a jak to znoszą tatusiowie?

15.02.07, 19:59
Mój mąż dzielnie mnie wspiera i oferuje się z pomocą przy karmieniu nocnym
butelką.
Chyba jest mu przykro, że jego pierworodny jest taką drobinką i nie można się
pochwalić "ile to już waży i jaki duuuży" jednak nie okazuje tego.
    • smallwitch Re: a jak to znoszą tatusiowie? 15.02.07, 20:15
      Mój mąż jest dla mnie ogromnym wsparciem. Kiedyś wyłącznie emocjonalnym, teraz także w działaniu. Przez dwa lata tylko ja byłam w stanie nakarmić Tomka, mężowi po prostu nie otwierał nigdy buzi. Teraz jest już inaczej, zwłaszcza gdy moi panowie robią razem jakieś jedzonko :)
      Naprawdę wsparcie mojego męża, zwłaszcza w chwilach totalnego zwątpienia, pomaga mi zachować równowagę psychiczną. Mam wrażenie, że bez jego wsparcia i podziwu dla moich poczynań nie zdołałabym zachować spokoju i pogody ducha.
      • felonia Re: a jak to znoszą tatusiowie? 15.02.07, 20:40
        wydaje mi się że mężczyźni mniej panikują i bardziej rzeczowo podchodzą do
        problemu. Nie pogrążają się w rozpaczy jak kochające mamusie :) To kobietom
        pomaga w różnych sytuacjach spojrzeć bardziej obiektywnie, nabrać dystansu (nie
        tylko w kwestii wychowania dzieci)
    • gosiunia11 Re: a jak to znoszą tatusiowie? 16.02.07, 18:08
      Moj Mąż tez jest kochany,ale...pracuje w-wie i przyjeżdża do nas na weekendy.O
      karmieniu łyżeczka nie ma mowy (jak widze jak się do tego zabiera to z góry
      wiem,ze jest skazany na porazkę)>Z nocnego karmienia tez nici,niesty za mało z
      mała przebywa i boi się (przynajmniej tak mi tłumaczy)niespodziewnych
      sytuacji:że się zachłysnie,zapowietrzy (niestety często to się jej zdarza)czy
      poprostu obudzi.Wiec wszystko spoczywa na mnie a on jest "z boku"tego
      wszystkiego.czasami tylko w chwilach tatalnej bezsilności dzwonię do niego,ale
      zazwyczaj słysze-muzisz być dzielne (własciwie nic innego w tej sytuacji
      powiedzieć się nie da).
    • felonia Re: a jak to znoszą tatusiowie? 14.03.07, 11:42
      no mąż ostatnio to się nie popisał :)
      zostawiłam ich dwóch samych w domu, mąż miał dać kolację i położyć spać
      Adaś butli wypił tylko 40ml i koniec
      a mąż zamiast nakarmić dodatkowo słoiczkiem jakimś (deserek, zupka)bo wiadomo
      że łyżeczką chętniej niż smoczkiem, po prostu ułożył syneczka spać

      jakoś specjalnie nie przejmuje się faktem że może dziecko za mało zjadło
      nie chciał to nie
      lenistwo czy cóś?
    • lena-marie Re: a jak to znoszą tatusiowie? 14.03.07, 13:14
      Fajnie macie... Bo u mnie niestety musialam walczyc nie tylko z lekarzami i
      rodzina (teksty w rodzaju: "jak zglodnieje to sam przyjdzie", "co chcesz od
      niego, widocznie wiecej nie potrzebuje, daj juz spokuj z tym jedzeniem"), ale i
      wlasny maz i ojciec dziecka mnie nie wspieral... Dopiero jak Daniel schudl (we
      wtorek mamy termin na 2-3 dniowy pobyt w szpitalu), to dotarlo do niego, ze cos
      jest nie w porzadku...
      • magme Re: a jak to znoszą tatusiowie? 14.03.07, 19:02
        Ja tak słuchałam od obu babć, że jak zgłodnieje itd.. a od męża że sobie szukam
        problemów , a dziś że się doszukuje alergii u zdrowego dziecka, ale jak
        zobaczył jak bardzo mi zrobił przykrość to przeprosił, i na razie stara się
        wspeirać, zobaczymy co będzie dalej..
        • sewerynki Re: a jak to znoszą tatusiowie? 15.03.07, 06:33
          Wsparcie mam ale chyba. Nigdy nie zależało mu na tym żeby zjadła tak jak mi. Od
          martwienia się w domu jestem ja, on zawsze widzi wszystko pozytywnie i że
          będzie dobrze. Z czasów karmienia przez sen wyręczył mnie raz, trochę zjadła
          ale nie wszystko. Wymagało to dosyć poświęcenia, nie ruszania się, techniki no
          i trzeba było chcieć.
          Do lekarzy jeżdzi, badania jak trzeba robi, z wsparciem emocjonalnym jest
          różnie.
          Wie że to moja najdrażliwsza dziedzina życia obecnie więc jak jest kłótnia (jak
          teraz milczenie :() to wiadomo że poszło o karmienie.
          Ostatnio zrobiłam mega awanture bo Hanka rzygnęła wszystkim 4 raz (nie rota) i
          byłam mega wkurzona i sfrustrowana to mruknął że to przez to że za dużo jjej
          chciałam dać.
          A w temacie, dziś odbieram leki na refluks żołądkowy. Zobaczymy czy to coś da.
          • deela moj maz kaze mi nie szalec 21.03.07, 02:35
            ale jak tu nie szalec no jak?
            ciesze sie jak debilka ze dziecko przez pare dni je jak czlowiek a jak schudl
            ostatnio to chcialam zwyczajnie skakac z okna
            ale mieszkam na parterze a w oknie mamm kraty hmmmm ktos tu o wszystkim
            pomyslal :o
Inne wątki na temat:
Pełna wersja