Sześciolatki do szkoły. Kto posyła?

31.03.09, 17:42
www.edziecko.pl/starsze_dziecko/1,79351,6190856,Sprawa_pierwszej_klasy.html
Ciekawa jestem ile mam się na to zdecyduje i czy myślicie że ewentualny rok
odroczenia obowiązku szkolnego coś da waszym dzieciom?
    • bsl Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 17:45
      ja posyłam smile
      i wiem ze ryzykuje bo rok to dużo dla dziecka , chodzi mi o
      emocjonalną dojrzałość pójscia do szkoły
      • kropkacom Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 17:51
        > i wiem ze ryzykuje bo rok to dużo dla dziecka , chodzi mi o
        > emocjonalną dojrzałość pójscia do szkoły

        Ja jestem zdecydowana ale i tak czekam na opinię poradni. My mamy ten plus bsl
        że nie musimy się przejmować że szkoła jest nie przygotowana smile

        • bsl Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 17:54
          no tak , ale nawet tutaj rodzice opóxniaja pojscie do pierwszej
          kalsy i posyłaja dzieci rok później , młody bedzie jednym z
          najmłodszych dzieci
          jedyny plus ze umie juz czytac i liczyc dosc dobrze , ale z pisaniam
          zapewne bedzie problem , zobaczymy w praniu
          tutaj 1 klasa to nasz zerówka
        • tolka11 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 17:55
          Nie posyłam. Powód: wczesniak skrajny opóźniony emocjonalnie. Niech
          się pogrzeje w przedszkolu.
    • nangaparbat3 moi rodzice 31.03.09, 17:54
      Baaardzo dawno temu wink
    • iwoniaw Nie wiem jeszcze 31.03.09, 18:06
      Mam rok na decyzję co dalej, bo mam dopiero niespełna 5-latka (z czerwca 2004) i
      szczerze mówiąc, bardzo jestem ciekawa, jak się rocznik 2003 "rozłoży" od
      września - nie ukrywam, że to też zaważy na mojej decyzji. Na razie dziecię jest
      w przedszkolu i od września też tam będzie.


      > czy myślicie że ewentualny rok
      > odroczenia obowiązku szkolnego coś da waszym dzieciom?

      Akurat mojemu starszemu raczej nic nie da rok odroczenia (czy też brak roku
      przyspieszenia), z drugiej strony nie widzę też jakichś korzyści z tego, że
      poszedłby ew. rok wcześniej (czyli jako sześciolatek) do I klasy...
    • mama_kotula Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 18:20
      Ja posyłam. I pięciolatkę do zerówki.
      • paskudek1 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 18:28
        w nowej ustawie NIE MA zerówki, jest oddział przedszkolny w szkole albo po prostu przedszkole jako takie. I nie ma w planach zadnego nauczania literek czy czegokolwiek jak w obecnej zerówce. Tak na prawdę ta reforma zmienia tylko jedno, no moze dwie rzeczy - dzisiejsza zerówka to będzie pierwsza klasa, a pieciolatki będa MUSIAŁY iśc do przedszkola. Teraz nie muszą
        • mama_kotula Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 18:30
          Ok, w takim razie posyłam 5-latkę do oddziału przedszkolnego w szkole big_grinbig_grinbig_grin
          Ale tam jest w planie nauczanie literek, z tego co się orientuję wink
          • aluc Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 18:55
            to straszne
            odbierzesz dziecku dzieciństwo tymi literkami
            • mama_kotula Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 19:45
              aluc napisała:

              > to straszne
              > odbierzesz dziecku dzieciństwo tymi literkami

              Uhm. Potem mnie odda do domu starców. Olaboga.
        • przeciwcialo Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 19:31
          Zerówka w szkole to zawsze był oddział przedszkolny.
    • aluc Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 18:51
      już posłałam
      moi rodzice też byli bez żadnej listości dla mnie
      • mama_misi Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 18:59
        Posyłam
    • przeciwcialo Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 19:30
      Ja posyłam. Obecnie młody jest w zerówce. Gdyby kolejny rok miał
      siedzieć w zerówce żeby pójść ze swoim rocznikiem to w efekcie
      zaczałby nauke u wieku 7 lat i 8 mcy.
      • dlania A ja mam w domu 7-latcke 31.03.09, 19:42
        I nie chciałabym, szczerze powiedziwszy, żeby miała w klasie 6-latków. Mam
        nadzieje, że dla nich będa osobne klasy - taka segregacjawink
        • mama_misi Re: A ja mam w domu 7-latcke 31.03.09, 19:57
          A ja mam nadzieję, że nie utworzą klasy z samych sześciolatków wink Sześciolatek
          sześciolatkowi nie równy smile a moja córka o rówieśnikach mówi "maluchy" smile
        • przeciwcialo Re: A ja mam w domu 7-latcke 31.03.09, 20:44
          Za to siedmiotlatki to same orły będa wink
          A na poważnie- w szkole mojego syna na cały rocznik siedmiolatków
          ok. 45 dzieci będzie 4-5 sześciolatków. Taka ilość zawsze się
          trafiała, w prawie każdej klasie było przynajmniej jedno, dwoje
          dzieci młodszych.
          Dodam że wszystkie te sześciolatki beda po zerówce.
          • dlania Re: A ja mam w domu 7-latcke 31.03.09, 21:07
            Takie proporcje sa okwink
    • gagunia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 19:42
      Nie posyłam. Mój syn będzie jeszcze rok chodził do przedszkola. Intelektualnie
      jest dobrze rozwinięty - zna litery, liczy do 200, dodaje i odejmuje do 10,
      radzi sobie z zadaniami dla swojej grupy wiekowej. Ale uważam, że emocjonalnie
      to jeszcze mały chłopiec. Ufny, dziecinny, kochający swoje misie wink Zdecydowanie
      nie nadaje się do rzucenia na głęboką wodę. Widzę jednocześńie jak z miesiąca na
      miesiąc robi się coraz cwańszy, coraz odważniejszy, coraz bardziej pyskaty.
      Myślę, że ten rok w przedszkolu pozwoli mu dojrzeć do tego, żeby samodzielnie
      sobie w szkole radzić.
    • majenkir Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 19:48
      Kto posyła? Cale USA posyła! smile
      Moje dzieci w wieku lat 5 byly juz w zerowce. Skutkow ubocznych nie
      zaobserwowalam tongue_out.
      • 1-moni-bel Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 19:56
        W Belgii wszystkie dzieci ida do pierwszej klasy w wieku 6 lat.
        W ostatniej grupie przedszkolnej maja robione testy czy sa gotowi i
        jesli nie to zostaja w przedszkolu rok dluzej.
    • wieczna-gosia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 20:39
      obaczym. Na razie wyslalam go od dzisiaj do grupy mieszanej 5-6 latkow i
      zobaczymy co z tego wyniknie- jesli samo dobro- to w przyszlym roku zerowka a za
      rok do szkoly smile
    • krwawakornelia o ja bym poslala chetnie!!!! 31.03.09, 20:48
      ale ja to w ogole wredna jestem,
      1,5 roku do przedszkola, 6 lat do szkoly, najpozniej w wieku 12 lat do
      internatu, punkt.
    • wieczna-gosia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 21:10
      zadam jeszcze raz to pytanie bo nadal jest aktualne- coz to by byl za problem,
      zamiast wywlekac dzieci z przedszkoli i wsadzac je do szkol- wywlec program 1
      klasy i wsadzic go do przedszkola? zrobic przejsciowe 2 lata i to czego dzieci
      ucza sie w 1 klasie nauczac w zerowce, to czego dzieci ucza sie w zerowce-
      nauczac w 5 latkach... no slowem- nie kumam problemu z ta cala reforma serio
      serio i upychania jeszcze jednego rocznika w szkolach......
      • krwawakornelia ale po co? 31.03.09, 21:12
        po co ja sie ciebie pytam. Czemu ma to sluzyc?
        • wieczna-gosia Re: ale po co? 31.03.09, 23:03
          bo w tym wieku tak wspaniale wszystko sie chlonie? i skoro sie chlonie to czemu nie?
      • fogito Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 21:18
        Posyłam pięciolatka do przyszkolnej zerówki czy jak tam kto zwał...
        Sama chodziłam do zerówki przy szkole i tragedii nie było.
        Żałowałam, że nie poszłam rok wcześniej.
      • kiniak22 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 21:27
        ja wysylam w przyszlym roku do zerowki (bedzie miala 5 lat) i zobacze jak sobie
        poradzi, jak nie da rady to zostanie jeszcze rok, z tym ze mlodsza juz
        obowiazkowo bedzie musiala isc wczesniej sad

        szczerze mowiac to jestem przerazona glownie dlatego ze uwazam ze program
        szkolny nie bedzie do konca przygotowany dla takich dzieci, zamiast rozwijac
        dzieci emocjonalnie i intelektualnie glownie kladzie sie nacisk na nauke
        niestety, te pierwsze roczniki beda krolikami doswiadczalnymi i to na nich wyjda
        wszystkie popelnione bledy uncertain i nie ma tutaj porownywac polski do innych krajow
        rozwinietych gdzie dzieci tez w tym wieku zaczynaja edukacje, tam dzieci maja
        przystosowany program, w wiekszosci nie musza nosic ksiazek do szkoly, szkola w
        takich krajach uczy poprzez zabawe a u nas przewaznie kaze sie uczyc sad

        a swoja droga to mnie zastanawia co zrobia z 17-latkami ktorzy ukoncza
        zawodowki??? przeciez nie mozna zakladac ze wszyscy pojda dalej sie uczyc? no
        chyba ze zliwkwiduja szkoly zawodowe albo wydluza je o rok?! tongue_out no bo przeciez
        taki 17-latek nie moze placowac w pelnym wymiarze godzin? chyba ze sie myle?
        • mama_kotula Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 21:33
          Cytattam dzieci maja
          przystosowany program, w wiekszosci nie musza nosic ksiazek do szkoly


          Nie muszą nosić, bo trzymają je w szkole.

          Sześciolatku, pamiętaj - ksiązka twój wróg tongue_out

          Cytatszkola w takich krajach uczy poprzez zabawe a u nas przewaznie kaze sie uczyc sad

          Masz jakieś doświadczenia porównawcze w tej kwestii, czy jedynie bazujesz na obrazie szkoły w Ulicy Sezamkowej i Franklinie oraz swoich szkolnych wspomnieniach?

          Możesz mi poza tym wyjaśnić co znaczy: "każe się uczyć"?
          • kiniak22 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 21:41
            mam rodzine w uk i usa, tam dzieci ktore zaczynaly edukacje nie musialy uczyc
            sie w domu w sensie nie mialy gory zadan do odrobienia
            w polsce niestety dzieci juz w zerowce dostaja zadania pisemne do dorobienia w
            domu i nie mam tu na mysli namalowanie obrazka, owszem moze nie dla kazdego jest
            problemem w domu cwiczyc pisanie literek i cyferek, ale osobiscie uwazam ze dla
            roztrzepanego pieciolatka to moze byc problem, mam nadzieje ze majac pol roku
            szkoly zdaza choc troche dopasowac program do rozwoju intelektualnego pieciolatkow
            • mama_kotula Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 21:54
              Generalnie to problem jest nie w tym, że dzieci dostają zadania domowe, ale w tym, że rodzice nie wierzą w możliwości własnych dzieci.

              Co ci szkodzi zrobić dziecku z odrabiania lekcji zabawę?

              Nie uważam, aby pisanie literek i cyferek było problemem dla roztrzepanego pięciolatka. Znaczy - jeśli mamusia sobie wyobraża, że dziecię w skupieniu ma siedzieć samo przy stoliczku na doopie i pisać literki, to faktycznie może sobie sama narobić problemów tym wyobrażeniem.

              Poza tym pierwsze słyszę, aby w ZERÓWCE dzieci miały GÓRĘ zadań do odrobienia. Nieco przesadzasz.

              Co najśmieszniejsze, taki przeciętny 5-latek jest w stanie przez pół godziny klepać w komputer i się bez problemu skupia, a nad przepisaniem linijki liter się nie skupi? Nie bądźmy śmieszni i doceniajmy dzieci.
              I nie demonizujmy nauki, na litość boską. Pisanie i czytanie też może być zajebistą zabawą. Tyle, że nie dla dziecka, któremu matka wmawia od najmłodszych lat, że nauka to samo zuoooo i męka, bo - olaboga - zadanie domowe trzeba odrobić.
              • e_r_i_n Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 09:34
                mama_kotula napisała:

                > Poza tym pierwsze słyszę, aby w ZERÓWCE dzieci miały GÓRĘ zadań do
                > odrobienia. Nieco przesadzasz.

                Spore nieco. Pewnie przypadek tongue_out
                Moje dziecko dostalo RAZ gore rzeczy do zrobienia w domu - w ramach
                akcji wychowawczej, ustalonej z panią - czyli: 'warto pracowac na
                zajeciach w przedszkolu, bo inaczej trzeba w domu, zamiast sie
                bawic'. Podzialalo smile.
                Poza tym prac domowych nie bylo. Ewentualnie sugestia, zeby cos
                pocwiczyc ekstra, bo gorzej wychodzi - typu literki jakies nieladne.
                Podzialalo tez - teraz pierwszak pisze jak po zajeciach z kaligrafii.

                Dla dziecka 30 minut na 'prace w domu' to jest super trening przed
                faktycznym zakuwaniem w szkole. Szesciolatkowi nie zaszkodzi. Lepsze
                to, niz komp i tv.
              • alinawk Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:16
                > Generalnie to problem jest nie w tym, że dzieci dostają zadania
                domowe, ale w t
                > ym, że rodzice nie wierzą w możliwości własnych dzieci.
                >
                > Co ci szkodzi zrobić dziecku z odrabiania lekcji zabawę?

                Ja próbowałam zrobić z nauki czytania zabawę. Kupowałam książeczki
                z nalepkami, malowanki, cuda-niewidy, kredki, pisaki, tablice ze
                możliwością mazania napisów, bawiłyśmy się w przedszkole lalkami,
                ja byłam panią nauczycielką a lalki miały czytać literki i pisać.
                No i co? Córka mi za którymś razem oświadczyła kategorycznie, że
                literki są nudne i nie będziemy się tak wiecej bawić! No to sobie
                odpuściłam.
                W sierpniu skończy sześć lat i pójdzie do zerówki w przedszkolu.
                Zobaczymy co będzie dalej. Cóż, nie wszystkie dzieci w wieku 4-5
                lat uważają że literki są interesujace. Bardziej je pociaga zabawa
                lalkami, klockami, stawianie babek z piaskiem, zjeżdżalnia czy
                huśtawki. Śmiem nawet twierdzić że takich dzieci jest wiecej niż
                geniuszów umiejacych czytać.
                • mama_kotula Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 11:08
                  CytatNo i co? Córka mi za którymś razem oświadczyła kategorycznie, że
                  literki są nudne i nie będziemy się tak wiecej bawić! No to sobie
                  odpuściłam.


                  Oczywiście, bo córka nie widziała sensu w poznawaniu liter - znaczy, nie miała potrzeby poznawania liter, i nic dziwnego, że nie chciała ich się uczyć.

                  Mój syn jak miał 4,5 roku stwierdził, że angielski w przedszkolu jest nudny i on nie chce się więcej bawić w angielski. Ok, nie ma sprawy, nie chce - nie musi.
                  Diametralnie się to zmieniło pół roku później, kiedy młody zaczął pałać miłością wielką i nałogową do komputera. A ten głupi komputer pluł do młodego komunikatami po angielsku, no i pojawił sie problem, bo matka nie zawsze pod ręką, a chce się dalej grać/oglądać/dowiedzieć się jakiego typu jest pokemon, a tu zonk. Do tego te nieszczęsne anime na stronie narutowire, z angielskimi napisami, olaboga. I Gwiezdne Wojny też bez lektora matka ściągnęła, podła matka.

                  I co zrobiło dziecko? Ano dziecko zaczęło się uczyć angielskiego, na filmach, grach komputerowych itp., z pomocą matki ofkors.
                  Pojawiła się potrzeba, to automatycznie pojawiły się chęci.

                  Młoda moja nauczyła się czytać po to - jak twierdzi - aby sobie samej czytać instrukcje w książeczkach z zagadkami. Ponownie - jest potrzeba, są i chęci.
                  • mamapodziomka Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 11:22
                    Ewentualnie mozna jeszcze bawic sie tak, zeby bylo to naprawde atrakcyjne.
                    Naklejki i tablica niekoniecznie musza byc szszcytem marzen wink

                    U nas byly literki z betonu, literki-pierniczki, cyferki rysowane kreda na
                    chodniku... Liczyc tez mozna rozne rzeczy, jedni srubki, inni blyszczace
                    koraliki, przy okazji, nienachalnie, a efekt jest wink

                    Ale fakt, ze potrzeba jest jednak motywem wiodoacym, mloda na przyklad nie
                    odczuwa zupelnie potrzeby czytania (przeciez robia to matka i ojciec) natomiast
                    odczuwa potrzebe wyrazania siebie w formie pisemnej, wobec czego nie potrafiac
                    czytac zaczyna pisac wink Idzie jej to dosc fonetycznie jeszcze, pozera
                    samogloski, ale jej to nie zniecheca wink
                    • mama_kotula Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 11:33
                      CytatEwentualnie mozna jeszcze bawic sie tak, zeby bylo to naprawde atrakcyjne. Naklejki i tablica niekoniecznie musza byc szszcytem marzen wink

                      Ja tam stawiam na naukę "przy okazji", ot typu idziemy ulicą i czytamy litery z rejestracji, w sklepie znajdujemy litery na etykietkach ("młodzieży, proszę mi podać kaszę jęczmienną") i tak dalej.
                      Dzięki temu dziecko przyjmuje uczenie się jako coś naturalnego, element codzienności.
                      Uważam, że głównym problemem wszystkich krzykaczy w temacie "zabierania dzieciństwa" jest to, że krzykacze po prostu nie lubią i nigdy nie lubili się uczyć. I to wszystko.
                      • mamapodziomka Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 11:39
                        No nie, to tez, ale literki z betonu tez sa ekstra, mimo, ze produkowane
                        specjalnie wink Troche tylko sie krusza z czasem wink

                        A i jeszcze mozna ukladac slowa z literek makaronow do zupy. Plesc z traw i
                        galazek. Albo drutu...
            • aluc Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 22:34
              moje dziecko nie dostawało w zerówce zadań do odrobienia, w pierwszej
              klasie zrobienie pracy domowej zajmuje mu od 5 do 10 minut, o ile nie
              zrobił jej jeszcze szkole na przerwie, albo jak pani dyktowała

              widocznie strasznie niski poziom ma ta szkoła

      • madami Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 21:35
        W zamierzeniu miało być wyrównywanie szans bo np. wiele dzieci
        wiejskich do przedszkola wogóle nie chodzi ( ztego co wiem głównie
        we względów organizacyjnych bo zwykle trzebaby je osobiści dowozić).
        Ja osobiście opowiadam się za obowiązkowym przedszkolu dla 5 latków
        i zerwóce w przedszkolu tylko wtedy oczywiście brakowałoby miejsc i
        trzebaby zorganizować nowe przedszkola, upchnięcie maluchów do szkół
        jest tańsze, nawet kosztem nauki zmianowej starszych roczników.
        • kiniak22 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 21:43
          a swoja droga to skoro taka krzywda jest siedzenie dzieci w domu i nie chodzenie
          do szkoly to po co posylaja dzieci wczesniej do szkoly? rownie dobrze mogliby
          zwiekszyc liczbe przedszkoli i zlobkow! wtedy i dla moich dzieci znalazloby sie
          miejsce w placowce uncertain
          • zuzanna56 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 21:53
            Moja córka poszła rok wczesniej (6,5 roku), teraz jest w II klasie,
            miała badania w poradni.
        • chalsia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 00:11
          > W zamierzeniu miało być wyrównywanie szans bo np. wiele dzieci
          > wiejskich do przedszkola wogóle nie chodzi ( ztego co wiem głównie
          > we względów organizacyjnych bo zwykle trzebaby je osobiści dowozić).

          bzdura.
          Głównym powodem nie chodzenia młodszych dzieci do przedszkola na wsi jest po
          prostu brak przedszkoli. Albo nawet jak ono jest, to nie ma miejsca na przyjęcie
          wszystkich chętnych dzieci.
          Tu gdzie mieszkam (okolice niedalekie dużego miasta) co roku co najmniej 30
          dzieci nie dostawało się do przedszkola do danego rocznika. Czyli łącznie jakieś
          około 100 dzieci z gminy.
          • madami Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 15:02
            No tak przez brak przedszkoli w najblizszym sąsiedztwie trzeba je
            wozić nieraz po kilkadziesiąt kilometrów. Mało kto żyjący i
            pracujący na wsi ma na to i czas i środki i ochotę.
      • minerallna Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 01:13
        A moze temu żeby nasze dzieci wcześniej szkoły wszelakie skończyły i do pracy
        poszły?
        Nikt tego nie kuma???
        Inaczej system emerytalny rypnie się jak nic, choć i teraz ledwo zipie.
      • aetas Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 12:17
        wieczna-gosia napisała:

        > zadam jeszcze raz to pytanie bo nadal jest aktualne- coz to by byl
        za problem,
        > zamiast wywlekac dzieci z przedszkoli i wsadzac je do szkol-
        wywlec program 1
        > klasy i wsadzic go do przedszkola? zrobic przejsciowe 2 lata i to
        czego dzieci
        > ucza sie w 1 klasie nauczac w zerowce, to czego dzieci ucza sie w
        zerowce-
        > nauczac w 5 latkach... no slowem- nie kumam problemu z ta cala
        reforma serio
        > serio i upychania jeszcze jednego rocznika w szkolach......

        takie jest również moje zdanie i tego się będę trzymać! smile

        niestety, prawda jest taka, że w ciągu ostatnich lat zamknięto tyle
        przedszkoli nie patrząc na ewentualne trendy demograficzne (m.in.
        przedszkole mojego starszego dziecka, które miało full dzieci we
        wszystkich grupach do ostatniego roku działania), że coś teraz z
        tymi dziećmi trzeba zrobić... widać łatwiej niż zmienić program
        nauczania przedszkolnego, upchnąć dzieci w szkołach niż poszukać
        pomysłu na ponowne zwiększenie liczby przedszkoli, szkoda...
      • trautlusia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 22:07
        wieczna-gosia napisała:

        > zadam jeszcze raz to pytanie bo nadal jest aktualne- coz to by byl
        za problem,
        > zamiast wywlekac dzieci z przedszkoli i wsadzac je do szkol-
        wywlec program 1
        > klasy i wsadzic go do przedszkola? zrobic przejsciowe 2 lata i to
        czego dzieci
        > ucza sie w 1 klasie nauczac w zerowce, to czego dzieci ucza sie w
        zerowce-
        > nauczac w 5 latkach... no slowem- nie kumam problemu z ta cala
        reforma serio
        > serio i upychania jeszcze jednego rocznika w szkolach......


        Popieram- i chyba kumam o co chodzi z tą reforma Pani Minister chce
        pokazać że cos robi
    • malamadre Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 22:42
      Moje dziecko jest z rocznika, które chcąc nie chcąc pójdzie do szkoły w wieku 6
      lat. W szkole w mojej dzielnicy dzieci już teraz uczą się na dwie zmiany,
      ciekawa jestem bardzo jak to będzie wyglądało za 3 lata, 3 zmiany?
    • figrut Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 31.03.09, 23:30
      Nie poślę. Zbyt duża rozbieżność roczników w jednym budynku i na jednym boisku
      szkolnym jak dla mnie. Nie potrafię zrozumieć, po kiego grzyba pchać
      sześciolatki do budynku szkoły między dzieci u których widoczny jest duży skok
      rozwojowy, zamiast wprowadzić zasady nauczania "pierwszej klasy" do budynku
      przedszkola. Nie trzeba by było przystosowywać sal w szkole dla takich maluchów
      (nie wyobrażam sobie siedzenia teraźniejszych zerówkowiczów non stop przy
      stoliku na krześle). Do tego te sześciolatki zagnane do szkoły będą miały
      ograniczone zabawy na powietrzu (przy przedszkolu są ogródki), a na boisku
      szkolnym w tłumie np. 12 latków mogą się czuć zagubione.
      • kropkacom Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 08:17
        > Do tego te sześciolatki zagnane do szkoły będą miały
        > ograniczone zabawy na powietrzu (przy przedszkolu są ogródki), a na boisku
        > szkolnym w tłumie np. 12 latków mogą się czuć zagubione.

        W wielu przedszkolach w Polsce dzieci i tak rzadko wychodzą na dwór. Zwłaszcza w
        okresie jesieni i zimy.

        > zamiast wprowadzić zasady nauczania "pierwszej klasy" do budynku
        > przedszkola.

        Bo przedszkoli jest mało? Bo mało dzieci chodzi do przedszkola?
        • madami Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 15:05
          kropkacom napisała:

          >
          > W wielu przedszkolach w Polsce dzieci i tak rzadko wychodzą na
          dwór. Zwłaszcza
          > w
          > okresie jesieni i zimy.
          >
          W przedszkolach jakie ja znam dzieci na dworze są codzinnie, chyba,
          że panuje wichura i zawierucha.

          > Bo przedszkoli jest mało? Bo mało dzieci chodzi do przedszkola?

          Tu się nie zgodzę, na wsiach często wogóle nie ma przedszkoli, w
          miastach wielu rodziców odchodzi z kwitkiem bo dziecko się nie
          dostało.
      • bsl Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 08:50
        wszytsko zależy od organizacji i chęci nauczyciela ,
        figrut piszesz ze dzieci będą zagubione , ja chodziłam do zerówki w
        szkole i jakos nie pamiętam zebym traume z tego powodu miała , a
        klasa dla zerówkowicza wygląda tak samo jak dla pierwszoklasisty
        • figrut Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:52
          W mojej rodzinnej wsi mój brat chodził już do zerówki w szkole i to w czasach,
          kiedy nauka podstawowa trwała 8 lat. Zerówka miała jednak swój własny plac zabaw
          oddzielony siatką od boiska szkolnego i lekko na uboczu. Zerówka mieściła się w
          pałacu połączonym łącznikiem z budynkiem nowej szkoły. W salach zerówki były
          dywany i zabawki, a nie tylko krzesła i stoły jak to u nas w miasteczku planuje
          się zorganizować dla nowych, wcześniejszych rocznikowo pierwszoklasistów, czyli
          dawnych zerówkowiczów. Do tak zorganizowanych sal nie poślę wcześniej mojego
          młodszego syna.
          • figrut Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:53
            Dodam, że nie przewiduje się dodatkowego, wydzielonego miejsca zabaw dla tych
            maluchów na boisku szkolnym.
      • przeciwcialo Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 15:15
        Kiedys podstawówki były ośmioklasowe i rozbiezność wiekowa wieksza.
        Jak ty sobie tam dalas radę wink?
    • carrymoon Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 08:58
      moja co prawda planowo w tym roku pójdzie do 1 klasy, jako 7mio
      latka ale
      ... świadomie wysłałam ją do szkoły do zerówki.
      Po pierwsze zerówka w szkole świetnie ją oswoiła z miejscem, z
      budynkiem troche innymi zasadami niż w przedszkolu. Idąc w tym roku
      do pierwszej klasy nie będzie rzucona na głęboką wodę. Świetnie wie
      gdzie co jest w szkole, zna panie ze świetlicym pielęgniarkę, gdzie
      jest biblioteka. Jednoczęśnie ejst wciąż pod parasolem
      ochronnym "oddziału przedszkolnego". Nie są wypuszczani na przerwę
      ze starszymi dziećmi. Mają swoją osobną swietliće. Obiady i
      śnieadania (!) mają podawane w oddzielnych godzinach.
      Wciągana jest w życie szkoły i zajęcia pozalekcyjne np tańce.

      Jak dla mnie same plusy.

      Zadania domowe. Raz na jakiś czas przynosimy książkę do domu i ma do
      przepisania np 2 linijki literek. Czasem coś narysować. Żadna wielka
      praca. Ja sama często biore książkę do domu i przeglądam, chce
      wiedzieć co robią i jak sobei radzi. Argumetn o noszeniu książek
      zupełnie od czapy. Nie wyobrażam sobie nei wiedzieć czego się uczy
      moje dziecko i jak sobie radzi.
      Zadania domowe w ilościach znikomych.

      Na prawde uważam, że osoby przerażone reformą przesadzają.

      Najtrudniej będzie miał moim zdaniem pierwszy rok 6cio latków. Te
      dzieci, które do przedszkola nie chodziły i nagle mahją iśc do
      pierwszej klasy. Cała reszta która będzie mogła zacząć edukację od
      zerówki poradzi sobie świetnie.

      I wcale mi się nie podoba pomysł, że będą dzieci 6cio i 7mio letnie.
      Ze względu na ilość dzieci a nie na różnicew poziomie dojrzałości.
    • carrymoon Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 08:58
      moja co prawda planowo w tym roku pójdzie do 1 klasy, jako 7mio
      latka ale
      ... świadomie wysłałam ją do szkoły do zerówki.
      Po pierwsze zerówka w szkole świetnie ją oswoiła z miejscem, z
      budynkiem troche innymi zasadami niż w przedszkolu. Idąc w tym roku
      do pierwszej klasy nie będzie rzucona na głęboką wodę. Świetnie wie
      gdzie co jest w szkole, zna panie ze świetlicym pielęgniarkę, gdzie
      jest biblioteka. Jednoczęśnie ejst wciąż pod parasolem
      ochronnym "oddziału przedszkolnego". Nie są wypuszczani na przerwę
      ze starszymi dziećmi. Mają swoją osobną swietliće. Obiady i
      śnieadania (!) mają podawane w oddzielnych godzinach.
      Wciągana jest w życie szkoły i zajęcia pozalekcyjne np tańce.

      Jak dla mnie same plusy.

      Zadania domowe. Raz na jakiś czas przynosimy książkę do domu i ma do
      przepisania np 2 linijki literek. Czasem coś narysować. Żadna wielka
      praca. Ja sama często biore książkę do domu i przeglądam, chce
      wiedzieć co robią i jak sobei radzi. Argumetn o noszeniu książek
      zupełnie od czapy. Nie wyobrażam sobie nei wiedzieć czego się uczy
      moje dziecko i jak sobie radzi.
      Zadania domowe w ilościach znikomych.

      Na prawde uważam, że osoby przerażone reformą przesadzają.

      Najtrudniej będzie miał moim zdaniem pierwszy rok 6cio latków. Te
      dzieci, które do przedszkola nie chodziły i nagle mahją iśc do
      pierwszej klasy. Cała reszta która będzie mogła zacząć edukację od
      zerówki poradzi sobie świetnie.

      I wcale mi się nie podoba pomysł, że będą dzieci 6cio i 7mio letnie.
      Ze względu na ilość dzieci a nie na różnicew poziomie dojrzałości.
    • betty_julcia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 09:12
      Gdyby w naszym kraju nie był to pomysł na szybko i byle jak realizowany i tak jak w innych krajach cywilizowanych szkoły przystosowane, program przystosowany i idą wszystkie dzieci - to tak, wysłałabym bez dyskusji. A w naszym przypadku nie wybijam się przed szerag i nie rzucam swojego dziecka jako królika doświadczalnego. Oczywiście zawsze są rodzice, którzy mają ambicje wysłać swoje dziecko wcześniej do szkoły bouważają je za bardzo zdolne lub bardzo rozwinięte, samodzielne. Poczytałam punkty qw artykule, moja córka spełnia wszystkie, uważam też że jest wystarczjąco rozwinięta emocjonalnie, potrafi doskonale zgrać sie z rówieśnikami i odnaleźć w grupie, dobrze radzi sobie z liczeniem, czytaniem, nauczyciel jest dla niej autorytetem, nie miałaby problemów z koncentracją i uwagą na lekcjach. Ale nie wysyłam. Moze dlatego ze mam tak cudowne przedszkole i panie przedszkolanki że nikt z grupy nie zdecydował się posłać dziecka wcześniej, mimo że dyrekcja przedszkola nalegała. Poza tym obowiązków się nie uniknie, cale zycie przed nią pełne pracy i nauki, ja mam 31 lat i wciąż się uczę i uczę i zdaję coraz to nowe egzaminy i jeszcze pełno ich przede mną. WIec nei widze potrzeby zapędzania jej do tego wszystkiego rok wczesniej dlatego że mądre głowy w ministerstwie znalazły cudowny środek na załatanie przysżłościwoych problemów budżetowychsmile
      • kropkacom Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 09:16
        > Gdyby w naszym kraju nie był to pomysł na szybko i byle jak realizowany i tak j
        > ak w innych krajach cywilizowanych szkoły przystosowane, program przystosowany
        > i idą wszystkie dzieci - to tak, wysłałabym bez dyskusji.

        A jesteś pewna że nie ma programów i szkoła jest nie gotowa? Bo to najczęstszy
        argument przeciwko wysłaniu dziecka do szkoły i jestem ciekawa jak to faktycznie
        jest.
        • betty_julcia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 09:40
          Wiem że nie są. Ale szczerze m.ówiąc nawet jeżeli by,łyby przygotowane to pewnei nie zdecydowałabym się wysłać córki wcześniej. Tak jak napisałam, gdyby to nie był eksperyment na tym roczniku, gdyby wszystkie dzieci miały iść do szkoły to wysłąłabym. Jak mam wybór i mam być pionierką to nie, dziękujęsmile
          Do tej pory reforma wprowadzająca gimnazaja okazła się nienajlepszym pomysłem, sposób wprowadzenia nowych matur także okazał się bardzo niesprawiedliwy dla pierwszego rocznika zdającego nową maturę więc nie wierzą w nagłe olśnienie i zrobienie czegoś dobrze.
        • madami Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 15:09
          kropkacom napisała:
          A jesteś pewna że nie ma programów i szkoła jest nie gotowa? Bo to
          najczęstszy
          > argument przeciwko wysłaniu dziecka do szkoły i jestem ciekawa jak
          to faktyczni
          > e
          > jest.

          Ja jestem pewna. Na razie widzę, że jest bałagan w programach
          nauczania i to w przedszkolach jak i szkołach, nikt nic nie wie,
          szkoły wcale nie dostaną obiecanych dotacji na przystosowanie do
          przyjęcia 6 latków.
      • alinawk Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:32
        Poza tym obowiązków się nie uniknie, cal
        > e zycie przed nią pełne pracy i nauki, ja mam 31 lat i wciąż się
        uczę i uczę i
        > zdaję coraz to nowe egzaminy i jeszcze pełno ich przede mną. WIec
        nei widze pot
        > rzeby zapędzania jej do tego wszystkiego rok wczesniej dlatego że
        mądre głowy w
        > ministerstwie znalazły cudowny środek na załatanie
        przysżłościwoych problemów
        > budżetowychsmile

        Tak jest.Szkoła to jakby nie patrzył obowiązek. Chodzić codziennie
        trzeba. Nie ma, że jak przyjedzie babcia, to możemy zostać w domu i
        sobie pospać dłużej, albo jak mama ma urlop to np. możemy razem
        gdzieś jechać. Plany urlopowe, jakieś wyjazdy czy wycieczki trzeba
        planować biorąc szkołę pod uwagę. Szkoła to poczatek kieratu w jaki
        każdy prędzej czy póżniej wpada: szkoła, szkoła szkoła, potem
        praca,dom, praca,dom...
        W pewnym sensie szkoła to koniec beztroskiego dzieciństwa.
        • mama_kotula Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:54
          CytatW pewnym sensie szkoła to koniec beztroskiego dzieciństwa.


          Poproszę o definicję "beztroskiego dzieciństwa".
          • alinawk Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 11:32
            > Poproszę o definicję "beztroskiego dzieciństwa".

            Proszę bardzo: brak poważnych obowiązków typu szkoła.
            • mama_kotula Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 11:37
              alinawk napisała:

              > > Poproszę o definicję "beztroskiego dzieciństwa".
              >
              > Proszę bardzo: brak poważnych obowiązków typu szkoła.

              No widzisz, i tu się rozmijamy w poglądach, bo wg mnie szkoła nie jest szumnie brzmiącym POWAŻNYM OBOWIĄZKIEM, tylko naturalną koleją rzeczy i generalnie przyjemnością. Bo nauka sama w sobie jest przyjemna.
              Sformułowanie "poważny obowiązek" automatycznie nasuwa myśl, że szkoła to coś niefajnego.
              • betty_julcia Mama_kotula 01.04.09, 12:00
                Nie ma co łapać za słowa i wymagać definicji bo mu utaj na forum nikogo nie przekonujemy, tylko wymienamy rózne myśłi. Każdy ma inną szkołę koło siebie, mało tego- są dziewczyny z różnych krajów, każdy ma inne doswiadczenia więc trudno zebyśmy zaczęli się teraz licytować kto ma rację. UWażam ze każdy ma rację i każdy robbi wg własnych potrzeb i sumienia więc trudno zebyśmy się słow czepiali i podawali definicje.

                Po drugie, nei radziłabym nikomu żeby przedstawiał dziecku szkołę tylko i wyłącznie w kategoriach przyjemności. Bo owszem przyjemna też jest, ale jest to jednak obowiązek, jest nauka, są różne raz wesołe a raz smutne przejścia z koleżankami i kolegami. Dziecko musi być nastawione że szkoła to przyjemność ale też obowiązek i systematyczna praca.
                • mama_kotula Re: Mama_kotula 01.04.09, 12:10
                  Ja w ogóle nie przedstawiam dziecku szkoły w jakichkolwiek kategoriach.
                  Moje dziecko po prostu wie, że do szkoły się chodzi i że trzeba codziennie pracować. Tak samo jak do przedszkola codziennie trzeba wstać rano (no, ok, pół godziny wcześniej, bo bus przyjeżdża 7:20), tak samo jak w przedszkolu są wesołe i smutne przejścia z koleżankami i kolegami, tak samo trzeba się podporządkować temu, co mówi nauczyciel. I tak samo po dłuższej nieobecności trzeba uzupełnić zeszyt ćwiczeń. I naprawdę, moje dziecko nie kategoryzuje tego jako obowiązek, tylko jako normę.

                  Może o tyle mam ułatwienie, że z młodym ma zaleconą terapię w zakresie interakcji społecznych, i my i tak codziennie i systematycznie pracujemy z tzw. historyjkami i innymi formami terapii zajęciowej.

                  Czepiam się jedynie sformułowania "poważny obowiązek". Mimo wszytko jest to sformułowanie nacechowane emocjonalnie, sugeruje coś.. no coś poważnego, coś, z czym nie ma żartów. I nasuwa negatywne konotacje. A imho im mniej dziecko ma negatywnych konotacji, tym bardziej naturalnie przyjmie pójście do szkoły.
                  • mama_kotula A słów się "czepiam" 01.04.09, 12:15
                    z przekory winkwink. Bo zauważyłam, że wyświechtany frazes "zabierać dzieciństwo" oraz etos beztroskiego dzieciństwa są nadużywane w takich dyskusjach, najczęściej bezrefleksyjnie i bez zastanowienia głębszego, co tak naprawdę oznaczają te słowa w kontekście nauki - ot, używane są na zasadzie hasło: nauka, odzew: zabieranie dzieciństwa.
          • przeciwcialo Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 15:18
            Beztrosko przeszłam przez całą podstawówke czyli do 15 roku zycia smile
    • ewcia1976 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 09:19
      Nie posyłam z 2 powodów:
      1. Mała jest z końca roku 2003 i ma kłopoty emocjonalne z
      dostosowaniem się do nowego środowiska ot taka aspołeczna jest.
      Teraz jest w miejscu , które zaakceptowała. Gdzie ma zapewnioną
      dobrą opiekę gdy ja jestem w pracy i to nawet do godz 17 anie 12 jak
      w szkole.
      2. W pobliskiej szkole gdy ja do niej chodzilam było miejksce dla 5
      klas po 25 dzieci teraz niby miejsca nie ma (ach te oszczędności) i
      ostatnio utworzono 2 40-osobowe klasy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. I jak
      tu sie nauczyć czegokolwiek?
      • mama_misi Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:02
        Zastanawiam się ile z mam piszących, że szkoła nie jest
        przystosowana do przyjęcia 6 latków, była w placówce i to
        sprawdziła? Ja byłam i wiem, że szkoła mojego dziecka jest super
        przygotowana na przyjęcie maluchów a i 7 latki na tym skorzystają.

        Powiem szczerze, czy mamy które piszą, że mają super rozwinięte
        dzieci ale zostawiaja je w przdszkolu bo szkoda "dzieciństwa"
        zastanowiły się co te dzieci będa robiły w szkole, gdzie program to
        praktycznie poziom zerówki? To tak jakby świadomie puścić zdolne
        dziecko do zerówki. Oczywiście, jeżeli dziecko ma duże problemy
        emocjonalne, czy też "nie garnie" się do nauki to rozumię taką
        decyzję ale w innym przypadku nie bardzo.
        • gryzelda71 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:06
          mama_misi napisała:

          > Zastanawiam się ile z mam piszących, że szkoła nie jest
          > przystosowana do przyjęcia 6 latków, była w placówce i to
          > sprawdziła?

          Ja sprawdziłam.I nie jest przygotowana.
          • bsl a jak powinna być przygotowana szkoła 01.04.09, 10:15
            waszym zdaniem , pytam z ciekawosci
            bo tu w Czechach ten system działa od dawna , podstawówka ma 9
            klas , do gimnazjum ( liceum ) mozna zdawać po 5 , 7i 9 klasie , i
            od tego zalezy ile lat dziecko w tym liceum będzie, (sa tez
            zawodówki) , potem studia
            dla chętnych wink
            napisałam to tak dla orientacji systemu edukacji w RC
            • betty_julcia Bsl 01.04.09, 10:42
              No widzisz, sama piszesz ze u was dziala od 9 lat. Więc nad czym sie zastanawiać jak s=coś działa i jest ok. U nas co chwilę wprowadzają zmiany i jak na razie, jak wcześniej napisałam każda to knot. U was nie ma gimnazjów, czyli okresu przejściowego między podstawówką a liceum. U nas jest. Najgorsze wyjście z możliwych. Druga sprawa matury. Siedziałam w komisjach rekrutacyjnych na studia i widziałam jak niesprawiedliwe było podejscie do tych którzy mieli nową maturę. Więc wolę trzymać dystans do nowości.
              • bsl Re: Bsl 01.04.09, 10:48
                kochana ja wiem jak jest w Polsce bo moje corki maja 14 i 13 lat i
                dopiero od pół roku jestem na obczyźnie
                i widze ze w szkołach jest dużo więcej luzu , nie ma wyścigu
                szczurów , dzieciaki maja wiecej czasu dla siebie i na ewentualne
                zajęcia pozalekcyjne

                sprostowanie podstawówka trwa 9 lat ( nie ma zerówki ) a od jak
                dawna to nie wiem , mam wrażenie ze od zawsze smile
                • bsl Re: Bsl 01.04.09, 10:59
                  acha i dla dzieci klas 1-5 jest tzw szkolna drużyna ( cos jak nasza
                  świetlica ) w naszej szkole do 16.30 tylko że tutaj dzieciaki mają
                  bardzo dobrze zorganizwonay czas świelticowy , nie ma czasu na nudę:
                  wycieczki , zajęcia sportowe, teatralne, taneczne dla kazdego cos
                  miłego wink, całe piętro jest podzielone na sale bardzo kolorowe więc
                  dzieciaki ( te najmłodsze ) po 4 godzinach nauki maja czas na relaks
          • przeciwcialo Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 15:21
            Odladalam 4 szkoly. Wszystkie przygotowane dla dzieci.
        • betty_julcia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:34
          MAma misi masz oczywiście dużo racji. Tylko ze ja nei uważam mojego dziecka za super zdolne, tylko z normalnymi możliwościami. Nie widzę natomiast potrzeby wpychania go do klasy z rok starszymi dziećmi, duzo lepiej przygotowanymi do szkoły niż ona. Bo ona jest samoukiem, czytać nauczyła się sama i sama sobie powolutku trenuje, jak inne dzieci z jej grupy. Wcale sie specjalnie nie wybija na tle swoich koleżanek, większość jest takich jak ona i to one z nią pójdą do klasy w szkole, będą wszystkie na jednym podobnym poziomie. Nie widzię potrzeby zmiany otoczenia teraz, i wpędzenia jej w nowe srodowisko dzieci w większości starszych.
    • allejoasia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 09:54
      Nie posyłam do szkoły.
      Synek jest z października 2006 i rok szkolny 2009/10 spędzi w
      zerówce przy przedszkolu.
      • gryzelda71 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:12
        allejoasia napisała:
        > Synek jest z października 2006 i rok szkolny 2009/10 spędzi w
        > zerówce przy przedszkolu.

        3 latek w zerówce?
        • allejoasia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 12:32
          oj nie 2006 a 2003 przepraszam, z mlodszym nie będę miała wyboru wink
    • majmajka Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:02
      Moj jest siedmiolatkiem. Nie poslalam go rok wczesniej do szkoly, bo nie chodzil do przedszkola. Poszedl do zerowki. Przez caly rok wlsciwie niczego nowego nie zyskal. Czytac i pisac potrafil juz duzo wczesniej. Ze mna w domu nauczyl sie duzo wiecej, niz przez obecny rok w zerowce. Teraz, choc zaden szeciolatek do szkoly u nas nie idzie, program dostosowany jest wlasnie dla nich. Kolejny rok w plecy... Znowu powtorka literek i czytanki typu: "Ala ma ul"??? Kiedy zobaczylam planowana ksiazke z angielskiego dla klas pierwszych zalamalam sie. Poziom cztero- pieciolatkow. Gdybym wiedziala, ze taka wspaniala reforma dotknie bezposrednio mojego mlodego zrobilabym wszystko, zeby w zeszlym roku byl juz w szkole.
      Moze ja sie myle, ale wychodzi na to, ze siedmiolatki nic nie zyskuja, a wiele traca.
      • mamapodziomka Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:23
        Podobna reforme tu gdzie mieszkam przeprowadzono kilka lat temu, wiec moja mloda
        jest juz w zerowce, a we wrzesniu pojdzie do pierwszej klasy. Na dodatek jest z
        samej koncowki roku, wiec i tak bedzie najmlodsza, albo jedna z najmlodszych
        (chyba ze beda tzw. Kann-Kinder, czyli dzieci urodzone miedzy styczniem a marcem
        - o nich decyduja rodzice wraz z lekarzem szkolnym).

        Zerowka jest w sumie dosc podobna do polskiej zerowki, sa zajecia, ale tak
        ogolnie to jeszcze przedszkole. Wbrew pozorom moja mloda radzi sobie dobrze,
        prac domowych jeszcze nie ma (oprocz fortepianiu, ale to inna broszka, chociaz
        ma czasem pisemne zadawane). Od przyszlego roku bedzie juz bardziej serio.
        Chodzi do szkoly tzw. calodziennej, wiec do 4 klasy prac domowych zadawanych do
        domu nie bedzie (oprocz wiersza na pamiec, slowek, etc.) jest to wplecione w
        rytm szkolny, ale rodzice sa zachecani, zeby na weekend wziac plecak z ksiazkami
        i popatrzec co bylo robione, etc. Generalnie rodzice sa wciagani w zycie szkoly,
        a gdy dziecko spada na poziom ocen dostatecznych organizowana jest konferencja
        miedzy obydwoma nauczecialami klasowymi, pedagogiem i rodzicami, zeby ustalic
        plan pomocy.

        Mimo, ze mloda ma dopiero 5 lat nie sadze, zeby opoznianie jej mialo jakikolwiek
        sens, dobrze daje sobie rade i mimo w sumie sporego pensum pracy jak na takiego
        malucha jest szkola zachwycona. Tyle, ze czasem po szkole sprawia wrazenie
        zmeczonej i bywa troche marudna, ale to tak okolo 15 minut i znow wskakuje na
        wysokie obroty. W sumie dla mnie najlepszy dowod na to, ze w szkole jest fajnie,
        to to, ze czesto musze wegetowac na boisku do godziny 18, o ktorej szkola jest
        zamykana, bo mloda nie chce isc do domu wink Nawet ostatnio otworzono Elterncafe,
        dla biednych rodzicow, ktorzy do tej pory sobie gdzies na murku siedzieli
        czekajac na dzieci wink
        • pa.trycja Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:54
          Nie posyłam, będzie chodził do zerówki w przedszkolu.
          Uważam, ze nie ma się do czego spieszyć. Młody uwielbia
          przedszkole, ja jestem zadowolona, to nie będę rewolucji
          robić.
    • alexandra74 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 10:33
      czy myślicie że ewentualny rok
      > odroczenia obowiązku szkolnego coś da waszym dzieciom?

      Nie traktowałabym tego jako "odroczenia", bo takich "odroczonych" to
      będzie zapewne do 2012 r. zdecydowana większość. Raczej posyłanie w
      wieku 6 lat za - powiedzmy - przyspieszenie procesu jego edukacji.

      Na szczęscie mnie problem nie dotyczy, mój obecnie 6 latek zostaje w
      przedszkolu, natomiast najmłodszy z 2005 r. pójdzie i tak w 2012 -
      "normalnie". Interesuje mnie natomiast, jak rozwiążą problem
      ilościowy 6 i 7 latków, których będzie jednak dużo.
      • to.ja.kas nie wiem jak to jest dzisiaj 01.04.09, 11:12
        Ja majac lat 5,5 ubłagałam mame by zapisała mnie do zerówki
        (urodziłam sie w koncówce grudnia). Nigdy nie chodziłam do
        przedszkola mimo pracujacych rodziców zawsze miała zorganizowana
        opiekę(chociaz wg dzisiejszych kryteriów e mam nie jestem
        słowa "zorganizowana" taka pewna ;-P ) Marzyła mi sie szkoła. Mamie
        udało sie mnie zapisac w drugim pólroczu do szkolnej zerówki w
        szkole na kolonii mazurskiej (urocza szkoła, olsztynianki pewnie
        wiedzą smile ). BYłam przeszczesliwa mimo, ze nie umiałam jeszcze
        czytac i pisac (cos tam dukałam). W dwa miesiace nadrobiłam
        zaległosci a po wakacjach zostałam dumna pierwszoklasistka której
        fartuch dzis jest dobry na lalkę córki (ja dzis mierze póltora
        metra smile ). BYłam zachwycona...do czasu póki szkoła mi sie nie
        znudziła (czyli jakos po pierwszym pólroczu) i zaczeły sie szkolne
        wymówki typu "mamoooo głowa mnie boooli"...ale to chyba normalne smile

        W sumie ciekawa jestem jakie jest dzisiejsze przygotowanie
        sześciolatków do szkoły i czy to problem szkoły, dzieci czy rodziców?
    • aetas Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 12:23

      jak będę miała wybór, zostawię w zerówce przedszkolnej, która
      merytorycznie równie dobrze przygotowuje dziecko do pierwsziej
      klasy, a ponadto dziecko jest "zaopiekowane" lepiej niż jak sądzę
      jeszcze przez sto lat którakolwiek ze szkół mu zapewni... uncertain

      poza tym to nie jest równoznaczne z odroczeniem, bo między dwojgiem
      dzieci z tego samego rocznika różnica jest taka, że jedno z nich
      robi program zeróki spędzając kilka godzin dziennie w przedszkolu, a
      drugie - w szkole. Chętnie sie przychylę nawet do robienia programu
      zerówki w pięciolatkach, ale nie widzę powodu, żeby dzieci fizycznie
      zabierac z przedszkoli i umieszczać w nieprzygotowanych dla maluchów
      szkołach...
      • aetas Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 12:28

        moja szkoła, do której zamierzam posłac dziecko nie jest
        przygotowana, od 50 lat nie zmieniło sie w niej nic, nie wygląda
        tez, żeby zdążyli przez najbliższe dwa lata coś zrobić, żeby było
        inaczej... uncertain
    • e.mama.s Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 01.04.09, 20:58
      moje dziecko będzie musialo iść w wieku 6 lat w 2012 będzie
      obowiazek niestety. Rozmawiałam z wieloma przedszkolankami
      nauczycielami naucz. początkowego i ..nie będę cytować co o tym
      myślą. w tym roku już we wrześniu będzie nowa podstawa programowa
      przynajmniej w woj śląskim dla klas 1-3. 6 latki będą się uczyły w
      pierwszej klasie o wiele wiele mniej. Materiał 1-3 będzie tak
      obcięty ,że nastąpi zmiana podstawy programowej z matematyki i
      polskiego w klasach IV-VI, ponieważ musi być zachowana ciągłość
      nauczania. Dzieci nie będą umiały więcej po ukonczeniu szkoły.Nie
      widzę sensu pchać 6 latki do szkoly kiedy w przedszkolu będą robić
      to samo a nawet więcej niż w szkole: chodzić na spacery, bawić się w
      ogrodzie, nie będą musiały siedzieć 40 minut w ławce tylko leżeć na
      dywanie. Zastanawiałam się po co to? Żeby wcześniej skończyć szkołę
      i placić podatki!
    • uffa1 Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 02.04.09, 14:26
      Ja tez posyłam syna. W szkole do której bedzie uczęszczał syn, sa
      bardzo dobrze warunki dla młodszych dzieci, cała klasa będzie to
      klasa 6-latków, czyli dzieci idących wg nowej reformy.
    • osmanthus Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 02.04.09, 14:42
      Ja poslalam.
      Cala Australia posyla.
      4-latki sa w preschool a 5-latki w szkole.
      Szkola zaczyna sie w lutym i dziecko musi skoczyc 5 lat najpozniej do
      30 kwietnia w roku, w ktorym zaczyna szkole.
      Zapewniam Was, ze dla tutejszych dzieciakow pojscie szkoly to
      nobilitacja a nie kara i pozbawienie dziecinstwa. Kwesta podejscia?
      • trautlusia Re: Sześciolatki do szkoły. Kto posyła? 02.04.09, 14:54
        osmanthus napisała:

        > Ja poslalam.
        > Cala Australia posyla.
        > 4-latki sa w preschool a 5-latki w szkole.
        > Szkola zaczyna sie w lutym i dziecko musi skoczyc 5 lat najpozniej
        do
        > 30 kwietnia w roku, w ktorym zaczyna szkole.
        > Zapewniam Was, ze dla tutejszych dzieciakow pojscie szkoly to
        > nobilitacja a nie kara i pozbawienie dziecinstwa. Kwesta podejscia?

        Nie porównuj Australli do Polski - proszę !!!

        Skoro cała Australia posyła i posyłała to chyba i wszytskie szkoły w
        Australii sa do tego przystosowane już od dawna. W Polsce nie bo do
        tej pory nie było takiej potrzeby - jezeli nadal rozumiesz realia
        polskie to wiesz ze szybko sie to nie zmieni i jeszcze przez kilka
        lat nie beda przystosowane. A reforme wprowadza sie na "chybcika'
        bez przygotowania "zaplecza" byle było tak jak chcą i juz
Pełna wersja