pewnie mnie zlinczujecie ...

12.04.07, 14:41
Czytam Wasze wypowiedzi i odnoszę wrażenie, że wiele z Was przesadza w trosce
o swoje dzieci (podkreślam WIELE, nie wszystkie). Po co panikować i ważyć
dziecko przed i po każdym posiłku, jeżeli nic mu nie dolega z powodu małej
wagi? Jeżeli zostało zbadane i zdiagnozowane przez lekarza, że taka jego
uroda, to po co te wariacje typu "zjadl 100 ml kaszki, a powinien 130"? Też
mam dziecko (córka z sierpnia 2006) i prawdę mówiąc nie wiem ile waży. Pewnie
około 8 kg, bo mniej więcej tyle ważyło trzy tygodnie temu na wizycie u
lekarza. Mierzy coś około 70 cm, bo w takie ubranka właśnie się mieści. W
życiu nie dawałam jej konkretnej ilości jedzenia. Je ile chce, a czasami nie
chce w ogóle nic zjeść. Lepsze pojęcie o ilościach w ml ma mój mąż, który
podaje małej moje rozmrożone mleko, gdy jestem w pracy. Dziecku nic nie dolega
, więc nie panikuję, gdy nie chce jeść. Mała od początku siadała z nami do
każdego posiłku. Siedziała sobie w foteliku i patrzyła, jak my jemy. Zwykle
dawaliśmy jej coś polizać albo spróbować. Myślę, że traktowanie jej jak
partnera przy stole i nie zachęcanie, nie zmuszanie, tylko proponowanie
przyniosło taki efekt, że teraz zdarza jej się dopominać o jedzenie, gdy
widzi, że zaczynamy przygotowywać kolację. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że
niektóre dzieci są po prostu dobrym materiałem na "jadaków", a inne w ogóle
nie interesują się tym, co jest na stole. Podejrzewam również, że gdy dziecko
rzeczywiście nic nie je i w związku z tym pojawiają się przeróżne problemy, w
tym zdrowotne, to rodzice dostają hopla na punkcie tego, by dziecko zjadło
cokolwiek. Jedak uważam, że wielu rodziców ma przerost ambicji nad formą.
Stosują się do podręcznikowych norm, zamiast dostosować te normy do
predyspozycji jedzeniowych swojego dziecka i nie wychowywać go w przekonaniu,
że jedzenie to kara. Mnie tak właśnie wychowywano, bo nie chciałam nic jeść i
wymiotowałam. Mimo tego jakoś tam rosłam i teraz jestem po prostu dość
szczupła, ale poza tym nic mi nie dolega. Pewnie powiecie, że taki mam
organizm, że moje dziecko je i nie wiem co znaczy użeranie się z niejadkiem.
Tak, to prawda, ale czasami trzeba wrzucić na luz i dać dziecku pożyć, bo może
wystarcza mu właśnie te 100 ml kaszki, a nie podręcznikowe 130 ml.
    • lena-marie Re: pewnie mnie zlinczujecie ... 12.04.07, 16:39
      Nie zamierzam zlinczowac, ale gdyby moje dziecko w wieku 9 miesiecy wazylo 8
      kilo nie bylo by mnie na forum dla niejadkow. Czytajac posty na tym forum nie
      natknelam sie tez na biadolenie typu "zjadl 100 ml a powinienen 130". Sa tu
      matki, ktorych dzieci odzywiane sa przez sonde, maja anemie i niedobory zelaza
      oraz wiele innych problemow zdrowotnych, ktore wynikaja wlasnie z tego, ze
      organizmowi nie sa dostarczane podstawowe skladniki odzywcze zawarte w
      pozywieniu. ... Problem w tym, ze jak sie nie ma niejadka to nie rozumie sie
      problemow z tym zwiazanych. Badz szczesliwa, ze masz zdrowe dziecko, ktore
      ladnie przybiera na wadze.
      Pozdrawiam.
      • rota_9 Re: pewnie mnie zlinczujecie ... 12.04.07, 20:51
        Cześć! Nie chciałam nikogo urazić i zdaję sobie sprawę z tego, że jak się ma
        jedzące (w miarę) dziecko, to łatwo się wymądrzać. Ostry przypadek niejadka z
        problemami zdrowotnymi tym właśnie spowodowanymi mam w najbliższej rodzinie,
        więc jakieś tam pojęcie o niejedzeniu mam. Tak, jak zaznaczyłam w pierwszym
        wpisie, rozumiem powodu do zamartwiania się u mam, których dzieci rzeczywiście
        są chorobliwie chude i nic nie jedzą. Jednak licytacja czyje dziecko ile zjadło
        jest dla mnie nie do końca zrozumiała, a przykłady takiego właśnie podejścia do
        żywienia dzieci można łatwo znaleźć na forum - mimo zarzutu, że takowych tu nie
        ma. Współczuję tym rodzicom, którzy walczą nie tylko z kaprysami swoich dzieci,
        ale także z konsekwencjami niedożywienia. Nadal jednak jestem zdania, że
        niektórzy rodzice powinni trochę odpuścić, bo mogą naprawdę zniechęcić swoje
        dzieci do jakiegokolwiek jedzenia. Pozdrawiam. (tak na marginesie, to moje
        dziecko przestało jeść jakieś dwa dni temu, bo jest chore; mam nadzieję, że po
        chorobie apetyt mu wróci; natomiast chorobliwy niejadek w rodzinie zaczął jeść
        zupy, jednak na razie wyniki badań mu się nie poprawiły)
    • felonia ech szkoda gadać ... 12.04.07, 18:40
      problem w tym czy wierzyć lekarzom
      co z tego że pediatra powie ci że wszysto OK jak pójdziesz do specjalisy a on
      zapyta DLACZEGO TAK PÓŹNO PANI SIĘ DO NAS ZGŁASZA ???
      ja usłyszałam to np od rehabilitanta i neurologa
      a jak wyżaliłam się pediatrze że bagatelizuje problem to ta powiedziała
      ci specjaliści są przewrażliwieni i nie ma co się przejmować

      zatem jeśli rodzic ma czyste sumienie że zrobił wszystko aby sprawdzić czy
      niska waga jest taką urodą czy objawem choroby to już daje sobie i dziecku na
      luz
      póki co lekarzy mamy do dupy zatem szukamy poomacku i w ciemno aż trafimy na
      przyczynę niejedzenia
      - anemia
      - pasożyty
      - candida
      - wiotkość krtani
      - słabe napięcie mięśniowe
      - choroby genetyczne
      - celiakia
      - ...
      i co tam jeszcze
      takie przypadki się nie bagatelizuje ale leczy

      wiadomo że dziecko przeżyje ten swój trudny okres bo niewiele mu do przeżycia
      wystarcza
      ale chodzi o jakość tego przeżycia i dobry start na przyszłość

      PS twoja opinia jest poniekąd słuszna i nic w niej dziwnego
      ja sama dziwię się sobie do czego jestem zdolna w trosce o tego malutkiego
      bezbronnego szkraba który ma tylko mnie póki co
    • deela rota oczywiscie ze masz racje 12.04.07, 22:00
      ale z drugiej strony jak sie widzi samych gigantow w przychodni
      albo kazdy jest w szoku na wiesc o wieku dziecka bo wyglada na mlodsze to mozna
      zafiksowac :o
      • sssheee Re: rota oczywiscie ze masz racje 12.04.07, 22:58
        :)))) Deela, skąd ja to znam... :)
    • dlaagi Re: pewnie mnie zlinczujecie ... 12.04.07, 23:02
      Pozwolę sobie zacytowac Lizbetke, ktora na forum Małe Dziecko jako prekursor
      założyła wątek wspierający mamy niejadków:


      ...
      Dziewczyny / niektóre / mam wrażenie że się nie zrozumiałyśmy . Ja nie oczekuję
      cudownej rady , lub pocieszeń typu " byłam niejadkiem - wyrosłam " ,itp.
      Ja chcę porozmawiać z mamami , które mają podobny problem do mojego , bo wbrew
      pozorom to jest problem i nie tylko dla przewrażliwionej / jak większość z Was
      myśli / mamy .
      Ja naprawde nie robię problemu na siłe ale o ile jestem w stanie zaakceptować
      fakt że moja córka słabo przybiera na wadze i waży zbyt mało to nie moge
      pozwolić sobie na akceptację jej złego samopoczucia . Bo Asia w tej chwili ma
      silną anemię / spowodowaną tym że jadła ile chciała i co chciała - czyli prawie
      nic / ,niedokrwistość powoduje że mała jest ciągle zmarznięta , ma kiepskie
      krążenie , źle śpi w nocy , budzi się zmęczona i rozdrażniona i kompletnie
      odmawia jedzenia przez co traci na wadze . Dodam jeszcze że Asia poprzez
      niedożywienie łapie wiele infekcji i ciężko je przechodzi.

      Jeżeli dziecko je mało , mało waży ale przybiera na wadze systematycznie choć
      niewiele a jego stan zdrowia nie budzi obaw - niech je ile chce i co chce .
      Ale jeśli sytuacja jest inna - dziecko jeść nie chce i nie sposób znaleźć
      przyczyny do tego choruje itp ., - to niestety sytuacja wymaga zwiększonej
      czujności .

      I nikt mi nie powie że nie należy się martwić tym że dziecko je mało i nagle
      robi sobie np. tygodniową głodówkę .
      ...
      I jeszcze raz powtarzam : nie pisze tego po to by znaleźć recepte na
      niejedzenie Asi , piszę bo chcę porozmawiać z dziewczynami , które maja
      podobne do mojego dzieci . I tyle .
      Pozdrawiam . Lizbetka


      Myślę, ze to jest przesłanie tego forum. Jasne, mnie też drażnią mamuśki
      idealne, które piszą:
      "ojej, moja córcia ma 8 miesięcy, waży 11 kg, ale je tylko:
      - 180 ml kaszy na śniadanie
      - potem 150 mleka
      - następnie 190 zupki plus deserek
      - i jeszcze 2 razy kasze
      czy to nie za mało?"

      Ale to nie jest forum dla takich mam. Więc Twój post nie trafił w grupę
      docelową. Pozdrawiam serdecznie
      Agnieszka
      • lizbetka Re: pewnie mnie zlinczujecie ... 13.04.07, 10:25
        Dzięki za Agnieszka :) ze mnie cytujesz :)
    • wreszcie_mama ojej... 20.04.07, 11:36
      Właśnie zastanawiam się czy jestem tą mamą przesadną czy może jednak zasadnie
      się boję o jedzenie synka. Wojtek znowu przybiera na wadze, ale wcześniej 200g
      w ciągu miesiąca. Ładnie wygląda bo jest długaśny (ur. 58 cm) i pucaty chociaż
      brzuszek zapadnięty a nóżki dopiero ostatnio się zaokrągliły. Jak idę z nim na
      badania to zawsze jakaś pani doktor zaczyna w te słowa, że taki ładny to pewnie
      je tylko mamie się zdaje, że za mało. Po rozebraniu dziecka zaczyna narzekać na
      żeberka odstające a brzuszek zapadnięty, a chudzinka taka...Brakuje, żeby
      dodała, że mama nie karmi...Moi rodzice uważają zawsze jak przy nich pluje
      butlą, że jest najedzony (chociażby jadł 6 godzin wcześniej) a marudzi bo go
      rozpieściłam i chce być noszony! Teściowie daliby mu schabowego bo pewnie ma
      dość mleka, kaszek i jarzynek bez przypraw (czytaj pieprzu). Szczerze mówiąc
      szlag mnie trafia w tych sytuacjach. Nienajedzone dziecko nie śpi, nie bawi
      się, nie wychodzę z nim na spacer bo krzyczy. Im dłużej nie je tym trudniej go
      nakarmić. Mam za sobą piękne dwa tygodnie jedzenia, stałe pory, różne ilości
      ale chętnie. I mam za sobą teraz znów parę dni, gdy je 300-400 ml mleka
      dziennie i nic więcej prócz herbatki. I wtedy boję się. To okropne uczucie.
      Dookoła choróbska i wydaje ci się, że może jemu też coś jest, tylko mama za
      cieńka, żeby znaleźć. No i chce się bardzo, żeby był szczęśliwy, uśmiechnięty,
      pewny każdego dnia, rumiany. Nie zauważyłam na tym forum, choć rzadko bywam, by
      był tu ktoś tylko przewrażliwiony i przesadny. Nie przychodzę się pocieszyć, że
      inni mają gorzej, ale czasem poczytam wskazówek, rad, mysli, to ulga w tym
      całym stresie. ehh znów za długie
Pełna wersja