abit26
20.05.09, 12:04
Witam.
Jak radzicie sobie z wizytami Waszych pociech u stomatologa? Czy
tylko ja mam taki problem? Mój synek ma 4,5 lat. 1,5 roku temu
pierwaszy raz miał leczony ząbek (wcześniej nie było problemu z
ząbkami). Pierwsza wizyta ok. Po miesiącu byliśmy drugi raz, dał
sobie zrobić ale już trochę pogrymasił. Ostatnio bolał go ząbek więc
poszliśmy do stomatologa i ... mały nawet buzi nie chciał otworzyć.
Pani poradziła nam żebyśmy przyszli za parę dni i przy pomocy gazu
rozweselającego znieczuli i wyleczy zabek. Mały nawet maseczki nie
dał sobie przyłożyć do buzi i z leczenia nici. Dwa tygodnie temu
jakoś się udało ale wczoraj znów byliśmy i bez rezultatów. Płacz,
buzi nie otworzył. Miałam go na kolanach, prosiłam,
obiecałam "gruszki na wierzbie" ale nic nie pomogło. Dodam, że cały
tydzień nastawiałam go, ze pódziemy do dentysty, obiecał, że da
wyleczyć ząbek ale jak przyszło co do czego to ... klapa. Pani
dentystka powiedziała, że to moja wina, że jestem za mało stanowcza.
Powinnam trzymać go mocno, krzyknąć to ona wyleczyłaby ząb, że w
takich przypadkach trzeba na siłe. Trochę się z nią o to pokłóciłam
bo uważam, że zęba nie da się wyleczyć na siłę a poza tym już mój
synek juz całkiem by się zraził do dentysty. Już sama nie wiem co
mam robić. Ząb dalej nie wyleczony. Zapisałam się na jutro do innego
stomatologa (podobno ma dobre podejście do dzieci) ale boję się, ze
nic z tego nie będzie. Co mam robić