Dodaj do ulubionych

O naturze tarota

05.06.07, 13:28
Nie zajmuję się obecnie tarotem, ale był w moim życiu okres, gdy się nim
zajmowałem - do momentu, gdy w sposób dosyć znaczący złamała mi się jedna z
kart mojej jedynej talii(IV mieczy), a jednocześnie dostałem szereg sugestii
od losu(np.opowieści W. Suligi,ale także sugestie I CING), by to porzucić. Tak
też wówczas uczyniłem(był rok bodaj 1999-2000)
Zajmowałem się zatem tarotem, preferując krzyż celtycki i korzystając z kilku
dostępnych na rynku książek (np.W Suliga, ale nie tylko). Jednocześnie
używałem I Cing.
W rozmowach z "ezoterycznymi znajomymi" pojawiały się coraz częściej
sugestie, uwagi, podejrzenia, że tarot może być przyczyną licznych i ciężkich
kłopotów na drodze rozwojowej - mówiąc krótko - straszono, że natura tarota
jest z tych bardziej ciemnych - że może atakować we śnie, w wizjach, być
przyczyną psychoz. Nigdy mi się to nie zdarzyło w żadnej formie, ale kiedyś w
warszawskim klubie Gnosis, W. Suliga opowiedział "swoją historię", która potem
stała się przedmiotem licznych komentarzy i rozmów w ezoterycznym środowisku.
Historia z grubsza mówiła o tym, że W.S padł w pewnym momencie ofiarą ataku
sił demonicznych i jak to określił - "czuł zapach jakiejś istoty i nie był to
zapach przyjemny". Był to potężny wstrząs, bo okazało się, że to nie
przelewki; że za tarotem stoją siły, kierujące się czasem dziwnymi motywacjami.
Gdyby mówił to jakiś przeciwnik ezoteryki w ogóle - ksiądz katolicki, albo
R.Tekieli - sprawa byłaby prosta - są uprzedzeni i kwita. Można ich olać.
Ale W.Suliga był przecież guru tarocistów, instytucją, neo-szamanem, magiem.
I on mówi nam nagle, że Tarot może być nasycony negatywną energią; że być
przyczyną ciężkich losowych powikłań (mówił, że ledwo uszedł z życiem!)
Piszę , bo jestem ciekaw Waszych opinii - co o tym sądzicie? Od tamtego czasu
myślę o tym, gdy tarot pojawia się w pobliżu, bo kazus Suligi był na tyle
szokujący, by pozostawić trwałe ślady w świadomości - zapewne nie tylko mojej.

Proszę obecnych tutaj wielbicieli tarota o wyrozumiałość - nie zamierzałem
nikogo straszyć czy odradzać zajmowania się tarotem - nie to było w każdym
razie moim celem. Dla większości zapewne jest on przyjazny(a przynajmniej
neutralny) i nieinwazyjny - co potwierdza praktyka. Ale nie dla wszystkich i w
tym problem. Proszę o merytoryczne uwagi.
Obserwuj wątek
    • nauthiz7 Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:16
      hypokaimenon napisał:

      > może atakować we śnie, w wizjach, być przyczyną psychoz

      Mówiąc krótko: tarot rozbudza podświadomość. Czasem można dokopać się za głęboko, stanąć twarzą w twarz z własnym Cieniem - i sromotnie przegrać.

      Ale tarot to tylko narzędzie, którego nie należy demonizować. Jeśli komuś
      młotek spadnie na głowę, tak że potrzebna będzie trepanacja czaszki, to znaczy
      że trzeba zabronić używania młotków, bo to bardzo niebezpieczne narzędzia?
      • hypokaimenon Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:25
        Suliga wyraźnie sugerował, że ten "młotek" czasem (niektórych) atakuje sam smile
        W tym rzecz. To, że narzędzi można używać nieprawidłowo i w wyniku takich
        działań ulec poranieniu - to oczywiste. Gorzej, gdy narzędzia same atakują
        rzemieślnika.
        • nauthiz7 Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:30
          hypokaimenon napisał:

          > Suliga wyraźnie sugerował, że ten "młotek" czasem (niektórych) atakuje sam smile

          Dokładnie. Mam takie samo zdanie na ten temat, jak o człowieku, który twierdzi,
          że zwyczajny młotek ni z tego ni z owego sam go zaatakował. Uwierzysz, że młotek
          znienacka ożył, czy poszukasz jakiegoś rozsądnego wyjaśnienia?
          • hypokaimenon Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:40
            Znam człowieka, któremu psychoterapeuta powiedział, że jeśli zacznie się
            zajmować tarotem(ten pacjent mu to zapowiadał), może więcej do niego nie
            przychodzić, bo otworzy sobie nieświadomość w sposób niekontrolowany i
            destrukcyjny. Wskazywałoby to (o ile ten terapeuta miał rację), że dla
            niektórych tarot jest zagrożeniem.
            Pytanie - dla kogo, kiedy i dlaczego?
            • nauthiz7 Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:50
              Gratuluję psychoterapeuty. Mam nadzieję, że ten człowiek go posłuchał i
              przestał do niego przychodzić.

              Nie jestem psychologiem (dzięki losowi!), ale przypuszczam, że takie
              niebezpieczeństwo może istnieć dla osób bardzo niestabilnych psychicznie. Ale
              takim to zaszkodzi byle co, nie tylko tarot.

              Ja wychodzę z założenia, że jeśli kogoś tarot autentycznie interesuje, to znaczy
              to, że ma do tego predyspozycje. I zawsze, jak we wszystkim, trzeba zachowywać
              odrobinę zdrowego rozsądku, nie przesadzać w żadną stronę.
              • hypokaimenon Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:59
                Terapeuta był akurat uznanym w środowisku jungistą, więc jego słowa nie były po
                prostu gadaniem ignoranta, a raczej rozpoznaniem owej niestabilności psychicznej
                pacjenta. Pacjent ów zresztą potwierdził, że zajmowanie się tarotem byłoby dla
                niego z dużym prawdopodobieństwem niebezpieczne i zaniechał tego.
                • dori7 Re: O naturze tarota 06.06.07, 09:21
                  hypokaimenon napisał:

                  > Terapeuta był akurat uznanym w środowisku jungistą, więc jego słowa nie były
                  > po
                  > prostu gadaniem ignoranta, a raczej rozpoznaniem owej niestabilności
                  > psychicznej
                  > pacjenta. Pacjent ów zresztą potwierdził, że zajmowanie się tarotem byłoby dla
                  > niego z dużym prawdopodobieństwem niebezpieczne i zaniechał tego.


                  Ale jaki z tego wniosek dla ogolu, ze jednej kompletnie niestabilnej psychicznie
                  osobie terapeuta odradzil karty? suspicious To tak, jakby powiedziec, ze osobie z 40 kg
                  nadwagi lekarz odradzil forsowny aerobik. Czy to znaczy, ze dla ludzi zdrowych
                  aerobik tez jest szkodliwy?


                  Jesli chodzi o jungistow, to tarocistka jest tez jungistka i astrolog Liz
                  Greene. Wydala nawet swoja talie The Mythic Tarot:
                  www.aeclectic.net/tarot/cards/mythic/
                  www.amazon.com/Mythic-Tarot-Juliet-Sharman-Burke/dp/0712614745/ref=sr_1_1/104-4245400-1132764?ie=UTF8&s=books&qid=1181114290&sr=1-1
                  taroteca.multiply.com/photos/album/70
                  • hypokaimenon Re: O naturze tarota 06.06.07, 11:40
                    Czasem ciężko stwierdzić czy jest się osobą stabilną psychicznie czy nie.
                    Poza tym - jak wiesz, bo zajmujesz się astrologią - są okresy
                    niebezpieczne(tranzyty, progresje), które mogą katalizować poważne problemy
                    nawet u całkiem, wydawałoby się, stabilnych.
      • anahella Re: O naturze tarota 06.06.07, 17:10
        nauthiz7 napisała:

        > Czasem można dokopać się za głębok
        > o, stanąć twarzą w twarz z własnym Cieniem

        Oooo widze, ze "Czarnoksieznik z Archipelagu" sie czytywalosmile)))
        Polecam Ziemiomorze kazdemu Tarociscie, a te czesc szczegolnie. To jest fantasy,
        ale autorka nie buja w oblokach, raczej grzebie sie mocno w podswiadomosci - tak
        jak tarocisci.

        Autorka: Ursula le Guin.


        > - i sromotnie przegrać.

        Bohater Ziemiomorza nie przegral, bo sie nie bal.
    • pani.jazz Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:27
      Obiektywnie rzecz ujmujac, to Suliga nie samym Tarotem sie zajmowal. Nie wiem, a moze nawet nie chce wiedziec, w jak dalekie i niebezpieczne magicznie rejony sie zapuscil. Podejrzewam jednak, ze byl na tyle swiadomym ezoterykiem, ze wiedzial, jakie decyzje podejmuje. To, ze zrzucil potem odpowiedzialnosc na kolorowe kartoniki, niech kazdy skomentuje sobie wedle wlasnego upodobania. Mnie osobiscie jego historia nie wzrusza. Raczej dziwie sie, jak dorosly facet mogl byc tak nieodpowiedzialny - i jak potem mogl sie publicznie z tego wszystkiego wyplakiwac w taki, a nie inny sposob.

      Z innej beczki - jasne, ze Tarot moze byc niebezpieczny. Wlasciwie wszystko moze byc. Kartka papieru tez mozesz sie bolesnie zaciac, a powiesic mozna sie i na sznurowadle. Zalezy po prostu, co i jak wykorzystujesz. Serio mowie, no sarcasm included.
      Dla prostego przykladu z wlasnego podworka: doskonale zdaje sobie sprawe z tego, ze Tarot Crowleya jest nie dla mnie, w kazdym razie nie na tym etapie. Czuje, ze moglabym sobie nim zrobic krzywde. Wielokrotnie mialam okazje go ogladac, ale nigdy tego nie zrobilam. Taka stawiam sobie granice, zreszta wcale nie na przekor sobie. I o to chyba chodzi: wiedziec, na ile sie sobie pozwala w kontakcie z kartami. Do czego chce sie ich uzywac. Bo mozna na pewno dzieki nim poprzyzywac najrozniejsze demony, astralne byty i sto innych paskudztw. Mozna wpadac w transy i ogladac inne swiaty albo widziec przyszlosc jak na dloni. A mozna tez, tak jak wiekszosc tu obecnych, uznac, ze Tarot jest droga komunikacji z podswiadomoscia i uzywac go po to, by rozwiazac swoje lub cudze problemy. Nie znaczy to, ze wtedy nie spotkamy sie z demonami - ale to beda bardzo ludzkie demony, nasze wlasne, wewnetrzne. Takie, ktore czesto okazuja sie tylko niedokarmionymi dziecmi placzacymi ze strachu, ze ktos je porzucil.
      Dlatego mysle, ze o ile droga do poznania siebie przy pomocy Tarota moze byc trudna i bolesna, nie jest niebezpieczna.

      No, chyba, ze wrozka, do ktorej pojdziemy po porade smiertelnie nas nastraszy. Ale to juz inna para kaloszy, na pozniejsza czesc dyskusji, mysle.

      Pozdrawiam,
      pani.jazz
      • hypokaimenon Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:35
        Zgadzam się właściwie, ale np. w stosunku do I CING nie słyszałem o podobnych
        zarzutach. Tarot - zdaniem jego krytyków - ma być wytworem działań
        okołomagicznych(szarych magów),a jego destrukcyjny potencjał ma być przez to
        niejako "firmowo" większy niż innych systemów mantycznych. Nie wiem jak jest
        naprawdę - myślę o tym od lat i na razie nie mam żadnych konkluzywnych wniosków.
        • pani.jazz Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:45
          Dobre pytanie. Moze chodzi o to, ze Tarot to trafiajace wprost do ogladacza, konkretne *obrazy*, ktore pokazuja przerozne archetypiczne sytuacje? I-cing natomiast w kwestii formalnej jest tylko zbiorem kreseczek. Nie wspominajac juz o tym, ze jego mowa jest wybitnie niezrozumiala dla laika, czego o Tarocie powiedziec nie mozna. Latwiej siegnac do Tarota i nawet nastraszyc siebie samego, niz sprobowac zrozumiec zawily przekaz I-cingu. A zaawansowany ezoteryk, nawet jesli bez trudu komunikuje sie z I-cingiem, nadal pozostaje tylko czlowiekiem, na ktorego obrazkowa moc Tarota wplywa stokroc mocniej niz tekst. W koncu jeden obraz wart jest tysiaca slow smile.
          • hypokaimenon Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:55
            I Cing też zawiera sporo treści symbolicznych, ale nie w samych heksagramach
            oczywiście, a raczej w obrazowych opisach linii zmiennych np. "ćwicz codziennie
            jazdę wozem bojowym i zbrojną osłonę" smile, albo "widzisz swego przyjaciela jako
            ciężką od brudu świnię" smile, względnie "ktoś może podejść od tyłu i uderzyć"
            (to mnie zawsze niepokoiło smile
            Tak więc chyba nie w tym jest sedno sprawy.
            Zajmowałem się I CING intensywnie i treści obrazowych w opisach heksagramów
            miałem zawsze aż nadto. Aż się w głowie mąciło czasem od tego nadmiaru.
        • dori7 Re: O naturze tarota 06.06.07, 09:02
          hypokaimenon napisał:

          > Zgadzam się właściwie, ale np. w stosunku do I CING nie słyszałem o podobnych
          > zarzutach.

          Moze dlatego, ze I-Cing nie pochodzi z katolickiej Europy? suspicious Wiec zadni ksieza
          nie musieli go wyklinac, bojac sie o swoja pozycje jedynych duchowych doradcow.
          • hypokaimenon Re: O naturze tarota 06.06.07, 11:44
            Chodzi raczej o naturę sił stojących za mantyką - są siły białe, szare i czarne.
            Tarotowe procesy mantyczne mają się realizować poprzez współdziałanie(z
            człowiekiem) sił szarych - czasem nieco samowolnych i złośliwych(jest tak
            zdaniem "znawców", do których nie należę - przytaczam opinie innych - czy trafne
            - nie wiem)
            • dori7 Re: O naturze tarota 08.06.07, 00:27
              hypokaimenon napisał:

              > Chodzi raczej o naturę sił stojących za mantyką - są siły białe, szare i
              > czarne


              Skad wiesz? wink A moze sa jeszcze jakies fioletowe w seledynowe ciapki? wink


              Ja nie widze zadnych demonow. Widze energie wysylana w swiat i nitki ludzkich
              losow, ktorych bieg usiluje odczytac za pomoca moich kart. Nie potrzebuje do
              tego zadnych sil z zewnatrz. Jesli ktos ich potrzebuje i szuka - to zapewne
              wkrotce beda na nim siedziec jakies dziwne byty astralne, lub po prostu wlasne
              demony, wyprodukowane przez jego umysl.


              Kilka dni temu byl watek na Wrozbiarstwie - dziewczyna pytala, czy powina siegac
              po Tarota, mimo ze sie go boi. Odpisalam jej, ze nie - bo to nasze mysli
              stwarzaja nasz swiat. Jesli bedzie sie bala demonow stojacych za Tarotem, to
              najprawdopodobniej sama je sobie stworzy.


              Nie zaprzeczam, ze sa dziwne sily na tym swiecie. Wiem, ze sa duchy - jednego
              widzialam pol roku temu razem z moim J., ktory jest ateista i racjonalista, a
              jednoczesnie ze mna widzial ducha, jak wchodzil przez zamkniete drzwi z kluczem
              w zamku od naszej strony. Tylko ze gdyby za Tarotem stala jakas dziwna sila, to
              przez tych osiem lat z kawalkiem dalaby mi zapewne o sobie znac. Moze ona stoi
              tylko wtedy, kiedy ja czlowiek sobie tam sam postawi?
              • dori7 Re: O naturze tarota 08.06.07, 00:35
                Dodam jeszcze, ze moim zdaniem milion razy bardziej niebezpieczne niz Tarot sa
                horrory i inne filmy, ktore kaza widzowi sie bac. One dopiero zastraszaja
                czlowieka i wprowadzaja w jego swiat potwory w roznych znaczeniach tego slowa!
                Jesli istnieja byty astralne, to na pewno kochaja te wypelnione sale kinowe, nad
                ktorymi unosza sie klebowiska zlych emocji.
              • hypokaimenon Re: O naturze tarota 08.06.07, 09:50
                dori7 napisała:

                Skad wiesz? wink A moze sa jeszcze jakies fioletowe w seledynowe ciapki? wink
                .
                .
                .
                Fakt, zapomniałem wspomnieć o tych fioletowych, ale to dlatego, że one są takie
                tyci tyci, malutkie...
                I nie w seledynowe, a w żółte ciapki przecież (seledyn nie pasuje do fioletu
                fuuu smile
                • dori7 Re: O naturze tarota 09.06.07, 03:06
                  hypokaimenon napisał:

                  > Fakt, zapomniałem wspomnieć o tych fioletowych, ale to dlatego, że one są
                  > takie tyci tyci, malutkie...
                  > I nie w seledynowe, a w żółte ciapki przecież (seledyn nie pasuje do fioletu
                  > fuuu smile

                  Zestaw kolorystyczny zostal specjalnie dobrany dla lepszego efektu tongue_out
        • anahella Re: O naturze tarota 06.06.07, 17:14
          Tarot przyszedl do Europy wiele wiekow temu. I-cing stosunkowo niedawno, bo w XIX.

          Zobacz co sie dzieje z aikido i tai-chi - ksieza z ambon grzmia, ze te formy
          walki sa szkodliwe i sekciarskie. A sa w Polsce w sumie popularne od niedawna,
          bo od lat 80. ubieglego stulecia.
          • transwizje Re: O naturze tarota 08.06.07, 12:06
            Myślisz Anahello że za kilka stuleci ICing też zgromadzi tyle ciemnej mocy
            wokół siebie?
            W takim razie z gruntu chore jest miejsce, Europa, a nie tarot, czy Księga
            Przemian. To tu "coś" się dzieje niedobrego w astralu, nie w Azji, czy
            Amerykach.
            Istotnie.

            Co do Azji, w buddyzmie tybetańskim istnieją praktyki wywoływania i mierzenia
            się z tego rodzaju mocą, czod, odprawiane na cmentarzach.
            O tyle u nas to jest inne, że w Europie wszyscy robią to nieświadomie. Być może
            tarot, który właściwie był rękawicą rzuconą KK, był [jest] w zamiarze takim
            narzędziem poznania.
            Pozdro.
            Ewa S.
      • nauthiz7 Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:36
        pani.jazz napisała:


        > Dla prostego przykladu z wlasnego podworka: doskonale zdaje sobie sprawe z tego
        > , ze Tarot Crowleya jest nie dla mnie, w kazdym razie nie na tym etapie. Czuje,
        > ze moglabym sobie nim zrobic krzywde. Wielokrotnie mialam okazje go ogladac, a
        > le nigdy tego nie zrobilam.

        O właśnie, Pani.Jazz, a co sądzisz o tej talii?
        www.aeclectic.net/tarot/cards/magow/

        Bo dla mnie Thoth Tarot to miłe kolorowe obrazki, a toto mam w domu, leży w
        pudełku, do którego w ogóle nie zaglądam...
        • pani.jazz Re: O naturze tarota 05.06.07, 14:48
          Hm. Tarot Magow wydaje mi sie ciekawy, ale nigdy nie mialam okazji ogladac go w calosci. Ale nie wrozylabym nim na pewno. Z tego, co widzialam, nie przeraza mnie, nie odpycha, ale i nie przyciaga. Ale fakt, nie wiem, czy chcialabym, zeby lezal mi na polce i oddychal niespokojnie. Bo to sa niespokojne karty.
          • nauthiz7 Re: O naturze tarota 05.06.07, 15:04
            pani.jazz napisała:

            > Hm. Tarot Magow wydaje mi sie ciekawy, ale nigdy nie mialam okazji ogladac go w
            > calosci. Ale nie wrozylabym nim na pewno. Z tego, co widzialam, nie przeraza m
            > nie, nie odpycha, ale i nie przyciaga. Ale fakt, nie wiem, czy chcialabym, zeby
            > lezal mi na polce i oddychal niespokojnie. Bo to sa niespokojne karty.

            To prawda. Ale czyż nie jest tak, że talia tarota wiele mówi o tym, kto ją
            zaprojektował? I może również my odbieramy talię podobnie jak odbieramy jej
            twórcę? Bo ja np. postrzegam Crowleya bardzo sympatycznie i pewnie dlatego lubię
            Thoth Tarota. A Tarot Magów wywołuje u mnie dreszcze. I jakoś łączę ze sobą
            fakty, że ktoś, kto zaprojektował taką talię, później zrzucił na nią całą winę
            (pięknie to ujęłaś, swoją drogą smile).
            • pani.jazz Re: O naturze tarota 05.06.07, 15:13
              > To prawda. Ale czyż nie jest tak, że talia tarota wiele mówi o tym, kto ją
              > zaprojektował? I może również my odbieramy talię podobnie jak odbieramy jej
              > twórcę?

              Bingo. Ja sie Suligi przestalam bac (sic!) po tym, jak mialam z nim kilka lat temu ostra wymiane zdan na Wrozbiarstwie i przekonalam sie, jaki to zakrecony wokol wlasnego ogona czlowiek. Teraz mu sie chyba troche odmienilo, ale raczej nie mialabym ochoty na znajomosc - rowniez poprzez jego talie.

              A Crowley... wlasciwie nie wiem, czy to z jego powodu Toth mi sie tak nie podoba, bo na przyklad jego wersja I-cinga jest, uwazam, urocza i momentami hilarious (takie ladne slowko bez dobrego ekwiwalentu polskiego wybaczcie te wtrety obcojezyczne wink). Trafia zawsze w samo sedno. Ale do Tarota jakos nie mam takiego dystansu. Moze kluczem w tym przypadku jest Frida Harris? Bo w koncu nie Crowley malowal swoja talie.
          • j.wojak Tarot Magów 19.06.07, 09:15
            Kilkanaście lat temu byłem tą talią zafascynowany. Pierwsza tak oryginalna i
            solidnie opracowana polska talia...Najpierw JWS publikował opisy kart w
            miesięczniku "Nie z tej Ziemi", czytelnicy przysyłali listy, JWS odpowiadał,
            radził.... Ciekawe było to, że w jednym takim odcinku omówione były 2 karty ale
            znaczenie ściśle wróżebne zajmowało po 2 linijki na kartę a szersze,
            ezoteryczne, kabalistyczne- resztę z bitych 2 stron A4. W 1994 r kupiłem
            wreszcie talię i grubą, bardzo ciekawą książkę. Byłą trochę pogmatwana ale
            bardzo inspirująca i odkrywcza. Teraz jednak widzę, że- nie tylko w przypadku
            Tarota- p.JWS zbyt mocno mieszał różne symbole i treści... Aż wyszło kiepsko i
            smutno, co wszyscy wiemy...Karty rozpatrywane w oderwaniu od książki faktycznie
            nie są zbyt sympatyczne.
            • transwizje Re: Tarot Magów 19.06.07, 09:32
              mam gdzies jeszcze tę książkę, w którymś z domów, w którym przyszło mi
              mieszkać. nigdy jej nie przeczytałam (poza opisami kart), z powodu bełkotu
              pseudo-kabalistycznego, z jakim opisano w niej procesy duchowe i ezoteryczne,
              kompletnie niezrozumiałe pomieszanie z poplątaniem. Podobnie zresztą z pierwszą
              książką, w której na szczęście wstęp "wtajemniczający" był krótszy i łatwiejszy
              do ominięcia (po jednej stronie odpadam), i co mnie zadziwia do dziś (ten
              kontrast), baardzo dobre i sprawdzające się opisy kart, korzystam czasem do tej
              pory i polecam (inne opisy innych autorów, uznanych i sławionych żadne mnie nie
              zadowoliły).
              Pozdro. ES
              • j.wojak Re: Tarot Magów 19.06.07, 12:19
                Niedawno JWS wydał ponownie książkę "Tarot Magów", podobno nieco zmodyfikowaną
                ale...bez talii kart.
                Faktycznie- pierwsza ksiażka: "Tarot, karty, które wróżą" (mam wydanie z 1991),
                była niezbyt gruba ale treściwa i dość klarowna. Potem autor coraz bardziej
                gmatwał różne zagadnienia...
      • dori7 Re: O naturze tarota 06.06.07, 09:27
        pani.jazz napisała:

        > Obiektywnie rzecz ujmujac, to Suliga nie samym Tarotem sie zajmowal. Nie wiem,
        > a moze nawet nie chce wiedziec, w jak dalekie i niebezpieczne magicznie rejony
        > sie zapuscil.

        Otoz to. Z jego wypowiedzi na roznych forach koajrze takze m.in. opowiesci o
        duchach. A potem wszytsko skrupilo sie na tarocie.


        > Podejrzewam jednak, ze byl na tyle swiadomym ezoterykiem, ze
        > wiedzial, jakie decyzje podejmuje.

        Szczerze mowiac, mam watpliwosci. Sa tylko dwa wytluamczenia, dlaczego ktos
        zabrnal w tak niebezpieczne rejony: nieswiadomosc lub pycha.

        > To, ze zrzucil potem odpowiedzialnosc na
        > kolorowe kartoniki, niech kazdy skomentuje sobie wedle wlasnego upodobania.
        > Mnie osobiscie jego historia nie wzrusza. Raczej dziwie sie, jak dorosly facet
        > mogl byc tak nieodpowiedzialny - i jak potem mogl sie publicznie z tego
        > wszystkiego wyplakiwac w taki, a nie inny sposob.

        Wlasnie. Ja odnosze wrazenie, ze po prostu jedna obsesja przerodzila sie w
        druga. Od maga-tarocisty do chrzescijanskiego rycerza.
    • yoginka2 Re: O naturze tarota 05.06.07, 15:09
      ale jak widac ciagnie Cie do tarota nadal -stad wizxyta na tej stronie i
      rozmowa wink
      "Nie zajmuję się obecnie tarotem, ale był w moim życiu okres, gdy się nim
      zajmowałem"

      Pozdrawiam.
    • anahella Re: O naturze tarota 05.06.07, 18:01
      Wiesz, ja mysle ze pan Suliga jest czlowiekiem, ktory siega zawsze glebiej.
      Czasem mozna sie do czegos dokopac i znalezc niekoniecznie to, czego sie szuka.

      Pamietaj ze pan Suliga to naukowiec - byl przez wiele lat szefem Muzeum
      Etnoraficznego w Wawie. Szukanie glebiej jest jego chlebem powszednim, stad te
      jego straszne przygody.
      O wielu innych pisal na swoim blogu, niestety nie mam go w zakladkach.

      A moje prywatne zdanie jest takie: jesli ktos nie chce, to nie powinien zajmowac
      sie: Tarotem, astrologia, runami, zmywaniem naczyn, gotowaniem, spiewaniem (to
      ostatnie jest zlosliwa aluzja wobec kilku piosenkarzysuspicious) i wieloma innymi rzeczami.

      Wbrew pozorom wszystko jest sztuka, nawet zmywanie garow, a do sztuki trzeba
      wlozyc nie tylko rzemioslo, ale i serce. Jak komus serca do tego brakuje, albo
      przegina to konczy sie zle.
    • dori7 Re: O naturze tarota 06.06.07, 09:41
      hypokaimenon napisał:

      > W rozmowach z "ezoterycznymi znajomymi" pojawiały się coraz częściej
      > sugestie, uwagi, podejrzenia, że tarot może być przyczyną licznych i ciężkich
      > kłopotów na drodze rozwojowej - mówiąc krótko - straszono, że natura tarota
      > jest z tych bardziej ciemnych - że może atakować we śnie, w wizjach, być
      > przyczyną psychoz.

      U mnie w domu karty leza od ponad osmiu lat. Nic mnie nie atakuje, nic mnie nie
      nawiedza, spie spokojnie i jestem szczesliwa osoba. Psychoz nie stwierdzono tongue_out

      Na komentarze ezoterycznych znajomych trzeba brac poprawke. Ludzie interesujacy
      sie "dziwnymi rzeczami", zwlaszcza ci podekscytowani ich niezwykloscia i wlasna
      wyjatkowoscia dzieki kontaktom ze swiatem tajemnym, uwielbiaja takie pogaduszki.
      Taki rodzaj plotek u cioci na imieninach suspicious


      > Był to potężny wstrząs, bo okazało się, że to nie przelewki; że za tarotem
      > stoją siły, kierujące się czasem dziwnymi motywacjami.


      Mysle, ze jest inaczej: to tarocisci kieruja sie czasem dziwnymi motywami. Takze
      tworcy konkretnych talii - ja nigdy w zyciu nie kupie talii Crowleya, bo
      odbieram ja jako psychodeliczna talie, malowana przez nacpana malarke pod
      przewodnictwem rownie nacpanego i do tego praktykujacego podejrzana magie guru,
      wywalajaca ich podswiadome leki i przez to bardzo agresywna. Inna sprawa, ze byc
      moze odporniejszej czy mniej wrazliwej na takie energie osobie talia nic nie zrobi.

      BTW - porownaj talie Liz Greene z talia Suligi. Widac od razu, ktory tworca ma
      tendencje do dziwnych i niebezpiecznych praktyk. A obie talie to Tarot, tylko ze
      widac w nich osobowosc ich tworcow. Podejrzewam, ze uzywajac tej drugiej, mozna
      przechwycic sporo z lekow czlowieka, ktory ja stworzyl. Ale - nawet jesli bardzo
      mocne - to sa caly czas ludzkie leki, a nie jakis demon tarota.
      • hypokaimenon Re: O naturze tarota 06.06.07, 11:50
        Dawałoby to niejako dwa poziomy możliwego oglądu - jeden to tarot jako system
        mantyczny - małe i wielkie arkana same w sobie, i poziom drugi - dana
        talia(np.marsylska, Crowleya, Suligi, pana Wiesia z przeciwka).
        Jak rozumiem - ewentualne niebezpieczeństwa kryją się w obrębie poziomu
        talii(mówiąc krótko - dana talia może być w skrajnym przypadku artefaktem
        czarnomagicznym), a w mniejszym stopniu w samym systemie.
    • mysza012 Re: O naturze tarota 06.06.07, 11:18
      A propos wywolywania duchow to kiedys ogladalam fragment programu o Tarocie i
      tam jakis mlody facet mowil, ze najpiew "bawil" sie w satanizm a pozniej zaczal
      sie zajmowac Tarotem i wtedy wlasnie nawiedzily go duchy czy tez cos podobnego.
      W rezultacie tenze facet podobnie jak Suliga zostal, jak to Dori fajnie
      okreslila, "chrzescijanskim rycerzem".

      Co do demonicznych kart Suligi, to mam tutaj skojarzenia z tworczoscia
      Beksinskiego. Smierc Beksinskiego byla przeciez podobna do jego obrazow, do ich
      wymowy, tak jakby sam sobie przywolal wlasnie taka jej forme. Wniosek z tego
      moze byc taki, ze intencje sie spelniaja i to nawet te nieuswiadomione przez
      ich tworce, a Tarot jako narzedzie moze tylko przyspieszyc ich spelnienie.
      • transwizje Re: O naturze tarota 06.06.07, 13:01
        miałam doświadczenie podobne do tego opowiadanego przez p. S., trwało ok. 4
        miesięcy, zostało wywołane (z tego co potrafię ocenić, bo może z innych
        poziomów inna jest przyczyna) całonocnym oglądaniem kart tarota w internecie.
        Nie choruję na pychę, ani niedopieszczone ego, jestem zdystansowana względem
        wszelkich religii, tym bardziej magii (od 12 roku życia nie chodzę do kościoła,
        wtedy z powodu utraty wiary, teraz z braku potrzeby), jednak to doświadczenie
        było ewidentnie związane z katolicyzmem i diabłem.
        Są siły, o których lepiej nie wiedzieć.
        Lepiej uważać, że nie istnieją, że są wymysłem, iluzją, traumą, lub odbiciem
        ego.
        I lepiej o tym nie rozmawiać, tym bardziej z osobami, które tego nie
        doświadczyły i oby, nigdy ich to nie spotkało, bo trzeba mieć nie lada siłę
        wewnętrzną, żeby z tego wyjść cało, bez jakiejś odchyłki.
        Teraz mogę pewne rzeczy oceniać i wyceniać, jednak pozostaję ostrożna zawsze w
        tej wycenie. Zarzucanie, wyrzucanie, krytykowanie, wyśmiewanie, lekceważenie,
        wydawanie sprawiedliwych wyroków itd. naukowe opinie nijak się mają do prawdy,
        która za tym stoi. Nauczyło mnie to skromności. Moja książeczka "Tarot Mistrza
        Gry" powstała właśnie pod bezpośrednim wpływem tego doświadczenia, stąd pewien
        nastrój w niej pozostał. Jednak z tarota nie zrezygnowałam, zwłaszcza gdy
        uzmysłowiłam sobie, że "to" (cokolwiek to było) chciało mnie zastraszyć
        (zresztą jak wielu zastraszonych zakazami katolików).
        Był to skomasowany atak, rzeczywiście, ogromnej zbiorowej energii zgubionych
        duchów, którymi jednak coś sterowało, tak to z grubsza nazwijmy.
        Pozdro.
        ES.
        • yoginka2 Re: O naturze tarota 06.06.07, 15:42
          Ewo,
          a mozesz napisac cos wiecej o tym doswiadczeniu i jak sobie poradzilas ?

          Pzdr.

          "miałam doświadczenie podobne do tego opowiadanego przez p. S., trwało ok. 4
          miesięcy"
    • j.wojak z dystansem... 06.06.07, 15:20
      Radziłbym nie przywiązywać się do tego, co głosi p.JWS. Najpierw zachwalał
      Tarota, potem straszył demonami i nawracał na Jezusa, potem mu przeszło, teraz
      straszy egregorami ale jednocześnie znowu pisze i uczy o Tarocie, wydaje
      książki, nawet wystąpił u boku wróżki sms-owej na kanale Ezo TV...;
      Co do I Cing- kiedyś właśnie tego argumentu użyłem pare lat temu w dyskusji na
      tym forum z p.JWS- skoro cała magia i wróżenie to domena diabła, Chińczycy
      używajacy od wieków I Cing powinni maszerować jeden po drugim prosto do piekła...
      Pan JWS uważa się za mądrzejszego od innych- kto się z nim nie zgadza jest po
      prostu słabym ezoterykiem, bo nie doszedł do tego samego. Jeśli ktoś go za
      bardzo krytykuje- znaczy p. JWS trafił w czułe miejsce, bo ten ktoś jest we
      władzy demona (kiedyś) lub egregora (teraz).
      Mimo, że organizuje kursy i uczy o Tarocie, jednocześnie uważa się za terapeutę
      uzależnień duchowych.
      Oto jego strona, dawno tam nie zaglądałem, bo uznałem, że nie warto pozwalać
      mieszać sobie w głowie...
      www.ctud.blox.pl
      • hypokaimenon Re: z dystansem... 06.06.07, 16:33
        Faktycznie - ewolucja duchowa JWS jest zadziwiająca w swych niezrozumiałych
        sprzecznościach, ale właściwie nie JWS jest tutaj istotny, a tarot - czy sam w
        sobie jest "czysty", a przyczyną kłopotów ludzi(tych czy owych), są oni sami(ich
        lekkomyślność, głupota, nadmiar działań, karma, niefart), czy też jednak tarot
        jakoś może infekować z powodu swej podejrzanej natury. To chyba główna oś
        kontrowersji.
        • transwizje Re: z dystansem... 06.06.07, 17:28
          co do doświadczenia w dużej mierze usunęłam je z pamięci, nie chcę do tego
          wracać. mam notatki z tamtych czasów, ale ich nie czytam. z grubsza: był to
          atak na percepcję, totalne przerażenie, bezsenność, ataki demonicznych energii
          i wizje, po 3,4x w nocy np, przepowiadające śmierć moich bliskich (szczegółowe
          realistyczne sceny z przyszłości), rozbicie emocji, nie byłam w stanie
          funkcjonować normalnie.

          Poradziłam sobie cierpliwością, modlitwy, mantrowanie, egzorcyzmowanie nie
          pomagało, w ogóle, lub takie było subiektywne wrażenie, właśnie subiektywność
          została zakłócona.
          Pomagały też codzienne czynności takie jak zawsze, wyprowadzanie psa na spacer
          (zwłaszcza jego zawinięty ogonek jak zawsze wesoło), zmywanie.

          co do infekowania przez tarota do tej pory nie wiem jak to jest.
          Ja to raczej postrzegam jako próbę mistrzowską, rodzaj inicjacji, konsekwencję
          otwarcia na energie zbiorowego rodzaju (tu podkreślam, że ja sama z KK nie mam
          wiele wspólnego, i być może ten dystans mnie ratował? a jednak to było z tej
          sfery).
          nie każdy to przechodzi, ale wielu tarocistów jest można powiedzieć pogubionych
          na starcie duchowo, a zwłaszcza ci którzy bawią się w magię i manipulację
          energiami, oni upadają po kilku latach w pewien rodzaj "świra", można to nazwać
          opętaniem przez duchy, i to właśnie z "tej sfery".

          może, jeśli jest się z punktu lekkim, świetlistym, czystym, bez problemów i nie
          ma się żadnego zakodowanego poczucia winy (względem przekroczenia któregoś z
          przykazań) to tarot nigdy nie stanie się "niebezpieczny".
          Pamiętam jednak że niezwykle straszyła mnie wtedy karta z wersji
          czarnomagicznej, już teraz nie pomnę jakiej, ale była wstrętna i demoniczna,
          ona była ewidentnie "przejęta" przez te siły i zainfekowana, oraz infekująca,
          na pewno.
          Tyle moich rozważań nie rozważań, wniosków nie wniosków, pozdro wink
          ES
          • lezbobimbo Re: z dystansem... 08.06.07, 12:42
            >transwizje napisała:
            >wielu tarocistów jest można powiedzieć pogubionych
            > na starcie duchowo, a zwłaszcza ci którzy bawią się w magię i manipulację
            > energiami, oni upadają po kilku latach w pewien rodzaj "świra", można to nazwa
            > opętaniem przez duchy, i to właśnie z "tej sfery".

            I pewnie cos takiego wlasnie sie stalo z JWSuliga czy jak mu tam.
            Bawil sie zapalkami, ale zamiast zrobic sobie przyjemne ognisko domowe w
            kominku ewentualnie ugotowac sobie zupe w kuchni, to zaczal zjadac siarczane
            glówki, ze sie tak enigmatycznie wyraze wink

            > może, jeśli jest się z punktu lekkim, świetlistym, czystym, bez problemów i
            nie> ma się żadnego zakodowanego poczucia winy (względem przekroczenia któregoś
            z > przykazań) to tarot nigdy nie stanie się "niebezpieczny".

            Ano wlasnie smile Nie dac sie zakodowac smile
            Ani przez kk ani przez pokreconych magusiów wink

            > Pamiętam jednak że niezwykle straszyła mnie wtedy karta z wersji
            > czarnomagicznej, już teraz nie pomnę jakiej, ale była wstrętna i demoniczna,
            > ona była ewidentnie "przejęta" przez te siły i zainfekowana, oraz infekująca,
            > na pewno.

            Ach, zeby tak sie dowiedziec, co za talie ogladalas!
            Mysle, ze tarot nie jest niebezpieczny, ale poszczególne talie owszem, rysowane
            pod egida czarnej magii tudziez narkomanskich kultów wink tzn nie tyle
            niebezpieczne co noszace potencjal przywolywania astralnych paskudów.
            • transwizje Re: z dystansem... 08.06.07, 17:12
              była to talia faszystowska, niemiecka, z lat 30.
              pozdro.
              ES.
              PS. co do tego kto co jak i dlaczego jada nie umiem nic powiedzieć. tu bardziej
              myślę o Księdze Hioba, gdzie po prostu na Hioba przyszła szatańska próba i
              zamieniła go w śmiecia (dokładnie takie jest odczucie podczas takiego ataku).
              zatem przyszli do niego bogobojni żydkowie, ktorzy mu zaczęli klarować, że na
              pewno popełnił jakąś winę, błąd, czymś się naraził, bo to niemożliwe, aby
              sprawiedliwy Bóg nie chronił sprawiedliwego. (Księga Hioba jest zaliczana, obok
              Pieśni nad Pieśniami, i Genesis do najgłębszych wtajemniczeń).
              narka. ES
                • lezbobimbo Re: talia faszystowska? 11.06.07, 13:04
                  j.wojak napisał:
                  > Hitlerowcy zajmowali sie tarotem? Nigdy o tym nie słyszałem- możesz coś więcej
                  > na ten temat?

                  Owszem, hitlerowcy (glównie wierchuszka) zajmowali sie wieloma dziedzinami
                  ezoteryki i okultyzmu. Astrologia, tarotem a takze runami (jako germanskim
                  systemem). Uzywali róznych symboli ezoterycznych i dywinacynych jako wlasnych,
                  najslynniejszy przyklad to swastyka, albo podwójna runa Sol..
                  Nie dziwie sie, ze talia hitlerowskiego tarota jest okropna i oblepiona syfem
                  astralnym.
                  Wszak ideologia nazistowska + silne symbole okultystyczne = horrorek i kultura
                  smierci sad
    • dori7 Tekst Marii Sobolewskiej o demonach Tarota 16.06.07, 12:51
      Polecam bardzo ciekawy tekst Marii Sobolewskiej o Tarocie:

      astromaria.blogspot.com/2007/06/bo-parali-postpowy-najzacniejsze-trafia.html
      Maria Sobolewska jest znanym astrologiem, pisze o szeroko pojetej ezoteryce i
      prowadzi strone Studio Astropsychologii.
      • transwizje Re: Tekst Marii Sobolewskiej o demonach Tarota 16.06.07, 13:56
        Tekst mocno uproszczony, jak to u Marii zazwyczaj bywa. wink
        Pomija sprawę zbiorowego cienia, z którym czasem co wrażliwszy rozwijający się
        duchowo musi się zetknąć, aby poznać swoją siłę i słabość. Nie musi to być więc
        własna podświadomość, a zespół zabobonnych lęków generowanych przez wieki, a
        często podtrzymywanych w grupach zainteresowań (a to forum np. takowym jest).
        Powiedzmy, że to "niewinny" cień, ale i coś, co może przeróść jednostkę, o ile
        nie oprze się również na innej zbiorowej fali (anty-fali w tym wypadku), wiary
        i wiedzy duchowej.

        Nieprawda że tarot to zwykłe obrazki na zwykłym kartonie. Już przez fakt, że
        istnieją w nim karty Kapłanki, Papieża, Śmierci i Diabła (a także inne
        opisujące wyższe przestrzenie i historię wszechświata w sposób zrozumiały dla
        podświadomości, lecz często blokowany przez świadome przekonania) powoduje, że
        stały się narzędziem pewnej bardzo głębokiej praktyki duchowej, mierzącej się
        także z oficjalną religią i nauką (tj. w przekonaniach potocznych), zdolnej
        wywołać zjawiska porównywalne z tybetańskim czod (pisałam o tym w tym wątku).
        Pozdro
        Ewa S.
        • queenmaya Re: Tekst Marii Sobolewskiej o demonach Tarota 16.06.07, 15:15
          transwizje napisała:

          > Tekst mocno uproszczony, jak to u Marii zazwyczaj bywa. wink

          O, dzięki ci serdeczne za tę ocenę...
          Z urodzenia jestem raczej twardą racjonalistką. Taki otrzymałam trening w
          ateistycznym domu rodzinnym. Dlatego uroki pogrążania się w odmętach mroków
          (jasności zresztą też) świata duchowego jakoś niespecjalnie mnie kręcą. Zawsze
          wolę odwołać się do rozumu.

          > Pomija sprawę zbiorowego cienia, z którym czasem co wrażliwszy rozwijający się
          > duchowo musi się zetknąć, aby poznać swoją siłę i słabość.

          Zbiorowy cień i zbiorowa nieświadomość wpływają na mnie, a nawet mnie atakują
          wcale nierzadko. I nie tylko one. Wyraźnie odczuwam próby "zmanipulowania" mojej
          świadomości przez różnego rodzaju siły czyste i nieczyste, ale jakoś tak dziwnie
          się składa, że zawsze mam siłę, żeby się na to nie zgodzić. I tu też pomocą jest
          mój niezłomny racjonalizm. Zresztą tu chodzi nie tylko o racjonalizm, bo i
          irracjonalne przeżycia są mi nieobce. Tyle tylko, że nie lubię, kiedy ktoś / coś
          próbuje robić ze mną rzeczy, na które ja nie mam ochoty i nie wyrażam zgody.

          Mój racjonalizm został wystawiony na ciężką próbę, kiedy zostałam "poczęstowana"
          klątwą śmierci. Wtedy nie zdał się na nic i musiałam odwołać się do pomocy Siły
          Wyższej. To mnie nauczyło najwięcej. I od tej pory przestałam się bać.

          Nie karmię już swoim lękiem duchowych pasożytów.

          Każdy, kto lubi zabawy z lękiem powinien zdać sobie sprawę z tego, komu tym
          sposobem służy i kogo zasila.
          • transwizje Re: Tekst Marii Sobolewskiej o demonach Tarota 17.06.07, 10:28
            mam nadzieję, Mario, że to "uproszczenie" cię zbytnio nie ubodło. wink
            fakty są jednak bardziej złożone i trudno je oceniać tak łubudu. ale, o ile
            wiem ateizm i racjonalizm są najlepszą tarczą na duchy, wampiry i klątwy. wink
            wiedza jednak nie powinna być zabarwiona ideologicznie, ideowo i fanatycznie,
            tj. emocjonalnie. jest obiektywna i zdystansowana. ty jesteś niewiastą
            walczącą, niczym Marianne wiodąca lud na barykady, z rozwianym włosem, odkrytą
            piersią i sztandarem w dłoni, czyli działasz w pierwszej linii. za linią frontu
            jest jednak jeszcze zaplecze i czasem kryją się siły, które knują baardzo
            ciemne rzeczy. tego trzeba być świadomym, aby umieć walczyć i odmówić, a nie
            dać się wmanewrować w potyczki słowne (goło-słowne), które generują głównie
            emocje, a nie prowadzą do wiedzy.
            serdeczne pozdro sPodlasa
            Ewa
    • meg233 Re: O naturze tarota 02.07.07, 22:47
      Karty jak wszystkie inne rzeczy nie moga być ani dobre ani złe. To człowiek
      może ich używać właściwie lub nie i to działanie człowieka może być dobre lub
      niekoniecznie. Same karty jak karty troche tektury, natomiast w jakim celu
      zostały stworzone trzeba byłoby sie upewnić zapewne w takim żeby nadac sens
      zycia komus kto uwierzy w ich tajemną moc czyli zamienic Boga na karty. Ale
      decyzja wyboru pozostaje zawsze w kwesti człowieka...
      • suljan Re: O naturze tarota 12.07.07, 00:12
        hi hi hi, ale się usmiałem, czytając te przesliczne komentarze big_grinDD
        Najbardzieju mnie ubawiła Transwizja z jej ( sorki,
        moimi ) "pseudokabalistycznymi dywagacjami", a takze raz po raz powtarzające
        się, jakze wnikliwe stwierdzenie, żem wszystko na kolorowe kartoniki zwalił...
        Ślicznosci. Pozdrowienia dla Wszystkich smile
        • iokepine Re: O naturze tarota 12.07.07, 13:01
          Witam i kłaniam się, Panie Janiesmile

          Bez względu na to, co Pan myśli o Tarocie w tym momencie, jestem niezmiernie
          wdzięczna za ksiażki, jakie Pan o nim napisał oraz za wiele wystaw w Muzeum
          etnograficznym, w tym szczególnie za pewną wystawę o Aniołach smile
          • suljan Re: O naturze tarota 12.07.07, 18:48
            Witam smile
            Nie demonizuje tarota, co mi tu zarzucają ( choc owszem, kiedys to robilem ). A
            co o nim i o innych, podobnych sprawach myslę może Pani przeczytać tutaj:
            ctud.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?138306
            i tutaj:
            ctud.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?138132
            i tutaj:
            ctud.blox.pl/html
            • meg233 Re: O naturze tarota 12.07.07, 22:13
              A ja dodam od siebie,że nie tak dawno zaczęłam swoją przygodę z tarotem,co po
              niektórzy nie zdziwili się,gdyż od zawsze to mnie fascynowało.Były i są takie
              osoby,które mówią,że szatan mnie opętał☺ .Aktualnie jestem chora,więc karty
              poszły w odstawkę,ale komentarze "szatańskie" słysze teraz ze zdwojoną siłą...
              I oczywiście jestem chora od tych kart....
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka