Dziecko uparło się, że chce iść do komunii...

10.05.09, 19:48
... mimo że wychowywane jest w ateistycznej rodzinie, presja
wywierana na synka w szkole jest tak wielka, że nie potrafi sobie z
tym poradzić sad Staram się mu wytłumaczyć dlaczego nie pójdzie do
komunii, że rodzice nie wierzą w boga i wcale nie musi tego robić,
jednak koledzy w szkole mu dokuczają, traktują jak odmieńca. Nie
powinno tak być, boli mnie, że moje dziecko cierpi sad Na pytanie po
co chce iść do komunii odpowiada: bo wszyscy inni idą, dostaną
prezenty itd...
Dodam, że syn nie jest ochrzszczony. Czy jest ktoś jeszcze w
podobnej sytuacji? Jak sobie radzicie?
Pozdrawiam - Ania
    • bomba001 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 10.05.09, 19:59
      nie jestem w podobnej sytuacji, ale wspolczujesad

      i dziecku i wam- b problem jest baaardzo szczegolny dla kogos, kto nie jest z
      tego kraju.

      ja bym jednak szla w zaparte- nie mozesz isc, bo nie wierzysz w boga. jezeli
      zmienisz zdanie jako dorosla osoba- bedziesz to mogl zrobic.

      jezeli dziecko cierpi- wyjechalabym z nim, nei chodziłby do szkoly, kilka dni
      przed az do konca bialego tygodnia. zapomniałby, nie cierpiałby etc. aczkolwiek
      jest to troche ucieczka, on sie bedzie musial z tym zmagac reszte zycia. choc
      okres komunii- ze wzgledu na powszechnosc zjawiska, wiek dziecka- najgorszy chyba.

      pozdrawiam i zycze silysmile
      • krytykk Tu chodzi wyłącznie o prezenty. 12.05.09, 12:39
        Każdy by się skusił na komputery, konsole, quady, skutery. Prezenty to taki współczesny wąż, kuszący małe dzieci. Gdyby na komunię dzieci dostawały biblię, medalik i obrazek z akrobatą, to nie byłoby takiego parcia. A tak jest mu po prostu żal, że koledzy quada dostaną a on nie. Duchowy charakter komunii nie ma żadnego znaczenia. Nie możesz ulec presji.
        • nixodus Re: Tu chodzi wyłącznie o prezenty. 12.05.09, 12:50
          Też kiedyś starzy narzucali mi swoje poglądy (nie chodzi tylko o religie,
          chciałem uprawiać działkę - kawałek ogródka), na szczęście to już minęło, teraz
          trzymam się od nich z daleka, najlepiej bym wyjechał do Australii tongue_out, tylko
          żebym nie musiał ich oglądać.
        • zgryzliwyzenek Dokladnie. Wyjscie : Komunia Swiecka. 12.05.09, 15:51
          W Belgi organizuje sie Komunie Swieckie - w koncu to RYT PRZEJSCIA
          do doroslosci: impreza, goscie przezenty. I nikt nikomu nie
          zazdrosci.

          A nawiasem mowiac ateizm w Belgi formalnie jest religia tzn
          zwiazkiem wyznaniowym, dostaje finansowanie od panstwa jak katrolicy
          i protestanci ( w koncu nikt nie udowodnil ze boga nie ma /ze jest,
          tez nie)

          Pytanie dodatkowe: czy taka presja nie jest niezgodna z
          Konstytucja? - dyskryminacja wyznaniowa.
          • z-zgrzyt za bardzo żeście wojowali :) 12.05.09, 22:19
            za bardzo żeście wojowali smile

            i wojowniczy ateizm przegrywa, tak jest na wojnie, można wygrać, można przegrać

            choć temat może rozpoczął pracownik wybiórczej - tak też może być, bo trudno
            spotkać takie przypadki
            • z-zgrzyt Re: za bardzo żeście wojowali :) 12.05.09, 22:30
              kiedy ateizm nie wojował, nie było takich problemów

              teraz wojuje, może za dużo na tematy jest dyskusji, i koledzy postanowili mu
              mózg przerobić na swoją nutę, a starzy teraz płacą, że byli zbyt Wiernymi
              ateistami, gdyby byli zwykłymi nie byłoby tematu, i nikt nie walczył
              • japico Re: za bardzo żeście wojowali :) 15.05.09, 13:25
                z-zgrzyt napisał:
                > kiedy ateizm nie wojował, nie było takich problemów

                -Religijni, szczególnie ci w czarnych sukienkach cały czas wojują, tyle że
                ziemia im się spod nóg usuwa.
                - Spróbujmy wyobrazić sobie odwrotną sytuację, że dziecko odmawia pójścia do
                komunii - zaraz zostałoby ustawione w szeregu.
            • jacekk13 Re: za bardzo żeście wojowali :) 13.05.09, 07:54
              Ateizm przegrywa? A to ciekawe, wielu ludzi nie wierzy już w te
              bajeczki
              • z-zgrzyt Re: za bardzo żeście wojowali :) 13.05.09, 14:41
                ludzie zawsze w coś wierzą, co dla innych to bajeczki

                a przegrał nie ateizm, tylko ci rodzice, którzy koniecznie chcieli mieć syna
                ateistę, i za dużo mu do głowy kładli, kto mieczem wojuje od miecza ginie
                • kiddo5 Re: za bardzo żeście wojowali :) 14.05.09, 09:30
                  Co to znaczy ze za bardzo mu do glowy kladli? Ze niby urodzil sie katolikiem?
                  buahahaha
            • japico Re: za bardzo żeście wojowali :) 15.05.09, 13:28
              z-zgrzyt ,
              to po co tu w ogóle wchodzisz, jeśli wybiórcza ci się nie podoba?
              To polski katolicyzm przegrywa, ludzie są coraz bardziej wykształceni i widzą,
              że to religjanctwo to zwykłe konfabulacje i szukają innych uzasadnień dla swoich
              postaw życiowych.
            • weg_anka Re: za bardzo żeście wojowali :) 21.05.09, 10:29
              Hę???
          • marajka Re: Dokladnie. Wyjscie : Komunia Swiecka. 13.05.09, 19:36
            Presja? Dyskryminacja wyznaniowa? Owszem, dzieciaki zachowują się okrutnie, ale
            to nie jest jeszcze dyskryminacja. Gdyby pani posadziła go samego w ostatniej
            ławce, bo ateista, to byłaby dyskryminacja.

            Dzieciaki bywają okrutne, bo nie lubią inności. I nie tylko w Polsce. Po prostu
            w innych krajach są z innością bardziej oswojone. Nam pewno nie zdarzają się
            szkoły, gdzie tylko jedno czy dwoje dzieci nie chodzi na religię.

            Z drugiej strony- skoro szacuje się, że 30% ateistów ukrywa swój ateizm, to sami
            są sobie winni poniekąd. Gdyby wprost deklarowali brak wiary, nie posyłali
            dzieci na religię to by się już od szkoły dzieciaki uczyły, ze jeden wierzy a
            inny nie.

            A co do problemu- byle przetrwać tę komunię. Znam sporo ludzi niewierzących,
            innych wyznań(choćby ja) czy katolików niepraktykujących i jakoś nikt ich nie
            szykanuje. Twojego synka też nikt nie szykanuje tak naprawdę za brak wiary tylko
            za te odmienność. Jak byłby gruby to pewnie też by mu dokuczali. Zabierz go na
            jakąś fajną wycieczkę, albo kup na pocieszenie mp4.
        • vingaer Re: Tu chodzi wyłącznie o prezenty. 14.05.09, 11:16
          dokładnie. wiesz, jak zrobiła to moja rodzina? wykombinowali, że przecież mam
          urodziny w maju, więc kupią mi tak samo wypasione prezenty [no ok, w trochę
          mniejszej ilości], jakie inne dzieciaki dostawały na komunię.
          to normalne, że małym ateistom włącza się chęć posiadania wink. to przechodzi.
          potem wszyscy będą mu zazdrościć, że nie musi biegać do kościoła z okazji
          bierzmowania.
          • vingaer Re: Tu chodzi wyłącznie o prezenty. 14.05.09, 11:18
            ps. a w razie potrzeby masz dzień dziecka 01.06
        • baba67 Re: Tu chodzi wyłącznie o prezenty. 14.05.09, 13:42
          Popieram-jako praktykujaca katoliczka szanuje ludzi ktorzy szanuja moja religie
          i nie chca obic szopki z sakramentow. Jestem przeciw religii w szkole wlasnie z
          powodu takiego nacisku "poboznych" dzieci. Prawdziwie religijnie wychowane
          dziecko nie wysmiewa nikogo.
          Moze byc tak, ze w przyszlosci Twoj syn bedzie wierzacy, ale nie sadze ze posd
          wplywem imprezy zwanej komunia(bo tak wiekszosc polskich folklorystycznych
          katolikow ten sakrament traktuje.
          Naucz dziecko takiej samej uczciwosci, jaka ty prezentujesz-nie ustepuj.
      • homard Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:54
        MOze zapewnij dziecku jakies atrakcje tak aby nie czuło sie pokrzywdzone....
        • z-zgrzyt Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 22:34
          to nie chodzi o atrakcje, a wojnę światopoglądową, która przeniosła się z winy
          rodziców na dzieci, za dużo o tym rozmawiali, a jedni walczą z drugimi, tak było
          i będzie na całym świecie

          dobra nauka i słuszna kara dla starych, że dzieciaka indoktrynowali na ateistę,
          ten rozmawiał o tym z kolegami, a ci pokazali kto mądrzejszy, to nie ważne że
          religia, kiedyś walczyło się o co innego, teraz o religię, jak widać
          • pijany_meleks dzieci katolickie wychowuje kler 12.05.09, 23:21
            muszą mieć tępych ale wiernych chamskich moherów i to pokolenie już rośnie.
            • cmocz_wuja_w_pedzel Re: dzieci katolickie wychowuje kler 13.05.09, 09:17
              Od ciebie aż bije tolerancja i umiłowanie odmiennych poglądów.
            • z-zgrzyt Re: dzieci katolickie wychowuje kler 13.05.09, 14:42
              pijany meleks, pij gorzałę, bo co piszesz świadczy, żeś nadto zestresowany, a
              jedyny ratunek dla takiego frustrata jak ty, jest gorzała
      • twojabogini Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 11:44
        bomba001 napisała:
        > jezeli dziecko cierpi- wyjechalabym z nim, nei chodziłby do
        szkoly, kilka dni
        > przed az do konca bialego tygodnia. zapomniałby, nie cierpiałby
        etc. aczkolwiek
        > jest to troche ucieczka, on sie bedzie musial z tym zmagac reszte
        zycia.

        No to faktycznie swietna porada...
      • magnusg A 14.05.09, 18:05
        dlaczego dopiero jako dorosly ma prawo decydowac o tym.Skoro jako
        dziecko czuje potrzebe duchowa wiary, to nalezy to respektowac, a
        nie isc w zaparte, zeby dziecko dzielilo poglady tatusia i mamusi.To
        forma przemocy psychicznej nad tym dzieckiem i aspoleczna presja.
        Brak szacunku dla dziecka dyskwalifikuje cie jako rodzica.
        • stoova Re: A 15.05.09, 09:35
          Popatrz, jak ktoś nie ma potrzeby duchowej, to rzadko ktoś to respektuje.
          Dziwakiem i odmieńcem wtedy jest.
          • japico Re: A 15.05.09, 13:35
            stoova napisał:

            > Popatrz, jak ktoś nie ma potrzeby duchowej, to rzadko ktoś to respektuje.
            > Dziwakiem i odmieńcem wtedy jest.

            Czy komunia ma coś wspólnego z potrzebą duchową? Czy ma ją religia? No, chyba
            że dla dla mistyków, ale to tacy odmieńcy, że raczej do psychiatryka się nadają.

            • stoova Re: A 16.05.09, 23:12
              Rozumiem, że to pytanie retoryczne. Nie wiem tylko, co ma wspólnego z moją
              wypowiedzią.
        • japico Re: A 15.05.09, 13:53
          magnusg napisał:

          > dlaczego dopiero jako dorosly ma prawo decydowac o tym.Skoro jako
          > dziecko czuje potrzebe duchowa wiary, to nalezy to respektowac, a
          > nie isc w zaparte, zeby dziecko dzielilo poglady tatusia i mamusi.To
          > forma przemocy psychicznej nad tym dzieckiem i aspoleczna presja.
          > Brak szacunku dla dziecka dyskwalifikuje cie jako rodzica.

          - magnusg , ty chyba jesteś niepoważny. Wyobraź sobie sytuację odwrotną,
          dziecko nie chce iść do komunii i... już by go rodzice, nie mówiąc o tych w
          czarnych sukienkach przywrócili do poziomu.
          Tu wcale nie chodzi o brak szacunku dla dziecka. Wcale nie rozumiesz tego
          terminu. Wtedy dopiero nie będzie miało szacunku dla rodziców, a to chyba gorzej.
          ...a dyskwalifikuje jako rodzica? Chyba wypowiadającego te słowa jako człowieka
          rozumnego.
    • 0golone_jajka Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 10.05.09, 20:01
      Ja BĘDĘ w podobnej sytuacji. Nie wiem jak Ty wychowywałaś syna (i nie czepiam się bynajmniej), ale ja staram się z nim dość często rozmawiać o religiach i bogach, tłumaczyć i mam nadzieję że to zaowocuje. Syn chodził do kościoła i od czasu do czasu idzie, ale strasznie mu się tam nudzi (po tatusiu) i nie lubi tego. Syn chodzi na religię w zerówce, bo jest tam fajnie: rysowanie, śpiewanie itp., ale nie wiem jak to się zmienia w klasie 1. i 2. Wówczas są chyba przygotowania do komunii? Powiedziałem mu, że jak się zdecyduje chodzić na religię, to chyba bedzie musiał brac udział w tych przygotowaniach, które wiążą się z chodzeniem do kościoła. Na to zdecydowanie odparł, że do kościoła nie ma zamiaru chodzić. No ale co będzie to zobaczymy. Syn też nie jest ochrzczony, więc gdyby się zdecydował to najpierw musiałby przejść przez chrzest. A nie wiem jak to się załatwia, jak rodzice niewierzący, niepraktykujący, a ojciec w dodatku apostata smile

      Zdaję sobie sprawę, że dziecko w szkole nie chce odstawać od innych, dlatgo przygotowuję je na taką ewentualność. I tłumaczę, że żeby iść do komunii, trzeba wierzyć że Jezus to bóg, a ten wafelek to jego prawdziwe ciało. Inaczej jest to oszustwo. Mały wydaje się to rozumieć. I mówię, że będzie musiał chodzić do świetlicy albo biblioteki w czasie lekcji religii, ale nie jest tym specjalnie zmartwiony. O prezentach jeszcze nic nie wie. Pewnie się dowie, wówczas powiem mu, że też dostanie prezent niezależnie czy pójdzie czy też nie pójdzie do komunii.

      Ale jak będzie, zobaczymy....Nie omieszkam wszystkich Was o tym poinformować.
      • lukrecja34 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 10.05.09, 20:35
        żeby zapobiec takiej sytuacji ochrzciliśmy dziecko i syn poszedł do komunii...do
        dziś mam do siebie niesmak,że zabrakło nam siły,odwagi i uporu w tym
        ultrakatolickim kraju,żeby żyć w zgodzie ze swoimi poglądamisad
        • bmc3i Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:33
          lukrecja34 napisała:

          > żeby zapobiec takiej sytuacji ochrzciliśmy dziecko i syn poszedł do komunii...d
          > o
          > dziś mam do siebie niesmak,że zabrakło nam siły,odwagi i uporu w tym
          > ultrakatolickim kraju,żeby żyć w zgodzie ze swoimi poglądamisad


          W zyciu nie widzialaś nawet katolickiego kraju, a co dopiero "ultrakatolickiwgo".
          • critic Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 17:44
            Masz rację. Do Polski pasuje chyba tylko określenie megahiperultrakatolicki.
        • klaa Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 14:32
          > ochrzciliśmy dziecko

          Raczej "ochrzszciliśmy"! Nie dopasowałaś pisowni do założycielki wątku!
          wink
        • z-zgrzyt Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 22:25
          lukrecja jesteś słaba i zrzucasz to ultra...

          ale bzdura, jesteś słaba to wszystko, nie trzeba żadnego ult...
        • marajka Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 19:40
          Nie zwalaj winy na kraj, bo w tym kraju lepiej traktuje się ateistów, niż tych
          co zmieniają wyznanie- widzę po sobie. Nie doświadczyłam jakiejś nietolerancji,
          ale nieraz spotkałam się ze zdziwieniem z jakim niewierzący raczej się nie
          spotykają.
          Skończyły się czasy, gdzie za herezje pali się na stosie. Skoro ty się bałaś żyć
          w zgodzie z własnym sumieniem to Twój problem. Żyjmy dalej w ukryciu i dziwujmy
          się czemu każdy polityk trzęsie gaciami przed Rydzykiemuncertain
      • verdana Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 10.05.09, 20:36
        Moja matka - w podobnej sytuacji - powiedziała, ze nie moge iść do
        komunii, bo musiałabym klamac i oszukiwac ksiedza. Musiało mnie to
        przekonac, skoro pamietam tyle lat.
        • przeciwcialo Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 10.05.09, 21:43
          Pewnie takich samych argumentów uzyłabym jak twoja mama.
        • maksimum Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 02:20
          verdana-ja Ci juz napisalem,ze jestecie rodzina zupelnie
          nieprzystosowana do zycia w spoleczenstwie,to sprobuj dzici
          wychowywac inaczej,chyba ze juz za pozno.
      • jacekk13 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 07:57
        0golone_jajka napisał:

        > wierzyć że Jezus to bóg

        oj, widać że się nie chodziło na religię, na marginesie Bóg piszę
        się z dużej
        • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 10:24
          Nie chodziło się na polski. Nie piszę się 'z dużej', tylko 'wielką literą'.
      • xkx2 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 15.05.09, 16:45
        Problem jest w tym iż cos tak intymnego jak religia jest w szkole.
        Efekt komunia o temat w szkole a polska szkola to szkola de facto
        wyznaniowa. Z komuni zrobiły sie mini wesela i tak sie nakreca
        spirala paranoji. Jesli by szkola i panstwo bylo swieckie czyli
        bezwyznaniowe a sprawy religi były załatwiane w ramach prywatnych
        czyli poza szkoła a imprezy komunijne były wzorem zachodu skromne i
        ograniczne do swery głownie duchowej problem by nie istniał.
        Niestety jest jak jest. A jest anormalnie.
    • kasia_piet Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 10.05.09, 21:50
      Też bardzo chcieli. Poszli, sprobowali, zobaczyli, doświadczyli, trochę się
      nauczyli. Nie chcą kontynować dalej nauki religii. Moim zdaniem dzieci nasiąkają
      poglądami rodziców bardzo wcześnie - wychowane w ateistycznej rodzinie ateistami
      pozostaną.
      • mariefurie Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 10.05.09, 22:21
        Masz rację. Pozostaną. I nie ma co cudowac. skoro nie widzi tego w rodzinie za
        mlodu, to trudno zeby go ciągnęło do tego.
        Moje dziecko chodziło do szkoly katolickeij. Z p widzenia religii nie mialam
        zadnych zastrzezen. Bo chodzily tam dzieciaki i arabskie i zydowskie (zamiast
        religii siedziały w świetlicy) Ja nie widziałam powodu, by dziecko alienowac od
        wiekszości srodowiska , wiec dziecko chodziło na religię. samo tez nie
        protestowało. Ochrzczone zostało w zasadzie tuż prze komunią. Poszedl, bo sam
        chciał. Przymusu nie miał (ja niewierząca, ojciec wierzacy ale nie
        praktykujący). Chcial i poszedł, tym bardziej ze akurat w tej szkole o ile na
        poczatku nie lubił religii z powodu brata prowadzącego, to potem - polubił - bo
        prowadzący religię sie zmienil i byl gośc naprawdę w porządku i mial super
        podejscie do dzieci.
        Nie widze powodu, aby rodzice mieli narzucac swoja wiare/jej brak dziecku.
        Chrzest/komunię może przyjąć, a co dalej z tym zrobi - to jego sprawa.
    • mika_p Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 10.05.09, 22:29
      Na emamie jest wątek dotyczący artykułu na ten temat:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=94686900&a=94686900
      • bura-tino Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:53
        Polecam lekturę tego wątku. Piszecie tu o sobie jako o rodzicach, ja
        piszę tam o sobie jako o dziecku, które to przeżyło. Mi też
        tłumaczono, rozmawiano, że szczerość, prawda itd., ale to nie
        ochroni małego dziecka przed ciemnogrodem, nawet w dużym mieście.
        Minęło prawie pół wieku, a niektóre wspomnienia nadal bolą i widzę,
        że jeżeli coś się zmieniło, to raczej na gorsze. Wtedy przynajmniej
        religia była po lekcjach w kościele. Poniżej wklejam mój post z
        tamtego wątku: "Koleżanka, która nazwała bohaterkę artykułu
        bezbożnicą, nie wymyśliła tego sama, tylko powtórzyła to, co
        usłyszała w domu. Pani psycholog na pewno nie była jedynym dzieckiem
        w klasie, które nie poszło do komunii, więc może się mądrzyć, że z
        dzieckiem trzeba rozmawiać i tłumaczyć, że inny to lepszy. Gó...
        prawda. Małe dziecko nie chce być inne. Pani psycholog nie wie, co
        to znaczy być wytykanym palcami i odrzuconym przez grupę. Pani
        psycholog nie wie, ja wiem. Wiem, co to znaczy iść do domu, gdy
        wszyscy idą na religię, słyszeć przezwiska i epitety, a w najlepszym
        przypadku pytania o wyznania, przeżywać nagabywania i wizyty księży
        w domu w celu nakłonienia rodziców, żeby zapisać dziecko na religię,
        wreszcie mieć problemy z ułożeniem sobie życia, bo ktoś z porządnej
        katolickiej rodziny nie zgodzi się na życie w grzechu, bo ślub
        cywilny to tylko rejestracja a nie żaden ślub. I co ? Mam całe życie
        czuć żal do rodziców ? Onie mnie przecież bardzo kochali. Tylko byli
        niewierzący i nie chcieli wychowywać mnie w fałszu i obłudzie. Nie
        przewidzieli tylko jak wysoką cenę przyjdzie mi za to zapłacić. Mogę
        tylko zaapelować do innych niewierzących rodziców. Nie krzywdźcie
        swoich dzieci, poślijcie na religię, żeby nie zostały zadziobane".
        Dodam jeszcze, że jak dzieci podrosną, same wybiorą swoją drogę. Mój
        syn sam zrezygnował z religii, a teraz pokochał żarliwą kaltoliczkę.
        Historia zatoczy koło ?
        • lila1974 bura_tino 12.05.09, 14:29
          Bylam jedynym dzieckiem w klasie, które nie sżło do komuni.
          Sytuacja była o tyle dziwna dla innych, że przecież chodziłam na
          religię, byłam ochrzczona.

          Pzypadek sprawił, że tuż przed moją komunią (miałam już nawet część
          stroju) mama spotkałą się z SJ i choć na początku bardzo się z nich
          wyśmiewałą, to nieco póxniej ich poglądy i słowa trafiły jej do
          przekonania.

          I również ze mnie dzieci szydziły, ale wiesz co? Nie mam takiej
          traumy jak Ty. Moja mama sporo mi tłumaczyłą, dlaczego postanowiłą
          tak a nie inaczej. Umiała mi również zaszczepić poczucie własnej
          wartości, które wtedy zaowocowało. No, owszem nie było mi miło
          słuchać głupich komentarzy o kociej wierze, modleniu się w chlewie
          czy mieszaniu krwi (dopiero dużo później dowiedziałam się co ludzie
          pod tym terminem rozumieją), ale jednocześnie żywiłam przekonanie,
          żę dzieci są dla mnie okrutne dlatego, że nie znają tej religi, boją
          się jej itd. (co tłumaczyłą mi mama).


          Jestem z niej dumna. Nie poszła na łatwiznę. Potrafiła wbrew
          przeciwnościom trwać przy swoich poglądach (choć wóczas były to
          bardziej wątpliwości niż pewność).
          Nauczyła mnie również zrozumienia dla innych ludzi, nawet takich,
          którzy ranią.

          Mało tego, starczyło jej również tolerancji, by nie zmuszać mnie do
          bycia ŚJ. Owszem, rozmawia ze mną o tym, ale nie zmusza.
        • black-emissary Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 12:31
          bura-tino napisała:
          > Mogę tylko zaapelować do innych niewierzących rodziców.
          > Nie krzywdźcie
          > swoich dzieci, poślijcie na religię, żeby nie zostały zadziobane".
          > Dodam jeszcze, że jak dzieci podrosną, same wybiorą swoją drogę.

          Przez tego typu obłudę jest jak jest. Gdyby nie takie zachowania Twój problem by
          nie istniał - do komunii nie poszłaby połowa klasy.

          > Mój syn sam zrezygnował z religii,
          > a teraz pokochał żarliwą kaltoliczkę.

          No to wezmą ślub jednostronny.
        • villianna Nie masz racji 14.05.09, 07:07
          Jeśli dzieciaki by rzucały kamieniami w jakąś staruszkę też byś w nią rzucała,
          by się nie wyróżnić?

          Za to masz pretensję do rodziców? Że od małego uczyli Cię indywidualizmu,
          samodzielnego myślenia, postanowili nie ulec presji społecznej i wybór religii
          pozostawili Tobie i tylko Tobie - skończyłaś 18 lat i możesz wstępować do
          jakiejkolwiek religii, możesz je racjonalnie ocenić z boku, bo nigdy do żadnej
          nie należałaś.

          Żal mi Twoich rodziców, bo pewnie nie sądzili, że ich córka to dygocząca ze
          strachu przed życiem istotka, która koniecznie chce się wtopić w szary tłum i
          nawet czubka nosa z niego nie wychylić.

          Myślę, że problem leży w Tobie, a nie w religii w jakiej Cię wychowano, a
          komunia nie zmieniłaby niczego, tego że Cię dzieci nie lubiły itd.
      • twojabogini Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 11:36
        > Czy jest ktoś jeszcze w podobnej sytuacji?

        Ja byłam. Nie wierzę w dogmaty, a część nauk kościoła wydaje mi się
        bajkami. Nie odrzucam wartości, takich jak miłość, szacunek do
        bliźnich. Postanowiłam wychowywać synka bez uczestnictwa w kościele.
        Jednak spytałam się księdza, czy nie ochrzci dziecka (motywy:
        tradycja, szacunek dla wierzącej prababci). Ksiądz odmówił, ja
        uznałam: nie to nie.

        Spokój do drugiej klasy. Parę razy mały uczestniczył w
        uroczystościach religijnych - babcia go wzięła z koszyczkiem, kiedyś
        na spacerze wszedł do kościoła z ciekawości, poszliśmy obejrzeć
        szopki, takie tam epizody. Obchodziliśmy też tradycyjne święta - na
        sposób świecki. Rozmawialiśmy często o wierze - z inicjatywy
        dziecka. Musiałam pogłębić swoją wiedzę o religiach i systemach
        wierzeń.

        W klasie drugiej mały powiedział dokładnie to samo co twój synek -
        że chce iść do komunii. Przyznaję, że byłam zdziwiona. Motywacja -
        inni, prezenty, uroczystość. Wytłumaczyłam mu religijny charakter
        tej uroczystości, to, że wymaga ona przygotowań, a także nakładów
        finansowych (więc jeśli wydamy na komunię, stroje itp., to na inne
        rzeczy już nie), jak również nauki modlitw itp. Że musi poznać
        wiarę, którą chce wyznawać. Że będę wymagać od niego konsekwencji -
        uczestnictwa w niedzielnych mszach, w przygotowaniach, w zajęciach
        religii. Wyjaśniłam znaczenie pojęć: obłuda, konformizm. Powiedział,
        że nadal chce.

        Został ochrzczony, sumiennie uczył się modlitw, poszedł z innymi
        dziećmi do komunii. Nic złego się nie stało. Wzbogaciliśmy się o
        dobry aparat fotograficzny, o rolki i naprawdę dobrej klasy rower i
        świetny kask, oraz wypas zegarek. Ja pracowałbym na to parę lat wink

        Co mnie zdziwiło, to niedziela w czerwcu, po zakończeniu białego
        tygodnia. W miejsce dotychczasowych tłumów zastaliśmy parę rodzin.
        Tu masz odpowiedź o brak tolerancji chrześcijan - to nie ludzie
        wiary, tylko ludzie pozorów.

        Myślałam, że to koniec przygody. Przez wakacje wyjeżdżaliśmy, do
        kościoła nie chodziliśmy. We wrześniu mały poprosił o zapisanie na
        religię, w październiku...został ministrantem. Czułam ostry
        sprzeciw.Nie chciało mi się: regularnie uczęszczać do kościoła dwa
        razy w tygodniu i na wszystkie uroczystości, latać na zbiórki itp.
        Bałam się również księży-pedofili. Musiałam "sprawdzić środowisko",
        zanim uznałam, że jest bezpieczne. Jest.

        Teraz w moim synku jest bardzo dużo szczerej wiary w boga (nie
        zadaje jeszcze pytań o sens i logikę dogmatów, większości nawet nie
        zna). Szanuję jego wybór i organizuję czas, tak aby mógł
        uczestniczyć w życiu religijnym. Choć nadal wolałabym niedzielne
        poranki spędzać w piżamie... I w sobotę nie za bardzo mam jak
        pobalować, skoro rano pobudka...

        Dzieciom należy się szacunek, mają prawo do własnych poglądów. Że
        nie zawsze jest nam z tym wygodnie? Dzieci oznaczają wieczne
        kłopoty, zmaganie się ze sobą i swiatem, ciągły ruch, dostarczają
        nam nieustannie nowych dylematów i skrajnych emocji. Wychowanie
        człowieka to piękna przygoda. Jest to też droga do samorozwoju,
        choś czasem wkraczasz na ścieżki, których istnienia nawet nie
        przeczuwałeś.
        • bono2x Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 15:05
          milo sie czyta to co napisalas
          ale co znaczy to:

          twojabogini napisała:

          Obchodziliśmy też tradycyjne święta - na
          > sposób świecki.
        • mkw98 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 14.05.09, 13:17
          Bardzo podoba mi się Twoja historia i Twoje podejście do sprawy. smile
    • lernakow Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 11.05.09, 08:38
      Wytłumacz mu, że i tak go do komunii nie dopuszczą, bo to trzeba być
      ochrzczonym, co z kolei wymaga współudziału rodziców i rodziców chrzestnych, na
      co liczyć nie może.

      Obiecaj dziecku prezent. Jeżeli nie ma jeszcze roweru (a w tym wieku mieć
      powinien - dla zdrowia i sprawności), to kup mu rower. Jakiś komputer może. Coś
      atrakcyjnego dla dziecka, a przy tym użytecznego, takiego, że i tak będziesz
      musiała w niedługim czasie kupić.
      • mentice Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 00:00
        Kup mu cos lepszego niz te dzieci co spedzane sa na komunie. Warto
        wydac wiecej te 1-2000 zl. A jak sie bedzie pytal to mu wylicz:
        - sprzatanie kosciola
        - fotograf
        - wozny
        - wino mszalne
        - nowe opony dla proboszcza
        - organista
        - woda do kwiatow
        - ubranie i buty na jedna okazje w roku
        .....
        -----------
        Razem ponad 2 tysiace, wiec zamiast utopic to w badziewie
        wolalas mu kupic lepszy rower/lepszy komputer itp.
    • demon.maxwella Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 11.05.09, 10:33
      Wszystko przez to, że wszystkie szkoły w PL są katolickie, bo trudno nazwać je świeckimi, a już w ogóle nie sposób ich nazwać laickimi. Gdyby dziecko chodziło do normalnej szkoły w normalnym kraju, to wodę z mózgu robiono by jego koleżankom i kolegom po godzinach w szkółce niedzielnej, przez co oddziaływanie na Twoje dziecko byłoby minimalne. A tak, to widzisz sama. Serdecznie współczuję...
      • titta Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:23
        Wtedy powodem presji kolegow bylo by cos innego: sposob ubierania
        sie, pieniadze, sluchanej muzyki, zachowanie, czasem kolor skory. To
        nie winna KK, tylko przyklad pewnego zjawiska. Z dziemi w tym wieku
        trzeba zaczac rozmawiac o tolerancji.
      • 1hermenegilda Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:49
        A może by tak mniej uogólnień, co? Mój syn ( już dorosły ) chodził do szkoły na
        Bielanach, w której była nauka religii i etyki.Dzieciaki, które chodziły na
        religię, z własnej woli, od pierwszej klasy chodziły na etykę, tak ciekawie
        prowadzone były zajęcia. Nie było tam żadnej dyskryminacji, wytykania paluchami
        itp. Część dzieci z klasy poszła do komunii, część nie i nikogo to nie
        interesowało. Szacunek do innych ludzi i ich przekonań powinni przede wszystkim
        wpajać rodzice, niestety, jak to mówiła moja ciotka " nogi ze wsi a buty z
        Warszawy".
        • pavvka Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 18:04
          Kluczowe w Twoim poście jest to "część dzieci z klasy poszła do
          komunii, część nie". Jeśli nie idzie połowa klasy, czy nawet jedna
          czwarta, to nie jest to traktowane jako odmienność, na którą reaguje
          się agresją. Natomiast jeśli taki odmieniec jest tylko jeden, to
          jest problem - zwłaszcza jeśli ma to miejsce w małej miejscowości
          np. na Podkarpaciu, gdzie 99% ludzi określa się jako katolicy.
    • kajaw Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 11.05.09, 20:29
      Moja sytuacja jest troszkę inna, bo istotnie ja jestem ateistką, natomiast mój mąż ponoć jest katolikiem, chociaż wychowanie mojej córki jest raczej typowo ateistyczne ale........
      Ochrzczona została, bo tak sobie życzył mąż, a ja się nie wtrącałam i pewnie podobnie będzie z religią w szkole (szczęśliwie po przedszkolu żaden katecheta się nie plącze) i komunią. Walczyłabym, ale żyjemy w wyjątkowo nietolerancyjnym kraju i myślę, że z powodu przekonań dorosłych dziecko nie powinno cierpieć. Ponieważ nie zmienię poglądów innych, tym bardziej okrutnych rówieśników mojej córki- to ja pójdę na kompromis i grzecznie zorganizuję jej komunię, a parę lat później jak będzie chciała rzuci to wszystko w kąt i pójdzie swoją drogą.
      • maksimum [...] 12.05.09, 02:24
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • lernakow Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 08:37
          maksimum napisał:

          > Jest troche talibow w Polsce,ktorzy nie sa ateistami lecz wrogami
          > kosciola,czyli tradycji chrzescianskiej w Polsce.
          >
          Jest trochę takich i trochę takich.

          > Nie trzeba chodzic do kosciola co tydzien by wychowac dziecko w
          > tradycji naszych przodkow
          >
          Obawiam się, że ta tradycja obejmuje jednak chodzenie co tydzień. Ale rozumiem,
          że łatwiej pisać o tradycji na forum, niż ruszyć tyłek z kanapy w niedzielę.

          > w swojej glupocie czesc naszych
          > nawiedzonych rodakow przechodzi np na buddyzm.
          >
          Buddyzm nie jest taki głupi. Lepiej od chrześcijaństwa opisuje rzeczywistość,
          tylko dziwne wyciąga z tego wnioski. Ale połowę drogi do spójnego, sensownego i
          satysfakcjonującego światopoglądu załatwia, więc - jak mówię - nie jest to głupi
          ruch.
          Choć to dyskusja raczej na Forum Religia.
          • titta Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:27
            Buddyzm nie jest taki głupi. Lepiej od chrześcijaństwa opisuje
            rzeczywistość.
            Zapewne nie znasz buddyzmu ani chrzeszcijanstwa. Ani jedno ani
            drugie nie sluzy 2opisowi rzeczywisctosci". Chrzescijanstwo - to
            prawdziwe, nie to "pseldo-ludowo-katolickie" to relacja z zywym
            Bogiem i nasladowanie Jezusa. Buddyzm to filozofia z elementami
            kultu "sil przyrody".
            • lernakow Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:12
              titta napisała:

              > Zapewne nie znasz buddyzmu ani chrzeszcijanstwa.
              >
              Zapewne nie znasz mnie.

              > Ani jedno ani drugie nie sluzy 2opisowi rzeczywisctosci".
              >
              Nie służy, ale przy okazji to robi.
              Jedno lepiej, drugie gorzej.

              > Chrzescijanstwo - to prawdziwe, nie to
              > "pseldo-ludowo-katolickie" to relacja z zywym
              > Bogiem i nasladowanie Jezusa.
              > Buddyzm to filozofia z elementami kultu "sil przyrody".
              >
              Aha. Odrodzona chrześcijanka, która o buddyzmie słyszała od starszych
              współwyznawców. Bo nawet jak na wiedzę z książki to mało.
              • titta Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 14:18
                Trudno w jednym zdaniu zawrzec wiecej. Rzeczywiscie nie z ksazki:
                tylko od wyznawcow tejze "religi". Tych autentycznych, a nie tych co
                sie "madrych" ksiazek naczytali, i usiluja cudza kulture nasladowac.
                • lernakow Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 14:24
                  titta napisała:

                  > Rzeczywiscie nie z ksazki: tylko od wyznawcow tejze "religi".
                  > Tych autentycznych, a nie tych co sie "madrych" ksiazek
                  > naczytali, i usiluja cudza kulture nasladowac.
                  >
                  Od polskich wyznawców mahajany? Wiesz - mahajana dla buddyzmu to jak katolicyzm
                  dla chrześcijaństwa. Więcej obrzędów, orędownictwa i folkloru, niż nauk założyciela.
                  • titta Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 17:31
                    Coz, dla niektorych swat konczy sie na Polsce. Nawet nie wiem o czym
                    piszesz wink
                • godur Re: Ad titta 12.05.09, 21:30
                  ... Jasne. Bo chrześcijaństwo to stara, prasłowiańska tradycja... ; )
                  • godur Re: Ad titta - usciślenie 12.05.09, 21:43
                    godur napisała:

                    > ... Jasne. Bo chrześcijaństwo to stara, prasłowiańska tradycja... ; )
                    To tak odnośnie wspomnianych buddystów, co to "usiłują cudzą kulturę naśladować"...
      • iluminacja256 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:30
        >Walczyłabym, ale żyjemy w wyjątkowo nietolerancyjnym kraju i myślę,
        >że z powodu przekonań dorosłych dziecko nie powinno cierpieć.
        > ieważ nie zmienię poglądów innych, tym bardziej okrutnych
        rówieśników mojej cór
        > ki- to ja pójdę na kompromis

        I własnie dlatego ZYJEMY w NIETOLERANCYJNYM KRAJU. Dlatego,
        zeludzie, którzy nigdy nie byli katolikami biora sluby koscielne, bo
        ładnie wyglada. Chrzczą dzieci - bo wypada. Wysyłaja dzieci do
        komuni, bo co inni powiedzą. Powołują sie na papieza w ramch wyborów
        do parlamentu europejskiego. Zakzauja aborcji choc sami mieli w
        zyciu 2 skrobanki w rodzinie za komuny.
        Nigdy nie nauczy sie nikogo TOLERANCJI za pomoca hipokryzji.
        Demonizujemy rzekomą religijnosc , bo wiekszosc ludzi robi
        dokładnie to co ty, wysyła dzieciaka do komunii , bo co inni
        pwoiedza. Bierze slub koscileny , bo tesciowa chce. I to tyle na
        temat tolerancji - nie zbuduje sie jej na zasadzie - mzoesz byc
        homosekaualista, ale jak bedziesz uprawiał stosunki heteroseksualne
        z " kryjąca cie zoną"
        • bmc3i Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:37
          iluminacja256 napisał:

          > >Walczyłabym, ale żyjemy w wyjątkowo nietolerancyjnym kraju i myślę,
          > >że z powodu przekonań dorosłych dziecko nie powinno cierpieć.
          > > ieważ nie zmienię poglądów innych, tym bardziej okrutnych
          > rówieśników mojej cór
          > > ki- to ja pójdę na kompromis
          >
          > I własnie dlatego ZYJEMY w NIETOLERANCYJNYM KRAJU. Dlatego,
          > zeludzie, którzy nigdy nie byli katolikami biora sluby koscielne, bo
          > ładnie wyglada. Chrzczą dzieci - bo wypada. Wysyłaja dzieci do
          > komuni, bo co inni powiedzą.


          A ja twiedzę że to wierutny mit. Mit wynikajacy z nietolerancji wlasnie, ateistów.



          Powołują sie na papieza w ramch wyborów
          > do parlamentu europejskiego.


          Nie mieszkam w Polsce od lat, i ale niegdy nie spotkalem sie w Polsce z takim
          powolywaniem sie na Boga, i tak czestym, jak poza granicami kraju. I to
          niezaleznie czy w zyciu prywatnym, czy nawet w daministracji panstwowej lub
          samorzadowej.


          Zakzauja aborcji choc sami mieli w
          > zyciu 2 skrobanki w rodzinie za komuny.
          > Nigdy nie nauczy sie nikogo TOLERANCJI za pomoca hipokryzji.
          > Demonizujemy rzekomą religijnosc , bo wiekszosc ludzi robi
          > dokładnie to co ty, wysyła dzieciaka do komunii , bo co inni
          > pwoiedza. Bierze slub koscileny , bo tesciowa chce. I to tyle na
          > temat tolerancji - nie zbuduje sie jej na zasadzie - mzoesz byc
          > homosekaualista, ale jak bedziesz uprawiał stosunki heteroseksualne
          > z " kryjąca cie zoną"


          Nie wiem w jakim Ty środowisku zyjesz....
          • iluminacja256 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:50
            >Nie mieszkam w Polsce od lat

            I to jest clou. Ja mieszkam w Polsce od lat, wiec wiem jaka jest
            rzeczywistosc.

            > Nie wiem w jakim Ty środowisku zyjesz....

            W POLSCE.
            • bmc3i Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:06
              iluminacja256 napisał:

              > >Nie mieszkam w Polsce od lat
              >
              > I to jest clou. Ja mieszkam w Polsce od lat, wiec wiem jaka jest
              > rzeczywistosc.
              >
              > > Nie wiem w jakim Ty środowisku zyjesz....
              >
              > W POLSCE.


              Bez przesady. Nawet autorka tego watku poczytala za "presje kolegów", normalne
              zjawisko psychologiczne polegajace na tym, ze dzieci maja problem jesli sa w
              jakis sposob "inne", czy nie robioa tego samego co robi grupa - w tym wypadku
              nie ida wraz z innymi do komuni. Tak samo jej syn zle by sie czyl, gdyby nie
              chodzil wraz z innymi grac w pilkę. Tylko ze wowczas nie poczytalaby tego za
              nacisk kulturowy. Problem w tym wypadku nie lezy w "katolickosci spoleczenstwa"
              czy jego nietolerancji, lecz po pierwsze w najzwyklejszej psychologii grupy.
              • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:53
                Dzieci mają problem z tym, że są inne? Bzdury. Dzieci mają problem, gdy inni nie
                tolerują ich odmienności. Nigdy nie czułem się źle ze swoim ateizmem. Nigdy.
                • bmc3i Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:07
                  stoova napisał:

                  > Dzieci mają problem z tym, że są inne? Bzdury. Dzieci mają problem, gdy inni ni
                  > e
                  > tolerują ich odmienności. Nigdy nie czułem się źle ze swoim ateizmem. Nigdy.


                  Czyli już czułes się ateistą, tak?
                  A może nigdy nie byłeś rudy? Nigdy nie byłes pryszczaty, zbyt niski, zbyt
                  wysoki, zbyt gruby, zbyt jąkający sie, czarnoskóry, miałeś zbyt wysoki głos?

                  Zwyczajnie kłamiesz.
                  • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 14:27
                    Chcesz powiedzieć, że wiesz lepiej, kim byłem?
                    Od kiedy mam świadomość, że nie wierzę jest mi z tym dobrze. Niektórzy chcieli
                    sprawić, żebym czuł się źle, ale im się nie udało. Jasne? Nie wierzę od
                    szczenięcych lat. Nigdy nie rozmawiałem z bogiem, nie prosiłem go o nic, bo - w
                    mojej opinii - lepsze rezultaty osiągnę rozmawiając z psem.
                    • bmc3i Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 16:19
                      stoova napisał:

                      > Chcesz powiedzieć, że wiesz lepiej, kim byłem?
                      > Od kiedy mam świadomość, że nie wierzę jest mi z tym dobrze. Niektórzy chcieli
                      > sprawić, żebym czuł się źle, ale im się nie udało. Jasne? Nie wierzę od
                      > szczenięcych lat. Nigdy nie rozmawiałem z bogiem, nie prosiłem go o nic, bo - w
                      > mojej opinii - lepsze rezultaty osiągnę rozmawiając z psem.


                      Nie wiem kim byles, ale dziecko nie ma pojecia o ateizmie. Natomiast - czxemu Ty
                      zaprzeczas - jesli jest w jakimkolwiek sensie "inne", w swojej grupie
                      rowiesniczej jest na mniejszym lub wiekszym marginesie. I to jest normalne u
                      dziecvi.
                      • tlenek_wegla Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 18:43
                        > Nie wiem kim byles, ale dziecko nie ma pojecia o ateizmie.


                        A o teizmie katolickim ma?
                      • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 19:54
                        Nie trzeba znać pojęcia ateizmu, żeby być ateistą. Żadne prawdy wiary nie są
                        potrzebne.
                        Jeżeli dzieci umieszczają 'inne' dzieci na marginesie, to nie jest problem z
                        tymi 'innymi' i to nie te 'inne' mają się płaszczyć i zakładać obce sobie maski.
                        Jednocześnie każdy jest na swój sposób 'inny'. Nie da się tego uniknąć, a
                        sztuczna walka z własną odmiennością jest bardziej szkodliwa niż jej brak i
                        zmuszenie innych do akceptacji swojej odmienności.
        • barry.the.babtist Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:40
          iluminacja256 napisał:

          Zakzauja aborcji choc sami mieli w
          > zyciu 2 skrobanki w rodzinie za komuny.

          No tak, nawet dziecko wie że prawdziwy katolik powinien raz w życiu
          wysłać żonę na skrobankę, a każda katoliczka powinna być przynajmniej
          w życiu się jej poddać wink
          • twojabogini Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 09:54
            barry.the.babtist napisał:

            > iluminacja256 napisał:
            > Zakzauja aborcji choc sami mieli w
            > zyciu 2 skrobanki w rodzinie za komuny.

            > No tak, nawet dziecko wie że prawdziwy katolik powinien raz w
            życiu wysłać żonę na skrobankę, a każda katoliczka powinna być
            przynajmniej w życiu się jej poddać wink

            Zamiast kpić, porozmawiaj z kobietami, które aktualnie zbliżają się
            do 50. Ich młodość przypadła na czasy, gdy antykoncepcja była
            niedostępna dla kobiet, mężczyźni uważali stosowanie prezerwatyw za
            idiotyczny pomysł, za to aborcja była zabiegiem bezpłatnym i
            wykonywanym na życzenie.
            Te kobiety nie były puszczalskimi panienkami. W wieku 25 lat znaczna
            część kobiet była dzieciatymi mężatkami. Osobą wysyłającą "na
            zabieg" był zazwyczaj mąż-katolik.
      • beezle Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:33
        I to jest chyba główny problem, który mamy w naszym kraju-
        pseudokatolicy, zamiast bronienia swojego stanowiska idziemy na
        łatwiznę, łatwiej byc oportunistą niż bronić własnych przekonań,
        łatwiej urządzić cyrk z chrzcinami, komunią, bierzmowaniem, niz
        postawić dziecko w sytuacji autsajdera. I tak nakręcamy spiralkę, bo
        dziecko prawdopodobnie kiedyś też wybierze łatwiznę i nadal bedziemy
        krajem, gdzie statystycznie ok. 86% społeczeństwa to katolicy.
      • o_retyy Oczym Wy wszyscy piszecie? 12.05.09, 23:25
        Ludzie, czy wy rozum straciliście? Wszyscy piszecie, jakbyście żyli
        w jakimś talibanie z policją religijną i religijnymi trójkami
        klasowymi. Zakładam, że świadomie wybieraliście szkołę dla dzieci,
        Wasze dzieci mają w swojej klasie i środowisku przyjaciół, a wy
        znacie innych rodziców i z częścią się pewnie przyjaźnicie. A teraz
        nagle, gdy chodzi o I Komunię Św. zachowujecie się, jakby chodziło
        o łapanki i przymusowe golenie głów! Skąd się biorą te teksty o
        ultrakatolickim kraju? Z czego to wnioskujecie? Czy ktoś w szkole
        Was do tego zmusza, czy Wasi znajomi Was zmuszają? Przecież można
        porozmawiać z rodzicami innych dzieci, z wychowawcą klasy,
        katechetą - jestem pewna, że pomogą wytłumaczyć dzieciom dlaczego
        ich kolega/koleżanka nie idą do I Komuni. Ale wydaje mi się, że
        większość z was woli wylewanie żalów i pomyj na Kościół niż
        konstruktywne działanie - najlepiej zapewniać głośno o swoich
        poglądach wśród anonimowych słuchaczy i walić w ustalonego
        wcześniej wroga. Tchórze!!!
    • teraz_asia Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 10:16
      Mój syn, wychowany całkowicie ateistycznie, poszedł do komunii na
      własną usilną prośbę. Akurat w 1 klasie przeżywał etap fascynacji
      religią, związany też z pewnym uczuciem zazdrości w stosunku do
      najbliższych kumpli, wychowywanych w bardzo wierzących i
      praktykujących rodzinach. Ponieważ nalegał, zgodziłam się,
      przedstawiając jednak cały poziom skomplikowania sprawy, także
      techniczny: przecież w domu nie nauczył się modlitw, nie chodził do
      kościoła, itp. Przebrnęłam przez to z nim, całkiem otwarcie jednak
      informując, że ja pełnię rolę wyłącznie kierowcy i sponsora. Jego
      zapał zaczął wygasać już w połowie roku, kiedy wchodził głębiej w te
      idiotyczne Pierwsze Piątki, spowiedzi, wkuwanie formułek, jednak
      uznałam, że przyda mu się nauka konsekwencji i powiedziałam, że
      skoro podjął decyzję, to musi się z niej wywiązać. I to była
      generalnie dobra nauka- bo dowiedział się, że określone decyzje
      powodują określone konsekwencje, nauczył się mechanizmów
      funkcjonowania kościoła, i, na co liczyłam po cichu, ta wiedza
      spowodowała całkowicie samodzielne odrzucenie praktyk religijnych.
      Teraz nie chodzi na religię i ma bardzo ugruntowane poglądy
      ateistyczne. Ale ja nie miałam problemu odrzucenia przez rówieśników-
      nikt nie wywierał nacisków, nikt nie wyśmiewał, a teraz klasa z
      całego serca mu zazdrości, bo nienawidzą swojej katechetki.
      Pogadaj z synem- przedstaw mu trudności, jakie będzie miał, jeśli
      zdecyduje się iść do komunii- naprawdę to nie jest łatwe, jeśli
      dziecko nie zostało wychowane religijnie. Albo zdecyduje się mimo
      wszystko, ale ze świadomością konsekwencji- wtedy masz argument,
      jeśli będzie marudził, że musi latać co chwilę do kościoła i wkuwać
      zupełnie obce formułki, albo przedstaw mu atrakcyjną altermatywę-
      może uroczysty dzień dziecka z jakimiś atrakcjami i prezentami?
      • bmc3i Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:51
        teraz_asia napisała:

        > ateistyczne. Ale ja nie miałam problemu odrzucenia przez rówieśników-
        > nikt nie wywierał nacisków, nikt nie wyśmiewał,


        Bo to jest w ogole mit, o podlozu antyklerykalnym.
        • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:55
          Tak, ty wiesz najlepiej, przecież w dzieciństwie byłeś/byłaś ateistą.
          • bmc3i Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:09
            stoova napisał:

            > Tak, ty wiesz najlepiej, przecież w dzieciństwie byłeś/byłaś ateistą.


            Dwa posty wyzej, ty sam napisales, ze jako pierwszoklasista byles ateistą, i
            "nigdy nie miales z tym probelmów w grupie dzieciecej"...

            • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:58
              Jedno nie stoi w sprzeczności z drugim.
              • wymiatator1 [...] 12.05.09, 15:50
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • perotin Ćwierć wieku temu nie miałem problemów, a tu... 12.05.09, 11:11
      Ćwierć wieku temu nie miałem z tego powodu najmniejszych problemów w szkole ani gdzie indziej, a tu proszę, XXI wiek, a jest dużo gorzej...
      • pamana Re: Ćwierć wieku temu nie miałem problemów, a tu. 12.05.09, 11:21
        Kto wywiera presje ? od tego trzeba by zacząć.
        dzieci ?
        nie sadze jelsi juz to ich rodzice plus wychowawca ?

        moje tez nie pozlo ,na religie nie chodzilo juz w przedszkolu .

        zadnych skarg z jej strony nie ma,placzu czy pytan dlaczego ona nie idzie .
        od poczatku ma wytlumaczone.

        balam sie jak bedzie po komuni kiedy dzieci przyniosla drogie prezenty ,na
        szczescie jest spokoj.
        nie placze ze nie ma bialej sukienki itp.

        Pytanie czy wdomu nie robicie z tego problemu ?jakies babcie ,pyania ?presja ?

        mam wrazenie ze cala druga klasa jest zmarnowana przez presje koscielnych
        modlitw,wiyzt w kosciele i wiecznym gadaniu o tym wsrod zainteresowanych.
        p.
      • aiczka Re: Ćwierć wieku temu nie miałem problemów, a tu. 12.05.09, 12:09
        Trzeba wziąć pod uwagę, że ćwierć wieku temu nie było religii w szkole. W
        związku z tym w rozmowach dzieci ten temat wypływał albo i nie, w większych
        miejscowościach dzieci z jednej klasy chodziły na religię w różnych kościołach
        itp. U nas "weryfikacja" nastąpiła dopiero w chwili wprowadzenia zajęć z religii
        do szkół.
    • hangingrock Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:17
      Dziecko się uparło, bo może akurat jest na tym etapie rozwoju, kiedy więzy
      społeczne wymagają bycia jak inni. kazanie mu byc innym to gwałt na rozwoju,
      dziecko będzie cierpiało, że jest inne, bo rodzice postanowili, że dziecko musi
      wyznawac ich światopogląd. Skoro chce, niech idzie - ze świadomością oczywiście,
      że inne dzieci odą, bo wierzą, nie okładmują księdza itp. Przecież malec cierpi,
      będąc wyrzutkiem...
      • iluminacja256 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:38
        Tak samo cierpiałby bedąc niepełnosprawny i jezdząc na wózku, kiedy
        dzieciaki grają w piłke, czy będąc dzieckiem Polki i Afrykańczyka w
        100% białej, polskiej klasie.

        Nie mozna tego rozwazac na takiej płaszczynie , bo indywidualizm
        jest równei wazny jak przynaleznosc grupowa, a w miare upływu lat,
        coraz wazniejszy. Dziecko musi sie nauczyć stawiać bariary i
        okreslić własne granice - inaczej, keidy wszyscy z paczki zaczną
        palic trawę czy brać amfę, będzie chciał byc " jak wszyscy", aby nie
        stać sie wyrzutkiem . To sie nazywa wdrukowywanie konformizmu.
        • barry.the.babtist Racja, ale nie dziecko 8-letnie!!! 12.05.09, 12:54
          Dziecko musi sie nauczyć stawiać bariary i
          > okreslić własne granice - inaczej, keidy wszyscy z paczki zaczną
          > palic trawę czy brać amfę, będzie chciał byc " jak wszyscy", aby
          nie
          > stać sie wyrzutkiem . To sie nazywa wdrukowywanie konformizmu.


          Stawiać granice to może dziecko który ma swój system wartości i mniej
          lub bardziej potrafi przewidzieć konsekwencje swoich czynów
      • tacx Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:54
        > Dziecko się uparło, bo może akurat jest na tym etapie rozwoju, kiedy więzy
        > społeczne wymagają bycia jak inni. kazanie mu byc innym to gwałt na rozwoju,
        > dziecko będzie cierpiało, że jest inne, bo rodzice postanowili, że dziecko musi
        > wyznawac ich światopogląd. Skoro chce, niech idzie - ze świadomością oczywiście
        > ,
        > że inne dzieci odą, bo wierzą, nie okładmują księdza itp. Przecież malec cierpi
        > ,
        > będąc wyrzutkiem...

        daj jej spokój.. tej mamusi nie chodzi przecież o to czy komunia jest taka czy
        owaka ale pewnie o to że jako matka będzie musiała w przygotowaniu tego interesu
        uczestniczyć.. czytaj spotkać się z ksiundzem, przygotować dziecko, nauczyć tego
        i owego. jako osoba niewierząca będzie się w tym czuła fatalnie i pewnie taki
        jest sens tego całego postu
        ja za mały jestem by orzekać co jest lepsze dla dziecka - kościół czy kółko
        filozoficzne tyle że jak napisałaś Polska jest jaka jest i dzieciaki bez
        sakramentów mogą się czuć trochę dziwnie
    • titta Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:20
      Trzeba w szkole spokojnie ale stanowczo poprosic o rozmowe z
      dziecmi. Teraz "wszyscy ida do komuni", ale rownie dobrze niedlugo
      moze to byc "wszyscy nosza markowe ciuchy", "wszyscy zaczynaja
      uprawiac seks", "wszyscy sciagaja", "wszyscy pija" itd. Z jednej
      strony dzieciaki powinny zrozumiec, ze innosc nie jest powodem do
      dyskryminacji, z drugiej strony zaczac sie uczyc, ze wcale nie musi
      sie byc tacym jak inni.
      Wszyscy .... ale niektorzy nie. I czesto lepiej nalezec do
      niektorych nich wszyskich. (Z "Wiedzmina", w tym miejscu
      Sabkowskiemu sie udalo cos madrego napisac wink
      • tlenek_wegla Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 18:49
        SaPkowskiemu przez "P".
    • bmc3i Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:28
      weg_anka napisała:

      > ... mimo że wychowywane jest w ateistycznej rodzinie, presja
      > wywierana na synka w szkole jest tak wielka, że nie potrafi sobie z
      > tym poradzić sad Staram się mu wytłumaczyć dlaczego nie pójdzie do
      > komunii, że rodzice nie wierzą w boga i wcale nie musi tego robić,
      > jednak koledzy w szkole mu dokuczają, traktują jak odmieńca. Nie
      > powinno tak być, boli mnie, że moje dziecko cierpi sad Na pytanie po
      > co chce iść do komunii odpowiada: bo wszyscy inni idą, dostaną
      > prezenty itd...
      > Dodam, że syn nie jest ochrzszczony. Czy jest ktoś jeszcze w
      > podobnej sytuacji? Jak sobie radzicie?
      > Pozdrawiam - Ania


      przepraszam. Twoj syn twierdzi ze "wszyscy ida", ze "chce dostac prezenty" -
      gdzie tu widziesz presje spoleczenstwa i "dokuczanie"?

      To dokuczanie to raczej Twoja fobia, niz problem Twojego dziecka.
    • wiloughby Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:35
      zdaję się, że wychodzi z Ciebie hipokryzja. pewnie krytykujesz wszystkich,
      którzy zmuszają swoje dzieci do pójścia do komunii. sama chciałabyś tego swojemu
      dziecku zabronić. sam byłem u komunii, a mniej więcej 2 lata później
      zorientowałem się, że w Boga nie wierzę. i jakoś nic mi się w związku z tym nie
      stało...
      • sion2 Moim zdaniem masz dwa wyjscia z sytuacji 12.05.09, 12:24
        1. Przypomnij synowi dlaczego jestescie ateistami, spytaj czy wierzy
        w Boga oraz czy wierzy że chleb-hostia w czasie mszy sw. zmienia sie
        w Cialo Chrystusa - bo tego wlasnie wymaga sie od dzieci
        pierwszokomunijnych. Spytaj czy uczyl sie caly rok modlitw, poznawal
        przykazania Boze i czy pojdzie do spowiedzi? Jesli syn po zadaniu
        tych pytan nadal bedzie mial watpliwosci to kiepscy z was ateisci. W
        ogole nie rozumiem jak dziecku z rodziny ateistow moze przyjsc do
        glowy chciec isc do I Komunii skoro nie ma zadnego zwiazku z religia
        i kosciolem. Nie jest nawet ochrzczony. Dzieci w tym wieku maja
        silna potrzebe utozsamiania sie z rowiesnikami, na indywidualnosc
        przychodzi czas pozniej. Na razie chca miec to samo to rowiesnicy,
        tak samo wygladac i zachowywac się. Nie ma w tym nic zlego i
        twierdzenie ze skoro cala klasa przezywa [czytaj: komentuje,
        opowiada na przerwach, wypytuje sie nawzajem itd] swoja Pierwszą
        Komunię to znaczy że wywiera nacisk na niewierzace dziecko
        jest popisem głebkiej nieznajomosci zasad dzialania poszczegolnych
        grup wiekowych. To calkowicie normalne ze dzieci dziela sie tym co
        przezywaja, co jest wielkim dla nich wydarzeniem. I nie ma w tym ani
        krzytyny "nacisku" jak to pieknie ujęłas. W ogole zajrzyj do
        slownika i poczytaj troche o swiecie co to jest nacisk religijny i w
        czym sie wyraza - czy bylas wzywana do szkoly zeby sie tlumaczyc
        dlaczego twoje dziecko nie idzie do I Komunii? czy twoje dziecko
        jest szykanowane przez nauczycieli? czy dostaje gorsze oceny bo jest
        niewierzace? czy tobie grozi utrata pracy bo nie wierzysz w Boga?
        czy ktos spalił ci samochod albo obrzucił dom butelkami z benzyna bo
        jestes niewierzaca? jesli na te wszystkie pytania odpwoiedz
        brzmi "nie" to sie zastanow czy naprawde wiesz na czym
        polega "nacisk religijny" i "nietolerancja". W niektorych krajach
        islamskich za posiadanie egzamplarza Biblii chrzescijanskiej grozi
        wieloletnie wiezienie - czy tobie tez to grozi bo nie czytasz Biblii?

        Sakrammety katolickie sa dla katolikow, wierzacych katolikow. Przy
        czym nie nalezy ani do mnie ani do ciebie ocena czyjes wiary -
        zwlaszcza na podstawie tego o czym gadaja jego dzieci {syn
        Kowalskiego sie chwali ze dostanie komputer to na pewno w calej tej
        Komunii tylko o to im chodzi}.
        Moim zdaniem powinnas utwierdzic syna w przekonaniu że jest ateista
        a ateisci nie przezywaja uroczystosci pierwszkomunijnych podobnie
        jak katolicy nie przechodza bar micwy. Uswiadom go takze że wybor
        wiary to powazna sprawa i ze oczywiscie ty jako bardzo tolerancyjna
        i zupelnie nieuprzedzona do wiary osoba nie masz nic przeciwko aby
        kiedys sam zostal wierzacym ale na razie nie moze liczyc na twoje
        poparcie.

        2. zorganizuj mu nibykomunię smile. To doskonaly i znakomity
        pomysł naszych polskich ateistow-nie-do-konca. jak to wyglada
        opisuje jeden tatus nibyateista tutaj
        209.85.129.132/search?
        q=cache:Y3HqBvguUFwJ:wege.dzieciak.pl/viewtopic.php%3Ft%
        3D3725+nibykomunia&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&client=firefox-a

        W skrocie - nibykomunia polega na tym ze sie urzadza ją w domu
        ateistycznym - wybiera nibychrzestnych, omawia prezenty, kupuje
        dziecku zwlaszcza dziewczynce suknie czy stroj komunijny i oprowadza
        po miescie aby wszyscy widzieli. W dniu I Komunii klasy dziecka
        urzadza sie przyjecie (koniecznie w restauracji) i obsypuje dziecko
        prezentami. Takie szopki urzadzaja wyznawcy nowej religii pt "zjesc
        ciastko i miec ciastko". Najwazniejszym jej dogmatem jest że wszyscy
        i wszystko, co odmawiaja memu dziecku jakiejs przyjemnosci to
        wrogowie szczescia są. Z kazdej sytuacji nalezy wyciagnac to co
        najprzyjemniejsze a odrzucic cala resztę - w tym wypadku odrzucic
        wszelkie wymagania moralne i obyczajowe plynace z wiary a
        przywlaszczyc sobie otoczkę tradycji i symboli, wyzuwajac oczywiscie
        je ze wszystkiego co by mialo zwiazek z Bogiem. To taka nibyreligia
        aby "moje dziecko nie roznilo sie od innych".
        Wyznawca nibyreligii na przyklad udziela przed smiercia wywiadow ze
        jest niewierzacym i "po smierci nic nie ma", życzy sobie swieckiego
        pogrzebu. I ma swiecki ale na jego trumnie lezy... krzyz, a coz by
        innego? Niby w nic nie wierzy ale nie ma odwagi spoczac pod
        kamieniem zamiast pod krzyzem... Oczywiscie jego rodzina podobno tez
        ateisci są...

        A takiem calkiem na powaznie - poniewaz dzieci w tym wieku są jakie
        są jak opisalam wyzej, nie ma nic zlego jesli rodzic-ateista
        zorganizuje dziecku w tym dniu w ktorym jego klasa ma I Komunie,
        jakas specjalna atrakcje, moim zdaniem nie ma nic zlego jesli nawet
        jego rodzina sie zrzuci na jakis ekstra prezent w tym celu. Bez
        robienia szopki i udawania wierzacych, bez przywlaszczania sobie
        strojow liturgicznych i symboli religijnych oraz dążenia za wszelka
        cene zeby moje dziecko "nczym sie nie roznilo od rowiesnikow". Po
        prostu - fajna wycieczka, fajny prezent, wspolnie milo spedzony
        czas. Nie widze w tym nic zlego. Pod warunkiem jasno postawionych
        granic - to nie jest nibykomunia a ty jestes niewierzacy.
        • sion2 Re: Moim zdaniem ...link do nibykomuni jeszcze raz 12.05.09, 12:32
          209.85.129.132/search?
          q=cache:Y3HqBvguUFwJ:wege.dzieciak.pl/viewtopic.php%3Ft%
          3D3725+nibykomunia&cd=1&hl=pl&ct=clnk&gl=pl&client=firefox-a
        • tlenek_wegla Re: Moim zdaniem masz dwa wyjscia z sytuacji 12.05.09, 18:56
          Jesli syn po zadaniu
          > tych pytan nadal bedzie mial watpliwosci to kiepscy z was ateisci.

          Moim zdaniem jest wrecz odwrotnie... Dobrzy ateisci... Nie zamkneli przed
          dzieckiem zadnej sciezki.. Odwrotnie niz katole.

          czy dostaje gorsze oceny bo jest
          > niewierzace?

          Tak. Od kiedy ocen a z katechezy katolickiej jest na swiadectwie.

          >W niektorych krajach
          > islamskich za posiadanie egzamplarza Biblii chrzescijanskiej grozi
          > wieloletnie wiezienie - czy tobie tez to grozi bo nie czytasz Biblii?


          uuu tos pojechal ksieze proboszczu. Gdyby chciala mieszkac w "innych krajach",
          to by sie przejmowala.... Chwla katolom, ze juz nie pala ludzi na stosach i nie
          wybijaja zebow za nieprzestrzeganie postu w piatek. Z tego powodu nawet sie do
          nich przylacze tongue_out

          To dopiero pokaz tolerancji.
          • twojabogini Re: Moim zdaniem masz dwa wyjscia z sytuacji 13.05.09, 12:12
            tlenek_wegla napisała:

            > czy dostaje gorsze oceny bo jest
            > > niewierzace?

            > Tak. Od kiedy ocena z katechezy katolickiej jest na swiadectwie.

            Lista naruszeń jest niestety dłuższa:
            - lekcje religii odbywają się w środku lekcji,
            - z automatu zakłada się, że wszyscy będą uczęszczać na religię i
            dziecko trzeba z niej "wypisać" składając odpowiednie oświadczenie
            (jest to naruszanie praw konstytucyjnych),
            - nie ma etyki - dzieci ateistów lub innych wyznań siedzą w trakcie
            religii na korytarzu, w bibliotece, świetlicy,
            - państwowe szkoły są bardzo zaangażowane w życie religijne:
            przygotowania do komunii, na czas rekolekcji odwoływane są lekcje,
            msze na początek i koniec roku szkolnego
            - krzyże wiszą w większości sal, a nie tylko w salkach do katechezy.

            Najlepsze jest to, ze większość tych naruszeń nie wynika z postawy
            funkcjonariuszy koscioła, tylko konformistycznych postaw dyrektorów
            szkół. To oni naruszają swoje obowiązki i stwarzają okazje do
            dyskryminacji dzieci niewierzących, lub innej wiary.




          • a-lfa Re: Moim zdaniem masz dwa wyjscia z sytuacji 17.05.09, 15:43
            Ano nie pali się u nas już na stosach i nie ma "bezpośredniego" prześladowania
            tak jak w krajach islamskich. Ale islam jest młodszy od chrześcijaństwa o tych
            kilkaset lat. Lat temu 300 czy 400 też nieco inaczej podchodzono do spraw
            religii w KK. Co prawda nacisków bezpośrednich niema ale pośrednie jak
            najbardziej zwłaszcza w małych miejscowościach gdzie ks. proboszcz ma sporo do
            powiedzenia a odmieńców w żadnej kwestii się nie toleruje.
        • lazy_strawberry Sion2 12.05.09, 22:28
          Cudnie to napisane; i mądrze, naprawdę sion2. Ujęta cała istota rzeczy.
      • oliwuska Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:42
        Wiecie, ja sobie tak pomyślałam, że takiemu dziecku chyba nie zależy
        tak bardzo na tym by być wierzącym czy tez nie. Ale raczej o samą
        oprawę komunii. Przecież dzieci dostaną prezenty, cała rodzina
        przyjedzie, będą w centrum zainteresowania, ślicznie ubrane.
        Wiadomo my skupiamy się na poglądach, na tym że to kraj
        nietolerancyjny. Ale dziecko w tym wieku właśnie nie chce się
        wyróżniać, a inne dzieci są niestety sa bardzo uszczypliwe i
        złośliwe.
        Nie rozumiem tylko, po co posyłacie dzieci na religię skoro
        jesteście niewierzący. Dziecko w domu powinno otrzymywać wiedzę w
        tym kierunku, nie ma co się dziwić, że dziecko chce iść do komuni
        skoro w szkole dowiedziało sie tyle o Bogu.
    • kwiat_aloesu Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:51
      Przede wszystkim - i mówię to z doświadczenia, jako dziecko wychowane w rodzinie
      ateistycznej, bez chrztu i, co za tym idzie, bez komunii - nie poddawaj się; za
      kilka lat doceni wielką lekcję nonkomformizmu.

      Osobiście najbardziej tęskniłam za białą sukienką. Na dodatek mieszkałam koło
      kościoła, a były to czasy przed albami - codziennie widziałam moje koleżanki
      ustrojone w najpiękniejsze sukienki (OK, dzisiaj wiem, że były kiczowate,
      sztuczne i przesłodzone), białe pantofelki, białe sweterki i białe torebusie.
      Ależ mnie skręcało z zazdrości!...

      Odmieńcem Twój syn pozostanie. Ale, wierz mi, z czasem zacznie być z tego dumny.
      Pocierpi, owszem - ale z czasem będzie dumny.

      Ty masz teraz dwa wyjścia - pierwsze to przeczekać. Za chwilę są wakacje, syn
      zapomni. Drugie - zorganizować mu z jakiejś okazji uroczystość rodzinną. Z
      prezentami, a jakże. Albo przynajmniej z jednym prezentem, jakimś większym.
      Urodziny, imieniny, koniec roku szkolnego? Nie wiem. Niestety uruchamiasz tu
      myślenie "niech nie będzie gorszy od kolegów" i gwarantuję, porządny prezent,
      bycie królem przez jeden dzień i powtarzanie, jacy jesteście z niego dumni, że
      nie jest taki, jak inni - jeśli nie załatwi sprawy, to na pewno ją załagodzi.
      • a-lfa Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 17.05.09, 15:51
        Ja tylko nie rozumiem po co osoba która mieni się być ateista posyła dziecko na
        religie? To jest jakby się samemu prosić o kłopoty. I się je teraz ma.
        Jestem zdania iż jeśli się jest ateistą to nie należało posyła dziecka na
        religie - gdyby tak postąpiono kłopoty były by dużo mniejsze. A tak
        powiedziano "A" posyłając dziecko na religie a nie chce się powiedzieć "B"
        posyłając do I komunii świętej.
        To jest po prostu niekonsekwencja.
        A z niekonsekwencji ZAWSZE wynikają problemy.
    • frisky2 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 11:52
      Masz szczęście, dziecko daje ci sygnał, żeby zastanowić się nad swoim życiem.
      Skorzystaj z tego sygnału, bo nie wiadomo, kiedy i czy będzie następny.
      • turbo_wesz Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:25
        kto nie był w komunie świętej ten przegrał życie!!!

        a na poważnie sam się boje tego momentu - dopiero za 8 lat, ale mimo wszystko
        nie uważam żeby się coś w Polsce do tego czasu zmieniło na lepsze... do tego
        trzeba pokoleń
    • sienmuza Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:08
      Moim zdaniem powinnaś pozwolić, aby Twój syn sam zdecydował czy chce
      przystapić do Sakramentu Komunii. Twoje poglądy są Twoimi poglądami
      ale powinnaś pamiętać, że syn to osobna istota ludzka i nie powinnaś
      zakazywać mu wolności wyznania. Nie zrobi sobie tym krzywdy, a
      jedynie pozwoli mu to na konfrontację chociażby Waszego świata ze
      światem katolickim. Każde doświadczenie jest wydaje mi się
      pozytywne. Pozwalamy dzieciom na wiele rzeczy, które niekoniecznie
      zawsze są dla nich dobre. Pozwól mu zdecydować o swojej wierze (czy
      też niewierze). Dzieci są mądrzejsze niż się nam niejednokrotnie
      wydaje. Powodzenia
      • sikorka68 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 23:27
        sienmuza napisała:

        > Moim zdaniem powinnaś pozwolić, aby Twój syn sam zdecydował czy chce
        > przystapić do Sakramentu Komunii. Twoje poglądy są Twoimi poglądami
        > ale powinnaś pamiętać, że syn to osobna istota ludzka i nie powinnaś
        > zakazywać mu wolności wyznania.

        Mialbyś rację, gdyby dziecko bylo ochrzczone- bo to jest warunek, aby
        przystąpienie do Komunii bylo możliwe. Nawet ateiści powinni mieć o tym pojęcie.
        • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 10:37
          "nawet ateiści"...
      • de_la_hoya Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 14.05.09, 13:14
        sienmuza napisała:

        > Moim zdaniem powinnaś pozwolić, aby Twój syn sam zdecydował czy chce
        > przystapić do Sakramentu Komunii.

        pytanie za 100 punktów:
        czy komunia to dla ciebie atrakcja na miarę placu zabaw?
        bo jeżeli zapyta syna czy chce komunii tej o której mówią koledzy to napewno
        będzie chciał, bo ta ich komunia to balet na którym można obżerać się bezkarnie
        słodyczami i jeszcze dają człowiekowi masę prezentów
        problem w tym, że cała atrakcja kręci się wokół boga czyli czegoś równie
        abstrakcyjnego jak ufo czy krasnoludki
        przecież ten dzieciak nie uwierzy ot tak, że jakiś tam bóg istnieje tak więc
        cały sens komunii będzie opierał się na balecie rodzinnym i prezentach
        to już lepiej zrobić zjazd rodzinny a samemu wysilić się na jakieś fajne prezenty
        wtedy będzie miał to czego chce (bo TYLKO tego chce a nie obcowania z bogiem) i
        będzie cacy

        > Twoje poglądy są Twoimi poglądami
        > ale powinnaś pamiętać, że syn to osobna istota ludzka i nie powinnaś
        > zakazywać mu wolności wyznania. Nie zrobi sobie tym krzywdy, a
        > jedynie pozwoli mu to na konfrontację chociażby Waszego świata ze
        > światem katolickim.

        ciekawe dlaczego katolicy nie pokazują swoim dzieciom innych religii i nie uczą
        szacunku dla innych wyznań?
        ciekawe czy jakby dzieciak katolika przyszedł i powiedział: mamo, chcę mieć bar
        micwę to rodzice by przyklasnęli i zrobili wszystko, żeby ich dziecko bar micwę
        miało, bo ktoś tam ma...
        już to widzę...
        sama pochodzę z rodziny katolickiej
        do 9 roku życia wierzyłam w boga, bo rodzice mówili że jest, na religii mówili
        że jest... ogólnie pranie mózgu straszne
        od 9 roku życia jestem wolna od tej sekty
        moje dzieci nie są ochrzczone, na komunię szanse zerowe mimo, że rodzina jęczy
        to są to nasze dzieci i wychowujemy je tak jak uważamy to za stosowne
        mój syn nie miał do tej pory nieprzyjemności mimo naszego ateizmu oraz braku
        ślubu rodziców
        mnie nigdy też nikt przykrości nie zrobił
        syn słyszał o bogu, bo w przedszkolu opowiadają na okoliczność świąt ale dla
        niego jest to taka sama bajka jak Noddy czy Teletubisie
        nauczyłam go, że ludzie są różni, mali, duzi, czarni, biali, jedni wierzą w
        takiego boga, inni w innego a jeszcze inni w ogóle, że rodzina to nie tylko
        mama, tata i dzieci ale też 2 panów czy 2 panie z dziećmi lub bez, że jedni
        jeżdżą na wózkach a inni chodzą na nogach...
        tak więc wie, że świat to nie tylko to co w domu ale też różne inne rzeczy i
        jeżeli zadaje pytania to odpowiadam
        jak będzie dorosły to może się na coś zdecyduje a jak nie to nie

        i nie uważam, że fundowanie dziecku chrztu na szybko żeby komunie miało to
        pokazywanie innej religii
        jeżeli tak, to dziecko powinno przejść wszystkie obrządki z innych religii żeby
        zapoznało się i z nimi, bo nie tylko katolicyzm w polsce mamy na szczęście
      • karbat Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 14.05.09, 20:18
        najpierw trzeba chyba dziecko ochrzcic....aby mopglo isc do komunii .
        Oczywiscie ,ze syn idzie do komunii pod presja swego
        srodowiska ,kolegow .
        Kolesiom moze zawsze powiedzeic ,ze jest anglikaninem , smarkom
        kolesiom to zaimponuje , gwarantuje . I sie odczepia .

        Dla zartow ;
        Nie wiem czy nie poszedlbym dalej jak chrzczacy swe dzieciaki
        katolicy ... , przebilbym prezentem swego syna - jak nie pojdzie do
        komunii dostanie super prezent i po zawodach , dziecinada , wiem .
        Ale jaki respekt wzbudzilby wsrod kolesiow ... albo zawisc , kto
        wie ,tego nie jestem pewny .
    • pierwszy_poruszyciel Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:23
      Uważam, że powinnaś z dzieckiem porozmawiać i raczej nie ulegać - tym bardziej,
      że jest to pragnienie otoczki, a nie tego, o co w tym sakramencie chodzi. Ja
      uważam, że do pewnego wieku o takich rzeczach decydują rodzice. Sprawa
      wyglądałaby inaczej, gdyby dziecko na prawdę szczerze wierzyło, biegało co
      niedzielę na Mszę, codziennie na majówki - a tak? Wtedy bym się zastanowiła.
      Chociaż z drugiej strony, jakby moje dziecko w tym wieku nie chciało chodzić do
      kościoła i iść do pierwszej komunii, to raczej niewiele by to w moim, jako
      wierzącej i praktykującej katoliczki, podejściu do tej kwestii zmieniło...
      A dowolność wyznawanej (lub niewyznawanej) religii dotyczy dorosłych, nie
      dzieci. Oczywiście, jeśli rodzice-ateiści pozwalają swojemu dziecku uczęszczać
      na religię i chodzić do kościoła, to ja się mogę tylko cieszyć. Ale oburzać się,
      jak będą postępować inaczej, nie będę. Bo kiedyś mojemu dziecku może odbić i w
      wieku lat kilku-kilkunastu oświadczy, że do harekriszna, czy jak się to pisze,
      przystępuje. Bo ono tak wierzy i ma do tego prawo - a ja na to nie pozwolę.
      Choćby to nie była sekta, a na przykład Luteranie. Jak dziecko będzie dorosłe,
      to będzie mogło decydować - póki jest dzieckiem, to nie ma takiego prawa.
      Z tym że to, co tu piszę, dotyczy ludzi, którzy nie mają ślubów kościelnych i
      nie chrzcili swoich dzieci. Bo jak ktoś przed Bogiem i ludźmi deklarował, że
      chce z miłością przyjąć i po katolicku wychować potomstwo, którym
      go Bóg
      obdarzy
      , to chyba wiedział co mówi. I nie ważne, że zrobił to, żeby a/mieć
      białą sukienkę; b/żeby rodzina nie gadała; c/bo taka tradycja; d/bo w kościele
      ładniej i bardziej uroczyście (niepotrzebne skreślić). Jak człowiek daje słowo,
      to powinien go dotrzymywać. Szczególnie jak jeszcze potem urobił księdza, żeby
      mu to dziecko ochrzcił (och,jaki zły ksiądz - ja nie chodzę do kościoła/żyję w
      związku niesakramentalnym, a on, bezczelny, nie chce mi dziecka ochrzcić). To są
      pewne zobowiązania, które zmieniają postać rzeczy... - oczywiście, jest to uwaga
      ogólna, a nie skierowana do autorki wątku, która napisała, że dziecko jest
      nieochrzczone.
      • tlenek_wegla Mylisz sie... 12.05.09, 19:31
        . Bo ono tak wierzy i ma do tego prawo - a ja na to nie pozwolę.
        > Choćby to nie była sekta, a na przykład Luteranie.

        Tak postepuja tylko nawiedzeni talibowie religijni. Twoje dziecko ma prawo
        wyboru, mimo, ze nie moze kupic alkoholu w sklepie, albo glosowac.... Ma prawo
        dokonania wyboru zgodnego ze swoim swiatopogladem i to gwarantuje mu Kontytycja.
        Dziecko nie jest Twoja wlasnoscia.

        ---------
        Ten najwięcej oszczędza, kto unika księdza.
      • twojabogini Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 12:20
        pierwszy_poruszyciel napisała:

        > Jak dziecko będzie dorosłe,
        > to będzie mogło decydować - póki jest dzieckiem, to nie ma takiego
        prawa.

        Współczuję twoim dzieciom. Dzieci są ludźmi i mają prawo do swoich
        uczuć, myśli, emocji i wierzeń, nizależnie od twoich poglądów.
        Kiedyś mężowie też odmawiali żonom prawa do decydowania o sobie...
    • feel_good_inc Niech sobie idzie! 12.05.09, 12:27
      Jak dorośnie i zmądrzeje, to mu przejdzie. Jak nie przejdzie, to znaczy, że nie zmądrzał wink
      Każde klapki na oczach, czy to religijne, czy ateistyczne są złe. Jak dzieciak chce koniecznie się ochrzcić i iść do komunii, to niech idzie! Niczym nie będzie różnił się od większości kolegów katolików, dla których jest to tylko i wyłącznie okazja do wyrwania roweru czy xboxa - coś jak gwiazdka, tylko z większym wykopem.
      Jeżeli tak przeraża cię posiadanie religijnego dziecka, to skup się przede wszystkim na jego rozwoju umysłowym - korelacja jest dość znacząca.
      • mariefurie Re: Niech sobie idzie! 12.05.09, 12:34

        > Jeżeli tak przeraża cię posiadanie religijnego dziecka, to skup się przede
        wszystkim na jego rozwoju umysłowym -
        korelacja jest dość
        znacząca.

        >


        Dobre smile)
        • bmc3i Re: Niech sobie idzie! 12.05.09, 12:35
          mariefurie napisała:

          >
          > > Jeżeli tak przeraża cię posiadanie religijnego dziecka, to skup się przed
          > e
          > wszystkim na jego rozwoju umysłowym -
          > korelacja jest dość
          > znacząca.

          > >
          >
          >
          > Dobre smile)


          Dobre, tylko przeczy "ultrakatolicyzzmowi" Polski.
          • mariefurie Re: Niech sobie idzie! 12.05.09, 12:47
            bmc3i napisał:

            > Dobre, tylko przeczy "ultrakatolicyzzmowi" Polski.

            A może właśnie go potwierdza? wink
            • bmc3i Re: Niech sobie idzie! 12.05.09, 13:10
              mariefurie napisała:

              > bmc3i napisał:
              >
              > > Dobre, tylko przeczy "ultrakatolicyzzmowi" Polski.
              >
              > A może właśnie go potwierdza? wink


              Co potwierdza ten polski ultrakatolicyzm? To że wg tego zestawienia jedynie 30%
              uwaza ze religia jest wazną sprawa?
              • lernakow Re: Niech sobie idzie! 12.05.09, 13:16
                bmc3i napisał:

                > Co potwierdza ten polski ultrakatolicyzm?
                > To że wg tego zestawienia jedynie 30%
                > uwaza ze religia jest wazną sprawa?
                >
                36% to raz, że bardzo ważną to dwa.
                Ale i bez tej manipulacji danymi zgadzam się, że nie wskazuje to na przesadną
                religijność Polaków (doświadczenie życiowe też jej zresztą nie potwierdza).
          • krawiec6661 Re: Niech sobie idzie! 13.05.09, 09:19
            W Polsce mamy bardzo duży odsetek katolików "nie praktykujących", czyli krótko
            mówiąc ludzi, którzy uważają się za katolików dla świętego spokoju, dla
            utrzymania tradycji, albo z przyzwyczajenia. Grupa ateistów jest z kolei
            znacznie większa niż stara się to wmówić kościół katolicki. Moim zdaniem u nas
            jest mimo wszystko dość dobra rówowaga między wierzącymi a ateistami. Myślę też,
            że osoby wierzące mogą nadrabiać sporo inteligencją emocjonalną, choć zwykle
            sami uważają to słowo za wydumane fanaberie swoich przeciwników. Poza tym bywają
            bardzo różne typy religijności i wiary, więc ciężko wrzucić wszystkich do
            jednego wora.

            Swoją drogą pokrzepiające jest, że jako kraj wypadamy w rankingu IQ całkiem
            nieźle, zachowując jednocześnie przywiązanie do tradycji i religii. Szkoda tylko
            że trwa wieczna wojna między Polakami, ale w gruncie rzeczy są to głównie
            dosrywki na forach, na ulicach ludzie ze sobą nie zabijają się o poglądy religijne.
      • villianna Re: Niech sobie idzie! 14.05.09, 07:01
        Kiedyś jej podziękuje, że nie pozwoliła mu iść do tej komunii.
    • soccerfan Tak naprawdę większość "katolików" to niewierzący 12.05.09, 12:41
      Taka dygresja na temat wiary...

      Niestety, ale w Polsce wiara to chodzenie do kościoła i klepanie formułek. Wiara wynika raczej z tradycji, a Bóg jest bytem kompletnie dla tych ludzi niepojętym. Większość ludzi, szczególnie na wsiach, idzie do kościoła, żeby popisać się przed sąsiadami...

      Przykro mi czytać komentarze ateistów. Rozumiem was trochę - widzicie w Kościele ciemnotę, księży-pedofilów, kasę, drogie samochody. Ale tu nie o to chodzi... Kościół tworzą ludzie, a ci są różni. Nawet jakby się okazało, że wszyscy księża to pedofile, ja nie przestałbym wierzyć. Wierzę w Boga, a nie w Kościół czy formułki.

      Czytałem ostatnio "Myśli" Pascala. On uważał, że Bóg jest ukryty - to znaczy można w niego uwierzyć, jak się go szuka. Jeśli ktoś stwierdzi "jak zobaczę, to uwierzę", nie znajdzie Boga, bo ten mu się nie objawi. Wierzyć powinien ten, który pragnie tego w sercu, dąży do tego, szuka Boga.

      Pisał też o zakładzie - mamy dwa wyjścia: wierzyć lub nie. Jeśli po śmierci okaże się, że Boga nie ma, to w obu przypadkach nic nie stracimy. Ale jeśli Bóg istnieje... Wtedy będzie problem.

      Powiecie, że w takim razie czemu tyle zła na świecie, że to niesprawiedliwe. Ale mówiąc, że to niesprawiedliwe, zakładamy, że mamy wyższe poczucie sprawiedliwości od Boga...

      Człowiek bez Boga jest nędzny. Jest w stanie osiągnąć wielkość jedynie poprzez Boga. Można do dostrzec w naszym świecie - czyż świat nie jest coraz gorszy? Właśnie tak objawia się nędza człowieka... To, że wszyscy wokół nas są nędzni, nie oznacza, że nie warto być wielkim...

      XXI wiek upłynie pod znakiem konsumpcjonizmu i materializmu. To jest współczesna wiara... Wasza też.
      • soccerfan Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 12.05.09, 13:00
        Jeszcze dodam parę rzeczy, będę pod wrażeniem, jeśli komuś będzie chciało się to czytać i zrozumieć.

        Pascal:
        Wyobrażają sobie [niewierzący], że [chrześcijaństwo] polega po prostu na wielbieniu Boga rozważanego w Jego wielkości, potędze i wieczności; a to jest właściwie deizm, prawie równie oddalony od religii chrześcijańskiej jak ateizm, który jest jej zupełnie przeciwny. I z tego wnioskują, że ta religia nie jest prawdziwa, ponieważ nie widzą,że wszystkie rzeczy schodzą się w stwierdzeniu
        tego punktu, iż Bóg nie objawia się ludziom z taką oczywistością, z jaką mógłby to uczynić. Objawia ona tedy ludziom wraz te dwie
        prawdy: i że jest Bóg, do którego ludzie są zdolni się wznieść, i że jest w naturze skaza, która ich czyni niegodnymi Jego.

        Ach, i jeszcze jedno: wbrew pozorom rozum nie wyklucza wiary.
      • lernakow Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 12.05.09, 13:24
        soccerfan napisał:

        > Pisał też o zakładzie - mamy dwa wyjścia: wierzyć lub nie.
        > Jeśli po śmierci okaże się, że Boga nie ma, to w obu
        > przypadkach nic nie stracimy. Ale jeśli Bóg istnieje...
        > Wtedy będzie problem.
        >
        Od czasów Pascala horyzonty się poszerzyły. Teraz do zakładu wypadałoby włożyć
        też innych bogów i wierzyć we wszystkich.
        Ktoś na forum ładnie napisał, że woli nie wierzyć i po śmierci należeć do
        niezrzeszonych, niż wierzyć i ryzykować, że po śmierci będzie wśród wyznawców
        nie tego Boga, który okazał się prawdziwy.
        Tym bardziej, że znani nam bogowie dość zazdrośni są i mściwi.

        > Powiecie, że w takim razie czemu tyle zła na świecie,
        > że to niesprawiedliwe. Ale mówiąc, że to niesprawiedliwe,
        > zakładamy, że mamy wyższe poczucie sprawiedliwości od Boga...
        >
        Na to wychodzi, czyż nie?

        > Człowiek bez Boga jest nędzny. Jest w stanie osiągnąć
        > wielkość jedynie poprzez Boga.
        >
        Bzdura.

        > Można do dostrzec w naszym świecie - czyż świat nie jest
        > coraz gorszy? Właśnie tak objawia się nędza człowieka...
        >
        Czyli zgodnie z Twoją teorią Boga na świecie jest coraz mniej. W takim razie nie
        ma większego sensu wiązać się z siłą zanikającą.
        • soccerfan Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 12.05.09, 13:55
          > Od czasów Pascala horyzonty się poszerzyły. Teraz do zakładu wypadałoby włożyć
          > też innych bogów i wierzyć we wszystkich.
          > Ktoś na forum ładnie napisał, że woli nie wierzyć i po śmierci należeć do
          > niezrzeszonych, niż wierzyć i ryzykować, że po śmierci będzie wśród wyznawców
          > nie tego Boga, który okazał się prawdziwy.
          > Tym bardziej, że znani nam bogowie dość zazdrośni są i mściwi.

          Czasy nie mają nic do rzeczy. Nie stwierdzisz chyba, że postęp techniczny zmienił człowieka na lepsze... A jak to pisał (XVII w.) wiedział o istnieniu innych religii.

          Jakbyś nie zauważył, większość religii tego świata opiera się na jednym Bogu. Czyż islam nie jest monoteistyczny? Który zresztą powstał na bazie chrześcijaństwa...

          Dowody? Proroctwa Starego Testamentu potwierdzają się w Nowym Testamencie. Kolejny cytat z Pascala:

          Gdyby istniała jedna religia, Bóg byłby w niej bardzo oczywisty. Gdyby męczennicy istnieli jedynie w naszej religii, również.
          Skoro Bóg tak się ukrył, wszelka religia, która nie powiada, że Bóg ukryty, nie jest prawdziwa; a wszelka religia, która nie podaje tego przyczyny, nie jest przekonywująca (Tą przyczyną jest, że ludzie stali się niegodnymi Boga).
          Iz 45, 15 "Zaiste, tyś jest Bóg ukryty".

          Tak, tylko nasza religia utrzymuje, że Bóg jest ukryty. Czemu zakładacie, że wiara jest czymś szkodliwym? Czy widzieliście kiedyś prawdziwie wierzącego? Uwierzcie, wierzący ludzie są szczęśliwi, a
          do tego przecież dążymy.

          > > Człowiek bez Boga jest nędzny. Jest w stanie osiągnąć
          > > wielkość jedynie poprzez Boga.
          > >
          > Bzdura.

          Człowiek z natury jest nędzny, grzeszny.

          Cytat:
          Zaiste, chwałą religii jest, że ma za wrogów ludzi tak bezrozumnych; sprzeciw ich jest dla niej tak mało niebezpieczny, iż służy,
          przeciwnie, do ugruntowania jej prawd. Wiara chrześcijańska dąży jeno do ustalenia tych rzeczy: skażenia natury i odkupicielstwa
          Jezusa Chrystusa. Owóż twierdzę, iż jeśli tacy ludzie nie wspierają prawdy Odkupienia przez świętość swoich obyczajów, potwierdzają bodaj cudownie skażenie natury przez swe tak wynaturzone czucia.

          > Czyli zgodnie z Twoją teorią Boga na świecie jest coraz mniej. W takim razie ni
          > e
          > ma większego sensu wiązać się z siłą zanikającą.

          Nie, jest coraz mniej ludzi w Niego wierzących, a więc świat jest coraz bardziej nędzny.
          • stoova Re: Tak naprawdę większość "katolików" 12.05.09, 14:19
            Dziwne jest tylko to, że ten twój bóg nie zawsze się ukrywał. Dlaczego dzisiaj
            nie zapewni nam takich 'rozrywek' jak gorejący krzak, nie wskrzesi nikogo etc.
            Jesteśmy zdani na jakieś wizerunki na szybie, którzy jedni biorą za Jezusa, inni
            za Elvisa.
            Zresztą bawił się takimi pierdołami, zamiast dać ludziom przepis na antybiotyki,
            albo chociaż poinformować, że są mikroby i to one wywołują choroby. Jak by
            ponauczał o prądzie zamiast zabraniać pracować w szabas, też by nie zaszkodziło.

            Na tej samej podstawie, co Pascal (wszelki wypadek) powinniśmy wierzyć w Allaha,
            IPU, FSM etc. Do tego się odnieś.
            • soccerfan Re: Tak naprawdę większość "katolików" 12.05.09, 15:00
              stoova napisał:

              > Dziwne jest tylko to, że ten twój bóg nie zawsze się ukrywał. Dlaczego dzisiaj
              > nie zapewni nam takich 'rozrywek' jak gorejący krzak, nie wskrzesi nikogo etc.
              > Jesteśmy zdani na jakieś wizerunki na szybie, którzy jedni biorą za Jezusa, inn
              > i
              > za Elvisa.
              > Zresztą bawił się takimi pierdołami, zamiast dać ludziom przepis na antybiotyki
              > ,
              > albo chociaż poinformować, że są mikroby i to one wywołują choroby. Jak by
              > ponauczał o prądzie zamiast zabraniać pracować w szabas, też by nie zaszkodziło
              > .
              >
              > Na tej samej podstawie, co Pascal (wszelki wypadek) powinniśmy wierzyć w Allaha
              > ,
              > IPU, FSM etc. Do tego się odnieś.

              Różnica między Chrystusem a
              Mahometem.

              — Mahomet — nie przepowiedziany; Chrystus — przepowiedziany.
              Mahomet — zabijając (czyli utrwalił religię zabijając), Chrystus — pozwalając zabijać swoich.
              Mahomet — zabraniając czytać, apostołowie — nakazując czytać.
              Wreszcie sprzeczność idzie tak daleko, że o ile Mahomet obrał tę drogę, aby po ludzku zwyciężyć, Chrystus obrał drogę, aby po ludzku
              zginąć.
              Każdy człowiek może zrobić to, co zrobił Mahomet, nie uczynił bowiem cudów, nie był przepowiedziany; żaden człowiek nie
              może uczynić tego, co uczynił Chrystus.

              Jak pisałem - tylko nasza religia zakłada, że Bóg jest ukryty.

              Od czasu skażenia natury pogrążył ich [ludzi] w ślepocie, z której mogą wyjść jedynie przez Chrystusa, i że poza Nim wszelka styczność z Bogiem jest odjęta.

              Od czasów Zmartychwstania Bóg jest Bogiem ukrytym.

              Najlepsze jest to, że tak zaciekle mnie atakując, potwierdzacie istnienie Boga. W głębi duszy zdajecie sobie sprawę, że nie ma próżni i Bóg jest. Tylko odwracacie się plecami do Niego - co nie oznacza, że Go nie ma...
              • stoova Re: Tak naprawdę większość "katolików" 12.05.09, 15:17
                Chrystus jest uznawany przez muzułmanów za jednego z proroków. Mahomet
                niezapowiedziany?! Sprawdź swoje źródła.
                Mówisz, że Mahomet zabraniał czytać, apostołowie nie. O index librorum
                prohibitorum słyszałeś?
                Co do dokonań Chrystusa - ponawiam pytanie o jego dokonania dzisiaj. Niejeden
                człowiek zginął za swoje przekonania i Jezus nie jest w tym względzie nikim
                wyjątkowym.

                > Najlepsze jest to, że tak zaciekle mnie atakując, potwierdzacie istnienie Boga.
                > W głębi duszy zdajecie sobie sprawę, że nie ma próżni i Bóg jest. Tylko odwrac
                > acie się plecami do Niego - co nie oznacza, że Go nie ma...

                Dokładnie tak jak napisałeś. FSM jest i steruje naszymi działaniami swoimi
                makaronowymi mackami. Lewituje gdzieś na peryferiach ziemskiej atmosfery.
                Wystarczy, że się ktoś od niego odwrócił i to jest ostateczne potwierdzenie jego
                istnienia. A odwrócił się niejeden.
                • soccerfan Re: Tak naprawdę większość "katolików" 12.05.09, 15:50
                  Jak napisałem:

                  Mahomet — zabijając (czyli utrwalił religię zabijając), Chrystus — pozwalając zabijać swoich.

                  Islam zdobył wyznawców siłą.

                  Dokonania Chrystusa dzisiaj? Życie ludzi głęboko wierzących - szczęśliwych.

                  Widzę piszę tu na darmo - jak pisałem, Kościół tworzą ludzie, którzy są nędzni. A napisałem chyba o apostołach... To nie oni wprowadzili index librorum prohibitorum...

                  A sprawę FSM nie skomentuję. Bardzo prymitywne...

                  Pamiętajcie - człowiek wierzący NIE oznacza człowieka zacofanego i nieszczęśliwego. Wiara to relacja z Bogiem, a nie w Kościół, który tworzą ludzie - to nie w nich wierzymy, tylko w Boga.

                  Możecie mnie teraz zjechać. Ale to tylko będzie oznaczać, że wszystkie moje teksty czytaliście wybiórczo i bezmyślnie...

                  Cóż, mam nadzieję, że ktoś wyjdzie poza ateistyczne myślenie i spróbuje zrozumieć istotę Boga. Resztą się nie przejmuję, bo takich ludzi niestety przybywa...
                  • feel_good_inc Re: Tak naprawdę większość "katolików" 12.05.09, 16:50
                    > Możecie mnie teraz zjechać. Ale to tylko będzie oznaczać, że wszystkie moje tek
                    > sty czytaliście wybiórczo i bezmyślnie...
                    >
                    > Cóż, mam nadzieję, że ktoś wyjdzie poza ateistyczne myślenie i spróbuje zrozumi
                    > eć istotę Boga.

                    Taaa, ja mam rację - możecie się nie zgadzać, ale to oznacza, że jesteście debilami. Jakie to symptomatyczne smile
                    • soccerfan Re: Tak naprawdę większość "katolików" 12.05.09, 17:00
                      feel_good_inc napisał:

                      > Taaa, ja mam rację - możecie się nie zgadzać, ale to oznacza, że jesteście debi
                      > lami. Jakie to symptomatyczne smile

                      Cóż, chodziło mi o to, że im więcej ataków, tym... tak, większe debile wink

                      A ty przedstaw jakieś konkretne argumenty. Bo twoje teksty o nakłamaniach kapłanów świadczą właśnie o tym, że czytałeś wybiórczo.

                      I proszę nie pisz, że Boga nie ma, bo go nie widziałeś...
                      • stoova Re: Tak naprawdę większość "katolików" 13.05.09, 09:52
                        > I proszę nie pisz, że Boga nie ma, bo go nie widziałeś...

                        Nie ma boga, bo nic nie wskazuje na to, że jest. Nie trafi ten argument do
                        kogoś, kto za dowód istnienia boga bierze ataki na niego (boga), a przez atak
                        rozumie kwestionowanie jego istnienia.
                      • feel_good_inc Re: Tak naprawdę większość "katolików" 13.05.09, 10:21
                        > A ty przedstaw jakieś konkretne argumenty. Bo twoje teksty o nakłamaniach kapła
                        > nów świadczą właśnie o tym, że czytałeś wybiórczo.

                        Ależ ja nie mam najmniejszego zamiaru cię do niczego przekonywać. Gdyby dało się dyskutować z ludźmi religijnymi, to nie byłoby ludzi religijnych, że tak zacytuję House'a.
                        Kłamstwa kapłanów o których pisałem, to po prostu niezbity fakt. Każdy z nich twierdzi, że jego wersja wydarzeń jest najlepsza i stąd całe rozbicie na Judaizm, Chrześcijaństwo i Islam. Wszystkie nazywają Bogiem tego samego, archetypicznego patriarchę, a wszystkie różnice między nimi to spory o to, które klechdy domowe są bardziej święte niż inne.

                        > I proszę nie pisz, że Boga nie ma, bo go nie widziałeś...

                        Nie no, twoja argumentacja polegająca na udowadnianiu, że JHWH istnieje na podstawie dosłownej interpretacji jednego z zapisów PŚ o ukryciu ma dużo więcej sensu. Resztę zapisów też traktujesz tak dosłownie, czy tylko te, które pasują ci do światopoglądu? wink

                        Co do istnienia czy też nieistnienia rozmaitych bóstw - kiedy ludzie jeszcze nie komplikowali nadmiernie wszystkiego i Bogiem nazywali siły natury czy słońce to wszystko miało jeszcze jakiś sens. Potem ktoś wpadł na pomysł antropomorfizacji i poszło już z górki - zakazy, nakazy, układy, przykazania i cała reszta tego cyrku.
                  • stoova Re: Tak naprawdę większość "katolików" 13.05.09, 09:59
                    Mam rozumieć, że kościół wiernych nie zdobywał siłą?

                    Mnie do szczęścia żaden bóg nie jest potrzebny. Nie jest to niczyje dokonanie.

                    Ja też widzę, że piszę na darmo, ale nie spodziewałem się, że będzie inaczej.

                    FSM prymitywny? Na równi z wiarą w gadające węże, powstanie kobiety z żebra,
                    stworzenie świata w siedem dni, zmartwychwstanie etc.
                  • twojabogini Re: Tak naprawdę większość "katolików" 13.05.09, 12:43
                    soccerfan napisał:


                    > Islam zdobył wyznawców siłą.

                    A chrzescijaństwo to nie? Słyszałes o chrystianizacji Prus? O tym co
                    się działo na naszych ziemiach po ochrzczeniu Polski? Takie wybicie
                    zębów twoim przodkom za nieprzestrzeganie postu to działanie
                    pokojowe?To tylko niektóre przykłady.

                    > Dokonania Chrystusa dzisiaj? Życie ludzi głęboko wierzących -
                    szczęśliwych.

                    Muzułmanie i ludzie innych wyznań nigdy nie bywają szczęśliwi...A
                    ludzie wierzący nie odczuwaja rozpaczy...

                    > Widzę piszę tu na darmo - jak pisałem, Kościół tworzą ludzie,
                    którzy są nędzni

                    Ale ten kosciół powstał w wyniku woli bożej, ustanowił go sam J.CH.
                    i jest w nim trwale obecny.

                    > A napisałem chyba o apostołach... To nie oni wprowadzili index
                    librorum prohibitorum...

                    Ale wprowadzili parę innych rzeczy, a ich następcy jeszcze parę
                    innych...

                    > Pamiętajcie - człowiek wierzący NIE oznacza człowieka zacofanego i
                    > nieszczęśliwego. Wiara to relacja z Bogiem, a nie w
                    >Kościół, który tworzą ludzie - to nie w nich wierzymy, tylko w Boga.

                    Tu się częściowo zgodzę. Wierzący nie zawsze jest zacofany; jest
                    wiara dojrzała i jest prymitywna. Różnie to bywa.

                    > Możecie mnie teraz zjechać.

                    A co ty taki masochista?

                    > Ale to tylko będzie oznaczać, że wszystkie moje teksty czytaliście
                    > wybiórczo i bezmyślnie...

                    Ja czytałam uważnie, tylko po prostu sporo w nich nieścisłości,
                    Mahomet był przepowiedziany, apostołowie nie nakazywali czytania,
                    itd. Pascal tez nie zgodziłby się ze wszystkimi twierdzeniami które
                    mu przypisujesz wink

                    > Cóż, mam nadzieję, że ktoś wyjdzie poza ateistyczne myślenie i
                    > spróbuje zrozumieć istotę Boga.

                    No comment. To naiwne i prymitywne.

                    > Resztą się nie przejmuję, bo takich ludzi niestety przybywa...
                    Ot, pełna miłosierdzia postawa człowieka wierzącego. Na takiej
                    zbudowano cały aparat inkwizycji czy przymusowej chrystianizacji...
              • twojabogini Re: Tak naprawdę większość "katolików" 13.05.09, 12:30
                soccerfan napisał:

                > apostołowie — nakazując czytać

                Skoro tak ci nakazali, to poczytaj jeszcze raz i zapewniam cię, że
                nie znajdziesz takiego nakazu. większość z nich nie umiała nawet
                pisać...Poznaj troszkę lepiej swoją wiarę, bo herezje głosisz...
          • lernakow Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 12.05.09, 14:21
            soccerfan napisał:

            > Jakbyś nie zauważył, większość religii tego świata opiera
            > się na jednym Bogu. Czyż islam nie jest monoteistyczny?
            > Który zresztą powstał na bazie chrześcijaństwa...
            >
            Ale ci bogowie oczekują od wierzącego różnych, często sprzecznych rzeczy. Nie da
            się wierzyć we wszystkich, więc bezpieczniej - rozszerzając zakład Pascala - nie
            wierzyć w żadnego.

            > Dowody? Proroctwa Starego Testamentu potwierdzają się
            > w Nowym Testamencie.
            >
            Litości! Przypuszczam, że J.K. Rowling też jest konsekwentna w swoich książkach.
            Czy to dowód na prawdziwość Harry'ego Pottera?
            Mam porzucić mugolstwo i zacząć wierzyć w cokolwiek oni tam wierzą?

            > Gdyby istniała jedna religia, Bóg byłby w niej bardzo
            > oczywisty. Gdyby męczennicy istnieli jedynie w naszej
            > religii, również.
            > Skoro Bóg tak się ukrył, wszelka religia, która nie powiada,
            > że Bóg ukryty, nie jest prawdziwa;
            >
            Po pierwsze Pascal nie bierze tu pod uwagę braku religii. Nie bierze pod uwagę,
            że Bóg się nie ukrył, tylko go nie ma.

            > Człowiek z natury jest nędzny, grzeszny.
            >
            Ja znam wielu wspaniałych ludzi.
            Wyjdź z kruchty to zobaczysz takich, co nie są nędzni (choć w Twoich oczach
            pewnie pozostaną grzeszni).

            > Cytat:
            > Zaiste, chwałą religii jest, że ma za wrogów ludzi
            > tak bezrozumnych; sprzeciw ich jest dla niej tak
            > mało niebezpieczny, iż służy, przeciwnie, do ugruntowania
            > jej prawd.
            >
            Literatura heroiczna wypaczyła moje myślenie, bo jakoś wydaje mi się, że chwałą
            jest mieć wrogów potężnych, nie zaś nędznych. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że
            wygrywają (a jak sam przyznajesz - coraz mniej ludzi wierzy w Boga).

            > Nie, jest coraz mniej ludzi w Niego wierzących,
            > a więc świat jest coraz bardziej nędzny.
            >
            A mi się podoba. I to coraz bardziej.
            • soccerfan Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 12.05.09, 15:26
              lernakow napisał:

              > Ale ci bogowie oczekują od wierzącego różnych, często sprzecznych rzeczy. Nie d
              > a
              > się wierzyć we wszystkich, więc bezpieczniej - rozszerzając zakład Pascala - ni
              > e
              > wierzyć w żadnego.
              >
              > > Dowody? Proroctwa Starego Testamentu potwierdzają się
              > > w Nowym Testamencie.

              Dowody religii. — Moralność —
              Nauka — Cudy — Proroctwa — Obrazy.

              Dowód. — 1° Religia chrześ-
              cijańska przez swą budowlę tak silną, tak
              łagodną, mimo iż przeciwną naturze. — 2°
              Świętość, wzniosłość i pokora duszy chrze-
              ścijańskiej. — 3° Cudy Pisma Świętego. — 4°
              Chrystus w szczególności. — 5° Apostołowie
              w szczególności. — 6° Mojżesz i prorocy w
              szczególności. — 7° Naród żydówski. — 8° Proroctwa. — 9° Ciągłość; żadna religia
              nie ma ciągłości. — 10° Nauka, która
              tłumaczy wszystko. — 11° Świętość tego zakonu. — 12° Przez bieg świata.

              Nie ma wątpienia, że potem nie powinniśmy
              się wzdragać — zważywszy, co jest życie, a co
              ta religia — aby iść za skłonnością popychającą
              ku niej, jeśli zbudzi się nam w sercu; to pewna,
              iż nie ma przyczyny drwić z tych, którzy idą za
              nią.

              ...Chrystus, w którego patrzą oba
              Testamenty: Stary — jako na swoje oczekiwanie, Nowy — jako na swój wzór, oba —
              jako na swoje centrum.

              > Po pierwsze Pascal nie bierze tu pod uwagę braku religii. Nie bierze pod uwagę,
              > że Bóg się nie ukrył, tylko go nie ma.

              Bierzesz go za idiotę? Oczywiście, to przecież książka przeciw ateizmowi...

              > Ja znam wielu wspaniałych ludzi.
              > Wyjdź z kruchty to zobaczysz takich, co nie są nędzni (choć w Twoich oczach
              > pewnie pozostaną grzeszni).
              Chodziło o naturę człowieka... Czyli np. chciwość, pycha... Te cechy mają
              wszyscy niewierzący i wielu wierzących, bo nie wierzą prawdziwie.

              > > Nie, jest coraz mniej ludzi w Niego wierzących,
              > > a więc świat jest coraz bardziej nędzny.
              > >
              > A mi się podoba. I to coraz bardziej.
              >
              Przykro mi to słyszeć.

              Jeszcze jedno:
              Niech dowiedzą się
              bodaj, jaka jest ta religia, którą zwalczają,
              zanim ją będą zwalczać. Gdyby ta religia
              chełpiła się, że widzi jasno Boga, że ogląda Go
              wręcz i bez zasłony, można by ją zwalczać
              mówiąc, że nie ma nic w świecie, co by
              świadczyło o takiej oczywistości. Ale skoro ona
              powiada przeciwnie, że ludzie znajdują się w
              ciemnościach i dalecy od Boga, że ukrył się
              ich poznaniu, że nawet sam daje sobie w
              Piśmie to miano: Deus abscon-ditus 2, skoro
              wreszcie silili się po równi u-stalić te dwie
              rzeczy: że Bóg ustanowił dotykalne znaki w
              Kościele, aby się dać poznać tym, którzy by
              Go szukali szczerze; że je wszelako przesłonił
              w ten sposób, iż dostrzegają Go jedynie ci,
              którzy Go szukają z całego serca; — jakież
              tedy mogą przedstawić argumenty, kiedy
              okazując jawną nie-dbałość o szukanie
              prawdy, krzyczą, że nic jej im nie okazuje?
              Toć ta ciemność, w której brodzą i którą
              zarzucają Kościołowi, potwierdza tylko jedno
              z jego mniemań nie naruszając drugiego i
              zgoła nie podkopuje jego nauki, ale ją utrwala.

              Ja się wyłączam. To wy mnie powinniście zasypywać argumentami. Oprócz tego, że
              Go nie widzieliście, ani nie doznaliście nic od Niego - te argumenty są pokonane
              w powyższych tekstach. Czekam na waszą argumentację.
              • lernakow Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 13.05.09, 09:39
                Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale nie mogłem przestać się śmiać.

                soccerfan napisał:

                > Dowody religii. — Moralność —
                > Nauka — Cudy — Proroctwa — Obrazy.
                >
                Moralność - znana we wszystkich społeczeństwach, niezależnie od religii, lub jej
                braku. Żaden dowód.
                Nauka - to wręcz antydowód religii.
                Cuda (tak to się odmienia) - różne religie powołują się na różne dziwne
                przypadki. Nauka ich nie potwierdza.
                Proroctwa - które? Poproszę o jakieś sprawdzalne w rzeczywistości, a nie takie,
                że jeden napisał "stanie się", a drugi napisał "stało się", bo to dowodzi
                najwyżej znajomości dzieł pierwszego przez drugiego.
                Obrazy - że co?

                > Dowód. — 1° Religia chrześ-
                > cijańska przez swą budowlę tak silną, tak
                > łagodną, mimo iż przeciwną naturze.
                >
                Nie dokończyłeś zdania. A i tak zdążyłeś zawrzeć w nim błąd, bo budowla religii
                chrześcijańskiej nie była i nie jest łagodna.

                > — 2°
                > Świętość, wzniosłość i pokora duszy chrześcijańskiej.
                >
                Może najpierw udowodnij istnienie duszy. Potem zajmiemy się jej przymiotami i
                czego niby dowodzą.

                > — 3° Cudy Pisma Świętego.
                >
                Cuda. A dowodem czego są czary Harry'ego Pottera? Jak dla mnie - jedne i drugie
                są dowodem wyobraźni autora.

                > — 4°
                > Chrystus w szczególności. — 5° Apostołowie
                > w szczególności. — 6° Mojżesz i prorocy w
                > szczególności.
                >
                A to dowód na co? Że istnieli? Argument dla wierzących, a tu musisz argumentować
                także do niewierzących.

                > — 7° Naród żydówski.
                >
                A naród koreański jest dowodem na co?

                > — 8° Proroctwa.
                >
                Poproszę przykłady.

                > — 9° Ciągłość; żadna religia nie ma ciągłości.
                >
                Buddyzm nie ma? Islam nie ma?

                > — 10° Nauka, która tłumaczy wszystko.
                >
                Jasne. W Biblii jest kompendium wiedzy, a prace naukowe od tysięcy lat niczemu
                nie służą.

                > — 11° Świętość tego zakonu. — 12° Przez bieg świ
                > ata.
                >
                Mam wrażenie, że to jedno zdanie. Jeśli nie, to drugie jest niedokończone. A oba
                mogą być argumentem dla już przekonanych, bo najpierw trzeba uwierzyć w
                świętość, żeby móc ją traktować poważnie jako argument.

                > Nie ma wątpienia, że potem nie powinniśmy
                > się wzdragać — zważywszy, co jest życie, a co
                > ta religia — aby iść za skłonnością popychającą
                > ku niej, jeśli zbudzi się nam w sercu; to pewna,
                > iż nie ma przyczyny drwić z tych, którzy idą za
                > nią.
                >
                Ależ idźcie, idźcie. Jak ktoś to czuje, to niech idzie.
                Ale też jak nie czuje, niech na siłę nie idzie.

                > ...Chrystus, w którego patrzą oba
                > Testamenty: Stary — jako na swoje oczekiwanie,
                > Nowy — jako na swój wzór, oba —
                > jako na swoje centrum.
                >
                Stary Testament naprawdę zajmuje się mnóstwem różnych spraw, a ew. czekaniem na
                mesjasza (że o Chrystusie konkretnie nie wspomnę) niezbyt usilnie. Z pewnością
                nie jest on w centrum ST, choć z równą pewnością jest w centrum NT.

                (Pascal)
                > Bierzesz go za idiotę? Oczywiście, to przecież książka
                > przeciw ateizmowi...
                >
                Każdy ma prawo się pomylić, lub przyjąć złą metodologię.
                Jeśli się to widzi - wypada wykazać, żeby więcej osób za błędem nie poszło.

                > Chodziło o naturę człowieka... Czyli np. chciwość, pycha...
                > Te cechy mają wszyscy niewierzący i wielu wierzących,
                > bo nie wierzą prawdziwie.
                >
                Ja jestem niewierzący. Nie czuję się chciwy ani pyszny.
                Wygląda na to, że o naturze człowieka więcej wierzysz, niż wiesz.

                > Ja się wyłączam. To wy mnie powinniście zasypywać argumentami.
                >
                Czujesz się już zasypany?

                > Oprócz tego, że Go nie widzieliście, ani nie doznaliście
                > nic od Niego - te argumenty są pokonane
                > w powyższych tekstach. Czekam na waszą argumentację.
                >
                Powyższe teksty - jak widać w mojej odpowiedzi - niczego nie pokonują. Argumenty
                dla przekonanych, które dla osoby niewierzącej są stekiem twierdzeń
                wspierających się wzajemnie. Taka rozbudowana tautologia: jest święte, bo jest
                święte. Plus pascalowskie: jest prawdziwe, bo tego nie widać.
          • feel_good_inc Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 12.05.09, 14:37
            soccerfan napisał:
            > Jakbyś nie zauważył, większość religii tego świata opiera się na jednym Bogu.

            A shintoizm, hinduizm czy buddyzm?

            > C
            > zyż islam nie jest monoteistyczny? Który zresztą powstał na bazie chrześcijańst
            > wa...

            No ba! To jest ta sama religia, tylko proroka sobie wzięli z innego miasta. Wszystkie trzy wielkie religie monoteistyczne mają swoje źródła w dokładnie tych samych wierzeniach, różnią się tylko zakresem tego, co kapłani nakłamali w międzyczasie.

            > Dowody? Proroctwa Starego Testamentu potwierdzają się w Nowym Testamencie.

            Bwahahaha! Oj, tak mnie rozśmieszyłeś, że chyba mi się zajady porobią. Gdybym ja pisał Nowy Testament, to też robiłbym to w taki sposób, żeby wszystko do siebie pasowało.

            <CUT dużo religijnych bzdur>
            • tlenek_wegla Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 12.05.09, 19:42
              Wierzenia grekow, persow, egipcjan, aztekow, plemion afrykanskich etc.. etc..


              Wiele, wiele religii istnialo i codziennie powstaja nowe.

              Zgodnie z zakladem Pascala - tutaj prezentowanym - nalezaloby wierzyc w nich
              wszystkich... Ateizm lepszy tongue_out
              • soccerfan Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 12.05.09, 23:02
                tlenek_wegla napisała:

                > Wierzenia grekow, persow, egipcjan, aztekow, plemion afrykanskich etc.. etc..
                >
                >
                > Wiele, wiele religii istnialo i codziennie powstaja nowe.
                >
                > Zgodnie z zakladem Pascala - tutaj prezentowanym - nalezaloby wierzyc w nich
                > wszystkich... Ateizm lepszy tongue_out

                Dramat...

                Ludzie, czytajcie uważnie i ze zrozumieniem. Co ja napisałem wcześniej? Cytuję:

                Skoro Bóg tak się ukrył, wszelka religia, która nie powiada, że Bóg ukryty,
                nie jest prawdziwa; a wszelka religia, która nie podaje tego przyczyny, nie jest
                przekonywująca
                (Tą przyczyną jest, że ludzie stali się niegodnymi Boga).
                Iz 45, 15 "Zaiste, tyś jest Bóg ukryty".

                Zakład Pascala dotyczy jedynie wiary chrześcijańskiej - czy być chrześcijaninem,
                czy ateistą.

                Źle robicie, nie wierząc w nic. Zauważcie, że wasza argumentacja opiera się na
                sądzeniu, że skoro nie wiadomo, która religia jest prawdziwa, lepiej nie wierzyć
                w nic. Czyli zakładacie, że któraś jest prawdziwa... Czyli COŚ WYŻSZEGO istnieje
                i wy o tym wiecie w głębi duszy.

                Polecam uważne przeczytanie moich postów.
                • stoova Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 13.05.09, 10:50
                  Dyskutujesz z własnymi tezami. Nie opieramy się na tym, że skoro "nie wiadomo,
                  która religia jest prawdziwa, lepiej nie wierzyć w nic".
                  Teza Pascala działa na korzyść dowolnego boga, a nie tylko katolickiego. Jeżeli
                  uznajesz ją za pełnoprawną, to jesteś niekonsekwentny ograniczając się tylko do
                  boga katolickiego. I nie zakładam tutaj, że któraś z religii jest prawdziwa.
                • twojabogini Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 13.05.09, 12:58
                  soccerfan napisał:

                  > Ludzie, czytajcie uważnie i ze zrozumieniem. Co ja napisałem
                  > wcześniej? Cytuję:
                  > Skoro Bóg tak się ukrył, wszelka religia, która nie powiada, że
                  > Bóg ukryty, nie jest prawdziwa; a wszelka religia, która nie
                  > podaje tego przyczyny, nie jest przekonywująca
                  (Tą przyczyną
                  > jest, że ludzie stali się niegodnymi Boga).
                  > Iz 45, 15 "Zaiste, tyś jest Bóg ukryty".

                  Nie napisałeś, tylko zacytowałes i to wybiórczo Pascala i PŚ.

                  > Zakład Pascala dotyczy jedynie wiary chrześcijańskiej - czy być
                  chrześcijaninem czy ateistą.

                  Cholera, ty czytałeś tego Pascala, czy tylko wybrane cytaty i
                  omówienie w jakimś podrzędnym pismie katolickim? Pascal odnosił się
                  do wiary w Boga, którego zresztą nie definiował (równie dobrze można
                  wstawić tam wielu bogów, chodziło o istotę wyższą, domagającą się
                  przestrzegania moralności). Gdzieś miał przestrzeganie rytuałów,
                  święcenie jajek itp. bo tonie ma nic wpólnego z moralnym zachowaniem.

                  > Źle robicie, nie wierząc w nic.

                  Ateiści są ludźmi wierzacymi - wierzą, że nie ma żadnej wyższej siły
                  stwórczej. Tam gdzie nie ma dowodów, tam pojawia się wiara.

                  > Zauważcie, że wasza argumentacja opiera się na sądzeniu, że skoro
                  > nie wiadomo, która religia jest prawdziwa, lepiej nie wierzyć
                  > w nic.

                  Ty faktycznie nie czytasz uważnie.

                  Czyli zakładacie, że któraś jest prawdziwa... Czyli COŚ WYŻSZEGO
                  istnieje i wy o tym wiecie w głębi duszy.

                  Ateista wierzy, że nie posiada duszy.

                  > Polecam uważne przeczytanie moich postów.

                  A ja polecam uważne przeczytanie PŚ i myśli Pascala.
                  • feel_good_inc Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 13.05.09, 14:33
                    > > Źle robicie, nie wierząc w nic.
                    >
                    > Ateiści są ludźmi wierzacymi - wierzą, że nie ma żadnej wyższej siły
                    > stwórczej. Tam gdzie nie ma dowodów, tam pojawia się wiara.

                    To akurat bardzo niebezpieczne stwierdzenie. Czy niewiara w Świetego Mikołaja lub Babę Jagę z chatki na kurzej nóżce to wiara w ich nieistnienie czy po prostu brak wiary? Aż się ciśnie na usta cytat z Misia: "To złodziej! I pijak, bo każdy pijak to złodziej!".
                  • stoova Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 13.05.09, 20:12
                    > Ateiści są ludźmi wierzacymi - wierzą, że nie ma żadnej wyższej siły
                    > stwórczej. Tam gdzie nie ma dowodów, tam pojawia się wiara.

                    No padnę. Wy macie jakąś perwersyjną przyjemność w imputowaniu ateistom wiary?
                    Wierzą, że nie wierzą... prawie jak niepokalane poczęcie. Czemu to ma służyć?

                    Tam gdzie nie ma dowodów, nie potrzeba żadnej wiary. Wystarczy zdrowy rozsądek -
                    nie ma dowodów potwierdzających tezę, to jest ona fałszywa.
                    Twierdzisz, że bóg jest, to udowodnij. Jeszcze lepiej będzie jak uzasadnisz
                    dlaczego twój bóg jest, a np. kolegów z bliskiego wschodu już nie.
                    • twojabogini Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 15.05.09, 14:02
                      stoova napisał:

                      > No padnę. Wy macie jakąś perwersyjną przyjemność w imputowaniu
                      ateistom wiary? Wierzą, że nie wierzą...
                      Nie wiem do jakiej grupy mnie przypisujesz mówiąc "Wy"? Jeśli chodzi
                      o wiarę, to ja sobie z boku stoję. Uznaję swoją niewiedzę w tym
                      względzie. Nie wiem jak powstał świat. Nie zakładam na wiarę, ze
                      jest Bóg , albo że go nie ma.

                      >Czemu to ma służyć?

                      Bezwzglednym prawom logiki.

                      > Tam gdzie nie ma dowodów, nie potrzeba żadnej wiary. Wystarczy
                      zdrowy rozsądek

                      Tam gdzie nie ma dowodów, tam nie ma możliwości weryfikacji. Tam
                      gdzie brak wiedzy, możliwe do przyjęcia sa wszystkie roziązania,
                      dopóki nie wykluczymy przez dowód, ze nie są one prawdziwe.

                      > nie ma dowodów potwierdzających tezę, to jest ona fałszywa.

                      Według osób wierzących dowodem istnienia siły która stworzyła
                      wszechswiat, jest istnienie wszechswiata. Wydaje się logiczne.
                      Pierscionek jest dowodem na istnienie jubilera, chleb piekarza,
                      dziecko - mamy i taty. Nie dowodzi to tylko, czy ta siła działała
                      celowo i z inteligencją...

                      > Twierdzisz, że bóg jest, to udowodnij. Jeszcze lepiej będzie jak
                      uzasadnisz dlaczego twój bóg jest, a np. kolegów z bliskiego wschodu
                      już nie.

                      Atakujesz w przekonaniu, że jestem osobą wierzącą. Nie jestem. Ja
                      nie wiem czy bóg istnieje. Ty wierzysz, ze nie. Inni wierzą ze tak.
                      Śmieszy mnie to. Kazdy ma argumenty warte funta kłaków. "Oswiecony"
                      ateizm, jeszcze bardziej jest zabawny niż mechaniczna "wiara", w
                      której za grosz wiary.
                      • japico Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 15.05.09, 14:25
                        twojabogini ,
                        może zacznę od końca:
                        piszesz: "Oświecony" ateizm, jeszcze bardziej jest zabawny niż mechaniczna
                        "wiara", w której za grosz wiary.
                        Co to znaczy "Oświecony ateizm", bo nie ma tu definicji. Czy to takie
                        ugruntowane twierdzenie, że bogów stworzyli ludzie? Wyobraź sobie, że do takiego
                        wniosku doszedłem w wieku 14-15 lat, gdy zacząłem samodzielnie czytać świętą
                        księgę żydów zwaną Starym Testamentem, w tajemnicy zresztą, bo w moim katolickim
                        domu była zakazana. Nie mówiąc o tym, że powstanie świata też mi jakoś nie
                        pasowało i poszukiwania w innych źródłach dały, że w innych kulturach podobnie
                        lub w inny sposób tłumaczono powstanie świata.
                        Od tej pory do wytłumaczenia świata pojęcie stwórcy przestało mi być potrzebne,
                        w razie potrzeby można powiedzieć: nie wiem.
                        Czy istnieje bóg? Nie wiem, ale wydaje mi się, istnieje na tej samej zasadzie
                        jak istnieje Król Maciuś Pierwszy. Dlaczego więc musiałbym udowadniać jego
                        istnienie lub nie? Nauka do uzasadniania jakiejś tezy nigdy takiej protezy nie
                        stosuje, ktoś ją stosujący uważany byłby za głupca.

                        - Problem tego wątku dotyczy oczywiście czego innego: obłudy w dostosowaniu się
                        do otoczenia. Są nawet takie wpisy sugerujące, żeby dziecku dać na wolę. Nikt
                        jednak nie napisał czegoś odwrotnego: a co gdy dziecko nie chce iść do komunii?

                      • stoova Re: Tak naprawdę większość "katolików" to niewier 16.05.09, 23:55
                        > Nie wiem do jakiej grupy mnie przypisujesz mówiąc "Wy"? Jeśli chodzi
                        > o wiarę, to ja sobie z boku stoję. Uznaję swoją niewiedzę w tym
                        > względzie. Nie wiem jak powstał świat. Nie zakładam na wiarę, ze
                        > jest Bóg , albo że go nie ma.

                        Przypisuję ci przynależność do grupy, która sugeruje, że 'ateiści też wierzą'.
                        Znajdź sobie w Wikipedii 'ateizm'. Przejdź na dół strony do 'uwag' i przeczytaj
                        punkt trzeci.

                        > Bezwzglednym prawom logiki.

                        Wciskanie niewierzącym tego, że wierzą? Nielogiczne i bardzo względne.

                        > Tam gdzie nie ma dowodów, tam nie ma możliwości weryfikacji...

                        Non sunt multiplicanda entia sine necessitate. Myślisz, że staram się
                        weryfikować istnienie bogów? Po co miałbym to robić? Dla mnie sam koncept jest
                        skompromitowany. Kiedyś sądzono, że bóg stworzył człowieka. Okazało się, że
                        jesteśmy wynikiem - jeśli tak można powiedzieć - prostego, jeśli o mechanizm
                        chodzi, procesu - ewolucji. To nie bóg zsyła na nas choroby, trzęsienia ziemi
                        etc. Do tego ludzi mają różnych bogów, których istnienie w/g dogmatów wyklucza
                        się wzajemnie. Po cóż miałbym weryfikować i analizować możliwość istnienia
                        któregoś z bogów. A jeśli miałbym, to którego?
                        Czym jest ten twój 'oświecony ateizm'? Na czym polega różnica między nim, a
                        ateizmem w ogólnym rozumieniu?

                        > Atakujesz w przekonaniu, że jestem osobą wierzącą. Nie jestem. Ja
                        > nie wiem czy bóg istnieje. Ty wierzysz, ze nie. Inni wierzą ze tak.
                        > Śmieszy mnie to. Kazdy ma argumenty warte funta kłaków. "Oswiecony"
                        > ateizm, jeszcze bardziej jest zabawny niż mechaniczna "wiara", w
                        > której za grosz wiary.

                        Gdzie tu atak? Oczekiwanie, że ktoś uzasadni istnienie boga to atak? Wydawało mi
                        się, że moje intencje będą jasne (czyli nie będziesz dosłownie interpretować
                        zdania 'twierdzisz... udowodnij' etc).
                        Widzę, że bardzo ci zależy na tym, żeby wcisnąć mi tę wiarę w nieistnienie - też
                        śmieszne.
      • scypio72 Ad vocem zakładu Pascala 12.05.09, 23:40
        Zakład Pascala jest obarczony błędem wynikającym z ograniczonej liczby założeń odsyłam

        pl.wikipedia.org/wiki/Zakład_Pascala
        • soccerfan Re: Ad vocem zakładu Pascala 12.05.09, 23:58
          Widzę poważne źródła... Wikipedia...

          Wybacz, ale to są bzdury. Oba stwierdzenia (że nie uwzględnia innych religii i
          że można udawać wiarę) zostały stworzone jedynie na podstawie fragmentu o
          zakładzie. Dla mnie, którą "Myśli" przeczytał, jest to bardzo widoczne. Ci,
          którzy wydali takie osądy, widać, że nie przeczytali po prostu całości.

          Pascal wyraźnie w całym traktacie twierdzi, że religia chrześcijańska jest
          religią prawdziwą i jedyną. Poczytaj moje poprzednie posty, tam są fragmenty, z
          których jasno to wynika.

          Co do udawania - skoro wg Pascala człowiek, żeby uwierzył w Boga, musi go
          szukać, to musiałby udawać, że szuka, a skoro Bóg jest Wszechmocny, to
          wiedziałby o tym, że on udaje i taki człowiek nie dostałby się do Nieba...
          • stoova Re: Ad vocem zakładu Pascala 13.05.09, 10:35
            > zakładzie. Dla mnie, którą "Myśli" przeczytał, jest to bardzo widoczne. Ci,
            > którzy wydali takie osądy, widać, że nie przeczytali po prostu całości.

            argumentum ad ignorantiam, argumentum ad verecundiam...
          • twojabogini Re: Ad vocem zakładu Pascala 13.05.09, 13:04
            soccerfan napisał:

            > Widzę poważne źródła... Wikipedia...

            Pismo swięte to jeszcze poważniejsze źródło, zwłaszcza, ze nie jest
            w wiekszości autentyczne, bo kolejne sobory dokonowyły bardziej lub
            mniej subtelnych zmian....

            > Dla mnie, którą "Myśli" przeczytał, jest to bardzo widoczne.

            Czy ty czytałes te same "Myśli" co ja?


            > Pascal wyraźnie w całym traktacie twierdzi, że religia
            chrześcijańska jest religią prawdziwą i jedyną. Poczytaj moje
            poprzednie posty, tam są fragmenty, z których jasno to wynika.

            Niestety nie wynika. Ponadto jest wiele religii w których bóg jest
            ukryty. Chrzescijaństwo nie zakłada koncepcji ukrytego Boga - to
            herezja!!!
            Poczytaj jeszcze katechizm dla dorosłych, udaj się na jakies
            rekolekcje.
    • delayla Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:43
      Dziwaczne...
      nigdy nie chodziłam na religię (nawet w przedszkolu!) i NIGDY nie miałam z tego
      powodu nieprzyjemności od rówieśników.. Wręcz w liceum wszyscy mi tego
      zazdrościli (pełnoletnia młodzież, ale zwolnienie z religii i tak trzeba było
      mieć na piśmie od mamusi).
      Dziś jestem na 3cim roku studiów i jakoś nie czuję się gorsza ni nicsmile.
      Ah, jedyne co było dla mnie niemiłe, to to, że w gimnazjum NIE MIAŁAM CO Z SOBĄ
      ZROBIĆ podczas religii, która ZAWSZE była w środku zajęć. Z budynku nie było
      można wyjść, czytelni/świetlicy/czegokolwiek nie było, stołówka zamknięta, a z
      ławek z korytarzu przepędzały mnie zakompleksione sprzątaczki...
    • maggie134 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 12:57
      Poczytalam watek i chcialabym sie z wami podzielic pewna refleksja. Otoz ja,
      dzieckiem bedac, znalazlam sie w sytuacjia odwrotnej. Wychowana w katolickiej do
      szpiku kosci rodzinie okazalam sie byc malym agnostykiem niechetnym praktykom
      kk. Do komuni poslano mnie "na sile", calkowicie wbrew mojej woli - pomimo
      usilnych protestow. Czulam sie chora stajac tam i udajac ze przysiegam te
      wszystkie rzeczy. Na tym zabawa sie nie skonczyla. Do biezmowania rowniez mnie
      zmuszono. Szantazem i krzykiem odmowiono mi prawa do posiadania wlasnych
      przekonan religijnych. Do 18 roku zycia rodzina probowala zmuszac nie do
      coniedzielnego uczestnictwa w mszach. (Ba, wiedzac o moim agnostyzmie probowano
      mnie lzami i szantarzem zmusic do wziecia slubu katolickiego... brrr...) Dzis -
      gdy jako dorosla osoba protestuje glosno przeciwko silowej indoktrynacji mojej
      mlodszej siostry musze wysluchiwac histerii i oskarzen o "robienie dziecku wody
      z glowy". Ponoc mam na nia zly wplyw. Smiem mowic ze sa inne opcje. Obserwujac
      fanatyzm moich rodzicow. Ich niezdolnosc do podjecia jekijkolwiek dyskusji na
      temat religii przeraza mnie. Odpowiedz na pytanie "co ty masz wlasciwie
      przeciwko katolicyzmowi?" skonczyla sie wrzaskami ze nie pozwola mi obrazac
      swojej religii. A ja jedynie zakwestionowalam jej historycznosc i wytknelam
      dzialania zbrodnicze podejmowane na przestrzeni wiekow. Nie bede narzucac
      wlasnemu dziecku przekonan religinych, pozwole mu samodzielnie dokonac wyboru.
      Jednoczesnie jednak, patrzac na skutki katolickiej indoktrynacji wiem, ze zrobie
      wszystko by ocalic swoje dzieci przed jej wplywem w okresie dorastania. Walczyc
      jednak bede rozumem nie sila. Wierze bowiem, ze wychowane w milosci do wiedzy i
      szacunku do nauki dziecko nie da sie oglupic tej mitologii.
      • ya_en Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:56
        maggie134 napisała:
        Do komuni poslano mnie "na sile", calkowicie wbrew mojej woli -
        pomimo
        > usilnych protestow. Czulam sie chora stajac tam i udajac ze
        przysiegam te
        > wszystkie rzeczy.

        Co mianowicie przysięgałaś???
        • maggie134 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 14:12
          Bylo cos o alkoholu, papierosach itp. Do tego pamietam ze ksiadz wymuszala na
          dzieciakach w trakcie hmm... kazania deklaracje o milosci do boga i inne takie
          (kochacie pana boga swego dzieci? - kochamy - krzycza dzieci). Poza tym jest
          jeszcze to cale "wyznanie wiary" w trakicie mszy. Moze slowo "przysiega" jest tu
          nie dokonca wlasciwe - deklaracja. Ale mimo to... czulam sie jak oszust -
          klamca. Nie wierzyla w tego ich boga, nie kochalam go - a zostalam zmuszona do
          udawania, do oszustwa. Cala rodzina wgapiona we mnie a ja jak ten ciolek
          nieszczesny - chcialam tylko uciec od tej szopki.
      • odzim22 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 14:59
        Miałem to samo, każda niedziela to był koszmar, wojna domowa na
        całego. Zmuszanie do chodzenia do kościoła, najpierw fizyczne,
        później gdy byłem starszy, zaczęły sie szantaże oraz cięcia na
        kieszonkowym za bezbożność. Dali, a w zasadzie matka bo ojciec dosyć
        szybko przestał się tym przejmować dała za wygraną gdy miałem jakieś
        16 lat chociaż dalej były jakieś nieśmiałe próby 'chrystianizacji'.
        Pewnie dlatego, że zaczęli mieć ze mną trochę bardziej poważne
        problemy >wink Myślę, ich taktyka nie przyniosła zbyt dużych efektów,
        także radziłbym założycielce wątku aby pozwoliła dziecku isć do
        komunii, wydaje mi się jednak że w obliczu wymagań które staną przed
        nim żeby dostał dopuszczony prędzej czy później zrezygnuje. Jeżeli
        zależy mu tylko na prezentach zróbcie mu, jak ktoś już wspomniał,
        trochę bardziej uroczysty dzień dziecka w tym roku.
    • lilith76 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:18
      Ciężka historia.
      Ja spotkałam się z odwrotną sytuacją u znajomych. Chłopiec już rok temu
      deklarował, że nie chce żadnej komunii. Był nawet gotów zmienić wyznanie i po
      krótkim przeglądzie wybrał judaizm big_grin Ojciec dziecka jest ateistą, więc było mu
      to obojętne, matka jest katoliczką 1-2 razy do roku, na święta. Przez rok nic
      się nie zmieniło, dzieciak męczył się na religii, zdał z łaski egzaminy z
      modlitw, nie był ani razu ma mszy, w ogóle i ze zbolałą miną przyjął Pierwszą
      Komunię. Nawet wypasione, drogie prezenty mu nastroju nie poprawiły.

      Co w takiej sytuacji drodzy rodzice, hipotetycznie? Wasze 9 letnie dziecko mówi,
      że nie chce iść do komunii?
      • hierowski Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:39
        Jakim cudem uznał, że lepszy dla niego jest judaizm niż katolicyzm jeżeli to tak
        podobne religie, z tym, że zrytualizowanie obrzędów w judaizmie znacznie
        przekracza to czego wymaga się od katolików?

        Coś bajerujesz.

        Niech Ci co narzekają jaka to jest w Polsce indoktrynacja religijna pomieszkają
        trochę w USA albo Izraelu.
        • lilith76 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:55
          Wymagasz od - wtedy - ośmiolatka, głębokiej wiedzy na temat różnych religii i
          różnic/podobieństw pomiędzy nimi??? Pozwól dziecku być dzieckiem z jego
          fantazjami na temat świata.
          Jasne, że żartowano, że bar mitzwa go nie ominie.
          Własnie bałam się, pisząc o tej historii, że zaraz okaże się że to indoktrynacja
          żydowska sponsorowana przez GW wink
    • bambussi potraktuj to jak tradycję, a nie religię... 12.05.09, 13:38
      skoro nie wierzysz, to jest Ci przecież wszystko jedno...

      potraktuj tę uroczystość jak element tradycji i kultury narodowej a
      nie jak wydarzenie religijne - ubierasz choinkę? odwiedzasz groby 1
      listopada? imprezujesz w andrzejki? jedziesz na piknik w długi
      weekend? mówisz "kocham cię" na walentynki? dajesz prezent na
      mikołajki? - no to w czym nagle masz problem z garniturkiem i
      prezentami na komunię????

      a na poważnie - dlaczego nie dasz dzieciakowi samemu zdecydować? a
      może on wcale nie podziela poglądów mamusi i wcale nie cce być
      ateistą?
      • lernakow Re: potraktuj to jak tradycję, a nie religię... 12.05.09, 14:36
        bambussi napisał:

        > ubierasz choinkę?
        >
        Czasem. Nie wiąże się to z żadnym zobowiązaniem i ładnie wygląda.

        > odwiedzasz groby 1 listopada?
        >
        Wolę inny termin. Ale zarosnąć im nie pozwalam.

        > imprezujesz w andrzejki?
        >
        Nie.

        > jedziesz na piknik w długi weekend?
        >
        Raczej nie. Wolę inne terminy, żeby się minąć z większością.

        > mówisz "kocham cię" na walentynki?
        >
        Mówię, gdy kocham. Niezależnie od daty.

        > dajesz prezent na mikołajki?
        >
        Daję. I z innych okazji. I bez okazji.
        Znów - nie wiąże się to z żadnym zobowiązaniem.

        > - no to w czym nagle masz problem z garniturkiem i
        > prezentami na komunię????
        >
        A to o to chodzi? O garniturek i prezenty? Nie ma tam czasem jakiegoś
        przystępowania do wspólnoty wierzących, zobowiązań, opowiadania obcemu facetowi
        co złego się zrobiło? Nie trzeba chodzić najpierw na jakieś przygotowania, a
        potem na jakieś after-parties?

        > a na poważnie - dlaczego nie dasz dzieciakowi samemu zdecydować?
        >
        Katolicy to dają dzieciom zdecydować, co? Jest kilka świadectw na forum, że
        niekoniecznie.

        > a może on wcale nie podziela poglądów mamusi i wcale nie
        > cce być ateistą?
        >
        Może i nie. Proponuję postawić na jednej szali prezenty, a na drugiej sakrament.
        Prawda wyjdzie na jaw.
      • villianna Re: potraktuj to jak tradycję, a nie religię... 14.05.09, 06:59
        Chyba sobie żarty stroisz z tą tradycją narodową...
    • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 13:51
      Mówi się wam, że nieochrzczone dziecko będzie cierpieć, ponieważ będzie odstawać
      od grupy. Później komunia i te wszystkie gadżety z nią związane, których dziecko
      rodziców ateistów nie dostanie. Na koniec bierzmowanie, bo 'jak się zakochasz w
      osobie wierzącej i ona będzie chciała ślubu kościelnego'...
      Kochacie swoje dzieci i nie dostrzegacie, że szkodzicie im idąc na kompromis.
      Jeśli chcecie oszczędzić im cierpień ze strony rówieśników, chronić przed
      nawiedzonym środowiskiem to przemyślcie swoje działania i nie postępujcie pochopnie.

      Każdy jest 'inny'. Jeśli dla dziecka światopogląd nie będzie problemem, to nie
      będzie też problemem to, że inne dzieci zawołają czasem 'bezbożnik', albo inne
      teksty w duchu miłości bliźniego. Próba naginania swoich zachowań, poglądów pod
      oczekiwania środowiska będzie miała skutek odwrotny od zamierzonego. Inne
      dzieciaki zaraz wyczują w tym wszystkim fałsz i obłudę. Jesteśmy tym, kim
      jesteśmy, a nie tym, co udajemy przed innymi.
      Komunia... Jeśli dziecko jest niewierzące, wystarczy wytłumaczyć mu, na czym
      polega niekonsekwencja w chęci przystąpienia do komunii.
      Ateiści miewają tendencję do obdarowywania dzieci prezentami jak reszta
      społeczeństwa, wywożenie dziecka z kraju na czas tej szopki - IMO jest to błąd.
      Oczywiście dziecko powinno dostać prezent, ale nie podczas komunii. Istotny jest
      przekaz - dostajesz prezent, bo cię kochamy, a nie tylko dlatego, żebyś nie czuł
      się źle w otoczeniu rzeszy obdarowanych.
      Bierzmowanie. Dziecko... w zasadzie nastolatek... jest straszony, że bez tego
      sakramentu może mieć trudności w życiu osobistym. Czyli znów chcemy, żeby
      potomek robił coś wbrew sobie, ze strachu.
      Takie przykrywanie odmienności, to nic innego jak przyznanie się do tego, że
      jest się kimś gorszym. Niewierzące dziecko chrzczone, 'komuniowane', bierzmowane
      pozbawiane jest całkowicie asertywności i będzie mieć niską samoocenę, o ile
      samo nie podejmie działań, które powinniście podjąć wy - rodzice ateiści.

      W zeszłym miesiącu miałem w rodzinie chrzciny. Tata ateista nasłuchał się od
      księdza jaki jest be. Do dzisiaj oszukuje się, że nie słyszał nic złego na swój
      temat (wierząca część rodziny odniosła inne wrażenie - była na plebana zła). Nie
      ma to jak za swoje... wróć, żony... pieniądze posłuchać, że jest się gorszym i
      że dziecko też będzie gorsze, bo nie ma pełnej katolickiej rodziny, tylko mamę.
      Oprócz taty oszukuje się reszta - ksiądz miał zły humor, nie robili tego dla
      księdza, tylko dla dziecka, żeby miało łatwiej, jak podrośnie to samo podejmie
      decyzję, kim chce być.

      Może i podejmie, ale mając tak niezdecydowanych rodziców, może być z tym różnie.
      "Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach".
      • haritka zdecydowane nie WALCZ 12.05.09, 14:32
        a z dzieckiem wyjedz gdzies i wytłumacz mu ze dal prezentów niczego nie mozna udawac
      • good4you Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:07
        Na koniec bierzmowanie, bo 'jak się zakochasz w
        > osobie wierzącej i ona będzie chciała ślubu kościelnego'...

        Dokładnie! Kiedy spotyka się ateista z katolikiem i chcą byc razem, jedno musi
        ustąpić i żadne prawo nie mówi, że to ateista ma się dostosować.
      • good4you Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:10
        Soova, uwielbiam Cię za ten post. Madrość przez Ciebie przemawia.
        • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:21
          Fajnie, ale nicka mi nie przekręcaj smile
          • good4you Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 20:39
            Nie było mym niecnym zamiarem przekręcać Twego nicka, jeno ręka mi się omsknęła,
            a nie umiem edytować postów (da się w ogóle?)
      • jagna_s Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 15:51
        Zgadzam się stoova z Toba.
        Jesteśmy rodzina niewierzaca, nie było nam lekko, rodzina mojego meza jest
        wierząca, cięzko bylo im zaakceptować nasz światopogląd, to, ze nie wzielismy
        slubu kościelnego, ze dziecko nie zostało ochrzczone. Potem przedszkole naszego
        syna i pierwsze starcie naszego dziecka z religią, nasz syn został wyproszony z
        sali, bo własnie odbywala się religia - komus zabrakło wyobraźni, dziecko
        poczuło się źle, jakby zrobiło coś złego, wszyscy zostali- on musiał wyjśc, -
        pierwsze trudne rozmowy w domu, rozmowy z paniami w przedszkolu. Od tamtej pory
        rozmawalam z synem o wierze, o religii...
        Potem szkola - lekcje reigii, które również przesiedział w świeticy, uwagi
        dzieci z klasy, strasznie piekłem smile ...
        Komunia- nasz syn praktycznie poza klasą, wszystkie dzieci łącznie z
        naczycielką żyły komunią, która naszego dziecka nie dotyczyła- przebrnęliśmy
        przez to, ale wymagało to od nas - rodziców dużo rozmów, wsparcia i tłumaczenia
        tego co sie wokól dzieje i uczyliśmy naszego syna, ze o własne poglądy nalezy
        walczyć, nie mozna isc z tłumem i mówić "wierze", bo inni to mówią. Teraz mój
        syn kończy 17 lat i potrafi samodzielnie myslec, ma swoje zdanie i nie martwi
        się tym,ze ktoś inny myśli inaczej...
        Ale przez długi czas mial problem z nawiązywaniem znajomości, z rozmowami z
        rówieśnikami, był przez jakiś czas klasowym odmieńcem..
        Niełatwo dziecku być ateistą...
        • magdalaena1977 Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 12.05.09, 17:57
          jagna_s napisała:

          > nasz syn został wyproszony z sali, bo własnie odbywala się religia
          > - komus zabrakło wyobraźni, dziecko poczuło się źle, jakby zrobiło > coś
          złego, wszyscy zostali- on musiał wyjśc, -
          A dlaczego miał zostać ?
          Przecież to była religia konkretnego wyznania, a on do niego nie należał. Może
          przedszkole powinno to inaczej zorganizować, ale IMHO byłoby znacznie gorzej ,
          gdyby chodził.

          > Teraz mój syn kończy 17 lat i potrafi samodzielnie myslec, ma swoje zdanie
          Naprawdę swoje zdanie ? a może po prostu dało się Wam wpoić synowi Wasze poglądy
          a on się konformistycznie dostosował ?
          • stoova Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 13.05.09, 10:08
            Dlaczego nie mógł zostać i posłuchać jak to wygląda? Jest jakiś przepis tego
            zakazujący? Jego rodzice płacą podatki na pensję katechety i na utrzymanie
            szkoły tak, jak reszta.

            Co do drugiej części wypowiedzi. Zapewne nie ma własnego zdania i w wieku 17 lat
            udaje ateistę przed rodzicami, w niedzielę wymyka się chyłkiem do kościoła.
          • jagna_s Re: Dziecko uparło się, że chce iść do komunii... 18.05.09, 14:33
            Mój syn chciał w szkole zostac na lekcji religii, chcial posłuchac, dowiedziec
            się czegos, niestety katechetka się na to nie zgodziła..

            Ma 17 lat - jesli zechce moze się ochrzcic i chodzić do kościoła, doskonale o
            tym wie, może wierzyc lub nie, nie narzucamy mu niczego z mężem, a ja wiem, ze
            jesli zdecyduje się na wiare to dlatego, ze naprawde wierzy, a nie dlatego, ze
            tak wypada, bo co powiedza ciotki, co powie babcia, mama i sąsiedzi
Pełna wersja