Dodaj do ulubionych

Deszcz spadających gwiazd.

12.08.05, 20:22
Witam i zostawiam swój ślad w wieliczce.
Dziś, a pogoda jest sprzyjająca, można wieczorem i wczesną nocą popatrzeć w
niebo i podziwiać rój Perseidów. Dziś właśnie przypada maksimum tego
deszczu.
Reszta informacji tutaj:
www.twojapogoda.pl/index.html
sensei4-ty.
Obserwuj wątek
    • rita100 Re: Deszcz spadających gwiazd. 16.08.05, 21:58
      Nie widziałam, może masz zdjęcia ?
      Codziennie prawie ostatnio ogladalam zachod slonca, tez był wyjątkowy.
      Ale dziś to niestety depresyjna pogoda, pochmurni i leje - nie ma tego roku
      lato szczęście.
      hej, pozdrawiam :)
      • sensei4 Re: Deszcz spadających gwiazd. 16.08.05, 23:40
        Nie, nie mam. Bo i nie mam kilku rzeczy, w tym aparatu cyfrowego a nawet
        komórki fotografującej. Ale jak znajde gdzieś w sieci do podeślę adres.
        Pozdrawiam !
        sensei4-ty.
        PS. Pilnujcie mostu na Wiśle z Pobiednika do Niepołomic. Jak sprzedadzą most
        to jak będę smarował na Balice ? Przez N.H. rondo polsatowskie i Opolską ?
        Można ale za wiele świateł,przystanków, itp utrudnień.
        • rita100 Re: Deszcz spadających gwiazd. 17.08.05, 19:46
          Nie, zainstalujemy most zwodzony i będziemy pobierać myto ;)
          A dzis sie rozpogadza, już sloneczko chciało wyrzeć lecz chmureczki mówiły : -
          jeszcze czas, jeszcze czas - jutro twoja kolej ;)))))sloneczko ! Nie spiesz
          się , nie ma do czego i tak zaraz będziesz musiało zajść ;))))
          • sensei4 Re: Deszcz spadających gwiazd. 17.08.05, 21:06
            rita100 napisała:

            > Nie, zainstalujemy most zwodzony i będziemy pobierać myto ;)
            Rok temu jak wracałem z Rabki to w Niepołomicach sie zagapiłem i wjechałem w
            drogę na Szczurową. Nie chciało mi się zawracać i pojechałem na most do
            Brzeska. Kurna ! Był taki jak go pamiętam z przed półwiecza, z dołu i z
            powietrza. I pewnie jest taki dalej.
            > A dzis sie rozpogadza, już sloneczko chciało wyrzeć lecz chmureczki mówiły :
            -
            > jeszcze czas, jeszcze czas - jutro twoja kolej ;)))))sloneczko ! Nie spiesz
            > się , nie ma do czego i tak zaraz będziesz musiało zajść ;))))
            Pofilowałem w mapy pogody. Jutro ma być pogodnie, nawet tak z map wychodzi. No
            i ciepełko jakoś tak podchodzi do nas. Będzie klawo.
            Pozdrówka !
            sensei4-ty.
              • rita100 Re: Deszcz spadających gwiazd. 20.08.05, 23:58
                Jutro jade do Wieliczki, pozwiedzam, ogladne zachod slonca nad Krakowem i
                wpadnę do Was ;)
                Ale niebo dziś bezchmurne, boz jednej chmurki , czyli lotnicza pogoda :)
                A czy zauwazyliscie na niebie więcej samolotów ?
                  • rita100 Re: Deszcz spadających gwiazd. 21.08.05, 21:13
                    sensei jest chyba zajęty, bo jednak wydarzyła się tragedia lotnicza, pewnie sam
                    cos o tym powie.
                    A w następny tydzień planuje wyjazd na lotnisko i ogladanie z bliska samoloty,
                    bo jakos do mnie nie dochodzi jak takie cięzkie maszyny mogą się wznieść.
                    A dziś odwiedziłam Wieliczke.
                    • sensei4 Re: Deszcz spadających gwiazd. 22.08.05, 08:40
                      rita100 napisała:

                      > sensei jest chyba zajęty, bo jednak wydarzyła się tragedia lotnicza, pewnie
                      sam
                      >
                      > cos o tym powie.
                      Nic nie można dziś o tych katastrofach konkretnebo powiedzieć.
                      Ta nad Atenami wydaje mi się dziwna. Piloci bez przytomności, samolot w
                      krążeniu nad miastem prze półtorej godziny, pewnie na automatycznym, ludzie w
                      stanie na pół zamrożonym. Coś to dziwnie wygląda. W krążeniu nie zrzuca się
                      paliwa bo można zdetonować się na własnych oparach w powietrzu ( chyba tak ?).
                      Ta pod Lublinem, jest dość jasna. Z opisu wynika, że samolot ślizgnął się po
                      skrzydle. Za mała prędkość, za duże przechylenie, za nisko wykonany manewr.
                      Bywa że piloci latający na rurach nie czują małych samolotów. Ale śmierć, jak
                      każda, jest smutna. Nawet lotniczym sposobem poniesiona.
                      Rąbnięcie w górę, jak tego południowo amerykańskiego, też się trafia.
                      Pamiętacie jak nasz walnął w górę pod Zawoją.

                      > A w następny tydzień planuje wyjazd na lotnisko i ogladanie z bliska
                      samoloty,
                      Popatrzę, popatrzę, boć to maja nie spełniona miłość.
                      > bo jakos do mnie nie dochodzi jak takie cięzkie maszyny mogą się wznieść.
                      Najciekawsze jest to, że na tak małych w stosunku do ciężary skrzydłach
                      latają. Ale to jest do objaśnienia metodami/sposobem wynikającymi z nauki o
                      opływaniu ślicznych kształtów przez płyny, tu przez powietrze. Piękna i trudna
                      nauka ta mechanika płynów (płyny to siecze i gazy).
                      Odbieram za tydzień, na Balicach, najmłodszą wnuczkę i drugiego od góry
                      wnuczka.
                      A w niedzielę, wczoraj, byłem na festynie-mityngu " Święto Chleba", to takie
                      dożynki z akcentem tym razem politycznym.
                      Było miło. Spotkałem świetny zespół folklorystyczny z mojej strony Gór
                      Świętokrzyskich. Pogaworzyliśmy o tamtych stronach, lasach, uroczyskach,
                      historii, o majorze Hubalu, starych zwyczajach, barszczu z żytniej mąki po raz
                      tylko przemielonym w żarnach życie. Młócce na trzy cepy, i tłoczeniu oleju w
                      stąporze, ostrzeniu siekier na brusie, toczku.
                      Mam zaproszenie do Cisownika! Jak czas i warunki pozwolą pojadę z wnuczkami do
                      tej wsi w lasach koneckich.
                      Pozdr.sensei4-ty.
                      • rita100 Re: Deszcz spadających gwiazd. 23.08.05, 21:38
                        Witaj Sensei
                        Niestety tego nikt mi nie jest wytłumaczyć , dlaczego te maszyny się wznoszą,
                        tego nie obejmie mój rozum, podziwiam to i biore to za cud świata. Bardzo
                        dobrze manewruje rakietą, nawet świetnie rakietą kieruję ale tylko wtenczas gdy
                        stoję na korcie ziemnym i mam ją w ręce ;))))

                        A w niedzielę, wczoraj, byłem na festynie-mityngu " Święto Chleba", to takie
                        > dożynki z akcentem tym razem politycznym.

                        Lubie takie imprezy tradycyjne. Czy był tez festyn i się bawiłes ?
                        To pewnie są spotkania ludzi po latach. W lasach świętokrzyskich dużo bylo
                        partyzantów.
                        A widziałes dąb - Bartek ? Jeszcze istnieje , to dopiero jest okaz, widziałam
                        go kiedy byłam ze szkoła na wycieczce w świętokrzyskim. Wiesz ciezko mi
                        nawiązać z Tobą kontakt, kompletnie nie pamiętam tamtych terenów, chyba , ze z
                        okien pociągu, tak, tak - pamiętam jak gdzieś w Nowej Soli wyskoczyłam z
                        pociągu by w kiosku kupić kartkę i wysłac do siebie, ponieważ kolekcjonowałam
                        karki pocztowe i żeby było ich więcej wysyłałam do siebie. Nawet listonosz
                        zwracał mi uwagę dlaczego wysyłam do siebie np.
                        Do Zosi i tu adres
                        pozdrowienia sle zosia i tyle , czasmi od humoru zalezalo bylo
                        ps. czuje się dobrze ;))))
                        Wyobrażasz sobie co za glupie kolekcjonerstwo ?

                        Córka coś mi kombinuje z niedzielą, chce zobaczyć otwarty i pracujący market
                        gdzieś za miastem - gdzie z lokomotywowni starej zaprojektowała z mistrzem
                        market polski.

                        Mam zaproszenie do Cisownika! Jak czas i warunki pozwolą pojadę z wnuczkami do
                        > tej wsi w lasach koneckich
                        A co jest takiego w Cisowniku i gdzie on jest ?
                        Małe masz wnuczki, bo gdzies jest świetny watek z wyliczankami , możesz je
                        nauczyć, beda sie cieszyć.
                        pozdrawiam




                        • sensei4 Re: Deszcz spadających gwiazd. 23.08.05, 23:19
                          rita100 napisała:

                          > Witaj Sensei
                          > Niestety tego nikt mi nie jest wytłumaczyć , dlaczego te maszyny się
                          wznoszą,
                          > tego nie obejmie mój rozum, podziwiam to i biore to za cud świata.
                          Jaki cud? Fiza ma tu zastosowanie. Nawet liftowanie piłki tenisowej można tymi
                          sposobami objaśnić.
                          > Bardzo
                          > dobrze manewruje rakietą, nawet świetnie rakietą kieruję ale tylko wtenczas
                          >gdy
                          > stoję na korcie ziemnym i mam ją w ręce ;))))
                          Ja nie umiem grać w tenisa. Nie grałem nigdy.
                          >
                          > " Święto Chleba", to takie
                          > > dożynki z akcentem tym razem politycznym.
                          >
                          > Lubie takie imprezy tradycyjne. Czy był tez festyn i się bawiłes ?
                          Nie nie bawiłem się, posłuchałem ciut muzyki i tyle.
                          > To pewnie są spotkania ludzi po latach.
                          Ano są!
                          > W lasach świętokrzyskich dużo bylo
                          > partyzantów.
                          No, troche było. Zaczął mjr.Henryk Dobrzański-Hubal już jesienią 39-go.
                          Póżniej Zgrupowania Partyzanckie por.Jana Piwnika-Ponurego,Cichociemnego,
                          jednego z pierwszych, (to ten co rozbijał więzienie w Pińsku) , wraz z
                          podkomendnymi: Szarym, Nurtem, Rafałem Niedzielskim-Mocnym, to najmłodszy
                          Cichociemny.Nie był pełnoletni jak kakał do Polski. Razem w lesie chodziło z
                          Ponurym-Piwnikiem, (to stryj minister Piwnik) 450 - 600 żołnierzy w kilku
                          kompaniach.
                          Końskie, to te, co Nurt z Szarym-Chedą opanowali na jedna dobę w 44-tym nie
                          dając garnizonowi niemieckiemu szansy. Szary-Cheda to ten, co w 47 roku
                          opanował więzienie w Kielcach i uwolnił prawie 700 więzionych, głównie za
                          Wolną Polskę.
                          Pamiętasz film "Hubal" z R.Filipskim ?
                          > A widziałes dąb - Bartek ? Jeszcze istnieje , to dopiero jest okaz,
                          Widziałem go w maju twgo roku. Stoi ! Ma podparte konary ale stoi.
                          Wiesz ciezko mi
                          > nawiązać z Tobą kontakt, kompletnie nie pamiętam tamtych terenów, chyba , ze
                          z
                          > okien pociągu, tak, tak - pamiętam jak gdzieś w Nowej Soli
                          Łoj! to nie tu. To lubuskie.

                          >
                          > > tej wsi w lasach koneckich
                          > A co jest takiego w Cisowniku i gdzie on jest ?
                          To pierwsza kwatera Hubalczyków w październiku 39-go.
                          Zawsze mieli tam oparcie. Wieś w lasach. Mała, ale patriotyczna.
                          Gdzie leży ? Weź mapę samochodową i narysuj krechę Skarżysko-Kam - Radomsko i
                          wystaw z Końskich prostopadłą do tej krechy (w dół) Na lewo Sielpia, warta
                          oglądnięcia bo muzeum techniki dawnej, na prawo rzeczką Czarną Małachów. To
                          ten rejonik. Cisownik5 km na południe od Małachowa.
                          > Małe masz wnuczki, bo gdzies jest świetny watek z wyliczankami , możesz je
                          > nauczyć, beda sie cieszyć.
                          Jeden ma 19 lat, drugi 17, trzeci 15, wnuczki-dziewczyny 16, 13, i 11-cie.
                          Małe ?

                          Ten 17-latek i ta 11-latka ( brat i siostra) wracają w poniedziałek z Anglii
                          na Balice.
                          Pozdrawiam ! Ciebie i Wieliczan !
                          sensei4-ty.
                          • rita100 Re: Deszcz spadających gwiazd. 24.08.05, 19:55
                            mapa.szukacz.pl/?z_city_id=20363&max_katalog=n14_&katalog=n13_&x_obr=243&y_obr=356&x_15=93184&y_1
                            Na poczatek wkleiłam mapke :)
                            Faktycznie zabładziłam w terenie. Ale tak jest jak się nie zna terenów.
                            Ale jak widzisz wyszyukalam bardzo ciekawą dyskusję na temat Hubala -
                            oczywiście , że oglądałam film, ale już bardzo , bardzo dawno.
                            www.historycy.org/Mjr_Henryk_Dobrzanski_Ps.__hubal_-t2708.html
                            Ciekawe czy znane jest jego miejsce pochówku ? A wiesz , ze dyskutanci mają
                            racje , że w dobie poszukiwania prawdy zaczynamy zapominać o prawdziwych
                            bohaterach. Sam przeczytaj, ciekawa bardzo ciekawa dyskusja, wciąga to.

                            Sensei, toś Ty szczęśliwy dziadek, otoczony wnukami :)Tylko przyjeżdzają na
                            wakacje, to za bardzo Cię nie wymeczą, no i rozpiętośc wiekowa.
                            A czy chodzisz na grzyby ?
                            • sensei4 Re: Deszcz spadających gwiazd. 25.08.05, 21:59
                              Witam wszystkich !
                              O majorze Hubalu - Henryku Dobrzańskim-Lubienieckim przecztałem omal wszystko,
                              za wyjątkiem tej ostatniej pozycji. Muszę ją znaleźć i przeczytać.
                              O "bandytyźmie" w Oddziale Wydzielonym Wojska Polskiego, bo tak nazywał sie
                              Oddział mjra Hubala, takiej pieczęci używał, nie słyszałem. No, moze za tym
                              wyjątkiem, gdzie jednego za coś takiego Major zamknął w areszcie na nos a ten
                              zwiał. Strzelano za nim, " na chlap" czyli w kierunku skąd dochodziły
                              chlapnięcia jak wiał, a było po deszczy lub w deszczu.
                              Ten umiał po niemiecku. Choć Wańkowicz pisze " że poszedł na bandytyzm, ale
                              Polaków nie rabował" a wyspecjalizował się w zakładaniu stalówki na ukos drogi
                              i tym sposobem zrolował kilka samochodów niemieckich do rowu gdzie obrabiał
                              pasażerów. Ponoć jeden w stopniu generała, akurat spec od zwalczania
                              partyzantki, jadący na inspekcje do Kielc by omówić sposoby, musiał dojechać
                              tam w negliżu, czy w pożyczonym od żołnierza mumdurze.
                              Nawet wiem gdzie to było. Na Górze Baranowskiej między Skarżyskiem a
                              Suchedniowem. Dziś na tej Górze jest pomnik rozstrzelanych tam, ale czy za tą
                              akcję to nie wiem no i zajazd z bufetem.
                              Kto mógł być donosicielem-konfidentem-zdrajcą ?
                              Trudno dziś powiedzieć a domysły są zawsze niebezpieczne.
                              Pozdr. sensi4-ty.
                              • rita100 Re: Deszcz spadających gwiazd. 26.08.05, 22:05
                                Wiesz co sensei , o partyzance duzo by mówić, ale opowiem Ci co mój ojciec
                                zrobił. Otóz wywieziona go na roboty do Niemiec w czasie II wojny światowej i
                                było mu tam źle i cięzko. Słał listy do ojca, że mu jest cięzko wytrzymać, No i
                                mój dziadek, a ojciec mojego ojca jako , że był stolarzem zrobił dla dzieci
                                tego Niemca co go wysłał na roboty, to był chyba Gubernator Wieliczki szpokę z
                                drewna i zaniół Niemcowi. Gubernatorowi bardzo się ta szopka spodobała i z tej
                                przyczyny mógł ojciec mój przyjechać na przepustke na święta do domu. Jak się
                                przepustka skończyła to ojciec bez wiedzy dziadka uciekł w lasy do partyzantki
                                i tak przezył wojne. A mój dziadek został wezwany na dywanik do Gubernatora i
                                jak się dowiedział , że syn uciekł , nie wstawił się w Niemczech dostał ataku
                                serca i tam zmarł. Plotka się niosła , że Niemiec go zabił, a jenak nie ,
                                próbowali go ratować ale nic nie pomoglo i tak do końca życia ojciec moj miał
                                na sumieniu dziadka i z tym musiał żyć topiąc swoje żale w wódce w Wielczce i
                                najczęsciej na zebraniach partyjnych. Tak takie czasy byly. W partyzantce tez
                                była moja matka , ale blizszych informacji nie znam, a szkoda - już nigdy nie
                                poznam. Kończe czytać historie Olsztyna i powiem Ci szczerze - ludzie ludzią
                                gotuja taki los . Najgorsze chwile to chyba były tuż po wojnie, kiedy ciężko
                                bylo zapanować nad bałaganem , a już na ziemiach odzyskanych to była gehenna.
                                W niedziele wyjeżdzam do Kazimierza Wielkiego, może sobie po drodze gdzies na
                                trasie grzybki kupie, wszak mamy okres :)
                                pozdrawiam
                                Bandytyzm był wtenczas wszędzie.
                                • sensei4 Re: Deszcz spadających gwiazd. 26.08.05, 22:51
                                  rita100 napisała:

                                  > Wiesz co sensei , o partyzance duzo by mówić,
                                  Tak, bardzo dużo. I bardzo różnie. Podpierając rozmowy argumentami,
                                  wydarzeniani i zdarzeniami. I każdy miałby trochę racji.

                                  > było mu tam źle i cięzko. Słał listy do ojca, że mu jest cięzko wytrzymać,
                                  >No i
                                  > mój dziadek, a ojciec mojego ojca jako , że był stolarzem zrobił dla dzieci
                                  > tego Niemca co go wysłał na roboty, to był chyba Gubernator Wieliczki szpokę
                                  z
                                  > drewna i zaniół Niemcowi. Gubernatorowi bardzo się ta szopka spodobała i z
                                  tej
                                  > przyczyny mógł ojciec mój przyjechać na przepustke na święta do domu. Jak
                                  się
                                  > przepustka skończyła to ojciec bez wiedzy dziadka uciekł w lasy do
                                  partyzantki
                                  > i tak przezył wojne. A mój dziadek został wezwany na dywanik do Gubernatora
                                  i
                                  > jak się dowiedział , że syn uciekł , nie stawił się w Niemczech dostał ataku
                                  > serca i tam zmarł. Plotka się niosła , że Niemiec go zabił, a jednak nie ,
                                  > próbowali go ratować ale nic nie pomoglo i tak do końca życia ojciec moj
                                  miał
                                  > na sumieniu dziadka i z tym musiał żyć topiąc swoje żale w wódce w Wielczce
                                  i
                                  > najczęsciej na zebraniach partyjnych. Tak takie czasy byly.
                                  Tak, tak. A gdyby sprawy potoczyły się inaczej, dziadek przeżył by wojnę i
                                  byłby oskarżony o kolaborowanie z gubernatorem. Też źle.
                                  Naród byl, a i jest mściwy, zawistny, nie popuści, nie daruje innemy suksesu,
                                  powodzania, że tamtemu jest "lepi niż mnie ". A wtedy były takie sprzyjające
                                  ku temy czasy, by się odegrać. Wiem coś, wiem.
                                  > W partyzantce tez
                                  > była moja matka , ale blizszych informacji nie znam, a szkoda - już nigdy
                                  nie poznam.
                                  Ja też nie poznam tajemnic zawodowych ojca. Nie opowiedział mi nigdy, choć
                                  były okazje ku temu, (a i fach mam mechaniczny, pobierałem nauki na Szlaku!)
                                  jak to się gwintuje lufy do krótkich broni, jak się kalibruje takie i to pod
                                  okiem majstra Niemca.
                                  Mój ojciec zaliczył wszystkie naloty na Drezno. O tym opowiadał trochę.
                                  Ale wspominał głupotę naszych "sabotażystów", która mogła, gdyby nie
                                  zareagował ostro doprowadzić do rozwałki wiele, naprawde wielu ludzi.
                                  Mołodiec sabotażysta nie zdawał sobie sprawy, że prymitywizm działania mści
                                  się okrutnie.

                                  > Kończe czytać historie Olsztyna i powiem Ci szczerze - ludzie ludzią
                                  > gotuja taki los . Najgorsze chwile to chyba były tuż po wojnie, kiedy ciężko
                                  > bylo zapanować nad bałaganem , a już na ziemiach odzyskanych to była
                                  gehenna.

                                  Nie tyle nad bałaganem co nad zwierzęcą chęcią zdobycia mająteczków, odegrania
                                  się za jakieś zadawnione afronty na wiejskim weselu, za odbicie dziewczyny w
                                  tańcu. Zapalczywość najprzedniejszej marki.
                                  > W niedziele wyjeżdzam do Kazimierza nad Wisłą, może sobie po drodze gdzies
                                  na
                                  > trasie grzybki kupie, wszak mamy okres :)
                                  Jest, ale grzyby są robaczywe. Sprawdzaj kupując ! No i sprawdź przed
                                  podgotowką do spożycia, Sztukę w sztukę. Mniejsza już o robaki, ale by nie
                                  trafił sie trujący.
                                  Szerokiej drogi ! Uważaj !! Zdziczłych dawców organów jest zatrzęsienie na
                                  drodze. Dziś umknąłem konsekwencjom spotkanie z TRZEMA dawcami a przejechałem
                                  tylko 120 km.

                                  > Bandytyzm był wtenczas wszędzie.
                                  Oj był , był !!
                                  Pozdr. sensei4-ty.
                                    • sensei4 Re: Deszcz spadających gwiazd. 27.08.05, 23:09
                                      Można pisać pod dowolnym tematem.
                                      Tu nie ma wielu dyskutantów. Połapiemy się w tematach pomieszczonymi nawet pod
                                      innymi tytułami. Gwiazdy wsządzie sa. Gwiazdy zawsze spadaja.

                                      Czytałem, czytałem. Oj, masz rację. Ale co z tego że ją masz ?
                                      Jak jest zmieszanie to "wadze" zawsze biorą najcwańsi, co nie znaczy
                                      najbardziej odpowiedni do jej sprawowania.
                                      Taki są wszystkie przewrotki, przekrętki, przewalanki i co by jescze nie
                                      powiedzieć / napisać.

                                      Do K Gregora .
                                      Miło jest spotkać starych przyjaciół z którymi coś się nowego stworzyło.
                                      Ja swoich odwiedzam. Ostatnio przegadaliśmi "chwilkę" i zaskoczę Was może co i
                                      nie co, o Technice, tej z dużego T. Wspominki są zawsze, ale pogaduchy o nowym
                                      też.
                                      Pozdrawiam Was i Wieliczan.
                                      W poniedziałek przesmaruję po ulicach Wieliczki w obie strony.Od Niepołomic do
                                      Balic i spowrotem. Wolniutko, regulaminowo, 50-tką.
                                      sensei4-ty.
                                      • rita100 Re: Deszcz spadających gwiazd. 28.08.05, 21:43
                                        A ja jestem po męczącej wycieczce w takim rejonie bylam , gdzie brzydoty bylo
                                        więcej. Parę kilometrów za Krakowem na Busko Zdrój i miasteczka meliniarskie ,
                                        ludzie mieszkają w ruderach, a o miasto się nie dba. Takie sa niektóre
                                        miejscowości w Polsce. Nic pieknego, jedynie chmiel, chmiel na polach.

                                        sensei, to uważaj na komin w Wieliczce, bo jutro bedzie burzony :)
                                        No i Kościuszki ulica jest nieprzejzdna, ale zwróć uwagę na starą kapliczkę na
                                        skrzyzowaniu.
                                        • sensei4 Re: Deszcz spadających gwiazd. 28.08.05, 22:13
                                          rita100 napisała:

                                          > A ja jestem po męczącej wycieczce w takim rejonie bylam , gdzie brzydoty
                                          bylo
                                          > więcej. Parę kilometrów za Krakowem na Busko Zdrój i miasteczka meliniarskie
                                          ,
                                          > ludzie mieszkają w ruderach, a o miasto się nie dba. Takie sa niektóre
                                          > miejscowości w Polsce. Nic pieknego, jedynie chmiel, chmiel na polach.
                                          Dużo miast, tych mniejszych, bez kiedyś przemysłu, dziś bez niczego jest w
                                          opłakanym stanie. Moje rodzinne, Skarżysko-Kam. też.
                                          >
                                          > sensei, to uważaj na komin w Wieliczce, bo jutro bedzie burzony :)
                                          Jak to by robili moi koledzy, co wysadzali kiedyś połowę ruder i nie tylko w
                                          Libii, to możecie spac spokojnie. Położą go pionowo. Złamie sie w dwu
                                          częściach i obsunie w dół. Ale widok może być interesujący. Fotografować z
                                          gotowocią do pstrykania, czasu będzie ciut, ale sprzęt przy oku. Później
                                          chmura kurzu. Też fotogeniczna.
                                          Rita! Kliknij na mój adres, mam ciekawy wywiad z p. Gwiazdą.
                                          Pozdrawiam Ritę, Forumowicziów i Wieliczan !
                                          Na kapliczkę pofiluję jeżeli współużytkownicy drogi pozwolą mi na to.
                                          sensei4-ty.
                                          > No i Kościuszki ulica jest nieprzejzdna, ale zwróć uwagę na starą kapliczkę
                                          na
                                          > skrzyzowaniu.
                                        • sensei4 Gdzie przykucnąć na kawę ? 28.08.05, 22:22
                                          Drodzy Wieliczanie !
                                          Gdzie mogę jutro przykucnąć na kawę z możliwościa zaparkowania mojego
                                          Messerschmitta Wartb-Golf mleko z kawą, i numerkiem 299 ?
                                          Wskażcie miejsce łatwe do zatrzymania tej wspaniałej maszyny, do kawy mogę
                                          dojść kilkanaście metrów. Nawet więcej niż kilkanaście.
                                          Pozdrówka !
                                          sensei4-ty.
                                          • rita100 Re: Gdzie przykucnąć na kawę ? 29.08.05, 19:30
                                            Oj, sensei, wiesz , ze my tu jestesmy z dala od Wieliczki, od czasu do czasu
                                            tylko jadę odwiedzić rodzine. Nie ma takiego miejsca, by wypic kawę, a aż się
                                            marzy , żeby takie miejsce było na Rynku. Radzę Ci objechac Rynek i samemu
                                            napisać nam spostrzeżenia. Niby gdzies sa takie kawiarenki, ale gdzies w murach
                                            ukryte, ale, ale..... przypomnialo mi śie , że możesz zasiaść w hotelu Galicja
                                            na drodze głównej, tuż przy kominie i popatrzec na piekny biały klasztor, który
                                            się wyróznia na wzgórku. Będziesz widział i samochód i pewnie wypić kawę , a na
                                            widoku auto, bo wiesz jak jest , licho nie spi , a złodzieji aut jest pełno. ;)
                                            Jak wrócisz opowiedz swoje wrażenia. A na komputer siadam prosto z pracy,
                                            pracuje do 19.00.
                                            Rocznica Solidarności nie jest dla mnie taka ważna - jedynie cenie to , że
                                            uwolnieni zostaliśmy od dyrektyw byłego ZSRR, no i ta wolność slowa i krytyki.
                                            To tyko napędza kase sądom i adwokatom , bo kazdy kazdego sadzi ;))))))
                                              • sensei4 Re: Gdzie przykucnąć na kawę ? 30.08.05, 23:28
                                                rita100 napisała:

                                                > A widziałeś dziś piękny zachód slońca, taki mglisty rózowiuteńki, czuć już
                                                > nadchodząca jesień :)

                                                Sie widziało !
                                                Mam nawyk patrzenia na niebo.
                                                Tak, to już prawie jesień.
                                                Pozdr. sensei4-ty.
                                                  • sensei4 Re: Gdzie przykucnąć na kawę ? 01.09.05, 12:28
                                                    rita100 napisała:

                                                    > A nic nie napisałes o wycieczce ?
                                                    > Czyzbys nie przejeżdzał przez Wieliczkę ?

                                                    Tak to jakoś dziwnie było, że wjechałem w Wieliczkę od Niepołomic, tą drogą od
                                                    i w kierunku na "Autostradę Słońca". Samochodów było co nie miara i to na obu
                                                    pasach, za mną, przede mną i z naprzeciwka. Zjazd z drogi w lewo, spowodowałby
                                                    podkorkowanie ulicy-drogi. Rozglądałem sie jak to zrobić i nie miałem sumienia
                                                    zatrzymać ruchu na chwilę choćby. Tłok był wielki. Tak i jechałem w kolumnie
                                                    dalej i dalej, aż dojechałem do "zakopianki". Postałem w korku, skręciłem w
                                                    prawo i turlałem się do wjazdu na obwodnice prze ponad kwadrans za takimi z
                                                    betonem, jakimiś klamotami, wielgachnymi jak spore domy. Ruch był wahająco
                                                    się wahadłowy. Dopiera po wjeździe na obwodnicę było luźniej.
                                                    Powrotna droga podobnie. Jazda w sznurku. Stąd to i nie skręciłem do miasta.
                                                    Jak poustawiacie te słupki, światła, i zjedzie ta cała remontówka do bazy,
                                                    wybiorę się ponownie na zwiedzanie Wieliczki. Nawet nie miałem jak pofilować
                                                    na boki. Ciurkiem filowałem na światła hamulcowe tego przede mną. I jak tu
                                                    kombinować by nie zatarasować ruchu i tak już trudnego.
                                                    A szkoda. Ale nie zawsze jest tak, jak sie chce.
                                                    Pozdr.
                                                    sensei4-ty.
                                                  • rita100 Re: Gdzie przykucnąć na kawę ? 01.09.05, 22:43
                                                    Wiem. Nie lubie korków, dlatego znam te drogi boczne i omijam te korkowe drogi.
                                                    Nic sie nie dzieje, nie dziś to jutro jak mówią. A w zimie jeżdzisz ?
                                                    Słyszaleś co sie dzieje z ropą ? Dziś w "Przekroju "przeczytałam , że w 2010
                                                    roku będzie taki brak ropy na rynku, że świat się zmieni nieodwracalnie. Że
                                                    wrócimy do epoki kamienia prawie łupanego, bo jak, kiedy prostą żywnośc nie
                                                    potrafimy już produkowac a zdani jesteśmy na łaskę importerów i eksporterów, a
                                                    tu transportu nie będzie. Ja juz myślę o kupieniu pieca angielki, by w zimie
                                                    nie zamarznąć, kedy wszystkiego będzie brak. Przeciez 2010 to prawie juz, a tu
                                                    slysze , że benzyna idzie w górę. Przeczytaj ten artykuł. To nie chodzi tylko o
                                                    Polskę ale również inne kraje, również i Ameryke.
                                                    Nic dobrego z tego wszystkiego nie będzie.
                                                    Jak myslisz ?
                                                    pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka