9-latek, nic mu sie nie chce..

28.07.09, 15:36
Witam wszystkich. Mam syna 9-letniego i duzy problem, z ktorym nie
wiemy z mezem jak sobie poradzic. Otoz, naszego syna niemalze nic
nie interesuje. Wlasciwie to tylko lego, telewizja i komputer, ktore
mocno mu ograniczamy, bo nie zna umiaru kompletnie. Lubi lego ale to
zainteresowanie polega w duzej mierze na kupowaniu nowych elementow,
co naturalnie, kontrolujemy i ograniczamy, gdyz ma juz klockow cale
pudla.. Nie lubi jezdzic rowerem, bawic sie na dworze, nie potrafi
jezdzic na rolkach czy deskorolce, nie lubi biegac, grac w pilke,
chodzic tez nie.. Z kolegami ma dobre relacje, zdaje sie byc
lubiany, ale bawi sie z nimi tylko wtedy gdy do niego przyjda, sam
nie wyjdzie. Najchetniej lezy na kanapie i oglada tv. Oczywiscie,
zaczyna robic sie z tego powodu pulchny, choc nie jest jeszcze
grubasem, ale przy wzroscie 1.36 wazy 38 kg, wiec na pograniczu..
Narzeka ze ma duzy brzuch, my mu oczywiscie tego absolutnie nie
wytykamy. staramy sie przy okazji tlumaczyc jakie jedzenie jest
zdrowe i co powoduje tycie. slodyczy w domu praktycznie nie ma.
Oboje z mezem jestesmy szczupli i zawsze bylismy bardzo aktywni,
rowniez jako dzieci. Przez wszystkie lata usilowalismy zachecac syna
do wszelkich gier typu pilka, badmington etc. Sami z nim gralismy
bardzo duzo, organizowalismy spacery, wyjscia do parku itp.., ale w
sposob rozrywkowy, nie z przymusem.. Ale on nienawidzi tak spedzac
czasu, nie chce mu sie, nie lubi.. Ma kiepska kondycje, wiec coraz
bardziej mu sie nie chce..Jestesmy bardzo z tym zmartwieni..
Mamy w ogrodku trampoline i od roku usiluje go w zartach i zabawie
naklonic do zrobienia na niej fikolka.. Nie chce, boi sie, nie umie,
wszystko mu przeszkadza.. a to spodnie za ciasne, a to widok ziemi
pod spodem.. Myslelismy sobie, no dobrze, moze bedzie lubil ksiazki,
oboje duzo z mezem czytamy i kupujemy mu mnostwo wspanialych
ksiazek, odpowiednich do wieku.. Ale czytaniem tez nie jest w stanie
sie zainteresowac. Nie poczyta sobie sam nigdy! Zeby ktos mu czytal,
to owszem, moze byc. Jak dziecko moze byc az tak leniwe?? Uczy sie
ok, ale robi tylko niezbedne minimum, nic go nie interesuje. W
ogole, przyzwyczajenie go zeby odrabial lekcje bez awanturowania sie
przez godzine, ze mu sie nie chce, zajelo nam chyba ze 2 lata! Gdzie
popelnilismy blad? Juz nie wiem co robic. Chcialabym zeby cieszyl
sie dziecinstwem, a nie tkwil przed telewizorem.. Poradzcie prosze!
    • kasiaczek181987 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 16:15
      mam tak samo.Mój podopieczny to leń ( nawet nie wiedziałam,że mała kromeczkę
      można jeść przez 3 godziny ) .nic mu sie nie chce, nic go nie interesuje,
      wszystko robi z łaską. Myślałam że z wiekiem to przejdzie ale widocznie nie uncertain
      Ma 6 lat. Czekam na porady
    • verdana Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 16:17
      1. Nie jestem w stanie zrozumiec zmartwienia rodzicow, ze dziecko
      lezy na kanapie i oglada telewizję. Jest cos takiego, jak zakaz. To
      Wy powinniscie wyznaczać, jak dlugo ma prawo ogladać, a nie biadac,
      ze oglada za dlugoo... Tu akurat rozwiazanie jest dziecinnie proste.
      2. Z jedzeniem jak wyzej. Kontrola dziwieciolatka nie polega na
      tlumaczeniu, co jest zdrowe, a co nie - to tylko uzupelnienie. To Wy
      dajecie posilki, kupujecie - albo nie - slodycze. Oczywiscie,
      dziecko moze sobie za tygodniowkę kupic niezdrowe cukierki - ale
      wtedy to sa male ilośći i nie zaszkodzą.
      3. Jesli dziecko lubim jak mu czytacie -czytajcie jak najwiecej. 9
      lat to taki wiek, ze wiele dzieci nie umie jeszcze sprawnie
      przeczytać sobie książki, ktora bylaby na jego poziomie. Jesli lubi
      sluchac, prawdopodobnie za pare lat bedzie lubil czytać.
      4. 9-latek, ktory juz nauczył się odrabiac lekcje bez marudzenia, to
      spory sukces. Nie nalezy oczekiwac, ze 7 latek nie będzie marudził,
      ze ma zrobić cos nudnego, to normalne.
      5. Zaniepokoiła mnie znacznie bardziej niż niechęć do sportu niechęć
      do spacerów z Wami. Może to nie jest niechęć do wysilku, tylko
      spacery sa nudne?
      6. Jak spedzacie wakacje?
      No i w podsumowaniu - 9-latek to ne jest dziecko, ktore moze samo
      się wychowywac, rozsadnie dawkować sobie jedzenie, czas spedzony
      przed telewizorem. To Wy macie o takich sprawach decydowac, nie on.
      Zastanowcie się też, czy nie za bardzo nalegacie na to, co uznajecie
      za "dobre" - sport, czytanie, nie zastanawiajac się, czego chciałoby
      dziecko. Może miec calkiem inne zainteresowanie.
      • celestyna4 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 16:44
        Verdano, dziekuje za szybka odpowiedz i chec pomocy, jednak mam
        wrazenie, ze niedokladnie przeczytalas moj post.
        Juz wyjasniam:
        1. Ogladanie telewizji ma kontrolowane i wydzielanie. Martwi nas
        jednak, ze tylko to sprawia mu prawdziwa przyjemnosc i wywoluje
        jakikolwiek entuzjazm
        2. Tak, gotujemy i karmimy go w domu, dostaje posilki zdrowe. Jak
        napisalam w moim pierwszym poscie, w domu nie ma prawie w ogole
        slodyczy. Poza tym rowniez tlumaczymy i uswiadamiamy co nalezy jesc.
        Nie zmienia to faktu, ze 9latek potrafi juz sobie "skombinowac " cos
        slodkiego. Niestety tez, lubi tylko rzeczy niezdrowe, wiec trwa u
        nas ciagla batalia o jedzenie.
        3. Czytamy mu duzo, kazdego wieczora, po polsku. Sam potrafi czytac
        plynnie po angielsku, bo do takiej szkoly chodzi, ale, niestety
        czytania nie cierpi i kazda samodzielnie przeczytana strona to efekt
        dlugiego namawiania, prosb i grozb. Zanudzi sie na smierc, a po
        ksiazke nie siegnie..
        4. Lekcje odrabia w miare samodzielnie, choc trzeba wszystko
        sprawdzac. Tez uwazam to za duzy sukces smile Wywalczony w pocie czola
        na przestrzeni prawie 3 lat!
        5. Fakt, spacer z rodzicami to nie jest szczyt atrakcji dla 9-latka.
        Czesciej niz spacerowanie, robimy inne rzeczy, typu pilka,
        badmington, rowery, trampolina itp. Nie zmienia to faktu, ze NIE
        CIERPI tego wszystkiego robic! Generalnie wydaje mi sie ze lubi
        nasze towarzystwo i mamy dosc partnerskie relacje w rodzinie
        6. Wakacje – najczesciej nad woda, jezioro lub morze. Poplywac to
        jeszcze sie nawet czasem zgadza..
        Widzisz, wlasnie na tym polega nasz problem, ze on nie ma
        zainteresowan, jest generalnie caly czas zblazowany i bez
        entuzjazmu..

        Przepraszam za dluugi post.., ale trudno wyjasnic cala sytuacje w 2
        zdaniach. Pozdrawiam
        • przeciwcialo Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 16:49
          Mieszkacie w Polsce czy za granicą? Ten płynny angielski to wynik
          mieszkania w anglojezycznym kraju czy szkoły z wykładowym angielskim
          w Polsce?
          Czy syn ma kolegów z którymi może spedzac czas?
          • celestyna4 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 16:52
            Przeciwcialo, tak, mieszkamy za granica, syn sie tutaj urodzil, wiec
            ang jest jego pierwszym jezykiem.
    • przeciwcialo Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 16:18
      A podwórko? Koledzy?
      Jak wygląda jego zwykły dzień w roku szkolnym?
      • celestyna4 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 16:50
        do domu wraca dosc pozno w roku szkolnym, po odrobieniu lekcji i
        kolacji nie pozostaje wiele czasu na nic innego. Pozwalamy mu wtedy
        zazwyczaj na odpoczynek przed tv, godzine mniej wiecej.
        W weekendy koledzy przychodza do domu, jest dosc lubiany. On sam
        niechetnie wychodzi z domu, trzeba go namawiac. Najchetniej grali by
        na komputerze, ale nie pozwalamy na to zbyt duzo. Maja obiecany komp
        gdy pobawia sie na dworze.
        Glownym problemem nie jest to, ze za duzo komputera czy tv, bo
        kontrolujemy to i wydzielamy. Problemem jest to ze absolutnie nic
        innego mu sie nie podoba..
        • przeciwcialo Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 16:52
          No to spróbuj kolegów i syna wyciagnąc do zoo, do parku wodnego czy
          basen.
          Koledzy tez tacy mało zainteresowani sportem? To może muzeum,
          uniwersytet dla dzieci.
          • verdana Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 17:02
            No zaraz...
            Przede wszystkim dziecko jest dwujęzyczne, slabo, jak rozumiem czyta
            po polsku, a Wy chcielibyscie, aby to czytanie sprawialo mu
            przyjemność. Otóż nie sprawi. Bo jest za dużym wysilkiem.
            Po drugie spacerując z dzieckiem wybieracie aktywnosci, ktorych on
            nie lubi. I dziwicie sie, ze w rezultacie nie lubi także spacerów z
            Wami. Nie moglibyscie na spacerze powstrzymac się od wciskania
            dziecku zajęć sportowych, a zamiast tego iść tam, gdzie ma ochotę.
            Prawde mówiąc lepszy dlugi spacer na lody, niz niechęć do spaceru w
            ogóle.
            Dla dziecka telewizja JEST przyjemnoscią. Ale jakim cudem ogląda jej
            az tyle, ze az od tego tyke? jakim cudem organizuje sobie tyle
            jedzenia, ze az ma nadwagę? Moze ta nadwaga nie jest jego winą?
            mam w ogole wrażenie, ze jesli cos nie wychodzi, doszukujecie się
            głównie winy w dziecku - nie w sobie. Tyje - bo za dużo je i za duzo
            lezy, nie czyta - bo jest leniwy, nie lubi spacerow - chciaz Wy się
            staracie, ale jemu się nie chce. Odrabia lekcje - ale trzeba je
            nadzorować.
            W Waszym domu trwa ciągla batalia - o jedzenie, czytanie, sport,
            odrabianie lekcji. dziecku wciskane sa aktywnosci, ktorych nie lubi
            i na tej podstawie jest oceniany, jako dziecko, ktore nic nie
            interesuje. Piszesz, ze lubi pływac - dlaczego nie zalatwicie mu
            basenu?
            Wasze dziecko ma 9 lat. Nie 19. A traktujecie go tak, jakby powinien
            być dostatecznie dojrzaly, aby sam o siebie zadbać.
            • celestyna4 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 17:34
              Mowi po polsku, ale czyta z trudem, wiec dlatego po polsku czytamy
              mu my.
              Po ang. czyta bardzo dobrze sam, ale nie lubi tego robic, bo to zbyt
              nudne.
              No na lody to rzeczywiscie by poszedl, nawet daleko, wiec tylko na
              lody mamy
              z nim chodzic? Przeszedles sie troche, wiec musi byc za to nagroda?
              Moze rzeczywiscie troche czesto go namawiamy do aktywnosci, ale
              przeraza mnie fakt, ze on
              nie potrafi zrobic nawet fikolka. Wiem, ze go to frustruje wsrod
              kolegow,ze jest malo sprawny
              i stad moja chec pocwiczenia z nim, nauczenia go pewnych rzeczy.
              Wiem, ze czulby sie lepiej
              gdyby potrafil kopnac porzadnie pilke. Mysle, ze ma lekka nadwage
              nie tyle od ogladania telewizji
              czy jedzenia w nadmiarze nieodpowiednich rzeczy, ile od tego, ze w
              ogole, niewiele sie rusza.
              A apetyt ma dobry, mozna tez przytyc od jedzenia zdrowych rzeczy w
              wiekszych ilosciach, i gdy
              sie przy tym ich zupelnie nie spala.
              Plywanie toleruje. Lubi, to za duzo powiedziane. Zapisalismy go na
              lekcje, wytrwal kilka tygodni i
              juz mu sie nie chcialo, zrezygnowal.
              Batalia trwa rzeczywiscie, ale mamy dobre relacje ogolnie.
              To nie jest tak ze mu wszystko wciskamy. Staramy sie wychwycic choc
              jedna jedyna rzecz,
              ktora mu sie spodoba.
              • verdana Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 17:47
                Nie tyle nagroda, ile cel. Niemal zadne 9-letnie dziecko nie lubi
                spacerowac bez celu, wielu dorosłych tez nie lubi. Dlaczego nie
                postawic mu tych lodow, aby cieszył się spacerem, zamiast wlec się z
                niechecią? Nie jako "lody sa nagroda, ze poszedles", tylko "chodź ,
                pójdziemy na lody".
                ja tez nie potrafie nawet fikołka, syn nie potrafi, drugi syn na
                mysl o grze w piłkę z kolegami kaze mowic, ze go nie ma w domu i
                wroci za tydzień. Na szczęście mnie nikt nie ćwiczył i nie namawiał,
                bo moja koordynacja ruchów jest zerowa, a strach - ogromny - i
                przypuszczam, ze proba zrobienia ze mnie nawet marnego sportowca
                zepsulaby mi dziecinstwo.
                Basen tez w miare lubilam, a że był dla zdrowie nie pozwolono
                mi 'zrezygnowac" - dlaczego pozwolilas?
                Corka kocha sporty walki
                Za to my uwielbiamy chodzić po górach, a corka nie. Nie każdy musi
                lubic wszystko - i nie o to chodzi, aby nauczyć dziecko polubic to,
                co my lubimy, ale żeby znaleźć to, co ono bedzie lubiło. Albo - jak
                z basenem - znaleźć cos co toleruje i nie pozwalać decydowac, czy
                bedzie to dalej robil, czy nie.
                • pam_71 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 14.08.09, 13:37
                  Sorki,ze się wtenę .. i to po czasie, ale temat o tyle mi bliski,że mój
                  syn(10lat) też ma problemy z "tuszą" (ok.150/48).
                  Lubi pływać - miał basen w ramach zajęć szkolnych bez prawa rezygnacji(tylko ew.
                  chorobowe). Fikołki nauczył się robić w tym roku (po sezonie zajęć AIKIDO -
                  polecam). Piłki nie kopie wink
                  Podpisuję się pod stwierdzenie, że dzieci muszą mieć cel wyprawy, a nie spacer
                  dla spaceru. Jesteśmy po naszych pierwszych wakacjach w górach (Karpacz) i
                  szczerze mówiąc nie wiem czy gdzikolwiek byśmy doszli, gdyby Młodzi nie mieli
                  swoich zeszytów, gdzie skwapliwie zbierali schroniskowe pieczątki wink Tym
                  sposobem odwiedziliśmy wszystkie pobliskie schroniska pomimo wiecznego zmęczenia
                  i bolących nóg.
                  Pozdr
                  Pam
              • mruwa9 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 17:56
                Celestyno, jakbym czytala o wlasnym synu..tylko on juz nieco
                starszy, a i relacje z rowiesnikami pozostawiaja bardzo wiele do
                zyczenia, za to nie ma problemu z nadwaga, dobre i to. Poza tym do
                najblizszego sklepu mamy 5km, wiec nie tak latwo wyrwac sie mlodemu
                samemu po cos slodkiego big_grin U nas rowniez szkolka plywacka nie
                wypalila, ani zadna inna forma aktywnosci ruchowej. Pomoglo- wspolne
                regularne chodzenie z dzieckiem na basen, w kazda niedziele i w
                wiekszosc sobot. Poza tym rodzinne wycieczki, nawet, jesli nie jest
                to wedrowka po gorach, a wyjazd do muzeum czy spacer po zoo, to
                jednak zawsze jest to jakas forma ruchu oraz o pare godzin przed
                telewizorem i pare okazji do bezmyslnego podjadania mniej. Wspolne
                wycieczki rowerowe, niekoniecznie bardzo odlegle, ale wsiadamy z
                mlodym na rowery i chocby rundka dookola wsi. My mamy troche
                szczegolna sytuacje rodzinna, bo jedno z dzieci jest
                niepelnosprawne i nie toleruje dalszych wyjazdow, wiec nasze
                wycieczki i wyprawy nie sa tak stuprocentowo rodzinne, zwykle tylko
                jedno z nas, rodzicow, moze towarzyszyc synowi, ale to tez dobry
                sposob na znalezienie czasu tylko dla niego, na wylacznosc.
                • celestyna4 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 29.07.09, 08:23
                  Hej Mruwa, a jakimi jestescie rodzicami, tak ogolnie? Mocno
                  opiekunczymi czy bardziej pozostawiacie dziecko samo sobie?
                  Interesuje mnie to, bo nasz syn byl dlugo jedynakiem, duzo sie na
                  nim skupialismy, moze za duzo? Moze przyzwyczail sie, ze to
                  inni "odwalaja" robote i on juz nie musi, tylko polezy sobie i
                  popatrzy. Tez wymieniamy sie z Mezem w opiece nad dziecmi, bo nasza
                  corka ma tylko roczek, wiec tak jest czasami latwiej. Pozdrawiam
                  serdecznie
            • azile.oli Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 17:58
              Zacznę od tego sportu i pewnej nadwagi , bo sama kiedyś miałam z
              dziećmi podobny problem, z tym, że one przejawiały zainteresowania,
              ale możliwe do realizacji także w formie statycznej. Otóż dziecko w
              tym wieku, nawet nie objadając się, ale leżąc przez większa część
              czasu wolnego ma prawo przytyć. Jeśli ukradkiem coś podjada, to tym
              bardziej. Oczywistym faktem jest, że takie dziecko będzie się
              szybciej męczyło od swoich rówieśników i dodadkowo może się wstydzić
              pewnych form aktywności, bo ma brzuszek. Oczywiście nie chodzi o to,
              aby dziecku ten fakt wytykać i wpędzać je w kompleksy, ale aby mu
              pomóc. Dlatego nie widzę powodu, aby omijać ten temat w rozmowie,
              ale niech to będzie rozmowa konstruktywna. Jemu też ta nadwaga
              zaczyna przeszkadzać, więc wspólnie z nim ustalcie, co robicie w
              celu poprawy sytuacji. Czyli - młody proponuje jakiś rodzaj sportu
              (niech ćwiczy z rówieśnikami w klubie, a nie na spacerkach z
              rodzicami), jeśli dziecko nie ma żadnego pomysłu, ustalcie z nim, że
              na próbę zapisujecie go na jakieś zajęcia. Ja bym proponowała
              dyscyplinę, w której są kategorie wagowe (np judo), bo tym sposobem
              trafi na podobne sobie dzieci, które też mogą być mniej sprawne czy
              szybciej się męczą. Ustalcie, że jeśli mu się nie spodoba, będzie
              mógł zrezygnować, ale niech sam da jakąś inną propozycję. Jeśli nie -
              przez pewien czas ma wybrane przez was zajęcia kontynuować.
              Zazwyczaj dzieciaki to wciąga, robią się dużo sprawniejsze ,
              poprawia się wydolność organizmu.
              Moje dzieciaki nie tylko pozbyły się brzuszków, ale i zyskały ładną
              sylwetkę i nagle stały się jednymi z najsprawniejszych dzieci w
              szkole (pomijam sukcesy sportowe, bo obecnie trenują wyczynowo, ale
              do tego potrzebne są już chęci dziecka i nie namawiam, bo to fajna,
              ale ciężka droga).
              W kwestii nauki zgadzam się z verdaną, 9-latek nie musi być
              entuzjastą literatury.
              A wracając do tego sportu - moje dzieciaki też się nie garnęły, ale
              ciągle słyszały, że mają znakomite warunki fizyczne (oboje sa i
              zawsze byli wysocy). Tak więc córka ciągle słyszała od przypadkowych
              osób, że pewnie będzie siatkarką. Ponieważ jej charakterek
              absolutnie wyklucza jakiekolwiek sporty zespołowe wybraliśmy na
              początek judo, obecnie zmieniła dyscyplinę , trochę ze względów
              zdrowotnych (kontuzja). Syn ogólnie niby garnął się do sportu, ale
              dopiero, gdy zaczął odnosić sukcesy trenowanie stało się przyjemne.
              W każdym razie dzieci, bojące się zrobić przewrót w przód potrafoia
              obecnie stanąć na głowie i na rękach, zrobić przewrót przez sporą
              przeszkodę, nawet oprzez skrzynię.
              Podsumowując - musicie trochę zadecydować za synka, to w końcu
              jeszcze małe dziecko. Chodzi nie tylko o brak zainteresowań, ale
              także o zdrowie.
              Bo sytuacja może się coraz bardziej zapętlać. Wy lubicie ruch i
              sport i jesteście szczupli. Natomiast dziecko unika wysiłku, bo
              pewnie łatwo się męczy i odstaje od rówieśników. Granie z wami też
              go nie bawi, bo to, co dla was jest proste, dla niego jest trudne i
              dodatkowo jest źródłem dyskomfortu, trochę pobiega i pewnie jest
              zdyszany, może łapie go kolka, ale nie chce się przyznać.
              Dla takiego dziecka spacer z rodzicami jawi się jako koszmarek, bo
              nie wie, co tym razem dla niego wymyślą. Jak sobie przypomnę dzikie
              pomysły mojego męża względem usprawniania naszych dzieci, to mi się
              do dziś włos na głowie jeży. A chciał chłop dobrze. Aż za dobrze.
              • verdana Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 18:27
                Co do odchudzania 9-latka mam opory. Jestem odchudzana 9-latką, w
                ogóle stale odchudzanym dzieckiem.
                ja nie schudlam, natomiast calkowicie przestalam akceptowac swoją
                figurę. Jesli nawet rodzice sadza, ze jest brzydka nie, nie -
                rodzice mi tego nie mowili wprost, ale przeciez dzieci glupie nie
                są).
                I ten brak samoakceptacji przeszkadza mi w życiu znacznie bardziej,
                niż nadwaga.
                • azile.oli Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 20:51
                  Powiem szczerze, że ja też mam mieszane uczucia co do odchudzania
                  dzieci, ale w przypadku, gdy przyczyna ewidentnie jest brak ruchu
                  warto coś w tej sprawie zrobić. Atmosfera w domu też ulegnie
                  oczyszczeniu, bo rodzice przestaną zwracać uwagę na ''nieruchawość''
                  dziecka. Celem nie jest odchudzenie, ale raczej nabranie przez
                  chłopca jakiej takiej kondycji. Schudnie, to dobrze, a nie, to
                  trudno, nie wszyscy muszą być szczupli, ale jednak mięśnie trochę
                  popracują, dziecko może się przekonać , że jakiś rodzaj ruchu jednak
                  sprawia mu przyjemność. Ja też nie jestem zwolenniczką przeginania w
                  żadna stronę, sama byłam totalną łamagą i zapewne nie chciałabym być
                  zmuszana do trenowania czegokolwiek, ale z perspektywy czasu wcale
                  nie wyszło mi to na dobre, mimo, że nie miałam skłonności do tycia.
                  Natomiast znałam grube i sprawne dzieci, które wyrosły na zdrowych
                  dorosłych. I tu nie widzę problemu, aby specjalnie przejmować się
                  nadwaga. Natomiast zaleganie dziecka, mającego problemy ze
                  sprawnością fizyczną na kanapie jest nieco alarmujące. I nie dziwię
                  się rodzicom, że się martwią. I tu nie tyle trzeba się martwić
                  nadwagą dziecka (bo na razie nie jest duża), ile raczej niezdrowymi
                  nawykami, które ciężko wykorzenić.
                  • verdana Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 21:10
                    ja jestem zdecydowanie ZA odchudzaniem dzieci, przy starannym
                    ukrywaniu, ze o odchudzanie chodzi. ruch pod haslem "musisz się
                    ruszac dla zdrowia" - OK , jestem za, nawet bardzo za. Ruch pod
                    haslem "musisz sie ruszac, bo masz nadwage" - nie.
                    Z tym, ze ja widze znacznie wieksze znaczenie ruchu, nie sportu, dla
                    dzieci sportu nie lubiacych. Moje dzieci byly, podobnie jak ja ,
                    przyzwyczajane do długich spacerow, do aktywnie spedzanych wakacji,
                    a sport, ktorego nie lubiły, darowałam.
                    Corka, jedyna usportowiona, ma jako jedyne z moich dzieci nadwagę...
                    Zaleganie kazdego dziecka na kanapie jest alarmujace - choćby bylo
                    szczuple i sprawne.
                    Ja sama , łamaga do 4 potegi, widze, ze zwykle, regularne chodzenie,
                    nie dla sportu, ale ot tak - spowodowalo, ze ja, w wieku
                    zdecydowanie barziej niż srednim, jadę teraz w Tatry z synem i
                    planujemy wejście na Świnice i Szpiglasową, a moje kolezanki (w
                    mlodosci o wiele bardziej aktywne ode mnie)jadą do sanatorium...
                    • miacasa Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 28.07.09, 21:27
                      Może niechęć do aktywności fizycznej u syna Autorki postu ma swoje źródło w
                      zaburzeniach integracji sensorycznej. Nadmierna męczliwość, nieporadność
                      ruchowa, unikanie pozycji, w których łatwo o utratę równowagi to tylko niektóre
                      z objawów.
                      • bi_scotti Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 29.07.09, 03:22
                        A czy Wy sie za bardzo Nim nie przejmujecie? Skoro sie nudzi to to
                        jest tak jakby Jego problem. Reguly zna: godzina TV dziennie,godzina
                        komputera dziennie, lekcje maja byc odrobione, jakies tam obowiazki
                        domowe tez a reszte czasu wolnego niech sobie sam organizuje! Skoro
                        chce siedziec na kanapie przez 2 czy 3 godziny wieczorem, zostawcie
                        Go chociaz na 3-4 dni bez komentarzy. Ciekawe jak dlugo tak
                        wytrzyma smile Jesli nie chce isc na spacer, niech powie CO chce
                        zebyscie RAZEM we troje robili - nie wystarczy odrzucic propozycje
                        starych - trzeba miec swoj pomysl na wspolne spedzanie czasu.
                        Tak w ogole to ja bym chyba dala Mu troche wiecej spokoju i czasu na
                        to zeby SAM sobie wymyslil/zorganizowal, co chce robic tak dlugo jak
                        bedziecie faktycznie konsekwentni w dawkowaniu TV i komputera.
                        Co zas do jezyka to u nas nie bylo przepros, ja z dziecmi nie
                        dyskutowalam - One MUSIALY czytac po polsku choc buntowaly sie
                        okresowo ale co mnie to mialo obchodzic? Co wieczor cos tam
                        czytalismy: ja strone, kazde z Nich po kolei tez po stronie, potem
                        tata strone itd. Pisac do nas (emails, pocztowki z wakacji, notatki
                        na lodowke) tez zawsze musza po polsku! Dzis sa wdzieczni za terror
                        z dziecinstwa i sami juz sie zadeklarowali, ze Ich dzieci tez beda
                        MUSIALY i terror lingwistyczny bedzie kontynuowany w nastepnym
                        pokoleniu wink Jak sie wyrazil moj syn, ktory z racji swojego kalectwa
                        mial najwiecej klopotow z opanowaniem jezykow, skoro On moze byc
                        biegly w trzech, to Jego dzieci beda musialy byc biegle w CO
                        NAJMNIEJ tylu, bo nastepne pokolenia maja byc lepsze niz
                        poprzednie wink
                        Wiec ja bym temu Twojemu Mlodemu w czyms tam odpuscila a w czym
                        innym przykrecila, ale pewnie latwiej, jak zawsze, radzic z boku ...
                        • mruwa9 bi_scotti, 29.07.09, 09:05
                          zeby to bylo takie proste, jak piszesz..mam ten sam typ w domu i
                          poza komputerem i lego nie jest w stanie wymyslic nic, poza
                          atakowaniem i wkurzaniem rodzenstwa (i posrednio rodzicow). Z nudow.
                          Ten typ sam nie wymysli sobie zadnej, ale to zadnej aktywnosci, za
                          to popsuje humor calej rodzinie, miauczeniem, ze mu sie nudzi, ze
                          nie ma nic do roboty i ze zycie jest do doopy a wszyscy go wkurzaja
                          i ze to jest niesprawiedliwe, bo tylko on ma limitowany czas
                          komputerowy, a inni moga siedziec cala dobe na okraglo, i ze w ogole
                          jest nnajbiedniejszym i najnieszczesliwszym czlowiekiem na swiecie.
                          U nas dziala jedynie zzaproponowanie jakiejs wspolnej aktywnosci w
                          taki sposob, zeby przyciagnac mlodego, a i to nie zawsze. czaasem
                          dziala postawienei przed faktem dokonanym, np: idziemy na basen. Bez
                          pytania. Czesto na poczatku jest krecenie nosem, ale docelowo
                          wszyscy sa zadowoleni. Choc i tak zdarza sie, ze mlody sie zaprze
                          kopytkami i nie ruszysz go ani o milimetr.
                          • celestyna4 Re: bi_scotti, 29.07.09, 10:00
                            O o wlasnie, wypisz, wymaluj Mruwa!
                        • celestyna4 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 29.07.09, 10:11
                          Bi_scotti, u nas byla umowa - w roku szkolnym masz angielski,
                          wystarczajaco duzo pracy w szkole, nie zawracamy ci glowy nauka
                          czytania po polsku, ale w wakacje nieduzo, ale obowiazkowo, strona
                          lub dwie dziennie po polsku! I co? I nic. Takie awantury byly,
                          jeczenie, narzekanie, praktycznie pol godziny namawiania, prosb i
                          grozb kazdego wieczora i wszystko bez skutku, wykonczyl mnie
                          doszczetnie, i poddalam sie, nie czyta. Mam niemowle w domu, nie mam
                          czasu i sily na co wieczorna walke ze starszym.. On jest wyjatkowo
                          wytrwaly jezeli chodzi o obrone wlasnego nierobstwa
                          • przeciwcialo Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 29.07.09, 15:21
                            Odpuść mu czytanie po polsku bo tylko go zniechęcisz.
                            Może w roku szkolnym wyslij go do polskiej szkoły weekendowej? Pozna
                            tam dzieci w podobnej jak on sytuacji,.
                      • celestyna4 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 29.07.09, 08:38
                        Hej Micasa, mysle ze moze w tym cos byc. Juz jako male dziecko byl
                        raczej mniej skoordynowany niz jego rowiesnicy, czesciej sie
                        przewracal, nie potrafil zlapac pilki, poza tym byl bardzo ostrozny.
                        Niestety nic z tym nie zrobilismy, nie przywiazywalismy do tego
                        wagi, nie wydawalo nam sie to problemem. A moze trzeba bylo..
                        Mysle, ze teraz juz sie to wyrownalo, bo nie zdaje sie byc jakos
                        szczegolnie "niezgrabny", tylko ta niechec do ruchu pozostala.
                    • celestyna4 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 29.07.09, 10:05
                      Pewnie, ze trzeba pomoc dziecku w utracie nadmiernych kilogramow!
                      Przeciez samo sobie z tym nie poradzi. Ale, bron boze, mowic mu, ze
                      jest za grube, bo recepta na ugruntowane kompleksy gotowa..
                      Gdy moj syn narzeka, ze jest za gruby, mowie mu "owszem, nie jestes
                      bardzo szczuply, ale nie jestes tez gruby. jezeli uwazasz, ze masz
                      troche za duzy brzuch, to nie ma problemu, mozesz go zgubic, ja ci
                      pomoge jezeli chcesz" I wszystko jest ok, tylko, ze na chceniu sie
                      konczy, niestety..
              • celestyna4 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 29.07.09, 08:32
                Dziekuje Azile za konstruktywne rady. Dokladnie tak jak napisalas,
                tworzy sie z tego taka petla. Nie rusza sie, wiec ma brzuszek, ma
                brzuszek, zaczyna sie go wstydzic, nie chce wychodzic, ciezko sie mu
                ruszac.. Mysle ze Syn dlatego woli gdy koledzy przychodza do niego
                do domu, a sam nie lubi wyjsc, bo tu na swoim terytorium czuje sie
                bezpiecznie, a na podworku, odstaje od nich sprawnoscia..
                Tez wymyslilismy wlasnie ze od nowego roku szkol zacznie chodzic na
                jakas sztuke walki, na razie, nawet sie troche zainteresowal..
                Nie chcemy zeby byl entuzjasta literatury.
                Chcielibysmy, zeby przeczytal choc kilka stron od czasu do czasu,
                lub w ogole, zainteresowal sie czymkolwiek!
                • radiata Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 29.07.09, 10:53
                  a ja mam wrażenie, że generalnie jesteście za mało konsekwentni w tym co robicie. I od czasu do czasu przypomina Wam się, że młody znów siedzi przed telewizorem i trzeba by coś z tym zrobić. Zdecydujcie jaki sport wybiera i jakie zajęcia dodatkowe od września, ale z wyraźnym zaznaczeniem, że to są zajęcia na cały rok, a nie na trzy tygodnie (bo mu się znudził basen....) Może muzyka - gitara czy klawisze, może plastyczne zajęcia, albo programowanie - co sobie sam wybierze. Ale najgorsze co robią rodzice to pozwalanie na rezygnację z zajęć po pierwszych 6 tygodniach, kiedy przechodzi pierwsza euforia nowości i nadchodzi refleksja, że dojście do jakiejś umiejętności będzie wymagało czasu i wytrwałości. Jeśli wtedy się odpuści, to żadnych zainteresowań się nie wykształci, a dodatkowo daje się przyzwolenie na lekceważenie, zarówno nauczycieli - trenerów, jak i rodziców, którzy jednak za te klika tygodni zapłacili, za kolejne kaprysy latorośli.
                  Ja absolutnie nie jestem zwolennikiem zmuszania dzieciaków do czegokolwiek, moje próbowały i pływania i tenisa, i muzyki i plastyki i jakiś kurs fotografii po drodze, ale zawsze z góry określaliśmy czas - pół roku czy rok - bo tylko z takiej perspektywy da się zauważyć czy to ich zainteresuje. A poza tym uważam, że nie należy robić ludzi w konia i z dnia na dzień rezygnować z ich usług tylko dlatego, że się komuś znudziło smile
                  • mruwa9 Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 29.07.09, 11:07
                    aha, czyli zameczyc i zrazic dziecko do jakiegos zajecia czy
                    aktywnosci tylko w imie lojalnosci wobec nauczyciela? Wiesz, w
                    dziecinstwie trenowalam szachy, W klubie sportowym. W pewnym
                    momencie tak sie zniechecilam i zrazilam (choc to nie byl przymus z
                    zewnatrz, tylko moja wlasna inicjatywa), ze od ponad 20 lat nie
                    tknelam szachownicy i dzis pewnie mialabym problemy z poprawnym
                    ustawieniem figur. Nie chce, zeby moje dzieci reagowaly w ten sam
                    sposob. W tym wieku normalne jest, ze dzieci testuja i probuja
                    roznych rzeczy, ze maja slomiany zapal, ich prawo szukac swojego
                    poletka do uprawiania, a ja chce, zeby mialy przyjemnosc w tym, co
                    robia, a nie byly przymuszane wbrew sobie. Zeby po pol roku-roku
                    treningow omijaly bieznie czy rakiete tenisowa bardzo szerokim
                    lukiem do konca zycia. To slepa uliczka.
                    • radiata Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 30.07.09, 12:33
                      wszelkie aktywności pozaszkolne - typu tenis, plastyka - nie są generalnie ani
                      karą, ani czymś co mogłoby zamęczyć (wyłączam z tego oczywiście patologicznych
                      opiekunów) Ustalanie granicy semestr, rok ma właśnie nauczyć testowania różnych
                      aktywności, ale z jakąś małą dozą zewnętrznego przymusu, który zresztą i na nas
                      dorosłych często ma zbawienny wpływ. Płacimy za basen na pół roku z góry, bo jak
                      już zapłacone, to prędzej się zmobilizujemy... Trenowanie gry w tenisa bywa
                      nużące, bywa że serw, który nam przez dwa tygodnie nie wychodzi nas zniechęca,
                      bywa że widok lepiej radzącej sobie koleżanki nas deprymuje. Każda aktywność
                      przynosi radość i efekty dopiero po kilku miesiącach.... Uwierz mi, że
                      pozwalanie dziecku za każdym razem na rezygnację z każdego zajęcia jak tylko mu
                      się znudzi, albo zniechęci właśnie powoduje, że ostatecznie dziecko ląduje przed
                      telewizorem. TV nie wymaga od nas żadnego wysiłku, żadnej wytrwałości, żadnego
                      radzenia sobie z porażką.
                      • azile.oli Re: 9-latek, nic mu sie nie chce.. 30.07.09, 13:41
                        Muszę się z tym zgodzić, ale pod pewnymi warunkami : najlepiej, aby
                        dziecko samo wybrało rodzaj aktywności, a jak jest całkowicie
                        niechętne, niech wybierze z propozycji rodziców. Nie ma sensu
                        wysyłać kompletnego antytalentu na zajęcia plastyczne, bo na mur
                        beton się zniechęci, no, chyba, że dziecko samo chce.
                        Natomiast w przypadku wszelkiego rodzaju sportów sytuacja ma się
                        tak, że w dziecku nieraz tkwi potencjał, a nawet, jeśli nie, to
                        jednak ruch jest dla organizmu korzystny. Dlatego uważam, że okres
                        półroczny jakichkolwiek treningów nie wywoła traumy na całe życie,
                        bo zaczyna się najczęściej od podstaw i trudno powiedzieć po
                        tygodniu, czy wybółr jest dobry, czy zły. Wyjątkiem sa sytuacje, gdy
                        dziecko informuje o niewłaściwym podejściu trenera (wyśmiewa się,
                        kpi, wyznacza kary ponad możliwości dziecka). W takim przypadku
                        należy reagować natychmiast.
                        Ale tak ogólnie, to sport jest jednak szkołą charakteru. Gdy moja
                        córka po 5 latach trenowania judo przeszła do sekcji
                        lekkoatletycznej była jedyną wśród dziewcząt zawodniczką, która
                        wykonywała polecenia trenera i nie obrażała się o hasła ''niżej
                        tyłek''. Bo nauczyła się, że krytyka też bywa konstruktywna i trener
                        zwraca jej uwagę dla jej dobra, a nie złośliwie. Dzięki temu po 5
                        miesiącach treningów trafiła do kadry, a te obrażone dalej tkwią w
                        miejscu. Ale to tak na marginesie. Dobrze po prostu, aby dziecko nie
                        zrażało się krytyką. Oczywiście pochwał też jej trener nie szczędzi
                        i jest jego oczkiem w głowie, ale jak coś schrzani na zawodach to
                        się nasłucha...
                        Wracając do tematu - jestem przeciwna zmuszaniu dzieci do
                        jakichkolwiek form działalności pozaszkolnej, o ile same potrafią
                        wypośrodkować, jak spędzać czas wolny. Można i pozalegać na kanapie.
                        Ale od czasu do czasu. Gdy sytuacja się przeciąga trzeba trochę
                        dzieckiem pokierować.
Pełna wersja