czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ?

17.02.07, 19:09
Mi się udało w tym temacie, bo nikt mi się nie miesza do wychowania dzieci i
sama decyduję czym karmię, ile i kiedy ...
Oczywiście rodzinka się martwi razem ze mną ale starają się nie radzić "na
siłę" w dobrej wierze :)

a jak jest u was?
    • denevue szczęsciara .... 20.02.07, 10:15
      ja mam ten komfort, ze rodzice i teściowe mieszkają daleko, ale ....
      no właśnie. za każdym razem jak rozmawiamy przez telefon to tesc kaze nam ją
      dokarmiać, bo widzieli bobasa młodszego od Ani, co ważył wiecej. I nie chce
      zrozumiec, ze przecież nie zmusze dziecka do przełykania. Co z tego , ze jej
      wożę jedzenie do buzi, skoro ... zbiera je w policzkach i po jakimś czasie
      wypluwa zapasy :(
      moi rodzce tez mowią o dokarmianiu, choc mama uważa, ze lepsze dziecko chudsze
      niż tłustsze :) no ale tez każą nam ją dokarmiać.

      teściowie wybierają się do nas z wizyta za tydzień lub dwa i juz się boję.
      zastanawiam się, czy przypadkiem nie powiedzieć: no cóż - staramy się jak
      możemy. może coś źle robimy - proszę tu łyżeczka, tu butelka - nakarmcie małą.
      My popatrzymy ....
      nie rozmawiałam jeszcze o tym z mężem ...
    • anaj75 Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 20.02.07, 10:35
      Moja teściowa synka wciąż porównuje do mojego męża w tym wieku, który wtedy
      miał 2 X większe rozmiary i apetyt za 3. Jednak do dziś ma problemy z nadwagą.
      Moja mama przypomina sobie natomiast, jak we mnie i brata wpychała siłą
      jedzenie. Generalnie uważa, że niezbyt smacznie gotuję;P
      Mąż się nie martwi. Uważa, że niech je, jak chce. Wspierał mnie w długim
      karmieniu piersią.
      • slonko1335 Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 20.02.07, 20:05
        U nas tragedia, Alką zajmuje się moja mama jak jestem w pracy i wciśnie jej
        cokolwiek oby ta tylko zjadła. Ja może przesadzam ale trzymam się schematów
        żywienia i moje dziecko dostaje wszystko we właściwym czasie. Ostatnio jest
        cała wysypana, pewnie mama znowu wcisnęła jej coś czego nie powinna ale mi się
        nie przyzna:((( Teściu ostatnio przytachał kinder-czekoladę, bo przecież dla
        dzieci, teściowa chciała dać krem z karpatki no bo to tuczące, a moja mama
        stwierdziła, że jak byśmy Młodą jej na miesiąc oddali to by z niej normalne
        dziecko zrobiła, bo ja to ciągle zabraniam czegoś dać....no comment....
    • felonia Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 22.02.07, 12:49
      ostatnio moja mama mocno sugeruje żebym zaczęła podawać normalne jedzenie a nie
      słoiczki (ona myśli że słoikowe jedzenie to taka fanaberia młodych matek)
      a przecież słoiczki są OK. Bezpieczne tanie łatwe dobrze skomponowane
      tylko żeby nie przegiąć i nie uzależnic siebie i dziecka :)

      ostatnio wymyśliła zebym miód podała !!! 6 miesięcznemu dziecku ? o boże jak
      ona się nie zna ...
      na szczęście nie jest natarczywa i proponuje tylko w dobrej intencji
      • slonko1335 Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 23.02.07, 08:42
        Feloniu moja teściówka i owszem miód Alce dała, też w okolicach pół roku....po
        prostu stwierdziła, że mus owocowy który dla niej zostawiłam jest za kwaśny no
        i dosłodziła miodem. Matko takich odparzeń jakich Młoda dostała nigdy nie
        widziałam.....
        • felonia Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 23.02.07, 09:08
          ło matko! przecież dzieciom nie doprawia się potraw, chyba że w skrajnych
          przypadkach - słodzi się glugozą
          no ale ty to wiesz :)
          nasi kochani rodzice - chcą dobrze a czasem im odwrotnie wychodzi

          a teściową to mam która odwrotnie robi - nie robi nic póki ja nie pozwolę,
          raz późnym latem poszłam na spacer a małego zostawiłam na podwórku śpiącego w
          wózku. Ubrany był w miarę ciepło ale wieczorem tak się przenikliwie zimno
          zrobiło że pomyślałam że chyba zmarznie, ale że był z teściową no to krzywda
          się mu nie stanie ...
          wracam i patrzę od razu do wózka a mały śpi przykryty dodatkowo jakimś
          szalikiem wełnianym czy moherowym (a teściowa bała się go do domu wnieść bo
          skoro miał spać na zewnątrz to ona się nie wtrąca)
          Nie wiedziałam wtedy czy śmiać się czy płakać - mogła zadzwonić do mnie na
          komórkę i zapytać co ma zrobić ...
          • jolantusia1 Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 23.02.07, 19:54
            moja mama się nie wtrąca, ale teściowie i reszta rodziny mojego męża ciągle mi
            mówią co mały powinien jeść a czego nie. Wg nich karmić piersią to już dawno
            nie powinnam (mały dziś ma rok) i podawać mu mam czyste krowie mleko, kotlety
            mielone, gołąbki zero warzyw, owoców też niewiele i mnóstwo czekolady i ciast.
            Wtedy na pewno byłby zdrowy. Szkoda słów czasami
            • felonia Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 23.02.07, 20:34
              mielone i czekolada - na pewno nabrałoby dziecko ciałka :)
    • jolantusia1 Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 25.02.07, 08:55
      właśnie czeka mnie wizyta u rodziny męża. I znowu będą dobre rady w stylu
      dlaczego on jeszcze ciasta nie je, czekolady, a po co chcesz iść z nim na dwór,
      a powinnaś to albo tamto. I będzie porównywanie do tamtejszych dzieci grubasów.
      Mój mąż to zlewa a jakoś nie mogę i wizyta zamiast być przyjemnością będzie
      małym koszmarem. A do tego mały od 4 dni prawie nic nie je. Raptem wczoraj
      jedną łyżeczkę jabłka i dwie łyżeczki zupy (oczywiście bezmięsnej bo od razu
      wymioty), z piersi też nie lepiej. Chyba załapię znowu doła. Ech.....
    • felonia Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 01.03.07, 09:15
      teściowa zaczyna mówić jak się zamartwia wnuczkiem chudzinką.
      Nic nie doradza (chyba nawet nie ma pomysłu co doradzić) ale tak jakoś wypytuje
      czy zamierzam iść do jakiegoś lekarza. Nawet proponowała odnalezienie mi
      swojego pediatry który opiekował się moim mężem :)
      Dziadzina dziś pewnie na emeryturze, lecząc jej dzieci był już w podeszłym
      wieku.
      No ale zaczyna mi to działać na nerwy.
      Dobrze że moja mama mieszka daleko, ta to by dopiero doradzała!
      Nie mam co narzekać, na prawdę rodzinka się nie wtrąca, jednak takie dawanie do
      zrozumienia "my też sie zamartwiamy" nic nie pomaga. Niech się przyzwyczają do
      drobniuśkiego wnuczka i tyle. :P
      • dlaagi Re: czy rodzina krytykuje/doradza/wspiera ? 04.03.07, 23:44
        Moja mama też mieszka daleko. Jak usłyszała przez telefon moje płacze, że Iga
        nie chce jesc, to powiedziała, że przyjedzie i ją nakarmi. A Iga na pewno od
        niej zje. Niestety. Przyjechała i nie zdołała jej nakarmić. Dopiero wówczas
        przestała traktować moje płacze jak fanaberie niedoświadczonej matki. Przestała
        również udzielac rad "zje jak zgłodnieje" i dopytywać się co tydzień o nowe
        umiejętnosci motoryczne Igi, których przecież nie mamy za duzo. Jej
        cotygodniowe pytanie "czy juz jest sztywniejsza?" działało na mnie jak 1000
        płacht na byka.

        Natomiast teściowa mieszka z nami i jest coraz ciężej. Na początku nie wtrącała
        sie w nasze gospodarstwo domowe, ale teraz jest gorzej. Mysle, że to kłopoty z
        Igą powodują, iż dołujący nastrój udziela się wszystkim.
Pełna wersja