze w zasadzie jest kilka osrodkow gdzie selekcja daje
                                  rezultaty i szkoly sa dobre a w innych kombinuj albo plac za
                                  >prywatne.

                                  To prawda,bo zeby selekcja zadzialala,to musisz miec do duzy wybor
                                  uczniow,czyli duzy osrodek miejski.
                                • maksimum Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 21.02.09, 01:58
                                  > Roznica polega na tym ze faktycznie w USA sa najlepsze rankingowo
                                  >szkoly wyzsze a w Polsce nie ma i nie sadze aby kiedykolwiek byly.

                                  Bo najpierw trzeba chciec nasladowac najlepszego,a pozniej tego
                                  dokonac,zamiast stosowac taktyke podrzucania swin.
                                  • wieczna-gosia Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 21.02.09, 22:20
                                    > Bo najpierw trzeba chciec nasladowac najlepszego,a pozniej tego
                                    > dokonac,zamiast stosowac taktyke podrzucania swin.

                                    nie, po prostu najpierw nalezy zaczac inwestowac w nauke i osrodki naukowe a to
                                    sie w polsce nie stanie. Mrowka slonia nie ma co nasladowac.
                                    • maksimum Gimnazja na Brooklynie i Staten Island 21.02.09, 22:40
                                      wieczna-gosia napisała:

                                      > nie, po prostu najpierw nalezy zaczac inwestowac w nauke i osrodki naukowe a to
                                      > sie w polsce nie stanie. Mrowka slonia nie ma co nasladowac.
                                      --------
                                      Poziom nauczania w 90% mozna podniesc bez zadnych nakladow finansowych.
                                      Zwykla dobra organizacja,poparta selekcja.

                                      Dlaczego na Staten Island nie ma ani jednego bardzo dobrego gimnazjum
                                      www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=t&city=Staten+Island&sortby=NYSA_MATH&tab=acad
                                      a na Brooklynie ich nie brakuje:
                                      www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=t&city=Brooklyn&sortby=NYSA_MATH&tab=acad
                                      Zwykla selekcja czyni cuda.
                                      • wieczna-gosia Re: Gimnazja na Brooklynie i Staten Island 23.02.09, 00:04
                                        nie maksiu zupelnie sie z toba nie zgadzam. Ale wycofuje sie gdyz najwyrazniej
                                        pomyslales ze gdyby bylo wiecej kasy chcialabym wprowadzic w Polsce system
                                        amerykanski- nie, sloneczko nie chcialabym smile niezaleznie od ilosci kasy w
                                        edukacji.
                                        • maksimum Re: Gimnazja na Brooklynie i Staten Island 23.02.09, 02:31

                                          > pomyslales ze gdyby bylo wiecej kasy chcialabym wprowadzic w Polsce system
                                          amerykanski- nie, sloneczko nie chcialabym smile niezaleznie od >ilosci kasy w
                                          edukacji.
                                          ---------
                                          No wiec jeszcze raz,tym razem wolno i wyraznie.
                                          Kasa nie ma nic wspolnego z wprowadzeniem dobrze funkcjonojacego systemu
                                          edukacji w Polsce czy gdziekolwiek indziej.
                              • bomba001 Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 16:35
                                aniucha, moze ja ci wyraznie zaznacze, zebys zrozumiala i przestala sobie
                                szastac moim nikiem. nie jestem rowniez zainteresowana twoja odpoweidzia.

                                nie ma idealnego systemu, zgadzam sie z toba w calej rozciaglosci.
                                majac wybor wybralam z wielu przyczyn system polski. i ciesze sie, ze tak
                                zrobilam. aczkolwiek zdaje sobie sprawe z jego niedoskonalosci, jest ich wiele.
                                i po prostu problemow.
                                zeby nie bylo, mysle ze ty jeszcze problemow nie jestes w stanie zrozumiec, bo
                                jak rozumiem to dziecka w szkole nie masz. troszke inaczej jest jak sie
                                przerabia ten temat z pierwszej reki, nabiera sie pokory i zmienia sie punkt
                                widzenia.
                                my jesteśmy jak na razie bardzo zadowoleni z poziomu edukacji naszego syna. czym
                                moze jestesmy pozytywnie zaskoczeni.

                                i nie bije piany na forach, bo system jest zly, bo mam z zyciem problemy. jak
                                jest zly, to mozna: 1/wykorzystac co w nim najlepsze, starac sie go dostosowac
                                do swoich potrzeb, 2/brac aktywny udzial w zmianach (np przez lobbujac),
                                3/wybrac system w innym np karaju, ktory nam odpowiada

                                zycze bardziej konstruktywnego podejscia do zycia.
                                ps ten post nie wymaga twojej odpowiedzi
                                • aniucha333 Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 23.02.09, 14:04
                                  > aniucha, moze ja ci wyraznie zaznacze, zebys zrozumiala i
                                  przestala sobie
                                  > szastac moim nikiem.

                                  Nie szastam ale jak sie wypowiadasz na forach publicznych to nie
                                  miaucz ze ktos cie zacytuje.

                                  > zeby nie bylo, mysle ze ty jeszcze problemow nie jestes w stanie
                                  zrozumiec, bo
                                  > jak rozumiem to dziecka w szkole nie masz. troszke inaczej jest
                                  jak sie
                                  > przerabia ten temat z pierwszej reki, nabiera sie pokory i zmienia
                                  sie punkt
                                  > widzenia.

                                  tak to prawda ze moje dziecko nie chodzi jeszcze do szkoly. Ale
                                  chodzi na roznego rodzaju zajecia i to akurat moge porownac. Jak i
                                  tez moge porownac moje wlasne doswaidczenia ze studiow i tak tez
                                  robie.

                                  > i nie bije piany na forach, bo system jest zly, bo mam z zyciem
                                  problemy.

                                  Ja tego nie robie bo zla nei jestem a wrecz przeciwnie jestem b.
                                  zadowolona ostatnio. Chociazby z mojego dziecka drugiego udanego
                                  koncertu ostatnio smile Duma matczyna mnie rozpiera i duma z samej
                                  szkoly do ktorej moje dziecko chodzi. Poziom nauki gry na
                                  instumentach jest tak zaskakujaco wysoki, ze jesli to tak dalej
                                  pojdzie to moi drodzy nasz kochany kraj bedziec miec nie paru ale
                                  rzesze wybitnych skrzypkow, pianistow i flecistow swiatowej miary smile

                                  oki - nie udawaj gleboko oburzonej bo sama swoimi "dziwnymi" postami
                                  wywolalas burze w szklance mowiac o wyzszosci jednej rasy nad inna.
                                  Sorry za porownanie ale mi to jakims neonazizmem zalecialo. I na tym
                                  polega urok zycia w demokracji, ze mamy wolnosc wypowiedzi i tak jak
                                  i ty tak i ja mamy prawo powiedziec co myslimy.

                                  > zycze bardziej konstruktywnego podejscia do zycia.

                                  I tobie rowniez.

                                  > ps ten post nie wymaga twojej odpowiedzi

                                  ani ten smile
                            • maksimum Poziom edukacji zalezy od organizacji szkolnictwa. 20.02.09, 21:49
                              > Bo cóż to za idealny system w którym istnieje tylko kilka szkół i
                              >to tylko w trzech miastach trzymający jaki taki poziom,

                              Bardzo dobrych szkol jest duzo w USA i wszystko zaczyna sie i konczy
                              na dobrej organizacji szkolnictwa w danym stanie i miescie.
                              webreprints.djreprints.com/wsj_tuition_040104.pdf

                              Tak sie sklada,ze najlepsza szkola w USA jest wlasnie na
                              Brooklynie ,a inne jej podobne sa w NYC i Bostonie i okolicach.
                              • maksimum Na 14 miejscu jest Lakeside School w Seattle 20.02.09, 21:56
                                gdzie chodzil Bill Gates.
                                webreprints.djreprints.com/wsj_tuition_040104.pdf
                                en.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates
                              • makurokurosek Re: Poziom edukacji zalezy od organizacji szkolni 20.02.09, 22:07
                                Zaprzeczasz sam sobie. Może wypisuj sobie na kartce wszystkie swoje idiotyzmy
                                abyś się później nie ośmieszał sam je obalając. Według zacytowanej przeze mnie
                                twojej wypowiedzi w całych stanach tylko w trzech miastach szkolnictwo jest na
                                jakim takim poziomie.

                                " maksimum 18.02.09, 21:51 Odpowiedz
                                wieczna-gosia napisała:

                                > no prosze wyjechal chlopak i nie padl na twarz przed systemem czyli >jednak
                                jest to mozliwe- patrz Maks i ucz sie smile
                                ----------
                                Mozliwe tez jest,ze on nie zna systemu.
                                Amerykanski system edukacyjny w dobrym wydaniu jest w
                                NYC,Bostonie(jako-tako),San Fran-San Jose,a w slabszym wydaniu w LA i Dallas.
                                O takich miastach jak Detroit czy Washington DC to z miejsca zapomnij.
                                W Seattle Gates chodzil do szkoly prywatnej. "

                                • maksimum Re: Poziom edukacji zalezy od organizacji szkolni 21.02.09, 01:38
                                  > Zaprzeczasz sam sobie.

                                  Twoim snem jest by mnie na tym zlapac,ale ci sie nie udaje.
                                  Bill Gates chodzil do bardzo dobrej szkoly,ale byla to szkola
                                  prywatna w Seattle,a ja caly czas mowie o organizacji szkolnictwa
                                  publicznego.
                                  • wieczna-gosia Re: Poziom edukacji zalezy od organizacji szkolni 21.02.09, 08:01
                                    Maksiu ty jestes Amerykain pelna geba, ty masz takie kalki jezykowe jakbys sie
                                    tam urodzil i akcent masz pewnie jak kazdy mieszkaiec ju es ej, co ma syna w
                                    bruklin tek smile
                                    Ty nam caly czas probujesz pokazac jak w ju es ej z nauka jest super i klekajcie
                                    narody, a tymczasem ja specjalnie nie widze powodu. OK, masz syna w fajnej
                                    szkole z nju jorku, bardzo sie ciesze, naprawde. Ryles sie z nim do egzaminow,
                                    robisz jego zadania, chapeau bas (to po francusku, wyguglaj sobie). Masz rownie
                                    zdolna, a przepraszam zdolniejsza corke, szkoda troche bo w koncu dziewczyny to
                                    najlepsze sa do rodzenia, no ale mowia ze Condi tez byla kobieta wiec kto wie.....
                                    Co to ma wspolnego z systemem amerykanskim w ogole? To ze sikasz po gaciach z
                                    powodu szkoly i mozliwosci i rozpisujesz sie jak to uczysz dzieci sam bo inaczej
                                    nie dalyby rady- to wszystko swiadczy raczej oi slabosciach systemu
                                    amerykanskiego. Jak rowniez i polskiego, bo tu tez sa szkoly swietnie i szkoly
                                    slabe, jest selekcja w wiekszych miastach i urawnilowka w mniejszych, no slowem
                                    o zzo chodzi?
                                    • maksimum Re: Poziom edukacji zalezy od organizacji szkolni 21.02.09, 18:20
                                      > uczysz dzieci sam bo inaczej
                                      > nie dalyby rady- to wszystko swiadczy raczej oi slabosciach systemu
                                      > amerykanskiego.
                                      ------
                                      Problemem jak wszedzie chyba sa zwiazki zawodowe.
                                      Jedna uczennica w klasie Moniki juz powiedziala matematyczce,ze
                                      slabo uczy i zrobila sie z tego wielka awantura.
                                      Niestety nauczyciele Chinczykom nie bardzo moga podskoczyc,bo jest
                                      ich wiekszosc w szkole.
                                      Problem jest w tym,ze tej slabej nauczycielki nie mozna zwolnic,bo
                                      kontrakt jest podpisywany na kilka lat i ZZ jej caly czas bronia.
                                      Tak jak jest wolny przeplyw uczniow do najlpeszych szkol,tak nie ma
                                      wolnego przeplywu nauczycieli do najlepszych szkol.
                                      Dyrekcja w tym najlepszym JH na Brooklynie jest mocno zamulona i tez
                                      nie mozna ich ruszyc.
                                  • makurokurosek Re: Poziom edukacji zalezy od organizacji szkolni 21.02.09, 11:31
                                    ",a ja caly czas mowie o organizacji szkolnictwa
                                    > publicznego."

                                    Ależ ja również. Najpierw piszesz jaki zajebisty jest system edukacji w stanach,
                                    po czym piszesz że ten system jest tylko zajebisty w trzech miastach. Albo więc
                                    stany maja tylko trzy miasta, a reszt terenu jest wyludniona, albo w pozostałych
                                    miastach system edukacji sie nie sprawdza, co by znaczyło że jest on do dupy.
                          • babcia47 Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 20.02.09, 16:48
                            ceny nieruchomosci spadly juz o 30 - 40 %
                            tylko w duzych miastach..na tzw. prowincji jest to spadek ponizej
                            10% często 3-4%..a kredytów hipotecznych wcale nie mniej niz w
                            metropoliach..za to na pewno na nizsze kwoty. Podniecamy się obecnym
                            wzrostem franka ale jakoś nikt nie litował się nad bankami gdy frank
                            kosztował ponizej 2,- a ceny nieruchomosci były bardzo wysokie..to
                            co teraz kredytobiorcy zapłaca wiecej..przez kilka lat płacili
                            mniej..bo np 2004/5 kurs równiez wahał koło 3,-..i przez kilka lat
                            płacili nizsze raty..inna rzecz, ze pewnie jedynie sie z tego
                            cieszyli i wykorzystywali oszczędnosci na bieżące wydatki..a trzeba
                            je było zainwestować..teraz by było z czego dokładać..współczyję
                            jedynie tym, którzy wzięli kredyt przy kursie 1,9..ale zanim wzieli
                            wtedy kredyt powinni prześledzic kursy, poradzic kogos mądrego i się
                            porządnie zastanowić
                            • aniucha333 Re: Jacek komputerowiec ze 100 tys na 70 tys. 23.02.09, 10:21
                              Podniecamy się obecnym
                              > wzrostem franka ale jakoś nikt nie litował się nad bankami gdy
                              frank
                              > kosztował ponizej 2,- a ceny nieruchomosci były bardzo wysokie..

                              Nie mozna litowac sie na instytucjami ktore maja lichwiarskie stopy
                              procentowe na karty kredytowe, zyja z roznic na kursach walutowych,
                              narzucaja warunki umow z ktorych kredytobiorca jest strona wrecz
                              poszkodowana, czerpia zyski z tych najbardziej potrzebujacych a
                              potem jak dostana po tylku z powodu inwestowania w instrumenty
                              pochodne czy duzych roznic kursowych na ktorych traca
                              pieniadze "placza" o pomoc rzadowa albo mysla o zamknieciu interesu.

                              inna rzecz, ze pewnie jedynie sie z tego
                              > cieszyli i wykorzystywali oszczędnosci na bieżące wydatki..a
                              trzeba
                              > je było zainwestować..

                              tak ludzka natura niestety...

                              ale zanim wzieli
                              > wtedy kredyt powinni prześledzic kursy, poradzic kogos mądrego i
                              się
                              > porządnie zastanowić

                              prawdopodobnie radzili madrych doradcow finansowych ktorzy i tak
                              wiedzieli nie duzo wiecej niz oni smile




    • kagrami Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 08:52
      www.wynikiegzaminow.pl/2007/

      W Polsce też są rankingi, oto jeden z nich.
      W niektórych ocenia się szkoły wg średniej wyników z egzaminu (zdarza się, że
      wczesniej dzieci są "tresowane" z testów). Są też rankingi określające, że w
      danej szkole promuje się najlepszych, a nie wyrównuje do średniej. Wystarczy
      poszukać w internecie.
      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 18:27
        Ta szkola jest 100m od mojego miejsca zamieszkania w Ozarowie.
        www.wynikiegzaminow.pl/2007/cke_2007.jsp?id=167128_gm
        I pewno tam dzieciaki by chodzily,gdybysmy wrocili.
        W sumie jest to mala szkolka,choc widzialem tam boisko do kosza.
        • kagrami Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 19:03
          Jestem pod ogromnym wrażeniem!!! big_grin
          Obok mnie nie ma AŻ TAK dobrej szkoły.
          • kagrami Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 19:09
            Ciekawe też jak miarodajne są te wyniki przy tak małej liczbie uczniów w
            szkole... Jak myślicie, czy nauczyciele trochę nie pomagają przy pisaniu? wink
            Znam szkołę, w której dzieci ćwiczą przed egzaminem, robią dużo testów
            przykładowych. To tak jak z robieniem testów na IQ - po "treningu" pisze się
            łatwiej.
            ??
            • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 21:56
              kagrami napisała:

              > Ciekawe też jak miarodajne są te wyniki przy tak małej liczbie >uczniów w
              szkole...

              Widzialem te dzieciaki i rzeczywiscie wygladaja na myslakow.
              Przy malej ilosci uczniow w klasie musisz miec lekcje zawsze odrobione i byc
              dobrze przygotowanym.


              > Jak myślicie, czy nauczyciele trochę nie pomagają przy pisaniu? wink
              > Znam szkołę, w której dzieci ćwiczą przed egzaminem, robią dużo testów
              przykładowych. To tak jak z robieniem testów na IQ - po >"treningu" pisze się
              łatwiej. ??

              Mysle,ze w kazdej szkole nauczyciele staraja sie by uczniowie wypadli jak
              najlepiej,ale "pomaganie" jest bez sensu i przyszlosci.
              • maksimum Gimnazjum na Staten Island. 21.02.09, 22:30
                www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=t&city=Staten+Island&sortby=NYSA_MATH&tab=acad
                Kuzyni mieszkaja na Staten Island,ktora jest 0,5 mln dzielnica NYC i zaczynaja
                szukac gimnazjum dla swojej corki,a ze sa niekumaci,to pokazalem im jak to sie robi.
                I co sie okazuje?
                Jest tam 4 czy nawet 5 sredniej jakosci szkol i to niedaleko siebie i ..........
                wydzial edukacji nie wpadl na pomysl,by wzorem Brooklyna zrobic jeden egzamin do
                tych 5-ciu szkol i dzieciaki z najl;epszymi wynikami wysylac do jednej wybranej
                itd wg wynikow.
                W Ozarowie sa troche madrzejsi i przy tylko dwoch gimnazjach w jednym
                zgromadzili tych najlepszych,a drugie jest dla wszystkich pozostalych.
                Gdyby tak nie zrobili,to na pewno czesc dzieciakow poszlaby do szkol w
                Warszawie,zamiast byc w jakims jednym z dwoch srednich gimnazjow w Ozarowie.
            • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 22:13
              pisac testy po prostu trzeba sie nauczyc. nie sadze by nauczyciele pomagali przy
              pisaniu, natomiast zrobienie x testow zalatwia sprawe.
              • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 22:45
                wieczna-gosia napisała:

                > pisac testy po prostu trzeba sie nauczyc. nie sadze by nauczyciele >pomagali
                przy pisaniu, natomiast zrobienie x testow zalatwia sprawe.
                ---------
                Nie kazdego uda sie wszystkiego nauczyc,bo Kowalska bylaby w najlepszej
                szkole,bo ona ryje niemal bez ustanku.
                Przed testami do Brooklyn Tech miala je opanowane na pamiec,a gdy przyszedl
                egzamin jednak dala ciala.
          • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 21:51
            kagrami napisała:

            > Jestem pod ogromnym wrażeniem!!! big_grin
            > Obok mnie nie ma AŻ TAK dobrej szkoły.

            Bo to jest nieduza szkola,w samym centrum Ozarowa.
          • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 22:00
            To ty nie wiesz, że wszystko co ma związek z maksiem musi być najlepsze, a
            jeżeli nie jest to maksiu dorobi odpowiednią teorię i już będzie najlepsze
            • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 22:15
              jestem w szoku w jakiej podstawowce i w jakim gimnacjum mialam dzieci smile i nadal
              bede w takim razie olewac rankingi smile
              • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 22:42
                wieczna-gosia napisała:

                > jestem w szoku w jakiej podstawowce i w jakim gimnacjum mialam >dzieci smile i
                nadal bede w takim razie olewac rankingi smile
                --------
                Czy twoje dzieci nie maja dysortografii?
                • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 23:46
                  a co?
                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 22.02.09, 00:31
                    Po co bedziesz ich pchac do najlepszych szkol zeby sie stresowaly?
                    • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 23.02.09, 00:01
                      a kto powiedzial ze moje dzieci sa dysortografami- to raz.
                      nie pcham ich do najlepszych szkol gdyz to nie lezy w mojej naturze one sie tam
                      pchaja i to mimochodem w dodatku to dwa.
                      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 23.02.09, 02:28

                        > nie pcham ich do najlepszych szkol gdyz to nie lezy w mojej naturze >one sie
                        tam pchaja i to mimochodem w dodatku to dwa.

                        Moje dzieci tez same sie pchaja do najlepszych szkol,a ja im w tym tylko pomagam.
                        • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 23.02.09, 08:22
                          Rozumiem, że ten czternastolatek kiepski z matmy sam sie pcha na ekonomię,
                          dwunastoletnia córka tez sama sie pcha do tenisa. HALO CZY TY MASZ ROZDWOJENIE
                          JAŹNI.

                          Wycofujesz sie z tego co powiedziałeś.

                          "Ja z siostra skonczylismy SGPiS
                          i syn prawdopodobnie pojdzie tym sladem,ale corka juz na pewno nie."

                          "> jezeli zapisywanie czternastoletniego syna, bez jego wiedzy, na
                          zajęcia wyrównawcze nazywasz prośbą o pomoc, to chyba mamy inną
                          >wizję tej prośby.

                          Ktos tu musi podjac meska dycyzje,a to jest przeciez 14 letnie
                          dziecko. "

                          "14-latek jeszcze ojca
                          nie przerosl umyslowo i nie ma prawa podejmowac decyzji,ktore nie
                          beda najlepsze dla niego. "

                          "A co trenuje,bo ja zmuszam corke do tenisa? "
                          • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 23.02.09, 23:22
                            > Rozumiem, że ten czternastolatek kiepski z matmy sam sie pcha na
                            >ekonomię,

                            On byl kiedys kiepski z matmy,a teraz jest jednym z najlepszych z
                            matmy i na razie nigdzie sie nie pcha,ale mysle ze wybiore dla niego
                            ekonomie.

                            > dwunastoletnia córka tez sama sie pcha do tenisa. HALO CZY TY MASZ
                            >ROZDWOJENIE JAŹNI.

                            Ona wrecz nie lubi tenisa,ale tak samo nie lubi innych sportow,wiec
                            zmuszam ja do tenisa.Ostatnio gralismy tez w kosza.
                            To ze ona nie chce chodzic do parku i grac w tenisa,to nie znaczy,ze
                            ja mam to zaakceptowac.Wreszcie ja tu rzadze ,a nie ona.
                            • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 24.02.09, 08:21
                              To nie pierdziel, że dajesz im jakiś wolny wybór, bo żadnego wyboru im nie
                              dajesz. Ot pan i władca postanowił, a małpki maja skakać jak im pan zagrał.
                              • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 24.02.09, 19:03
                                makurokurosek napisała:

                                > To nie pierdziel, że dajesz im jakiś wolny wybór,

                                To wreszcie co,12 letnia dziewczyna wie lepiej ode mnie co robic
                                zeby wyjsc na czlowieka?

                                > bo żadnego wyboru im nie dajesz.

                                W wiekszosci wypadkow podejmuja trafne decyzje,ale czasami trzeba je
                                naprowadzic na najlepsza droge.

                                • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 24.02.09, 20:39
                                  > To wreszcie co,12 letnia dziewczyna wie lepiej ode mnie co robic
                                  > zeby wyjsc na czlowieka?

                                  Dwunastolatka zdecydowanie wie lepiej od ciebie co ją bawi, a co ja wkurza, co
                                  ją interesuje, a co nudzi.
                                  Zarówno dwunastolatka jak i czternastolatek mają prawo podejmować samodzielne
                                  decyzje odnośnie tego jaki sport chcą uprawiać i czy w ogóle poza zajęciami z wf
                                  chcą jakiś sport uprawiać, na jakie kółka zainteresowań chcą chodzić, jaki
                                  kierunek kształcenia chcą wybrać.

                                  "W wiekszosci wypadkow podejmuja trafne decyzje,ale czasami trzeba je
                                  > naprowadzic na najlepsza droge."

                                  Trafne, bo odpowiadające twojemu wyborowi, a co ty jesteś Bogiem że wiesz co dla
                                  nich jest trafnym wyborem.
                                  Nie masz pojęcia o tym czego potrzeba twoim dzieciom, one są po to by spełniać
                                  twoje zachcianki i twoje ambicje, ty nawet nie wiesz co je interesuje bo nigdy
                                  ich nie słuchasz, bo dla ciebie i tak nie mają nic ciekawego do powiedzenia.
                                  Jesteś despotycznym, emocjonalnie chorym człowiekiem który niszczy życie swoich
                                  dzieci nie pozwalając im dorosnąć i rozwinąć skrzydeł.
                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 24.02.09, 23:43
                                    > Dwunastolatka zdecydowanie wie lepiej od ciebie co ją bawi, a co
                                    >ja wkurza, co ją interesuje, a co nudzi.

                                    A jak ja bawi siedzenie 6 godzin dziennie na komputerze,to
                                    powinienem jej pozwolic,bo wycieczka do parku i gra w tenisa moga
                                    poczekac az ukonczy 18 lat?

                                    > Zarówno dwunastolatka jak i czternastolatek mają prawo podejmować
                                    samodzielne decyzje odnośnie tego jaki sport chcą uprawiać i czy w
                                    ogóle poza zajęciami z wf chcą jakiś sport uprawiać, na jakie kółka
                                    >zainteresowań chcą chodzić, jaki kierunek kształcenia chcą wybrać.

                                    U Ciebie w domu tak i w Polsce rowniez,ale ja dlatego wyjechalem z
                                    Polski zeby tego srodowiska uniknac.

                                    > Trafne, bo odpowiadające twojemu wyborowi, a co ty jesteś Bogiem
                                    >że wiesz co dla nich jest trafnym wyborem.

                                    Zgadza sie.

                                    > Jesteś despotycznym, emocjonalnie chorym człowiekiem który niszczy
                                    >życie swoich dzieci nie pozwalając im dorosnąć i rozwinąć skrzydeł.

                                    I najciekawsze jest to,ze inteligentne i chodzace do dobrych szkol
                                    moje dzieci calkiem inaczej oceniaja mnie niz Ty.
                                    Jestem wiecej niz pewien,ze nie chcialyby miec Ciebie za matke.
                                    • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 00:27
                                      A jak ja bawi siedzenie 6 godzin dziennie na komputerze,to
                                      > powinienem jej pozwolic,bo wycieczka do parku i gra w tenisa moga
                                      > poczekac az ukonczy 18 lat?

                                      Tak nisko cenisz swoje dzieci?

                                      I najciekawsze jest to,ze inteligentne i chodzace do dobrych szkol
                                      > moje dzieci calkiem inaczej oceniaja mnie niz Ty.


                                      A co maja mówić,doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że własne zdanie grozi
                                      dezaprobatą tatusia, a w efekcie zamknięciem dopływu gotówki i studiów. Jeżeli
                                      twój syn nie zgodzi się na kierunek wybrany przez ciebie, to zaszantażujesz go
                                      kasą, bo to przecież ty jesteś panem i władcą i nie będziesz wydawał kasy na
                                      głupie fanaberie szczeniaka.

                                      "> Jestem wiecej niz pewien,ze nie chcialyby miec Ciebie za matke. "

                                      Ja natomiast uznałabym za swoja porażkę, wychowanie dzieci na pozbawione
                                      własnego zdania, własnych pasji, bezbronne i nieprzystosowane do życia kaleki
                                      emocjonalne.
                                      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 06:03
                                        > Jeżeli twój syn nie zgodzi się na kierunek wybrany przez ciebie,
                                        >to zaszantażujesz go kasą, bo to przecież ty jesteś panem i władcą
                                        >i nie będziesz wydawał kasy na głupie fanaberie szczeniaka.

                                        Juz za rok syn ma wybierac swoj kierunek w liceum i jak na razie
                                        pojecia nie ma,co wybierze.Domyslam sie,ze czeka az ja mu wybiore.
                                        Ze studiami pewno bedzie to samo,bedzie szczesliwy,jak ja mu wybiore
                                        kierunek studiow.
                                        Nie rozumiesz,ze on ma tak samo jak ja,mnie nie interesowa szkola,a
                                        zaczalem sie uczyc dopiero na studiach,a poszedlem na te same studia
                                        co siostra.Do szkol tez chodzilem tych samym co moja starsza siostra.
                                    • azile.oli Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 00:31
                                      Ja się zazwyczaj nie zgadzam z maximum, ale w kwestii tych zajęć
                                      ruchowych ma trochę racji. Pewnie, że nie należy dziecka zmuszać,
                                      ale świat się zmienia i dzieci, które poświęcają sporo czasu na
                                      zajęcia powiedzmy, intelektualne, powinny mieć trochę ruchu. Ja nie
                                      cierpiałam żadnego sportu i w życiu nikt by mnie nie zmusił do jego
                                      uprawiania, ale tak naprawdę, to go uprawiałam , sama o tym nie
                                      wiedząc np grając z koleżankami w siatkówkę czy w kosza. Teraz to
                                      jeszcze może chłopcy w piłę zagrają, ale większość koleżanek mojej
                                      córki poza w-f-em się wogóle nie rusza. I tu rodzic mógłby, a nawet
                                      powinien coś zasugerować, nie narzucać, dać wybór, ale jednak...
                                      Moje dzieci połknęły sportowego bakcyla, aczkolwiek dyscypliny
                                      uległy zmianie i nie wykluczam, że mogą ulec ponownie.
                                      Dziecko nie powinno być zmuszane do uprawiania sportu, ale w
                                      motywowaniu i zachęcaniu nie widzę nic złego. A jak się córka
                                      maximum nie mogła zdecydować, to ojciec wybrał za nią. Ostatecznie,
                                      jeśli nie będzie chciała grać w tenisa to może sobie wybrać inną
                                      dyscyplinę, mam nadzieję, że tata zaakceptuje. Nie popieram
                                      zmuszania, ale też chcę, aby dziecko w wolnym czasie robiło coś
                                      konstruktywnego. Przecież sport może być niezłą zabawą, podobnie jak
                                      np taniec. W żadnym razie nie patrzyłabym spokojnie, jak 12-latka
                                      siedzi kilka godzin przed kompem i tak codziennie. Dziecko ma prawo
                                      do czasu wolnego, ja nad moimi nie sterczę,ale jak z nudów zaczynają
                                      się głupoty lęgnąć, to już dobrze nie jest.
                                      A tak z własnego doświadczenia : niech dzieci trenują, ale rodzice w
                                      tym czasie niech się trzymają z daleka od boisk czy sal
                                      treningowych. Od tego są trenerzy, instruktorzy i rówieśnicy.
                                      Moje dzieci uwielbiają sport, ale tatuś ma się trzymać z daleka.
                                      Trener córki wywala rodziców, natomiast syn opowiada, że ilekroć
                                      ojciec jest na sali , to do kosza nie może trafić, choć zwykle ma
                                      wsady raz za razem. Mąż nie siedzi u niego na treningach, ale
                                      czasami wpada, jako były zawodnik do kolegów. Mojego syna szlag
                                      trafia, ilekroć tatuś zaczyna go szkolić. Żeby było ciekawiej - ja
                                      moim dzieciom zupełnie nie przeszkadzam, mogę sobie patrzeć do
                                      woli , bo się nie wtrącam.
                                      • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 00:42
                                        zmuszanie może przynieść tylko jeden efekt, znienawidzenie sportu
                                        • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 06:20
                                          makurokurosek napisała:

                                          > zmuszanie może przynieść tylko jeden efekt, znienawidzenie sportu

                                          No wiec na poczatku corka robila to co mowisz i wysylala pilki w
                                          okoliczne drzewa,ale jak jej powiedzialem ,ze Kowalska placila po 60
                                          doll za godzine by mlodsza corke nauczyc grac,to nagle zmadrzela i
                                          teraz sama sie garnie do tenisa.
                                      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 06:18
                                        > A jak się córka
                                        > maximum nie mogła zdecydować, to ojciec wybrał za nią.

                                        Ona pomyslow to ma duzo wiecej ode mnie,kiedys sama wymyslila,ze
                                        chce na deskorolce jezdzic i zeby jej kupic na urodziny.
                                        Ja chcialem,zeby syn jezdzil,a wyszlo na to,ze corka zaczela jezdzic.
                                        Corka nie jest niemota i ma niezle predyspozycje,bo mamuska biegala
                                        troche na Skrze.
                                        Monika bardzo dobrze jezdzi na lyzwach i nie to zeby sie
                                        uczyla,zalozyla lyzwy i pojechala.Zero upadkow.Gra w ping-
                                        ponga,zaczyna w tenisa,niezle jezdzi na rowerze,grala kiedys w
                                        kosza,niezle plywa.Chodzila na rozne tance,ale wybilem je jej z
                                        glowy.Chciala jeszcze na jakies walki wrecz chodzic,jakies kung-fu
                                        czy cos takiego i tez wybilem jej to z glowy.Na tance chodzila
                                        prawie 2 lata,a na kung-fu byla tylko raz.

                                        > W żadnym razie nie patrzyłabym spokojnie, jak 12-latka
                                        > siedzi kilka godzin przed kompem i tak codziennie.

                                        Ona jest rzeczywiscie dobra w te klocki i uczy starszego syna
                                        obrobki zdjec,video itd.
                                        Doszlo do tego,ze najmlodsze dziecie w domu uczy wszystkich jak
                                        pracowac na komputerze,choc syn ma komputery jako zajecie
                                        obowiazkowe w szkole.
                                        My jak chodzimy grac w kosza w parku,to zazwyczaj tak wybieramy,ze
                                        syn gra przeciwko mnie,bo on jest jedyny dzieciak w grupie doroslych
                                        i jak ja bede gral przeciwko niemu,to nie bede go faulowal.
                                        Syn lubi grac z doroslymi,bo tych w swoim wieku najczesciej ogrywa.
                                        • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 12:22
                                          Czyli jak zwykle, jeżeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Twoja córka
                                          sama mogłaby wybrać zajęcia sportowe które jej odpowiadają, ale za nie musiałbyś
                                          płacić, taniej więc wychodzi zmuszać ją do tenisa za którym nie przepada.
                                          Nie rozumiem taki luksus w Ameryce, a ty musisz na dzieciach oszczędzać, żenada.
                                          Rozumiem, że kowalska spełnia u was taką rolę edukacyjną, ucz się bo będziesz
                                          głupsza od Kowalskiej, ćwicz bo będziesz grubsza od Kowalskiej. Super podejście
                                          do kontaktów międzyludzkich.
                                          • azile.oli Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 13:54
                                            A tym razem zgodzę się, jak rzadko, z makurokurosek. Z reguły
                                            nastolatki traktują jakiekolwiek treningi pod okiem rodzica jak
                                            dopust boży. Naprawdę, warto zapłacić za lekcje z instruktorem.
                                            Ojciec ma tendencję do wiecznego poprawiania, dawania za przykład
                                            pozytywny bądź negatywny Kowalskiej. Ojciec przy lekcjach, ojciec -
                                            trener, szczerze powiedziawszy udusić się można. Mój mąż jest takim
                                            polskim maximum , jeśli chodzi o sport, więc musiałam go skutecznie
                                            odsunąć, bo potrafił dzieciom popsuć każdą przyjemność. Na szczęście
                                            do nauki się nie wtrąca, tu dyskretnie czuwam ja. Naprawdę, ojciec
                                            uczący się z dziećmi, ojciec partner do gry w kosza, ojciec
                                            nadzorujący grę w tenisa - jak dla mnie horror. I to wszystko w
                                            dobrych intencjach. Uświadomić sobie tylko trzeba jedno - życia za
                                            dzieci nie przeżyjemy. Tak naprawdę nie można się zastawiać hasłem,
                                            że syn jest taki jak ojciec w jego wieku. Moim zdaniem on woli się
                                            poddać wyborowi ojca, bo przypuszczam, że gdyby jego własny różnił
                                            się od wyboru rodziciela, to musiałby ustąpić. Wcale nie jest
                                            powiedziane, że syn mierzyłby do szkół , stojących najwyżej w
                                            rankingu. Bo rankingi sobie, a życie sobie. W każdym razie ja nie
                                            chcę, aby moje dzieci dokonywały wyboru szkół , kierując się głównie
                                            tym, czego ja od nich oczekuję. Nie mam parcia na sukces, moje
                                            dzieci też nie, a jakoś tak się składa, że te sukcvesy odnoszą. Może
                                            dlatego, że nie czują presji rodziców?
                                            • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 17:45
                                              > Naprawdę, warto zapłacić za lekcje z instruktorem.
                                              > Ojciec ma tendencję do wiecznego poprawiania, dawania za przykład
                                              > pozytywny bądź negatywny Kowalskiej.

                                              Kowalska placila po 60 doll za lekcje tenisa i mniej umie niz
                                              Monika.Trener nie ma podejscia indywidualnego,bo ma grupe 5-6
                                              dzieci.Nawet gdy gra sam na sam z Kowalska,to nie wytknie jej bledow
                                              lecz bedzie caly czas chwalil,a dzieciak bedzie myslal ze wszystko
                                              robi dobrze.

                                              > Ojciec przy lekcjach, ojciec -
                                              > trener, szczerze powiedziawszy udusić się można.

                                              Zalezy od umiejetnosci wychowawczych.Syn mial na poczatku
                                              zahamowania,a pozniej mnie powiedzial,ze bylem jego najlepszym
                                              nauczycielem.Nadrobic zaleglosci z 2 lat w 6 tygodni nie jest tak
                                              latwo,a te zaleglosci byly spowodowane brakiem indywidualnego
                                              podejscia w szkole do dziecka.

                                              > Mój mąż jest takim polskim maximum , jeśli chodzi o sport, więc
                                              musiałam go skutecznie odsunąć, bo potrafił dzieciom popsuć każdą
                                              >przyjemność.

                                              Moje dzieci tez na poczatku sie buntowaly,a teraz chetnie ze mna
                                              chodza do parku.Masz cos za cos,jesli towarzystwo kolegow i
                                              kolezanek jest nieciekawe,to lepiej pograc z ojcem.

                                              > Na szczęście
                                              > do nauki się nie wtrąca, tu dyskretnie czuwam ja. Naprawdę, ojciec
                                              > uczący się z dziećmi, ojciec partner do gry w kosza, ojciec
                                              > nadzorujący grę w tenisa - jak dla mnie horror.

                                              W pewnym momencie zauwazylem,ze syn potrzebuje kogos lepszego do gry
                                              w tenisa i ja znalazlem mu partnera(studenta Brooklyn College) bo on
                                              jest za niesmialy by to zrobic.Teraz gram z corka i nawet nie
                                              przygladam sie jak oni graja,bo obaj sa dosc ambitni.

                                              > I to wszystko w
                                              > dobrych intencjach. Uświadomić sobie tylko trzeba jedno - życia za
                                              > dzieci nie przeżyjemy. Tak naprawdę nie można się zastawiać
                                              >hasłem, że syn jest taki jak ojciec w jego wieku.

                                              Moj ojciec tez mnie sporo rzeczy nauczyl,ale on byl calkiem inny niz
                                              ja.Ja wszedlem w matke,a moja siostra w ojca i z wygladu i z
                                              charakteru.U mnie natomiast dzieci sa bardziej podobne do mnie z
                                              wygladu i charakteru.

                                              > Wcale nie jest powiedziane, że syn mierzyłby do szkół , stojących
                                              >najwyżej w rankingu.

                                              Z tym juz zupelnie nie masz racji,ale to glownie dlatego,ze nie
                                              znasz zycia w NYC.Lepsza szkola w rankingu ma WSZYSTKO lepsze.Lepsze
                                              dzieci,lepszych nauczycieli,lepsza szkole,lepsze programy
                                              pozaszkolne.
                                              Tu staniesz pod szkola i popatrzysz na dzieci i widzisz czy szkola
                                              jest slaba czy dobra.
                                              Musisz mnie uwierzyc,ze nie ma sredniej jakosci dzieci w najlepszych
                                              szkolach.
                                              Starsza Kowalska ma sukcesy na swoja miare,ale TYLKO dzieki
                                              korepetycjom i jeszcze raz korepetycjom i wkuwaniu.Jej matka wydaje
                                              minimum 5 tys rocznie na korki i nauka odbywa sie niemal na okraglo.
                                              Moj syn nie ma zadnych korkow i jest w lepszej szkole.

                                              > sukcvesy odnoszą. Może dlatego, że nie czują presji rodziców?

                                              Rankingi w NYC to nie jest presja rodzicow,bo wszystkie dzicie zdaja
                                              sobie z nich sprawe i kazde chce sie dostac do najlepszej szkoly.
                                              Rodzice moga im w tym pomoc albo zaszkodzic i nic wiecej.
                                              W kazdej szkole dzieci dostaja broszurki by zdawac do Brooklyn Tech
                                              i Stuyvesant i wszystkie dzieci wiedza,ktora szkola jest najlepsza.
                                              Rankingi nie sa tu rzecza tajemna,ale oczywistoscia.
                                              • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 18:56
                                                "Lepsza szkola w rankingu ma WSZYSTKO lepsze.Lepsze
                                                > dzieci,lepszych nauczycieli,lepsza szkole,lepsze programy
                                                > pozaszkolne."

                                                I znów zaprzeczasz sam sobie.

                                                "Problem jest w tym,ze tej slabej nauczycielki nie mozna zwolnic,bo
                                                kontrakt jest podpisywany na kilka lat i ZZ jej caly czas bronia.
                                                Tak jak jest wolny przeplyw uczniow do najlpeszych szkol,tak nie ma
                                                wolnego przeplywu nauczycieli do najlepszych szkol.
                                                Dyrekcja w tym najlepszym JH na Brooklynie jest mocno zamulona i tez
                                                nie mozna ich ruszyc. "

                                                Jak widać najlepsza szkoła nie jest równoznaczna z najlepszymi nauczycielami.

                                                "Starsza Kowalska ma sukcesy na swoja miare,ale TYLKO dzieki
                                                > korepetycjom i jeszcze raz korepetycjom i wkuwaniu.Jej matka wydaje
                                                > minimum 5 tys rocznie na korki i nauka odbywa sie niemal na okraglo.
                                                > Moj syn nie ma zadnych korkow i jest w lepszej szkole."

                                                No cóz ty jesteś oszczędny i sam jesteś korepetytorem swoich dzieci, bez twojej
                                                pomocy syn nie jest w stanie utrzymać się na stałym poziomie .
                                                • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 22:52
                                                  > I znów zaprzeczasz sam sobie.
                                                  >
                                                  > "Problem jest w tym,ze tej slabej nauczycielki nie mozna zwolnic,bo
                                                  > kontrakt jest podpisywany na kilka lat i ZZ jej caly czas bronia.
                                                  > Tak jak jest wolny przeplyw uczniow do najlpeszych szkol,tak nie ma
                                                  > wolnego przeplywu nauczycieli do najlepszych szkol.
                                                  > Dyrekcja w tym najlepszym JH na Brooklynie jest mocno zamulona i
                                                  >tez nie mozna ich ruszyc. "

                                                  Nie tyle sobie zaprzeczam,co ja np bylbym lepszym nauczycielem
                                                  matematyki w tej szkole niz obecna nauczycielka.Pamietam tez jak
                                                  bylo w szkolach podstawowych,gdzie przez 5 lat corka miala 2 dobre
                                                  nauczycielki i syn tez tyle.
                                                  Ja mam po prostu duze wymagania w stosunku do nauczycieli,ale w
                                                  innych szkolach wcale nie jest lepiej.
                                                  Czym wyzszy stopien nauczania tym lepsze nauczycielki i tak w liceum
                                                  sa lepsze niz w gimnazjum,a w gimnazjum lepsze niz w podstawowce.
                                          • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 17:15
                                            Z tancami to bylo tak,ze nie tylko placic ale i dowozic.
                                            Kowalskie nigdy nie byly madrzejsze od moich dzieci,choc Mlodsza
                                            Kowalska jest bardzo wysportowana i nawet szkola baletowa ja chciala.
                                            • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 17:44
                                              "Z tancami to bylo tak,ze nie tylko placic ale i dowozic.'

                                              No właśnie taka strata finansowa i to na co, na głupi kaprys smarkuli. Co ona
                                              tam będzie sobie wymyślała, jak zarobi to będzie mogła spełniać swoje
                                              fanaberie, a dopóki mieszka pod twoim dachem ma robić to co ty chcesz i cieszyć
                                              sie z możliwości gry w tenisa z tatusiem.

                                              • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 17:48
                                                makurokurosek napisała:

                                                > "Z tancami to bylo tak,ze nie tylko placic ale i dowozic.'
                                                >
                                                > No właśnie taka strata finansowa i to na co, na głupi kaprys
                                                smarkuli. Co ona tam będzie sobie wymyślała, jak zarobi to będzie
                                                mogła spełniać swoje fanaberie, a dopóki mieszka pod twoim dachem ma
                                                robić to co ty chcesz i cieszyć sie z możliwości gry w tenisa z
                                                >tatusiem.
                                                -------
                                                Ciesze sie,ze nareszcie sie rozumiemy.
                                                Bo jak ktoregos roku tatusia zabraknie,to umiejetnosc gry w tenisa
                                                jej zostanie.
                                              • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 17:49
                                                makurokurosek napisała:

                                                > "Z tancami to bylo tak,ze nie tylko placic ale i dowozic.'

                                                Ona na 12 urodziny mierzyla 161 cm wzrostu i tak na oko dociagnie do
                                                170,to do czego jej balet?
                                                Kowalska jest mniejsza i ona powinna sprobowac.
                                                • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 18:58
                                                  to do czego jej balet?

                                                  Dla zwykłej przyjemności, w życiu czasami robi się coś dla przyjemności, no ale
                                                  fakt jeżeli się ma ojca sknerę to o przyjme4nościach można tylko pomarzyć
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 22:54
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > to do czego jej balet?
                                                    >
                                                    > Dla zwykłej przyjemności, w życiu czasami robi się coś dla
                                                    przyjemności, no ale fakt jeżeli się ma ojca sknerę to o
                                                    >przyjme4nościach można tylko pomarzyć
                                                    ------
                                                    Ja sie nie ma co sie lubi,to sie lubi co sie ma. I teraz polubi
                                                    tenis.
                                                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 23:19
                                                    "Ja sie nie ma co sie lubi,to sie lubi co sie ma. I teraz polubi
                                                    > tenis. "

                                                    Sądzę, że tu jest pies pogrzebany. Twoje złośliwe teksty o Kowalskiej są niczym
                                                    innym jak zwykłą zazdrością, żalem że przy nich jesteś nikim, nie stać cię ani
                                                    na korepetycje dla dzieci, ani na zajęcie dodatkowe dla nich. Sen o Ameryce
                                                    miodem płynącej okazał się ułudą, zapierdzielasz jak to sam określiłeś 24h/ na
                                                    dobę i nie stać cię na to by wykształcić dzieci, nawet nie stać się by pomóc im
                                                    rozwijać swoje umiejętności i zainteresowania. Próbujesz dorobić ideologię do
                                                    swojego postępowania aby ukryć to, że jesteś kiepsko opłacanym szaraczkiem,
                                                    który jeżeli dzieciaki nie dostaną stypendium to może tylko pomarzyć o ich
                                                    wykształceniu.
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 00:50
                                                    > Twoje złośliwe teksty o Kowalskiej są niczym
                                                    > innym jak zwykłą zazdrością,

                                                    A gdzie one sa zlosliwe?
                                                    To ze Kowalskie nie dostaly sie do tych szkol,gdzie moje dzieci
                                                    chodza jest zlosliwoscia?
                                                    A zazdroszcze im ze do gorszych szkol chodza?



                                                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 08:38

                                                    > A gdzie one sa zlosliwe?

                                                    Wszedzie. Wszystkie sukcesy Kowalskich przedstawiasz w takim świetle aby je
                                                    zminimalizować i przedstawić jako nieważne, wszystkie ich potknięcia zaś jako
                                                    totalne porażki.

                                                    "> A zazdroszcze im ze do gorszych szkol chodza?
                                                    > '

                                                    Raczej tego, że stać ich na korepetycje dla dzieci i na zajęcia dodatkowe, ze
                                                    nie muszą ślęczeć godzinami przy zeszytach córek, że nie muszą ich zmuszać do
                                                    tenisa w ramach rekompensaty za brak lekcji baletu, bo ich stać na lekcje baletu.
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 18:05

                                                    > Raczej tego, że stać ich na korepetycje dla dzieci i na zajęcia
                                                    >dodatkowe,

                                                    One poza korepetycjami nie maja zadnych zajec dodatkowych.


                                                    > ze nie muszą ślęczeć godzinami przy zeszytach córek, że nie muszą
                                                    ich zmuszać do tenisa w ramach rekompensaty za brak lekcji baletu,
                                                    >bo ich stać na lekcje baletu.

                                                    Gdyby Kowalscy umieli swoim corkom pomoc,to nie wysylaliby je na
                                                    korepetycje,a balet Mlodsza miala za darmo,tylko mamusia nie
                                                    chciala.Starsza natomiast do zadnego sportu sie nie nadaje.
                                                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 18:13
                                                    Jeżeli kogoś stać to może sobie na korki pozwolić, a ciebie zazdrość zżera że
                                                    tyle kasy, na córki przeznaczają.
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 22:23
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Jeżeli kogoś stać to może sobie na korki pozwolić, a ciebie
                                                    >zazdrość zżera że tyle kasy, na córki przeznaczają.
                                                    -----
                                                    Agdzie tu zazdrosc?
                                                    Kowalska powiedziala,ze gdyby mogla sama pomoc w domu to by tak
                                                    zrobila,a jesli nie moze ,to musi wyslac na korki.
                                                  • wieczna-gosia Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 23:42
                                                    a po co jej tenis?
                                                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 25.02.09, 23:53
                                                    gosia nie uważasz smile, maksiu już wyjaśnił nie stać go na lekcje baletu, to żeby
                                                    w jakiś sposób córce zrekompensować stratę zmusza ją do tenisa
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 00:53
                                                    > w jakiś sposób córce zrekompensować stratę zmusza ją do tenisa

                                                    A niby jak taniec ma konkurowac z tenisem?
                                                    Dobrze umiec jedno i drugie i jak podrosnie pojdzie na taniec
                                                    nowoczesny.
                                                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 08:44
                                                    Jak podrośnie czyli kiedy ?
                                                    To jest najlepszy czas na nauke tańca, jest już za późno aby mogła myśleć o
                                                    tańcu zawodowym, ale jest to odpowiednia pora aby nauczyć się tańczyć i nie stać
                                                    jak młotek na dyskotekach.
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 18:12
                                                    > tańcu zawodowym, ale jest to odpowiednia pora aby nauczyć się
                                                    >tańczyć i nie stać jak młotek na dyskotekach.

                                                    Mlodsza Kowalska miala propozycje by isc do szkoly,ktora przygotuje
                                                    ja do baletu,ale mamuska jej nie poslala.
                                                    Tanczyc na disco to byle drewno potrafi.
                                                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 18:15
                                                    tańczyć a tańczyć jak drewno to duża różnica, nie sądzę aby twojej córce
                                                    wystarczyło tańczenie jak drewno
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 22:26
                                                    > wystarczyło tańczenie jak drewno

                                                    Za 2 lata jak zacznie sie ogladac za chlopakami,to ja naucze jak sie
                                                    tanczy.
                                                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 22:39
                                                    Współczuje twoim dzieciom, skąpstwo jak i nadopiekuńczość ma swoje granice. Do
                                                    łóżka z jej chłopakiem też pójdziesz z nią czy może zamiast niej .
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 27.02.09, 06:54
                                                    > Współczuje twoim dzieciom,

                                                    Ciekawe,bo ja Tobie nie wspolczuje.
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 00:51
                                                    wieczna-gosia napisała:

                                                    > a po co jej tenis?

                                                    W celach towarzyskich,zeby jej jedyna rozrywka nie byl wypad do baru
                                                    na piwo.
                                                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 08:42
                                                    Gosiu nie wiedziałaś, że najlepszym towarzystwem dla nastolatki jest tatuś. Jak
                                                    będzie chciała chodzić na spacer to maksiu kupi jej psa, a do kina wyśle z mamą.
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 18:09
                                                    > maksiu kupi jej psa, a do kina wyśle z mamą

                                                    Psy kupuja sobie ci,ktorzy maja problemy z nawiazaniem wlasciwych
                                                    stosunkow z innymi ludzmi.
                                                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 18:14
                                                    Ok. pójdziesz z nią sam na spacer
                                                  • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 22:24
                                                    makurokurosek napisała:

                                                    > Ok. pójdziesz z nią sam na spacer

                                                    Jeszcze sie to nie zdarzylo.
            • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 21.02.09, 22:47
              > To ty nie wiesz, że wszystko co ma związek z maksiem musi być >najlepsze,
              -----
              I popatrz jak zwykla zazdrosc moze czlowieka zniszczyc.
              • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 22.02.09, 11:54
                maksiu człowieku obudz się, w realu z takimi facetami jak ty to ja nawet słowa
                nie zamienię bo dla mnie facet to musi być facet, musi umieć coś w domu zrobić,
                a nie na każdym kroku podbudowywać swoje ego i podniecać sie zadaniami dla
                dwunastolatka. Kolo toż ja mam większą wiedzę techniczną niż ty, to o czym ja
                bym miała z tobą rozmawiać, książek nie czytasz na filmy nie masz czasu o
                wypadzie do teatru czy restauracji nie ma mowy, w domu dupa wołowa z ciebie no
                fakt przezcież z ciebie bożyszcze do którego należy sie modlić. Chłopie obudź się,
                • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 22.02.09, 23:14
                  makurokurosek napisała:

                  > maksiu człowieku obudz się, w realu z takimi facetami jak ty to ja >nawet
                  słowa nie zamienię bo dla mnie facet to musi być facet,

                  Faktem jest,ze nie pije i nie pale,a to takich nerwusow jak Ty moze niezle wq....

                  > musi umieć coś w domu zrobić,

                  Ja wszystko w domu robie,z kafelkami w kuchni i lazience wlacznie.
                  • makurokurosek Re: Dlaczego szkola jest problemem? 22.02.09, 23:34
                    > Faktem jest,ze nie pije i nie pale,a to takich nerwusow jak Ty moze niezle wq..
                    > ..

                    Nigdy nie paliłam, ba nigdy nawet mnie do tego nie ciągnęło, jeżeli chodzi o
                    picie nie pijam wódki, wbrew twoim opinią o pijaństwie Polaków, ja nawet nie
                    potrafię pić wódki a na sam jej zapach mnie odrzuca. Jeżeli już piję to lampkę
                    białego wina. Jak widać nie trafiłeś.

                    "> Ja wszystko w domu robie,z kafelkami w kuchni i lazience wlacznie."

                    Pewnie stąd twoja tak profesjonalna wiedza techniczna. Nie ośmieszaj się, jeżeli
                    chodzi o wiedzę techniczną jesteś totalnym dnem, a ktoś kto jest dnem nie może
                    wykonywać prac z tym związanym chyba ze je chce spartaczyć. Pewnie nie jednemu
                    zafundowałeś już chatę za naprawę tego co spierdzieliłeś.
    • kasiulek70 Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 14:48
      Jeśli pytanie mogę odczytać jako skierowane również do mnie
      odpowiedziałabym tak :szkoła jest problemem z założenia, w szkole
      przynajmniej w tych do których chodziły i chodzą moje pociechy.
      Szkoła a w zasadzie nauczyciele a raczej ich większość
      przyzwyczajeni są do sytuacji kiedy bezwarunkowo mają rację zawsze i
      wszędzie.
      Niestety w relacji nauczyciel -rodzic, nauczyciel-uczeń zawsze to
      ten pierwszy jest górą.
      Całość rady pedagogicznej jest raczej skoncentrowana na tym jak
      bezproblemowo zorganizować swoją pracę tak SWOJĄ pracę.
      Każde ale to każde dziecko wyróżniające się z tłumu z różnych
      powodów nie tylko tych "łobuzów" ale również tych którzy są
      mądrzejsi, inteligentniejsi są w jakim sensie indywidualistami ich
      wszystkich w różny sposób tępi.
      Tak wiem że to ostre słowo ale to tak wygląda i o ile z tymi
      łobuzami jest prościej (choć o ile wiem to żaden z tych nauczycieli
      mający problem z niegrzecznym dzieckiem nigdy nie wysila się aby
      dojść do tego dlaczego tak się dzieje ) bo wieczne wzywanie do
      szkoły rodziców ,wieczne uwagi w dzienniku po obniżanie maksymalnie
      zachowania jest sposobem na karcenie biedaka, który się temu raczej
      poddaje bez walki tak z tymi drugimi kiedy nie można im zagrozić
      rodzicami (bo ci wierzą w dziecko) ocenami bo nie ma z tym większych
      problemów pozostaje tylko znęcanie się psychiczne, negowanie
      wszystkich jego postaw.
      Nauczyciele w tej sytuacji jednoczą swoje siły aby takiego ucznia
      zniszczyć. I tak po dzisiejszej rozmowie z jednym z takich
      nauczycieli usłyszałam: (po trzech latach istnej sielanki i moich
      regularnych wizyt w szkole podczas wywiadówek i nie tylko)że moje
      dziecko ma problemy ,że jest inny (?)że jest dziwakiem.
      A wszystko to po tym jak Pani nie potrafiła nakłonić mnie do
      podjęcia pewnej decyzji. Tak rzuciła na odchodne, choć ponoć nie
      miał mi tego mówić ale skoro.....
      Odliczam dni kiedy moje dziecko skończy szkołę bo dziś zdałam sobie
      sprawę że tam nic się od czasu kiedy ja 19 lat temu z niej
      odchodziłam nic tam sie nie zmieniło, pomimo że nauczyciele z
      tamtych czasów już dawno odeszli w ten czy inny sposób
      • maksimum Re: Dlaczego szkola jest problemem? 26.02.09, 18:16

        > Nauczyciele w tej sytuacji jednoczą swoje siły aby takiego ucznia
        > zniszczyć.

        Tak tez bylo w mojej sytuacji.Upierdliwe cialo pedagogiczne nie daje
        sobie rady z kims,kto jest choc troche inny.

        > Odliczam dni kiedy moje dziecko skończy szkołę bo dziś zdałam
        sobie sprawę że tam nic się od czasu kiedy ja 19 lat temu z niej
        > odchodziłam nic tam sie nie zmieniło, pomimo że nauczyciele z
        > tamtych czasów już dawno odeszli w ten czy inny sposób

        Dlatego wlasnie nie tesknie za Polska,bo na pierwszy rzut oka
        wszystko wyglada bardzo ladnie,TYLKO ludzie sa jacys inni niz na
        zachodzie.
        • maksimum Sprawa zaczyna sie wyjasniac! 01.03.09, 02:35
          No wiec gdy te towarzystwo zdolnych dzieci zdawalo do podstawowki z
          klasy Moniki,to Kristina i Sara zdaly lepiej od niej,a Mary-Jane
          troche gorzej,ze o Mlodszej Kowalskiej nie wspomne,ktora sie do
          najlepszej JH na Brooklynie nie dostala.Jej tylko pozostalo
          szpanowanie,ze na pierwszy okres miala wyzsza srednia niz
          Monika,choc wiadomo,ze szkoly nie sa porownywalne.
          Czym gorsza szkola tym latwiej o wysoka srednia.
          No wiec gdy Monika wyskoczyla w drugim okresie na 96,35% ,to
          Kristina,Sara,Mary-Jane i Mlodsza Kowalska zostaly daleko w tyle.
          Te trzy pierwsze maja 93-94% srednia a Kowalska trzyma sie najblizej.
          • feezyk Re: Sprawa zaczyna sie wyjasniac! 02.03.09, 22:44
            Wszystko fajnie BIG M, ale jak tam DOW?

            Cheers,
            • maksimum Re: Sprawa zaczyna sie wyjasniac! 03.03.09, 06:13
              Ja sie juz niemal 2 lata temu wycofalem z tego i trzeba przyznac ,ze
              mialem nosa.

              PS.Corka juz do szkoly chodzi?
              • feezyk Re: Sprawa zaczyna sie wyjasniac! 05.03.09, 22:55
                maksimum napisał:

                > Ja sie juz niemal 2 lata temu wycofalem z tego i trzeba przyznac ,ze
                > mialem nosa.
                >


                To i dobrze. Wielka Depresja II się trochę spóźniła, ale wiedziałeś ode mnie że
                będzie.


                > PS.Corka juz do szkoly chodzi?

                Już inny kraj, inny język. Córka, bez specjalnego wysiłku, w najlepszej szkole
                drugiego szczebla w dużym mieście... a ten drugi jeszcze nie.

                Pozdrowienia
                F.
                • maksimum Re: Sprawa zaczyna sie wyjasniac! 06.03.09, 05:56
                  > To i dobrze. Wielka Depresja II się trochę spóźniła, ale
                  >wiedziałeś ode mnie że będzie.

                  No tak! Znowu wyjdzie na to,ze ja niepotrzebnie do szkoly chodzilem.

                  > > PS.Corka juz do szkoly chodzi?
                  >
                  > Już inny kraj, inny język. Córka, bez specjalnego wysiłku, w
                  najlepszej szkole
                  > drugiego szczebla w dużym mieście... a ten drugi jeszcze nie.

                  Chyba nie wrociles do K.?

                  Moja corka ma 12 lat i zaczela gimnazjum,a syn 14 i zaczal liceum.
                  • maksimum 95,76% Moniki na 3-ci okres. 29.04.09, 00:14
                    Troche sie obsunela w porownaniu z 2-gim okresem,kiedy miala
                    96,35%,ale okazalo sie,ze wszyscy sie obsuneli,czyli nauczyciele
                    zaostrzyli kryteria.Jedynym plusem tego zaostrzenia kryteriow jest
                    wyjscie Moniki na pierwsze miejsce w klasie przed Kataryne,ktora
                    prowadzila przez dwa pierwsze okresy.
                    Najgorszy wynik ma z matematyki 93% a najlepszy z komputerow 98%.
                    Angielski w normie 96%,ale bede musial ja przycisnac z matematyki.
                    • maksimum Jak to kolezanki sa wazniejsze. 24.05.09, 22:53
                      Corka miala isc bowling po lekcjach,ale nie od razu,bo miala jeszcze
                      godzinna przerwe.Ten Bowling jest niedaleko nas i moglaby przyjsc do
                      domu,odpoczac troche i z domu dojsc tam w 10 minut.
                      Wybrala zostanie w szkole,ale okazuje sie,ze w szkole nie mozna
                      zostac,jaksie nie ma tam zajec,wiec stala z jakimis kolezankami pod
                      szkola i zadzwonila,zeby ja zabrac do domu.
                      Pojechale i z daleka podchodze do niej i widze,ze sti w jakiejs
                      grupce,a jedna z nich moze byc mloda nauczycielka ,ktorej nie
                      znam,bo ladnie zbudowana i z daleka wypina piersc do przodu.
                      Okazalo sie ,ze to 12-letnia Amanda jest,kolezanka Moniki z klasy.
                      Moze mnie ktos wyjasni w jaki sposob 12 letnia dziewczyna wyglada na
                      15 lat,albo i wiecej,bo na pewno dorosli sie juz za nia oblizuja.
                      Okazuje sie,ze ona jest latynoska,a te dojrzewaja w ekspresowym
                      tempie i w wieku 10 lat maja okres i piersi.Ona nie wyglada na
                      latynoske,bo wlasy ma brazowe,choc rysy troche q..... i w oczach ma
                      te ,... no .. q...... .
                      Na poczatku roku jak pojechala do Waszyngtonu,to mieszkala razem z
                      inna latynoska Deja i tamta wyglada na 16 lat i sama sie za chlopami
                      oglada.
                      Nie wiedzialbym,ale Kowalska mnie doniosla,bo jej Angelica gada z
                      Monika,ze w tym wieku najwazniejszym tematem wsrod dziewczyn
                      jest,kto ma wieksze boobs.
                      I ta z najwiekszymi jest przywodca stada.
                      Ja zauwazylem,ze corka ciaga sie z latynoskami,a stroni od Chinek,bo
                      Czajniki(jak ich Angelica nazywa) nie zwracaja uwagi na wyglad.
                      One sa wszystkie takie same i na dodatek skromne.
                      • makurokurosek Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 24.05.09, 23:17
                        Dlatego maksiu zamiast zajmować sie kowalską zajmij sie córką aby ci się nie
                        puściła z latynosem. to by dopiero było taki potencjał wykorzystany na podawanie
                        piwka i zmienie pieluchy kolejnym dzieciakom.
                        • maksimum Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 24.05.09, 23:30
                          Corka do domu do tych latynosek nie chodzi,bo ja stosuje stara
                          chinska zasade:bawmy sie wsrod swoich,czyli z Europejczykami moze i
                          tylko Chinkami tez.
                          • makurokurosek Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 24.05.09, 23:38
                            to ze ty bzykasz się tylko w domu i przy zgaszonym świetle nie oznacza że ona
                            też. Nie bądz śmieszny, a skoro już wybiera towarzystwo tych rozrywkowych i
                            rozbudzonych seksualnie to cóz zegar tyka.
                            • maksimum Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 24.05.09, 23:41
                              Zgaszone swiatlo to sobie wypraszam,a corka jest zafascynowana
                              lepiej rozwinietymi fizycznie od niej dziewczynami.
                              Na razie nie widze,zeby mnie lesba w domu rosla,ale jakby tak,to
                              jestes pierwsza,ktora to wykrakala.
                              • makurokurosek Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 25.05.09, 00:12
                                nie wiedziałam, że z seksu dwóch panienek bierze się dziecko. Jeżeli tak samo
                                słuchasz córki jak czytasz ze zrozumieniem to życzę powodzenia w zmaganiach z
                                rzeczywistością
                                • maksimum Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 25.05.09, 03:44
                                  Raczej bardziej istotnym jest ,skad sie bierze dziecko,ktore
                                  lesbijki zaadoptuja,bo wczesniej czy pozniej taki pomysl im zaswita.
                                  • makurokurosek Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 25.05.09, 08:05
                                    sądzę, że w obecnej chwili masz poważniejszy problem niż skąd lesbijki biorą
                                    dzieci. ale ktos kto ślini się na widok dwunastolatki raczej nie przejmuje się
                                    faktem że córeczka idzie w długą z latynosem, a podobno taka inteligenta była
                                    • maksimum Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 25.05.09, 17:37
                                      Po pierwsze,to te latynoski z klasy corki nie wygladaja na
                                      latynoski,bo maja brazowe wlosy i wcale nie krecone,ale rzeczywiscie
                                      odwalone sa tak,ze bez zadnych innych upiekszen moglyby grac w
                                      filmach dla doroslych.
                                      Nie zastanowilas sie nawet jaki latynos smialby podejsc do
                                      niebieskookiej blond dziewczyny,ktora jest najlepsza uczennica w
                                      klasie?
                                      Przeciez ona by go zniszczyla intelektualnie w pierwszym zdaniu,a
                                      wiesz ze facet musi byc dowartosciowywany by mu sie relacje z plcia
                                      odmienna ukladaly.
                                      • makurokurosek Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 25.05.09, 17:50
                                        hahaha, ależ maksiu po co latynos miałby sie trudzić i podrywać twoją
                                        inteligentną córeczkę, sama przyjdzie i sama będzie mu między nogi wchodziła
                                        byle tylko na nią zwrócił uwagę
                                        Jakbyś nie zauważył, to ona szuka poparcia i akceptacji wśród jak to wcześniej
                                        określiłeś tępych latynosów i jak sam zauważyłeś przestało ją bawić obcowanie z
                                        inteligentnymi osobami, a zwróciła sie do( jak ładnie to kiedyś określiłeś
                                        )ćwierć inteligentnych latynosów. Jak widać to nie latynosi potrzebują twojej
                                        corki aby sie dowartościować, tylko ona ich
                                        • maksimum Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 25.05.09, 18:13
                                          Nie wiem co sie z Toba dzieje,ale brak Ci koncentracji.
                                          Chlopakow latynosow w jej szkole nie ma i ona na zadnego nie
                                          zwrocila jeszcze uwagi.Zadaje sie z tymi dwiema najbardziej
                                          wyrosnietymi latynoskami z klasy miedzy innymi dlatego,ze sie dobrze
                                          ucza.
                                          Juz niedlugo wakacje,a problem sie sam rozwiaze po wakacjach,tak jak
                                          to mialo miejsce w szkole podstawowej.Tam corki najlepsza kolezanka
                                          byla slabo wyrosnieta Wloszka,a ze Monika rosla dosc szybko,to ta
                                          Wloszka rok pozniej wygladala przy niej jak 3 lata mlodsza siostra i
                                          bylo wrecz obciachem sie z nia pokazywac.
                                          Te latynoski z klasy corki sa owszem ladnie zbudowane,ale juz
                                          calkowicie wyrosniete i nizsze od corki.Po wakacjach beda od niej o
                                          glowe nizsze i mimo ze dorosle,bedzie obciach sie z nimi pokazywac.
                                          Tak to w zyciu bywa,ze z towarzystwa sie wyrasta i wrasta w calkiem
                                          inne.
                                          Juz teraz corka sie przygarbia jak z nimi stoi,zeby im przykro nie
                                          bylo.
                                          • makurokurosek Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 25.05.09, 18:37
                                            cóż kiedyś też co niektórzy z uporem maniaka wmawiali, że ziemia jest płaska co
                                            nie zmieniło faktycznego stanu rzeczy. Wmówić można sobie wiele i święcie w to
                                            wierzyć jednak nie zmienimy tym rzeczywistości. Twojej córeczce przestała już
                                            imponować inteligencja i niezależnie od tego jak bardzo będziesz próbował
                                            przeinaczać ten fakt nie zmienisz go. Oczywiście przez wakacje może się wiele
                                            zmienić, córka może zmienić towarzystwo, nie koniecznie na bardziej przez ciebie
                                            pożądane tak jak i może wpaść i wówczas nawet te " tempe " latynoski będą
                                            dla niej niedostępne, a jeżeli jej tak bardzo imponuje dorosłe życie, dojrzałość
                                            i seksapil latynosek jest to całkiem możliwe.
                                            • maksimum Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 26.05.09, 04:11
                                              Wyolbrzymiasz problem.Corka ma dopiero 12 lat i trzeba poczekac ze 2 lata zanim
                                              zacznie sie za chlopakami rozgladac,albo chlopaki za nia.
                                              A za 2 lata pojdzie do high school'u i powinna miec juz jakies sympatie.
                                              Dzisiaj grala z tatusiem przykladnie w tenisa i zauwazylem,ze robi postepy.Na
                                              kortach niestety nudno jest,bo sa przepelnione Chinczykami i nawet latynosow
                                              tam nie ma.A Chinczycy jak wiesz maja szacunek do bialego czlowieka i bez
                                              rozkazu albo przyzwolenia do corki sie nie odezwa.
                                              • makurokurosek Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 26.05.09, 11:36
                                                sam napisałeś, że córeczka zaprzyjaźniła się z latynoskami nie dlatego, że są
                                                inteligentne a dlatego , że są fizycznie dojrzałe i ze tym właśnie jej imponują.
                                                Czyżbyś nagle zdał sobie sprawę że jakiś stary dziad moze być tak samo nagrzany
                                                na twoją córkę ja ty na te latynoski ?
                                                Maksiu dziewczyna której imponuje dojrzały wygląd koleżanek, a która sama
                                                jeszcze kształtów kobiecych nie ma zrobi wszystko aby zaistnieć w tej grupie.
                                                Cóz wydaje mi się, że w porównaniu do twojej córki zainteresowania starszej
                                                kowalskiej gothiciem to pryszczyk. Zwróć uwagę, ze z tym stylem identyfikują się
                                                osoby które mają juz ugruntowane poglądy i które nie szukaja poparcia w
                                                otoczeniu podczas gdy w przypadku twojej czegoś takiego powiedzieć nie można. Z
                                                tego co piszesz jest typową amerykańską nastolatką i jak widać tak samo typowo
                                                się zachowuje
                                                • maksimum Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 26.05.09, 21:35
                                                  makurokurosek napisała:

                                                  > sam napisałeś, że córeczka zaprzyjaźniła się z latynoskami nie
                                                  dlatego, że są inteligentne a dlatego , że są fizycznie dojrzałe i
                                                  >ze tym właśnie jej imponują .

                                                  Nie jest to az tak,jak Ty to przedstawiasz.
                                                  W tej szkole nie ma dzieci malo inteligentnych,bo to jest najlepsza
                                                  szkopla w miescie.Moja corka ma 95-96% srednia a te latynoski 92-
                                                  93%.Wprawdzie moja corka jest najlepsza w klasie,ale te latynoski
                                                  nie sa tak znowu daleko za nia.To sa rozgarniete dziewczyny,z tym ze
                                                  fizycznie juz kompletnie dojrzale,a moja corka jeszcze jest
                                                  dziecinna.

                                                  > Czyżbyś nagle zdał sobie sprawę że jakiś stary dziad moze być tak
                                                  >samo nagrzany na twoją córkę ja ty na te latynoski ?

                                                  Nie wchodzi w rachube,bo corka jest szczupla i ma sportowa
                                                  sylwetke,a latynoski sa full wypas baby.

                                                  > Maksiu dziewczyna której imponuje dojrzały wygląd koleżanek, a
                                                  która sama jeszcze kształtów kobiecych nie ma zrobi wszystko aby
                                                  >zaistnieć w tej grupie.

                                                  To robienie czegokolwiek zalezy w pierwszej kolejnosci od
                                                  umyslowosci i priorytetow,a te corka ma poukladane.
                                                  Zeby Ci bardziej uzmyslowic sytuacje i szkole,dodam,ze 57% uczniow w
                                                  szkole to Chinczycy a 37% biali,wiec blondynek szczuplych i wysokich
                                                  jest tam niewiele,a corka jest jedna z najwyzszych w klasie,jesli
                                                  nie najwyzsza.
                                                  Te latynoski tez chca zaistniec przy wysokiej blondynie,bo Chinki na
                                                  nie nie zwracaja uwagi.
                                                  Chinki sa skoncentrowane na nauce i im corka imponuje.

                                                  > Cóz wydaje mi się, że w porównaniu do twojej córki zainteresowania
                                                  starszej kowalskiej gothiciem to pryszczyk. Zwróć uwagę, ze z tym
                                                  stylem identyfikują się osoby które mają juz ugruntowane poglądy i
                                                  które nie szukaja poparcia w otoczeniu podczas gdy w przypadku
                                                  >twojej czegoś takiego powiedzieć nie można.

                                                  Miedzy Starsza Kowalska i moja corka jest 3 lata roznicy i
                                                  pogrobowcy nie szukaja poparcia w otoczeniu,bo go nie znajduja.To
                                                  jest cos w rodzaju malej,zamknietej sekty.

                                                  > Z tego co piszesz jest typową amerykańską nastolatką i jak widać
                                                  >tak samo typowo się zachowuje

                                                  Ani jedna ani druga nie sa typowymi nastolatkami,z tym ze ja nie mam
                                                  powodow by chodzic z corka do psychologa.
                                                  • makurokurosek Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 26.05.09, 23:24
                                                    poczytaj swoje wcześniejsze posty , to ty wszystkim próbowałeś wmówić ze
                                                    latynosi ( niezależnie od płci) to ograniczeni półinteligenci. Czyżby więc tym
                                                    latynoską przybyło inteligencji wraz z obcowaniem z twoją córką? Druga kwestia
                                                    oceny i inteligencja nie mają nic wspólnego z temperamentem i uprawianiem seksu,
                                                    ba ku...mi pozostają z własnego wyboru również dziewczyny inteligentne i
                                                    pochodzące z zamożnych domów, przez wiele lat to właśnie ekskluzywne ku... były
                                                    najbardziej wyedukowanymi kobietami

                                                    '> > Czyżbyś nagle zdał sobie sprawę że jakiś stary dziad moze być tak
                                                    > >samo nagrzany na twoją córkę ja ty na te latynoski ?
                                                    >
                                                    > Nie wchodzi w rachube,bo corka jest szczupla i ma sportowa
                                                    > sylwetke,a latynoski sa full wypas baby."

                                                    Chcesz powiedzieć więc ze twoja córka jest całkowicie aseksualna, cóz można jej
                                                    tylko współczuć.

                                                    "> To robienie czegokolwiek zalezy w pierwszej kolejnosci od
                                                    > umyslowosci i priorytetow,"

                                                    Tylko z tego co wcześniej pisałeś twojej córce te priorytety sie pozmieniały. cytuje

                                                    ",bo jej Angelica gada z
                                                    Monika,ze w tym wieku najwazniejszym tematem wsrod dziewczyn
                                                    jest,kto ma wieksze boobs. I ta z najwiekszymi jest przywodca stada.
                                                    Ja zauwazylem,ze corka ciaga sie z latynoskami,a stroni od Chinek,bo
                                                    Czajniki(jak ich Angelica nazywa) nie zwracaja uwagi na wyglad. "

                                                    Czyli jak widać twoja corka dobierając sobie koleżanki patrzy na co innego niz
                                                    inteligencja. Jak dla mnie taki sposób dobierania sobie przyjaciół jest dość
                                                    żałosny, a zwłaszcza w wykonaniu dziewczyny o kształtach dziecka i może
                                                    świadczyć o bardzo niskiej samoocenie i próbie zaistnienia. Po prostu twojej
                                                    córce znudziło sie być kujonem i chce zaistnieć jako kobieta.
                                                    nie mam pojęcia po co podkreślasz wzrost córki, bo z inteligencją nie ma nic
                                                    wspólnego, a i z seksapilem gdy ma się wygląd dziecka również nie za wiela .
                                                    czyżbyś chciał w ten sposób podkreślić ze pomimo średniej inteligencji ( wszak w
                                                    tej szkole sami inteligenci, więc twoja córka wiedzą sie nie wyróżnia),
                                                    niekobiecych kształtów twoja córka jest zauważana i podziwiana


                                                    "> Miedzy Starsza Kowalska i moja corka jest 3 lata roznicy i
                                                    > pogrobowcy nie szukaja poparcia w otoczeniu,bo go nie znajduja.To
                                                    > jest cos w rodzaju malej,zamknietej sekty."

                                                    Ci "pogrobowcy" jak ich nazwałeś nie potrzebują akceptacji innych czego nie
                                                    można powiedzieć o twojej córce. Sam fakt w jaki sposob dobiera sobie koleżanki
                                                    i z jakich powodów zrywa znajomości świadczy o niskiej samoocenie i potrzebie
                                                    akceptacji przez grupę. W przeciwieństwie do Kowalskiej mającej swój
                                                    światopogląd i nie bojącej się o nim mówić , twoja córka jest szara myszką która
                                                    ze strachu przed odrzuceniem boi się wyrazić swoich poglądów o ile w ogóle je ma.

                                                    "> Ani jedna ani druga nie sa typowymi nastolatkami,z tym ze ja nie mam
                                                    > powodow by chodzic z corka do psychologa. '

                                                    Kowalska również nie ma powodów chodzić do psychologa, bo zachowanie jej córki
                                                    jest jak najbardziej normalne. Zawsze wśród nastolatek były laleczki barbi które
                                                    innych oceniały przez pryzmat atrakcyjności czyli jak to określiłeś " balonów" i
                                                    zbuntowane pewne siebie dziewczyny, które nie boją się mieć własnego zdania.
                                                    osobiście uznałabym za swoją największą porażkę gdy moja córka dobierała sobie
                                                    koleżanki przez pryzmat wielkości ich piersi. wybacz ale trzeba być totalnym
                                                    debilem aby chwalić się tak prymitywnym i prostackim zachowaniem córki. Skoro
                                                    koleżanki dobiera sobie po wielkości biustu to chłopaka wybierze po wielkości
                                                    fiuta czy zasobności portfela ?
                                                  • maksimum Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 15.07.09, 17:13
                                                    > ",bo jej Angelica gada z
                                                    > Monika,ze w tym wieku najwazniejszym tematem wsrod dziewczyn
                                                    > jest,kto ma wieksze boobs. I ta z najwiekszymi jest przywodca
                                                    stada.
                                                    > Ja zauwazylem,ze corka ciaga sie z latynoskami,a stroni od
                                                    Chinek,bo Czajniki(jak ich Angelica nazywa) nie zwracaja uwagi na
                                                    wyglad. "
                                                    > Czyli jak widać twoja corka dobierając sobie koleżanki patrzy na
                                                    >co innego niz inteligencja.

                                                    Widac,ze znowu nie lapiesz.Angelika sie do tej szkoly co moja corka
                                                    nie zalapala,bo w tej szkole nie ma srednio inteligentnych a sa
                                                    tylko najlepsze.

                                                    > Jak dla mnie taki sposób dobierania sobie przyjaciół jest dość
                                                    > żałosny, a zwłaszcza w wykonaniu dziewczyny o kształtach dziecka i
                                                    >może świadczyć o bardzo niskiej samoocenie i próbie zaistnienia.

                                                    Czajniki trzymaja glownie z Czajnikami,a gdyby w szkole byla
                                                    wiekszosc Polakow,to pewnie Polacy trzymaliby glownie z Polakami.
                                                    W klasie corki ona jest jedyna Polka i jest z 18 Czajnikow.

                                                    > Po prostu twojej
                                                    > córce znudziło sie być kujonem i chce zaistnieć jako kobieta.

                                                    Inteligentne dzieci i dorosli bez problemu lacza obie te rzeczy
                                                    bezproblemowo.
                                                    Co innego jak mamy do czynienia z kujonem,to wtedy rzeczywiscie z
                                                    czegos trzeba zrezygnowac.

                                                    > Skoro koleżanki dobiera sobie po wielkości biustu to chłopaka
                                                    >wybierze po wielkości fiuta czy zasobności portfela ?

                                                    A co w tym zlego?
                                                    Niepotrzebnie rozgraniczasz te dwie rzeczy,bo trzeba miec i fiuta i
                                                    wypchany portfel by miec wziecie u tych najlepszych dziewczyn.
                                                    Calkiem inne kryteria maja male pekate dziewczyny ubrane na czarno i
                                                    z takim kolorem farbowanych wlosow.Z tym ze koncowki musza byc
                                                    niebieskie dla podreslenia braku wziecia.
                                                  • maksimum I love this doctor. 22.07.09, 05:14
                                                    I love this Doctor

                                                    Q: Doctor, I've heard that cardiovascular exercise can prolong
                                                    life. Is this true?
                                                    A: Your heart is only good for so many beats, and that's it...
                                                    don't waste them on exercise. Everything wears out eventually.
                                                    Speeding up your heart will not make you live longer; that's like
                                                    saying you can extend the life of your car by driving it faster.
                                                    Want to live longer? Take a nap.

                                                    Q: Should I cut down on meat and eat more fruits and vegetables?
                                                    A: You must grasp logistical efficiencies. What does a cow eat?
                                                    Hay and corn. And what are these? Vegetables. So a steak is
                                                    nothing more than an efficient mechanism of delivering vegetables
                                                    to your system. Need grain? Eat chicken. Beef is also a good
                                                    source of field grass (green leafy vegetable). And a pork chop
                                                    can give you 100% of your recommended daily allowance of
                                                    vegetable products.

                                                    Q: Should I reduce my alcohol intake?
                                                    A: No, not at all. Wine is made from fruit. Brandy is
                                                    distilled wine, that means they take the water out of the fruity
                                                    bit so you get even more of the goodness that way. Beer is also
                                                    made out of grain. So have a cup now and then!

                                                    Q: How can I calculate my body/fat ratio?
                                                    A: Well, if you have a body and you have fat, your ratio is one
                                                    to one. If you have two bodies, your ratio is two to one, etc.

                                                    Q: What are some of the advantages of participating in a regular
                                                    exercise program?
                                                    A: Can't think of a single one, sorry. My philosophy is: No
                                                    Pain...Good!


                                                    Q: Aren't fried foods bad for you?
                                                    A: YOU'RE NOT LISTENING!!! ..... Foods are fried these days in
                                                    vegetable oil. In fact, they're permeated in it. How could
                                                    getting more vegetables be bad for you?

                                                    Q: Will sit-ups help prevent me from getting a little soft
                                                    around the middle?
                                                    A: Definitely not! When you exercise a muscle, it gets bigger.
                                                    You should only be doing sit-ups if you want a bigger stomach.

                                                    Q: Is chocolate bad for me?
                                                    A: Are you crazy? HELLO Cocoa beans ! Another vegetable!!!
                                                    It's the best feel-good food around!

                                                    Q: Is swimming good for your figure?
                                                    A: If swimming is good for your figure, explain whales to me.

                                                    Q: Is getting in-shape important for my lifestyle?
                                                    A: Hey! 'Round' is a shape!

                                                    Well, I hope this has cleared up any misconceptions you may have
                                                    had about food and diets.

                                                    And remember:
                                                    'Life should NOT be a journey to the grave with the intention of
                                                    arriving safely in an attractive and well preserved body, but
                                                    rather to skid in sideways - Chardonnay in one hand - chocolate
                                                    in the other - body thoroughly used up, totally worn out and
                                                    screaming 'WOO HOO, What a Ride'

                                                    AND.....

                                                    For those of you who watch what you eat, here's the final word on
                                                    nutrition and health. It's a relief to know the truth after all
                                                    those conflicting nutritional studies.

                                                    1. The Japanese eat very little fat
                                                    and suffer fewer heart attacks than Americans.

                                                    2. The Mexicans eat a lot of fat
                                                    and suffer fewer heart attacks than Americans.

                                                    3. The Chinese drink very little red wine
                                                    and suffer fewer heart attacks than Americans.

                                                    4. The Italians drink a lot of red wine
                                                    and suffer fewer heart attacks than Americans.

                                                    5. The Germans drink a lot of beers and eat lots of sausages and
                                                    fats and suffer fewer heart attacks than Americans.

                                                    CONCLUSION

                                                    Eat and drink what you like.
                                                    Speaking English is apparently what kills you.
                                                  • makurokurosek Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze. 03.08.09, 20:28
                                                    > Widac,ze znowu nie lapiesz.Angelika sie do tej szkoly co moja corka
                                                    > nie zalapala,bo w tej szkole nie ma srednio inteligentnych a sa
                                                    > tylko najlepsze.

                                                    Zarówno dla Angeliki jak i dla twojej córki priorytetem w doborze przyjaciół
                                                    jest wygląd fizyczny i rozmiar biustu. Jak widać więc szkoła nie wpływa na
                                                    zmianę postrzegania świata i prymityw zawsze pozostanie prymitywem nie zależnie
                                                    od tego jaką koszulę założy. \

                                                    "Czajniki trzymaja glownie z Czajnikami,a gdyby w szkole byla
                                                    > wiekszosc Polakow,to pewnie Polacy trzymaliby glownie z Polakami.
                                                    > W klasie corki ona jest jedyna Polka i jest z 18 Czajnikow."

                                                    Nie sądzę. Jak widać po wypowiedziach większość polek ma inny sposób
                                                    postrzegania świata niż twoja córka

                                                    "> Inteligentne dzieci i dorosli bez problemu lacza obie te rzeczy
                                                    > bezproblemowo."

                                                    Dlatego musi promować sie przez biusty koleżanek ?

                                                    "> A co w tym zlego?
                                                    > Niepotrzebnie rozgraniczasz te dwie rzeczy,bo trzeba miec i fiuta i
                                                    > wypchany portfel by miec wziecie u tych najlepszych dziewczyn.
                                                    > Calkiem inne kryteria maja male pekate dziewczyny ubrane na czarno i
                                                    > z takim kolorem farbowanych wlosow.Z tym ze koncowki musza byc
                                                    > niebieskie dla podreslenia braku wziecia."

                                                    Kwestia priorytetów. Wolę aby moja córka ubierała się na czarno niż była
                                                    blacharą. Dziwka jest zawsze dziwka nie zależnie od tego za ile się sprzedaje.
                                                    Najbardziej żałosne jest to, że w powyżej zacytowanej przeze mnie twojej
                                                    wypowiedzi sam określiłeś swoją córkę dziwką.
                                                    Współczuję poglądów. Mimo tak kiepskiego systemu edukacji w Polsce atrakcyjna
                                                    kobieta nie musi zachowywać się jak dziwka by zaistnieć, wystarczy że
                                                    reprezentuje sobą coś więcej niż ku...kie zachowanie
Pełna wersja