Dodaj do ulubionych

...i żyli długo i szczęśliwie...

17.03.07, 22:04
czy zdradę można wybaczyć? Myślę, że zależy od różnych czynników. nie chce mi
się teraz o tym pisać od jakich. Generalnie to tak można.
Obserwuj wątek
      • mannheim1 Re: ...i żyli długo i szczęśliwie... 25.04.07, 08:11
        Wybaczylam mezowi jego zdrade - trwalo to bardzo dlugo, jestesmy razem i
        jestesmy szczesliwi, jednak to ze mnie zdradzil jest miedzy nami. On ma wyrzuty
        sumienia, ja tego nigdy nie zapomne. Kocham go, ale fakt ze bawil sie z inna
        kobieta, wprawdzie niedlugo ale zawsze -jest zakodowane w mojej glowie i
        wymazac sie tego nigdy nie da. Czuje jego milosc - to dodaje mi sil i ustawia
        mnie pozytywnie na nasze dalszege zycie.
        • ana792 Re: ...i żyli długo i szczęśliwie... 25.04.07, 17:39
          uważam że po zdradzie to juz nie jest ten sam związek co przed.Ja nie umiałabym
          żyć z męzem gdyby to mi zrobił! już zawsze zastanawiałabym się czy znów kogoś
          ma czy nie.I pewnie idąc za ciosem zrobiłabym to samo co on mi,bo niby dlaczego
          nie ?A wiadomo że po czymś takim nawzajem bardziej byśmy się nienawidzieli niż
          próbowali ratować nasz związek! Więc w moim przypadku zdrada nie byłaby
          wybaczona!















          • vasagirl Re: ...i żyli długo i szczęśliwie... 06.05.07, 10:51
            jak moze troszkę satrsza będziesz to zrozumiesz ze w zyciu zmienaiją się
            priorytety kochana. wszytskim nam się wydaje jak jestesmy młode ze NIGDY nie
            zdradzimy i NIGDY nie wybaczymy zdrady. ale zycie szybko i boleznie to
            weryfikuje. daj sobie i innym prawo do wątpliwosci, bo potem przezyjesz szok.
            • ulajana Re: ...i żyli długo i szczęśliwie... 02.07.07, 14:06
              Zgadzam się, nigdy nie mów nigdy, człowiek nie zna się do końca, jeśli nie był
              nigdy w pewnej sytuacji to skąd może wiedzieć jak zareaguje??mam męża i dziecko
              i często gadamy o tym że człowiek to istota naprawdę słaba i nawet jeśli kocha
              to jest w nim ta ciemna strona. i myślę że wybaczyłabym mężowi jeśli by chciał
              byc ze mną. Bo małżeństwo to przede wszystkim przyjaźń i cudnie się żyje z
              przyjacielem na co dzień i jestem pewna że drada boli, choć nie wiem jak bardzo
              bo nie doświadczyłam, ale myślę też że boli przede wszystkim zraniona miłość
              własna - jak to??mnie zdradził??no i spada tez poczucie własnej wartości.ale to
              nie jest dobry powód żeby rozwalać całe małżeństwo - chyba że jedna z osób już
              nie ma żadnej motywacji żeby próbować
          • evilwoman Re: ...i żyli długo i szczęśliwie... 10.06.07, 19:19
            Mój mąż wybaczył mi zdradę. To prawda, że tego się nie zapomina, ale wybaczyć
            można, jeżeli przed zdradą łączyło ludzi prawdziwe uczucie. Pewnie zapytacie jak
            to możliwe, że parę, która się kochała podzieliła zdrada. Otóż możliwe. W życiu
            nie przypuszczałam, że do tego dojdzie i oceniałam surowo takich ludzi, a los
            spłatał mi figla i teraz wiem, że NIGDY NIE MÓW NIGDY.
          • rybcka Re: ...i żyli długo i szczęśliwie... 20.06.07, 14:11
            Uważam, że dojrzały człowiek potrafi wybaczyć nawet zdradę, o ile nie jest
            to "sport" dla zdradzającego. Są tacy ludzie i to kwalifikuje się do terapii.
            To fakt, że zdrada narusza fundament związku, który i tak był już nadwątlony
            skoro to się stało. Jak już pisałam w innym wątku klasyczna zdrada to skutek
            rozpadu związku a nie jego bezpośrednia przyczyna. Nawet mordercom daje się
            drugą szansę. Wybaczenie jest możliwe, ale nie można budować na zgliszczach, a
            należy wyciągnąć wnioski (dotyczy to obu stron) i stawiać nowe fundamenty. To
            bardzo trudne, ale prawdziwa dojrzała miłość potrafi.
            --
            ♥ Adrian ♥
    • wielorak Re: ...i żyli długo i szczęśliwie... 01.05.07, 22:15
      Widze, że zdania na ten temat są podzielone. Faktem jest, że złotego środka nie
      ma. Jedni zdradzeni odejdą bez zawahania, inni "odwdzięczą" się, a jeszcze inni
      nie będą mieli nic przeciwko. Nikt jednak nie zastanawia się nad pewną istotną
      sprawą w tej materii. Otóż kim byłaby dla nas osoba które to zrobiła? Z
      pewnością przychodziłyby takie chwile, kiedy w wyobraźni rysowałyby się igraszki
      partnera/ki z drugą osobą. Ten obraz skłaniałby do pewnej refleksji - on/ona nie
      jest dla mnie już nieskazitelny/na, mój partner stracił swój autorytet i nie
      jest już dla mnie nieskazitelny. To powoduje, że człowiek, który stracił "swój
      ideał" czuje się zagubiony i osamotniony. Z pewnością jest to dołujące uczucie.
      Oczywiście pisząc ideał mam na myśli ten "swój ideał" z którym chcę być na całe
      życie, ale po drodze wydarzyło się coś co zmyło mi sprzed oczu ten ideał.
      Natomiast z drugiej strony wygląda to tak, że ktoś kto zdradzi z pewnością
      odczuwa dyskomfort, że nie jest już tą wyjątkową osobą dla swojej drugiej
      połówki i nigdy już nią nie będzie. To na pewno jest również dołujące uczucie,
      które zawsze będzie ciążyło na psychice. Jedynie osoby niezaangażowane,
      wyrafinowane i bez sumienia podchodzą do tego obojętnie. Ja jestem przekonany,
      że zdrada z pewnością rujnuje związek, a co ważniejsze umniejsza wiarę w
      znalezienie partnera, który byłby fair. Sądzę, że jest to przyczyną tak wielu
      zdrad i nieudanych związków. Tak więc moją zasadą jest to, aby nie zdradzać, a
      jeśli zostanę zdradzony, to nie ważne jest na jakim etapie jest mój związek,
      tylko trzeba odejść, gdyż już nic nigdy nie będzie tak samo piękne w związku z
      partnerem który zdradził. Pozdrawiam i zachęcam do bycia fair, bo zdradzając
      niszczymy nie tylko siebie i partnera, ale i przyczyniamy się do rujnowania
      społecznych wartości dotyczących moralności i nikt nie będzie widział w nas
      autorytetu, a ów autorytet może być dla naszych znajomych bardzo pomocny w
      trudnych chwilach.
      • escape01 Re: ...i żyli długo i szczęśliwie... 04.07.07, 12:05
        Tak zgadzam się z Tobą.Złotego środka nie znajdzie się.Osoby, które piszą że wybacza się zdradę- tak wybacza się ( na to się składają rożne okoliczności-a może w dużej mierze obecność dziecka)- ale w nas gdzieś nawet głęboko zawsze pozostanie ,że partner nas zdradził.I jest to napewno dołujące uczucie, że czujesz się jakbyś była tą gorszą, na którą często spada oskarżenie , że to twoja wina ( na początku są to zarzuty ze strony partnera ). Zdrada umniejsza wiarę w partnera.
    • avide Re: ...i żyli długo i szczęśliwie... 07.07.08, 07:08
      Zdradę można wybaczyć ale NIGDY się jej nie zapomni. I nawet jeśli przyklepie
      się ją gdzieś tam głęboko, to i tak co jakiś czas będzie w myślach przynajmniej
      powracała.

      Zdradę można wybaczyć i zapomnieć dopiero w momencie gdy zapomni się o obiekcie
      który takowej zdrady dokonał. Niestety tak to działa, dlatego jeśli ktoś
      poodejmuje się zdradzania warto byt miał świadomość ewentualnych konsekwencji.

      Jak zdradzać to z głową i w razie czego z podniesioną głową przyjąć na siebie
      cięgi za wykryta niewierność, albo... nie zdradzać, jeśli nie mamy na tyle "jaj"
      by unieść owe brzemię w sobie.

      Pzdr.
      --
      Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz na co trafisz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka