constance2
04.03.09, 23:02
Mam pytanie do rodziców których dzieci podejrzewane sa o ADHD. Czy
Wy też zaczynacie reagować na to słowo agresją, bo ja niedugo zacznę
się rzucać do gardeł i przegryzać tętnice.
Gdybym mogła wyłączyć "otoczenie" to dla mnie osobiście moje dziecko
jest: żywe, ciągle biegające, gadatliwe, pytające o wszystko,
ciekawe swiata,zadające pytania, szybkie, ciekawskie,żądne
odpowiedzi, konsekwentne w działaniu(dązy do celu po trupach)i tp.
Według mnie to normalne u 4 latka, z resztą są różne dzieci i różne
charaktery. Co prawda takie zachowanie jest męczące dla otoczenia
szczególnie gdy wracam zmęczona z pracy i chcę po prostu odpocząć no
ale cóż jak się już zostało rodzicem to trzeba się poświęcić.
Wszystko byłoby dobrze gdyby nie "otoczenie". Co jakiś czas
slyszę :: a może on jest nadpobudliwy, albo ma ADHD. Niektórzy
proponują różne sposoby okiełznania mojego "potwora" a mnie szlak
jasny trafia. Wszyscy na siłę szukaja usprawiedliwienia dla
zachowania dziecka które po prostu się rozwija, chce poznawać świat,
a że przy tym jest bardziej ruchliwe niż Krysia czy Tomuś to trzeba
go wysłać do psychologa bo coś z nim nie tak.
Nawet najbliższe osoby czasami przemycają między zdaniami
jakieś "dobre rady" i sugestie że może trzeba coś z tym zrobić, a ja
przypominam sobie siebie w przedszkolu, że też nie chciałam
leżakować, wszystko mnie interesowało, zadawałam mnóstwo pytań i
cały czas się ruszałam bo bezruch mnie rozsadzał. Wtedy nie mówiło
się o żadnym ADHD, a z resztą jak i ja i mąż nie byliśmy "spokojnymi
dziećmi" to jakie ma być do cholery ciężkiej dziecko?????
Czy może ja mam jakieś odruchy obronne czy to świat oszalał i
będzie trzeba pędzić z każdym bardziej ruchiwym dzieckiem do
lekarza?????