Dodaj do ulubionych

zdradziła mnie i nie wie kogo wybrać

12.09.21, 16:03
Witam!

Wiem, że pewnie na forum setki podobnych tematów, ale w zasadzie to każdy przypadek jest trochę inny, więc opiszę swój i proszę o poradę bo jestem w strasznej kropce. Sytuacja jest dość skomplikowana.

W piątek dowiedziałem się, że zostałem zdradzony i boli jak cholera.
Jesteśmy związkiem z 6 letnim stażem z epizodem rozstania na pół roku 3 lata temu. Wcześniej mieszkaliśmy razem, ale ostatnie 3 lata nie. Cały czas coś stało na przeszkodzie, żeby mieszkać razem. Ostatni rok zaczęliśmy się coraz bardziej od siebie odsuwać. Brak seksu, a spotkania tylko na wycieczki rowerowe czy narty, które razem uwielbiamy. Ja miałem spore problemy ze sobą ostatnio, które udawało mi się pokonać. W czerwcu poczułem wiatr w żagle. W lipcu byliśmy na cudownych wakacjach 3 tygodniowych, w między czasie, których ja musiałem wrócić do Warszawy na jedną noc do pracy. Niestety było to akurat w przeddzień jej urodzin i temat urodził się niespodziewanie.
Wróciliśmy do Warszawy i znowu było jakoś daleko, ale ja podjąłem decyzję, że zrobię wszystko, żeby to zmienić. Byliśmy na jednym cudownym weekendzie 15 sierpnia. Było super!
Po czym w kolejny weekend zniknęła na cały weekend i zostałem tylko z informacją zdawkową daną mi w nocy z soboty na niedziele, że jest na weselu. Po czym cisza.
Spotkaliśmy się tydzień później i powiedziała, że nie wie czy nasz związek ma dalej sens. W zasadzie stosowała identyczne argumenty jak ja przy rozstaniu 3 lata wcześniej oraz zupełnie przeciwne teksty do swoich z wtedy. Powiedziała, że bardzo zależy jej na mnie i nie chce mnie tracić w swoim życiu.
Nie wyjaśniła mi co się stało w tamte weekend. Mieliśmy zaplanowaną jeszcze wspólną pracę, więc ja zakończyłem rozmowę w zawieszeniu, żeby nie psuć jeszcze bardziej relacji w ciągu tygodnia pracy.
Oczywiście złamała mi serce. Zostałem z przecuciem, że jest ktoś inny.
Event był w tym tygodniu. W piątek zapytałem czy jest ktoś inny i się przyznała.
Poznała go kiedy ja wyjechałem do pracy na nasze wakacje. Zaczęli rozmawiać. Ona się zauroczyła. Wesele w tamte weekend wyszło spontanicznie i zadzwoniła, żeby przyjechał. Sypiają ze sobą.
I teraz najlepsze. Powiedziała, że jest w rozsypce i rozbita bo nie wie kogo wybrać. On wie o mnie i grzecznie czeka. Jest podobno kompletnym przeciwieństwem mnie. Stabilny, spokojny, do bólu szczery. Natomiast powiedziała, że nigdy nie będzie w stanie mieć z nim to co ze mną ma i wie że może mieć. Czyli spontaniczności, szalonych wyjazdów, biegania bo bagnach, przedzierania się przez puszcze, szaleństw w domu, ekscentryczności. Nazwała go nerdem. I powiedziała, że wychodzenie do restauracji i oglądanie tylko netflixa ją nie rajcuje.
Tłumaczy się, że nie zaznała we mnie stabilności ani nie czuła, że chcę zrobić krok dalej. Zasłania się moimi wybrykami z przeszłości.
I teraz ona próbuje normalnie rozmawiać ze mną przez ten weekend jak gdyby nigdy nic. Napisałem jej długi list, który zostawiłem wczoraj w jej skrzynce opisujący moje uczucia i całą naszą historię. Nie chce się dziś spotkać i porozmawiać, bo zasłania się pracą. Pyta natomiast czy mogę przyjechać jej pomóc w pracy w jej domu. Nie jestem w stanie tam wejść mając świadomość, że była tam z nim.
Co mam zrobić?
Też mam epizodu nieszczerości i według niej zdrady, ale moim zdaniem to zupełnie inna sytuacja.

Pozwólcie, że opiszę krótko nasz związek.
Rozstaliśmy się w 2018 roku w kwietniu z mojej inicjatywy po prawie 3 latach, bo czułem, że związek zmierza do nikąd. Mieszkaliśmy razem, ale ona od dłuższego czasu się odsuwała, nie wychodziła nigdzie ze mną np do znajomych, była zimna, niedostępna. Absolutny brak seksu. Kładliśmy się razem do łóżka, ale spaliśmy oddzielnie.
Podjąłem tą decyzję, żeby nie doprowadzić do sytuacji, w której poznam kogoś, zauroczę się i będę prowadził podwójne życie.
Wyprowadziłem się i cały czas do mnie pisała. Kochała. Rozmawialiśmy, ale ona miała tendencje do znikania.
W między czasie poznałem kogoś kto mnie bardzo zainteresował, ale cały czas miałem z nią (byłą kontakt).
Po miesiącu miedzy mną a tą nową się posypało, ale nie było mi bardzo smutno.
Po chwili odezwała się moja była i wtedy powiedziałem, że był kto inny dlatego się nie odzywałem. Zniknęła na jakiś czas, po czym pojawiła się z bardzo erotycznym zdjęciem. Zaczęliśmy rozmawiać bardzo erotycznie i uprawialiśmy w zasadzie seks przez telefon. Sytuacja się powtarzała przez kilka tygodni, pojawiły się erotyczne filmiki. Ona nie chciała, żebym przyjechał. Nie chciała się spotkać. Cały czas mnie unikała. Oczywiście rozumiem, bo bała się, że chodzi mi tylko o seks. Ja też bardzo nie cisnąłem, bo zależało mi na niej i widziałem cień nadziei, że może z nią jest szansa na powrót do normalnośći po tym czasie rozłąki. I tak to trwało do moich urodzin, kiedy wysłała mi najpiękniejsze akty jakie widziałem w życiu. Niestety z racji, że ona mnie cały czas odrzucała ja nie podjąłem dalej tematu i znowu pojawiła się dziewczyna sprzed miesiąca, która po prostu mnie chciała, więc poszedłem w to. Oczywiście było słabo i się posypało. Pod koniec sierpnia. Moja była z 3 lat dowiedziała się w między czasie, że byłem z tą nową, w górach. Miała pretensje i traktowała to jako zdradę. Zniknęła na kilka tygodni, po czym się spotkaliśmy. To był przecudny wieczór, długie rozmowy, swoboda, naturalność a potem namiętność nie do opisania i cudowna noc. Wróciliśmy do siebie i było cudownie. Niestety z racji, że obiecałem tej drugiej jeszcze, że zagra wesele ze mną jako mój dj, a bardzo potrzebowała pieniędzy (świeżo po rozwodzie i małe dziecko), więc nie chciałem mówić jej, że nie zagramy i że wróciłem do byłej, żeby nie stwarzać nie potrzebnych problemów i niedomówień w pracy. Zagraliśmy wesele razem i mnie pocałowała. Chciała więcej, ale ja ją odsunąłem bo byłem w związku. Wróciliśmy do Warszawy. Spotkałem się jeszcze raz z tą dziewczyną na chwile i nie wiem czemu nie powiedziałem jej, że wróciłem do byłej. Któregoś dnia odwoziłem moją dziewczynę do domu i zadzwoniła ta druga. Ona zobaczyła to na telefonie i wymagała wyjaśnień, więc wyjaśniłem. Zdzwoniły się, zgadały obie ze mną zerwały chociaż w zasadzie z tą drugą nic mnie nie łączyło. Widać nie według jej. Miały się zmówić i razem wylać mi kubeł zimnej wody na głowę, ale w mojej dziewczynie z 3 lat coś pękło i wróciła do mnie, wystawiając tamtą drugą. Od tamtej pory próbujemy coś budować. Przez jakiś czas była namiętność, ale zanikała znowu. Ja nie cały czas borykałem się z problemami i nie byłem w stanie ogarnąć i być stabilnym, ona miała problemy rodzinne. Po czym choroba jej matki sprawiła, że zniknęła prawie na pół roku opiekując się nią. Skończyło się to w lutym tego roku wyzdrowieniem jej mamy. Niestety nic dalej nie zrobiłem, żeby pokazać, że jestem stabilny, żeby poczynić z nią krok dalej, a ona była niedostępna. I teraz jesteśmy w sytuacji, którą opisałem wyżej.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka