Problem u dentysty:-(

01.09.09, 07:15
Mam duży problem, moja mała ma już sześć lat, podejść do dentysty były 4, ale nic z tego, nie da rady. Wchodziły juz w grę nagrody, ale niestety. Była raz z bolącym zębem, niestety musiał być wyrwany, bo nie było co leczyć. Chodzę do bardzo dobrego gabinetu, penowe znieczulenie, nawet była na podtlenku, ale działał tylko chwilkę, gdy lekarz powiedział "Olu pokaż ząbki" młodej od razu przechodziło. Włączył jej bajki, miała mieć różowe plomby i do tego nagrodę, ale zrezygnowała. Dentysta powiedział, że musi mieć jakąś blokadę psychiczną. Czy ktoś miał podobny problem? (nigdy przenigdy nie straszyłam dentystą, sama bardzo lubię chodzić do dnetysty)
    • natalinkab Re: Problem u dentysty:-( 02.09.09, 15:42
      Miałam podobny problem z 5 latką. Dentystka rozkładała ręce i kierowała na leczenie w znieczuleniu ogólnym. Ku mojemu zaskoczeniu poszła kiedyś na wizytę z siostrą męża, którą uwielbia. Najpierw siadła ciotka i miała borowanie, później posadziła małą na fotelu i o dziwo udało się! Bez bajerów, różowych plombek, bajek itd. Wizyta kosztowała 60zł, plomba biała i ja szczęśliwa. Chyba przy mnie bardziej się rozklejała i dlatego się nie udawało.
      • morekac Re: Problem u dentysty:-( 03.09.09, 22:42
        Oswajałam dziewczyny jak jeszcze były malutkie - trochę przypadkiem,
        bo zabieraliśmy córkę na nasze wizyty u dentysty... Młoda zawsze
        pojeżdziła w fotelu, dentysta podmuchał jej w ząbki i podyskutowała
        z nim na temat różnych przyrządów. Sama frajda. Potem bez problemu
        pokazywała i dawała sobie lakować (właściwie to jak dotąd nic więcej
        nie musiało być robione). Młodsza miała wstawiane 2 plomby w
        przedszkolu - i też zupełnie bez problemów, ale też wcześniej
        jeździła bezstresowo na fotelu dentystycznym i miała oglądane zęby...
    • tijgertje Re: Problem u dentysty:-( 02.09.09, 21:39
      Jakiej szczoteczki uzywacie? dentystka mojego mlodego zaleca dla
      dzieci szczoteczki elektryczne, nie typlko dlatego, ze szybciej i
      duuuzo dokladniej myja zeby, ale tez przyzywczajaja dzecko
      do "odglosow" w buzi, a wielkosc, ksztalt i ruch szczoteczki dziecko
      odczuwa podobnie jak przybory dentstyczne, dzieki czemu dzieciaki
      ponoc latwiej znosza wizyty i chetniej wspolpracuja. U dzieci do 8
      lat kaze rodzicowm myc zeby dziecka (poprawiac), to tez ma swoje
      dobre strony, obca reka zupelnie inaczej prowadzi szczoteczke w buzi
      dziecka. Na strach przed dentysta nie mam sposobu, sama panicznie
      sie boje i to syn mnie uspokaja, ze mam sie za niego nie bacwink
      mlody ma 5,5 roku i wszelakich lekarzy uwielbiawink Ja na szczescie
      od kilku lat nie narzekam na zeby. Mniej wiecej od czasu, gdy sama
      zaczelam myc zeby szczoteczka elektryczna, o kamieniu zapomnialam
      zupelnie.
      • ola.ola2 Re: Problem u dentysty:-( 03.09.09, 19:11
        Chętnie kupiłabym jej szczoteczkę elektryczną, sami z mężem takich używamy, ale niestety moja Ola takiej nie chce. Proponowałam jej różne od zwykłych do kolorowych ale nie chce.
        • tijgertje Re: Problem u dentysty:-( 03.09.09, 22:22
          Wiesz, jesli chodzi o mycie zebow to u mnie obowiazuje zasada, ze
          mama decyduja, a dziec nie ma nic do gadania. Jakby mojemu pozwolic
          zdecydowac co chce, a co nie to by caly dzien przed telewizorem w
          pizamie chipsy wcinalwink 6 lat to juz bardzo kumate dziecko i moze
          zrozumiec, ze dzieki innej szczoteczce bedzie miec zdrowsze zeby.
          Jak nie, to do dentysty, zostawic ja w gabinecie i niech lecza na
          sile. wiem, wredna jestem, ale zeby wymienia se raz, a nie co roku.
          Dal niej za 10 lat to wiecznosc teraz, ale widzialam niemal bezzebne
          licealistki, ktore wolalyby czas cofnac i huknac na rodzicow, coby
          mycia i leczenia zebow lepij dopilnowali.
          • annakate miód na serce 03.09.09, 22:40
            tijgertje, miód mi lejesz na serce! Znaczy nie ja jedna jestem wyrodna matka,
            która w pewnych sprawach nie dopuszcza negocjacji. Trafia mnie jak czytam o tym
            że dziecko nie chce sie poddac zabiegom u dentysty itp. Co to znaczy nie chce? A
            jakby nie chciało dac sobie nastawic zwichniętej ręki to tez trzeba byłoby
            odstapić od wszelkich działań? W takiej sytuacji uważam, że opór nalezy z całą
            stanowczościa przelamać, nie nadawać rozmowie pozoru negocjacji, tylko spokojnie
            zakomunikować, że idziemy do dentysty, gdzie będziewsz musiał otworzyc buzię i
            pani najpierw specjalnym urządzeniem oczyści ząb a potem zaplombuje. może
            własnie sposobem byłoby, żeby poszło do dentysty nie z rodzicem, tylko z inna
            osoba, która się nie będzie roztkliwiać i na której sklamżenie dziecka nie
            będzie robić takiego wrażenia. Poza tym jesli interwencja jest odpowiednio
            wczesna to nie jest bolesna, tu rola rodziców, żeby albo sami oglądali uważnie
            paszczę latorosli, albo chodzili na przeglądy, jeśli dziecko najpierw popsuty
            ząb boli a potem jest rwanie to rzeczywiscie może miec złe doświadczenia.
            • morekac Re: miód na serce 03.09.09, 23:40
              Co do tego przełamywania oporu - razej trudno się grzebie w paszczy
              pacjenta, gdy ten ową zamknie... Kończyny łatwiej się nastawia
              (trochę krócej to trwa). W przypadku Natalinki pomóc mogły dwie
              rzeczy:
              1.pójście z ciotką
              2.danie bohaterskiego przykładu przez powyższą.
              Polecam oswajanie z dentystą zanim nastąpi konieczność robienia
              jakichkolwiek zabiegów.
            • mruwa9 Re: miód na serce 04.09.09, 08:20
              co do bezkompromisowosci podczas mycia zebow- zgoda. Lezenie zebow
              na sile to inna bajka i tego jestem zdecydowanym przeciwnikiem.
              Wyleczysz w ten sposob jeden- dwa mleczaki i potem bedzie dozywotnia
              blokada u dziecka, fobia, rzutujaca na cale jego dorosle zycie.
              Jestem za oswajaniem dziecka z gabinetem (regularne wizyty
              kontrolne), tlumaczeniem i uprzedzaniem dziecka o kolejnych etapach
              zabiegu, uczciwoscia wobec dziecka (zadnego przekonywania, ze "nie
              bedzie bolalo", gdy wiemy, ze bedzie bolalo), czasem- leczenie w
              premedykacji (nawet badania i wizyty kontrolne w premedykacji,
              dajacej niepamiec nastepcza, aby dziecko nie mialo negatywnych
              wspomnien z zabiegu), czasem nieodzowne jest leczenie w znieczuleniu
              ogolnym, ale zwykle, jesli sami w dziecku nie wyrobimy traumy, po
              pewnym czasie dziecko sie przelamuje i daje sie z nim wspolpracowac
              calkiem dobrze.
              • annakate Re: miód na serce 04.09.09, 14:28
                macie poniekąd rację, ale ja uważam, że o ile znieczulenie miejscowe powinno byc
                rutynowe - w końcu to większy komfort dla pacjenta i dla lekarza, to bardzo
                nalezy uważać ze znieczuleniem ogólnym. to jest juz powazna historia i nie
                należy nim szafować.
                Mam znajoma która postepuje według zasady, że jak ząb dziecko boli "ale letko"
                to sie nie robi nic ("bo K. nie chce chodzic do dentysty" - mowa o
                przedszkolaku) ewentualnie upycha się okruchy tabletki przeciwbólowej zapałką w
                dziurę, a jak ząb jest popsuty już nieodwołalnie to się z umęczonym dzieckiem
                idzie na zabieg w znieczuleniu ogólnym ("bo K. nie da sobie nic zrobić").
                Podejrzewam, że do mycia zębów dziecię o którym pisze równiez niechetne, bo
                pewnie każde majdrowanie w buzi źle się kojarzy - i kółko się zamyka...
          • ola.ola2 Re: Problem u dentysty:-( 04.09.09, 20:42
            u mnie również obowiązuje ta zasada, że ja decyduję, ale w tym przypadku nic nie działa, kary nagrody, na siłę nic się nie da. Nie poddam się i mam nadzieję, że z czasem się przełamie i da sobie wyleczyć zęby, wiecznie to trwac nie będzie.
            • lucyn3-3 Re: Problem u dentysty:-( 07.09.09, 11:00
              Po pierwsze-oswajac z gabinetem i dentystą,jak jeszcze się nic z
              zębami nie dzieje,im wczesniej tym lepiej.Po drugie myc zęby też jak
              najwcześniej,bez pasty,w celu przyzwyczajania do sytuacji,ze coś się
              tam w buzi "manipuluje".W ogóle kazac otwierac usta i po prostu
              przeglądać zęby ,coś tam postukać itp,jak u stomatologa,ale nie wiem
              czy teraz to już nie jest za póżno,bo w krótkim czasie mozecie nie
              dać rady.No i nagrody-u nas po wizycie u dentysty zawsze wizyta w
              sklepie z zabawkami i mały wybierał jakieś małe auto.Doprowadziłam
              do tego ,że syn sam pytał,czy nie psuje się jakiś ząb,bo on chce do
              dentysty.Ale nie powiem,musiałam się wysilić,zeby tak było.
    • 7betinka9 Re: Problem u dentysty:-( 07.09.09, 20:33
      ja po serii niepowodzeń i leczeniu na siłę
      wyleczyłam ostatnie 2 (z 4 chorych) sztuki w znieczuleniu ogólnym

      córka ma 4,5 roku
      i gdybym wcześniej wiedziała, że nie popłynę finansowo z tego powodu od razu
      robiłabym wszystkie w znieczuleniu

      ps. Wojewódzkie Centrum Stomatologiczne przy ul. Nowy Zjazd 1
      • 7betinka9 Re: jeśli chodzi o Wawę i okolice 07.09.09, 20:35

        czas oczekiwania ok tygodnia
        • lucyn3-3 Re: jeśli chodzi o Wawę i okolice 09.09.09, 11:28
          A ja bym się nigdy nie zdecydowała leczyć dziecku zębów z
          narkozie,bo uwazam ,ze to znieczulenie zbyt obciąża organizm i
          powinno być tylko stosowane przy operacjach,no chyba że jest to
          osoba niepełnosprawna.Jeśli trzeba będzie usunąć migdał też nie
          zgodze sie na narkozę.Ja miałam usuwany tradycyjnie w wieku 5 lat i
          traumy nie mam.
Pełna wersja