wreszcie_mama
23.03.07, 16:02
Witam,Przepraszam z góry za długi wywód, ale jestem już zdesperowana.
Od siódmego tygodnia życia synka mamy kłopot z karmieniem. Najpierw były
krzykliwe wstępy, ale swoje zjadał i pięknie przybierał na masie. Miał kolki
i całe wieczory płakał aż do połowy czwartego miesiąca. Potem miał zapalenie
oskrzeli i ucha, więc powstała hipoteza, że przez cały ten czas pobolewało go
ucho, dlatego płakał i nie chciał jeść. W trakcie choroby, po tygodniu
antybiotyków jadł jak opętany, aż znów coraz gorzej. Wszystkie badania: mocz,
krew w porządku, żadnej anemii, skazy, alergii, infekcji dróg moczowych.
Myślałam o refluksie, ale nie ma śladu stanu zapalnego, więc pewnie w normie.
Po tym wszystkim i kilku pediatrach zostawiono nas ze stwierdzeniem, że jest
niejadkiem i tyle albo walczy w ten sposób o swoją odrębność i wie, że nie
będzie głodny. I byłoby ok, ale ostatnio przybrał tylko 200 g w ciągu
miesiąca, były dni, kiedy jadł tylko 300 ml dziennie. Teraz wciskam kaszki,
kleiki, kisielki, ale idzie mi bardzo ciężko. Butelka wywołuje histerię i
przed i po niej (niekoniecznie wypitej, wystarczy pokazać)noszę godzinami,
żeby się uspokoił, łyżeczką raz lepiej raz gorzej, ale raczej impreza niż
prawdziwe karmienie.Jest bardzo pogodny i baaardzo żywotny, nie wygląda, żeby
mu czegoś brakowało. Ale jestem u kresu sił. Cały mój dzień to próby
karmienia i usypiania ( bo wtedy ewentualnie ssie). Boję się o niego. Jeżeli
to problem psychologiczny,czy ktoś ma podobnie, co robić? Próbowałam
przegłodzić, nie dokarmiać, nie nosić, nie usypiać itp. ale efekt to mały
przyrost wagi, poddałam się.Teraz cały plan dnia się rozsypuje, nie wiem,
kiedy zje ani kiedy pójdzie spać, chaos, nie pojedzony nie śpi a je jak
choćby lekko uśnie!!!W nocy śpi ładnie od 21.00 do 6ej rano. Może możecie mi
coś poradzić?Będę bardzo wdzięczna, bo wszyscy bliscy bagatelizują mój
problem.