ADHD fakty czy totalne warjactwo

04.03.09, 23:02
Mam pytanie do rodziców których dzieci podejrzewane sa o ADHD. Czy
Wy też zaczynacie reagować na to słowo agresją, bo ja niedugo zacznę
się rzucać do gardeł i przegryzać tętnice.
Gdybym mogła wyłączyć "otoczenie" to dla mnie osobiście moje dziecko
jest: żywe, ciągle biegające, gadatliwe, pytające o wszystko,
ciekawe swiata,zadające pytania, szybkie, ciekawskie,żądne
odpowiedzi, konsekwentne w działaniu(dązy do celu po trupach)i tp.
Według mnie to normalne u 4 latka, z resztą są różne dzieci i różne
charaktery. Co prawda takie zachowanie jest męczące dla otoczenia
szczególnie gdy wracam zmęczona z pracy i chcę po prostu odpocząć no
ale cóż jak się już zostało rodzicem to trzeba się poświęcić.
Wszystko byłoby dobrze gdyby nie "otoczenie". Co jakiś czas
slyszę :: a może on jest nadpobudliwy, albo ma ADHD. Niektórzy
proponują różne sposoby okiełznania mojego "potwora" a mnie szlak
jasny trafia. Wszyscy na siłę szukaja usprawiedliwienia dla
zachowania dziecka które po prostu się rozwija, chce poznawać świat,
a że przy tym jest bardziej ruchliwe niż Krysia czy Tomuś to trzeba
go wysłać do psychologa bo coś z nim nie tak.
Nawet najbliższe osoby czasami przemycają między zdaniami
jakieś "dobre rady" i sugestie że może trzeba coś z tym zrobić, a ja
przypominam sobie siebie w przedszkolu, że też nie chciałam
leżakować, wszystko mnie interesowało, zadawałam mnóstwo pytań i
cały czas się ruszałam bo bezruch mnie rozsadzał. Wtedy nie mówiło
się o żadnym ADHD, a z resztą jak i ja i mąż nie byliśmy "spokojnymi
dziećmi" to jakie ma być do cholery ciężkiej dziecko?????
Czy może ja mam jakieś odruchy obronne czy to świat oszalał i
będzie trzeba pędzić z każdym bardziej ruchiwym dzieckiem do
lekarza?????
    • morelee Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 07:44
      Moje dzieci tez do spokojnych nie należą - jednak ADHD z całą pewnością nie
      mają. Jest jeden ADHD-owiec w przedszkolu - ruchowo może się wiele nie różni od
      moich, ale nie jest w stania skupić się nad niczym i w dodatku jest strasznie
      agresywny. Co do "dobrych rad" to notorycznie udziela mi ich moja mama - brrrr.
      Ciągle powtarza że trzeba dzieci utemperować, cokolwiek miało by to znaczyć.
    • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 07:59
      4-5-latek to taki wiek, kiedy ma się motorek w doopie. I to motorek czerpiący energię z powietrza (aaa, i z opróżniania lodówki), motorek praktycznie niewyłączalny - chyba że w nocy.
      Dziecko w tym wieku regeneruje energię straconą na godzinnym szaleństwie - w ciągu 10 minut.

      Tak, że ja się nie przejmuję. Mam dziecię zdecydowanie nadruchliwe, ale bez części pt. ADD.

      Wszystkim sugerującym że to niby ADHD radziłabym chociaż raz przez ok. 2 godziny poobserwować dziecko z faktycznym ADHD - będą zbierać szczęki z podłogi.
    • tijgertje Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 08:14
      ADHD, jak i alergia czy pasozyty to jakas obecna moda. Teraz prawie
      wszystkie dzieci je majawink zywe dziecko przestalo byc norma, a
      wlasciwie mimo, ze nadal do wiekszosci rowiesnikow nalezy, to po
      prostu spoleczenstow i niestety wielu lekarzy przyjmuje, ze to na
      pewno ADHD. Niemal kazda wysypke czy sucha skore diagnozuje sie jako
      alergie, a niemal wszystko, co nie pasuje pod ksiazkowo
      wytresowanego dziecka mozna podciagnac pod obecnosc pasozytow w
      organizmie (tak jak u starszych niemal kazda choroba daje objawy
      boreliozywink ). Wyjatkowo upierdliwa sytuacja, ale ja sie przestalam
      przejmowac durnymi docinkami na temat wychowywania i diagnozowania
      mojego dziecka. Tez juz slyszalam,z e na pewno ma ADHD, a pracowalam
      w szkole specjalnej i widzialam jak wygladaja takie dzieci. Moj
      mlody potrafi godzinami siedziec i rysowac labirynty i co z tego, ze
      przy innych dzieciach glupawki dostaje? U 4-latka nie da sie
      postawic jasnej diagnozy, tak jak piszesz to taki etap w rozwoju, ze
      dziecko ma potrzebe ruchu i odkrywania swiata. A skoro inne maluchy
      siedza na tylku jak przywiazane, bo czesto tak zostaly wytresowane,
      to nie znaczy, ze zywe dziecko od razu jest "nienormalne".
    • e_r_i_n Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 09:48
      Tia, znam to.
      Też mam zywe, ale ulozone dziecko.
      No nie siedzi na tylku tylko oglada, gada, czyta. Ale daje sie
      opanowac smile
      Teksty o nadpobudliwosci pare razy slyszalam. Zawsze odpowiadalam
      skutecznym tekstem 'tak, ma adhd, ale jest na lekach, wiec luz.
      Wczesniej stolami w ludzi rzucal'.
      Szczeka na podlodze uniemozliwiała odpowiedz jakakolwiek.
      • constance2 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 10:00
        e_r_i_n napisała:

        > 'tak, ma adhd, ale jest na lekach, wiec luz.
        > Wczesniej stolami w ludzi rzucal'.

        pppppppp buchachachacha, czyścisz mi monitor erin smile smile smile
    • isa1001 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 10:10
      Wiem, wiem... Jestem nudna ciotka-dobra rada. Ale może zamiast się
      denerwować, opowiadać ludziom głupoty o rzucaniu stołami, warto
      wybrać się jednak do lekarza? Uspokoi, doradzi a już na pewno nie
      pogryzie. Wiem, że nikt nie lubi, gdy mu się mówi, że jego dziecko
      jest "inne". Ale gdyby niestety tak właśnie było, im wcześniej
      przyjmie się to do wiadomości, tym lepiej, bo można zacząć działać.
      • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 13:37
        Tyle, że w wieku 4 lat nikt nie podejmie się diagnozy ADHD.
        Może ewentualnie określić zachowania ze spektrum tego zaburzenia.

        Oczywiście, lepiej odwiedzić specjalistę raz za dużo, niż raz za mało.

        Natomiast - kto rzuca teksty o ADHD - tekstami o rzekomym ADHD rzucają głównie ludzie, którzy, choćby nieświadomie, wyznają zasadę, że dziecko ma znać swoje miejsce. I że najlepsze dziecko to takie, które siedzi przy stoliczku i grzecznie rysuje. W ciszy tongue_out. I osoby, które ADHD na oczy nie widziały, tylko wiedzą że gdzieś dzwoni, ale nie wiedzą w którym kościele.
        Smutne jest to, że czasem sugerują to osoby, które powinny przynajmniej w jakimś stopniu znać temat, np. nauczycielki w przedszkolu, które zwyczajnie nadruchliwe i dociekliwe dziecko przeszkadza (w grupie syna była taka sytuacja).


        No ba, ja też lubię, jak moje dzieci siedzą przy stoliczku i grzecznie rysują. Co nie znaczy, że to, że córka lata jak samolot po całym domu i robi 10 rzeczy naraz, piszcząc, śpiewając i rozmawiając ze mną jednocześnie, znaczy, że mam z nią lecieć do psychologa. Pójdę, przy okazji.

        Aaa - druga sprawa, jest jeszcze taka częsta prawidłowość - jeśli dziecko chodzi do przedszkola, to można się spodziewać po powrocie do domu zamiany tegoż domu w małpi gaj, dziecko biega jak oszalałe i wszędzie go pełno. Czemu? Ano temu, że w przedszkolu słyszy się "nie biegaj", "nie szalej po całej sali", "nie robimy wyścigów, chłopcy!" + siedzenie przy stoliku, siedzenie na tyłku podczas zajęć plastycznych, siedzenie na tyłku podczas zabawy ("nie biegaj!! w sali nie biegamy", siedzenie na podłodze podczas słuchania bajki, w zimie niektóre przedszkola ograniczają zupełnie wyjścia na dwór gdzie dziecko może się do woli wybiegać.

        No i potem taki czterolatek nadrabia te godziny spędzone na siedzeniu wink - a społeczeństwo trąbi o ADHD wink
        • e_r_i_n Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 18:03
          mama_kotula napisała:

          > Aaa - druga sprawa, jest jeszcze taka częsta prawidłowość - jeśli > dziecko
          chodzi do przedszkola, to można się spodziewać po powrocie > do domu zamiany
          tegoż dom u w małpi gaj, dziecko biega jak
          > oszalałe i wszędzie go pełno. Czemu? Ano temu, że w przedszkolu
          > słyszy się "nie biegaj", "nie szalej po całej sali", "nie rob
          > imy wyścigów, chłopcy!" + siedzenie przy stoliku, siedzenie na
          > tyłku podczas za jęć plastycznych, siedzenie na tyłku podczas
          > zabawy ("nie biegaj!! w sali nie biegamy", siedzenie na podłodze
          > podczas słuchania bajki, w zimie niektóre przedszkola ograniczają > zupełnie
          wyjścia na dwór gdzie dziecko może się do woli wybiegać.

          Tyż prawda.
          Ja na szczęście miałam odwrotnie - wybiegane, wybawione w przedszkolu dziecko
          potrafiło mi o 19 paść na pysk smile
          A tekst o ADHD usłyszałam na przykład od pielęgniarki. Na temat trzylatka.
          Świetna pielęgniarka.
      • e_r_i_n Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 18:00
        Tak, tak, szczególnie do lekarza się wybrać trzeba.
        Jakby mnie faktycznie niepokoiło coś w zachowaniu mojego dziecka (a tak się
        cudnie składa, że fachową wiedzę na tematy tego typu mam 'w zasięgu ręki'), to
        bym się wybrała.
        Jeśli natomiast komuś się wydaje, że nadpobudliwy jest trzylatek, który czekając
        ponad godzinę w poczekalni u lekarza nie siedzi na krzesełku, tylko chodzi i
        ogląda i gada, to on ma problem. Nie ja.
    • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 11:28
      Większość dzieci w tym wieku jest w ciągłym ruchu, co nie oznacza że mają ADHD.
      Jeżeli jednak twoje dziecko jest nieznośne i nie jest to opinia starszej
      sąsiadki, ale opinia znajomych mających dzieci w podobnym wieku czy
      wychowawczyni z przedszkola to warto się zastanowić nad ich wypowiedziami. Jest
      wiele powodów dla których dzieci stają się nieznośne, a obcowanie z nimi męczące
      i wcale to nie oznacza ADHD, czasami warto bez emocji rozważyć wypowiedzi innych
      ludzi.
    • aluc Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 13:31
      miałam (starszego) czterolatka spokojnego, znośnego, koncentrującego
      się nad zadaniem na długie godziny - ale on nie był normalny wink teraz
      odrabia z nawiązką nienormalne wczesne dzieciństwo

      młodszy (obecnie czterolatek) w pełni pasuje do opisu

      rzeczywiście, warto komentującym pokazać dziecko z prawdziwym ADHD

      • isa1001 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 13:39
        A co to jest "prawdziwe ADHD"? Przecież ADHD może występować w
        różnym nasileniu i dziecko może prezentować różne zachowania z tzw.
        spektrum ADHD. Nie musi koniecznie demolować sali w przedszkolu,
        latać 24 godziny w kółko po mieszkaniu czy być agresywnym w stosunku
        do kolegów. Zamiast pokazywać nam dziecko z "prawdziwym ADHD", niech
        autorka postu lepiej pokaże swoje dziecko psychologowi i po kłopocie.
        • aluc Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 13:54
          całe grupy przedszkolne należałoby pokazywać w takim razie

          poza tym w przedszkolach zazwyczaj jest opieka psychologiczna, jeśli
          uwagi pochodzą od otoczenia widzącego dziecię razna ruski rok, a nie
          od wychowawczyni czy właśnie psychologa przedszkolnego, należy
          pochodzić do nich z pewnym dystansem, że tak eufemistycznie powiem

          natomiast co do genezy zjawiska, to się bezwstydnie podepnę pod
          mamę-kotula
          • isa1001 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 14:05
            aluc napisała:

            > natomiast co do genezy zjawiska, to się bezwstydnie podepnę pod
            > mamę-kotula


            Która podobnie jak ja napisała, że lepiej odwiedzić specjalistę o
            jeden raz za dużo niż o jeden raz za mało.
            • malinova14 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 14:17
              to fakt zywym ruchliwym dzieciom od razu przypisuje sie AHD smile
              Ostatnio modne wydaje mi sie naduzywane terminy i pojecia to

              -co piate dziecko hyperaktywne
              -co czwarte ma dysleksje /ach jakze to wygodna diagnoza mozna olac czesc nauki/
              -co dziesiaty ksiadz to podajrzany osbnik byc moze pedofil
              -ja juz sama ulegam obsesji patrzac np na plazy na facetow dopatruje sie
              ukrytych oznak pedofilii smile

            • aluc Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 14:49
              jasne

              mam jednak wrażenie, że niedługo zaczniemy do psychologa latać z
              niemowlęciem, co nie chce spać we własnym łóżeczku

              do specjalisty zaś idę z problemem - moim, albo dziecka, a nie z
              problemem sąsiadki względem mojego dziecka
        • constance2 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 14:18
          ...ale wlaśnie chodzi o to żebym nie musiała nikomu wciąż udowadniać
          że moje dziecko jest normalne (bo dla mnie jest). Potem trzeba by
          nosić takie zaświadczenie że dziecko nie ma (lub ma) ADHD i
          wszystkim pokazywać allbo powiesić dziecku na szyi.
          Ostatnio jednak skapitulowałam i poszłam do przedszkolnej psycholog.
          Popytała o przebieg ciązy, zachowanie młodego w róznych sytuacjach i
          stwierdziła że dziecko z ADHD roznoslo by dom w drzazgi i że
          prawdopodobnie nie mam się czym martwić (fajna kobitka z niej) ale
          na wszelki wypadek umówimy się na "za miesiąc" a ona będzie go po
          prostu obserwowała w przedszkolu.
          Tyle że nie o to chodzi, chodzi o całą resztę ludzi którzy
          wypowiadają przy mnie to sakramentalne " nadpobudliwy jest albo ma
          ADHD" - wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr zagryzę łącznie z panią w przedszkolu.
          A może potrzebna jest jakaś kampania społeczna. Czy ci ludzie nie
          zdają sobie sprawy jakie to jest denerwujące jak cię ciągle ktoś z
          dzieckiem do lekarza wysyła i w końcu sama zaczynasz krzywdzić swoje
          dziecko. Jak się człowiek takich rzeczy nasłucha to potem zaczyna
          sam się dopatrywać choroby tam gdzie jej nie ma.sad
          • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 14:25
            zachowanie młodego w róznych sytuacjach i
            > stwierdziła że dziecko z ADHD roznoslo by dom w drzazgi i że
            > prawdopodobnie nie mam się czym martwić

            To też nie jest tak do końca, choć jest duże prawdopodobieństwo.
            ADHD kojarzy się wszystkim z takim skaczącym po meblach człowieczkiem, głośno krzyczącym i bijącym.

            A zapomniało się, proszę państwa, o ADD - które samo w sobie jest główną siłą napędową ADHD, czyli o deficycie uwagi, który tak naprawdę jest jej nadmiarem. I jakby tak przetestować te wszystkie nadruchliwe przedszkolaki pod tym kątem, okaże się, że większośc z nich tych deficytów nie posiada. Co zresztą jest w stanie średnio inteligentna matka stwierdzić gołym okiem, na podstawie obserwacji.

            Dziecko z ADHD czuje się jak człowiek oglądający jednocześnie 10 kanałów TV i próbujący je wszystkie ogarnąć.

            Ja mam objawy ze spektrum ADD - bardzo często, kiedy mam więcej niż 1 bodziec, góra 2 - robię się regularnie pobudzona, niespokojna, czasem agresywna. Do tego czasem stopnia, że nie jestem w stanie rozmawiać z kimś, jak w tle jest włączona muzyka, nie jestem w stanie czytać książki, jak w tle jest muzyka z tekstem (dwóch tekstów jednocześnie nie mogę ogarnąć).
            A dla dziecka z ADD bodźcem jest WSZYSTKO.

            Co nie znaczy, że będzie dom roznosić.
          • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 14:50
            Ponieważ w kierunku mojego dziecka nie padło nigdy podejrzenie ADHD, nikt
            również nigdy przy mnie nie wypowiadał takich sądów o innych dzieciach,
            chciałabym się dowiedzieć w jakich to konkretnych sytuacjach których oczywiście
            byłaś świadkiem padało podejrzenie o ADHD. Nie chodzi mi oczywiście o sytuację w
            której dziecko biegało udając samolot, lub krzyczało próbując przekrzyczeć
            rozmówcę, chodzi mi o dokładny opis sytuacji, czyli co dokładnie sprowokowało
            twojego rozmówcę do postawienia takiego sądu.
            • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 15:19
              Ja wprawdzie nie autorka wątku - ale mogę powiedzieć w przypadku mojej córki.

              Ostatnio oskarżenie o ADHD padło z ust sąsiadki, kiedy po powrocie z przedszkola młoda biegała po schodach - zaliczyła około 5 kursów z parteru na drugie piętro i z powrotem, po każdym takim kursie zadawała mi jakieś pytanie albo opowiadała coś, kończąc opowieść w biegu (albo w podskokach), w międzyczasie zabrała bratu czapkę i nastukała go w czachę naśladując pterodaktyla z kreskówki.

              Sąsiadka sama twierdzi, że lubi, jak dzieci są GRZECZNE i UŁOŻONE. I ciche. I dla niej nawet zwykłe dwukrotne przebiegnięcie przez pokój tajfunu pt. moja córka + mój syn udający ryczące smoki - jest podstawą do wysłania dziecka do specjalisty.

              Tak, że ja przeważnie biorę poprawkę na osobę wydającą sąd, na to, ile dana osoba wie nt. dzieci w wieku przedszkolnym, na to, jak często widzi moje dziecko i generalnie moje teorie się potwierdzają wink.
              NIGDY hasła o ADHD nie rzuciła mi matka dziecka w podobnym wieku smile.
              • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 15:52
                Kotula ja prosiłam o przykłady sytuacji w których to osoby mające częsty kontakt
                z dziećmi wypowiadają takie sądy.
            • constance2 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 15:31
              ...no i to właśnie jest ten problem. Normalne bieganie dziecka (fakt
              że może to robić przez godzinę non stop), ciągłe zadawanie pytań i
              domaganie się odpowiedzi większość określa mianem ADHD.
              Syn po prostu przez cały dzień jest na pełnych obrotach (niektóre
              dzieci mają inny system i jak się zmęczą to muszą mieć trochę
              odpoczynku i tak kilka razy dziennie- takie fazy po prostu)Młody ma
              jedną fazę aktywną obroty na full, a o 20 pada jak fretka. W
              przedszkolu pani skarży się że młody nie chce leżakować - ale ja go
              nie zmuszę bo on już tak ma że regeneruje siły w trakcie wiązania
              butów. 30 minut leżenia to dla niego jakaś trauma musi być (ja
              najbardziej w przedszkolu nienawidziłam leżakowania). Przeszkadza
              innym, a jak dostanie bure to chociaż kopie nogą w kaloryfer. Czasmi
              pani mówi że kogoś popchnął albo ugryzł, ale ja go wtedypytam co tam
              się stało i on mi mówi że np to dziecko coś mu zrobiło (no ale pani
              tego nie zauważyła) Kiedyś miałam mozliwość obserwowania go z
              ukrycia na placu przedszkolnym jak wyszli zgrupą na dwór. Sytuacja
              była taka że kolega podszedł do niego i oglądał co syn ma przy
              suwaku od kurtki(taka zabaweczka wisiała żeby łatwiej było suwak
              zasunąć) Kupiłam młodemu 2 dni wcześniej. W pewnej chwili kolega
              zaczął młodego ciągnąć za kurtkę i chciał mu tęą zabawkę urwać, więc
              mlody go popchnął. Zaraz widziałam panią jak leci do młodego i coś
              krzyczy, wzięła go za rękę i trzymała przy sobie do końca zabawy.
              Jak przyszłam po młodego to czywiście było że niegrzeczny był bo
              kolegę pchał no i trzeba z nim pracować bo jest nadpobudliwy.
              Zapytałam mlodego co tam się stało a on mi ze łzami w oczach
              odpowiedział "ale mamo on mi chcial urwać tą zabaweczkę a przecież
              ty mi dopiero kupiłaś". Strasznie mi się go żal zrobilo ale
              próbowałam mu wyjaśnić że nie wolno pchać tylko odejśc, no ale cóż.
              Widziałam że ma straszny żal.

              Czasami się zastanawiam czy dzieci są nadaktywne czy po prostu
              dorośli nie mają w sobie już tyle energii żeby je ogarnąć.
              • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 16:13
                Normalne bieganie dziecka (fakt
                > że może to robić przez godzinę non stop), ciągłe zadawanie pytań i
                > domaganie się odpowiedzi większość określa mianem ADHD.

                jeżeli takie sady wypowiadane są przez rodziców rówieśników twojego syna
                proponuję zmienić znajomych.

                "Przeszkadza
                > innym, a jak dostanie bure to chociaż kopie nogą w kaloryfer. Czasmi
                > pani mówi że kogoś popchnął albo ugryzł, ale ja go wtedypytam co tam
                > się stało i on mi mówi że np to dziecko coś mu zrobiło "

                Nie dziwię sie , że takie zachowania sa nieakceptowalne przez wychowawczynię. W
                chwili gdy twój syn kopie w kaloryfer, czy rozrabia inne dzieci potrzebujące snu
                próbują zasnąć, zachowanie twojego syna w cale im tego nie ułatwia. Gryzienie
                czy popychanie również nie jest dobra formą odpowiedzi na zaczepki kolegów.
                Warto porozmawiać z synem i uczyć go innego sposobu rozwiązywania problemów. W
                przeciwnym razie spodziewaj się ciągłych ataków zarówno ze strony nauczycielki
                która jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo dzieci jak i rodziców którzy nie
                pozwolą na popychanie czy gryzienie swojego dziecka.

                "Czasami się zastanawiam czy dzieci są nadaktywne czy po prostu
                > dorośli nie mają w sobie już tyle energii żeby je ogarnąć."

                Oczywiście, że dzieci w tym wieku są ruchliwe, nie potrafią sobie z pewnymi
                sytuacjami poradzić , my natomiast zestresowani pracą też nie mamy na wszystko
                ochoty i sił, ale jakby nie było to my jesteśmy odpowiedzialni za to by od
                najmłodszych lat uczyć dziecka współżycia w grupie, sposobu rozwiązywania
                konfliktów, dzielenia się.
                Nie wiem czy twoje dziecko faktycznie sprawia problemy czy nie, ale wiem ze
                często wielu problemów nie chcemy zauważać
                • constance2 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 18:54
                  no właśnie ja też nie zgadzam się żeby ktoś popychał i gryzł moje
                  dziecko (przez jakiś miesiąc młody przychodził do domu i mówił że
                  nie pójdzie do przedszkola bo go jakiś tam chłopak ciągle gryzie -
                  faktycznie często miał "żęby" odbite. Dlatego zawsze jak słyszę o
                  jakimś incydencie to tłumaczę że nie wolno, że trzeba odejść i się z
                  tym dzieckiem co gryzie lub bije nie bawić albo coś takiego. Zawsze
                  też mówię że nie wolno skarżyć (ale nie wiem czy to dobrze) no i
                  dzieciak czasami radzi sobie jak umie niestety. Pewnie rożnie to
                  często bywa ale po tym zdarzeniu na podwórku przedszkolnym (którego
                  sama byłam świadkiem) przypomniałam sobie jak to zawsze ja
                  dostawałam po głowie za wszystko bo byłam "ruchliwym dzieckiem" a
                  moja siostra "aniołek" podszczypywała mie w tyłek albo drapała
                  (oczywiście po cichu) a jak ja darłam ryja to się hihrała że znowu
                  ja dostałam po łbie. Ja tam swojego dziecka nie bronię ale wiem że
                  takie sytuacje często się zdarzają bo przedszkolanki nie mogą
                  widzieć wszystkiego.
                  Co do leżakowania to zdaję sobie sprawę że w grupie trudno jest o
                  indywidualne rozwiązania i wcale nie ządam żeby ktoś robił wyjątek
                  dla mojego dziecka. Nie chcę tylko żeby takie zachowanie ktoś
                  podciągał pod chorobę bo to po prostu śmieszne. Dla mie jest to
                  działanie wymuszone koniecznością pozostawania w bezruchu a nie ADHD
                  Z resztą przypuszczam że żeby stwierdzić ADHD trzeba przeprowadzić
                  wiele różnych badań i testów a wkurzające jest to że ludzie tak
                  szybko potrafią "stawiać diagnozę" i są to zazwyczaj osoby które nie
                  mają pojęcia o czym mowią
                  • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 20:10
                    no właśnie ja też nie zgadzam się żeby ktoś popychał i gryzł moje
                    > dziecko (przez jakiś miesiąc młody przychodził do domu i mówił że
                    > nie pójdzie do przedszkola bo go jakiś tam chłopak ciągle gryzie -
                    > faktycznie często miał "żęby" odbite. Dlatego zawsze jak słyszę o
                    > jakimś incydencie to tłumaczę że nie wolno, że trzeba odejść i się z
                    > tym dzieckiem co gryzie lub bije nie bawić albo coś takiego.


                    Zastanów się nad tym jaka dałaś dziecku alternatywę, czego go nauczyłaś i jakie
                    są konsekwencje twojej nauki.

                    "Dla mie jest to
                    > działanie wymuszone koniecznością pozostawania w bezruchu a nie ADHD"

                    Jak dla mnie kopanie w kaloryfer jest raczej odruchem złośliwości aniżeli
                    niemocą biednego dziecka. Jeżeli w przedszkolu pojawił się problem z
                    leżakowaniem i oprócz twojego syna jest jeszcze kila dzieci nie leżakujących
                    wystarczyło porozmawiać z nauczycielką.

                    "> Z resztą przypuszczam że żeby stwierdzić ADHD trzeba przeprowadzić
                    > wiele różnych badań i testów a wkurzające jest to że ludzie tak
                    > szybko potrafią "stawiać diagnozę" i są to zazwyczaj osoby które nie
                    > mają pojęcia o czym mowią"

                    Nie sądzisz, że część tych ludzi mogła uznać że delikatniejszą formą zwrócenia
                    tobie uwagi na naganne zachowanie syna, czyli błędy wychowawcze jest
                    zasugerowanie ADHD
                    • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 20:18
                      Cytat
                      Jak dla mnie kopanie w kaloryfer jest raczej odruchem złośliwości aniżeli
                      niemocą biednego dziecka.


                      Złośliwości?? o_0
                      Raczej odreagowaniem złości, wyładowaniem emocji, odruchem.

                      Nie oceniajmy zachowania 4-latka tak, jakby miał lat 10 czy 15. 4-latek jest w
                      trakcie nauki radzenia sobie z emocjami. Jeśli pojawią się u niego negatywne
                      emocje, to wyładowuje je w różny sposób - m.in. poprzez np. walnięcie w
                      poduszkę, kopnięcie w kaloryfer czy tupanie nogami.
                      • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 21:49
                        Kotula napisałam wcześniej, że nie miałam kontaktu z takimi sytuacjami,
                        prawdopodobnie dlatego oceniam to jako złośliwość. Zgadzam sie całkowicie co do
                        tego, że kopanie w kaloryfer jest wyładowaniem emocji ale naszym zadaniem jest
                        nauczyć dziecko jak te negatywne emocje rozładować. Bądźmy szczerzy nauka
                        rozładowywania złych emocji rozpoczyna się zazwyczaj gdy dziecko ma rok i trwa
                        przez długi długi czas, to co jest akceptowalne u dwulatka czyli np rzucanie sie
                        na glebę jest całkowicie nie akceptowalne u czterolatka. Jeżeli więc czterolatek
                        notorycznie rzuca się na glebę to albo jest dzieckiem chorym, albo dzieckiem
                        któremu nikt nie wytłumaczył że takie zachowanie jest nieakceptowalne.
                        • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 22:22
                          Dzieci są różne.
                          I nauka opanowywania emocji u nich różnie wygląda.

                          Ja akceptuję kopanie w kaloryfer u 4-latka, bo mimo nauki wyładowywania emocji przez lat 3, moja córka nadal potrafi pieprznąć drzwiami, kopnąć w ścianę czy rozsypać klocki po podłodze itp.

                          Uważam, że to dobre sposoby rozładowania emocji, jak na 4-letnie dziecko. Spójrz - nikogo nie krzywdzą, nikomu nie sprawiają przykrości. Pomagają dziecku rozładować negatywną energię. Mało różnią się od walenia w poduszkę, zalecanego przez psychologów nawet osobom dorosłym.
                          Moja córka oprócz tego, że wali drzwiami tak, że tynk leci, dodatkowo mówi "jestem na ciebie zła, strasznie zła i nie rozmawiaj ze mną teraz"
                          Ja rozumiem, że idealnie byłoby, jakby 4-latek mówił "okropnie się zdenerwowałem tą sytuacją i teraz we mnie buzują emocje", ale bądźmy szczerzy - takich 4-latków jest ułamek. Na Jowisza, takich dorosłych jest ułamek, czasem i dorosły ma czasem ochotę szklankami rzucać w złości, prawda? Natomiast się hamuje i tylko sobie rzuci mięchem pod nosem wink

                          Rzucanie się na glebę to inna sprawa.
                          Moja córka testowała na mnie rzucanie się na glebę przez okrągły rok.
                          Wtedy uwierzyłam, że nauka przepracowywania emocji to jedno, a dzieci są różne. Tyle.

                          Dla mnie fizyczne rozładowywanie emocji jest akceptowalne u 4-latka. Jeśli nie jest to agresja skierowana w stosunku do kogoś.
                          • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 22:33
                            Ja nie twierdzę, że kopanie w kaloryfer przez czterolatka jest nienormalne
                            jednak jeżeli połączymy to z gryzienie i popychaniem to może to świadczyć o
                            kiepskim radzeniu sobie z emocjami i powinno dawać rodzicom konkretną informację.

                            "Dla mnie fizyczne rozładowywanie emocji jest akceptowalne u 4-latka. Jeśli nie
                            > jest to agresja skierowana w stosunku do kogoś.
                            > "

                            Czy gryzienie i popychanie zaliczasz już do agresji skierowanej przeciwko komuś
                            czy jeszcze nie
                            • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 22:57
                              Cytat
                              Czy gryzienie i popychanie zaliczasz już do agresji skierowanej przeciwko komuś czy jeszcze nie


                              To zależy. Obiektywnie jest to agresja.


                              Tu łatwo rozróznić. Jeśli dziecię gryzie, bo ktoś go pogryzł, to jest jak najbardziej normalne w tym wieku. Jeśli popycha, bo ktoś go popchnął, też jest normalne. I nie ma co tego roztrząsać, czy to jest dobre, czy złe. Przeciętny 3, 4, 5-latek doskonale zdaje sobie sprawę, że nie wolno bić, nie wolno popychać, nie wolno gryźć. Co nie zmienia faktu, że mniej więcej 2 na 10 czterolatków się popłacze, 1 zignoruje, a 7 po prostu z automatu zrewanżuje się tym samym i wrzaśnie po fakcie "pani, a Kuba mnie bije!" smile.
                              Mówię o chłopcach, u dziewczynek te proporcje są nieco inne wink.

                              Mój syn nie jest praktycznie w ogóle agresywny w stosunku do nikogo (siostra się nie liczy tongue_outtongue_out). Nie rozpoczyna bójek, nie posuwa się nawet do agresji słownej, jak coś nie pasuje, to odchodzi w milczeniu i myśli swoje.
                              A jednak ostatnio mi mówi tak:
                              - Błażej po rytmice mnie kopnął.
                              Na co pytam:
                              - I co, powiedziałeś mu, że nie wolno kopać? (bo tak jest nauczony - dopisek mój)
                              A dziecię zdziwione:
                              - Nie, no jak to. Też go kopnąłem. I przestał.

                              Ot, prawa przedszkolnej dżungli smile.


                              Jeśli to dziecię jest prowodyrem - tak, rozładowanie emocji przez kopanie i gryzienie jest agresywne - a więc oczywiście niepożądane smile.
                          • e_r_i_n Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 09:05
                            No więc właśnia.
                            Jakakolwiek forma wyładowania zlości przez dziecko jest przez wielu
                            nieakceptowana.
                            Pamiętam kiedyś rozmowę z jedną z nauczycielek z przedszkola (były
                            dwie, jednak super, doświadczona, druga mloda i uczaca sie i to od
                            niej tekst byl) o tym, jak to moj syn sobie nie potrafi radzic z
                            emocjami, bo MOWI, ze JEST ZŁY. Tylko mowi. I dzieki Bogu - lepiej
                            to, niz walniecie kolegi, na ktorego jest zły, klockiem.
                            Makurokusek, dla niektorych dziecko nie powinno w ogole pokazywac
                            zlosci, smutku, niezadowolenia, znudzenia. Inaczej jest
                            niegrzeczne/niewychowane itd.
                            • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 09:22
                              Cytat
                              jak to moj syn sobie nie potrafi radzic z emocjami, bo MOWI, ze JEST ZŁY


                              O borze najzieleńszy i jeżu kolczasty, jak ja marzę o tym, żeby mój Szymon tak sobie NIE RADZIŁ... zwłaszcza wtedy, jak przegra w planszówkę. Uchroniłoby to jego siostrę od wielu obrażeń cielesnych big_grin
                              Pani powinna zmienić zawód, albo się dokształcić.


                              Cytat
                              dla niektorych dziecko nie powinno w ogole pokazywac zlosci, smutku, niezadowolenia, znudzenia. Inaczej jest niegrzeczne/niewychowane itd.


                              I z takich dzieci, które tłumią emocje gdzieś w środku, wyrastają tłumiący emocje dorośli. Grzeczne dziewczynki, które idą do nieba, i chłopaki, którzy nie płaczą.
                              • e_r_i_n Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 09:28
                                mama_kotula napisała:

                                > Pani powinna zmienić zawód, albo się dokształcić.

                                Pani na szczęście się wyrobiła - przy pomocy współwychowawczyni
                                naszych dzieci i rodziców, którzy z nią mieli duuuużo rozmów smile
                                Ja osobiście przynosiłam jej fachową literaturę tongue_out.
                                Ale właśnie tego typu ludzie rzucają teksty o ADHD - ta konkretna
                                pani miała córeczkę - aniołka, sama była bardzo spokojna, więc dla
                                niej każdy bardziej ekstrawertyczny osobnik to było zaburzenie.
                                Z czasem zorientowała sie, że niekoniecznie ma rację smile.

                                > I z takich dzieci, które tłumią emocje gdzieś w środku, wyrastają
                                > tłumiący emocje dorośli. Grzeczne dziewczynki, które idą do nieba,
                                > i chłopaki, którzy nie płaczą.

                                Dokładnie.
                                Można dyskutować o istnieniu bądź nie IE. Ale jednak ludzie, którzy
                                umieją o emocjach (swoich i nie tylko) rozmawiać, mają łatwiej w
                                życiu.
                                I moje dziecko tego uczę - ale my w ogóle strasznie wylewni w
                                stosunku do siebie jesteśmy, więc młody z mlekiem matki i przez
                                skórę to ma smile.
                                • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 11:12
                                  Przechodzisz ze skrajności w skrajność.
                                  • e_r_i_n Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 11:25
                                    To znaczy?
                                    • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 11:38
                                      Pomiędzy rozładowywaniem emocji na wszystkim i wszystkich, a całkowitym
                                      tłumieniem emocji istnieje jeszcze przestrzeń z której tak naprawdę większość z
                                      nas kożysta
                                      • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 11:54
                                        makurokurosek napisała:

                                        > Pomiędzy rozładowywaniem emocji na wszystkim i wszystkich, a całkowitym
                                        > tłumieniem emocji istnieje jeszcze przestrzeń z której tak naprawdę większość z
                                        > nas koRZysta

                                        Poproszę w takim razie o zestaw sposobów na natychmiastowe rozładowanie
                                        negatywnych emocji dla dziecka 4-letniego.
                                        Załóżmy - 4 sposoby. Z tej przestrzeni.
                              • lolinka2 o (nie)radzeniu sobie z emocjami... 08.03.09, 20:20
                                Natalia dnia pierwszego w psychiatryku na oddziale dziennym (pobyt
                                diagnostyczny) wkurzyła się na bodajże ograniczenia czasu oglądania
                                bajek na dvd, poszła do kibla i wydarrrrrrrrrła jadaczkę w ohydnym
                                dźwięku, jak to zwykła robić w domu. Następnie udała się do kącika z
                                gazetami pt "kartki złości" i skasowała ze 3/4 z nich.

                                Przy odbiorze w dniu pierwszym dowiedziałam się, że takie dziecko nie
                                może być chore, bo "pięknie trzyma się zasad, świetnie radzi z
                                emocjami, a jak o nich - proszę pani - kwieciście opowiada....".
                                Czyli - jak łatwo zamydlić oczy nawet profesjonaliście. Wystarczy
                                dobrze wychować inteligentne, acz chore, dziecko.
                                • makurokurosek Re: o (nie)radzeniu sobie z emocjami... 08.03.09, 21:12
                                  "Normalność jest linoskoczkiem nad otchłanią anormalności"

                                  Sądzę, że w dużej mierze to że dysfunkcje są bardzo trudne do wykrycia, są zbyt
                                  zależne od względnych opinii wpływa na negatywne podejście do nich. Druga rzecz
                                  często rodzice którzy sami mają problemy emocjonalne próbują je zrzucić na
                                  dzieci i zamiast sami udać się do psychiatry wysyłają tam swoje dzieci. Nie znam
                                  żadnej osoby z ADHD za to znam trzy matki które mając problemy poslały normalne
                                  dzieciaki do psychiatry
                    • constance2 Re: do makurokurosek 05.03.09, 21:17
                      trochę może żle napisałam "kopanie w kaloryfer" to jest po prostu
                      takie pukanie nogą żeby czymkolwiek ruszać. Gdyby mu zwrócić wtedy
                      uwagę "nie ruszaj nogą" to będzie np skrobał paluszkiem w poduszkę -
                      byle czymś ruszać (oczywiście jak wtedy powiem żeby nie ruszał ręką
                      to on mi często "przeciesz ja nie ruszam tylko skrobię") Ech coś
                      czuję że nie będzie łatwo ale dzięki za wszystkie uwagi, może
                      faktycznie powinnam stanąć z boku i oceniać wszystko na chłodno.
                      Swoje zachowanie również.
                      (\ /)
                      {>'.'<}
                      (")_(") a sygnaturka poszła się turlać
                      • makurokurosek Re: do makurokurosek 05.03.09, 21:54
                        Proponuję porozmawiać z rodzicami i z nauczycielką. Zawsze jest jakieś
                        rozwiązanie co zrobić z dziećmi które nie leżakują.
    • joanna29 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 16:40
      Pewnego dnia w sklepie osiedlowym chłopiec 4 latni latał jak
      szalony, raz tu raz tam, wchodził na parapet, skakał, nie potrafił
      przez chwile ustać. Matce zwrócono uwagę, ta obrażona stwierdziła,
      że dziecko jest żywe. Wcześniej jak sobie przypomniałam, to matka
      zawsze za synem goniła i go uspakajała. Pare miesięcy później w
      aptece kupowała leki i się skarżyła, że w przedszkolu dziecko
      nabawiło się ADHD, bo go ograniczali. Czasem pewnych rzeczy jako
      rodzice niechcemy zobaczyć.
      • malinova14 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 19:54
        Dziecko z podejrzeniem AdHD moze jest po prostu z temperamentemsmile
        Moja corka np ma taki , jest caly dzien jak nakrecona i ma pomyslow 150 tys smile W
        przedszkolu ma np kolezanke zupelnie przeciwnosc do mojej
        flegmatyczna ,grzeczniutkie ,ulozone dziecko co w przyszlosci moze sie odmienic
        i juz np jako nastolatka nadrabiac podwojnie zachowaniem.

        W doroslym zyciu podobnie sa ludzie przebojowi tryskajacy energia ,mogacy robic
        na 3 etaty a w nocy isc jeszcze na imprezke i sa tacy co ledwo jedna prace maja
        i wiecznie zmeczeni,skrzywieni niemogacy sie pozbierac .

        Dla mnie temat lekko przeciagniety , podejrzewam ze polowa stwierdzonych
        przypadkow jest zdrowa i niepotrzebnie tylko faszeruje sie dzieci pewnie dosc
        silnymi lekami.

    • mika_p Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 20:12
      Makurokurosek, nie zawsze osoba mająca częsty kontakt z dziećmi potrafi ocenić
      sytuację.
      Kiedy moja córka poszla do przedszkola, nauczycielki codziennie się skarżyły,
      jaka to ona jest niegrzeczna, że wychodzi z sali, że bawi się kranem w
      łazience, nie leży spokojnie na leżakowaniu, otwiera jogurty przygotowane na
      podwieczorek... Mnie się wydawało normalne, że dziecko, które trafiło do
      niezwykle ciekawego miejsca, próbuje je poznać, wszystko je zaciekawia. Byłam
      pewna, że sytuacja jest przejściowa i jak Mala pozna reguly rządzące
      przedszkolem, to się wdroży.
      Ale pierwsze tygodnie to były codzienne skargi.
      Już zaczynałam mieć wątpliwości, czy mam rację, kiedy na zebraniu okazało się,
      że wychowawczyni - mimo że już wiele lat pracuje w przedszkolu - pierwszy raz w
      życiu ma grupę trzylatków, zawsze miala do czynienia z juz "ułożoną" grupą.

      No a czas pokazał, że miałam rację. Juz od dawna panie się nie skarżą, że Mała
      jest niegrzeczna; teraz nawet jest w stanie leżakować i zasypiać.

      Nie, nie słyszałam sugestii o adhd czy nadpobudliwości, ale sam fakt
      zbulwersowania tym, że dziecko będące pierwszy czy trzeci raz w przedszkolu robi
      to, co mu do głowy wpadnie, wystarczy.
      • monika19782 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 21:12
        Moją córkę też wszyscy posadzali o ADHD, nawet nasz pediatra którego
        na szczęście zmieniliśmy, do 5 lat można było z nią zwariować smile
        nawet zerwaliśmy kontakty z niektórymi znajomymi bo miałam dość
        słuchania że u nich dawno dostałaby w tyłek. Naprawdę dawała nam
        ostro w kość. Nie raz płakałam w ukryciu ze wstydu i bezradności.
        Teraz ma 7 lat, chodzi do szkoły, jest bardzo chwalona przez
        nauczycieli zarówno za zachowanie jak i naukę, w domu różnie bywa
        ale tamte lata dawno mineły. Włożyliśmy w jej wychowanie dużo pracy
        ale było warto. Napewno nie ma ADHD, zawsze to wiedziałam. Powinno
        się dać dziecku więcej czasu, ludzie idą na łatwiznę bo ADHD to
        łatwa wymówka. Podejrzewanie ADHD u trzylatka które dopiero co
        poszło do przedszkola to chyba nadużycie.
      • makurokurosek Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 21:59
        Zawsze zdarzają sie takie sytuacje, jednak jest większe prawdopodobieństwo
        obiektywnej oceny dziecka przez osoby mające kontakt z dziećmi niż przez osobę
        nie mającą tego kontaktu. Druga sprawa jeżeli tylko jedna osoba zwraca mi uwagę
        na zachowanie dziecka to to zlewam, jeżeli natomiast jest x takich osób, to
        zaczynam się nad tym zastanawiać.
        • lika13 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 05.03.09, 22:55
          Adhd diagnozuje sie właściwie w wieku młodszym, dopiero jak dziecko do szkoły pójdzie.
          Nadruchliwosć występująca bez innych symptomów określających adhd nim nie jest.
          Adhdowiec nie musi być agresywny( któraś wypowiedź wyzej)
          Nalezy odróznić nieumiejetnośc radzenia sobie z emocjami od agresji.
          Lekarz nic tu nie pomoże,ponieważ nie może postawić diagnozy(dziecko za male),a jeżlei juz by nawet, to watpie ,by któras matka bez walki(dostosowanie sie do życia z adhdowcem i jego do zycia w społeczeństwie) zaczeła ładować w dzieciaka tabletki o wiadomym składzie,a tylko to mozna przepisac.
          Wypowiedzi dobrych ludzi ignoruj,lub zbywaj dowcipnie.
          Dziecko obserwuj,jeżeli jesteś zaniepokojona(a nie wygladasmilepoczytaj trochę o terapii naturalnej dla takich dzieci(gry,zabawy,pewne zasdy wprowadzone w otoczeniu).
          Energie dziecka spróbuj skierowac na jakies zajecia ruchowe.
          • lika13 NIE diagnozuje sie w wieku młodszym-sorki n/t 05.03.09, 22:56

    • inguszetia_2006 Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 09:03
      Witam,
      Niekórzy rodzice zapierają się przed ADHD jak diabeł przed święconą
      wodą. A po co? Lepiej sprawdzić i mieć jasność,a nie liczyć,że "samo
      przejdzie".
      Pzdr.
      Inguszetia
      • e_r_i_n Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 09:16
        Tak, tak, a niektórzy uzywają ADHD jako zamiennika dla
        niewychowanego dziecka. A po co?
      • e_r_i_n Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 09:16
        I jeszcze - najgorsze, co można dzieciakowi zrobic, to nakleic
        łatke. A jesli to naklejanie jest bez podstaw/wystarczajacej wiedzy,
        to w ogole makabra.
      • aluc Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 10:41
        ale zapierają przed ADHD zdiagnozowanym przez sąsiadkę, którą
        wqrviają głośne zabawy dzieci?

        albo przez babcię, która nie ma siły latać za normalnie rozwiniętym
        przedszkolakiem?

        albo przez przedszkolankę, która nie jest w stanie zaproponować
        alternatywnego sposobu spędzenia czasu przeznaczonego na leżakowanie
        dziecku, które nie śpi w dzień od dwóch lat?

      • mama_kotula Re: ADHD fakty czy totalne warjactwo 06.03.09, 10:57
        Cytat
        Niekórzy rodzice zapierają się przed ADHD jak diabeł przed święconą
        wodą. A po co? Lepiej sprawdzić i mieć jasność,a nie liczyć,że "samo
        przejdzie".


        Sugerujesz w takim razie profilaktyczną diagnostykę ADHD u każdego dziecka?
        To jest rozwiązanie. Problem tylko w tym, że u 4-latka nikt nie podejmie się tej diagnostyki.

        A co powiesz na to, że przez 4 lata nauczycielka przedszkolna nie zasygnalizowała rodzicom, że ich córka ma ewidentne objawy ze spektrum autyzmu?
        Co ciekawe, w przypadku mojego syna objawy ze spektrum były sygnalizowane od razu, już w najstarszej grupie żłobkowej.

        A teraz do sedna: na czym polegała różnica między tą dziewczynką a moim synem? Na tym, że ta dziewczynka nie sprawiała żadnych kłopotów, nie dezorganizowała zajęć, była cichutka, spokojna i wycofana i nauczyciele nie mieli z nią praktycznie żadnych problemów.
        Niechęć do integracji z grupą wyrażała siadając cichutko w kąciku i przymykając oczy. Złote dziecko, marzenie nauczyciela. Z kolei mój syn identyczną niechęć do integracji z grupą wyrażał dzikim wrzaskiem i rzucaniem przedmiotami, jak tylko się ktoś zbliżył i naruszył jego przestrzeń. Ooo, i to przeszkadzało, to trzeba było zgłosić rodzicom.

        I na tym polega najczęściej "diagnostyka" ADHD i innych zaburzeń przez nauczycielki przedszkolne. Jeśli dziecko przeszkadza - znaczy, trzeba coś z tym zrobić. Jeśli dziecko nie przeszkadza, można olać.

        Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że są nauczycielki przedszkolne, które sygnalizują jakiekolwiek nieprawidłowości - vide nauczycielki mojej córki. Ale - z obserwacji, z tego co czytam na forach - zgłaszane rodzicom są głownie nieprawidłowości które wymagają od nauczyciela jakiegokolwiek większego wysiłku (czyli takie, które po prostu przeszkadzają). A jak nie przeszkadza - hulaj dusza, piekła nie ma.
    • constance2 Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 10:09
      Wiecie,jest jeszcze jeden aspekt związany z ADHD czy jak tam to
      inaczej kto nazwie i tak sobie od jakiegoś czasu myślę nad tym. W
      trakcie swojego krótkiego stosunkowo życia obracałam się w wielu
      środowiskach. Wszędzie gdzie człowiek się znajduje tworzą się takie
      małe społeczności i ja ich trochę zaliczyłam: żlobek, przedszkole,
      podstawówka, drużyna harcerska, chór kościelny, druga drużyna
      harcerska, dwa zespoły tańca, studia, klub sportowy i inne
      pomniejsze. Jak się tak dobrze zastanowię to w każdym przypadku ta
      społeczność dzieli się na (brzydko mówiąc) szarą masę i parę
      indywidualności. Szara masa to grupa z której nikt nie wystaje pod
      żadnym względem przede wszystkim zachowaniem ale tez wzrostem,
      ubiorem itp. Indywidualiści jak sama nazwa mówi sa jedyni w swoim
      rodzaju pewnie w przedszkolu podejrzewani o ADHD, nadpobudliwość,
      alergię owsiki lub wszystko na raz (jak sobie przypomnicie np klasę
      z podstawówki to na bank szybko wymienicie imiona i nazwiska
      indywidualistów a za chiny ludowe nie będziecie w stanie przypomnieć
      sobie nawet imienia dzieci z tej "szarej masy", ba nawet o
      niektórych się nie pamięta że byli). No ale do rzeczy. O ile na
      studiach czy w pracy zawodowej tacy indywidualiści: przebojowi,
      pomysłowi, sprawni w działaniu kreatywni są towarem porządanym na
      rynku pracy, to w żłobku przez przedszkole, podstawówkę ewentualnie
      gimnazjum są stale "temperowani", "strugani" i na siłę "wtłaczani"do
      tej szarej masy. Wszelkie przejawy kreatywności są zwalczane w
      zarodku bo wszyscy muszą się podporządkować ogółowi - urówniłowka
      czylisad Jak ktoś odstaje od klasy(pod różnym względem nie tylko
      zachowania) to jest cudakiem albo ma przez nauczycieli przypiętą
      łatkę "inny" - obchodzić się ostrożnie" Oczywiście nie mówię tu o
      zachowaniach czy wyglądzie ogólnie nieakceptowanych w społeczeństwie
      ale po prostu o osobach które mają w życiu inny pomysł na siebie niż
      większość.
      Przypomnijcie sobie np lekcje j.polskiego, jak psorka pytała o
      interpretację wiersza to nie pytała o moją interpretację tylko o
      taką z góry ustaloną i dudłała wszystkich do tąd aż każdy się z nią
      zgodził(chcąc czy nie). Ja niestety jestem takim indywidułum co to
      ma własny pomysł na życie i wtedy bylo mi bardzo ciężko, ale teraz
      jestem przeszczęśliwa że nie dałam się zmieszać z "szarą masą".
      Patrzę tak czasami na to moje diablę rogate z własna inicjatywą, że
      niestety (lub stety - w przyszłości) ciężko mu będzie(no i mi przy
      okazji też) Mam tylko nadzieję ze trafi na dobrych pedagogów którzy
      nie będą chcieli przycinać mu skrzydeł przy samej d...e, ale będą
      umieli zauważyć jego lepsze strony i wykorzystać jego energię i
      potencjał.


      (\ /)
      {>'.'<}
      (")_(") a sygnaturka poszła się turlać
      • e_r_i_n Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 10:23
        No wiec myślę, że nie ma co myśleć tak pesymistycznie. Fakt jest
        jeden: to, jak taki indywidualista bedzie funkcjonowal w
        przedszkolu/szkole/inne grupie, w duzej mierze zalezy od
        nauczyciela/opiekuna.
        Ja tez nie jestem potulnym barankiem, ale mialam to szczescie
        trafiac na (w wiekszosci) nauczycieli rozumnych, ktorzy umieli
        docenic inicjatywe, wlasny pomysl itd.
        Moje dziecko (tfu, tfu) tez trafia poki co na madrych nauczycieli.
        A jak ktos (jak mloda pani w przedszkolu) nie do konca wie,
        z czym 'jesc' sytuacje 'inna', to umie sluchac i rozmawiac.
      • makurokurosek Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 10:59
        Sądzę, że to jest całkowicie normalne że żyjąc w jakiejś społeczności musisz się
        trochę nagiąć. Pewnych zachowań nie da się tłumaczyć indywidualizmem tylko
        chuligaństwem.
        • aluc Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 11:15
          czy zatem oczekujesz od kilkulatka pełnej dojrzałości społecznej?
          • makurokurosek Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 11:27
            A czy ja coś takiego napisałam ? Rozumiem ze jak twój dwulatek napierdziela
            łopatką sąsiada to najzwyczajniej czekasz aż sam z tego wyrośnie i zrozumie, ze
            tak robić nie wolno.
            Nikt nie napisał że ten proces jest procesem krótkim, ale przy nie odpowiednim
            podejściu rodziców ( patrz braku reakcji na pewne zachowania) wydłuża się
            jeszcze bardziej
            • aluc Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 11:37
              ktoś tu pisał o popadaniu ze skrajności w skrajność, nieprawdaż?

              nie, maj dir, jak mój dwulatek napierdziela łopatką sąsiada, to
              interweniuję, natomiast nie oczekuję, że rzeczony dwulatek nawet po
              tysiącu interwencji będzie wykazywał pełne zrozumienie tego, jaką
              normę społeczną naruszył i że ma jej dalej nie naruszać

              albowiem - jak sama napisałaś - to jest proces
        • mama_kotula Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 11:17
          makurokurosek napisała:

          > Sądzę, że to jest całkowicie normalne że żyjąc w jakiejś społeczności musisz
          się trochę nagiąć. Pewnych zachowań nie da się tłumaczyć indywidualizmem tylko
          chuligaństwem.

          I ty masz rację, i Constance ma rację.

          Bo prawda jest taka, że w przedszkolu, szkole itp. nie lubi się indywidualności.
          Czemu? Ano temu, że indywidualności są męczące. Nie da się ukryć, są męczące,
          praca z takim indywidualistą jest czymś w rodzaju wyzwania, wymaga większego
          wysiłku.
          Dla nauczyciela przedszkolnego idealnym wychowankiem jest dziecko przeciętne. Z
          takim dzieckiem pracuje się lekko, łatwo i przyjemnie, bo idealnie wpasowuje się
          we wszelkie schematy, działa na nie większość zasad wychowawczych.
          Wszelkie odstępstwa od "przeciętności" budzą niepokój.
          Na palcach jednej ręki jestem w stanie policzyć nauczycieli - w ciągu całej
          mojej edukacji - którzy mnie nie tępili za hmmm wychylanie się.

          Makurokurosku, przerażające jest to, że dosłownie w tym tygodniu na studiach (w
          poniedziałek zaczął się semestr) udało mi się już zgarnąć 2 tzw. zjebki, w tym
          jedną od studenta, bo "się wychylam".
          Na studiach. Dla mnie to niepojęte.
          Patrz, jak silne jeszcze jest społeczne przekonanie, choćby podświadome - że
          indywidualizm jest zły, że wychylanie się jest złe, że myślenie outside the box
          jest złe.

          Że jak ktoś napisze na zajęciach - na warsztatach z twórczego myślenia -
          dokładnie to, co mysli - że obraz kogoś tam wygląda jakby ktoś na niego narzygał
          i dlatego mnie nie zachwyca - to potem ludzie robią takie oczy i mówią "ja bym
          się nie odważyła... trzeba było napisać 'wymiotować'" itp.
          A ja dokładnie czułam, że słowo "wymiotować" nie odda tego, co czuję względem
          obrazu i że słowo "rzygać" jest idealne.
          To samo było w przypadku kiedy w szkole średniej, w wypracowaniu o niejakim
          Rolandzie, przedstawiłam to wypracowanie w formie reportażu i wplotłam w nie
          parę francuskich bluzgów.
          To samo, jak w wypracowaniu o tolerancji napisałam, że jestem cholernie
          nietolerancyjna i w dodatku jest mi z tym doskonale i wygodnie.
          Na szczęście miałam myślącego polonistę, który szarej masy nie znosił wink.


          Sedno sprawy leży w tym, gdzie jest granica. I w tym, że dla każdego granica leży gdzie indziej. Normy społeczne są ruchome, z wyjątkiem kilku, może kilkunastu. I się zmieniają.
          • makurokurosek Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 11:37
            Bądźmy szczerzy jeżeli 4 latek przywali mojej córce tak że ta dozna wstrząsu
            mózgu to szczerze mówiąc ch.j mnie będzie obchodziło że on był
            poddenerwowany,czy chciał pierwszy wejść na ślizgawkę. Jeżeli takowe zachowanie
            jest norma u tego dziecka zdecydowanie będę nalegała na usunięcie
            indywidualisty. Nie sądzę aby jakikolwiek rodzic zgodził sie na pielęgnowanie
            indywidualisty zagrażającego życiu jego dziecka.
            Nie twierdzę, że popychanie 4 latków jest czymś nienormalnym jeżeli natomiast
            jest to jedyny sposób rozwiązywania problemów to jak dla mnie jest to całkowicie
            aspołeczne i szkodliwe dla innych.
            • mama_kotula Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 11:51
              Cytat
              Nie twierdzę, że popychanie 4 latków jest czymś nienormalnym jeżeli natomiast jest to jedyny sposób rozwiązywania problemów to jak dla mnie jest to całkowicie aspołeczne i szkodliwe dla innych.


              Myślę, że nie do końca łapiesz ideę.
              Chodzi tu o coś innego.
              Chodzi o to, że - jak sama piszesz - u 4-latka popychanie BYWA normalne. I że jednocześnie coś należy z tym robić. Co do tego nie ma wątpliwości.

              Tylko, że jeśli "robienie czegoś" w przypadku np. nauczyciela przedskolnego ogranicza się do przyklejenia dziecku etykietki "łobuz" oraz zasugerowania rodzicom ADHD, to coś jest nie po linii.

              Ok, za wychowanie dziecka odpowiadają rodzice.
              Ale - bądźmy szczerzy - przedszkole nie jest przechowalnią. Jest placówką wychowawczą również, a może nawet przede wszystkim.

              Kiedy nauczycielka w przedszkolu po raz kolejny wyskoczyła do mnie z buzią "Szymon się nie integruje w grupie, ZRÓBCIE COŚ Z TYM" - nie wytrzymałam i powiedziałam pani, że po to wysłałam dziecko do przedszkola, aby to dziecko nauczyło się funkcjonować w grupie, bo ja - wyżej dupy nie podskoczę i nie jestem w stanie zapewnić dziecku warunków jakie panują w grupie kilku-kilkunastu małolatów.
              I że moje tłumaczenie można sobie o kant dupy rozbić, bo ja mogę tłumaczyć, wykładać, historyjki opowiadać, bajeczki, przykłady, ale funkcjonowania w grupie nie nauczę, od tego jest nauczyciel przedszkolny, aby prostował problemy z integracją grupową u dzieci, którym nie przychodzi to współżycie w grupie łatwo.

              I co? Odkąd nauczycielka zaczęła współpracować ze mną i ruszyła doopę w kierunku zajęcia się moim dzieckiem tak, jak dziecko tego potrzebuje, a nie tylko stwierdzając, że jest z nim problem - w ciagu 2 miesięcy osiągnęliśmy efekty terapii takie, o jakich nie byłam skłonna marzyć. Wyłącznie przez zmianę podejścia nauczyciela.

              Tylko, że to trzeba 4 litery ruszyć z krzesełka przed biurkiem.
              I widząc, że dziecko ma problem ze współżyciem w grupie - pomóc dziecku, bo od tego się do cholery w tym przedszkolu jest. A nie naklejać etykietki i wrzeszczeć do rodziców "zróbcie coś z tym".
        • azile.oli Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 11:33
          Absolutnie nie powiedziałabym nikomu, że jego dziecko ma ADHD, nawet
          bym tak nie pomyślała, aczkolwiek są dzieci, którym po cichu
          przypięłabym łatkę niegrzecznego. Bo to nie chodzi o to , aby ten 4-
          latek nie biegał , czy nie krzyczał, ale poproszony przez opiekuna
          powinien przestać, choćby na chwilę. Oczywiście mówię o sytuacjach
          zasadnych, a nie, kiedy dziecko bawi się na placu zabaw. Najlepiej
          nie przejmować się opiniąś postronnych osób, ale trochę nad
          dzieckiem popracować, nauczyć je wyciszać się trochę. Jeżeli rodzic
          panuje nad zachowaniem dziecka, to nie ma powodu do niepokoju.
          Ale za dwa lata 6-latek pojawi się w szkole i wtedy niestety, nie
          będzie mógł w ramach wyrażenia swojej indywidualności wrzeszczeć,
          czy biegać na lekcji, a nawet odzywać się nie pytany. Nawet na
          lekcjach wf obowiązuje dyscyplina.
          Co ciekawe, moje dzieci były dość grzeczne, co nie znaczy, że nic
          ich nie denerwowało czy nie wyprowadzało z równowagi. Ale o ile w
          domu rąbnęły klockiem o podłogę, to w przedszkolu czy będśąc u kogoś
          z wizytą nigdy. Warto tak po trochu uczyć dziecko, że w
          społeczeństwie obowiązują pewne normy. I autentycznie, jeśli w
          przedszkolu ktoś zwrócił im uwagę, to reagowały po jednym razie. To
          nie jest tak, że jedne dzieci są spokojne z natury , a innym wolno
          wszystko, bo takie są i już i hamować się nie należy, bo to
          niezdrowo. 4-latek już powinien pewne normy znać i starać ich się
          przestrzegać. Np dziecko biega i wrzeszczy , gdy mama rozmawia z
          sąsiadką. Normalne, bawi się. Ale jest granica, kiedy należy
          powiedzieć stop. Dziecko jest w stanie zmniejszyć ilość emitowanych
          decybeli, nie przerywać co chwilę mamie rozmowy, tylko trzeba mu o
          tym powiedzieć.
          A teraz taki wniosek z obserwacji : matki dzieci niegrzecznych
          oburzają się, że dzieciom przykleja się łatkę o ADHD, natomiast
          matki dzieci z ADHD skarżą się, że ich dzieci są określane jako
          niegrzeczne, podczas , gdy są chore. Jeśli ileś osób, nie
          profesjonalistów mówi mi o ADHD, to nie zakładam, że oni postawili
          diagnozę, ale staram się popracować nad zachowaniem dziecka, które
          po prostu, być może jest zwyczajnie niegrzeczne i tyle. To nie
          chodzi o to, że dziecko ma w tyłku motorek. Fajnie, że rozpiera je
          energia, ale może warto by jąż ukierunkować.
          • mama_kotula Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 11:53
            Co to znaczy "niegrzeczne dziecko"?
            • azile.oli Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 12:19
              Niegrzeczne dziecko to raczej skrót myślowy - bo tu chodzi raczej o
              zachowanie tegoż dziecka, które nie jest korygowane mimo, że komuś p
              [rzeszkadza (aluzje o ADHD).
              Co do tego komformizmu...Moje dzieci były komformistycznie wręcz
              posłuszne i spokojne, za to w szkole często mają własne zdanie,
              często różne od nauczyciela i nie boją go się wyrażać , w stoszunku
              do rówieśników też nie są uległe. Za to ich nonkonformistyczni i
              rozbrykani koledzy prezentują swój nonkonformizm w formie
              przeszkadzania na lekcji, za to poglądów na omawiany temat nie mają
              żadnych. Nie stawiałabym więc znaku równości pomiędzy rozbrykanym
              dzieckiem i sukcesem w życiu dorosłym, osiągniętym przebojowością,
              ani też między przedszkolną ''szarą masą'' i brakiem błyskotliwej
              kariery. Naprawdę, nie ma takiej prawidłowości. Szanuję
              niepokornych, ale takich, którzy mają coś do powiedzenia, a nie
              tylko robią wokół siebie szum.
              • mama_kotula Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 12:42
                Cytat
                Niegrzeczne dziecko to raczej skrót myślowy - bo tu chodzi raczej o
                zachowanie tegoż dziecka, które nie jest korygowane mimo, że komuś p
                [rzeszkadza (aluzje o ADHD).


                Azille, oczywiście masz całkowitą rację - tylko że tu cały czas chodzi m.in. o to, że spora część ludzi wymaga od dziecka zachowań ponad wiek. I wszystkie zachowania "przeszkadzające" - a całkowicie wpisane w normę rozwojową - są postrzegane jako niegrzeczność.

                Taki przykład - osoby obce.
                Kiedy rozmawiam z kimś, dziecku zdarza się przerwać. To NORMALNE u dziecka 4-letniego. Kiedy owo dziecko mi przerywa, spokojnie tłumaczę dziecku, że teraz rozmawiam i dziecko wraca do swoich spraw.
                Ale to nie ma znaczenia dla większości ludzi. Dla sporej części ludzi sam fakt, że 4-latek OŚMIELIŁ się przerwać rozmowę starszym jest postrzegany jako NIEGRZECZNOŚĆ. Nie przyjmują do wiadomości tego, że 4-latek ma prawo przerwać (bo jest 4-latkiem i dopiero UCZY się norm społecznych), ale ma też obowiązek zastosować się do upomnienia "nie przerywaj". I to, że się zastosował, to pikuś, liczy się to, że przerwał, ergo - jest niegrzeczny, bo przerywa starszym.

                Drugi przykład, nieco w innym temacie -
                W przedszkolu bieganie pędem przez salę jest niedozwolone - dlatego, że jest niebezpieczne, dzieci na siebie wpadają, uderzają się o sprzęty.
                Ale mimo, że 4- czy 5-latek uczy się norm, to nadal będzie o nich czasem zapominał i czasem puści się biegiem przez salę, bo to najzwyklej w świecie lubi. Norma.
                I załóżmy:
                Podczas zajęć tzw. dowolnych Tomek biegnie przez salę, nauczycielka upomina, Tomek przestaje biegać.
                Po 5 minutach Tomek ponownie biegnie przez salę, nauczycielka upomina, Tomek przestaje biegać.
                Po następnych 5 minutach sytuacja się powtarza raz, drugi, trzeci, Tomek zostaje skierowany na karne krzesełko, gdzie się wścieka i tupie.
                Gdzie leży problem?
                Problem leży w tym, że nauczycielka nie wniknęła, co sprawia, iż 4-letni Tomek po sali biega i zapomina o poleceniu - i z góry założyła "niegrzeczność" czy "niesubordynację".
                Przypominam: jak pisałam wyżej, nauczyciel w przedszkolu jest też WYCHOWAWCĄ.
                A Tomek zwyczajnie się nudzi i ma problemy ze zorganizowaniem sobie zajęcia. Do czego ma pełne prawo, przypominam, ma 4 lata.
                Nudzi się też Bartek, Kuba, nudzi się Michał i każdy po kolei dostaje karne krzesło. Bo biega i zapomina.
                A jakby tak zebrać chętnych, których rozpiera energia - i zorganizować wyścigi, uporządkowane, tak, aby nikt na nikogo nie wpadł i łba nie rozwalił o szafkę?
                Albo mecz piłki nożnej - gąbkową piłką, aby nie poniszczyć sprzętów?

                To jest błąd często popełniany przez nauczycieli, wychowawców.

                A jednak - z tego co obserwuję u córki w grupie, ma przegenialne wychowawczynie - da się tak zrobić, aby dziecko pojęło normę - że np. bieganie w sali przedszkolnej jest niebezpieczne, dlatego nie powinno się tego robić - chyba że podczas zajęć zorganizowanych.

                Tylko - trzeba chcieć, trzeba ruszyć głową. Trzeba zrozumieć, że dziecko może mieć problem ze skierowaniem energii na "właściwe" tory - i jeśli ma, to mu w tym pomóc.
                • makurokurosek Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 13:02
                  Ad 1 przykładu

                  Widzisz kotula, tylko szczerze mówiąc ja tego nie rozumiem. większość moich
                  znajomych jak i klientów ma dzieci w podobnym wieku, dla nikogo nie jest czymś
                  nienormalnym że dziecko przerywa rozmowę czy próbuje zwrócić na siebie uwagę.
                  Oczywiście zdarzy sie starsza pani której wszystko przeszkadza ale ona już dawno
                  zapomniała o tym jak dzieci w tym wieku sie zachowują. Nienormalne dla mnie jest
                  ze matka przeciętnego 4 czy pięciolatka przerywanie rozmowy przez dziecko nazywa
                  nadpobudliwością. Można wnioskować, że albo wy macie dziwnych znajomych albo ja
                  mam zakłamanych znajomych.

                  "
                  Tylko - trzeba chcieć, trzeba ruszyć głową. Trzeba zrozumieć, że dziecko może m
                  > ieć problem ze skierowaniem energii na "właściwe" tory - i jeśli ma, to mu w ty
                  > m pomóc.
                  > "

                  Tylko my jako rodzice też powinniśmy się tym kierować, zrzucanie całego
                  obowiązku na przedszkole czy szkołę nie jest rozwiązaniem.
                  • mama_kotula Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 13:18
                    Napisałam, że nigdy ADHD nie sugerowała mi matka dziecka w podobnym wieku, sprawdź wyżej. smilesmilesmile.
                    Choć nie, pomyłka, raz na forum jedna taka się rzucała, po czym okazało się że ma dziecko z gatunku anioł wcielony, czyli z początku skali wink) i nie przyjmuje do wiadomości, że istnieją też dzieci z końca skali, a nawet zwyczajnie przeciętne smile.

                    Poza tym, napisałam wyżej, odnośnie do współpracy nauczyciela z rodzicem:
                    O ile na pewne rzeczy mam większy wpływ, o tyle na inne, związane z działaniem dziecka w GRUPIE - mam mniejszy (przykład też podałam).

                    Ja mogę dziecko nauczyć, że:
                    a) poleceń nauczyciela się słucha
                    b) fajnie jest umieć sobie znaleźć zajęcie, kiedy się człowiek nudzi
                    i tak dalej - czyli robię wszystko, co mogę zrobić.

                    Natomiast będąc nauczycielem powinnam zdawać sobie sprawę, że dzieci są różne, i jedno, uczone tak i tak przez rodziców, będzie robić wszystko pod sznurek, a inne, uczone identycznie, może mieć problem z trzymaniem się sznurka.
                    I skoro widzę problem - to próbuję go rozwiązać i dziecku pomóc, bo jako nauczyciel TEŻ jestem WYCHOWAWCĄ.

                    Czyli co do meritum się w sumie zgadzamy.

                    Bo chodzi o współpracę - a nie o zwalanie swoich obowiązków wychowawczych przez rodzica na przedszkole i przez nauczyciela przedszkolnego na rodzica.

                    Bo dzieje się tak, oczywiście, w obie strony smile
      • malinova14 Re: szara masa czy indywidułum 06.03.09, 11:15

        constance2 - brawo z podsumownie dokladnie to mialam na mysli tylko trudno
        wyrazic bylo to w slowa smile



        Tu napisze -nadajcie stlamsic inwidualnosci swoich dzieci !
        • akj78 Re: szara masa czy indywidułum 30.03.09, 11:23
          Witam,
          wiem, e wątek ma już kilka tygodni ale dopiero dziś znalazłam chwilę
          by poczytać i chciałabym opowiedzieć Wam o drodze mojej i mojego
          syna, który w tym roku skończy już 10 lat (sama nie wiem kiedy to
          minęło). Adam zawsze był żywym, ciekawym świata dzieckiem, który od
          kiedy nauczył się chodzić, zaraz zaczął biegać. Szybko zaczął mówić
          i składać zdania (mam porównanie, bo mam drugie dziecko z zupełnie
          iinym charakterem i temperamentem) i dopóki nie poszedł do
          przedszkola oprócz incydentów w piaskownicy nic nas nie niepokoiło.
          Poszedł do przedszkola dwa miesiące przed trzecimi urodzinami. Muszę
          w tym miejscu napisać co wtedy potrafił, bo będzie to istotne
          później i nie ma tu absolutnie chęci przechwalanjia się. Wypowiadał
          się zdaniami wielokrotnie złożonymi, poprawnie gramatycznie, miał
          dość szeroką wiedzę na temat środowiska i świata go otaczającego.
          Potrafił skupić uwagę, bo dużo czytaliśmy książek natomiast nigdy
          nie lubił malować i rysować.
          Teraz patrząc na jego lata przedszkolne mam do siebie ogromny żal,
          że tylu sygnałów które mi dawał nie widziałam, może zamało z racji
          nowej pracy interesowałam się itd. W każdym razie podsumuję od razu
          zakończenie nauki przedszkolnej a to co działo się przez te lata
          będziecie mogły sobie wyobrazić. Adam poszedł do szkoły nie znając
          liter nie mówiac o nauce czytania, nie potrafiąc liczyć i z
          zakodowanym poczuciem, ze jeśli się zbuntuje to pani w końcu da za
          wygraną nawet jeśli odizoluje go od grupy. Było tak że pani nie
          potrafiła a może nie chciała, nie umiała poradzić sobie z
          inteligentnym, nadaktywanym dzieckiem (nawiase mówiąc nie ma ADHD bo
          badaliśmy) więc został przezwany przez grupę i panią tzn. nadali mu
          ksywkę a w zamian za to mógł nie uczyć się w zerówce przedszkolnej
          tylko bawić.
          Jak ciężką i długą drogę przeszliśmy przeszliśmy w klasie I i II
          zanim zaczął funkconować prawidłowo i ile nas to pracy i nerwów
          kosztowało to wiemy tylko my i jego wychowawczyni - cudowana kobieta
          i doskonały pedagog.
          Podsumowując: nie dajcie się wkleić w żadne ramy, bo takich nie ma.
          Każde dziecko jest inne i wychowawca powinien to w postępowaniu z
          dzieckiem uwzględnić, w motywowaniu go, nauce. I nie trafia do mnie
          argument, że ma pod opieką tyle dzieci i nie jest w stanie, bo jeśli
          się chce i potrafi to naprawdę można. Mój syn jest indywidualnością
          i jestem przekonana, że mimo złych doświadczeń będzie kiedyś
          wybitnym człowiekiem, bo ma ku temu predyspozycje a jeśli panie w
          przedszkolu lub otoczenie chce mieć dzieci potakujące za każdym
          razem i ułożone to nie tędy droga. Indywidualności stłamśić się nie
          da i nie jest to też kwestia dobrego czy złego wychowania.
          Wiem, że trochę chaotyczna ta moja wypowiedź ale chciałam tylko
          przekazać zebyście walczyły o swoje dzieci, bo ja tego nie robiłam
          tylko słuchałam mądrych pań przedszkolanek i teraz bardzo tego
          żałuję.
          Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja