heraldry
21.06.07, 13:47
Trzy lata temu wziąłem kredyt hipoteczny w znanym banku w CHF na zakup mieszkania. Kredyt na ówczesny czas był dość atrakcyjny, a jednym z walorów była możliwość wcześniejszej spłaty bez prowizji. W umowie kredytowej był zapis o mozliwości wcześniejszej spłaty, a jedynym wymienionym warunkiem było zawiadomienie banku min. 3 dni przed tą spłatą. Teraz, kiedy to już nastąpiło, bank informuje mnie, że muszę zapłacić 1,5% prowizji, bo wynika to ze zmiany w tabeli opłat i prowizji, która wprowadzili w zeszłym roku. Istotnie, takie warunki ogólne otrzymałem, ale do głowy by mi nie przyszło wiązać je z moim kredytem, który zawarłem dwa lata przed tym i przy którym zarówno bank, jak i doradca finansowy (Expander) twierdzili, że jest możliwy do spłacenia wczesniej bez prowizji. Tymczasem bank twierdzi teraz, że skoro nie było takiego zapisu, że jest bez prowizji, to znaczy, że mogli zmienić i wprowadzić iluśtamprocentową prowizję, a jeśli się wówczas nie zgadzałem z tym, to mogłem wypowiedzieć umowę. Skoro tego nie zrobiłem to muszę płacić prowizję jaką ustalili. Przy tym punkcie wogóle nie było mowy o jakielkowiek prowizji, więc czuję się oszukany i wykorzystany. Napewno będę się odwoływał. Jakie mam szanse?
Dlaczego wszyscy mysślą tylko o tym, aby mnie oszukać i naciągnąć?
Dlaczego bank mający w nazwie Polski, traktuje mnie jedynie jak osobę, którą można bezkarnie okraść, a nie taką, dzięki której istnieje, będzie istniał, i która w miarę zadowolona z usług da im dalsze profity?