Telefon....niespodzianka!

19.06.09, 21:57
Mam problem ponieważ 2 dni temu zadzwonił do mnie brat z informacją, że ma dwa miejsca na wyjazd w góry i bardzo chciałby zabrać chrześniaka (dodał oczywiście, że bardzo chciałby chrześniaka i mojego starszego synka). Mój brat jest zapalonym narciarzem i bardzo chciałby by to hobby pokochali jego siostrzeńcy (niestety nie ma swoich dzieci)! Nie powiem jego chrześniak ma talent do narciarstwa bo z jego relacji śmiga już "elegancko" ale starszak jest ciapowaty i nie nadaje się na narciarza sad Brat jest tego świadom ale mimo wszystko chciałby zabrać całą dwójkę. Starszak nie chce jechać bo z jego relacji wiem, że wujek bawi się tylko z chrześniakiem (Lucek) a Gacek z reguły się nudzi sad Rozmawiałam z Gackiem i wymiguje się tym, że nie lubi zimy (a ja wiem, że uwielbia) i robi mi się bardzo przykro z tego powodu bo mój brat jest bardzo kochaną osobą, jest bardzo uczuciowy i delikatny, kocha obydwóch jednakowo jednak zawsze Lucek bawi się z nim "odlotowo" jednak Gacek nie morzę z nim znaleźć wspólnego języka tongue_outodjęłam już decyzję jak to ma wyglądać ale bardzo chciałabym poznać waszą smile skonfrontować ze swoją by mieć ogólny pogląd wink

Poza tym całym problemem (puszczenie 1 czy 2-ch), z którym się borykam to w zeszłym sezonie instruktor nauki narciarstwa powiedział, że dzieci do 6 roczku podczas nauki jady powinny być zabezpieczone pieluchą, ponieważ instruktor zbyt wiele czasu traci na to by powiadomić rodziców (opiekunów), że dziecko musi natychmiast skorzystać z toalety!
Także w tym względzie pytam się rodziców doświadczony czy podczas nauki jazdy starszego dziecka ( i dziecka poniżej 6 roczku) potrzebna jest pielucha czy tez nie?



    • bomba001 Re: Telefon....niespodzianka! 19.06.09, 22:14
      matko, jaka pielucha??

      ale trzeba dziecko uczulic, na szelki wypadek zawlec do tolatety przed, bo mi
      sie samej wydaje, ze zanim odepne te wszystkie rzepy, to nie wytrzymam....

      tylko do tego sie odniosesmile
      • ppalemka Re: Telefon....niespodzianka! 19.06.09, 22:50
        To zdanie nauczyciela (kobiety) by dziecko było mimo wszystko zabezpieczone
        przed nauką bo siku może zdarzyć się o każdej porze a ona mając pod sobą ponad
        15 sztuk dzieciaczków nie będzie dbać o potrzeby ! Poza tym instruktorka
        fenomenalna bo mój synek (niestety) młodszy śmiga już na pełnej szybkości i
        "ścina boki" lecz starszy jak już wcześniej wspomniałam to ciapa i mu nie idzie sad
        Ja w raz z mężem nie jesteśmy w stanie pojechać także brat (sam!) będzie się
        opiekował dziećmi. To będzie ok. 11 godzin regularnego przebywania na powietrzu
        także ja sama obawiam się o toalete a jak brat jesze dopowiedział, że
        instruktorka w cale nie interesuje się tym czy dzieci chcą czy nie (instruktor
        ma do pomocy dwóch rodziców
        ) to poczułam się zaniepokojona! Mój starszak załatwia się dość często (bardzo
        dużo pije!) i trochę się o niego boję bo na nartach był tylko pod moją opieką a
        teraz w dodatku dochodzi tak długi okres bez możliwości skorzystania z toalety!
        Myślałam nad tym by kupić pieluchy dla obydwojga, będą mieli tak dla
        bezpieczeństwa i komfortu przecież nikt nie będzie tego sprawdzał a jak się
        będzie chciało i nie będzie możliwości to zrobią w pampersa, powiedzą
        instruktorowi i się przebierze!

        • joa66 Re: Telefon....niespodzianka! 19.06.09, 23:03
          Chcesz 9latkowi zakładac pieluchę????
          hmmm...
          i młodszemu, który ma 5 lat (nie roczków!!!)?

          p.s. z ciekawości - gdzie będą jeździć na nartach w lipcu?
          • joa66 Re: Telefon....niespodzianka! 19.06.09, 23:10
            I będą na stoku 11 godzin non stop?

            A posiłki?

            Zwykle tam gdzie są posiłki jest też i toaleta.

          • ppalemka Re: Telefon....niespodzianka! 19.06.09, 23:14
            Jeżeli nie masz koleżanko chęci przeczytć ze zrozumieniem mojego postu to ja tak
            samo ci odpowiem!
            Chodzi o koniec roku i 11-12 godzin na stoku bez możliwości skorzystania z
            toalety! A pieluchy są zapytaniem a nie stwierdzeniem bo takie wymagania ma
            instruktorka (nie ja!)
            • joa66 Re: Telefon....niespodzianka! 19.06.09, 23:19
              Mam chęci, ale nie rozumiemsmileNigdy nie słyszałam o nauce jazdy na
              nartach dla dzieci bez przerwy 11-12 godzin. Gdzie będą miały
              posiłki? Na stoku?
            • jakw Re: Telefon....niespodzianka! 19.06.09, 23:57
              ppalemka napisała:

              > Chodzi o koniec roku
              Tak dla ścisłości to o żadnym końcu roku chyba nie pisałaś? Może
              najpierw przeczytaj sama to co napisałaś...

              > i 11-12 godzin na stoku bez możliwości skorzystania z
              > toalety!
              Sorry, a ty tyle czasu wytrzymujesz na nartach bez sikania, jedzenia
              i żadnego odpoczynku. Albo nastąpiło jakieś przekłamanie "na łączach"
              (jak to bywa w głuchym telefonie) albo to wyjazd narciarski dla
              wojskowych jednostek specjalnych...
        • jakw Re: Telefon....niespodzianka! 20.06.09, 00:11
          > mój synek (niestety) młodszy śmiga już na pełnej szybkości
          (...)
          > lecz starszy jak już wcześniej wspomniałam to ciapa i mu nie idzie

          Młodsze dzieci mają mniej rozwinięty instykt samozachowawczy, więc i
          szybkość im niestraszna. A o starszaku masz "fajne" zdanie.
          Pogratulować. I jeszcze chcesz mu pieluchę wkładać. On jakiś niemowa
          czy co? A może brat po prostu przesadza? I co on wogóle będzie tam
          robił? Odstawiał dzieciaki na 8 rano i odbierał o 7 wieczorem?
          Ale jeśli instuktorkę rzeczywiście nic nie obchodzi, że dzieci mają
          prawo zgłodnieć czy chcieć zrobić siusiu to pewnie nie będzie ją też
          obchodziło czy któreś sobie właśnie nie odmraża rąk, uszu czy nosa.
    • green_sofia Re: Telefon....niespodzianka! 19.06.09, 22:23
      Jestem instruktorem narciarstwa i całą zimę spędzam na stoku z dzieciakami.
      Powiem Ci ze z tą pieluchą to najwieksza bzdura na świecie. Najmłodsze dziecko
      jakie uczyłam nie miało jeszcze 3 lat, 3-4 latki zdarzają się bardzo często i
      żadne nie miało pieluchy! Poza tym najczęściej rodzice zostawiają dziecko z
      instruktorem i idą na kawe/herbate bo by zamarzli czekając na nie na stoku przez
      godzine czy dwie. Także jeśli dziecko krzyczy-siku! to pędzi się czasem z
      dzieciakiem na rękach do knajpki i prowadzi do toalety smile Co nie powiem, jest
      czasem trudniejsze niż sama nauka jazdy. Ale wszystko sie da zrobić tongue_out

      Ps. Narciarstwo to najpiekniejszy sport na świecie!
      • ppalemka Re: Telefon....niespodzianka! 19.06.09, 23:09
        O! fajnie, że że rozmawiam z instruktorem!
        Wiesz ja nie mam doświadczenia, po prostu takie są życzenia instruktora moich dzieci (którego wybrał brat!) i nic na to nie poradzę sad Fakt faktem nikt pieluchy nie sprawdza ale instruktorka jest dobra bo to co mój najmłodszy synuś wyprawiał na górce (pod domem) po powrocie z instruktarzu to było coś niesamowitego a przed ledwo stał na nartach! Wiem, że jest w tym trochę ręki brata ale pięknie zjeżdżał big_grin
        Najmłodszy miał z tą Panią odczynienia już w zeszłym roku ale dopiero teraz zaczął na prawdę jeździć! Jestem z niego dumna strasznie ale z tego co wiem w zeszłym roku duża ilość dzieci siusiała i Pani zażyczyła sobie by dzieci były na "wszelki wypadek" zabezpieczone bo nie chce doprowadzić dziecka do przeziębienia!
        • green_sofia Re: Telefon....niespodzianka! 20.06.09, 00:17
          Z tego co opowiadasz o tej instruktorce to masakra. Radzę, nie wysyłaj dzieci z
          kimś takim na obóz. Co to znaczy że ona się nie interesuje czy dziecku chce się
          siku? Ma obowiązek się interesować i koniec. POza tym te 11 godzin-
          najprawdopodobniej źle coś zrozumiałaś bo nawet wyciągi chodzą tylko 7 max 8
          godzin, później ewentualnie jazda nocna. Jeśli chodzi o dzieci, nie ma mowy zeby
          jeździły dłużej niź 3 godziny bez odpoczynku. Nawet ja nie wytrzymuje wiecej niż
          6 godzin bez ogrzania się i wypoczynku. Tak samo 15 osobowa grupa to paranoja.
          Widywałam takie na stoku i to jest widok pożal sie Boże, straszny. Dzieciaki
          uczy się w max 4-5 osobowych grupach. Nawet jeśli prowadzę zajęcia ze studentami
          AWF to grupa nie liczy tyle osób. Cały ten obóz który opisujesz to jedna wielka
          tragedia. Nie puściłabym dziecka za żadne skarby.

          Podsumowując Twoje pytanie a propos pieluchy- nigdy w życiu, instruktorka
          bredzi, o ile w ogóle jest instruktorką, radziłabym sprawdzić papiery i licencję
          szkoły którą reprezentuje.
        • jakw Re: Telefon....niespodzianka! 20.06.09, 00:28
          ppalemka napisała:

          > po prostu takie są życzenia instruktora moich
          > dzieci (którego wybrał brat!) i nic na to nie poradzę sad
          Przyjmijmy, że twój brat oraz pani instruktot bardziej znają się na
          jeżdzeniu na nartach niż na dzieciach, a ty bardziej na dzieciach.
          Więc moźe jednak nie zostawiaj tylko i wyłącznie braciszkowi wyboru
          instruktora twoich dzieci?


          > Najmłodszy miał z tą Panią odczynienia już w zeszłym roku
          Przez 11 godzin dziennie bez odpoczynku, jedzenia i siusiania?


          >ale z tego co wiem w zeszłym roku duża ilość dzieci siusiała
          Jak nie dało im się możliwośći zrobienia co jakiś czas siusiu to nic
          dziwnego...
          >i Pani zażyczyła sobie by dzieci były na "wszelki wypadek"
          zabezpieczone
          Pogadaj z panią, czy sama też ma pampersa - przecież nie może tracić
          czasu przeznaczonego na naukę przyszłych mistrzów alpejskich
          stoków...Btw co w przypadku jak dzieciak w pampersa zrobi kupę - ma
          jeździć z nią do wieczora?

          >bo nie chce doprowadzić dziecka do przeziębienia
          I tak samo jak nie obchodzi ją, że dzieciaki chcą sikać, tak samo
          nie będzie obchodziło ją, że dzieciakom jest zimno w plecy czy w
          uszy bądź mają mokre rękawiczki.
    • jakw Re: Telefon....niespodzianka! 20.06.09, 00:38
      Starszego zapisz na normalny obóz narciarski, gdzie nikt go nie
      będzie porównywał z młodszym i jeszcze mu wmawiał, że nie nadaje się
      na narciarza. Żadnego jechania z wami czy z wujkiem - chyba wszyscy
      macie fioła na punkcie talentu młodszego "synusia". Młodszego można
      ewentualnie puścić z wujkiem - pod warunkiem, że pani "instuktor"
      nie będze się zajmowała nim dłużej niż 3 godziny dziennie (mam na
      myśli młodego, a nie wujka). Chyba że koniecznie chcecie, żeby młody
      stwierdził potem, że na żadne narty już w życiu nie pojedzie...
    • morekac Re: Telefon....niespodzianka! 20.06.09, 10:40
      Sorki
      ale to wygląda na obóz służb specjalnych... Nawet świetnie
      jeżdżącego 15-latka nie puściłabym na taki... 11-12 godzin bez
      sikania, jedzenia i możlwości odpoczynku? Nie ma takich stoków -
      wszędzie są knajpy, toalety i ławeczki, zjazd zaś nie trwa 12
      godzin... O hipotermii słyszałaś?
      Ja bym nie puściła żadnego.
      Brata się spytaj,czy w razie czego będzie gotów zabrać dzieciaki po
      2 godzinach jeżdżenia na kwaterę.
      Pani instruktorka też z pieluchą jeździ?
    • morekac Re: Telefon....niespodzianka! 20.06.09, 10:44
      Pielucha do bzdura - utrudnia poruszanie sie - chyba żeby traktować
      jako dodatkowy amortyzator... Wystarczy od czasu do czasu wysłać
      dziecko do toalety.
      • aka10 Re: Telefon....niespodzianka! 20.06.09, 12:13
        Nie sadze, ze ta instruktorka tez 11 godzin dziennie bedzie szkolke
        prowadzic. W ciagu dnia trzeba cos kilka razy zjesc, odpoczac i na
        pewno bedzie czas na toalete. W zyciu bym zadnych pieluch takim
        duzym dzieciom nie zakladala bez wzgledu na to, co instruktorka
        mowi. Spytaj z reszta dzieci, czy chca sikac w pieluchy. Nie sadze.
    • kanna Re: Telefon....niespodzianka! 20.06.09, 18:21
      Podoba mi się ten wątek. Najpiekniejsze jest to 11 h sześciolatka na
      stoku non stop big_grin

      Dziewczyna was podpuszcza, że hej
      • ka_thy Re: Telefon....niespodzianka! 20.06.09, 20:59
        Tak, wątek jest piękny smile Ale może to chodzi o 11 godzin jeżdżenia w ciągu całego obozu?
    • morekac Re: Telefon....niespodzianka! 21.06.09, 08:37
      Moja starsza zaczela jezdzic na nartach, jak miala 5 lat.Po 2
      tygodniach juz niezle jezdzila. Mlodsza uczyla sie 2 sezony i caly
      czas narzekala, ze jej nie idzie. Zgadnij, ktora jezdzi teraz
      lepiej? Mlodsza.
    • mama_fasolki Re: Telefon....niespodzianka! 21.06.09, 10:14
      No nie... Albo jesteś trollem, albo po prostu głupiaś jak but, kobieto. I
      szczerze mówiąc chyba niestety bardziej prawdopodobne jest to drugie.
      Przeczytaj jeszcze raz to, co nawypisywałaś - chcesz wysłać swoje dzieci z
      nieodpowiedzialnym bratem na wyjazd, w czasie którego będą przebywały przez
      większość czasu z równie nieodpowiedzialną instruktorką, która przez 11 godzin
      będzie je tresowała (bo o żadnej nauce nie ma w tym wypadku mowy). No i jak?
      Trollowanie czy głupota?
Pełna wersja