Czy tak wygląda opieka na koloniach?

12.07.09, 22:01
Mam pytanie do rodziców kolonistów, bo mi się trochę zjeżył włos na
głowie. Czy to normalne, że dzieci (lat 9) na zorganizowanych
koloniach podczas korzystania w aquaparku pozostawione są same, bez
opiekuna? Tzn. jest standardowo ratownik, dla wszystkich.... I
pytanie drugie: na zakupy w OBCYM państwie mają czas wolny np. 30min
w dużym centrum handlowym. Dzieci chodzą same i mają przyjść na
konkretną godzinę w umówione miejsce. Tak jest na koloniach? (mówię
o dzieciach lat 9).
    • azile.oli Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 13.07.09, 08:48
      Co do aqaparku to oczywiście opiekun grupy powinien być w pobliżu i
      mieć dzieci na oku, ale za bezpieczeństwo w basenie odpowiada
      ratownik. Mimo tego wychowawca powinien tam być , ale niekoniecznie
      z dziećmi w basenie.
      Co do czasu wolnego w centrum handlowym: tak, jest to normalne, że
      dzieci mają czas wolny na zrobienie drobnych zakupów. W grupie nie
      bardzo jest to możliwe. Zazwyczaj wychowawca uprzedza dzieci, aby
      chodziły przynajmniej parami.
    • sir.vimes Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 13.07.09, 09:19
      co do pierwszego punktu - nie wiem, wydaje mi się to dziwne, "za moich czasów"
      poza ratownikiem był też opiekun.

      co do zakupów - pamiętam jak biegałam po takim domu handlowym w Czechosłowacji
      (tak!) jako 7 latka i opętańczo kupowałam kredki i podstawki do kufli "na
      prezenty". Miłe wspomnieniesmile
      Nie obawiałabym się, że dziecko się zgubi - zawsze można poprosić o pomoc
      obsługę, nawet łamanym językiem, połapią się, że to dziecko z kolonii.
    • malinaprzelotem Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 13.07.09, 12:57
      najpierw włos mi się zjeżył, ale rzeczywiście jeździłam na kolonie od 8 roku
      życia i tak było. tez biegałam po sklepikach wykupując co się dasmilechodziliśmy
      sami, był czas wyznaczony na zakupy bez opiekuna. dokładnie tak było i jest na
      koloniachsmile
      • k1234561 Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 13.07.09, 18:53
        Jest dokładnie jak opisujecie.Ja sama,nie byłam nigdy na
        kolonii,moje dziecko też nie,ale ponieważ co roku spędzamy wakacje
        nad morzem (Sopot,Władysławowo),naoglądałam się wystarczająco dużo
        aby zorientować się,jak wyglądają kolonie.Byłam wiele razy w
        sopockim aquaparku i sama widziałam co dzieciaki wyrabiają tam,a
        wychowawcy zamiast pilnować,stać chociażby przy basenie,lub wejść do
        góry,gdzie zaczynają się zjeżdżalnie i pilnować tam porządku(bo
        rzadko kiedy dzieciaki zwracają uwagę na zielone światło,raczej
        pędzą jedne za drugim i potem wpadają na siebie w tych rurach lub co
        gorsza w basenie,już na dole) to owe panie wolą plotkowac na
        leżakach.To samo na plaży.Panie nawet nie wiedzą,co się tak naprawdę
        dzieje z dziećmi.Widziałam jak dzieciaki poprostu w niewielkich
        grupkach oddalały się w kierunku wydm.A panie z nosem utkwionym w
        gazecie w błogiej nieświadomości.Takich przykładów moge
        mnożyć,dlatego ja bym nigdy nie puściła swego dziecka na kolonie.
        • hugollina Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 13.07.09, 22:49
          >dlatego ja bym nigdy nie puściła swego dziecka na kolonie

          oj, naprawde współczuje dziecku twojemu... ale jak rozumiem, mamusia nigdy nie
          zaznała swobody.

          a o temacie- nie wiem, nie interesuje siesmile moj syn nie jezdzi na kolonie (nie
          nasz styl), tylko na obozy, najczesciej sportowe.
          wiem, ze w austrii mieli czas dla siebie w jakims centrum handlowym, a na basen
          jak chodzili to chyb apani z nimi nie plywala.

          z moich obozów pamietam jeszce lepsze rzeczy: pobyt w nocy w lesie, rabanie
          drzewa w wieku lat 8, rzuty nozem etc. zyje i bardzo sobie cenie te
          doswiadczeniasmile mam nadzieje,ze moj syn (choc oczywiscie sie nie przyzna) juz
          nozem rzucalsmile
          • iwoniaw Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 14.07.09, 17:30
            hugollina napisała:

            > >dlatego ja bym nigdy nie puściła swego dziecka na kolonie
            >
            > oj, naprawde współczuje dziecku twojemu... ale jak rozumiem, mamusia nigdy nie
            > zaznała swobody.
            >
            > a o temacie- nie wiem, nie interesuje siesmile moj syn nie jezdzi na kolonie (nie
            > nasz styl)


            mamusia swobody zaznała ;-P
    • etruska Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 13.07.09, 19:44
      Moje dziecko miało propozycję wycieczki, organizowanej pod egidą
      szkoły, ale przez jakieś szemrane biuro podróży, do Paryża i
      Eurodisneylandu. Dzieci (IV-VI klasa) miały być puszczane samopas w
      Paryżu kilkukrotnie, a kulminacją wycieczki miało być rozpuszczenie
      towarzystwa samego na cały dzień w Eurodisneylandzie (wyjazd tamże
      ok. 8 rano z campingu pod Paryżem, powrót na camping o północy,
      przez cały dzień żadnego zorganizowanego posiłku - "niech wezmą
      drobne na jakieś hamburgery"). Ja dziecka nie zapisałam, umarłabym
      ze strachu.
      A co Wy o tym sądzicie?
      • kerry_weaver Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 14.07.09, 11:21
        Ja jeździłam na kolonie i obozy do NRD jako dziecko, i rzeczywiście
        to był standard że było np. 1,5 godziny wolnego w domu towarowym na
        zakup wszystkiego, czego w Polsce nie można było dostać...
        chodziliśmy samopas czy grupkami i kupowaliśmy, a później była
        zbiórka gdzieś przy wejściu. Jeździłam od 9 do 14 roku życia co rok,
        były to lata 80.
        Z drugiej strony chyba jednak wolałabym żeby moje dziecko miało
        inaczej zorganizowany czas i przebywało stale jednak pod opieką. Na
        basenie może wystarczy ratownik, na pewno jest bardziej kompetentny
        w sprawach pierwszej pomocy niż pani wychowawczyni, ale w centrum
        handlowym czy Disneylandzie nawet idąc z jednym własnym dzieckiem
        uważam bardziej niż zwykle a i tak zdarzyło mi się raz zgubić dużego
        i mądrego 8-latka w IKEI na kwadrans i był to najgorszy kwadrans
        mojego życia... nie wyobrażam sobie 9-latków samopas wędrujących po
        dużym centrum handlowym czy parku rozrywki.
        • grzalka Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 14.07.09, 15:07
          byłam na kilku turnusach kolonijnych- nie jako wychowawca, tylko
          opieka medyczna- kolonie były w "obcym państwie" właśnie, wiek
          kolnistów od 7 do 18 lat- w aquaparku dzieciaki rozbiegały się po
          całym terenie i robiły co chciały, wychowawcy takoż, w centrach
          handlowych podobnie, w wesołym miasteczku tak samo- luz bardzo duży,
          też się dziwiłam (ale ja jako dziecko w zyciu nie byłam na żadnej
          kolonii) ale poza jednym zaginięciem 7-letniej dziewczynki (znalazła
          się po kilku godzinach) nic się nikomu nie stało
          • etruska Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 14.07.09, 18:00
            Ja w tym Disneylandzie bałabym się nie tyle zaginięcia (chociaż dla
            pedofili/łowców organów dzieci łażące samopas to pewnie łakomy
            kąsek wink, co tego, że:
            1) dziecko dostanie małpiego rozumu i pogna na wszystkie dostępne
            atrakcje, nawet te, na które nie kwalifikuje się jeszcze pod
            względem odpowiedniego wieku/wzrostu (a obsługa nie zawsze jest w
            stanie dopilnować przestrzegania zasad)
            2) będzie ganiać z jednej karuzeli na drugą, chcąc maksymalnie
            wykorzystać jedyny dostępny dzień w tym przybytku rozrywki, nie
            dając sobie czasu na odpoczynek
            3) będzie mu szkoda czasu, żeby się czegoś napić i może się ciut
            odwodnić sad
            4) na skutek powyższych punktów, do których może dojść jeszcze
            upalna pogoda, dzieciak może dostać udaru słonecznego, zawrotów
            głowy, torsji itp. - może zwracać lub zemdleć, a nie będzie w
            pobliżu nikogo, kto mógłby udzielić mu pomocy.
            Jednak cały dzień bez opieki w parku rozrywki to za dużo jak na moje
            nerwy.
            Dla porównania: gdy 1,5 roku temu (wówczas III klasa) byli na
            wycieczce szkolnej w Tropical Islands, mieli tam dużo swobody, ale
            byli też pilnowani przez opiekunów, pani wychowawczyni uważała np.,
            żeby nie pchali się na "zbyt dorosłe" zjeżdżalnie itp., wszyscy
            razem szli na posiłek, nauczycielki cały czas czuwały nad
            towarzychem, mimo obecności ratowników, personelu obsługi itd.
            Słowem, było tak, jak być powinno.
          • aniask_mama Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 15.07.09, 07:59
            grzalka napisała:
            ale poza jednym zaginięciem 7-letniej dziewczynki (znalazła
            się po kilku godzinach) nic się nikomu nie stało

            Nic się nie stało??? Hm... to ja mam jednak inne wyobrażenie o
            opiece na koloniach...
            • grzalka Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 18.07.09, 09:15
              aniask_mama napisała:

              > grzalka napisała:
              > ale poza jednym zaginięciem 7-letniej dziewczynki (znalazła
              > się po kilku godzinach) nic się nikomu nie stało
              >
              > Nic się nie stało??? Hm... to ja mam jednak inne wyobrażenie o
              > opiece na koloniach...

              Nic się nie stało, tzn. wszyscy wrócili cali i zdrowi. Co było dla mnie
              zdumiewające zważywszy jak ta opieka wyglądała
        • aniaop Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 14.07.09, 18:55
          kerry_weaver napisała:

          > Ja jeździłam na kolonie i obozy do NRD jako dziecko, i
          rzeczywiście
          > to był standard że było np. 1,5 godziny wolnego w domu towarowym
          na
          > zakup wszystkiego, czego w Polsce nie można było dostać...
          > chodziliśmy samopas czy grupkami i kupowaliśmy, a później była
          > zbiórka gdzieś przy wejściu. Jeździłam od 9 do 14 roku życia co
          rok,
          > były to lata 80.
          >

          Mam identyczne wspomnieniasmile Ach, te niemieckie pastele- akurat
          odkrywalam talenty plastyczne na kolkuwink
          Ale teraz mam mieszane uczucia, czy podobalby mi sie taki styl
          opieki w stosunku do mojego dziecka. Aktualnie Mloda na kolonie sie
          nie kwalifikuje z innych powodow, wiec moze jak bedzie starsza ja
          bede gotowa ja tam poslac.
          • aniaop Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 15.07.09, 07:08
            aaa, jeszcze mi sie cos przypomnialo. Jako 12-latka bylam na
            koloniach w Algierii (nadal lata 80-te). Tam ze wzgledow
            bezpieczenstwa usilowano nas pilowac troche lepiej, ale i tak
            co "madrzejsze" kolezanki umawialy sie z Arabami- chyba mezow
            szukalybig_grin . Przywiozlam sobie wtedy jakas bluzeczke i zielone!
            tenisowki i nie pamietam, abym kupowala je w towarzystwie
            wychowawczyni. Byl tylko przykaz, zebysmy chodzily przynajmniej we
            dwie dziewczynki. Wlos mi sie teraz jezy na glowie!
    • hugollina Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 15.07.09, 07:56
      ale wiecie, ja o koloniach sie nie bede wypowiadac, bo ja zawsze mam wrazenie,
      ze tam zadnego planu nie ma. moj syn jezdzi na obozy sportowe i takie wyjscie
      jak opisujecie jest max 1! takie obozy nie odbywaja sie w kurortach (no ja bym
      dzicka na kolonie do władzia czy nie daj boze sopotu nie pusciła, podobnie
      zakopanego) tylko czesto w lasach, w gorach i dzieci po prostu maja dosc napiety
      program, a go typu nie maja miejscawyjscia te
      • azile.oli Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 15.07.09, 10:48
        Moje dzieci też jeżdżą na obozy sportowe, tyle, że są to obozy
        kadrowe, głównie nastawione na trening, nie na rozrywkę. Córka
        zaczęła jeździć w wieku 10 lat i pierwsze, co mnie zdziwiło, to
        fakt, że nikt ich tam nie rozlicza z czasu wolnego. Fakt, że po
        treningach byli padnięci, ale pomiędzy nimi mogli swobodnie
        wychodzić na miasto, nikomu tego nie zgłaszając. Ich obowiązkiem
        było być na treningu i w pokoju o 22. Faktem jest, że moja córka
        była tam jedyną 10-latką, pozostali co najmniej 12-13 lat.
        Mimo wszystko na taki obóz można było bez obaw wysłać tylko dziecko
        odpowiedzialne.
        Teraz młoda ma 15 lat i jeździ na obozy do Cetniewa, Zakopanego,
        Wisły, czyli tam, gdzie są ośrodki cos-u. Choć zmieniła dyscyplinę
        schemat jest ten sam - treningi i czas wolny. Tu już 10-latka się
        nie uświadczy, więc ryzyko jakby mniejsze. Powiem wam tylko tyle, że
        podczas 9 obozów judo i teraz 2 lekkoatletycznych, prowadzonych w
        podobny sposób nie zdarzył się ani jeden przypadek, aby dziecko się
        zgubiło czy spóźniło na trening.
        Rodzice dzieci młodszych wybierają obozy tzw klubowe i tam
        rzeczywiście jest większy nadzór, bo oprócz treningów są jeszcze
        zajęcia zorganizowane, wycieczki, basen , dyskoteki. Tam jest dość
        bezpiecznie i rzeczywiście dzieci nie mają zbyt wiele czasu wolnego.
        Ale najlepsze jest to, że nikt, kto choćby raz był na obozie kadry
        na obóz klubowy jechać nie chce.
    • hankam Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 15.07.09, 11:06
      Włos mi się na głowie jeży, jak czytam ten opis.
      Nie, nie wyobrażam sobie 9 latków samych na basenie i w centrum
      handlowym za granicą.
      W wielu krajach zachodnich 9-latek w ogóle nie ma prawa przebywać w
      miejscu publicznym bez opieki. Sprawdzę na naszym basenie, czy w
      ogóle dziewięciolatek może tam wejść bez opieki.
      Dzieci w różnym wieku dorastają do samodzielności. Są dzieci od
      urodzenia wyszczekane i otrzaskane, które w każdej sytuacji dają
      sobie radę. Są inne, nieśmiałe i zagubione, które w nietypowej
      sytuacji dają sie podprowadzić. Rodzice, o ile nie są nadopiekuńczy,
      na ogół wiedzą kiedy mozna i należy poluzować smycz. Ja chętnie
      poluzowałabym mojej córce smycz bardziej, niż ona ma na to ochotę.
      Nie chciałabym, aby robiła to za mnie wychowawczyni na koloniach.
      Z drugiej strony pamiętam, jak na studiach wspomagałam jako kadra
      pewną drużynę harcerską i przerażeniem mnie napawało, jak czternasto-
      piętnastolatki były (zimą) wypuszczane gdzieś na cały dzień w teren,
      jeździły pociągami, włoczyły się po nieznanych nikomu wcześniej
      miejscach w celu przeprowadzenia jakichś obserwacji czy wywiadów - i
      dawały sobie radę, wracały całe i pełne satysfakcji.
      Moze tak i trzeba, ale 9 lat to moim zdaniem zdecydowanie za
      wcześnie.
      • hugollina Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 15.07.09, 14:59
        widzisz, a jednak NIC sie praktycznie nie dzieje.na palcach jednej reki mozna
        policzyc przypadki zaginiec, wypadków na obozach i koloniach- znacznie wiecej
        wypadków zdarza sie, jak dzieci sa pod opieka rodziców czy dziadków. hmm, o czym
        to swiadczy dodam, ze jakiekolwiek wypadki na koloniach sa baaardzo medialnie
        naglasniane, wiec mozna przyjac, ze o wiekszosci z nich mozna sie dowiedziec.

        uff, ciesze sie, ze moj 8 latech chetnie jezdzi na obozy smile

        a coz, m jako rodzice jestesmy czasami jednak nadopiekunczy!
        • aniask_mama Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 15.07.09, 15:51
          Bo statystycznie z rodzicami i dziadkami więcej się przebywa niż na
          koloniachwink

          Poza tym nie bardzo bym chciała, żeby właśnie mojemu młodemu cos się
          na koloniach stało, nawet biorąc pod uwagę statystykęwink)być może
          dmucham na zimne, ale już z tym biurem dziecko nie pojedzie...i to
          nie tylko z wymienionych powodów.
      • hankam Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 18.07.09, 20:01
        Ku mojemu zdumieniu OSiR wpuszcza dzieci bez opieki już od 7 roku
        życia.
    • osmanthus List z wakacji 21.07.09, 13:33

      Drodzy Rodzice!

      Druh drużynowy powiedział nam, że mamy wszyscy napisać do rodziców,
      ponieważ najprawdopodobniej widzieliście powódź w TV i bardzo się
      martwicie.

      Nic nam nie jest. Woda porwała tylko jeden nasz namiot i dwa
      śpiwory. Na szczęście żaden z nas się nie utopił, ponieważ kiedy to
      się zdarzyło byliśmy wszyscy w górach i szukaliśmy Krzyśka, który
      zaginął. Zadzwońcie, proszę, do matki Krzyśka i powiedzcie jej, że
      już wszystko w porządku i że się znalazł. Krzysiek sam nie może do
      niej napisać, bo połamał sobie obie ręce jak spadał ze skały. Na
      poszukiwania Krzyśka wyjechaliśmy pick-up`em drużynowego. To było
      niesamowite. Nigdy byśmy nie znaleźli Krzyśka w tych ciemnościach,
      gdyby nie błyskawice. Druh drużynowy strasznie się wkurzył, że
      Krzychu poszedł w góry nikomu nic nie mówiąc. Krzysiek powiedział,
      że mówił mu przecież, ale to było podczas pożaru, więc drużynowy
      najprawdopodobniej go nie usłyszał.

      Wiedzieliście, że jeśli się wrzuci do ognia butelkę z benzyną to
      może wybuchnąć? Mokry las nie spłonął, ale jeden z naszych namiotów
      tak. Także trochę naszych ubrań. No i Stefan będzie wyglądał tak
      niesamowicie, dopóki nie odrosną mu włosy.

      Będziemy w domu w sobotę, jeśli do tego czasu drużynowy naprawi
      samochód. Ten wypadek to naprawdę nie była jego wina. Hamulce
      pracowały OK kiedy ruszaliśmy. Druh powiedział, że tak stary
      samochód miał prawo się popsuć. Prawdopodobnie dlatego, że był tak
      stary, nikt nie chciał go ubezpieczyć. Ale w sumie uważamy, że ten
      samochód jest całkiem cool. Tak jak i druh drużynowy. Nie robi nam
      wymówek jak nabrudzimy w aucie, a kiedy w kabinie robi się gorąco,
      druh pozwala nam jechać na pace. Trudno żeby nie było gorąco jak
      jedziemy w 10 osób. Ale odkąd patrol policji zatrzymał nas na
      autostradzie już nie wsiadamy na pakę.

      Czy już wspominałem że druh jest dobrym kierowcą? Przed tym
      wypadkiem uczył Ryśka jeździć. Ale spoko, pozwalał mu tylko na
      szybszą jazdę na górskich drogach, gdzie prawie nie ma ruchu. Od
      czasu do czasu przejeżdżają tam tylko ciężarówki.

      Dzisiaj rano wszyscy chłopacy skakali do wody ze skał i pływali w
      jeziorze. Druh nie pozwolił mi, ponieważ nie umiem pływać, i
      Krzyśkowi z powodu tych jego rąk; dlatego my dwaj pływaliśmy po
      jeziorze kajakiem. Fajne jezioro. I głębokie. Chociaż niektóre
      czubki drzew wystają ponad lustrem wody. Druh nie jest upierdliwy
      jak inni drużynowi. Nawet nam nie marudził, że nie ubraliśmy
      kamizelek ratunkowych. Spędza teraz dużo czasu naprawiając samochód,
      więc staramy się nie zawracać mu głowy głupotami.

      Zdobyliśmy już odznaki pierwszej pomocy. Kiedy Dawid nurkował w
      jeziorze i uciął sobie rękę, sami zakładaliśmy mu opaskę uciskową.
      Ja i Marek wtedy zwymiotowaliśmy, ale druh powiedział, że to
      prawdopodobnie było tylko zatrucie pokarmowe po zjedzeniu resztek
      kurczaka. Druh powiedział, że tak samo wymiotował pojedzeniu, które
      jadał w więzieniu.

      Jesteśmy bardzo zadowoleni, że on wyszedł i został naszym
      drużynowym. Druh mówił, że teraz jest już dużo mądrzejszy i że
      zrobiłby TO dużo lepiej niż wtedy. Nie bardzo wiem, o co chodzi.
      Muszę już kończyć. Idziemy do miasta, żeby wysłać listy i kupić
      naboje. Nie martwcie się o mnie.

      Jest OK. Pozdrawiam.
    • bea.bea Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 22.07.09, 22:00
      jako była kolonistka powiem, ze godzinny samopas był 30 lat temu zupełnie
      normalny, i u nas i za granicą, jako wychowawca 20 lat temu powiem, ze
      też...dziś nigdy nie podjełabym sie wychowawstwa, i nie puściłabym dzieciaków na
      5 minut...ale czy tłuc sie z nimi od sklepu do sklepu???
      woda bez opiekuna to porażka
      • evee1 Re: Czy tak wygląda opieka na koloniach? 23.07.09, 06:37
        Tak jest, ja pamietam wyprawy na zakupy w Czechoslowacji i NRD wink.
        Dzieciarnia sama walesala sie po miescie, ale w chodzilismy w
        grupach, wiec nie bylo zadnych zgub smile.
        Ale nad woda nas pilnowali i trzeba bylo sie meldowac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja