kamilkka30
22.02.09, 01:20
Dzisiaj w Wyborczej przeczytałam małą niepozorną wzmiankę o
zamiarach Pekao, zrobiło mi się słabo, bo sama byłam o krok od
podpisania umowy z ówczesnym BPH.
...Bank ma też pomysł na kredyty hipoteczne we frankach. Chociaż
nigdy sam takich pożyczek nie udzielał, to - na skutek fuzji z BPH -
ma ich trochę w swoim portfelu. Pekao chce nakłaniać klientów do ich
przewalutowania. - Osoby, które zaciągały kredyty walutowe, nie
zdawały sobie sprawy z ryzyka. Najwyższy czas, żeby powiedzieć
sobie: koniec strat, i zamienić kredyt na złote - uważa wiceprezes
Lovaglio.
Całość tutaj
tiny.pl/bqlv
W marcu 2006 roku po miesiącu czekania na umowę, dwa dni przed
terminem w którym miałam podpisywać akt notarialny otrzymałam umowę
z zapisem, że bank jeśli uzna, że ryzyko kursowe jest zbyt duże, sam
może przewalutować kredyt, dlatego zdanie „chce nakłaniać
klientów…” , jest fikcją.
Doradca kredytowy z ówczesnego banku BPH, zapewniała, że bank
przecież nie przewalutuje w najgorszym dla nas momencie, jako
argument podała "ja sama mam taką umowę"...