nie umie przegrywać...

07.12.03, 09:09
nasz synek - 5,5 roku. jak w temacie.
gra w chińczyka - od jakiegos casu stala sie koszmarem, również dla dziadków,
którzy przychodza w odwiedziny. Synek namawia wszystkich do gry, a w razie
"zbitego" pionka, przegranej - histeria włacznie z groźbami "ja wszystko rozwalę".
wczoraj na mikołajki dostał grę polegająca na układaniu pingwinów na ruchomym
lodowcu. Zabawa przednia dla całej rodzinki. ale wystarczyło, że jego
pingwinek spadł do "wody" - i tragedia. szlochał przez pół godziny w łózku, że
on nic nie umie...
i na nic były tłumaczenia, że pięknie czyta, uczy sie pływać jest madry,
kochany, że wszystkiego trzeba się nauczyć i nie da się być we wszystkim
"naj"... Usnął w moich ramionach spłakany.
na co dzień jest pogodny, kochany, chociaż bardzo lubi dominować. Ma duzą
wiedzę i jest pomysłowy, więc próbuje narzucać innym swoja wolę. mam wrażenie,
że on po prostu każde niepowodzenie traktuje jak straszną porażkę. nawet jak
posprzecza isę z kolegami, to opowiada o tym tak, jakby wszyscy go odrzucali i
nikt nie lubił. konsultowałam to z panią w przedskzolu - podobno problemu nie
ma, bawi się ładnie, a że czasami ise posprzecza - to normalne...
Jak mu pomóc, żeby nie zaszkodzić? smile)))))
    • Gość: mamusia Re: nie umie przegrywać... IP: *.proxy.aol.com 07.12.03, 09:51
      znam temat az za dobrze - z autopsji. do dzisiaj jest tak, ze jak czegos nie
      potrafie "od razu" to sie zniechecam i deprymuje. jedynym tematem. przez ktory
      sie przegeyzlam to prawo jazdy.
      moez problem takich dzieci polega czesciowo na tym, ze dzieki swojej
      inteligencji rzadko stykaja sie z niepowodzeniem.
      co ciekawe moja mala jest podobna, chociaz mnie w takich sytuacjach nie
      doswiadczyla, wiec to jednak geny. nie lubi np. ze mna zadnych prac recznych,
      bo sie wscieka, ze jej nie wychodzi tak jak mnie.
      nie wiem co ci poradzic. moi rodzice np (w wieku szkolnym pamietam to
      najlepiej) chwalili i byli ze mnie dumni tylko jak cos zrobilam extra (czyli
      bylam najlepsza w klasie). ja staram sie chwalic moja mala za kazda podjeta
      probe, bez wzgledu na wynik. jesli zabiera sie za pisanie to sie ciesze i
      chwale - babcia jeszcze buzi nie otwarla a juz poprawiala, ze tu krzywo a tu
      nie ta literka (mala ma 4,5). no, wiec na pewno nie tedy droga - ale jak widac
      wyzej (robotki) to niecalkiem zalatwia sprawe.
      doraznie nie dajcie sie w te histerie przy grach wciagac (u nas na gry pomoglo)
      i zgodnie ale stanowczo gre zakonczcie - skoro wrzeszczy widocznie dalej grac
      nie chce (to nie kara tylko logika). bez dalszych komentarzy, bo to stwarza
      atmosfere "waznosci", a dzieci czesto podswiadomie chca byc wlasnie "wazne". w
      klotnie z kolegami nie djacie sie tez wciagac - wyrazcie zrozumienie, ze mu
      nieprzyjemnie, ze glupia sprawa ale wyrazcie zaufanie, ze jest duzy i sie z
      kumplami na pewno dogada. a dlugofalowo utwierdzajcie go w poczuciu wlasnej
      wartosci chwalac za proby, pozwalajac na (ryzykowne z waszego punktu widzenia)
      proby nie upominajac "za maly jestes, nie potrafisz, zrobisz sobie krzywde".
      ale to juz temat rzeka.

      ale z grami sie wyluzujcie - gdzies cyztalam niedawno, ze tak dopiero okolo 5-
      latki umieja przegrywac.
      • Gość: ania.b. Re: nie umie przegrywać... IP: *.chello.pl 07.12.03, 22:30
        Ja też tak miałam z synkiem - wtedy pięciolatkiem. Konsekwentnie, ale spokojnie
        kończyłam w takim momencie grę, tłumacząc, że najważniejszy jest wspólnie
        spędzony czas w m i ł e j atmosferze, a nie wygrana. Stawiałam nacisk właśnie
        na wspólną zabawę, na wspólnie spędzony czas. Nie zadziałało od razu,dopiero
        po jakimś czasie. Przed każdą grą też przypominałam o co tak na prawdę chodzi.
        Ale tak na luzie, mimochodem. Dziś mój 6,5 letni synek umie mi
        powiedzieć "Mamo, gratuluję Ci wygranej".
        P.S. Ale i tak najbardziej mój syn lubi grać z dziadkiem, bo zawsze z nim
        wygrywa.
        • tiny Re: nie umie przegrywać... 09.12.03, 07:09
          Dziękuję za rady smile
          przyznam szczerze, że dopatrujemy się w tej "niezgodzie na porażkę" czegos
          głebszego - synek jest drobny i niski, dlatego chyba w zabawie chce być
          najlepszy, najsilniejszy, najszybszy, najmądrzejszy....
          ostatnio mąż zauważył,że gdy synek przychodzi do przrdszkola, wiesza wizytówke
          ze swoim imieniem... na samej górze tablicy...
          utwoerdzamy go, że jest kochany i wspaniały niezależnie od tego, czy coś mu się
          uda, czy nie - no, ale chyba nasz chłopczyk musi jeszcze trochę dorosnąć smile)))
          • Gość: asia Re: nie umie przegrywać... IP: *.stat.gov.pl 09.12.03, 10:05
            oj, ja też to "przerabiam".Nawet otwieralam wątek na ten temat wink.Teraz synek
            ma 6 lat i 4 m-ce i niestety nie powiem by nie bylo problemu jeśli chodzi o
            rywalizację. Fakt, troche więcej można mu wytłumaczyć, może nie płacze po
            jakimkolwiek przegraniu, czy porażce, ale jednak nadal to przeżywa nadal
            uogólnia że mu NIC nie wychodzi(co jest oczywiście nieprawdą, bo z wieloma
            rzeczami radzi sobie świetnie).Obawiam się że to taki charakter, a poza tym
            jest jedynakiem, nie przyzwyczajonym do rywalizacji.Poza tym jest bardzo czuły
            na swoim punkcie, bardzo wrazliwy na krytykę ze strony np. kolegów z grupy.
            • tiny Re: nie umie przegrywać... 09.12.03, 10:30
              ...czy my nie mamy tego samego synka? wink))))))
              • ja-sarenka Re: nie umie przegrywać... 09.12.03, 13:14
                a moze jakis psycholog się wypowie? czy to nie taka prawidłowość w wieku
                przedszkolnym?.A może jakieś rady, bo tłumaczenie pomaga tylko
                odrrrrobineczkę smile
                • Gość: mamusia Re: nie umie przegrywać... IP: *.proxy.aol.com 09.12.03, 14:44
                  bo tlumaczenie (przynajmniej moje, moze jestescie w tym lepsi wink))) na nic w
                  zasadzie nie pomaga. pomagaja tylko konsekwencje zachowan mniej milych dla
                  otoczenie.
                  zlosc = koniec gry !!! nic innego nie przychodzi mi do glowy.
    • Gość: Justyna Re: nie umie przegrywać... IP: *.acn.waw.pl 09.12.03, 22:27
      Weź pod uwagę, że jego nieumiejętność przegrwania przysporzy mu kłopotów z
      równiesnikami. Dzieci nie znoszą kolegów czy koleżanek, którzy we wszystkim
      chcą być naj naj lepsi i będą go (słusznie zresztą) tępić, dokuczać, może nawet
      wyśmiewać czy izolować. Nie bądzcie przewrażliwieni, dziecko musi nauczyć się
      przegrywać i odrobina stresu mu nie zaszkodzi. Powinno zrozumieć, że w jednych
      rzeczach będzie wypadać świetnie a w innych przeciętnie lub słabo. Nie macie
      chyba zamiaru rozwiązywać jego sporów czy układać relacji z kolegami kiedy
      pójdzie do szkoły, prawda.
      • fasolka3 Re: nie umie przegrywać... 10.12.03, 10:52
        Czy to jest jakas meska przypadlosc? Moj syn: 4,5 zrzuca plansze na ziemi, tupie
        i wrzeszczy kiedy tylko zaistnieje ryzyko, ze przegra. Oczywiscie mozna wtedy
        skonczyc gre, ale co z jego siostra, ktora cieszy sam fakt, ze gra???
        Moj maz i maz mojej przyjaciolki reaguja tez b. ambicjonalnie. Kiedys
        spotkalismy sie wieczorem, zeby zagrac w gry strategiczne dla doroslych i nasi
        samcy zachowywali sie tak, jakby sie znalezli na polu bitwy... O milym wieczorze
        nie bylo mowy, w powietrzu wisial zapach krwi i prochu wink))
Pełna wersja