Dodaj do ulubionych

Talie własnoręcznej roboty

01.07.08, 15:16
Wymiana postów z pacha-mamą podczas ostatniego 41-go warsztatu zainspirowała
mnie, żeby pogadać o własnoręcznie wykonanych taliach. Żeby nie było, że daję
tylko dobre rady, a sama wróżę sobie tylko z tych "kupnych", to zamieszczam tu
zdjęcia moich kart rysowanych. Nie są to właściwie talie rysunkowe, a bardziej
symboliczne; pomyślane zostały do ćwiczenia sobie intuicji i wyobraźni.
Pierwsza (zrobiłam tylko WA) - to jedynie graficzne symbole, które wg. mnie
oddają symbolikę poszczególnych arkanów:
fotoforum.gazeta.pl/3,0,1281647,2,2.html
Są one rysowane piórkiem na kupionych nalepkach o standardowym wymiarze, które
ponaklejałam na wycięte na wymiar kartoniki (na te kartoniki przerobiłam
teczki na dokumenty - do dostania w każdym lepszym sklepie papierniczym). Ich
rozmiar to 10,5cm x 5,5cm.
Druga talia - odwołująca się do pamięci (w której powinno się mieć całą
symbolikę Tarota) i do wyobraźni:
fotoforum.gazeta.pl/3,0,1281660,2,3.html
Na kartach są tylko cyfry - dla WA cyfry rzymskie w kolorze czarnym, dla MA -
cyfry arabskie w czterech kolorach (żółty = ziemia czyli Denary, zielony =
woda czyli Puchary, czerwony = ogień czyli Buławy, niebieski = powietrze czyli
Miecze), karty dworskie oznaczone są literami P=Paź, R=Rycerz, D=Dama czyli
Królowa, K=Król. Tutaj karty wycięłam z cienkiego brystolu i rysowałam na nim
bezpośrednio cyferki za pomocą cienkopisów i szablonu kreślarskiego. Są one
malutkie 3,7cm x 6,2cm, ale akurat do nich nie potrzeba było większej powierzchni.
Trzecia talia jest kolorowa, ale nie ma żadnych oznaczeń cyfrowych:
fotoforum.gazeta.pl/3,0,1281646,2,1.html
Do jej narysowania użyłam również tylko czterech kolorów (podobna symbolika,
jak w talii pierwszej). MA różnią się między sobą jedynie intensywnością
koloru, karty dworskie - to figura geometryczna na jednobarwnym tle, WA - to
różne figury geometryczne (oczywiście ich symbolika ma też wiele wspólnego z
symboliką arkanu) wykonane we wszystkich czterech kolorach.
fotoforum.gazeta.pl/3,0,1281668,2,4.html
Chociaż tę talię zrobiłam już dosyć dawno, to zbyt dużo z nią nie pracowałam,
chyba jeszcze do niej nie dorosłam wink. Tutaj podobnie jak w pierwszej talii -
naklejałam nalepki na kartoniki, wcześniej pomalowawszy te nalepki kredkami
ołówkowymi (różnice w odcieniach MA uzyskałam rozcierając daną kredkę dodając
odpowiednio trochę wody i zwiększając intensywność rozcierania). Na koniec
zaimpregnowałam wszystko specjalnym preparatem w sprayu do utrwalania pasteli,
żeby kolory nie schodziły i nie brudziły koszulek. Te karty mają 6,7cm x 11,8cm.
Obserwuj wątek
    • kita32 Re: Talie własnoręcznej roboty 01.07.08, 18:35
      To świetny pomysł, Canado!
      Oj, szkoda, że nie pomyślałam o zrobieniu sobie własnej talii. Wzięłabym ją na spływ. Właśnie jutro wyjeżdżam na spływ kajakowy. Biorę z sobą talię Hanson-Roberts i trochę się boję, bo ewentualna wywrotka może się źle skończyć dla kart...
      • canada53 Re: Talie własnoręcznej roboty 01.07.08, 18:45
        kita32 napisała:
        > Oj, szkoda, że nie pomyślałam o zrobieniu sobie własnej talii. Wzięłabym ją na
        > spływ. Właśnie jutro wyjeżdżam na spływ kajakowy. Biorę z sobą talię Hanson-Ro
        > berts i trochę się boję, bo ewentualna wywrotka może się źle skończyć dla kart.
        Jeszcze nic straconego, może nie na ten wyjazd, ale wszystko przed Tobą. A co do
        spływu - to może przydałoby Ci się na Twoje karty takie plastikowe, hermetycznie
        zamykane pudełeczko jak do przechowywania żywności? Można to-to dostać we
        wszystkich możliwych rozmiarach w każdym markecie za parę złotych. W razie czego
        kartom w środku nic by się nie stało.
        Miłego spływania wink.
    • alka.5 Re: Talie własnoręcznej roboty 01.07.08, 19:17
      Na czym dokładnie polega to ćwiczenie intuicji? Czy to polega na
      przyporządkowywaniu kartom odpowiednich obrazów w wyobraźni?
      Wydrukowałam sobie tę pierwszą talię i pomyślę nad symbolami -
      ciekawe co mi z tego wyjdzie.
      • canada53 Re: Talie własnoręcznej roboty 01.07.08, 19:36
        Chodziło mi o to, żeby nie sugerować się rysunkami przedstawiającymi postaci
        ludzkie, a raczej zacząć trochę bardziej myśleć symbolicznie i abstrakcyjnie.
        Każdy arkan to pewien rodzaj energii, która przejawia się w taki, a nie inny
        sposób. Symbole graficzne według mnie pozwalają bardziej skupić się na energii i
        na jej charakterze, a myśli nie uciekają od razu w kierunku konkretnych sytuacji
        życiowych. Dopiero jak się przeanalizuje sobie te energie i ich wzajemne
        działanie, można zacząć się zastanawiać, jaka "ludzka" sytuacja mogłaby
        najlepiej to opisać.
        Dla osób obdarzonych bardziej analitycznym umysłem takie przyporządkowanie sobie
        obrazów w wyobraźni pomaga łatwiej wszystko zapamiętać i zobaczyć powiązania.
        W tych taliach, których przykłady tutaj podałam opierałam się na systemie, w
        którym łączy się WA w pary 1 - 11, 2 - 12, 3 -13, itd. gdzie obydwie składowe
        każdej pary stanowią swoje dopełnienie (energia męska + energia żeńska).
    • romy_sznajder Re: Talie własnoręcznej roboty 01.07.08, 20:17
      > Żeby nie było, że daję
      > tylko dobre rady, a sama wróżę sobie tylko z tych "kupnych"


      Ooo, a mnie do glowy nie przyszlo, ze mozna sobie talie kupic. Wszystkie ktore
      mam - dostalam. A jak mam za duzo - sama daje innym.
      Podobno tak najlepiej, dostac, znalezc, ukrasc (sic!), zrobic.
      Kupic to w ostatecznosci.

      Talie Canady sa nieslychane, jak jakies cwiczenia neurologiczne, czy cos w tym
      stylu.
      Myslalam, ze jak Artystka, to zaszaleje, bedzie jak z Boscha, np. Hell, czyz nie
      Wieza?:
      pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Bosch.hell.502pix.jpg
      Albo jak z Dudy-Gracza (Każdy obraz Dudy-Gracza oznaczony jest numerem i datą)
      np. taki Rydwan:
      "Jezdzcy apokalipsy"
      www.culture.pl/pl/culture/fo_duda_gracz_jezdzcy_apokalipsy

      a tu czyste schematy, inzynieria..
    • curla Re: Talie własnoręcznej roboty 01.07.08, 21:36
      zrobienie talii samemu to rewelacja,
      samemu decydować o kolorystyce, kształtach, symbolice bliskiej swym
      interpretacjom
      możliwe, że kiedys sprobuję
      kiedy przyjdzie na to czas, kiedy więcej ogarnę, choć już teraz mam
      w głowie wielkie chęci.
      heheh a ogranicza je tylko brak czasu i wybitnych zdolności
      malarskich wink
      • pacha-mama Re: Talie własnoręcznej roboty 02.07.08, 10:15
        Moje pierwsze karty-wycięte z "Claudii"-gdy byłam nastolatką
        Drugie-zrobione "samodzielnie", czyli znalezione w necie,
        wydrukowane w kolorowej drukarce,i-uwaga dla miłośniczek spływu (a
        na jakej rzece ? )-zalaminowane. Musiałam je zalaminować, bo mam
        dziecko, które od małego uwielbiało mi je wyciągać,układać (podobnie
        z kartami intuicji i runicznymi ). Dobrze mi się na nich pracowało
        ale...ich czas już się skończył]
        Karty kupione są równie dobre ja te ukradzione (pierwsze słyszę )lub
        podarowane. Tak samo mają energię,której należy się pozbyć. Z tym,że
        karty kupne w odróżnieniu np.od podarowanych nie mają w sobie
        żadnego "rewanżu".A tak jest z darowanymi. Karty kupne są zapłacone,
        następuje wymiana energii, nic nie zostaje w spadku
    • canada53 Re: Talie własnoręcznej roboty 02.07.08, 22:30
      Aha, przypomniało mi się, że mam jeszcze porobione czarno-białe odbitki
      klasycznej talii Ridera, które sobie ponaklejałam na kartoniki i pokolorowałam.
      Takie kolorowanie albo własnoręczne rysowanie talii to również doskonała forma
      nauki kart i medytowania z nimi. Trzeba wtedy zastanowić się nad każdym
      szczegółem (ileż się wtedy tych niezauważonych wcześniej szczegółów odkrywa!),
      dobrać kolory itd. To świetne ćwiczenie, a do pokolorowania rysunków żadnych
      specjalnych umiejętności w końcu nie trzeba, wystarczą kredki i trochę wolnego
      czasu.
      • romy_sznajder Re: Talie własnoręcznej roboty 02.07.08, 22:48
        > ponaklejałam na kartoniki

        A skad bierzesz te "kartoniki"? koszulki?
        Przeciez to musi byc idealnie rowne, gilotyna mozna rowno przyciac, ale rogi juz
        czyms zaokraglic chyba sie nie da tasmowo?

        A jak sie wyroznia, to karta jest 'znaczona', nawet nie chodzi o to, ze sie
        pamieta, co tam jest, tylko przy tasowaniu te wyrozniajace karty dziela talie na
        pol. Wystarczy przeciez male zgiecie, zeby losowalo sie wciaz to samo, jako
        pierwsze/ostatnie.


        ps: Co do szczegolow [ad: "(ileż się wtedy tych niezauważonych wcześniej
        szczegółów odkrywa!)"], to ja uwazam, ze wlasnie na odwrot: lepiej sie uczyc,
        sens karty, jej duch sa wazne, a nie jakies zaciemniajace drobiazgi. Drobiazgi
        we wrozbach nie dzialaja, niestety... I w interpretacji i w rysunkach. Byc moze
        wyroznia sie talia Crowleya, ale tylko ona.. To moim zdaniem, co czlowiek to
        metoda..
        • canada53 Re: Talie własnoręcznej roboty 03.07.08, 20:33
          romy_sznajder napisała:
          > > ponaklejałam na kartoniki
          > A skad bierzesz te "kartoniki"? koszulki?
          > Przeciez to musi byc idealnie rowne, gilotyna mozna rowno przyciac, ale rogi juz
          > czyms zaokraglic chyba sie nie da tasmowo?

          Ano, trzeba wtedy znaleźć osobę z ascendentem w Pannie, która te zaokrąglone
          rogi taśmowo poprzycina przy pomocy nożyczek i będzie równiutko wink. Najpierw za
          pomocą szabloniku trzeba je sobie delikatnie ołówkiem wyrysować, a po wycięciu
          przetrzeć gumką.
      • kita32 Re: Talie własnoręcznej roboty 18.07.08, 13:04
        > To świetne ćwiczenie, a do pokolorowania rysunków żadnych
        > specjalnych umiejętności w końcu nie trzeba, wystarczą kredki i trochę wolnego
        > czasu.

        ....Koloruję rysunki kart w swoich książkach na temat tarota. (Robię to wtedy, gdy czytam o danej karcie.) Dużo przyjemniej się czyta takie pokolorowane książki wink.
        • kita32 moja własnoręcznie wykonana talia 23.07.08, 14:48
          Zrobiłam własnoręcznie swoją talię!!! Ale to była frajda!!!
          Jeszcze tylko zlaminuję i wytnę.

          Wykorzystałam, Canado, Twoje symbole dla WA i Twój pomysł z tłem dla MA. Ale nie przejmowałam się precyzją - symbole rysowałam odręcznie długopisem. Niektóre symbole trochę zmodyfikowałam, ale nieznacznie.

          Pokolorowałam je swoimi ulubionymi kredkami akwarelowymi wink Pokolorowane są ładniejsze od gołych symboli na białym tle - tak myślę wink.

          Nie mam pomysłu na zmianę koszulek z białych na kolorowe. Boję się przyklejać z tyłu arkuszy kolorową kartkę, bo klej może pomarszczyć papier. Niby to arkusze z bloku technicznego, ale teraz blok techniczny ma cienkie kartki. Ale najważniejsze są obrazki, a nie tył kart wink

          Oto moje karty (jeszcze przed wycięciem z arkuszy - niektóre poprawiałam (dlatego np. są aż 3 karty Umiarkowanie), a i jeszcze mam miejsce na dorysowanie 2-ch kart w ramach poprawiania - wymiany:

          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1324276,2,2.html
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1324279,2,3.html
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1324283,2,4.html
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1324287,2,5.html
          fotoforum.gazeta.pl/3,0,1324291,2,1.html
          • romy_sznajder Re: moja własnoręcznie wykonana talia 23.07.08, 17:11
            Jakie psychodeliczne WAsmile
            Widac, ze byla frajda przy robieniusmile

            Od razu mi sie rzucilo w oczy, ze na karcie 7 Pucharow jest narysowanych szesc Pucharow.
            3 karta od lewej w pierwszym gornym rzedzie: fotoforum.gazeta.pl/3,0,1324287,2,5.html

            [Rzucilo mi sie dlatego, ze skojarzylam to z taliami typu Jasniak, czy klasyczny Marsylski, gdzie sa wlasnie tylko Monety lub tylko Puchary i taki dosc pobiezny rzut oka kilka razy mnie zmylil, na poczatku "drogi". Myslalam, ze losuje 6Monet, a bylo 7Monet.
            To jest powod, dla ktorego do dzis nie lubie Marsylskiego i Jasniak, rownie dobrze moge wrozyc z kart do brydza, tak samo bezosobowe, bezduszne cyferki. Moze wyjscie jest takie, zeby naprawde bylo wiadac albo cyfre, albo liczbe. Albo moze da sie karty (numery) roznicowac odcieniem? Smutne piatki, pogodne stabilne szostki, melancholijne naprozne siodemki. Kolory to umieja.]


            Gratuluje znalezienia czasu, i miejsca, i w ogolesmile
          • bindu Re: moja własnoręcznie wykonana talia 24.07.08, 01:30
            swietna robota Kito. robia wrazenie Twoje karty. symbole w polaczeniu z kolorami
            mowia same za siebie. karty numeryczne tak jak lubie - bez zadnych scenek przez
            kogos przetworzonych i wymyslonych - tylko symbole i liczby. czysto i klarownie.

            przyznam, ze mam coraz wieksza ochote na wykonanie takiej talii. mysle jednak,
            ze zrobie tylko Wielkie Arkana.
          • canada53 Re: moja własnoręcznie wykonana talia 24.07.08, 22:40
            > Nie mam pomysłu na zmianę koszulek z białych na kolorowe. Boję się przyklejać z
            > tyłu arkuszy kolorową kartkę, bo klej może pomarszczyć papier. Niby to arkusze
            > z bloku technicznego, ale teraz blok techniczny ma cienkie kartki. Ale najważn
            > iejsze są obrazki, a nie tył kart wink
            Tak sobie myślę, że na drugą stronę możesz przykleić np. taką kolorową folię
            samoprzylepną - nie pomarszczy to papieru i będzie się dobrze trzymać. Inny
            pomysł, to wyciąć karty, delikatnie podkleić im jakieś tyły a następnie razem
            zalaminować i nie obcinać do samego brzegu, ale zostawić trochę tego
            zalaminowanego, żeby wszystko razem trzymało.
            • romy_sznajder Re: moja własnoręcznie wykonana talia 24.07.08, 22:51
              ja bym narysowala cos w podobnym jak karty stylu, wlozyla w xero laserowe (takie "urzadzenie wielofunkcyjne", sa juz chyba wszedzie, a kolory wychodza bardzo realne), najpierw copy x2, potem znowu x2, czyli juz x4,... 8, ...16,... 32, ile sie miesci na formacie A4? 32? to tyle skopiowac, bedzie 64, potem pociac bindownica, ponaklejac slabym klejem, tyle zeby sie nie ruszalo i isc zalaminowac. moze wyjsc naprawde ladne.

              mnie sie jeszcze podoba pomysl zaokraglenia rogow, ale to juz detal.
              • kita32 Re: moja własnoręcznie wykonana talia 25.07.08, 00:50
                Właśnie w tym miejscu "stanęłam".

                Canado, Twój pomysł bardzo mi się podoba - jest łatwy do zrealizowania i skuteczny.

                Romy, Twój pomysł rozpalił mi wyobraźnię, mam ochotę namalować/narysować koszulkę i zwielokrotnić ją na kolorowym xero (zwielokrotniałam kiedyś zdjęcia legitymacyjne na kolorowym xerze), ale boję się tego przyklejania...
                  • romy_sznajder Re: moja własnoręcznie wykonana talia 25.07.08, 15:20
                    Technicznie:
                    1. takie kropki porob klejem, np. zapalka.
                    poswiec jeden sztyft;
                    2. dziab zapalka kropki klejowe (malutkie), w rzadku tych kropek po kilka z
                    kazdej strony karty,
                    3. docisnij karte i koszulke,
                    4. przygniec slownikami i nawet jak bedzie cos widac, to beda to tylko male
                    symetryczne ozdobne kropki w tych samych miejscach.
                    Kito, masz w Pannie wladce Slonca, wezel, oraz te swietna koniunkcje od
                    zrecznosci, dasz radesmile ja bym dala, a mam w Pannie tylko nieobsadzone ICsmile
                      • kita32 Re: moja własnoręcznie wykonana talia 15.08.08, 14:27
                        Dopiero teraz kończę robić swoją talię. Miałam przerwę z powodu wypadku córki i
                        mojego do niej wyjazdu (ona porządnie obtłuczona, kierowca i pies zdrowy,
                        samochód (jej) do kasacji).

                        Miałam już narysowane karty. Pozostały mi do zrobienia koszulki (chyba tak
                        nazywa się druga strona kart). Nie chciałam mieć białej strony z tyłu.

                        Gdybym z tyłu nakleiła folię samoprzylepną, to po pierwsze wyszło by to drogo,
                        bo folie są w formacie B, a nie A i dużo (dość drogiej) folii by się po prostu
                        zmarnowało. A po drugie człowiek, który laminuje kartki powiedział, że nie radzi
                        tej metody - folia mogłaby pod wpływem gorąca i nacisku laminowania zniszczyć
                        się lub odkształcić.

                        Postąpiłam zgodnie z radą Romy. Namalowałam wzór na tył karty i dałam na
                        kolorowe ksero, żeby zwielokrotnili. I tu spotkały mnie 2 niespodzianki.
                        Najpierw okazało się, że ksero robi marginesy między odbitkami, czyli nie mogłam
                        nakleić skserowanej kartki z zwielokrotnionymi wzorami koszulki do kartki z
                        rysunkami arkan. I zamiast 18-u wzorów na jednej kartce A4 skserowało się tylko
                        10 koszulek, a przy innym ustawieniu wzoru do odbijania - 12 koszulek.
                        No ale to nie był problem - pomyślałam, że na to ksero z koszulkami nakleję z
                        drugiej strony wycięte karty - i to zlaminuję.

                        Problem pojawił się później, gdy zauważyłam, że na każdej skserowanej kartce
                        jedna warstwa koszulek jest zmniejszona o 1,5 mm! To dużo! Nie spodziewałam się
                        tego. Niepotrzebnie wycięłam wcześniej równe marginesy... Żeby karty były równe
                        - przedłużyłam jej laminatem. (A marginesy, które wykorzystywałam były przymałe,
                        wolałabym większe - jak już były.)

                        No i nie miałam do dyspozycji gilotyny. Więc trochę czasu zabrało mi zadbanie o
                        równe rozmiary kart. Teraz zostało mi jeszcze zaokrąglić rogi i karty będą gotowe.

                        Bardzo mi się podobają wink i cieszę się, że je zrobiłam. Na drugi raz zaczęłabym
                        najpierw od zrobienia zwielokrotnionego wzoru na tył kart i na takiej kartce
                        malowałabym wzory arkan z drugiej strony i do zlaminowania miałabym kartki bez
                        naklejeń z tyłu, a potem koniecznie wycięłabym kary gilotyną.

                        Karty, które zrobiłam, mają wymiary 52mm x72mm i wysokość talii ok 4 cm.
                        Kosztowały mnie (ksera i laminowanie) 30 zł (dokładnie 29). Ale gdybym nie
                        starała się o ładny tył kart, to wystarczyłoby tylko zlaminować 6 kart z wzorami
                        arkan (13 zl). Zrobienie kart nie jest więc dużą oszczędnością, bo talie małych
                        rozmiarów są tanie - od 40 - 60 zł wzwyż, ale jest dużą przyjemnością wink

                    • jasmintra Re: moja własnoręcznie wykonana talia 24.08.08, 15:24
                      szkoda, ze 2gi raz tego nie przeczytalam;p
                      ja wykorzystalam koszulki A4 wycielam odpowiednia wielkosc i z tylu
                      przykleilam tasma klejaca. Uwielbiam malowac, ale brak mi
                      cierpliwosci i asc w panniewink, wiec niektore koszulki lekko odstaja.
                      Trzymalam pod ksiazkami, jest lepiej ale metody nie polecam -
                      koszulki sie hacza przy tasowaniu...

                      fotoforum.gazeta.pl/3,0,1407170,2,1.html
    • becuma witam wszystkich jeszcze raz :) 23.07.08, 21:30
      Ja się powoli przymierzam do własnej talii i - ponieważ mam dwie lewe ręce do
      precyzyjnych robót - zamierzam skorzystać z gotowych podkładów, widziałam w
      którymś ze sklepów internetowych. Na razie nie mam jeszcze pomysłu, wizji, ale
      poczekam, może coś wymyślę smile
      pozdr
    • pani.jazz Re: Talie własnoręcznej roboty 28.08.08, 22:03
      Hej, to i ja sie troszke pochwale smile.

      )0 - Głupiec
      II - Arcykapłanka
      ha, dobre pytanie... wciaz nie moge sie zdecydowac czy to Smierc, czy Wieza

      Tarot Malej Finny to kolejna moja proba z wlasna talia. Mam kilka wczesniejszych projektow, ale zaden nie byl tak bardzo ze mna zgodny jak ten. Poki co malowanie talii stoi w miejscu, bo od paru miesiecy nie moge sie przebic przez karte Cesarzowej... Nawet nie chce mi sie myslec, co to znaczy wink. Ostatnio na szczescie przysiadlam znow do nanoszenia na nia poprawek, wiec jest szansa, ze wkrotce ruszymy na przod.
      Postac glownej bohaterki zainspirowana jest rzeczywista osoba, ktorą zreszta wszystkie choc troche znamy, a przynajmniej kojarzymy z imienia, nazwiska albo nicku. Wlosy Malej Finny to hold dla przecudownej czupryny Iokepine big_grin.

      Ach... tak dawno mnie tu nie bylo, ze mi wstyd. Jeszcze mnie pamietacie? smile Praca mnie przygniotla na dlugi czas, nie tylko forum zostawilam, ale i karty. Chyba powoli bede wracac, bo brak mi harmonii, ktora przynosi regularna praca z Tarotem i wymiana doswiadczen z innymi tarocistami.

      Pozdrawiam Was serdecznie jak zawsze,
      pani.jazz
    • tarquin_thynne Re: Talie własnoręcznej roboty 24.03.09, 01:04
      Coby nie generowac nowych wątków.

      Gdzieś w tym temacie przewinął się wątek kolorowania kart. Czy ktoś
      ma może talię Ridera-Waita w wersji czarnobiałej? Takiej właśnie,
      żeby sobie samemu pokolorować. Coś jak Hello Kitty:

      taroteca.multiply.com/photos/album/53/Hello_Kitty
      Próbowałem programem graficznym odbarwić, ale traci szczegóły.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka