Dodaj do ulubionych

Zdradzam i będę zdradzała.

31.07.08, 21:07
Nie umiem być wierna.
Mam rodzinę, dbam o nią i wszyscy uważają mnie za przykładną matkę i
panią domu, a jednak mam swoją tajemnicę, która mnie zaczyna trochę
niepokoić. Sekret ten rozpala również moje zmysły, dlatego nie
potrafię z niego zrezygnować.. Czy jestem zła? Nie sądzę. Cóż, może
jestem dla siebie zbyt wyrozumiała, ale nie potrafię inaczej.
Czy tylko ja nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, a może jest
tutaj ktoś kto czuje podobnie..
Obserwuj wątek
    • ava07 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 01.08.08, 12:43
      Witam cie
      rozumiem cie doskonale, bo mam podobnie, nie wiem jaki macie staz
      malzenstwa ale my 4 lata,
      jestesmy szczesliwa rodzina , mamy dwoje dzieci, wszytsko wyglada
      normalnie a wrecz wzorowo, ale niestety czasem chec spotkanie sie z
      kims innym jest silniejsza, walcze z tym jak moge ale nie daje rady
      czasem sie zastanawiam dlaczego tak jest,
      zstanawialas sie nad tym dlaczego tak robimy>?>
      moze mamy za dobrze i tego nie doceniamy :)))
    • mars_72 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 02.08.08, 17:13
      koliberek78 napisała:

      > Nie umiem być wierna.
      > Mam rodzinę, dbam o nią i wszyscy uważają mnie za przykładną matkę i
      > panią domu, a jednak mam swoją tajemnicę, która mnie zaczyna trochę
      > niepokoić. Sekret ten rozpala również moje zmysły, dlatego nie
      > potrafię z niego zrezygnować.. Czy jestem zła? Nie sądzę. Cóż, może
      > jestem dla siebie zbyt wyrozumiała, ale nie potrafię inaczej.
      > Czy tylko ja nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia, a może jest
      > tutaj ktoś kto czuje podobnie..

      Bredzisz kobieto...
      fakt że zdradzasz męża zaprzecza twierdzeniu że dbasz o rodzinę, bo czas który
      mogłabyś poświęcić byciu z rodziną poświęcasz kochankowi.
      Reszty nie warto nawet komentować..
        • niemonogamiczny dlaczego zdradzamy 03.08.08, 16:28
          a ja się nie zgadzam, że to zła kobieta jest. Jak się ma dwadzieścia
          kilka lat to głowa pełna jest jeszcze ideałów wpajanych przez
          kościół, rodziców i całą resztę. Łatwo sobie wtedy wyobrażać, że
          wierność to nic trudnego. A tymczasem w moim odczuciu wierność jest
          tak niewiarygodnie trudna, że szkoda sensu się starać... Żyję przy
          tym dostatecznie długo, żeby zauważyć, że jest to zjawisko
          niezmiernie rzadkie.

          dlaczego?

          bo taką mamy biologiczną naturę. Pytanie pozostaje tylko jak to
          pogodzić? Jak pogodzić potrzebę miłości i bliskości z niewiernością.
          Większość zdradza dbając o sekret, choć ten bywa z czasem coraz
          trudniejszy do utrzymania. Część z nikim na stałe się nie wiąże, a
          jeszcze inni uprawiają seks grupowy.

          z wiekiem przychylam się do zdania, że mamy więcej niż tylko
          heterycką i gejowską orientację seksulną. Prócz tego istnieje bardzo
          wielu poligamistów, którzy bądź zdradzają, bądź uprawiają monogamię
          seryjną. A im nasze społeczeństwo zamożniejsze, im łatwiej żyć w
          pojedynkę tym więcej będzie odważnych. Natury nie oszukamy

          pozdrowienia
          nmn

          p.s. i żeby nie było wątpliwości, nie znam odpowiedzi na wszystkie
          pytania tylko jak każdy z nas radzę sobie z tym bałaganem zwanym
          życiem na własny sposób
          • audwork Re: dlaczego zdradzamy 03.08.08, 16:38
            niemonogamiczny napisał:

            > a ja się nie zgadzam, że to zła kobieta jest. Jak się ma dwadzieścia
            > kilka lat to głowa pełna jest jeszcze ideałów wpajanych przez
            > kościół, rodziców i całą resztę.

            idealy dobrze miec, jesli ich sie nie ma to nie warto dalej zyc.
            Starcy i frustraci idealow juz nie maja.


            Łatwo sobie wtedy wyobrażać, że
            > wierność to nic trudnego. A tymczasem w moim odczuciu wierność jest
            > tak niewiarygodnie trudna, że szkoda sensu się starać... Żyję przy
            > tym dostatecznie długo, żeby zauważyć, że jest to zjawisko
            > niezmiernie rzadkie.

            wiernosc to naprawde nic trudnego o ile CZLOWIEK potrafi korzystac ze swojego mozgu.

            > dlaczego?

            > bo taką mamy biologiczną naturę


            ...mysle, ze za bardzo przejales sie tzw. *europejska tolerancja*, ktora jest
            popularyzowana w globalistow:))
            • niemonogamiczny Re: dlaczego zdradzamy 03.08.08, 16:43
              audwork napisał:
              > idealy dobrze miec, jesli ich sie nie ma to nie warto dalej zyc.
              > Starcy i frustraci idealow juz nie maja.

              brak celu pt. monogamia nie jest jednoznaczny z brakiem ideałów
              innego typu. Jakoś nie czuję się frustratem.

              > wiernosc to naprawde nic trudnego o ile CZLOWIEK potrafi korzystac
              ze swojego mozgu.

              niech Ci będzie, więszkość nie potrafi z mózgu korzystać i zaliczasz
              się do rzadkiego grona wybrańców, gratuluję...

              > > dlaczego?
              > > bo taką mamy biologiczną naturę
              > ...mysle, ze za bardzo przejales sie tzw. *europejska tolerancja*,
              ktora jest popularyzowana w globalistow:))

              uwierz mi, że nie potrzebuję podpórek ideologicznych do
              samodzielnego myślenia, ale jeśli tak Ci się to kojarzy to Twoja
              sprawa.

              pozdrowienia
              nmn
              • audwork Re: dlaczego zdradzamy 03.08.08, 17:08
                niemonogamiczny napisał:

                > niech Ci będzie, więszkość nie potrafi z mózgu korzystać i zaliczasz
                > się do rzadkiego grona wybrańców, gratuluję...

                ...przykro mi ale jestes chyba jeszcze bardzo mlodym czlowiekiem
                i...nie potrafisz dyskutowac w sposob bezosobowy, bo bierzesz do siebie pewne
                ogolne twierdzenia.


                mimo to cos Ci jeszcze napisze bo kolejny razmijasz sie z prawda, bowiem wg
                statystyk, zdradza tylko pewien procent spoleczenstwa w krajach
                zachodnioeuropejskich.

                > uwierz mi, że nie potrzebuję podpórek ideologicznych do
                > samodzielnego myślenia, ale jeśli tak Ci się to kojarzy to Twoja
                > sprawa.

                ... nie moge Ci uwierzyc bo widze co wypisujesz na tej grupie:)))
                • niemonogamiczny Re: dlaczego zdradzamy 03.08.08, 18:29
                  no widzisz i zamiast gadać o kwestii zdrady rozmawiamy o tym czy
                  jestem taki czy inny, może wrócimy do tematu i pogadamy o zdradzie.

                  powiadasz, że tylko kilka procent zdradza... hm, ciekawy jestem
                  źródła danych, bo wiesz jak gadam z ludźmi i widzę co robią to
                  skłonny jestem sądzić, że te kilka procent nie do końca może być
                  prawdą.

                  ponadto mnie interesuje nie tylko zdrada, ale wszelkie przykłady
                  poligamii, takie jak monogamia seryjna także. Moim zdaniem zdrada to
                  jeden z przejawów poligamicznej natury ludzkiej. A napięcia,
                  polemiki, dramaty, etc. to wynik napięcia między naturą, a wymogami
                  społeczeństw w jakich wyrastamy.

                  Ale to co teraz dane, zastane nie było takim przez całą historię
                  ludzkości i zapewne też nie będzie. Przecież tak dobrej kontroli
                  płodności jak teraz ludzkość nigdy nie miała więc błędem byłoby
                  zakładać, że nie wpłynie to na nasze zachowania.

                  dla mnie jest to kolejny przykład zwiększania możliwości zachowań i
                  wyboru jaki towarzyszy rozwojowu wiedzy

                  pzdr.
                  nmn

                  pzdr
                  nmn
                  • lucinda Re: dlaczego zdradzamy 03.08.08, 20:29
                    a wiesz mnie akurat nie interesuje procenty i czy natura kaze nam byc
                    poligamicznym a nie monogamicznym. nie wiem jak jest, moze sa jakies studia na
                    ten temat ale wiedza na ten temat nie ejst mi potrzebna wytlumaczenia sobie
                    dlaczego robie to ja a dlaczego moj partner. dla mnie najwazniejsze jest to czy
                    wiedzac to o sobie akceptujemy to i rozumiemy.
                    opisywana przez kobiete sytuacja jest komfortowa tylko dla niej, bo co by zrobil
                    partner gdyby sie dowiedzial? moze sam by wyszedl z podobnym wyznaniem?;)
                • aga240973 Re: dlaczego zdradzamy 03.08.08, 18:42
                  Myśląc mózgiem i mając zasady- nie zdradzimy. Myśląc pewną intymną częścią ciała
                  i nie mając zasad- zdradzimy. No i do tego dochodzi kwestia braku szacunku do
                  samego siebie.
                  • niemonogamiczny szacunek, mózg i zasady 03.08.08, 23:50
                    oj znam tę trójcę doskonale. tyle lat wychowania w takim
                    przeświadczeniu, prymat myśli nad ciałem. Sory, ale z
                    chrześcijaństwa pochodzi tak wiele błędnych teorii na temat ludzkiej
                    seksualności, a stąd pochodzą nasze normy, że szkoda słów. I
                    najfajniejsze jest to, że głoszą je ludzie, którzy sami sobie
                    zabronili seksu. Takie argumenty nie robią na mnie wrażenia
                    pzdr
                    nmn
      • koliberek78 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.08.08, 21:36
        mars-72, nie masz racji, mój drogi. Przez czas, który poświecam
        mojemu przyjacielowi jeszcze nigdy nie ucierpiała moja rodzina.
        Wręcz przeciwnie. Dzięki tym spotkaniom jestem szcęśliwsza, a moi
        domownicy widzą jak promienieje i cieszą się razem ze mną.. choć
        myślą, że powód mych radości jest zupełnie inny.
        Nic nie jestem w stanie poradzić na fakt, że monogamia jest mi
        zupłnie obca. Być może kiedyś mi przejdzie, ale na razie nie
        potrafię z tego zrezygnować, widocznie taki mój urok..:)

        • aga77.0 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.08.08, 22:20
          ja mam identyczną sytuacje i również nie cierpi na tym moja rodzina,
          zawsze wszystko na czas zrobione, a mąż cieszy się że ma zadbaną i
          szczęśliwą żone, jeśli on nie ma dla mnie czasu a znalał się ktoś
          kto jest mi w stanie poświęcić swój czas to dlaczego mam z tego
          zrezygnować jeśli wszyscy jesteśmy zadowoleni....?
        • mars_72 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.08.08, 23:59
          koliberek78 napisała:

          > mars-72, nie masz racji, mój drogi. Przez czas, który poświecam
          > mojemu przyjacielowi jeszcze nigdy nie ucierpiała moja rodzina.
          > Wręcz przeciwnie. Dzięki tym spotkaniom jestem szcęśliwsza, a moi
          > domownicy widzą jak promienieje i cieszą się razem ze mną.. choć
          > myślą, że powód mych radości jest zupełnie inny.
          > Nic nie jestem w stanie poradzić na fakt, że monogamia jest mi
          > zupłnie obca. Być może kiedyś mi przejdzie, ale na razie nie
          > potrafię z tego zrezygnować, widocznie taki mój urok..:)
          >

          koliberku nie obraź się ale nigdy nie będę Twój.
          Poza tym mam rację, bo czas który poświęcasz kochankowi mogłabyś poświęcić
          rodzinie skoro ją założyłaś(czy domownikom jak Ich określiłaś), a Ty nie dość że
          kradniesz ten czas rodzinie to jeszcze ich oszukujesz. Potrafisz po powrocie od
          kochanka spojrzeć swojemu mężowi w oczy?
          • lucinda Re: Zdradzam i będę zdradzała. 04.08.08, 10:22
            czy tylko czas spedzony bez rodziny bedac z kochankiem jest ograbianiem rodziny
            z niego czy z kazda inna osoba tez? slaby argument mars. wychodzi na to ze
            powinno sie byc z rodzina 24/dobe. a przeciez chyba nie jestes tak jakos odbity
            od rzeczywistosci ze wiesz ze zycie jest do przezycia dzieki jego zroznicowaniu?
            mysle, ze zapewne potrafi spojrzec....
            • barad Re: Zdradzam i będę zdradzała. 04.08.08, 14:46
              z jednej strony wiadomo cipka sie nie wymydli z drugiej sorki ale jakbym mial
              calowac cos co godzine wczesniej ociekalo sperma innego faceta .... ochyda ;) no
              ale kazdy jest inny . ja mysle tak powiedz mezowi: "wiesz stuknal mnie dzisiaj
              kochanek ale jeszcze mam ochote moze mnie dopchniesz??" :PPP
              pozdrawiam ;)
        • mcbet Niezle... 21.08.08, 16:39
          zadziwiajacy tok myslenia. Mozna by dojsc do wnioskow, ze twoje zdrady w
          zasadzie meza uszczesliwiaja.
          Pozostaje tylko jeden problem, ktory obala takie pseudologiczne wnioskowanie.
          Czy rodzina wie co robisz? Jesli tak, i akceptuja to, to super. Moze powiedza
          Ci, ze to rzeczywiscie ich uszczesliwia, bo ty po zdradzie jestes taaaaaaka mila
          i w ogole.

          zygac sie chce.
          latwizna, egoizm, hedonizm
          nikt tego nie zabrania, ale po co oszukiwac innych?
      • mruff Re: Zdradzam i będę zdradzała. 22.08.08, 10:15
        kingas38 napisała:

        > koliberek to fruwaj sobie tak z kwiatka na kwiatek...upajaj się
        tym co robisz
        > dopóki skrzydełka ci nie zwiędną...

        i dopóki nie zaciążysz
        ot cała filozofia

        współczuję temu mężowi, chyba,że on też uszczęśliwia się na boku
        i wszyscy w domku chodzą uśmiechnięci
    • franiamaj Re: Zdradzam i będę zdradzała. 23.08.08, 14:52
      jestes zenująca.... nie róznisz się niczym od zwierzatka kierujacego się
      popędem! jako ludzie mamy przywilej korzystania z rozumu i analizowania własnych
      decyzji. tylko idioci odrzucają ten dar.ja mam faceta, nie wyobrazam sobie seksu
      z zadnym innym, zwymiotowałabym:) nie wiesz co to bliskosc kobieto, rozmieniasz
      się na drobne... współczuję
    • cisza.a Re: Zdradzam i będę zdradzała. 23.08.08, 15:14
      witam...
      znam ten problem z własnego doświadczenia..właściwie mogłabym
      napisać dokładnie tak jak ty.. Powiedz mi tylko, co zrobić, gdy ten
      drugo okazuje sie miłościa Twojego życia? kiedy z tego Twojego życia
      nadle ucieka...?
      ech....oby Tobie było łatwiej...
          • benit14 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 23.08.08, 21:57
            myślę, koliberku, ze przyczyna jest jedna. Nie kochasz swojego
            męża. Gdybyś go kochła nie zrobiłabys mu tego co robisz
            obecnie.Swojego męża kocham nad zycie i nie wyobrażam sobie abym
            mogła go skrzywdzić. Bo zdrda to duża krzywda, to niszczenie
            związku. i argumenty typyu - nie krzywdze rodziny są bardz głupimi
            argumentami, to tylko próba nieudolnego tłumaczenia swoich
            słabości.Kiedyś byłam w letnim związku i myślałam podobnie,
            doprawiałam byłemu rogi i nie czułam wyrzutów sumienia. Ale
            spotkałam mężą i wszystko sie zmieniło - choc jestesmy ze soba 10
            lat, i miłość zmieniła troche barwy, nie mogłabym puścic się z
            innym. Nie wyobrazam sobie, by przez własną głupote mogłabym stracic
            męża rodzinę. to jest mój proirytet.
            Widac twoim priorytetem nie jest rodzina, wybacz ale tak mysle.
        • cisza.a Re: Zdradzam i będę zdradzała. 24.08.08, 10:17
          pewnie masz rację....
          widzisz, czytam tu różne opinie...to nie tak, że w takiej sytuacji
          nie kocha się męża..kto tego nie przeżył, nie potrafi tego
          zrozumieć..ja także takich ludzi potępiałam. Mąż był tym pierwszym i
          kochanym do szaleństwa. A on..zjawił się gdy potrzebowałam
          pomocy,pracowaliśmy razem i był wtedy, kiedy kogoś potrzebowałam. On
          sam..też miał wtedy trudny okres, potrzebował przyjaciela.Tak,
          byliśmy przyjaciółmi, tylko. I nagle okazało się, że odgadujemy
          swoje myśli..uczucia...że to jest to... Czy jest tchórzem..?
          nie...sytuacja nas przerosła...Poznaliśmy się całymi rodzinami...bo
          to przyjaźń była zawszenajważniejsza. I co się okazało? że nie
          jesteśmy w stanie patrzeć na tą drugą osobę przy boku tej ukochanej,
          bo boli za mocno..Minęły dwa lata niemalże...ale czas nie leczy
          takich ran....
          Męża kocham, on żonę...kochamy swoje dzieciaki, ale jest jakaś
          świadomość, że ta druga połówka jest jednak kimś innym....
          Ciężko tak żyć...
          • benit14 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 24.08.08, 15:46
            tak się składa, że przeżyłam podobną stytuację, tyle, że z
            chłopakiem. Byłam z nim 10 lat i wydawało mi się, że go kochM. a te
            przelotne romanse to tylko nic nie znaczące "przerywniki". Ale
            spotkałam swojego mąża i szybko doszłam do wniosku, ze związek z
            chłopakiem to był bardzo letni związek, że nie kochałam swojego
            chłopaka i byłam z nim - no właśnie, sama nie wiem po co. dzisiaj
            nie robię takich numerów bo nie chce, nawet o tym nie myśle. Jjestem
            wierna jak pies, i dobrze mi z tym, nie szukam przygód. Bo mąż jest
            najlepszy, chociaż jak wspomniałam miłość po 10 latach troche
            przyblakła. Myslę, że moim dramatem życiowym byłby rozpad takiego
            związku. Nie podejmę żadnego ryzyka, który mógłby go zniszczyć.
            Widać rozpad Twojego związku niebyłby dla ciebie tragedią - skoro
            pozwalasz sobie na takie ryzyko.
      • koliberek78 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 24.08.08, 20:01
        Wiem, że nie jestem przykładem godnym naśladowania, ale to nie
        znaczy, że należy mnie potępiać tylko za to, że łamie ogólnie
        przyjęte konwenanse. Każdy z nas ma pewne normy, których stara się
        nie przekraczać, ale to przecież bardzo indywidualna sprawa.
      • iberia.pl Re: Zdradzam i będę zdradzała. 27.08.08, 20:29
        aquarius1973 napisał:

        > I WLASNIE Z TEGO POWODU WOLE BYC SINGLEM niz zyc z jakas laska co
        mowi w oczy co innego i robi co innego!


        wodniku, nie wrzucaj wszystkich kobiet do jedneg worka...naprawde sa
        normalne, wierne i wolne kobiety na tym padole, zycze Ci bys taka
        spotkal :-)
    • mysterywoman Re: Zdradzam i będę zdradzała. 24.08.08, 22:14
      Sama sobie nie wierzę ale z jednej strony rozumiem poczucie w jakim
      znalazła się koliberek78. Poglądy na zdradę są różne, że nieraz może
      pomóc, że robi się to bo nie docenia tego co ma, że jest się złym i
      okrutnym, że można w tej trzeciej osobie znaleźć kogoś kto jednak
      nie jest idealny i zobaczyć, że osoba z którą żyjemy jest jednak
      najwspanialsza na świecie. Najgorsze jest do, że dopóki "tego" nie
      robimy, nikt się nie przekona. To jest straszne, wiem bo też byłam
      zdradzona i nie mogłam zrozumieć postępowania ówczesnego chłopaka,
      jednak pogodzona z tym stworzyłam cudowny 4 letni związek z fecetem,
      z którym chcę spędzić resztę życia. Nigdy nie pomyślałabym, że będę
      mogła zdradzić, uważałam, że tłumaczenia "chwila, nad którą nie da
      się zapanować" itp są tanią bajką dla naiwnych. Ale z czasem, nawet
      kiedy żyje się i ma wszystko czego zapragnie, kiedyś nie zamknięte
      drzwi znów będą się uchylały... To jest okropne uczucie. Facet,
      który mnie zdradził dawno popadł w moją niepamięć. Było, minęło i
      nigdy nie obrzucałam go epitetami, twierdząc przy tym, że jakbym
      mogła to życzę mu jak najgorzej... sama nie wiem dlaczego , może za
      bardzo go nie kochałam, bo to był krótki związek. Między tym
      wszystkim istniał ktoś , kto był ideałem, dla którego straciłam
      głowę i wcale nie poleciałam z nim do łóżka na pierszej randce.
      Wystarczyło że znalazł się obok i już było widać, że nas coś do
      siebie ciągnie. Wszystko pięknie, on inteligentny, z poczuciem
      humoru... z dziweczyną u boku, która go kontrolowała na każdym
      kroku. Teraz pewnie każdy by napisał, jak wiedziałaś że ma kogoś to
      było trzeba się nie umawiać. Wiem, wiem ja naprawdę raz w życiu
      złamałam zasadę i co teraz... Spotkanie pierwsze, dugie, pół roku,
      rok, półtora czas jakby leciał obok nas. Nie spotykałam się z nim
      non stop to odpływało i poracało. Nigdy nie powiedziałam wprost, że
      ma zostawić swoją dziewczynę wręcz przeciwnie pytałam dlaczego tak
      robi, czy nie czuje się z tym źle ... Dziwne prawda? Niektóre osoby
      by pewnie wykorzystały okazję i od razu próbowały rozbić związek,
      ale ja chyba nie umiałam, bo łóżkiem napewno go nie kusiłam. Nie mam
      z nim wspomnień ognistego romansu jak z filmu, może bardziej miłe
      chwile w których naprawdę napięcie tak wzrastało, że albo by trzeba
      uciec albo być z kamienia żeby się zapomnieć. Bratnia dusza....
      chyba tak go wyidealizowałam, że myślałam, iż tak idealnie on sam
      kiedyś podejmie konkretną decyzję... Co jakiś czas utrzymywany
      kontakt sprowadził się do wspominania dawnych czasów, do otwarcia
      niezamkniętych raz na zawsze drzwi. Mam wspaniałego faceta, z którym
      jestem szczęśliwa, ale on tamtym tak naprawdę chyba nie zapomniałam.
      Po tym co się dzieje widzę, że "chyba" nie... Nigdy nie rozstaliśmy
      się z konkretnego powodu, ja przestałam się spotykać bo wiedziałam,
      że i tak przegram i nie chciałam dawać jemu satysfakcji, że może
      mnie rozkochiwać podnosząc przy tym swoje ego. Teraz też wiem, że
      żadne - jedno czy dziesięć spotkań nie sprawi, że on zrezygnuje ze
      swojej obecnej dziewczyny, ale chcę chociaż jeden wieczór spędzić
      tak jak kiedyś... Czy też jestem zła? Czy gdyby ktoś miał taką
      sytuację , a nie tylko patrzył z boku, ktoś kto nie przeżył
      całonocnych rozmów i nie miał, kogoś, na kogo wystarczyło, ze
      spojrzał już wiedział, o co chodzi też by pomyślał, że oszalałam??
      Ja nie wyobrażam sobie zdradzić swojego chłopaka z nikim, nie
      zwracam uwagi na nikogo, ale tylko ten jeden facet i tak wie , że
      potrafił kiedyś i będzie potrafił teraz nieźle namącić mi w głowie,
      żebym uległa. Najgorsze jest to, że chyba chcę... Fakt, ze nie
      mieszkamy w tym samym mieście jest jeszcze bardziej kuszący... I
      dlatego go nie umiem sobie poradzić, chcę, boję się, pamiętam,
      pragnę, potępiam zdrady a sama chcę go spotkać. Chyba kolejna burza
      myśli na horyzoncie.
      • dioskorides Kłamstwo i zdrada 25.08.08, 13:22
        zawsze pozostaną kłamstwem i zdradą
        znaczenie tych słów jest aż nad wyraz jasne i jednoznaczne
        tak samo jednoznaczna odpowiedź sie nasuwa jak nazwać człowieka
        który sie kłamstwa i zdrady dopuszcza, ale nie chce tu używac słow
        uznanych powszechnie za nieeleganckie.
        a reszta jest pieprzeniem na zasadzie "palę bo lubię" bo mało kto ma
        odwage przyznać się "palę bo jestem za miękki żeby rzucić"
        podobnie ze zdrada te wszystkie wymówki to dla mnie brednie i
        oszukiwanie samego siebie
        dla mnie ktoś zdradza bo nie myśli w danym momencie głową lecz
        innymi częściami ciała ot cała filozofia. Zdradzam bo lubie się
        bzykać gdy tylko najdzie mnie ochota i nie potrafie sie powstrzymac-
        to powinni sobie co niektórzy powiedziec i darowac sobie te zenujące
        wymówki.
        • anais_6 Re: Kłamstwo i zdrada 28.08.08, 18:41
          dioskorides napisał:

          > reszta jest pieprzeniem na zasadzie "palę bo lubię" bo mało kto ma
          odwage przyznać się "palę bo jestem za miękki żeby rzucić"

          Ale ja naprawdę "palę, bo lubię" i nigdy nawet rzucić nie
          zamierzałam :))
        • niemonogamiczny pieprzę się bo lubię 31.08.08, 18:57
          milionom ludzi wmówiono dychotomię i przepaść pomiędzy rozumem, a
          popędem. Zaklinajcie sobie rzeczywistość, a biologia i tak upomni
          się o swoje. Nie każdy ma ochotę być wzorem cnoty i nie każdy tzw.
          ogólnie przyjęte wartości uznaje za swoje.
          pzdr
          nmn
          • dioskorides gwoli ścisłosci 02.09.08, 21:14
            zanim jeszcze raz usłyszę że coś zostało mi narzucone m.in.przez kościół
            ogłaszam wszem i wobec że jestem ateistą
            nie rozumiem dlaczego jakakolwiek zasada społeczna musi spotkać się z krytyką że
            została narzucona przez społeczeństwo, kościół, wychowanie etc. Tłumaczenie
            zdrady genetyczną potrzebą przedłużenia gatunku jest dość marnym wytłumaczeniem
            i w ogóle nie do końca zgodnym właśnie z teorią doboru naturalnego. Wystarczy
            liznąć ciut więcej darwinizmu czy ewolucjonizmu żeby wiedzieć że "prawo dżungli"
            nie opiera się tylko na zasadzie "silniejszy i cwańszy wygrywa"
            Zasady niekoniecznie są wymysłem kultury ale bonusem danym nam w toku ewolucji.
            Zasady, które my jako ludzie nazywamy moralnymi, można odnaleźć niejednokrotnie
            w świecie zwierząt. Skoro celem naszego i nie tylko naszego gatunku jest
            bzykanie i zostawianie po sobie jak największej liczby potomstwa , to dlaczgo
            tymże potomstwem się opiekujemy marnując czas który moglibyśmy spożytkowac na
            kopulację ?
            Tworzenie coś co my nazwaliśmy rodziną nie musi być koniecznie narzucone przez
            kulturę ale właśnie może wynikać z ewolucyjnej potrzeby zapewnienia przetrwania
            naszemu gatunkowi.
            • bi_chetny Re: gwoli ścisłosci 03.09.08, 09:29
              dioskorides napisał:
              > Zasady, które my jako ludzie nazywamy moralnymi, można odnaleźć niejednokrotnie
              > w świecie zwierząt.

              uwarunkowane wyłącznie otoczeniem i sytuacją. nie żadnymi zasadami.

              Skoro celem naszego i nie tylko naszego gatunku jest
              > bzykanie i zostawianie po sobie jak największej liczby potomstwa , to dlaczgo
              > tymże potomstwem się opiekujemy marnując czas który moglibyśmy spożytkowac na
              > kopulację ?
              > Tworzenie coś co my nazwaliśmy rodziną nie musi być koniecznie narzucone przez
              > kulturę ale właśnie może wynikać z ewolucyjnej potrzeby zapewnienia przetrwania
              > naszemu gatunkowi.

              zapewniamy. i tworzymy rodziny, kopulujemy i mamy dzieci. różne w róznych
              miejscach. jedni z nas wolą mieć swoją partnerkę na oku i z nią płodzić dzieci.
              inni wolą jak najbardziej zróżnicować geny swoich potomków. podobnie kobiety.
              często najpierw szukają partnera który zapewni im bezpieczeństwo, a potem
              znajdują ogiera, który zapewni im materiał genetyczny. Możemy się spierać,
              piętnować, karać - to i tak niczego nie zmieni. tacy jesteśmy.
              • dioskorides Re: gwoli ścisłosci 03.09.08, 09:54
                no oczywiscie ze uwarunkowane otoczeniem nikt nie mówi ze to sa
                jakieś odgórnie ustalone zasady
                próbuje wytłumaczyć ze pewne sposoby postępowania sa jakby wrodzone
                natomiast ubranie to w zasady typu "nie zabijaj" "nie cudzołóż" jest
                rzeczą wtórną. Najpierw było poczucie uczciwości a dopiero potem
                religia i cywilizacja a nie jak niektórzy twierdza na odwrót
                • bi_chetny Re: gwoli ścisłosci 03.09.08, 09:57
                  dioskorides napisał:
                  > no oczywiscie ze uwarunkowane otoczeniem nikt nie mówi ze to sa
                  > jakieś odgórnie ustalone zasady
                  > próbuje wytłumaczyć ze pewne sposoby postępowania sa jakby wrodzone
                  > natomiast ubranie to w zasady typu "nie zabijaj" "nie cudzołóż" jest
                  > rzeczą wtórną. Najpierw było poczucie uczciwości a dopiero potem
                  > religia i cywilizacja a nie jak niektórzy twierdza na odwrót

                  hmm... której cywilizacji ? bo wiesz, wyglądało to różnie, choćby w Grecji czy
                  Rzymie. nie mówiąc o Azji.
                  nie cudzołóż wynikało głównie z faktu, że chodziło o to żeby było wiadomo kto
                  był czyim dzieckiem.
            • decort Re: gwoli ścisłosci 03.09.08, 13:50
              > "Tworzenie coś co my nazwaliśmy rodziną nie musi być koniecznie
              narzucone przez kulturę, ale właśnie może wynikać z ewolucyjnej
              potrzeby zapewnienia przetrwania naszemu gatunkowi."

              jest wręcz odwrotnie - jest narzucone przez kulturę - to służy
              przetrwaniu nie gatunku lecz cywilizacji /naszej; zachodniej tzw./

              I jeszcze jedno nie trzeba być wierzącym, czy zdeklarowanym
              katolikiem by ulegać wpływowi i przejmować wartości kultury, w
              której zostało się wychowanym.
    • zdziwiony23 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 25.08.08, 15:39
      TO PO JAKĄ CHOLERE ŻYJESZ W ZWIAZKU. PO CO KŁAMIESZ! ROZWIEDŹ SIĘ!
      CI BEDZIE ŁATWIEJ A I TWOJĄ RODZINĘ OMINIE SZOK SPOWODOWANY
      PRZYPADKOWYM ODKRYCIEM TWEJ TAJEMNICY. NIE WIEM CZY MASZ DZIECI ALE
      JEŚLI TAK TO MOŻESZ MI WIERZYĆ ,ŻE LEPIEJ IM BĘDZIE JEŚLI WYCHOWA JE
      SAM OJCIEC NIŻ TAKA MATKA JAK TY. BĘDZIESZ WOLNA, BĘDZIESZ MOGŁA TO
      ROBIĆ Z KIM ZAPRAGNIESZ. MAŁO TEGO PO CO DAWAĆ ZA DARMO TO PRZECIEŻ
      DOBRY SPOSÓB NA ŻYCIE. A NAJWAŻNIEJSZE ŻE BĘDZIESZ LUBIŁA SWOJĄ
      PRACĘ. ŻYCZĘ CI MĄDROŚCI ŻYCIOWEJ BO IDZIESZS W ZŁYM KIERUNKU A
      PRZEPAŚĆ JEST TUŻ TUŻ.
    • john_lennon nie przejmuj sie Koliberku ! 25.08.08, 21:21
      krytykują cię ludzie, którzy w głębi serca sami mają ochote na skoki
      w bok, na sex grupowy i perwersyjki, ale nie potrafią tak, dzięki
      wychowaniu w jedynie słusznej ideologii, więc się czepiają
      ciebie.... nie przejmuj się, olej ich...
      • audwork Re: nie przejmuj sie Koliberku ! 26.08.08, 18:08
        john_lennon napisał:

        > krytykują cię ludzie, którzy w głębi serca sami mają ochote na skoki
        > w bok, na sex grupowy i perwersyjki, ale nie potrafią tak, dzięki
        > wychowaniu w jedynie słusznej ideologii, więc się czepiają
        > ciebie.... nie przejmuj się, olej ich...

        *nie sadz innych podlug siebie, bo nie wszystcy sa tobie podobni* -
        nie pamietam juz kto to powiedzal, ale jakos tak mi sie przypomnialo
        w zwiazku z tym powyzszym tekstem...
      • iberia.pl Re: nie przejmuj sie Koliberku ?? 27.08.08, 20:30
        john_lennon napisał:

        > krytykują cię ludzie, którzy w głębi serca sami mają ochote na
        skoki w bok, na sex grupowy i perwersyjki, ale nie potrafią tak,
        dzięki wychowaniu w jedynie słusznej ideologii, więc się czepiają
        > ciebie.... nie przejmuj się, olej ich...

        po pierwsze nie mierz innych swoja miarka, a po drugie chcialbys byc
        rogaczem?
    • kasica19791 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 27.08.08, 09:38
      WITAJ!!!Jestem dokładnie w takiej samej sytuacji co TY.Jeszcze stosunkowo
      niedawno powiedziałabym,ze to niemożliwe,że wierność,aż po,,grób,,.Jednak
      pojawił się ,,ktoś,,dzięki któremu odżyłam,poczułam się kobietą- kobieta
      pożądana,interesującą....I tak samo jak Ty mam rodzinę.Nie zaniedbuję moich
      dzieci,kocham je i poświęcam mnóstwo swojej uwagi.To,,coś,,jest tylko od czasu
      do czasu.I to tylko moje nikt nie zabierze mi wspomnień.A mój mąż?????????Mój
      mąż juz mnie przekreślił,uważa,że nikt nie zwróci na mnie uwagi,że jestem
      zerem,a ja po cichutku uśmiecham się sama do siebie i swoich myśli,i wiem,że
      gdzieś tam,za chwilę znów będę z moim,,tajemniczym Panem,,-pozdrawiam Cie -Kasia
      • zzyzx Re: Zdradzam i będę zdradzała. 29.08.08, 10:28
        kasica19791 napisała:
        > Mój mąż juz mnie przekreślił,uważa,że nikt nie zwróci
        > na mnie uwagi,że jestem zerem,a ja po cichutku uśmiecham
        > się sama do siebie i swoich myśli,i wiem,że gdzieś tam,
        > za chwilę znów będę z moim,,tajemniczym Panem,,

        Do czasu, jak tajemniczy Pan znajdzie sobie lepszą.
        Wtedy poczujesz się jak podwójne zero.
    • dusia_83 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 28.08.08, 11:37
      Ja wiem, że nigdy nie zdradzę swojego chłopaka, bo ufam SOBIE. Nie
      chcę tego robić, bo go kocham i sex z kimś innym nie jest mi
      potrzebny do szczęścia. A wręcz przyczyniłby się w konsekwencji do
      unieszczęśliwiania mnie, nas...
      Wystarczy pomyśleć, że to działa w obie strony - jak Ty byś się
      czuła, gdyby Twój facet zachowywał się tak jak Ty? A może też to
      robi, tylko się nieźle ukrywa? Dobrze Ci z tym?
    • silentviper Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 09:01
      Dwie uwagi: jako gatunek homo sapiens nie byliśmy, nie jesteśmy i zapewne nigdy nie będziemy monogamiczni. To niekwestia poglądów, ale faktów. Około 10% dzieci nie jest biologicznymi dziećmi swoich ojców (USA, ale zapewne i u nas). Po drugie, uważam, że reguły moralne służą w dużo większym stopniu bardziej społeczeństwu niż nam samym, naszemu szczęściu, do którego każdy człowiek ma prawo.
      • ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 14:32
        I jeszcze kilka uwag:

        1. Jako homo sapiens pochodzimy od zwierząt, proponuję więc przyjąć
        zasady wprost ze świata zwierzęcego, tak będzie prościej, łatwiej i
        milej, wszak natury nie oszukamy, a mózgi mamy niewiele większe od
        pozostałych gatunków. Reszta to wymysł nikomu niepotrzebnego
        społeczeństwa. Na początek jako zwierzę najadę ci dom i zabiorę
        sobie to i owo - wiadomo, uniwersalne prawo dżungli.

        2. 10% do 90% to rzeczywiście proporcja przemawiająca na rzecz
        poligamiczności.

        3. rzeczywiście po zdradzie najbardziej cierpi społeczeństwo, nie
        zdradzony mąż/żona, nie dzieci. W wyniku HIV też wymiera
        społeczeństwo, nie konkretni ludzie oczywiście (jak zachorujesz na
        AIDS, to wytłumacz sobie, że to tylko społeczeństwo się trochę
        uszczupli, nic wiecej - z pewnością będzie to pewna pociecha dla
        ciebie)

        4. Człowiek ma prawo do szczęścia, oczywiście za wszelka cenę i
        kosztem szczęśćia innych. Dlatego można sobie nie wierzyć w bzurne
        konwenanse społeczne i jednocześnie przysięgać przed ołtarzem
        zgodnie z konwenansem. Oczywiście do szczęścia nie wlicza się prawa
        do godnego traktowania, szczęście to tylko swobodne zaspokajanie
        potrzeb seksualnych, dlatego można innym kłamać, zwodzić obietnicami
        bez pokrycia - jakże będą wtedy szczęśliwi ci inni (ups, przecież to
        nie o szczęście innych chodzi, zapomniałam)

        Datruj sobie, kolego, swoje naukawe i pseudofilozoficzne teorie, nie
        przykrywaj nimi własnej nieodpowieezialności i egoizmu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka