ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 14:17 Koliberku, ty nie łamiesz ogólnie przyjętych zasad, jak gdzieś wczesniej napisałaś, tylko obietnicę (przysięgę) daną osobie, z którą dzielisz życie. Nie oszukuj się, że to tylko kwestia konwenansu. Nie trzeba było przysiegać mężowi, skoro ci ten konwenas nie odpowiada, ani sie z nim wiązać na stałe. Albo trzeba go było uprzedzić, jaka jesteś i co myslisz o takich konwenansach, żeby facet miał wybór i jakiś wpływ na swoje życie. A jak go HIV zarazisz, o innych konsekwencajch nie wspominając? Uwielbiam wytłumaczenia w stylu: cóż, taka jestem, to silniejsze ode mnie. A ja nerwowa jestem, i co, mam męża w mordę lać, bo mnie zdenerwował, i taka już jestem..? A, i bardzo szybko ci to przejdzie, gdy tylko sama zostaniesz zdradzona przez kogoś, kogo naprawdę kochasz. O, wtedy szybciutko oczy sie otwierają. Ale może za mało jeszcze w życiu w cztery litery dostałaś. Odpowiedz Link
sexiwoman Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 15:07 Dzięki kochankom chce mi się wstawać rano z łóżka, dzięki nim uśmiecham się tajemniczo do męża, a on mnie jeszcze bardziej kocha. Odpowiedz Link
ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 15:32 MNIE kocha. Jeszcze BARDZIEJ. Ja, ja, ja. Bardziej, więcej, więcej. A co ja mu daję, o to mniejsza. Kochajcie mnie wszyscy, jeszcze bardziej. I seksu jak najwięcej, z kochankami (l.mn.), jedna za mało. Kompleksy jakieś? Trauma z dzieciństwa? Naprawdę nie masz innego powodu do wstawania z łóżka..? W sumie to chyba objawy depresji i uzależnienia. Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 15:42 ahhna: jak zwykle, najłatwiej oceniać innych. i co to za porównania z najazdem domu ? traktujesz męża jak swoją własność ? też miałem kiedyś takie poglądy. życie je weryfikuje... Odpowiedz Link
ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 16:04 Jestem mężatką od 15 lat. Różnie było, nie jestem z kamienia, ale nie zdradziłam. Nie twierdzę, że człowiek, który zdradza, jest ostatnim dnem. Mówię tylko, że potępianie zdrady to nie tylko rzecz konwenansu, ale również odpowiedzialności za własne życie. Mam koleżankę zarażoną HIV - przez zdradzającego męża. Zniszczył jej i ich dziecku życie. Najazd domu to w tym kontekście pikuś, choc wywodzący się z biologii (przecież wciąż tu pojawia się argument, że rządzi nami biologia- myslisz, że gdyby nie "opresyjne " prawo "opresyjnego" społeczeństwa uchroniłbyś swoją własność przed napaścią innych?). Jestem tylko za tym, żeby - jeśli już zaistniała zdrada, i to wielorazowa - wziąć odpowiedzialność za to i rozwiązać małżeństwo i nigdy więcej nikomu nie obiecywać wierności, a następnym partnerom wręcz mówić, że monogamia nie jest mocna stroną. Wtedy jest wszystko OK. Tu problem nie tkwi w zdradzie, tylko w nieodpowiedzialności i oszukiwaniu bogu ducha winnego faceta. Mam przyjaciółkę, która ma romans z żonatym facetem. Nie oceniam jej, tylko staram się wspierać, bo przez to wszystko jest pod opieką psychiatry. Inna moja znajoma, wspomniana juz, ma HIV. Wyszło przez przypadek, gdy zaszła w ciążę. Nie znam nikogo, komu na dłuższą metę zdrada osobiście przynosi jakieś korzyści, czy to materialne, czy zdrowotne, czy emocjonalne. Motylki w brzuchu są do czasu. Potem - tragedia. Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 16:22 ahhna: nie twierdzę że zdrada jest czymś dobrym. najlepiej byłoby żeby jej nie było. problem w tym, że istnieją konwenanse, relacje międzyludzkie i uczucia, które nie zawsze uda się pomijać. zdrada jest skutkiem problemów w związku - różnego rodzaju. nie jest rozwiązaniem, choć czasem pomaga przewartościować ludziom co jest dla nich ważne. czasem się rozchodzą, czasem zostają ze sobą. co do HIV - myślę że w dzisiejszych czasach można zachować ostrożność i nie zarazić tej drugiej osoby - z tym się zgadzam. inna sprawa, że często HIV możemy zarazić się również w wyniku innych okoliczności i również zarazić bliskich. pomijam już fakt, że przypadków HIV jest naprawdę niewiele: www.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/hiv_aids/index.htm co do biologii - oczywiście, że prawa dotyczące własności są potrzebne - ale tylko własności. żadne prawo nie mówi o własności drugiego człowieka. co z tym robimy, to już inna kwestia. Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 04.09.08, 00:01 bi_chetny napisał: > zdrada jest skutkiem problemów w związku co do tego mam wątpliwości... nie zawsze tak jest, po prostu monogamia jest dla wielu ludzi problemem, chuć która tak człowieka kusi i brak zgody partnera/partnerki na małe co nieco na boku. Jakoś ciągle mam wątpliwości czy to dobrze, że nie mamy powszechnej zgody na bezpieczną dla każdego poligamię. pzdr nmn Odpowiedz Link
ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 04.09.08, 12:10 Ależ masz zgodę na szczęśliwą poligamię. Tyle że nie w ramach małżeństwa, bo ono polega na deklaracji wierności i uczciwości i to po prosu jest sprzeczne z poligamią. Ale poza tym są dziesiątki innych typów związków i jesli tylko spotkasz osobę, która zgodzi się na szczęśliwą poligamię (a sporo takich, przynajmniej wg zwolenników tezy, że rządzi nami zwierzęca biologia), to kto ci dziś zabroni stworzyć taki związek? Tylko powiedz mi, po co okłamywać kogoś, że jest sie monogamistą, jesli się nie jest? Żeby grac przed innymi "szczęśliwy" monogamiczny związek, mieć obiadek na stole i koszule wyprasowane? Nie znam wiekszej hipokryzji niż ta właśnie hipokryzja osób pomstujących na konwenas i jednocześnie skrajnie uzależnionych od niego. Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 04.09.08, 12:21 wiesz nie używałbym tak często słowa hipokryzja. Ja wiele takich osób postrzegam jako ofiary takiego monogamicznego społeczeństwa. Jeśli od kołyski czymś nasiąkasz to nie jest łatwo przyznać się nawet przed samym sobą, że się ma inaczej. Dodatkowo zauważ, że zdrada jest w pewien sposób wrośnięta w nasze społeczeństwa... tylko trzeba zachować dyskrecję. Jak rozmawiam z ludźmi to jednak mniej oporów budzi dyskretna zdrada niż szczera rozmowa z partnerem/kochanką i samo pomyślenie o legalnym ulżeniu sobie na boku. pozdrawiam nmn Odpowiedz Link
ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 04.09.08, 15:47 niemonogamiczny napisał: > wiesz nie używałbym tak często słowa hipokryzja. Ja wiele takich > osób postrzegam jako ofiary takiego monogamicznego społeczeństwa. > Jeśli od kołyski czymś nasiąkasz to nie jest łatwo przyznać się > nawet przed samym sobą, że się ma inaczej. A zdradzonych nie postrzegasz przypadkiem jako ofiary poligamii? Bo ja nie znam zdradzonych, których by rajcowało bycie zdradzonym, a ty znasz? Od kołyski nasiąkasz również innymi zasadami: nie zabijaj, nie rób drugiemu itd. I co z tego? Mamy uznać je za złe tylko datego, że nasiąamy nimi od kołyski? a bym do ich oceny użła rozumu, argumentów. I moze te zasady to wynik ewolucji naszego gatuku? Dodatkowo zauważ, że > zdrada jest w pewien sposób wrośnięta w nasze społeczeństwa... tylko > trzeba zachować dyskrecję. Kradzieże też są częścią naszego społecznego zycia. Tylko co z tego? Jak rozmawiam z ludźmi to jednak mniej > oporów budzi dyskretna zdrada niż szczera rozmowa z > partnerem/kochanką i samo pomyślenie o legalnym ulżeniu sobie na > boku. Zapewne rozmawialeś z nmi z punktu widzenia zdradzająch. To teraz porozmawiaj z nimiz punktu widzenia zdradzanych. Załóżmy, że ty i twoi znajomi jesteście na miejscu męża założycielki wątku. Wolelibyscie wieść nieświadome życie czy mieć szczerą rozmowę na ten temat z partnerem? Ciekawe. Chyba wiem, o co ci chodzi. że zdrada nie powinna wywoływać cierpienia osoby zdradzanej, bo przeciez tak naprawdęnic sie nie dieje, a tylko wychowanie wmówiło nam, że to złe. no moze i tak. Tylko że nie jestesmy aniołami, i czy z powodu wychowania, czy innego, na zdradę reagujemy cierpieniem, zwł gdy wiaże się ona z oszustwem. a skoro tak, to nie będę - przez szacunek dla godności swojej i innych - przysparzać nikomu tego cierpienia. Chyba ze sie z kimś umawiam na poligamię. aczkolwiek tak poza wszystkim ja w szczęsliwa poligamię nie wierzę. Wyobrazasz sobie, że jestes jednym zkilku mężów? i że nie ma podskórnych tarć, rywalizacji itd. Rywalizacji mamy dość w innych dziedzinach. Sztuka pt." Związek otwarty" z Janda w roli głównej też dość bezlitośnie wyśmiewa cos takiego. moim zdaniem wyszlismy troche ponad poligamicznemałpy (nie wszystkie gatunki sa poligamiczne!)i mamy takie uczucia, emocje, samoswiadomość, niedostępną małpom, że na zdradę nie ma w tym miejsc, ale to moje prywatne zdanie i nie upieram się, ze jedynie słuszne. ale to jakby inny problem. Natomiast co innego jest branie odpowiedzialności za swoje poglądy i preferowany styl życia. Czy to chodzi o poligamię, czy wiare, czy cokolwiek. Również pozdrawiam :) Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 05.09.08, 00:40 wiesz,zdrada boli i nie będę próbował zaprzeczać. Zostałem zdradzony... i? zakłuło mnie. Zakłuło, mnie to, że inny facet przeleciał moją kobietę, ale jednocześnie moja kobieta była dla mnie ciepła i dobra. Szybko poczułem, że nic się nie stało i nie wiedziałem powodu do dramatu. Poznałem też sytuacje oddalenia, kiedy nie ma zdrady, ale jest obcość, brak otwarcia... boli dużo bardziej. No, ale to może nie na temat. uważam, i z wiekiem coraz silniej, że wierność może mieć niewiele wspólnego z seksem. Wierność to uważność i otwartość, to dawanie sobie wsparcia kiedy jest trudno, bo życie, choć daje wiele okazji do seksualnych radości, niesie też ze sobą trudne chwile nie szukam seksualnej wyłączności odkąd poczułem, że nie na tym mi zależy, ale na poczuciu, że mogę być z kimś na dobre i na złe. jeśli autorka listu tak ma i potrzebuje odmiany w łóżku to ja ją w pełni rozumiem i nie uważam, że nie ma innej alternatywy jak prawda bądź zaprzestanie praktyk. Skąd wiesz jak by zareagował jej mąż? A jeśli to prawda, że dzięki temu jest lepszym człowiekiem dla rodziny? Dyskusja w tym wątku od razu na czarne/białe zeszła. A jeśli to prawda, że niewyżycie seksualne źle się odbija na funkcjonowaniu społecznym człowieka, ale będzie to wiadomo dopiero z postępem coraz bardziej rzetelnych badań? Zdrada jest na tyle powszechna, że ona mówi prawdę o nas i o naszych normach. Wiem, że mój punkt widzenia może budzić opór, ale dlaczego wraz z dojrzewaniem społecznym kultury Zachodu dajemy coraz więcej praw mniejszościom seksualnym? Dlaczego teraz się uśmiechamy z politowaniem jak czytamy, że w XIX wieku onanizm miał powodować schizofrenię czy inne straszne dolegliwości, co głosiły autorytety medyczne. Ile ludzkiej energii zmarnowano na leczenie gejów... Dla mnie to nie jest w pełni kontrolowane przez wolną wolę. Nie przy takiej skali powszechności. Dlatego nie potępiam autorki, dlatego czuję inaczej. Wiem co to jest seks dla seksu i uważam, że kobiety mają takie same prawo i jestem za tym, aby ludzie ustalali to ze swoimi partnerami/partnerkami, żeby nie przeżywać później rozczarowań pozdrowienia nmn Odpowiedz Link
ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 04.09.08, 11:55 bi_chetny napisał: > ahhna: nie twierdzę że zdrada jest czymś dobrym. najlepiej byłoby żeby jej nie > było. problem w tym, że istnieją konwenanse, relacje międzyludzkie i uczucia, > które nie zawsze uda się pomijać. > > zdrada jest skutkiem problemów w związku - różnego rodzaju. nie jest > rozwiązaniem, choć czasem pomaga przewartościować ludziom co jest dla nich > ważne. czasem się rozchodzą, czasem zostają ze sobą. WSzystko to prawda. Twierdzę tylko, że za zdradę czy notoryczne zdradzanie trzeba wziąć odpowiedzialność. No i mniej tu mówię o sytuacji jakiejś nieszczęśliwej nagłej miłości, podczas gdy np stałego partnera nie można zostawić, bo np. jest chory. Mówię tu o postawie założycielki wątku, która najwyraźniej się bawi, narażając najbliższych na cierpienie. Ona zdradza, bo tak jej fajnie, bo ma adrenalinkę, i nie zamierza tego zmieniać. Jak nazwać coś takiego..? > co do HIV - myślę że w dzisiejszych czasach można zachować ostrożność Można, pod warunkiem, że wie się, z kim i czym ma się do czynienia. Powiedz mi, ile małżeństw zawsze stosuje prezerwatywę w celu ochrony przed HIV? Na ogół partnerowi się ufa, prawda? Jeśli jest świadomość, że była zdrada, jest też świadomość większego zabezpieczania się. Ja np.nawet gdybym wybaczyła mężowi ewentualną zdradę, to nigdy juz nie dopuściłabym go do siebie bez prezerwatywy. Smutne? Trudno. Tu chodzi o moje życie. i nie > zarazić tej drugiej osoby - z tym się zgadzam. inna sprawa, że często HIV możem > y > zarazić się również w wyniku innych okoliczności i również zarazić bliskich. > pomijam już fakt, że przypadków HIV jest naprawdę niewiele: > www.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/hiv_aids/index.htm Ciekawe, jaki jest stosunek ludzi zarażonych w innych okolicznościach do tych zarażonych przez seks. Obstawiałabym 1 do 10. Ale jeśli masz inne dane, wiarygodne, to chętnie poczytam. Nieszczęśliwe i nieświadome zakażenie się HIV w szpitalu skutkuje tym, że chory zwyczaj długo nie wie o chorobie, więc nie odpowiada za roznoszenie HIV. Zdradzający ma świadomość, że może być chory, i tylko od jego dobrej woli i odpowiedzailności zależy, czy nie zarazi stałego partnera. Tylko wątpię, by zdradzajacy był odpowiedzialny. > co do biologii - oczywiście, że prawa dotyczące własności są potrzebne - ale > tylko własności. żadne prawo nie mówi o własności drugiego człowieka. co z tym > robimy, to już inna kwestia. Co co prawa własności drugiego człowieka to już się wyżej wypowiedziałam. Człowiek nie może być niczyją własnością, robi, co chce (przynajmniej w demokracji). Ale ja, jako partnerka/żona w wielu kwestiach zależę od partnera/męża. Więc chcę być o tych kwestiach informowana, zeby wspólnie podejmować decyzje dotyczące naszego wspólnego życia, a sama zobowiązuję się do tego samego. Na tym chyba polega związek, zwł. ślub, prawda? Jesli komus to nie odpowiada, co często wychodzi po slubie dopiero, to co stoi na przeszkodzie, żeby taki stały związek przerwać? A no wygoda i uzależnienie od konwenansu. To właśnie zdradzający najbardziej zależą od konwenasu, są jego niewolnikami. Inaczej po prostu zerwaliby dotychczasowy związek. I własnie uczciwość i odpowiedzialnośc często staje w poprzek konwenansowi, bo wymaga podjęcia niepopularnych decyzji. Swoją drogą, czy mamy nakaz zawierania ślubów i wchodzenia w dojrzałe związki? Raczej nie. To nie XIX wiek. Więc jaki to konwenas zmusza cię do deklaracji wierności i uczciwości, bo nie rozumiem. Potrzebne są nie tylko prawa dotyczące własności materialnych. Potrzebne są również prawa zakazujące zabijania, narażania innych na niebezpieczeństwo, oszustw. Jeśli oszuka cię wspólnik w biznesie, to będziesz oburzony i słusznie pójdziesz do sądu. Jesli oszuka cię małżonek, zarazi cię HIV, narazi na śmieszność, wyda wspólne pieniądze na kochanki, to co? Nie mieć pretensji, bo bzdurny opresyjny konwenans? Gratuluję powrotu do praw dżungli. Chyba, do cholery, po coś mamy etykę, filozofię i prawa człowieka. Jedno to prawo do godnego życia, podejmowania świadomych decyzji itd. Zdradzany partner traci to, niestety. I nie ma znaczenia, czy o tym wie. Odpowiedz Link
sexiwoman Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 21:01 Jestem mężatką od 16 lat. Mma 3 ślicznych dzieci, kochającego męża, dom, psa i kota. Mam tez kochanków, właściwie od zawsze. Potrafię się zabezpieczyć przed problemmai i nie wydać przed mężem, żeby niepotrzebnie nie cierpiał. Odpowiedz Link
ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 04.09.08, 11:20 Kochana, wszystko to do czasu. W końcu, któregoś dnia, znajomy znajomego znajomego zgada się z twoim mężem, że byłaś jego kochanką. Albo mąż trafi na jakies SMSy, jakiś mail, ktoś cię gdzieś z kimś zobaczy. Albo ty nie będziesz mogła sie od któregos kochanka odczepic i on z zemsty opowie wszystko twojemu mężowi. albo ktos zrobi niedwuznaczny wpis na naszej-klasie lub czymś podobnym. Świat jest koszmarnie mały, a kłamstwo prawie zawsze wyłazi. Im pózniej, tym z wiekszym hukiem twoje poukładane zycie runie jak domek z kart. Na to też mam przykład wśród najblizszych znajomych. Romans kolezanki z zonatym szefem. Żona przyszła do biura i po prostu złapała ją za kudły. Wstyd na całą firmę, zszargana opinia, utrata pracy, rozwód szefa, dwoje małych dzieci w rozbitej rodzinie. Koleżanka mówi teraz, że nie tylko romansu, ale i seksu to jej się dłuuugo nie zachce. Odpowiedz Link
ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 16:18 I jeszcze jedno: nie, nie traktuję męża jak własność, ma prawo robić w życiu, co chce, ale niekoniecznie jako mój mąż. Oczekuję po prostu, że jeśli mnie zdradzi, zwłaszcza wielokrotnie, to powie mi o tym, tak żebyśmy razem mogli podjąć decyzję, co z tym fantem zrobić, a jeśli już zdecyduję sie z nim być mimo to, to żebym chociaż zdawała sobie sprawę, jakie są tego konsekwencje. To naprawdę jesr takie trudne do pojęcia? Odpowiedz Link
teki-llaa Re: Zdradzam i będę zdradzała. 03.09.08, 23:32 Może kiedyś zrozumiesz jaką krzywdę komuś wyrządzasz. narazie jest fajnie . wszytsko ok ale jak przyjdą wyrzuty sumienia. zawsze przychodzą. Odpowiedz Link
coccodrillo Re: Zdradzam i będę zdradzała. 05.09.08, 17:48 wyrzuty sumienia nie zawsze przychodza. Wierz mi. Odpowiedz Link
iberia.pl ciekawe co zrobisz jak mąź się dowie 07.09.08, 13:39 i wystawic ci walizki za drzwi ? Odpowiedz Link
kasica19791 Re: ciekawe co zrobisz jak mąź się dowie 08.09.08, 08:45 ale to już chyba nie Twój problem.Chyba,że przyjmujesz pod swój dach wszystkie niewierne,wypędzone żony. Odpowiedz Link
iberia.pl Re: ciekawe co zrobisz jak mąź się dowie 10.10.08, 09:34 kasica19791 napisała: > ale to już chyba nie Twój problem.Chyba,że przyjmujesz pod swój dach wszystkie niewierne,wypędzone żony. oczywiscie, ze nie moj problem, po prostu pytam, chyba tyle moge? Odpowiedz Link
urbanskaewa Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 01:09 Od zawsze były panie które lubiły to i owo. Pewnie to predyspozycje wrodzone do pukania się po krzakach. Inna sprawa że trzeba dorobić sobie jakieś wytłumaczenie swojego postępowania. Krótko mówiąc wymyślają sobie ideologie na zawołanie. Panom o podobnej mentalności takie panie są jak najbardziej potrzebne, stąd też pełne zrozumienie dla wiernych "inaczej" mężatek. Może jakimś tam małym usprawiedliwieniem jest dla latawic cały zepsuty obecnie świat. Gdzie sie nie obejrzy tam tylko sex. Kult ciała i korzystanie z przyjemności bez ograniczeń połyka co raz więcej ludzi. Co raz mniej miejsca na duchowość i wogóle mózg przestaje się liczyć. Za to co raz wiekszą role w życiu nowoczesnych pań odgrywa przez wieki niedoceniana pewna zakryta część kobiecego ciała. Identycznie jak u faceta który myśli swoim drugim mózgiem. Co popycha panie do związków że tak powiem pobocznych. Sporo pań to niedowrtościowane kobiety. Zdradzając chcą akcptacji dla swojej urody, figury itd. Zapominają tylko o tym że facet wmówi dla kobiety wszystko aby ją przelecieć. Gdy mu się znudzi znjdzie sobie nową niedowartościowaną a ta zostawiona dalej bedzie szukać faceta który ja doceni. Jest grupa pań z tak zwanym zespołem "wściekłej macicy" Ten przypadek jest nieuleczalny, taka delikwentka bedzie się puszczać nawet w wieku 70 lat. Tak ma naturę. Są napewno też przypadki prawdziwego zakochania w kimś nowym bedąc już mężatkom. To jeszcze potrafiła bym zrozumieć, lecz w takim razie nie może tu być mowy o podchodach w dotychczasowym związku. Kawa na ławe, a nie parcie w granie porządnej żony która jest w rzeczywistości zwykłą dziwką. Człowiek tym powinien sie różnić od zwierząt że bierze odpowiedzialność za swoje czyny i słowa. Jeśli czujemy że trudno nam bedzie być wiernym w stałym związku to po co zakładac rodzine? Po co krzywdzić męża i dzieci? To samo odnosi się do wiecznych podrywaczy. Po co? Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 01:47 Ewo, to Ty używaj mózgu do sporządzenia jeszcze bardziej sążnistego pamfletu, a my się tymczasem pobawimy naszymi ciałami, puszczamy się, bo lubimy miłego dnia nmn p.s. mówię za siebie i za znane mi osoby puszczalskie płci obojga. Odpowiedz Link
darz_bor Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 06:30 niemonogamiczny napisał: > p.s. mówię za siebie i za znane mi osoby puszczalskie płci obojga. ...a ja mysle, ze ty jestes po prostu impotent z ogromna wyobraznia:))) Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 08:03 pewnie.... najpierw sobie, a im potem Odpowiedz Link
kingas38 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 09:19 Po co używać mózgu kiedy on w uśpieniu a inny organ steruje osobą...Mózgu używają myślący a inni...niemono... to do Ciebie i tobie podobnym... Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 09:40 kingas38 napisała: > Po co używać mózgu kiedy on w uśpieniu a inny organ steruje > osobą...Mózgu używają myślący a inni...niemono... to do Ciebie i > tobie podobnym... bawi mnie Wasze dualistyczne postrzegania świata w kategoriach albo, albo... miłego dnia nmn Odpowiedz Link
kingas38 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 09:56 Czyżby... no nie ... niemono...patrzysz na świat przez pryzmat pewnego organu...fajne ale tylko wtedy kiedy nie krzywdzisz najbliższe osoby... więc lepiej nie zakładać rodziny...ale w sumie małostresujące jest takie spojrzenie... Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 10:37 a niech sobie patrzy jak chce. to jego życie i jego konsekwencje. nie sprowadzaj tylko tego zawsze do myślenia organem, bo to śmieszne. jak ktoś czuje że żyje tylko raz, to tego poglądu nie zmienisz. a ja się Sądu Ostatecznego nie boję. W piekle i tak będzie ciekawiej - sami fajni ludzie. Odpowiedz Link
kasica19791 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 14:12 No pewnie,że ciekawie,ja też tam będę:)))))) i coś mi się wydaje,że koleżankę,która tak postrzega świat tez tam spotkamy-do zobaczenia:)))))) Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 14:13 kasica19791 napisała: > No pewnie,że ciekawie,ja też > tam będę:)))))) > i coś mi się wydaje,że koleżankę,która tak postrzega świat tez tam spotkamy-do > zobaczenia:)))))) nie nie, dla niej będzie specjalny oddział ;] Odpowiedz Link
kasica19791 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 14:18 Myślisz,że aż taka z niej grzesznica?:)))ale jakby co to przyjmiemy koleżankę do grona ,,niewyżytych sexualnie,,:))) Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 14:20 kasica19791 napisała: > Myślisz,że aż taka z niej grzesznica?:)))ale jakby co to przyjmiemy koleżankę d > o > grona ,,niewyżytych sexualnie,,:))) rozumiem że to będzie pokuta ? :D Odpowiedz Link
argo40 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 18:17 bi_chętny - czytają wszystkie posty często spotykam ciebie - może opiszesz mi swoje doświadczenie. Chętnie z Toba pogawędzę. Zweryfikuję opinię na temat zdrady i bólu. Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 10:27 ale odbija z twojej skrzynki niestety Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 09.09.08, 11:32 a jednak ostatnie zdanie musi należeć do Ciebie :D miłego dnia Odpowiedz Link
ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 14:56 Widzę, że moje powyższe argumenty rozbijają się o twoją głowę jak o beton. Zanim zarzucisz komuś pamflet, sam użyj mózgu i odpowiedz mi na te argumenty swoimi sensownymi argumentami. W międzyczasie baw się, oczywiście, będę potem miała co czytać na forach "Depresja", "Rozwalone życie po zdradzie", "HIV", "Życie w samotności" itd. I ja na twoim miejscu nie wypowiadałabym się w imieniu wszystkich osób pouszczalskich. Dla niektórych z nich to naprawdę nie zabawa, tylko tragedia i zrujnowane życie. Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 15:17 coś Ty się tego mózgu tak uczepiła, czy ja muszę światu udowadniać, że mam mózg? nie ma z tym problemu więc może pomówmy o czymś innym. Uważam przede wszystkim, że wpadasz tu i obrzucasz błotem bo to Ty masz rację. Niby po co mam z kimś takim rozmawiać jak to strata czasu skoro wiesz, że nie mam mózgu? dodatkowo używając określeń typu "puszczalski" rozbawiasz mnie. Mi się to właśnie podoba i lubię we współczesnym świecie to, że można żyć po swojemu. a te depresje i inne takie to wiesz, czytałem kiedyś "charaktery" ale oni mają tendencję do patrzenia na świat z perspektywy traumy. To samo mają psychologowie. Ja z tym nie mam problemu i nie widzę powodu do samotności czy innych nieszczęść, a co do hiv to nie wiem czy słyszałaś o prezerwatywach... tak wiem, ponoć nie chroni pzdr nmn Odpowiedz Link
sceptyq Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 06:03 Dobrze, że są takie baby jak koliber. Takie chociaż wiedzą że dupa jest od tego a nie od siedzenia. Problem pojawia się dopiero w momencie szukania kandydatki na żonę. Jak wykluczyć takie latawice z kręgu potencjalnych narzeczonych. Puknąć to coś, to i owszem, ale broń boże mieć taką za żonkę. Mało tego, jak wychować córkę by nie wyrosła na kolibra? Mieć dziecko, które się puszcza to totalna porażka wychowawcza. Być kobietą – to powinno brzmieć dumnie. W wypadku, co niektórych tutejszych osobników płci słabszej nazywanie ich kobietami to spore nadużycie. Nie wystarczy mieć dupę by być kobietą, trzeba jeszcze dupę szanować. Apropo panowie, jak wyczuwacie kurwiszony? Czy to widać po chodzie, że się puszcza czy też po słynnych kurwikach w oczach? Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 10:21 znasz takie powiedzienie - lepiej jeść tort w kilku niż gówno samemu ? :D Odpowiedz Link
kasica19791 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 11:42 bi_chetny-to co napisałam poniżej,to oczywiście nie do Ciebie.Pan powyżej jest adresatem:)))))pozdrowienia z piekiełka:)) Odpowiedz Link
kasica19791 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 12:43 :)spokojnie,nie dam się:))) Odpowiedz Link
kasica19791 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 11:31 Zobacz człowieku ,jaki niski poziom reprezentujesz sobą,tym swoim słownictwem.,,Być kobietą – to powinno brzmieć dumnie.,,-być mężczyzną ,także,ale w Twoim przypadku to żenada.Powodzenia w wychwytywaniu,,kurwiszonów,,:))))))) Odpowiedz Link
ego_maniac_blonde Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 14:26 Żenada. Nikt nikomu nie karze ślubować wierności!Ale na kłamstwie i krzywdzie innych osób nie zbuduje się szczęścia.Nigdy. Odpowiedz Link
ahhna Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 15:00 Kasiu, poza euforią w odniesieniu do zdradzania nic nie wnosisz do dyskusji, czekam na argumenty, ciekawe, czy się doczekam... Odpowiedz Link
sceptyq Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 16:47 Wiem że reprezentuje niski poziom. Wiem też że nie bardzo mi tęskno do twojego jakże przecież wysokiego poziomu, poziomu mniemania o sobie. Sama dobrze wiesz ze z definicją kobiety, nawet tej bardzo, bardzo wyzwolonej masz niewiele wspólnego. Z moralnością królika jesteś poprostu głośnodajką . W twoim przypadku na miejscu jest pytanie " a gdzie byli rodzice? " Równanie, kobieta = xxx + yyy w twoim przypadku to same niewiadome i znaki zapytania w którym i tak wychodzi dzielenie przez wielkie ZERO. Aczkolwiek życze wszystkim puszczalskim z tego forum samych pozytywnych aspektów podwójnego życia.... Odpowiedz Link
kasica19791 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 19:21 Równanie, kobieta = xxx + yyy w > twoim przypadku to same niewiadome i znaki zapytania w którym i tak > wychodzi dzielenie przez wielkie ZERO. Pozwól,że nie Ty będziesz decydował,o mojej moralności.I mówiąc o kimś,,ZERO,,tak naprawdę sam jesteś ,,ZEREM,,.pa:) KASIA Odpowiedz Link
bleona Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 21:05 dlaczego gdy kobiety jak zdradzają to dziwki, kurwiszony??? jak zatem określić mężczyznę który zdradza??? kobiety się kurwią a mężczyźni zaliczają tak???? z doświadczenia w mojej pracy jak i ogólnego posłuchu widzę i słyszę, że to faceci częściej zdradzają. Kurwiszon jest jeden a tych zaliczających przy niej jest wielu... Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 21:37 faceci częściej zdradzają? nie rozśmieszaj mnie... niby w jaki sposób jeśli zdradzają z kobietami? no chyba, że onanizm zaliczysz do zdrady. no można by zaliczyć do tego seks z prostytutką... ale sądzę, że w sumie rozkłada się to po równo, a kobiety się z reguły skuteczniej ukrywają pozdrowienia nmn Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 21:41 sceptyq napisał: > Aczkolwiek życze wszystkim > puszczalskim z tego forum samych pozytywnych aspektów podwójnego > życia.... drogi Sceptyqu błędnie utożsamiasz puszczanie się z podwójnym życiem. Są tacy ludzie na planecie, którzy potrafią to robić bez ukrywania przed partnerem/ką, a nawet więcej, cieszyć się z tego razem... ale to zupełnie inna opowieść pozdrowienia nmn Odpowiedz Link
sceptyq Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.09.08, 23:49 Nie ma różnicy kto zdradza, tak samo jest to naganne u tej czy tamtej strony, skoro jednak wątek jest o kobietach to nie ma sensu przeliczać kto robi to częściej. Myśle że wszyscy zdradzający są siebie warci. Idealnym rozwiązaniem było by aby tworzyli pary w swoim towarzystwie. Ciekawą sprawą za to jest iż niewiasty o stale podwyższonej ciepłocie ciała poniżej podbrzusza wolą na męża tych raczej spokojnych samców. Choć może taki nie jest latynoskim maczo w sypialni to jest duża szansa że sam nie bedzie latał za młodszymi panienkami. Nie przywali też w mord.. w porywie nagłej furi. Będzie też napewno lepszym ojcem dla nie koniecznie swoich dzieci. Same zalety, a kochasia zawsze można sobie upolować. Nie stawiam znaku = pomiędzy podwójnym życiem a puszczaniem. Jeśli ktoś ( może coś ?)ceni sobie rozwiązłość to w sumie jego wybór, jego osobista sprawa i nic komu do tego. Pod warunkiem że robi to jako singiel. Jeśli natomiast tak jak np koliberek robi to w związku to jest to sytuacja chora i nie ma żadnego usprawiedliwienia. Nie możesz być mono, nie ma sprawy ale rób to jako singiel a nie jako mąż czy żona. Dziwi mnie że tak trudno to niektórym zrozumieć. Jedynym wyjatkiem od tej zasady może być zgoda naszego partnera na puszczanie się ( w przypadku niewiast ) lub na korzystanie z puszczalskich ( w przypadku faceta )W sumie jest to bardzo logiczne i naturalne ale niektóre panie usilnie robią problem tam gdzie go nie ma. Tak, jesteście wolnymi ludźmi i możecie robić wszystko to na co macie ochotę, pod warunkiem że nie oszukujecie drugiego człowieka ( partnera, dzieci, rodzine itp ) Jeśli w związku facet i baba się nawzajem zdradzają to jest teoretycznie ok, tylko po co komu taki związek? Czytając posty w tym temacie można tylko pogratulować niektórym panom żon, niestety niektórym można tylko współczuć i życzyć aby jak najszybciej przejzeli na oczy i oczyscili swoje małżeństwo z chwastów. Ktoś tam napisał dlaczego potępia się bardziej puszcząjące się panie niż dziwkarzy. Myśle że to ma coś wspólnego z powiedzeniem " jeśli suka nie da, to pies nie wezmie " Choć nie ukrywam że jest to krzywdzące, ponieważ nie ma tu zadnej taryfy ulgowej. Zdradzający facet to taka sama kanalia jak zdradzająca kobieta Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała. 11.09.08, 00:25 po co komu taki zwiazęk gdzie oboje za obopólną zgodą się puszczają? Przecież ludzie się wiążą ze sobą nie tylko dla seksu. mam też inne zdanie co do potępiania. Nie twierdzę, że zdrada jest ok, ale uważam, że z powodów kultury i społeczeństwa niektórzy ludzie w młodym wieku pobierając się nie podejrzewają, że za kilka lat im się zdarzy, a zdarza im się nie dlatego, że są do cna źli, ale również dlatego, że nasza kultura nie oferuje dobrych rozwiązań dla ludzi, którzy nie potrafią wytrwać w seksualnej wierności. pzdr nmn Odpowiedz Link
kingas38 Re: Zdradzam i będę zdradzała... 11.09.08, 08:33 Niemonogamiczny, uważasz że że za zdradę winna jest kultura społeczeństwa ? Ale zauważ że na tą ,,kulturę" pracujemy wszyscy, więc najpierw trzeba w sobie wypracowac pewną kulturę zachowań, dobrą ,opierając sie na zasadach wziąwszy choćby 10 przykazań do stosowania a przynajmniej przestrzegając większość z nich i nie będzie takich problemów, zresztą poprzedniczka bardzo ładnie to wyjaśniła więc zacznijmy porządki od siebie ... Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała... 11.09.08, 09:02 Kingo, to co piszesz jest niby proste, ale gdyby prostym było to nie byłoby tyle zdrad. Dlaczego uparcie wciąż twierdzimy, że problem jest tylko jednostkowy i nic tu nie ma kultura i społeczeństwo? Poczytaj źródła, wspomnienienia wielu ludzi i zobaczysz, że zdrada i niewierność były powszechne w każdej epoce... ostatnio natknąłem się na to w autobiografi Helmuta Newtona choćby. a jak masz lat naście i dwadzieścia to masz głowę napakowaną ideałami, zakochanie się jest wtedy takie silne i ludzie jeszcze nie doświadczyli znudzenia, problemów, szarości i rutyny. nie twierdzę, że należy rozgrzeszyć, ale że należy się poważnie zastanowić gdzie naprawdę leżą tego przyczyny i ja widzę ich wiele w dominującym modelu kulturowym, który jest dla rosnącego w nim człowieka jak deszcz, czy słońce, wydaje się nie do zmiany, przyjmuje się go jako oczywisty tak jak uprzejme zachowania, regułę wzajemności etc... wiesz ile trzeba samoświadomości i odwagi, żeby z ukochanym/ą szczerze o seksie rozmawiać? pzdr nmn Odpowiedz Link
kingas38 Re: Zdradzam i będę zdradzała... 11.09.08, 23:18 Bi ... a mnie uczyli że 10 przykazań ustanowił Pan Bóg... znowu Mnie oszukali?A poważniej , zgadzam się niemomo...tzw. rozpusta była w każdej epoce ale jest pytanie... jeżeli coś Ci nie pasuje do twojego modelu życia to musisz od razu godzic się na to?Faktem jest że istnieje tzw. ciche przyzwolenie społeczne na niewierność , są tacy co im sprawia uciechę jak np.mąż Kowalskiej uczy sąsiadkę lekcji anatomii,a Kowalska przyprawia rogi mężowi z jego kolegą ... jest o czym rozmawiać...faktem jest że dzieci mając takie wzorce w domu i otoczeniu przyjmują taki stan za normę , więc najzwyczajniej w świecie to zupełny brak odpowiedzialności za to co robimy,jaki dajemy przykład innym prowadzi do takich zachowań.Tak to widzę ... Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała... 12.09.08, 08:57 Kingo to zależy, bo jako dziecko nie widziałem nic takiego kompletnie, nie wiem czy dzieci to widzą. Ja to pojumą inaczej, że to biologia się o swoje upomina i stąd ta tzw. "rozpusta", a nie wzorce kulturowe. pozdro krzysztof Odpowiedz Link
kingas38 Re: Zdradzam i będę zdradzała... 12.09.08, 09:09 Krzysiu ...Chyba troszkę się pogubiłeś ... człowiek na obecnym poziomie rozwoju potrafi już kontrolowac swoje zachowania i wybory... ale po co się męczyć... najprościej zrzucić winę na ,,biologię", naturę itd.Pozdrawiam Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała... 12.09.08, 09:44 tak masz rację, uważam, że nie ma sensu się męczyć, lepiej się dogadać. Jest inne wyjście niż tylko prymat rozumu nad popędami. Możemy oddać rozumowi co rozumne, a popędowi co biologiczne i tyle pozdr krzysztof Odpowiedz Link
bi_chetny @kingas38 17.09.08, 15:59 jakby to powiedzieć...niestety tak :) a serio: to kwestia wiary, ale niestety fakty są takie a nie inne ;p Odpowiedz Link
bi_chetny Re: Zdradzam i będę zdradzała... 11.09.08, 13:28 10 przykazań zostało wymyślone nie bez przyczyny. wcale nie przez boga. czasy się zmieniają, ludzie nie muszą być w związkach. a jeśli są, to niejednokrotnie niekoniecznie jest to związane z seksem. monogamiczność miała na celu coś zupełnie innego niż obecnie nam się wydaje. podobnie jak celibat u księży. Odpowiedz Link
urbanskaewa Re: Zdradzam i będę zdradzała... 12.09.08, 02:20 Załóżmy że na świecie jest tak jak by chcieli zwolenicy polisexu. Czyli każdy z każdym w każdym miejscu i o kazdej porze. Zdrady nie ma bo wszyscy się bzykają legalnie. Czy taki świat to idealny raj? Mam poważne wątpliwości. To się może sprawdza w niektórych sektach i innych komunach i to do czasu. Kiedyś brałam udział w podobnej dyskusji jak ta. Chłopcy mieli murowany argument po temu by zdradzać swoje towarzyszki. Chodzi o to że to natura popycha faceta do poligami aby w ten sposób rozprzestrzeniać swoje geny w jak największej ilości. Zgodnie twierdzili iż z naturą nie powinno się walczyć bo ona wie co jest dobre dla gatunku. A ja na to chłopcom tak: jeśli już tak chcecie koniecznie powrotu do natury to najpierw pomyślcie co to dla was może oznaczać, ponieważ idąc waszym sposobem myślenia bardzo nieliczni mieli by sposobność spółkowania z samicami. Bo tak się składa że tylko najsilniejsze samce mogą roznościć swoje geny po świecie, cała reszta mogła by się jedynie przygladać. Wracając do tematu to całe przykazania i inne kodeksy moralne sprowadzają się do jednego praktycznie paragrafu " nie czyń drugiemu co tobie nie miłe " Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała... 12.09.08, 08:55 witaj Ewa, mądrze mówisz. Podobnie widzę tę kwestię, choć i tak na końcu mam inne wnioski, ale po kolei. Też uważam, że w pewnym momencie rozwoju cywilizacyjnego monogamia pomogła dogadać się ludziom, a szczególnie mężczyznom ;d, żeby umieli ze sobą współpracować, a nie ciągle walczyć o samice. Ale zauważ, że odbyło się to w epoce kiedy nie było dostępnej kontroli urodzeń i to czyje jest dzieco było dużo trudniejsze do ustalenia bez pilnowania samic. Teraz sprawy się mają trochę inaczej, żyjemy w innych warunkach i do nich możemy dobrać odmienne sposoby współżycia. No i dodam jeszcze, że jest wielu samców i samic na tym świecie teraz, którzy aż tak tej wierności seksualnej wzajemnie od siebie nie wymagają, rozumiejąc, że prócz potrzeby stabilizacji, bezpieczeństwa i blskości równie silną mamy potrzebę odmiany i wyżycia się pozdrawiam krzysztof Odpowiedz Link
urbanskaewa Re: Zdradzam i będę zdradzała... 12.09.08, 16:38 Dokładnie zgadzam się z tym co piszesz. Problem tylko w tym żeby osoby o podobnym podejściu do kultury masowej ( wolny sex ) robiły to w swoim gronie. A nie wyżywały się w stylu "partyzanta" przy o niczym nie świadomym partnerze Odpowiedz Link
niemonogamiczny Re: Zdradzam i będę zdradzała... 14.09.08, 21:59 zgadzam się z Twoim postulatem, ale jest on prosty tylko teoretycznie. Wiele, wiele lat temu też byłem zdeklarowanym monogamistą i dopiero doświadczenie spowodowało, że moje poglądy ewoluowały. Ja akurat nigdy nie musiałem prowadzić podwójnego życia, ale rozumiem, że wielu osobom to łatwo nie przychodzi, a największą winę upatruję w tym, że nikt nas nie uczy otwartego wyrażania potrzeb seksualonych. Tabu jakim jest seks otoczony skutecznie utrudnia spokojne o tym rozmawianie. Myślę więc, że jeszcze przez wiele lat tak pozostanie pozdro krzysztof Odpowiedz Link
audwork Re: Zdradzam i będę zdradzała. 11.09.08, 05:41 sceptyq napisał: Ktoś tam napisał dlaczego potępia się > bardziej puszcząjące się panie niż dziwkarzy. Myśle że to ma coś > wspólnego z powiedzeniem " jeśli suka nie da, to pies nie wezmie " > Choć nie ukrywam że jest to krzywdzące, ponieważ nie ma tu zadnej > taryfy ulgowej. > Zdradzający facet to taka sama kanalia jak > zdradzająca kobieta. osobiscie mysle, ze to swietne i bardzo trafne podsumowanie tego watku :))) Odpowiedz Link
koliberek78 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 14.09.08, 13:30 Wiążąc się z moim meżczyzną, nie zakładałam, że będę go zdradzała. Nasze życie ułożyło się w taki sposób, że seks przestał być priorytetem, za to naważniejsza okazała się jego praca i to jest główna przyczyna moich zdrad.. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że wina leży po obu stronach. Natomiast nie czuje się winna z powodu przyjemności jakich dostarcza mi obecny stan rzeczy. Gdyby to nie było przyjemne już dawno zarzuciłabym te niecne praktyki;) Do zobaczenia.... w piekiełku;) Puszczalski Koliberek. Odpowiedz Link
kasica19791 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 14.09.08, 21:43 Witaj Koliberku.Ja także mam tam bilet:))))) Odpowiedz Link
koliberek78 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 15.09.08, 12:27 Cześć Kasiczko, tak więc na pewno się spotkamy. :) Odpowiedz Link
sceptyq Re: Zdradzam i będę zdradzała. 18.09.08, 15:01 Na wasze usprawiedliwienie można przyjąć fakt że kurestwo było, jest i zapewne będzie ponieważ takich panienek jak np ty jest zawsze pełno. Jak to mówią mądrzy ludzie, jeszcze babie nikt nie dogodził, ma dobrze to szuka lepiej, ma lepiej szuka jeszcze lepiej. Może kiedyś medycyna poprawi baby genetycznie i nie bedzie dziwek. Myśle że to by było dobre dla kobiet. Są takie kruche i delikatne, i wole mają taką słabą. Któraś tu napisała że ona by nie chciała się kurwić, lecz to silniejsze od niej. Może medycyna coś w tym temacie kiedyś zrobi EROSTREFA Odpowiedz Link
kingas38 Re:sceptyq... 18.09.08, 17:54 dobre....zwłaszcza ta ,,słaba wola" która sprawia że kobietka ,,nie chce ale musi"...ale niektórzy panowie też maja taką słabą wolę, może naukowcy coś na to wymyślą... Odpowiedz Link
maja1213 Re: Zdradzam i będę zdradzała. 27.09.08, 11:41 Witam nie będę potępiała zachowania Koliberka,to nie w tym rzecz ja osobiście jej współczuję czemu?Jest niewolnikiem własnego ciała,żyje w iluzji którą sama wymyśliła.Żyje w 2 różnych światach i zastanawiam się czemu???Po co tacy ludzie jak ona biorą ślub,robią szopkę idąc w białej sukni do kościoła, ślubując na oczach gości licznie zebranych coś czego nigdy tak naprawde nie dotrzymają,nikt na siłę do ołtarza nikogo nie ciągnie,więc jaki jest sens grania kogos kim się nie jest.Wydaje mi się że to zwykły strach przed tym co powiedzą inni,a może chęć pokazania wszystkim dookoła jak to niby jest szczęśliwa.Obłuda jedna wielka,skoro ma swoje słabości ok.ma prawo robi co chce,kiedy chce i z kim chce,ale niech nie wiąże się z kimś na stałe,nie lepiej żyć w lużnym związku, gdzie oboje z partnerów otwarcie akceptują zasady takiego związku,albo bedzie sama.Po co jej mąż,skoro wszystkie potrzeby zaspokaja u innych mężczyzn.Mam koleżankę która z pasją zdradzła swojego męża od wielu lat,ostatnio wpadła każde kłamstwo kiedyś wyjdzie,wtedy gdy on się wyprowadził nagle płakał,truła się,rozpaczała jakby on umarł żałosne.Jak spytałam czemu tak się zachowuje, przeciez go nie kocha zawsze tak twierdziła,ma tylu "adoratorów"co za problem,powiedziała że żaden tak naprawde z nich na męża i ojca jej dzieci się nie nadaję.Żaden nie zajmie się jej domem jak mąż,nie ugotuje,nie posprzata i tyle kasy nie zarobi.Miała za dobrze,niepracowała zawodowo z męża zrobiła żywiciela i kurę domową i niańkę, a sama miała dużo czasu na zdrady.Mąż ją zostawił i powiem brutalnie wcale jej nie żałuję,zrozumiała co miała jak to straciła na własne życzenie.Uprzedzałam ją,że kiedyś wpadnie on od dawna się domyślał,że ona kłamie,nic sobie z tego nie robila.Pewność siebie i pogląd,że nic złego nie robi bo to tylko seks,ją zgubiły.Teraz jest sama, poszła w końcu do pracy, sama musi zająć się pracami domowymi,dziecmi,już nie szuka namiętnie nowych wrażeń niema na to czsu i siły,straciła zajebistego człowieka,który ja kochał a teraz ninawidzi.Obyś i ty Koliberku tak nie skończyła...bo pożądny facet takiego zachowania żony nie zaakceptuje nigdy,i fakt ze zajmujesz się domem moze nie pomóc,pozdrawiam Odpowiedz Link
urbanskaewa Re: Zdradzam i będę zdradzała. 05.10.08, 15:34 Maja, świetnie to ujełaś. Babka żyje w iluzji a życie to nie iluzja. Odpowiedz Link
marlena_mill Re: Zdradzam i będę zdradzała. 10.10.08, 10:18 Pięknie napisane... sama prawdwa, przeciez to my sami jesteśmy kowalami własnego losu ! A najlepsze zdanie z postu głównego to: czy jestem zła , nie sądzę!!! - sama sie już usprawiedliwiła i sobie wybaczyła. Tylko czy mąż też wybaczy ??? - (teraz ja) -nie sądzę! Odpowiedz Link