Julek wyladowal w szpitalu

24.04.07, 13:55
od piatku jadl coraz mniej ale z niedzieli na poniedzialek pobil rekord
zjadl mleko o 17 w niedziele po czym kategorycznie odmawial jedzenia do
poniedzialku rano
mimo to zaprowadzilam go do zlobka z nadzieja ze moze jak zmieni mu sie
otoczenie to przez zapomnienie normalnie zacznie jesc i pic ale gdzie tam,
strajkowal do 14:30 jak go odebralam polecialam do przychodni a oni mnie do
szpitala odeslali
w szptalu stwierdzili ze sie kwalifikuje do hospitalizacji
zżółkł, buzia mu sie zapadla, a mimo to byl wesoly i zadziorny :( to dziecko
mnie przygnebia
spadl z wagi 6960 do 6850 on nigdy nie dobije do 7 kg
jeszcze mnie zdolowaly dwie rzeczy: lezy na sali z 2,5 m-czniakiem ktory wazy
kilo mniej od niego
a na obchodzie opis julka byl taki: niedowaga, odwodnienie, niedozywienie,
silne odparzenia (odparzyl sie pierwszy raz w zyciu za to tak ze ma otwarte
rany) a ja sie poczulam jak jakas melina/patologia co sie nad dzieckiem pastwi
ech wracam do szpitala bo mnie tesciowa zmienila :|
    • ada_zie Re: Julek wyladowal w szpitalu 24.04.07, 14:38
      Trzymam kciuki za Julka!! no i za Ciebie.
      Kurcze, nie wiem co napisać żeby Cię pocieszyć...
      Jeszcze raz wirtualnie ściskam.
      • kamila_21 Re: Julek wyladowal w szpitalu 24.04.07, 16:45
        Tule mocno!!! Bedzie dobrze, zobaczysz! A Matka jestes najlepsza na swiecie i
        przestan sie zadreczac!!!
        • bzik33 Re: Julek wyladowal w szpitalu 25.04.07, 09:26
          Nie wiem czy to Cię pocieszy,ale jak byłyśmy z Ola w szpitalu w styczniu (miała
          wtedy 2,5miesiąca i ważyła niecałe 4kg)to miałam podobny opis na karcie.Na
          wypisie ze szpitala widnieje:mierna tkanka podskórna,anemia,odwodnienie.Ponadto
          jeden z lekarzy powiedział mi prosto w oczy że moje dziecko jest
          niedożywione.Każda pielegniarka przychodząca na dyżur miała inną koncepcje
          karmienia mojej Niunki.Męczyły mi ją okropnie! Wreszcie wkurzyłam sie,kazałam
          sie nie wtrącać i zdałąm sie na Bozię! Na szczęście Bozia nas wysłuchała i Ola
          zaczęła jeśc jako tako.Teraz mam schizę jak odmawia jedzenia bo zaraz
          przypominam sobie ten pobyt w szpitalu.Też często czuję się złą matką i mam
          wyrzuty że nie mogę pomóc mojemu dziecku.Pamietaj-nie jesteś sama!!!! Trzymam
          kciuki!!!
    • felonia Re: Julek wyladowal w szpitalu 25.04.07, 09:53
      lekarze są mądrzy w stawianiu diagnoz i faszerowaniu chemią ale żeby odkryć
      przyczynę stanu obecnego to już oni ręce rozkładają!

      ale może jego wizyta w szpitalu coś zmieni ... może znajdą na niego patent i
      zacznie lepiej jeść ?
      kto wie
      trzymaj się i nie upadaj na duchu, to od ciebie wiele zależy
    • pile Re: Julek wyladowal w szpitalu 25.04.07, 17:48
      mój Miłosz też był w szpitalu z powodów niejedzenia. przy przyjęciu w karcie
      pisali "niedobór masy ciała, niedożywienie....a wypisie przy wyjściu po 10
      dniach: niedowaga, niedożywienie , chłopiec wypisany w formie dobrej" Dalej
      mało je, mało tyje, nieraz chudnie. I co mam robić?? nic. czekamm, może sie
      stanie cud. pozdrawiam i łącze się z Tobą w mękach.
    • sssheee Re: Julek wyladowal w szpitalu 25.04.07, 20:58
      Hmmm... znam ten "ból" kiedy lekarze i pielęgniarki patrzą na ciebie jak na
      wyrodną matkę, bo dziecko za mało waży... Przechodzimy przez tp przy każdej
      wizycie w przychodni, podczas szczepień i to stwierdzenie :trzeba cośśś z TYM
      zrobić", ok TYLKO COOOO??? Totalny brak koncepcji... "może sztuczne mleko" (w
      czasch kiedy była tylko na cycusiu)? A na moje odpowiedzi, że ona NAPRAWDĘ nie
      chce jeść (nic oprócz cycusia którego prawie już nie ma i mleczka są sladowe
      ilośi...) i prawie każde karmienie jest męką dla nas obu, a na widok butli
      dostawała takiej histerii, że dochodziło nawet do wymoitów, słyszałam
      stwierdzenie: no cóż widocznie będzie miała figurę po mamusi... Koszmar...
    • sssheee Re: Julek wyladowal w szpitalu 25.04.07, 20:59
      Ps. I z tego wszystkiego zapomniałam - trzymam za Was kciuki, obyście jak
      najszybciej znaleźli się z Julkiem w domu! :)
    • trimama Re: Julek wyladowal w szpitalu 25.04.07, 21:48
      Trzymajcie się dzielnie!
      • gadoma Re: Julek wyladowal w szpitalu 26.04.07, 23:58
        Bądź odważna, uśmiechaj się do synka i nie smuć się, będzie dobrze, ma fachową
        opiekę.
    • denevue trzymaj się Deela !!!! 27.04.07, 11:27

    • oczekiwanie-na-aniola Re: Julek wyladowal w szpitalu 30.04.07, 18:18
      Witam,

      jestem tu po raz pierwszy, mimo to pragnę dołączyć się do dziewczyn i dodać Ci
      otuchy oraz siły!

      Mam podobny problem, dlatego się tu znalazłam. Moja Ninusia niedługo skończy 10
      miesięcy (ur. 13.07.2006r.), waży ok. 9kg, waga nie spada, ale Ona nic,
      dosłownie nic nie je. Bo to nic sprowadza się do 10ml kaszy (mleko NAN3 + kaszki
      smakowe Nestle), jeśli się zapomni, że coś połyka - godz. 6 rano, czasem 8 jeśli
      dłużej pośpi. Potem drzemka od 10 do 11 i o 11 serek Danonek (czasem zje dwa).
      To jest koniec jedzenia. Wpycham, proszę, ganiam za Nią z jedzeniem.. To nie
      trwa długo, od jakiś 3 tygodni, jednakże strasznie mnie martwi ten brak apetytu.
      Mimo tych znikomych ilości jedzenia jest "żywa", radosna, urwis z Niej ogromny.
      Wypija sok jabłkowy ok. 100-120ml dziennie. Innych nie chce, żadnej wody,
      żadnych herbat. Lekarz w przychodni powiedział nam, że wszystko jest w porządku,
      że nie ma spadku wagi i na tym koniec. Bakterii też nie ma.

      Czy powinnam jechać prv do lekarza? Jestem z Polkowic, a w Głogowie przyjmuje
      rewelacyjny lekarz - Dr. Czekańska, już nie raz nam pomogła, gdy Nini była mała
      strasznie ulewała, wymiotowała i wypróżniała się, ale mało jadła. Wyciągnęła Ją
      z tego.

      Powiedzcie po prostu czy ja panikuję, czy jednak moje obawy o córcię są
      uzasadnione? A.. owoców też żadnych, tylko kilka kukurydzianych chrupek.

      Pozdrawiam,
      Weronika i tadzia niejadzia czyli Nina
      • bragelone Re: Julek wyladowal w szpitalu 04.05.07, 22:52
        mieliśmy to samo, przez około 2 tygodnie jeden danonek dziennie i trochę soku,
        nie wiem dlaczego sie zaczęło i nie wiem dlaczego minęło, odkąd może jeść sam
        jest trochę lepiej. a jeżeli chodzi o lekarzy to odkąd usłyszałam od lekarza w
        szpitalu (po trzech tygodniach ganiania po przychodniach żeby czegoś się
        dowiedzieć)zaniedbała pani dziecko to zjechałam, porażka....
Pełna wersja