Dzielę się znalezionym w necie

10.03.07, 15:08
Błądząc po różnych stronkach dot. psychologii natknęłam się na wskazówki
psychologów dotyczące żywienia dzieci. Może się komuś przyda:

1. Wszystkie dzieci chcą jeść.
2. Dzieci są w stanie same prawidłowo regulować ILOŚĆ spożywanego jedzenia.
Kiedy nie są nadmiernie sterowane, instynktownie będą jadły to, co dla nich
najlepsze i w sposób dla nich najlepszy, a więc korzystając z wewnętrznych
sygnałów, takich jak poczucie głodu, apetytu i sytości.
3. Większość dzieci negatywnie reaguje na nowe jedzenie, ale z czasem
akceptuje je. Maluchy zwykle potrzebują ok. 10-15–razowego kontaktu z nową
potrawą zanim ją zjedzą.
4. Liczba produktów, które dzieci lubią nie zmienia się zbytnio w okresie od
2-3 r.ż. do 8 r.ż.
5. 2-4-latki chętniej akceptują nowe potrawy i szeroką gamę potraw niż 4-8-
latki. Uważa się, zatem, że nie powinno się ograniczać dzieciom dostępu do
różnych potraw z uwagi na to, że są za małe.
6. Dziecko to nie mały dorosły. Dzieci nie jedzą po trochę wszystkiego, tak
jak dorośli, Jedzą to, na co mają ochotę danego dnia, jedną lub dwie rzeczy,
następnego dnia - coś zupełnie innego lub to samo, by następnego dnia
stwierdzić, że nie lubią bananów, choć jadły je przez trzy dni po dwa naraz.
Rodziców to denerwuje, ale dzieciom zupełnie nie szkodzi.
7. Większość dzieci nie spożywa pełnowartościowych poszczególnych posiłków
każdego dnia, ale ich dieta równoważy się zwykle w okresie jednego tygodnia.
8. Większość małych dzieci zjada 1-2 pełne posiłki dziennie (a nie 3-5).
9. Nie ma określonych potraw i produktów, które są ważne dla zdrowia, a tylko
grupy pokarmowe. Warzywa i owoce są w zasadzie na tym poziomie piramidy
żywieniowej, więc nie panikujmy, jeśli dziecko nie je szpinaku i brokuł,
jeśli je jabłka i pomidory.
10. Najlepszym sposobem na nauczenie dzieci jedzenia różnorodnych potraw jest
spożywanie ich w domu przez wszystkich członków rodziny, którzy jednocześnie
pozytywnie wyrażają się o jedzeniu.
11. Gdy dzieci rozwijają się prawidłowo i mają wg rodziców i innych osób je
obserwujących co najmniej przeciętny poziom energii, prawdopodobnie nie ma
się czym martwić nawet jeśli nie jedzą wg nas idealnie. Zmuszanie i nadmierne
skupianie się wokół diety zdrowego dziecka przynosi więcej szkody niż pożytku.

Własna praktyka i piśmiennictwo wyraźnie również sugerują, że w sferze
odżywiania dzieciom można i trzeba zaufać, a nie kontrolować i zmuszać.
Wskazują też zasadę, która może wydawać się bardzo radykalna, ale jest też
bardzo prosta i skuteczna jeśli chodzi o karmienie dzieci. Dotyczy ona
podziału odpowiedzialności, gdzie RODZIC jest odpowiedzialny za to CO, KIEDY
i GDZIE dziecko je, a DZIECKO jest odpowiedzialne za to CZY i ILE zje.

Z zasady tej wynika, że rodzic odpowiada za to, co dziecko dostaje do
jedzenia (biorąc pod uwagę również preferencje dziecka i wszystko to, co wie
o dziecięcych prawidłowościach jedzenia) i za sposób jego podania, a więc
robi zakupy i planuje, co w danym dniu, w czasie określonego posiłku będzie
się w domu jadło i gdzie. Dopiero po tych decyzjach dziecko, spośród podanego
mu jedzenia wybiera to, co chce w danej chwili jeść (jeśli w ogóle) i ile.

Problemy z jedzeniem pojawiają się lub nasilają zawsze jako wynik próby
przechytrzenia naturalnych wewnętrznych sygnałów z ośrodków jedzenia. Ma to
miejsce zwykle wtedy, gdy przekraczane są powyższe granice odpowiedzialności
dzieci i rodziców.

Inne wskazówki psychologów i dietetyków pomagające rodzicom i dzieciom
przetrwać pory posiłków to:

1. Postaraj się, by wszystkie posiłki były spożywane w miłej atmosferze, a w
szczególności unikaj rozmów o słabym jedzeniu dziecka;
2. Pamiętaj, żeby w oferowanych dziecku w czasie jednego posiłku potrawach
zawsze znalazła się przynajmniej jedna, którą dziecko lubi oraz nie proponuj
więcej niż jednej nowej potrawy w danym dniu.
3. Podawaj dziecku małe porcje: niejadek będzie miał wtedy szansę poprosić o
dokładkę, a nadmiernie jedzące dziecko – sprawdzić, czy mniejsza porcja mu
wystarczy.
4. Ogranicz spożywanie posiłków do stołu lub krzesełka do karmienia;
5. Postaraj się nie przygotowywać specjalnych posiłków dla dziecka. Jeśli nie
chce - może nie jeść tego, co reszta rodziny, ale nie przygotowuj mu innego
posiłku. Nic się nie stanie jeśli dziecko raz czy dwa nie zje, natomiast
przygotowywanie mu alternatywnych dań jest na dłuższą metę niekorzystne dla
dziecka i dla rodziców.
6. Proponuj nie więcej niż dwie zdrowe przekąski dziennie (jogurt, jabłko,
kawałek banana);
7. Nie używaj jedzenia jako nagrody ani kary;
8. Niech deser będzie daniem po daniu głównym, a nie powodem do kłótni, gdy
jest to jedyna część posiłku, którą dziecko jest zainteresowane.
9. Jeśli dziecko nie znosi określonej potrawy, bo np wywołuje w nim odruch
wymiotny – nie podawaj mu jej;
10. Jeśli chodzi o potrawy, których dziecko nie zna, a twierdzi, że nie lubi,
jednak nie budzą w nim negatywnych reakcji fizycznych – można i warto
zachęcać go do próbowania, ale nie wolno zmuszać.
11. Nie wpadaj w panikę, gdy dziecko nie je produktów ze wszystkich grup
pokarmowych w czasie jednego posiłku;
12. Jeśli dalej się martwisz, że dziecko nie je wystarczająco duzo możesz mu
dać witaminę 1-2 razy w tygodniu, choć pewnie nie jest to konieczne.
13. Pamiętaj, że wszelkie zmiany nawyków jedzeniowych wymagają czasu -
dlatego należy być cierpliwym.


    • felonia Re: Dzielę się znalezionym w necie 10.03.07, 22:45
      bardzo mądre rzeczy ...
      oczywiście większość podpunktów dotyczy zdrowych niejadków :P
      mamy dzieciątek chorobliwie głodujących niech się nie obrażą i nie komentują,
      że ich to nie dotyczy, bo wiadomo - że nie dotyczy.
      swoją drogą jak rodzic może wytrzymać kiedy jego brzdąc od dwóch tygodni je
      tylko kanapkę z serem lub nutellą ???
    • onion75 Re: Dzielę się znalezionym w necie 10.03.07, 23:30
      Kosmonauciku, bardzo ciekawe...

      ja od siebie dodam, ze czasami na niejadkow dziala uregulowanie schematu dnia.
      Czasem sie okazuje, ze dotychczasowy niejadek nagle odzyskuje apetyt.
      Oczywiscie jesli powodem niejedzenia nie jest nic innego.
      • kajkasz1 Re: Dzielę się znalezionym w necie 11.03.07, 01:29
        Felonia, i do tego można przywyknąc, uwierz mi. Robię tak od czterech lat i
        coraz mniej mnie boli, że mój syn jest taki "monotematyczny". Podejrzewam, że
        jak zacznie się dorastanie, to i z tego wyrośnie. Szkoda, że nie z lenistwa!
    • kosmonaucik Re: Dzielę się znalezionym w necie 11.03.07, 15:14
      Wklejając te wskazówki miałam pełną świadomość, że dotyczą one grupy
      tzw. "niejadków zdrowych". O ile w ogóle takie sformułowanie coś znaczy i ma
      sens, bo czyż odmawianie jedzenia nie jest postrzegane jako objaw jakiegoś
      schorzenia?
      Zreszta pamiętam siebie sprzed 3 lat i pewnie wkurzyłabym się na sporą część
      tych uwag wtedy, kiedy moja niemowlaczka potrafiła wypić 100 ml mleka na dobę.
      No cóż, ja sobie tutaj klikam po smacznym obiadku (rosołek, kurczak pieczony),
      a moja przedszkolaczka zjada obiad w postaci trzeciego juz jabłka, bo te owoce
      obecnie u nas na topie... (patrz punkt 6 i 7 i nie denerwuj się człowieku, tak
      może być;)

      Pozdrawiam serdecznie w tę słoneczną niedzielę, za chwilę wybywamy na rower:)

      Beata z Hancymonkiem (23.10.2003)

Pełna wersja