agulasek
02.03.09, 11:06
Chcieliśmy z mężem wziąć kredyt w Euro w Deutshe Bank. Warunki
super, marża jedna z najniższych. Trzy tyg. czekaliśmy na decyzję
kredytową – otrzymaliśmy pozytywną. Poprosiliśmy o przesłanie umowy,
żeby zapoznać się z nią przed podpisaniem. I teraz uwaga. Coś co
zwyczajnemu człowiekowi nie mieści się w głowie. Umowa miała być
podpisana na 85 tys. EUR czyli około 400 tys. PLN. Podkreślam, że
jest to kredyt walutowy, czyli łączy się z nim ryzyko kursowe. Ale
ryzyko kursowe tylko i wyłącznie po stronie klienta. Bank zastrzega
w umowie, że faktycznie wypłacona kwota kredytu nie będzie większa
niż 400 tys. niezależnie od kursu waluty. Tzn. że jeżeli Euro będzie
drożało to tak czy siak dostaniemy nie więcej niż owe 400 tys.
(kredyt wypłacany w transzach).
Przykład: Kredyt podzielony na cztery transze po 100 tys. zł. czyli
około 21 tys. Euro. Jeżeli w dniu wypłacania transzy Euro będzie
kosztowało 5 zł. czyli równowartość w PLN 105 tys. to my i tak
dostaniemy owe 100 tys. czyli po kursie 4,7 zł. Natomiast jeżeli w
tym samym dniu musielibysmy spłacać ratę to będzie ona przeliczana
po faktycznym kursie 5 zł. Jeżeli Euro będzie taniało dostaniemy
mniej, ale na pewno nie więcej.
Wydawało mi się, że bank udzielając kredytów walutowych również
powinien wziąć na siebie ryzyko. A tu nie. Według mnie tak naprawdę
jest to kredyt w PLN bo kwota jest z góry ustalona w złotówkach a do
tego jeszcze jest ryzyko kursowe. Niech szukają innego osła - ja
napewno takiej umowy nie podpiszę.