a u nas gorszy dzień (6msc)

02.03.07, 15:47
juz się cieszyłam,że od dłuższego czasu Tosia ładnie je i chyba
zapeszylam.Dzis od rana tragedia.Njapierw rano nie zjadła nic kaszy-nie
otwierała buźki,jak juz mi się udało cos jej włozyc do dzióbka to wypluwała
ile mogła z takim zapałem że kaszke miałam na włosach,okularach i twarzy.
Pomyslałam że zupke na obiad na pewno zje (jeszcze do wczoraj zupki były pycha
i mogłe ich zjeśc kazda ilość),ale zupka tez była bleee.To po kolejnych 3
godz. ugotowałam kisiel i własnie go wylałam.Teraz czekam az zaśnie i spróbuje
mleko przez sen,może się uda.
A do tego marudzi okropnie,tak jakby była głodna tylko,że jeśc nie chce.Ręce
mi opadają.Niech ten dzień się juz skończy bo chyba zgłupieje.
Ech...musiałam się wygadać.Napiszcie mi coś optymistycznego bo ryczec mi sie
juz chce.A do wczoraj tak ładnie jadła...
    • felonia aby do jutra 02.03.07, 16:18
      każdy musi mieć te gorsze dni żeby docenić te lepsze :)
      a tak poważnie
      trzeba chyba wyznaczać sobie takie maluśkie cele każdego dnia
      np dziś ucieszę się z dwóch zjedzonych łyżeczek
      albo dziś nie przejmuję się wyrzuconym jedzeniem

      ja ostatnio nauczyłam się wyrzucać szybko niezjedzone porcje
      mały je ile chce a resztę szybko bez zastanowienia wylewam lub wyrzucam
      i nie liczę ile to było czy dużo czy mało
      jakoś wtedy mi mniej szkoda że się tak "nagotowałam"

      wczoraj na przykład przygotowałam na nocne karmienie przez sen tylko 90ml
      bebika z założeniem że zje 30ml a resztę jak zwykle wyleję
      a ten drań zadł 90 potem 40 a potem jeszcze 40
      ale jak mu przygotuję za jednym zamachem 150 to zjada 20
      i weź tu zachowaj spokój
      on ma taki wielki apetyt jak ja się tego najmniej spodziewam!

      ostatnio byłam taka załamana nocnym karmieniem (tylko 20ml) że chciałam pójść
      spać bez tych wszystkich ceregieli z bebikiem. Już miałam dość szykowania żeby
      potem wracać z pełną butlą - wystarczy że chodzę na rzęsach już koło północy
      na szczęście wybawił mnie mąż i zajął się butelkami
      inaczej dzieciak by nic nie dostał nawet tych marnych dwudziestu ...

      każda z nas ma chwilę słabości
      najważniejsze żeby się otrząsnąć i iść dalej
      • gosiunia11 Re: aby do jutra 02.03.07, 16:28
        Wypiła przez sen 80+kilka łyzeczek kisielku których niezdazyła wypluc.Mam
        nadzieje że nie jest juz głodna (to że jest głodna to wcale nie znaczy że
        zje).Za godzinke kompu kompu i znowu spaciu lulaciu,a w tedy mam nadzieje że
        troche nadrobimy.Oby jutro było lepiej...
      • ekomama Re: aby do jutra 02.03.07, 20:26
        felonia napisala:

        > ale jak mu przygotuję za jednym zamachem 150 to zjada 20

        Kupilam ostatnio talerzyki i miseczki dla JOachima i na nich porada: nie
        napelniac miseczki po same brzegi, aby nie zniechecac dziecka do jedzenia (W
        stylu: az tyle mam zjesc???). Nakladac male porcje.

        Byla zdziwiona, ale moze to i dobra rada.
    • bzik33 Re: a u nas gorszy dzień (6msc) 02.03.07, 16:52
      To prawda,są lepsze i gorsze dni.Ja też mam czasami dosyć.Ola przez ostatnie dni
      jadła mniej i okropnie mnie to martwiło.Dzisiaj do 16 zjadła tyle co wczoraj do
      21:30.Mam nadzieję że to dlatego ,że od wczoraj znów zaczęła dostawać fenistil w
      kropelkach.Niestety moja Olcia to alergik :-(((.Głowa do góry!!! Będzie lepiej!!!!
    • bzik33 Re: a u nas gorszy dzień (6msc) 02.03.07, 16:54
      zapomniałam dodać że Ola ma 4 miesiące :-))) i je tylko mleczko NUTRAMIGEN.Swoją
      drogą to i tak podziwiam moją niunię bo mnie na sam zapach tego mleka cofa :-)))
    • trimama Re: a u nas gorszy dzień (6msc) 02.03.07, 19:06
      A może to ząbki...? Zawsze tak się łudzę gdy jest gorzej....
      Jutro wyjdzie słońce!
      • gosiunia11 Re: a u nas gorszy dzień (6msc) 02.03.07, 19:29
        Ech...tez tak pomyślałam,ale wypatruje zabków i jeszcze ich nie znalazłam
        • felonia Re: a u nas gorszy dzień (6msc) 02.03.07, 21:18
          jest wieczór i też zapowiada się na jeden z gorszych
          w południe rozmawiałam przez telefon z jedną z tych mam co to opowiadają
          godzinami a mój skarb to, a mój sarb tamto (ma 4mce waga 8kg potrafi już o
          wiele więcej niż moje dziecko dwa miesiące starsze) - optymizmem to nie napawa
          potem telefon od teściowej i ogólnie tak nie chciało mi się z nią gadać
          a teraz mam mało pokarmu w piersiach, mały jakiś marudny przez to, nie chciał
          butelki w ogóle,
          na dodatek patrzę z politowaniem jak on sobie nie radzi z leżeniem na brzuchu
          stęka płacze i rozkłada ręce
          też leżę z nim na kocyku i popłakuję
          ile miesięcy jeszcze będzie uczył się tych banalnych przewrotów na plecy i
          brzuch ???
          pranie od godziny leży w pralce nie wyjęte

          no dół na maxa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja