Dodaj do ulubionych

chyba pokonalam mojego niejadka :)

01.02.08, 23:47
na swieta maz przyjechal z zagranicy, to on przejal karmienie nati, byla
prosba, potem grozba, czasem klaps, po kilku dniach natka zjadala wszystko co
jej na talerz nalozylam :) najpierw karmil tatus, potem zaczelam ja karmic w
jego obecnosci, nadal podaje tylko 3 posilki dziennie bo boje sie zeby czasem
nie zaczal ja brzuch bolec czy cos, ale natka je, podaje oczywiscie to co
lubila jesc tylko ze z czasem zwiekszam ilosc np dawniej pol parowki badz
jedna cala jak byla zjedzona to bylo ok, teraz standard to 3-4 male paroweczki
:) jak ja sie wyciszylam i uspokoilam, ile mniej mam nerwow :) a najlepsze
jest to ze waga od listopada to lutego doszla do 11kg! to okolo 700g wiecej bo
na bilansie wazyla jakies 10,3kg! dalej jest cienka i dluga, jak przecinek,
ale ciesze sie strasznie ze w koncu nie ma wiekszych problemow z jedzeniem :)
moze warto sprobowac i u was aby to np tatus karmil dziecie dla odmiany jezeli
tego wczesniej nie robil :) wiem ze to dosyc drastyczne moglo byc ale uwazam
dzisiaj ze warto bylo :) ale was jeszcze nie opuszcze bo nie wiem czy teraz
jak juz wyjechal to czy natce sie czasem nie odmieni :/ no i poza tym cos mi
sie wydaje ze rosnie mi drugi niejadek :( no chyba ze to zeby ida i dlatego
spadl apetyt, a przynajmniej mam taka nadzieje :/
--
Natalia 2005
Wiktoria 2007
Obserwuj wątek
      • oliwija Re: chyba pokonalam mojego niejadka :) 05.02.08, 08:58
        liwia2004 napisała:

        > Dobrze przeczytałam? Mąż bił dziecko przy jedzeniu?
        > Powariowaliście ludzie? Czego tu gratulować?
        > Jakby Ciebie bił ktoś dziesięć razy większy to pewnie byś jadła
        > nawet 15 posiłków dziennie. zastanów sie dziewczyno nad sobą.


        wspólczuje dziecku. Jeś z takim dopingiem. Liwia ma racje to istne
        wariactwo
        Wiesz moja corka długo byla niejadkiem. poza jablkiem nie jadała
        nic. ale jej przeszło. ja jej nie biłam nie krzyczałam na nią. jest
        taka teoria lekarzy- dobrych lekarzy ze dziecko moze przezz tydzien
        nic nie jesc., powinno tylko pic. proponuje nad tym pomysle. Ja
        moge powiedziec ze pokonalam mojego niejadka. Bo ja na nia nie
        darąłm sie nie bilam nie miala kar ze niejedzenie. teraz moaj córka
        je wszytko i dużo. dużo sie rsza jest zdrowa i najlepsza uczennica
        w klasie


        --
        www.zanox.com/shop/oliwija%40gazeta.pl
        • liwia2004 Re: chyba pokonalam mojego niejadka :) 05.02.08, 16:54
          Powinnaś napisać, nie pokonałam niejadka
          a "pokonałam i skatowałam niejadka"
          pewnie córci jedzonko smakowało
          naganne to jest dla mnie strasznie
          wiem jak sie można wkręcić w karmienie,
          wiem jakie to nerwy
          ale na litość boską!
          nie z premedytacją i metodycznością
          i duma że się pokonało dziecko pewnie z 12 kg
            • oliwija Re: chyba pokonalam mojego niejadka :) 07.02.08, 08:29
              kiniak22 napisała:

              > no coz, jezeli uwazacie ze klaps to katowanie dziecka to wasza
              sprawa, dla mnie
              > najwazniejsze jest teraz to ze moje dziecko w koncu je


              klapsd to nie katowanie, ale ja bym nie chciałba byc zmuszana do
              jedzenie wogóle niewspominając o klapsie za ni jedzenie

              --
              www.zanox.com/shop/oliwija%40gazeta.pl
    • strzalka501 No to sobie pojechałyście po autorce... 06.02.08, 15:31
      Chcecie ją dobić???Ona tu chciała sie zwierzyć,podzielic swa
      radością,a tu co????A tu okrzyknięto ja wyrodna matką:O

      Przyznam,że ja tez niekiedy miałam chęć potrząsnąć moją córką-ale co
      to da???Nic dobrego.I dlatego zawsze przemawiał zdrowy rozsądek.
      Jednak,jeżeli autorka topiku twierdzi,że zrobiła dobrze-uszanujmy to
      i nie komentujmy,ze jest wyrodną,katująca swoje potomstwo matką.Bo
      jestem pewna,że ona też chce tylko dobrze dla swego dziecka.
      • kaira Re: No to sobie pojechałyście po autorce... 06.02.08, 16:51
        Wychodzę z założenia, że KAŻDA mama chce dobrze dla swojego dziecka.
        Jednkaże metody jakie wybiera z całej gamy narzędzi wychowawczych,
        to inna sprawa.
        Jestem mamą niejadka, mało tego kapryśnego dwulatka.
        Ustaliłam schemta żywieniowy, godziny posiłków i taką kombinację
        jedzenia, by chociaż minimalnie zapewnić podaż tych składników,
        które są istotne dla rozwoju/ wzrostu malucha.
        Młody zasiada do stołu przed talerzem z jedzeniem i jeżeli mimo paru
        zachęt nie zjada przygotowanej porcji, odnoszę talerz do kuchni. Za
        jakiś czas proponuję ponownie posiłek, jeżeli spotykam się z odmową
        (ponownie), czekam na porę kolejnego posiłku. W końcu zjada. Ja
        wiem, że to co zdrowe (bez zbednych zamulaczy), on nie ma podstaw do
        kolejnej nierównej walki pt. "NIE, nienie!". No i zaczął jeść
        świadomie. Nowości - albo nie ruszy, albo uszczknie raz, by
        następnym ugryźć, a za następnym razem dołączyć do swojego
        jadłospisu. Upierdliwa z tą różnorodnością jestem do bólu (swojego).
        Obok "akceptowalnych składników" umieszczam jedną "nowość".

        Mam widoczne efekty od czasu kiedy latałam, podtykałam, włosy z
        głowy rwałam, cieszyłam się że zjadł "cokolwiek" - a cokolwiek to
        sucha buła, czekoladka - totalny bezsens. Zrobiłam ileś-tam badań,
        konsultowałam sie z pediatrami (bodajże 3), gastrologiem dziecięcym.
        I z tych konsultacji taki schemta podejścia do żywienia dziecka mi
        wyszedł.
        Czy słuszny?
        Nie wiem.
        Obecnie się cieszę, że potrafi się upomnieć o jedzenie, poszerzył
        zakres spożywanych produktów.
        Ale by sobie poprawić nastrój dodatkowo podaję mu w tym ohydnym
        zimowo-bylejakim okresie witaminy.
        --
        Są takie dni. Co kogo spotkasz, to świr. Z tego wszystkiego
        zaczynasz się sam sobie przyglądać w lustrze.
        • liwia2004 ale 06.02.08, 21:51
          Nie chodziło mi o to, żeby dziewczynę dobić (wszystkie te męki z
          niejadkiem znam, ręka mnie swędziała dziesiątki razy) tylko żeby jej
          uświadomić, co właściwie robi. Szkoda mi jej dziecka, a widzę, że
          drugiemu się już znaczy ten sam los. Do tego pomyślałam o wielu,
          które
          to przeczytają i wprowadzą w życie jako złotą metodę na
          niejadka. Chciałybyście, żeby Was ktoś bił przy jedzeniu?
          Tak tylko pytam...
          • strzalka501 Re: ale 06.02.08, 22:20
            O matko!:/:/:/
            Ja bym nie chciała,żeby ktokowiek i kiedy kolwiek mnie nie bił:(:(:(
            A co dopiero przy jedzeniu!Pewnie by mi to zarełko w gardle utkneło:
            (:(:(
            I dlatego jak moje dziecię nie chce jeśc,to -nie je i tyle.
            Nie biegam za nia z talerzem,nie prosze.Jezeli odsuwa głowe od
            łyzeczki-to zabieram talerz.Bo wiem-że zmuszanie prowadzi do
            zahamowań.A tego nie chcę.
            Zreszta,ja już jakiś czas temu wyleczyłam się z rozpaczy nad
            niejadkiem.
            I jak juz pisałam-moje dziecko je!
            I tu sie pochwalę(bo chwalę sie wszystkim)!!!!!
            Zwazyłam małą,ma równe 9100g!!i swoje 19m-cy wieku:):):)
            A myślałam,ze nie dopijemy tych 9kg przed ukończeniem 2lat.
            I powiem Wam,że ona teraz upomina się o jedzonko.I jak widze,kiedy z
            zapałem pałaszuje kolacje-serce mi rośnie.Taka jestem szczęśliwa
            mama:):):):)
            Tego szczęścia życzę wszystkim tu obecnym mamom!!!!
            Pozdrawiam Was ciepło.
    • gizmaaa Re: chyba pokonalam mojego niejadka :) 07.02.08, 21:38
      moje gratulacje kiniak22 ;)
      przecież to że mała dostała małego klapsa sporadycznie to nie znaczy że ją
      ciągle lejesz przy jedzeniu, tak jak oceniły Cię przedmówczynie, że niby
      katujesz <śmiech na sali>
      Tatuś zapewne jest stanowczy i chciał by jego dziecko jadło, więc dał tam
      jednego klapsa, jeju czy to takie złe? Dziewczyny skoro od tej pory efekt jest
      lepszy, a klapsów zaniechano, to wychodzi na to że po prostu młoda buntowała się
      dla zasady "nie będę jeść bo nie" to to jest aż taka zbrodnia?



      --
      Kubuś 25.06.2007
      Mateusz 15.02.2006
      #forum mieleckiemamusie#
      • martinellowa Re: chyba pokonalam mojego niejadka :) 08.02.08, 08:32
        > Tatuś zapewne jest stanowczy i chciał by jego dziecko jadło, więc dał tam
        > jednego klapsa, jeju czy to takie złe? Dziewczyny skoro od tej pory efekt jest
        > lepszy, a klapsów zaniechano, to wychodzi na to że po prostu młoda buntowała si
        > ę
        > dla zasady "nie będę jeść bo nie" to to jest aż taka zbrodnia?
        >
        racja, zgadzam sie z tym w 100%
        a teraz pytanie do tych kobiet, ktore naskoczyly na kiniak22, czy Wam nigdy rodzice nie dali zadnego klapsa? I czy Wy w innych okolicznosciach nie dalybyscie klapsa swojemu dziecku? Mam wrazenie, ze sa tu same mamusie patrzace przez rozowe okulary, myslace ze ich dziecko zawsze bedzie sluchac, bedzie grzeczne, nic nie nabroi i ze w ogole jest Naj i kazdy powinien sie Nim zachwycac, wiec klaps jest jakims pojeciem wyjetym z kosmosu...
        Do Oliwiji(mam nadzieje, ze nie przekrecilam), rowniez jestem dumna z wynikow w nauce mojej corki, ale w swoim zyciu dostala niejednego kapsa, wiec co to ma do rzeczy?? Pochwal sie tym na innym forum...
        --
        Dziś sygnaturki nie bedzie!
        • strzalka501 Ze skrajności w skrajnośc... 08.02.08, 10:10
          A ja jestem ciekawa,czy jak którąś z Was(2 u góry)bolałby
          brzuch,albo nie miałbyście apetytu,albo najzwyczajniej coś by Wam
          było nie tak-i w związku z tym nie chiałby Wam sie jesc.
          A maż by Was zbił przy stole-bo on uwazałby,że strzelacie focha.
          Fajnie by Wam było?????
          Moje dzieci klapsy dostają sporadycznie i za naprawde duże
          przewinienia.napewno bym nie dała klapsa za to,ze dziecko nie chce
          jeśc.Uwazam to za niepotrzebny stres dla dzieciaka.
          Moje dziecko np.nie umiało jesc,bo miało wiotkość centralna-i co też
          miałam ja bić,bo nie chciała mi jesc???Dajcie żyć!
          • kubek_niekapek Re: Ze skrajności w skrajnośc... 08.02.08, 23:12
            może popadają tu niektórzy ze skrajności w skrajność ale
            > A ja jestem ciekawa,czy jak którąś z Was(2 u góry)bolałby
            > brzuch,albo nie miałbyście apetytu,albo najzwyczajniej coś by Wam
            > było nie tak-i w związku z tym nie chiałby Wam sie jesc.

            jakoś nie chce mi się wierzyć żeby codziennie dziecko brzuch bolał,
            a jeden klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził, nikt tu dziecka nie
            katuje przy jedzeniu, nauczcie się czytać tekst pisany, a nie
            robicie aferę bo ktoś dał klapsa przy jedzeniu

            > Moje dziecko np.nie umiało jesc,bo miało wiotkość centralna-i co
            też
            > miałam ja bić,bo nie chciała mi jesc???Dajcie żyć!

            to bardzo mi przykro że mieliście taką przypadłość, każdy przypadek
            jest inny i nie można wszystkiego uogólnić i wrzucić do jednego wora.
            Dajcie żyć? A kto Ci zabrania?
            Każda matka chowa dziecko po swojemu i ma swoje metody wychowawcze,
            więc to nie nasza sprawa i nie nasz interes co kto ze swoim
            dzieckiem robi. Jakoś nie zauważyłam żeby autorka postu była jakąś
            matką wyrodną katującą swoje dziecko!
            Chciała się nam pochwalić że jej dziecko więcej je a nie osłuchać
            się waszych dyrdymałów na temat przemocy czy bicia.

            Do autorki postu gratuluje!

            • strzalka501 Re: Ze skrajności w skrajnośc... 09.02.08, 09:09
              A skad wiesz dlaczego dziecko autorki jest niejadkiem???
              Może też mu coś dolega i dlatego nie chce jeśc???
              Czy ty przez internet jesteś w stanie postawić diagnzę?
              I nie sądzę,że dziecko które odmawia jedzenia jest zupełnie
              zdrowe.Bo o ile dziecko na 50centylu może sobie strzelac focha i nie
              jeśc.Ale jezeli jest pod siatką centylowa,a ty zaczniesz mu jeszcze
              klapsy dokładac-to gratuluje wychowania.Chyba w permanentnym stresie
              i przekonaniu-ze jak nie zje,to dostanie klapsa:(
              A ciebie też ktoś bije?
              Ja nie rozumiem,dlaczego nie potraficie się postawić w sytuacji
              takiego malucha??????
              Wez sobie kobieto pomyśl,że za każdym razem jak byś coś zrobiła
              źle,albo cos co sie twojej mamie nie spodoba-to mąz dawałby ci klapsy
              (ktora bolą!).Fajnie by ci było z takim mężem?Mi nie:(:(:(
              I dlatego ja klapsy daje-ale za bardzo duże przewinienie i tylko jak
              już brakuje mi argumentów.W innym przypadku uwazam,że są zbędne.Bo
              sama nie chce żeby mi ktoś dawał klapsy.
              A to,czy Ty,czy ktoś inny bije swoje dzieci-to rzeczywiście nie jest
              moj interes.Więc bijcie ile chcecie.Tylko,że to jest forum i tu
              kazdy może miec swoje zdanie i je wyrazac.A jeżeli nie potrafisz
              prowadzić dialogu i wymieniac poglądów,to poprostu nie powinnas
              korzystac z takiej formy rozmowy.
              • kiniak22 rany ale afera sie zrobila :/ 09.02.08, 12:37
                nie bede sie wypowiadac szczegolowo na ten temat bo to by wieki zajelo i taka
                "obrona" nie ma sensu, niech kazdy mysli co chce, najwazniejsze dla mnie jest to
                ze moje dziecko zaczyna jesc i waga w koncu idzie w gore :) jesli to komus
                poprawi samopoczucie to napisze tylko ze nie bije moich dzieci, napisalam o tym
                klapsie bo on cuda zdzialal w moim przypadku i tyle :/
                --
                Natalia 2005
                Wiktoria 2007
              • kubek_niekapek Re: Ze skrajności w skrajnośc... 09.02.08, 15:42
                > A skad wiesz dlaczego dziecko autorki jest niejadkiem???
                > Może też mu coś dolega i dlatego nie chce jeśc???
                > Czy ty przez internet jesteś w stanie postawić diagnzę?

                Widzisz ja żadnej diagnozy tutaj nie stawiam i nie mam zamiaru ;)
                lekarzem nie jestem, za to ty uważasz że jeśli dziecko nie je to
                musi już być chore, to że ty miałaś taki przypadek to nie znaczy że
                wszystkie takie są. Bardzo mi przykro bo na pewno przeszłaś ciężkie
                chwile.

                > a ty zaczniesz mu jeszcze
                > klapsy dokładac-to gratuluje wychowania.Chyba w permanentnym
                stresie
                > i przekonaniu-ze jak nie zje,to dostanie klapsa:(
                > A ciebie też ktoś bije?

                wychodze z przekonania że jeden klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził
                i nikt z tego powodu żadnej traumy nie miał, chodzi mi o to że w
                przypadku autorki postu klaps jeden może dwa pomógł, może chodziło o
                stanowcze podejście do dziecka, a że zostały użyte klapsy no trudno,
                owszem nie jest to najlepsza metoda, ale są efekty. Podejrzewam że
                gdyby stanowczość taty nie pomogła i dziecko dalej by nie jadło to
                pewnie też stwierdziłabym że jest coś nie tak.

                > Więc bijcie ile chcecie.Tylko,że to jest forum i tu
                > kazdy może miec swoje zdanie i je wyrazac.A jeżeli nie potrafisz
                > prowadzić dialogu i wymieniac poglądów,to poprostu nie powinnas
                > korzystac z takiej formy rozmowy.

                Podczytuję wasze forum i sama mam niejadka na 25 centylu, ale jakoś
                nigdy go nie uderzyłam przy jedzeniu. Natomiast przeczytałam ten
                wątek i od razu się mi rzuciło to jak na nią naskoczyłyście.
                Owszem każdy ma swoje zdanie i ma prawo je wyrażać, właśnie
                wymieniam poglądy na ten temat i się z wami nie zgadzam bo chyba mam
                takie prawo. No ale ty strzałeczka uważasz że nie umiem prowadzić
                dialogu dlaczego? Bo też nie naskoczyłam na autorkę wątku? nie
                rozumiem....



                • liwia2004 Re: Ze skrajności w skrajnośc... 10.02.08, 16:48
                  To może lepiej wsadziC dziecku taką rurę jak gęsiom i karmić przez
                  tą rurę- efekt osiągniesz jeszcze szybciej i łatwiej niż klapsami.
                  Trudno, że trochę pokrzyczy - to dla jego dobra przecież.
                  Bicie dzieci to średniowiecze i zaścianek, dzieci biją ludzie
                  niewykształceni i prości, brzydzę się takimi zachowaniami i gardzę
                  takimi matkami. Jeśli się to komuś przytrafi (jesteśmy ludzmi,
                  puszczają nam nerwy)należy się tego wsydzić a nie chwalić na forum.
                  Nie ma usprawiedliwienia dla kogoś kto bije dziecko dla jego dobra,
                  a teraz mnie zabijcie!
                  • kubek_niekapek Re: Ze skrajności w skrajnośc... 10.02.08, 21:15
                    > Bicie dzieci to średniowiecze i zaścianek, dzieci biją ludzie
                    > niewykształceni i prości, brzydzę się takimi zachowaniami i gardzę
                    > takimi matkami.

                    aha no tak a ty jesteś super wykształcona i wiesz wszystko najlepiej
                    ehhh niech żyje zarozumiałość i wywyższanie się. Dobrze że nie znam
                    Cię osobiście, bo ja raczej gardzę takimi osobami jak ty, które nie
                    widzą nic poza czubkiem własnego nosa...

                    no cóż bicie nie jest najlepszą metodą wychowawczą, zgadzam się z
                    tym, życzę Wam wszystkim żeby nie było takiej okazji w której
                    faktycznie dacie klapsa, bo to już hipokryzja by była, zapieranie
                    się na forum i obrzucania matek posądzając ich o katowanie,
                    gardzenie innych poprzez ich poglądy i zapatrywania. Niestety w
                    życiu trzeba być obiektywnym, nigdy nie wiadomo co przyniesie nowy
                    dzień i czym Was zaskoczy.

                    • liwia2004 Re: Ze skrajności w skrajnośc... 10.02.08, 21:53
                      Co do mojego wykształcenia to nie mam sobie nic do zarzucenia.
                      Dziękuję za życzenia, ja też życzę sobie braku sytuacji, w których
                      musiałabym dać dziecku klapsa. Na pewno nie zaliczam do niej
                      sytuacji przy stole.
                      Święta nie jestem, zdarzyło mi się to kilka razy w życiu - ale
                      wstydzę się tego bardzo.I nikomu bym tego nie poleciła jako metody
                      wychowawczej tak jak beztrosko robi to autorka wątku. Dzieci się
                      bije z bezsilności a klaps jest jak przyznanie się do własnej
                      porażki.
                      I trzeba się zastanowić po tysiąckroć zanim się poleci klapsa jako
                      sposób na niejadka, bo zawsze może się zdarzyć nawiedzona, najlepiej
                      wykształcona mamuśka, która podniesie raban. I zamiast walczyć ze
                      mną pomyśl o kilku niejadkach zbitych przez swoje matki, które
                      olśniło po przeczytaniu tego wątku.

                      • morelka_28 Re: Ze skrajności w skrajnośc... 10.02.08, 23:32
                        Czytałam ten wątek juz parokrotnie i zastanawiałam się nad
                        postepowaniem jego autorki.
                        Jeśli ten klaps zdarzył się raz jeden, jedyny, a teraz dzieciak tak
                        pięknie je, bez żadnych gróźb i krzyków to ok, jestem w stanie to
                        przyjąc do wiadomości bez negatywnych emocji. Ale jesli każde
                        marudzenie przy jedzeniu powoduje klapsy i krzyki to już nie jest
                        normalne.
                        Ja też święta nie jestem. Zdarzyło mi się dać klapsa dziecku (nie w
                        sytuacji związanej z niejedzeniem) i naprawdę, wyrzuty sumienia
                        miałam wielkie. I mam do dziś.
                        Nigdy, przenigdy nie będę krzyczec i bić dziecka za to że nie chce
                        jeśc, nawet gdyby ktoś mi zagwarantował, że po tym klapsie dziecko
                        zjadłoby cały posiłek i poprosiło o dokładkę. Przecież jedzenie to
                        ma być przyjemnośc, a nie strach o to, czy maka nie wpadnie w złość
                        i nie da w tyłek. To przecież mija się z celem. I nie uwierzę, że po
                        kilku takich razach nie skończy się to nerwicą u dzieciaka lub
                        dziecięcą anoreksją. A z tego o wiele trudniej się wyplątać.
                        --
                        Majeczka
                        • yvonnek2 kiniak 23.02.08, 11:14
                          Nie bede cie tu "dobijac", bo to twoja sprawa jak wychowujesz dziecko. Wiem ze
                          bycie mama niejadka jest bardzo trudne i chwytamy sie roznych sposobow. Ja tylko
                          powiem ze poczekalabym za radoscia, bo ta chec do jedzenia moze byc zludna.
                          Powiem z mojego doswiadczenia-tez bylam niejadkiem i bylam zmuszana do jedzenia.
                          Efekt byl taki ze owszem jadlam, ale nienawidzilam jedzenia. Kazdy posilek byl
                          dla mnie katorga, nieraz mialam odruchy wymiotne. W sumie dziwne ze nie
                          skonczylam jako anorektyczna, ale taki przebieg wydarzen bylby bardzo
                          pawdopodobny przy mojej niecheci do jedzenia. Pomysl o tym.
                          Ja sie wyleczylam dopiero gdy majac 20 lat wyprowadzilam sie z domu. Wtedy
                          odkrylam ze jedzenie sprawia przyjemnosc.... po 20 latach !!!
                          Dziecko powinno jesc bo CHCE, a nie dlatego ze boi sie kary czy surowego tatusia.
                          --
                          Iwona

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka