gosiunia11
02.03.07, 15:47
juz się cieszyłam,że od dłuższego czasu Tosia ładnie je i chyba
zapeszylam.Dzis od rana tragedia.Njapierw rano nie zjadła nic kaszy-nie
otwierała buźki,jak juz mi się udało cos jej włozyc do dzióbka to wypluwała
ile mogła z takim zapałem że kaszke miałam na włosach,okularach i twarzy.
Pomyslałam że zupke na obiad na pewno zje (jeszcze do wczoraj zupki były pycha
i mogłe ich zjeśc kazda ilość),ale zupka tez była bleee.To po kolejnych 3
godz. ugotowałam kisiel i własnie go wylałam.Teraz czekam az zaśnie i spróbuje
mleko przez sen,może się uda.
A do tego marudzi okropnie,tak jakby była głodna tylko,że jeśc nie chce.Ręce
mi opadają.Niech ten dzień się juz skończy bo chyba zgłupieje.
Ech...musiałam się wygadać.Napiszcie mi coś optymistycznego bo ryczec mi sie
juz chce.A do wczoraj tak ładnie jadła...