Jak zareagowac?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.03, 23:51
Jesten opiekunka i czesto chodze z dzieckiem do KFC by moglo pobawic sie
pileczkami. Problem w tym, ze rodzice dziecka nie zwracaja mi za soczek czy
ciastko ktore kupuje dziecku. Nie stac mnie na takie kupowanie - zarabiam
niewiele. Jak takie cos zasugerowac rodzicom, czy myslicie, ze moze nie
kupowac dziecku nic bedac np w KFC? Nie jestem sknera, ale niby dlaczego
rodzice nie moga sami zafundowac takiej przyjemnosci dziecku?
    • Gość: ww Re: Jak zareagowac? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 24.11.03, 23:57
      to po co tam chodzisz?
      A tak przy okazji: czy rodzice Twojego podopiecznego wiedzą, że tam
      zaprowadzasz dziecko? Ja bym sobie, jako matka, nie życzyła, żeby prowadzić
      moje dzieci do KFC czy tym podobnych knajp. Nie widzę w tym nic pożytecznego,
      poza skrajnie niepoprawnym (z mojego, matczynego punktu widzenia) rozwojem
      wzorców żywieniowych u dziecka. Zabierz dziecko na plac zabaw, do parku, albo
      zorbganizuj mu zabawę w domu. I sprawa z głowy!
      • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 07:36
        Oczywiscie, ze wiedza i im to nie przeszkadza! Dziecko wyszaleje sie bawiac
        pileczkami czy np pooglada sobie sliczne rybki / tez maja w KFC /. Nie chodzi
        tutaj o wzorce zywieniowe- nie upycham w nie frytek i innych rzeczy. Tak,
        owszem sa place zabaw i czesto tez tam chodzimy, ale gdzy pada to nie da sie
        spacerowac w takich miejscach. A dziecko wrecz zada by isc na spacer, nie chce
        siedziec w domu - dla mnie to zrozumiale, bo duzo przebywamy poza domem.Mozna
        tez zabrac dziecko tam, gdzie sa te pileczki, ale bilet wstepu tez kosztuje, a
        rodzice nie kwapia sie by mi za to zwrocic. W KFC nie trzeba za taka zabawe
        placic. Zreszta jak napisalam- chodzilo o zakup soku czy ciastka a nie
        zywienia go tam /to spora roznica/.
        • kamcia_79 Re: Jak zareagowac? 25.11.03, 08:17
          A czy koniecznie musisz tam cos kupować? Może wez sok z domu, a bez ciastka
          chyba wytrzyma?
          • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 18:24
            Droga Kamciu, niestety nie da sie tak- probowalam. ziecko chce picie w
            kubeczku, ale z drugiej strony rodzice by nie zubozei, gdyby mu dali od czasu
            do czasu na topieniazki. Tak samo jest, gdy sobiekupue drozdzowki do
            pracy /cos musze jesc, jesem z dzieckiem prawie 10h /- dziecko nie chce jesc
            domowego jedzenia, wrecz wyrywa mi te buleczki.Codzienny poczstunek niestety
            nie wchodzi w gre.
    • judytak Re: Jak zareagowac? 25.11.03, 15:01
      Idź do tego KFC i nie kup nic.
      Jeśli komuś to będzie tam przeszkadzało, obsługa zwróci ci uwagę, to powiedz
      rodzicom dziecka, że więcej nie możesz tam chodzić, bo obsługa pozwala tylko
      jieśli coś kupujesz. Jeśli nie będą ci dawać pieniędzy, to więcej tam nie
      chodź. A dziecku powiedz, że nie idziecie do tych piłeczek, bo bez pieniążków
      się nie da, a mamusia nie dała pieniążków.
      Zgodnie z prawdą.
      I tyle.
      Pozdrawiam
      Judyta
      • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 18:29
        Judytko, do KFC chodze tylko jak jest brzydka pogoda albo bardzo zimno.Serce
        mi sciska, gdy sobie zamawiam picie a dziecko patrzy, tez chce. Przykro by mu
        bylo, gdyby nic nie dostal.Tak samo jest w przypadku samochodzickow, samolotow
        na pienoazek- bagatela 1-do 2zl za pare minut;taka rozrywka nie konczy sie na
        jednym razie.Dziecko mabyc szczesliwe, a nie wyc, ze nie siedzialo w auku, jak
        inne dzieci siedzialy. To nie jest takie proste....
        • Gość: Agata Re: Jak zareagowac? IP: 195.245.213.* 25.11.03, 19:42
          Kasiu, moim synkiem też zajmuję się opiekunka, staram sie zostawiać jej
          jakieś pieniązki w domu, ale nie zawsze i obraziłabym sie napewno gdyby mi
          powiedziała, że czasem moj Bartus ma ochotę na bułkę czy lizaka - jak to
          dziecko, i zebym jej moze zostawiała jakieś drobne, nawet bym sie cieszyła,
          więc moze prosto z mostu powiedz rodzicom dziecka, żeby zostawiali Wam jakieś
          pieniądze, bo Niuniowi włącza się ssanie jak widzi jak inni jedzą i piją - to
          naturalne - mama to zrozumie. Pozdrawiam Agata
          • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 23:02
            Droga Agatko -sugerowalam im to wiele razy.Dla mnie taka sytuacja jest
            klopotliwa, no bo niby o co mam sie upominac, o buleczke, ale z drugiej strony
            nigdy nie zdarzylo sie by rodzice sami zsiebie sie zapytali, chociaz wiedza
            gdzie ide z ich dzieckiem. Czasami maluszka nprawde jest trudno odciagnac od
            sklepu.Gdybym miala wieksza pensje to na pewno nie byloby sprawy, jednak, gdy
            zyje sie z olowkiem i z kartka w reku, to takie wydatki troche mnie obciazaja
        • Gość: siwa Re: Jak zareagowac? IP: 217.20.201.* 25.11.03, 19:42
          rozumiem cie, bo tez nie miala bym serca kupic cos sobie, a dziecko niech
          sobie popatrzy. jednak ty sie tym dzieckiem tylko opiekujesz i nie masz
          obowiazku placic ze swoich pieniedzy za jego przyjemnosci. matko, ale to
          zabrzmialo. powiedz po prostu rodzicom dziecka, jak sprawa wyglada. korona im
          z glowy nie spadnie, jezeli np. dostaniesz 10 czy 20 zl tygodniowo na
          przyjemnosci ich dziecka typu soczek w kfc czy samochodzik w sklepie. dziecko,
          to tylko dziecko i nie sposob mu przeciez wszystkiego odmawiac. porozmawiaj z
          rodzicami malucha i powiedz im, jak wyglada sytuacja.
          • Gość: ww Re: Jak zareagowac? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.11.03, 21:20
            A ja się nie zgadzam! To kto tak naprawdę chce chodzić do KFC? Ty czy dziecko?
            Jeśli zamawiasz dla siebie coś do jedzenia (a przecież w KFC nie jest tanio,
            choć narzekasz na niskie zarobki), to naturalne jest, że dziecku też kupujesz
            (pomijam kwestię rozliczeń). Jeśli masz nie kupować nic dziecku, to dla siebie
            też nic nie zamawiasz. Jeśli dziecko nie wyobraża sobie wizyty w KFC bez
            soczku/ciastka, to tam po prostu nie idziesz. Rozumiem, że wizyta w KFC jest
            dla Ciebie ułatwieniem (dziecko bawi się samo, Ty masz spokój; zorganizowanie
            maluchowi zabawy na 10-godzinną dniówkę jest na pewno męczące). Jeśli dziecko
            odstawia awanturę, "bo chce", to spokojnie zabierasz stamtąd dziecko i
            rozmawiasz z nim, że nie kupujesz nic, bo nie macie pieniędzy. Że przyszliście
            się pobawić, a nie jeść. Jeśli dziecko nie chce nic innego jeść, to jest temat
            do rozmowy z rodzicami dziecka, a nie wyłącznie Twój problem. Może nie chce nic
            innego jeść, bo już się przyzwyczaiło do wizyt i jedzenia w KFC. Jeśli zje
            ciastko lub fastfooda (swoją drogą, co to za dieta dla przedszkolaka?), to nie
            dziwota, że nic innego potem nie chce. Nie ulegasz zachciankom dziecka.warto o
            tym odbyć z dzieckiem rozmowę przed wyjściem (że zabierasz kanapkę, owoc,
            soczek z domu i nic nie kupujecie. Że idziecie się pobawić a nie kupować
            jedzenie. Że jeśli dziecko będzie się awanturowało, wracacie do domu, i w tym
            musisz być konsekwentna). Jeśli przewiduję, że moje dziecko zorganizuje mi
            awanturę z powodu nieotrzymania czegokolwiek (np. huśtawki za pieniądze), to go
            tam po prostu nie zabieram i unikam kontaktu dziecka z
            miejscem "pieniądzochłonnym" i "awanturorodnym"... Za to rozmawiam o tym z
            dzieckiem (że nie zawsze stać nas na wszystko, czego chcemy i czasem musimy
            zrezygnować z pewnych przyjemności). Natomiast karygodne moim zdaniem jest
            rozmawianie z dzieckiem w stylu: twoi rodzice to sknery, nie dali kasy, wiec
            patrz, jak ja jem, a ty obejdziesz się smakiem".
            • lola211 Re: Jak zareagowac? 25.11.03, 23:10
              Dokładnie tak.Nie ide wtedy do KFC i juz.
            • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 23:20
              przepraszam, nie zamawiam jedzenia, dlaczego nie dczytujesz watkow??? Czy
              napisalam, ze chodze tam codziennie??? Nawet gdybym sobie od czasu do casu
              kupila cos cieplego do zjedzenia to przeciez nie jest zbrodnia, zwlaszcza, ze
              miesacami ktos zywi sie suchym prowiantem- pracujac 10, czasami 11h dziennie
              nie mam mozliwosci zrobienia sobie cieplego posilku.Owszem kupuje, ale niby
              dlacego mam to robic??? Jasie nim tylko opiekuje, nie nalezy do mnie
              utrzymywanie cudzego dziecka. Slucaj sorry, ale jesli nie moge sobie np zrobic
              ceplej kawy czy herbaty w domu pracodawcy, to sobie kupuje i nie mam obowiazku
              kupowac dziecku- robie to by dzecku nie bylo przykro. Ciekawe, czy ty majac
              taka prace tak cetnie fundowalabys dziecku wszysto z wlasnej kasy...
              Sorry, jestes beznadziejna! Jakie ulatwienie??? Jasie dzieckiem zajmuje a nie
              siede na d...piei ma wszystko gdzies. Nie daje dziecku zadnych fastfoodow,
              frytek i pochodnych. Jak zdazylas pewnie sie zorientowac, to przy KFC sa tez
              barki, gdzie mozna kupic lody, kawe, desery mrozone i ciastko. Dlaczego
              wmawiesz mi rzeczy, ktore nie maja miejsca, nie dovzytujesz watkow i dalej
              swoje... OK , moge zabrac jedzenie dla dziecka, a co ze mna, tez mam je nosic
              ze soba?? Nie moge sobie kupic swiezej i cieplej kawy?. A co prawda boli??? A
              niby dlacego ma klamac jak sa sknerami? To nie sa biedni ludzie, na dziecku
              chca oszczedzac?

              Prykro mi, ze tak ci odpisalam, ale denerwujesz mnie.Twoim zdaniem mam
              przychodzic do pracy bez jedzenia / temat dotyczy np drozdzowek, ktorego nie
              doczytalas/, bo dziecko chetniej je moje sniadanie od domowego - mam mu nie
              dawac, sama jesc a dziecko niech stoi i placze??? Tak to widzisz???
              • Gość: beznadziejna ww Re: Jak zareagowac? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 25.11.03, 23:49
                czy w zakresie Twoich obowiązków jest żywienie (na Twój koszt) dziecka?
                Przecież rodzice dziecka chyba zostawiają dla niego coś do jedzenia? Jeśli
                tak , to jaki problem obgadać z dzieckiem, że idziecie do KFC ale nie kupujecie
                ciastek, tylko zabieracie ze sobą kanapki, bo nie macie pieniędzy na wydatki?
                Tyle, że tego trzeba się potem konsekwentnie trzymać.
                Jeśli rzeczywiście pracując po 10-11 godzin na dobę nie masz prawa w domu
                dziecka zrobić sobie niczego ciepłego do picia, to Ci współczuję, ale to jest
                kwestia do obgadania z rodzicami dziecka, zamiast do wypłakiwania się w mankiet
                na forum. Może wcale nie zabraniają Ci skorzystać z kuchni, ale po prostu nie
                wpadną na to, że to jest problem, bo przez cały dzień jesteś na "suchej"
                diecie? Odnoszę wrażenie, że Ty boisz się rozmawiać ze swoimi pracodawcami.
                Przygotuj się do takiej rozmowy i ustal szczegółowo zasady Twojej pracy:
                właśnie kwestię korzystania z kuchni przez Ciebie i finansowania wszelkich
                wyjść z dzieckiem. Ja się upieram przy tym, że nie musisz mu niczego fundować,
                jeśli nie chcesz, tylko nie możesz bać się powiedzieć "nie". A jeśli tak Ci żal
                dziecka patrzącego łakomie na ciastko, to po prostu odradzam chodzenie do KFC.
                Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Miliony dzieci żyją bez piłeczek,
                ciastek i KFC, a mimo to nie dzieje im się krzywda. Spróbuj zorganizować inną
                zabawę, to nie jest niewykonalne. Uważam, że sztucznie rozdmuchujesz problem,
                bo jego rozwiązanie jest banalnie proste (nie chodzić do KFC).
                Natomiast to, że rodzice dziecka są sknerami , nie upoważnia Cię do takiego
                komentowania ich przed dzieckiem. Jest to wysoce nieetyczne i gdyby opiekunka
                moich dzieci wyjechała z tego typu tekstem przed moimi dziećmi, chyba z marszu
                straciłaby pracę. I to bynajmniej nie z powodu obrażonego majestatu, ale z
                powodu wzbudzania w dzieciach konfliktu lojalności.
                • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 07:47
                  dziecko jest w takim wieku, ze trdno mu wytlumaczyc pewne rzeczy, jest jeszcze
                  za male. Nie wyplakuje sie w mankiet i niczego nie rozdmuchuje. Zastanawiam
                  sie tylko skad u mamus jest taka zacietosc...
          • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 23:04
            smile, wielokrotnie sugerowalam im to, czesto tez dziecko biegalo z butelka
            picia, ktorego w domu nie bylo- nigdy nie zapytali skad je ma. Niewiem, ja
            pochodze z innego regionu i takie rzeczy sa oczywiste, czyzby w Earszawie bylo
            inaczej???
        • judytak Re: Jak zareagowac? 04.12.03, 11:16
          A ja myślę, że właśnie to jest takie proste. Jak nie masz pieniędzy, to sobie
          też nie kupuj. Ja też sobie nie kupuję a żyję.

          A na takie zabawki na wrzucanie pieniążka to moje dzieci siadają może dwa razy
          w roku. I wcale od tego nie wyją. I nawet nie dlatego, że zruinowałoby mnie to
          finansowo, tylko dlatego, że nie chcę, żeby u nich się wytworzył taki
          konsumpcyjno-roszczeniowy sposób odbierania śwata. Takie rzeczy się kształtują
          bardzo wcześnie, i potem są prawie niemożliwe do zmieniania.

          Z tego samego powodu też jak jestem na zakupach, to kupuję to, co miałam kupić.
          Jeśli miałam kupić słodycze, to kupuję, i poradzę się dzieci, jakie by wolały,
          a jak miałam nie kupować, to nie kupię nawet jakby nie wiem co. A że to jest
          jasne praktycznie od urodzenia dziecka, to żadnych poważniejszych awantur nie
          ma i nie było.

          Ja też mam opiekunkę do dzieci. Są przypadki, kiedy mówi, że poszliby tu czy
          tam, jeśli uznaję to za uzasadnione, to daję pieniądze. Jeśli nie, to mówię, że
          wolałabym, żeby nie szli, i tyle. Mówię też, że wolałabym, żeby nie kupowała po
          drodze żadnych lizaków itp., trzeba gospodarować z tego, co jest w domu (zawsze
          coś jest). Nie zabraniam kategorycznie, w końcu to dorosła dziewczyna. Ale wie,
          że robi to, bo dla niej tak pasuje, w związku z tym to są też jej pieniądze...

          Pozdrawiam
          Judyta
          • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.03, 14:35
            Dla siebie pieniadze mam, bo na to pracuje i od czasu do czasu ciepla kawe
            moge sobie wypic. Dziecko, ktorym sie zajmuje nie ma "instynktu", ze jak o cos
            bedzie plakalo to od razu dostanie. Nie jest rozpieszczone.Owszem, zgadzam sie
            z toba, jesli cos ci nie odpowiada, to mowisz o tym opiekunce. Ja, gdy mowie
            rodzicom maluszka gdzie byl, to sa zadowoleni i nic nie mowia, by tam z nim
            nie chcodzic. Mam wrazenie, ze wola, by bylo caly czas poza domem. A na napoj
            przynajmniej ja bym swoim dzieciom nie zalowala.Zreszta to nie chodzi o same
            zabawki/ chociaz z dziecinstwa pewnie pamietasz, jak prosilas mame by cie
            wsadzila na konika, czy karuzele/, lecz tez o to, ze czasami moze np podczas
            spaceru zabraknac picia. Mam nie dac dziecku sie napic, jak mu tego potrzeba??
            Przeciez jestem tez miedzy innymi od zaspokajania potrezb dziecka.
    • trewa Re: Jak zareagowac? 26.11.03, 00:46
      Jak widać angazyjąć opiekunkę trzeba dogadać wszystkie szczegóły ,nawet cel
      wyjść zdomu.
      Albo rodzice akceptują taki sposób na rozrywkę i wtedy to jest naturalne ze
      powinni zadbać o finanse na owe przyjemności ,albo nie zgadzają się i z
      dzieckiem nie należy chodzić do lokalu.
      Moim zdaniem płacą za opiekę nad dzieckiem w skład której wchodzi zajmowanie
      się potrzebami nie tylko fizycznymi ale duchowymi (taka pani miniprzedszkolanka)
      • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 07:55
        Dokladnie! Nigdy nic nie zrobilam bez wiedzy rodzicow, a male dziecko widzac
        jak inni jedza samo sie uczy. To nie jest kwestia 20zl dziennie - maly soczek
        niewiele kosztuje i nie wiem dlaczego rodzicom jest zal dac wlasnemu dziecku
        pieniazka na soczek.

        PS. DO mamus! Nigdy nie komentuje zachowania rodzicow przy dziecku -nie uwazam
        by to bylo dobre dla dziecka.Odpisalam tak ktorejs z pan, bo mnie zirytowala
        swoim podejsciem. Nie wszyscy pracodawcy sa w porzadku / pewnie pracujac
        zawodowo tez moglyscie sie o tym przkonac/,dla mnie tez jest bez sensu brak
        mozliwosci korzystania kchni/czytaj kuchenki/.
        • Gość: AGA Re: Jak zareagowac? IP: *.wios.bialystok.pl 26.11.03, 10:26
          Mam do Ciebie proste pytanie:co odpowiadają rodzice gdy mówisz im, że wybierasz
          się z dzieckiem do KFC i potrzebujesz pieniążków na soczek i ciastko?
          Nie uważam ,że małe dziecko musi często bywać w KFC.Tłumaczysz się, że chodzisz
          tam gdy jest zimno itp.Czy wiesz ,że gdy aura nie sprzyja spacerkom (krótki
          powinien być zawsze),to w domu można zorganizować wiele ciekawych zabaw(są
          puzzle, najróźniejsze układanki ,kredki ,farby, ciastolina itd -bezcelowe
          byłoby wymienianie wszystkich).Uwierz mi w domu też da się fajnie zorganizować
          czas dziecku, trzeba tylko chcieć.
          A a propos tego ,że nie wolno Ci sobie zrobić czegoś ciepłego do picia.Może po
          prostu oni żałują kawy ,czy herbaty(w końcu w pracy nas też nikt nie żywi tylko
          sami przynosimy kanapki i coś do picia).Wody przegotowanej i czajnika chyba nie
          żałują.A kawę ,herbatę możesz przynieść swoją.
          Pozdrawiam :_)
          • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 10:52
            jak reaguja??? Usmiechaja sie i pytaja czy bardzo dziceko rozrabialo.Glupio
            dopominac jest mi sie o pieniadze- dla mnie to oczywiste, ze jak wiedza to
            sami powinni zapytac, albo nawet dac dziecku i powiedziec, ze to na soczek.
            Tak, owszem,mozna zorganizowac czas w domu, ale co, gdy dziecko woli wyjsc na
            zewnatrz?? W domu nie jest tak ciekawie jak na spacerku, poza tym, zeby
            spokojnie tam popracowac musialabym najpierw posprzatac rzeczy rodzicow, ktore
            wszedzie sie walaja / a to nie nalezy do moich obowiazkow /.Nie uchylam sie od
            spacerow, bo sama je lubie, lecz trzeba miec umiar, zwlaszcza, ze dziecko
            szybciej marznie niz dorosly, a z krotkiego spacerku rodzice raczej nie sa
            zachwyceni.

            Picie nosze ze soba od samego poczatku- nigdy nie liczylam / i nie
            chcialam !!!/ na "poczestunek kawa". Pracuje, wiec moge sama sobie kupic / dla
            mnie to tez oczywiste /. Chodzilo mi raczej o spokojne odgrzanie oczywiscie z
            jedzenia, ktore sama ze soba przyniose.

            Ja tez Pozdrawiam- hmm, ten watek odwrocil sie w inna strone niz
            przypuszczalam, szkoda.
        • fasolka3 Re: Jak zareagowac? 26.11.03, 10:48
          Czesc,

          tez pracuje jako opiekunka, ale na "odwrot", to u mnie w domu sa dzieci. Przez
          to mam ich wiecej i wiecej zarabiam.

          Z praktyki musze Ci powiedziec, ze bardzo wazna jest rozmowa wstepna z
          rodzicami. Ale i w pozniej konstruktywna rozmowa moze duzo zmienic.

          Znajdz czas, umow sie na rozmowe, kiedy beda mieli czas Cie napawde wysluchac,
          nie wtedy gdy przychodza zmeczeni z pracy, albo gdy rano w pospiechu do niej
          pedza. Najlepiej powiedz na poczatku, jak milo pracuje sie z ich dzieckiem, jak
          swietnie sie rozwija, jak potrzebuje towarzystwa innych dzieci oraz nowych
          bodzcow do rozwoju. I ze to wszystko ma w KFC, tyle ze... I tu powiedz dlaczego
          ta sytuacja Ci nie odpowiada (wydajesz prywatna kase na jego potrzeby). Wyluszcz
          krotko i wezlowato co Ci nie odpowiada. I od razu zasugeruj rozwiazanie.
          Oczywiscie musisz byc przygotowana na ich opor, niechec, albo i inne pomysly:
          typu odwiedz nasza sasiadke z dolu, ona tez ma dzieci i to nic nie kosztuje.
          Wtedy albo pojdz na kompromis (moze ta sasiadka od czasu do czasu zaopiekuje sie
          malym itp), albo, gdy Ci bardzo zalezy, powiedz z gory, ze twoje niezadowolenie
          zmusza Cie do szukania innej pracy. Nikomu nie usmiecha sie perspektywa utraty
          opiekunki z dnia na dzien, wiec przypuszczam ze rodzcice wykarza chec wspolpracy.

          Pracuje juz kilka lat jako opiekunka i musze Ci powiedzeic, ze we wszystkim
          mozna sie dogadac. Potrzebna jest dobra wola obu stron, gotowosc do zawierania
          kompromisow (oczywiscie obu stron), troche wolnego czasu i mila atmosfera.Tzn
          gdy agresywnie zaczniecz im robic wyrzuty, to oni tez zareaguja agresja.

          Ok. mam nadzieje, ze Ci pomoglam..

          FFF
          • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 10:59
            droga fasolko, rozmawialam juz z nimi miedzy innymi na temat godzin
            nadliczbowych, za ktore mi nie chca zaplacic, na temat spoznien 15 do 30 min,
            ja tez mam wlasne zycie. Nic, dalej jest tak jak bylo- szczerze mowiac, mimo,
            ze z dzieckiem jestem bardzo zwiazana, jestem zmuszona szukac innej pracy.
            Wielokrotnie to przeanalizowalam i wczoraj podjelam decyzje. Trudno, przykro
            mi bedzie z powodu dziecka, ale ja sama dluzej tak nie moge.
        • Gość: agatka_s Re: Jak zareagowac? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 26.11.03, 10:55
          wydaje mi się ze to jest jakiś sztuczny problem wynikający z braku
          komunikacji. Czy pytałaś rodziców czy życzą sobie aby dziecko jadło poza
          domem ? Jeśli tak sobie życzą, to za każdym razem weź paragon i poproś o
          zwrot zapłaconej kwoty. To chyba jasne jak słońce i nie widzę żadnego
          argumentu dlaczego rodzice mieliby odmówić oddania ci tych pieniędzy.

          Jeżeli idziesz do sklepu i kupujesz coś komuś to jest naturalne że ten ktoś
          potem oddaje za zrobione zakupy, chyba że robisz mu prezent, ale to jest tylko
          Twoja dobra wola.

          Rada: powiedz to wszystko co na tym forum rodzicom, jestem pewna że uznają
          Twoje argumenty.
          • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 11:02
            agatko_s, dziekuje za rade, ale juz podjelam decyzje, szukam nowej pracy.
            Rozmowy czy nawet prosby nie docieraja do rodzicow a ilez razy mozna
            przeprowadzac takie rozmowy,gdy pozniej jest tak jak bylo, bez zadnej poprawy?
    • wojtusia Re: Jak zareagowac? 26.11.03, 12:48
      Wydaje mi się, że z tymi ludzmi się nie dogadasz. Oni myślą w ten sposób -
      skoro dają Ci wypłatę to możesz dziecku czasem coś kupić.
      To jest ten gatunek bezmyślnego jaśniepaństwa, które pozwala dziecku zwracać
      się do opiekunki po imieniu ,nie przestrzega godzin pracy...itd.
      Szkoda tylko, że nie widzą tego, że dobry kontakt z dzieckiem jest ważny a
      dzieci nie są tak ufne jak się je o to posądza i nie rzucają się na szyję
      każdej nowej niani.
      Może spytaj ich, czy życzą sobie żeby kupowac ich dziecku jedzenie poza domem,
      bo masz z tym kłopot kiedy się dopomina i chcesz wiedziec jak oni to widzą.
      Powodzenia życzę smile
      • Gość: hania Re: Jak zareagowac? IP: 217.153.50.* 26.11.03, 13:20
        Moimi dziećmi też zajmowała się niania, i co prawda nie chodziła do kfc, ale
        np. na spacerku chciała dzieciom kupić banana czy sok. Zawsze zostawiałam 5 zł
        na bufecie na te cele, czasem zostawało, czasem zabrakło(bo np. na spacerze
        kupili farbki czy ciastolinę)to rozliczałam się codziennie-jak widziałam że nie
        ma reszty na bufecie to pytałam, czy starczyło czy dziewczynie dopłacić.
        Taki układ był możliwy, bo opiekunka była super-widziała, jak żyjemy i nie
        kupowała droższych rzeczy niż my.A co do pomysłu niektórych rodziców, ze
        opiekunka jest do zabawiania, ale bez teatrzyku, zoo czy lodów; to uważam że to
        nie fair.Sami przecież posiłkujemy się takimi pomocami;leje, to idziemy czasem
        do teatru, czy kina, na łódki-to wszystko kosztuje, a czasem zostajemy w domu.
        Opiekunka nie powinna chyba mieć trudniej niż my sami.
        • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 13:57
          dziekuje za zrozumienie.Nie chodzilabym do KFC, gdyby dziecko nie uwielbialo
          zabawy w pileczkach- za taka zabawe trzeba zaplacic 6zl / np w parku w
          Powsinie/. Chodzi mi o rozwoj dziecka, bardzo duzo chlonie, jednak zauwazylam,
          ze woli sie samo o tym przekonac niz "wierzyc na slowo". Ciagle chodzenie do
          parku z hustawkami moze sie znudzic/2 razy dziennie po 2 do 2,5 h/, trzeba
          szukac dziecku tez innych rozrywek. Z checia kupilabym mu kredki,
          malowanki,puzzle, gdybym miala pewnosc, ze mi za to zwroca. Byc moze nie maja
          czasu dziecku takich rzeczy kupic, bo wracaja pozno. Nie sa to tez ludzie
          biedni /sadzac po ilosci wycieczek zagranicznych, na ktore wyjezdzaka
          praktycznie co 3 miesiace/. Bardzo dziwi mnie fakt, ze oszczedzaja na dziecku -
          ja tak to odbieram.Mam kolezanke, ktora sama wychowuje corcie / wspaniala
          dziewczynka/, nie pracuje- zyja z niewielkich alimentow. Ale zatyka mnie jak
          widze, ze stara sie zapewnic dziecku wszystko /oczywiscie na jej mozliwosci
          finansowe/, nie wazne, ze na dziecko kupuje ubranka w lumpexach /nie stac jej
          na lepsze/, czasami sa naprawde ladne, ale nie zaniedbuje tez jej rozwoju
          intelektualnego - kupuje jej bajeczki, kolorowanki itp, a to jak wiecie drogie
          mamy troszke kosztuje, nawet kupujac te najtansze.
          Patrzac na te dzieci, to zal mi tego dziecka, ktorym sie zajmuje.To byl jeden
          z powodow, ktory sprawil, ze nie szukalam innej pracy.
          • Gość: AGA Re: Jak zareagowac? IP: *.wios.bialystok.pl 26.11.03, 14:50
            Jak to dziecko nie ma zabawek ,kredek itp ?To się w głowie nie mieści!!!Czy ci
            rodzice są normalni?Jak to nie mają czsu ,żeby kupić?Przecież są soboty ,
            niedziele.Ah, szkoda gadać....
            • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 15:02
              ma zabaweczki, ale nie chce sie nimi bawic. Przypuszczam, ze sie znudzily,
              ciekawsze sa dla dziecka puzzle/a raczej co z tego sie ulozy/, klocki, troszke
              rysuje / na szczescie ja sie ucze, wiec mam pod reka jakis olowek i kartke/,
              oglada bajeczki. Lubi ogladac tez bajki na TV, ale mam powiedziane, ze nie
              wolno mu ich ogladac, wiec nie ogladamy /chociaz 20 min na pewnno by nie
              zaszkodzilo/
      • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.03, 13:40
        Wojtusia, jasne, ze sobie zycza, nawet to sami zasugerowali, by mu nie
        odmawiac rzeczy, ktore chce ono sprobowac jesc smile. Zadko, ale trafiaja sie
        tacy ludzie. Nie chce ich opisywac, bo i po co, chcialam tylko rozwiazac
        problem smile
        Pozdrawiam
    • tamtu Re: Jak zareagowac? 28.11.03, 00:52
      Nie wiem czy przejdzie model, który zaobserwowałam, gdy sama pracowałam w
      wakacje jako opiekunka we Francji. Był taki "domowy portfelik", w którym miałam
      pieniądze na drobne zakupy dla dzieci. W tej chwili sama mam nianię do dziecka i
      stosuję portfelik. Wkładam do niego 10-20 zł. Czasami pytam czy sa jeszcze
      pieniądze. Nie oczekuję rozliczania się, bo mam do niani zaufanie. Spróbuj po
      prostu porozmawiać z rodzicami dziecka. Rozliczanie się za kazdy soczek czy
      ciastko jest trochę krępujace. Może taka metoda przypadłaby do gust. I jestem
      oczywiście zdania, ze nie powinnać fundować dziecku jedzenia. Możesz to zrobić
      naprawdę okazjonalnie, wtedy gdy ty czujesz taka potrzebę.
      • Gość: asia Re: Jak zareagowac? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.03, 19:18
        Nasza niania zabiera dziecko do dużego sklepu w którym jest helikopter na
        którym za 1 zł dziecko może polatać. Ona jej to funduje, a my jej za to nie
        zwracamy bo:
        1.nasza córeczka ma 2 latka i wystarczy jej do szczęścia same posiedzenie w
        helikopterze bez włączania
        2.to ona jej pokazała, że można latać, a nie my- i dlatego się teraz tego
        domaga
        3.robi to wyłącznie z własnej woli
        To samo dotyczy innych ekstra rzeczy- niania wie, ze to zostawiamy z
        powodzeniem powinno małej wystarczyć, a jeśli kupuje jej soczek „bo inne
        dzieci piją” albo „bo ja chcę to jest to wyłącznie jej sprawa- my Małej w
        takich sytuacjach nie kupujemy i wcale nie popieramy tego, że robi to niania-
        a Młoda jest cwana i domaga się przy niej, bo wie, że ulegnie- no, ale niania
        sobie sama to „wypracowała”. Trudno. Pewne sprawy ustaliliśmy na początku (że
        nie dajemy dodatkowych pieniędzy na drobne wydatki, bo nie powinno być tych
        drobnych wydatków), a że niania się wyłamuje to jej problem. Tak samo jeśli
        niania kupuje dziecku jakieś drobne prezenty (a kupuje) to również wychodzę z
        założenia, że widocznie sama chce i nawet nie proponuję jej zwrotu kasy
        (chociaż moja mama np. uważa, że powinnam).
        Co do autorki wątku- uważam, że nie fair będzie rzucić prace nie doprowadzając
        wcześniej do konfrontacji z wyjaśnieniem wszystkich kwasów.
        Aha, nasze dziecko tez nie ma zbyt wielu zabawek (w porównaniu z rówieśnikami)
        i wcale nie uważam, żeby była z tego powodu pokrzywdzona. Kredki ma smile: ).
        pozdrawiam
        • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 11:37
          Pani Asiu, a prosze mi powiedziec taka rzecz - jest lato, ladna pogoda /
          przypuszczam, ze pani woli, by dziecko przebywalo jak najdluzej na
          dworzu/dziecko biega, rusza sie i braknie picia- niania ma wowczas nie kupic
          picia???
          Konfrontacja byla, nic nie pomoglo /to nie tylko byl problem zwrotu pieniedzy
          za rozrywke dziecka, ale rowniez nie placenie za nadgodziny, spoznianie sie
          itp/. Dla mnie to praca, praca z dzieckiem- kazdy, zmienia prace, gdy mu nie
          pasuje, prawda??
          A na marginesie - umowa byla do roku czasu, pracuje juz 17 miesiecy smile. Z
          mojej strony jest ok.
      • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 11:31
        Przykro mi, ale ten pomysl nie wypali. Tak jak ktos napisal tutaj- rodzice
        uwazaja, ze jesli placa niani, to niania ma zapewnic dziecku wszystkie
        rozrywki- nawet te platne.
        Pozdrawiam smile
        • Gość: AGA Re: Jak zareagowac? IP: *.wios.bialystok.pl 03.12.03, 13:43
          Kasiu, wprawdzie pytanie skierowałaś do Asi ale nasunęła mi się
          releksja.Dlaczego trzeba kupować picie? Gdy chodziłam z córką na spacery
          zawsze miałam butelkę z piciem (były nawet modne takie z ustnikiem po napojach).
          Nigdy nie kupowałam picia chyba, że zabrakło.
          Pozdr.
          • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 14:45
            to dokladnie mialam na mysli smile. Ja tez zabieralam dziecku z domu posilek i
            picie na spacerki, bo byly one dlugie, gdy byla ladna pogoda smile.Czasami nie
            potrafimy przewidziedz ile dziecko potrzebuje picia. ja staralam sie tak brac,
            by starczylo, niestety czesto zostawal posilek, a picia nam braklo.
    • mamalgosia Re: Jak zareagowac? 03.12.03, 14:04
      ja bym nie chciała, żeby opiekunka mojego dziecka często chodziła z nim do
      KFC, nawet jeśli ono by się tam dobrze bawiło: nie stać mnie po prostu na to.
      Ale od czasu do czasu to na pewno bym zwróciła za rzeczy kupione dziecku
      • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 14:51
        Widzisz smile, ty bys nie chciala i powiedzialabys o tym opiekunce.To jest ok,
        ale jesli rodzice przyzwalaja na taka zabawe, nawet to im odpowiada, bo gdy
        wroca dziecka zajmie sie wlasnymi zabawkamii da im odpoczac.Gdyby powiedzieli-
        nie chodz tam, bo sobie nie zyczymy, sprawa bylaby jasna, to nie jest tak, ze
        ja sama decyduje, gdzie z dzieckiem ide. Rodzice doskonale zdaja sobie sprawe
        z tego,gdzie dziecko jest. Wiedza, ze dziecko jest pod dobra opieka. I ja
        tutaj nie mialam na mysli stolowania sie z dzieckiem w KFC, tylko zamowienie
        soczku, mi jakos glupio zamawiac dla siebie kawe a dla dziecka nic. Zostalam
        wychowana tak, ze nalezy sie dzielic i ja to staram sie robic, ale z drugiej
        strony to nie fair ze strony rodzicow, ze nawet nie zapytaja czy zostawic
        jakies pieniazki dla dziecka.
    • Gość: Nata Re: Jak zareagowac? IP: 217.153.64.* 03.12.03, 16:00
      ja ten problem rozwiązałam w ten sposób, ze do kieszeni plecaczka, który niania
      zabiera wychodząc z dzieckiem na spacer raz na jakiś czas wrzucam drobne
      pieniądze.
      Jeżeli dziecko ma ochotę na drożdźówkę, banana, jabłko, soczek - to po prostu
      sięga po te drobniaki i kupuje. Nie jest rozliczana z tych pieniędzy, a z
      drugiej strony nie narażam jej na koszty.

      Pozdrawiam
      Nata
      • Gość: Kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 16:14
        Ja nie mialabym nic przeciwko rozliczaniu- moge paragony brac ze
        sklepu smile.Czasami rodzic ma ochote na cos dobrego, to dlaczego dziecko nie ma
        miec ochoty?? I to nie nalezy rozpatrywac, ze wymusza, ze musie sie kupic itp.
        Po prostu kazdy z nas od czasu do czasu robi sobie przyjemnosc, dlaczego nie
        mozna na nia pozwolic dziecku?

        Prosze sie nie obrazac, ale dochodze do wniosku, ze im bogatsi sa ludzie, tym
        bardziej chytrzy.
        pozdrawiam
        • Gość: asia Re: Jak zareagowac? IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.03, 19:18
          Nie przeczę, że ci ludzie sa nie fair- bo są. Opisałam tylko naszą sytuacje,
          która wydawała mi sie troche apropos. Na spacer sa zabierane zawsze kanapki i
          co najmniej 0,5 litra picia- nie zdarzyło sie, żeby zabrakło.
          Chodzi mi tez o to, że dziecko sie przyzwyczaja do "jęczenia o wszystko" jesli
          mu sie ulega. Ciekawi mnie podejscie tych rodziców do tego problemu- czy oni
          też mu ulegają?
          Dziecko może miec ochote na cos dobrego, ale w granicach trzeba to utrzymać.
          Ja poza tym powiedziałam kiedys niani, że ja nie chcę, żeby małej kupowała
          dodatkowe rzczy, na co niania odparła, że ona to robi z własnej,
          nieprzymuszonej woli. I sprawa chyba czysta (w każdym razie wątku nie założyła-
          just kidding, of coursewink))
          pozdrawiam
          • Gość: kasia Re: Jak zareagowac? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 20:04
            smile, on nie wymusza, widze sama kiedy chce sie dziecku pic, a pol litra w
            wakacje- uwierz, to dla niego na 3h spacer to za malo
Pełna wersja